Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for...

IP: *.acn.waw.pl 20.08.07, 20:06
Śrómieście nie jest oszukańcze. Tyle, że nie jest dzielnicą. Oprócz
podziału administarcyjnego na dzielnice (są rady dzielnic ze swoimi
radnymi i zadaniami) jest podział ewidencyjny (dla potrzeb
geodezyjnych, czy też katastralnych). Większość gmin to równocześnie
jednostki ewidencyjne. Ale taka duża gmina jak Kraków podzielona
jest na cztery jednostki ewidencyjne, właśnie Śródmieście, Podgórze,
Krowodrzę i Nową Hutę. W każdej z jenostek ewidencyjnych jest
jeszcze po kilkadziesiąt obrębów ewidencyjnych - te czasami
pokrywają się mniej więcej z obszarami dawnych gmin katastralnych. Z
kolei obszary poszczególnych obrębów podzielone są na działki.
A co do podziału na dzielnice, to zmieniał się kilkakrotnie, obecnie
obowiązujący jest do znalezienia na stronach www Krakowa.
    • Gość: Stefan Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for.. IP: *.autocom.pl 20.08.07, 20:41
      A władze miasta nadal same utrwalają stary podział na 4 dzielnice.

      Mieszkaniec Krakowa jeśli mieszka w dawnej Krowodrzy lub Środmieściu
      sprawy urzędowe załatwia na ul. Kordylewskiego. Jeśli mieszka w
      dawnej Nowej Hucie, to załatwia na Os. Zgody 2, a jeśli mieszka w
      dawnym Podgórzu, to od niedawna załatwia je na ul. Wielickiej.
      • Gość: Stefan Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.autocom.pl 23.08.07, 18:02
        I jeszcze dodając coś do mojej wcześniejszej wypowiedzi o tym jak to
        władze miasta utrzymuja przy życiu dawny podział na 4 dzielnice.

        Gdy oddano do uzytku ul. Wita Stwosza ustawiono nad nia tablice
        kierunkowe. Jadąc od ronda Mogilskiego mogliśmy pojechać nieco w
        prawo na "ul. 29 Listopada - Śródmieście" lub w nieco w lewo (i
        slimakiem na wiadukt) na "Krowodrzę" (była też nazwa ulicy, bodajże
        Al. Słowackiego - ale teraz nie pamiętam). Pamiętam za to dyskusję
        na forum: Ktoś się dziwił, że niby jak do śródmieśćia można dojechać
        wjeżdżając na połnoc na 29 Listopada i sugerował jakieś zawracanie.
        Najwyraźniej dla niego "śródmieście" było tożsame ze "starym
        miastem". Ale dla tych, którzy te tablice ustawiali najwyraźniej
        najważniejszy był podział na socjalistyczne dzielnice. 29 Listopada
        niewątpliwie leży w owym "śródmieściu" chociaż logika podpowiada, że
        jadąc wg. tych tablic kierunkowych od śródmieścia, tj. centrum
        miasta, się oddalamy.
    • szuwaer Otóż właśnie... może nastał nam najwyższy czas na. 20.08.07, 21:10
      reformę podziału Krakowa na dzielnic.

      Moja propozycja:
      1. Nowa Huta
      2. Podgórze (sięgające do ulicy Zakopiańskiej)
      3. Dębniki
      4. Śródmieście
      5. Krowodrza

      Proste i logiczne, do tego proporocjonalny podział środków (a nie jak dzieje się to teraz maluteńki Borek Fałęcki dostaje tyle samo co wielka Nowa Huta).

      Oczywiście politykierzy z rad dzielnic nigdy by się na to nie zgodzili... ;/ Niestety.
    • Gość: Krakusek Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for.. IP: *.ghnet.pl 20.08.07, 22:48
      Te wszystkie kontrowersje biorą się stąd że w Krakowie panuje jeden
      wielki urzędniczy bajzel. Inwestycje jakie Kraków przyciągnął są w
      pewnym sensie zmorą, bo sprawiają wrażenie że wszystko idzie ku
      lepszemu - jest więcej sklepów, mieszkań, starówka odnowiona... ale
      prawda jest taka że w tym mieście żyje się coraz bardziej
      niewygodnie - korki samochodowe, nieruchawe urzędy, kompletna niemoc
      decyzyjna w wielu ważnych sprawach... pod przykrywką względnego
      dobrobytu sie kotłuje, a jednym z efektów są takie właśnie sprawy
      jak niejednoznaczny podział na dzielnice. Nie wiem czy jest jakieś
      inne miasto tych rozmiarów w Europie gdzie taka sytuacja występuje.
      Szczerze wątpię. A teraz do dziennikarzy: zacznijcie rozliczać
      konkretnych urzędników, bo bez tego nic sie nie zmieni.
      • Gość: hrabia Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 01:01
        Krakusku...moze przyjmiesz do wiadomosci, iz "starowka" w Krakowie
        nie istnieje (jest STARE MIASTO), podobnie jak nie istnieje
        wyraz "krakus/krakowiak" w literackiej polszczyznie. Yhm?
        • Gość: Stefan Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 10:05
          Ta "starówka" też mnie zakłuła w oczy.

          A co do Krakusa i Krakowiaka to się nie zgadzam, bo:

          Są trzy odmienne pojęcia:

          Krakowianin - mieszkaniec miasta Krakowa
          Krakus - j.w. tyle że z rodowodem kilku, albo i
          kilkunastopokoleniowym. To ten co mówi: "całuję rączki", "padam do
          nóżek", etc. i nigdy się nie zhańbi jedzeniem pączków od Bliklego
          Krakowiak - do mieszkaniec regionu krakowskiego - chłop w sukamnie i
          czapce regatywce z pawim piórem

          Oczywiście powyższy podział należy traktować nieco z przymrużeniem
          oka, ale szlag mnie trafia, gdy w Warszawce słyszę jak o nas
          mówią "krakowiacy".
          • Gość: WG Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.ghnet.pl 21.08.07, 10:43
            mnie tam "Krakowiak" nie przeszkadza. brzmi sympatycznie, a takie namolne
            poprawianie (dzwonienie do radia np.) uważam za sporą przesadę...
            • Gość: Stefan Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 11:08
              Masz rację namolnie nie należy poprawiać, ale przy okazji, czemu
              nie...

              Ale mimo wszystko "krakowiak" jakoś do mnie nie pasuje. Nie widzę
              siebie w rogatywce z pawim piórem. :-)
          • Gość: hrabia Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 14:07
            Stefanie - pelna zgoda. Chodzilo o LITERACKI jezyk, i w literackim
            jezyku wlasnie, slowa "krakus/krakowiak" nie ma. Co nie znaczy, iz
            gwarowo sie tak nie mowi. Co do Warszawy: mazowsze generalnie
            zmiekcza, stad krakowski Staszek jest w Warszawie czy Lodzi
            Staskiem, itd. Roznice sa znane, nie ma sensu sie rozpisywac.
            Regionalizmem jest na przyklad takze "angielka", ktora kuopisz w
            Lodzi a ktorej nie dostaniesz w Krakowie:)
          • Gość: orient Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 14:20
            To odwrotnie niż w Warszawie.

            Warszawiak - rodowity mieszkaniec Warszawy albo imigrant całkowicie zintegrowany
            z miastem.
            Warszawianin - ten co go w worku albo za chomąto do miasta zaciągneli. Kwęka,
            narzeka i w piatek blokuje drogi wyjazdowe z miasta.

            Nie ma się co oburzeć. To wynika z regionalizmu. Podobnie mówimy Wrocławiak,
            Poznaniak itd. Wystarczy o tym wiedzieć. Tak jak o różnicy kremówka -
            napoleonka, borówka - czarna jagoda.
          • trzeci_brat_blizniak Re: Nie Starowka a Stare Miasto! 21.08.07, 16:36
            Gość portalu: Stefan napisał(a):

            > Ta "starówka" też mnie zakłuła w oczy.

            I bardzo dobrze, bo Starówka, to jest w Warszawie ( a nie Stare
            Miasto ).

            > ale szlag mnie trafia, gdy w Warszawce słyszę jak o nas
            > mówią "krakowiacy".

            A mnie szlag trafia, jak Krakusy ( vel Krakowiacy ) mówią i
            piszą "Warszawka".

            Warszawiak.
            Z szacunkiem dla prawdziwych Krakusów.
            • Gość: hrabia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 23:09
              Kogo pozdrawiasz, TBB? "Prawdziwych Krakusow"? Wolne zarty. Ale -
              jako obywatel miasta Warszawy - wiesz zapewne lepiej, czy w Krakowie
              sa Krakowianie, czy Krakusi. Mowilem o jezyki literackim - fakt. Ale
              czy nie drazni Cie, ze synonimem Warszawianina jest chlop z Kobylki,
              co w najdalej trzecim pokoleniu mieszka w granicach
              administracyjnych Warszawy?
            • Gość: Stefan Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.autocom.pl 21.08.07, 23:25
              Sorry, jesli kogoś uraziłem.
              Dla mnie "Warszawka" to okreslenie niewątpliwie o zabarwieniu
              negatywnym, ale nie odnosząca się do Warszawy jako takiej, tylko do
              pewnej warstwy społecznej, której się w głowie przewróciło, bo
              mieszka w stolycy (niekiedy dopiero od kilu lat).

              Jeśli Cię uraziłem, jeszcze raz przepraszam. Nie miałem takiej
              intencji.

              trzeci_brat_blizniak napisał:

              > Gość portalu: Stefan napisał(a):
              >
              > > Ta "starówka" też mnie zakłuła w oczy.
              >
              > I bardzo dobrze, bo Starówka, to jest w Warszawie ( a nie Stare
              > Miasto ).
              >
              > > ale szlag mnie trafia, gdy w Warszawce słyszę jak o nas
              > > mówią "krakowiacy".
              >
              > A mnie szlag trafia, jak Krakusy ( vel Krakowiacy ) mówią i
              > piszą "Warszawka".
              >
              > Warszawiak.
              > Z szacunkiem dla prawdziwych Krakusów.

        • Gość: eurofanatik Starowka=Stare Miasto...wiec wsio rawno IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.08.07, 11:44
          Wedlug slownika jezyka polskiego na stronie PWN starówka to «najstarsza dzielnica miasta z zabytkową zabudową». Tak wiec mowienie, ze Krakow nie ma starowki jest tym samym co mowienie, ze nie ma najstarszej dzielnicy z zabytkowa zabudowa. Jest to oczywista bzdura. Wydaje mi sie, ze mieszkancy innych miast i Krakowa maja pelne prawo mowic o starym miescie "starowka" bo jest to po prostu inne okreslenie na stare miasto. Zreszta oficjalna nazwa warszawskiej starowki to tez stare miasto.
          • Gość: l Re: Starowka=Stare Miasto...wiec wsio rawno IP: *.gemini.net.pl 21.08.07, 19:01
            Jeżeli autorzy słownika PWN nie znają znaczenia słowa "starówka" (i
            nie wiedzą, że to regionalizm mazowiecki, skądinąd miły), to tylko
            można pokiwać głową z politowaniem...
        • Gość: Krakusek Re: Nie Starowka a Stare Miasto! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.07, 13:54
          Echh, hrabio... ty chyba urzędnikiem jakimś jesteś, w urzędzie
          skarbowym najpewniej, bo najwyraźniej stosujesz zasadę: "do czego by
          sie tu przyp...." Rozumiem że nie masz jakiejkolwiek logicznej
          odpowiedzi na moją wypowiedź. No trudno, ide na starówke nachlać sie
          piwa. Pozdr.
    • Gość: Borewicz po co piszecie cos co se IP: *.autocom.pl 20.08.07, 23:25
      mozna czytnac u was na forum ??? juz chyba nie macie o czym pisac
      wiec wymyslacie na sile
    • Gość: hrabia Krakowski koszmar: prostacka WIEŚ rządzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 00:57
      "Srodmiescie" nie istnieje - to fakt. Ale i tak dobrze, ze masowe
      media przestaly opowiadac bzdury o "KRAKOWSKIEJ STAROWCE" (sic!).
      Starowke ma Warszawa, ma Gdansk - ale Krakow ma Stare Miasto. I
      tyle. Blad z "krakowska starowka" jest tozsamy z "krakowskim
      srodmiesciem": w tym miescie rzadza ludzie, ktorzy o Krakowie nie
      maja zielonego pojecia. Co sie dziwic, jesli na SIEDMIU prezydentow
      krakowskich okresu III RP, TYLKO JEDEN byl krakowianinem, za to
      wiekszosc pochodzila ze Slaska, lub (wrecz) ze wsi? Koszmar.
      • Gość: hawkmoon Re: Krakowski koszmar: prostacka WIEŚ rządzi! IP: *.54.jawnet.pl 21.08.07, 07:26
        Proponuje rewolucyjne podejście do obszaru Krakowa - i historyczne
        jednocześnie: w granicach Wolnego Miasta Kraków z lat 1815 (Kongres
        Wiedeński)- 1846 (Irredenta Krakowska) czyli od Jaworzna do
        Wieliczki i od doliny Wisły na północ do dolinek podkrakowskich. :)
      • Gość: Gda Re: Krakowski koszmar: prostacka WIEŚ rządzi! IP: *.crowley.pl 21.08.07, 08:03
        Gdańsk nie ma starówki! Zastanów sie co piszesz. Ta dzielnica nazywa się inaczej - wystarczy spojrzeć na mapę.
      • Gość: WG Re: Krakowski koszmar: prostacka WIEŚ rządzi! IP: *.ghnet.pl 21.08.07, 10:47
        spora część najznamienitszych Krakowian (np. Mehoffer, Stanisławski, Penderecki
        i wielu innych) jest spoza Krakowa, wręcz ze wsi, i nie ma powodu ich obrażać.
        ciekawe co takiego hrabia zrobił dla tego miasta?
      • Gość: l Re: Krakowski koszmar: prostacka WIEŚ rządzi! IP: *.gemini.net.pl 21.08.07, 18:58
        Gdańsk nie ma żadnej "Starówki"!!!
        Starówka to regionalizm mazowiecki, są więc starówki w Warszawie i
        np. Płocku, ale na pewno nie w Gdańsku, Wrocławiu ani Tarnowie!
      • helenka17 Wypadło śmiesznie 22.08.07, 10:45
        Ale pewnie niezamierzenie.
        Drogi Przedpiśco!
        To,że prezydenci SK Miasta Krakowa pochodzą "spoza" nie jest samo w sobie wadą,
        wadą jest natomiast to, że nie dbają o edukację podległych im urzędników. Bo to
        właśnie owi urzędnicy zobowiązani są wiedzieć to wszystko, czego nie wiedzą. I
        tak np wskazany tu przeze mnie nie tak dawno temu P. Szatanik z biura prasowego
        PT Magistratu nie wie,że w Krakowie nie ma starówki, i nawet mówi to w wywiadzie
        udzielonym Gazecie W. w Łodzi.
        Ale są oczywiście i szlachetne wyjątki.
        Radnym nota bene też przydałoby się obowiązkowe podnoszenie kwalifikacji w
        sprawach dotyczących Krakowa, bo część z nich uważa zdaje się,że mandat
        zastępuje im przygotowanie merytoryczne.
        Co do pochodzenia: wyroki dotyczące pochodzenia dobrze jest ferować z większą
        ostrożnością, bo w najlepszych latach krakowskiego samorządowego parlamentaryzmu
        PP Dietl. Leo czy Zyblikiewicz także byli zamiejscowi. Jeśli zaś ktoś pisze, że
        w nowej Polsce prezydenci Krakowa pochodzili spoza Krakowa, a nawet, że "są ze
        wsi" to mam nadzieję,że mój Przedpiśca nie ma na myśli Prof. Jacka
        Woźniakowskiego, urodzonego w majątku rodzinnym, w Biórkowie (c: - bo można by
        się niechcący ośmieszyć...
        Sosnowiec z którego przybył Majchrowski nie leży na Śląsku...

        H.
        • Gość: hrabia Wyliczanka: Kto - skad - po co w Krakowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 18:23
          Witaj.

          Jakkolwiek dziekuje za wskazanie, iz Sosnowiec nie lezy na Slasku
          (choc watpie, abys miala ochote na rozmowe o tym, czym Slask jest -
          a czym nie jest...oraz, gdzie konczy sie Slask, a zaczyna "reszta
          swiata", nie tylko Zaglebie?); to przy calym szacunku dla
          Rosciszewskiego, nalezy zaakcentowac, ze wywodzi sie on z
          podkrakowskiej wsi o nazwie Bedkowice. Wozniakowski - sama wskazalas
          (nie chodzi o to, czy to rodzinny majatek - ile o to, ze to nie jest
          Krakow. Pamietaj: nie oceniam - stwierdzam tylko fakty), Bachminski -
          Zabrze, Lassota - podkarpacka wies o nazwie Siedliska, Golas -
          Krakow (JEDYNY), Majchrowski - Sosnowiec. Tyle FAKTY.

          W tym wypadku, jestem tradycjonalista: na siedmiu JEDEN byl z
          miasta, ktorym zarzadzal. Dla Ciebie to powod do dumy - dla mnie, do
          wstydu. Tak po prostu. Czy fakt ich pochodzenia "spoza" jest wada?
          Dla mnie tak. Jesli czlowiek z podparpackiej wsi, dla ktorego
          nobilitacja jest juz sam fakt mieszkania w Krakowie, i ktory ksiazki
          pod pacha zwiazane sznurtkiem nosil, ma TYM miastem zarzadzac - to
          jednak (przyznasz chyba sama), nastapilo jakies przemieszanie
          wartosci? Format Lassoty to nie format Dietla, Leo czy wielu innych
          znakomitosci. Dlatego tez, nie mam co do nich zludzen i oceniam
          ostro. W kazdym razie, uczciwie. Dwie uwagi: tak, Sosnowiec nie lezy
          na Slasku (co juz wyjasnilem, przyjmujac nawet szeroka
          definicje "Slaska", jest to Zaglebie). A wiec chlopak z Zaglebia
          wlada Krakowem (i czyni to tak, a nie inaczej). Po drugie - tak,
          Bekdowice to wies. Biorkow takze. Identycznie jak Siedliska. Nie
          oceniam, ktory z nich urodzil sie we wlasnym majatku, a ktory w
          chlopskiej chalupie. Tylko wskazuje realia i nie padam przed nimi na
          twarz.

          Tepota, brak wiedzy czy braki kompetencyjne nie sa niczym nowym w
          Magistracie. Nie tylko krakowskim, wszak. Przywolalas przyklad
          Lodzi. Niezle znam Lodz, i tez mam do niej swoje "ale..", lecz
          Kropiwnicki z Lodzi pochodzi. Podobnie Palka, Czekalski, Matusiak,
          Panas....to mowi samo za siebie. Krakow, po 1989, nie moze sie takim
          wynikiem poszczycic. Zatem, szczegolnie w kontekscie ostatnich
          wydarzen, ZNOW Lodz gora...



    • Gość: PodPiSZca Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 09:05
      Nie ma czegoś takiego jak "przedpiŚca", no chyba, że to ten, który sie
      przedtem/wcześniej wypiSIał. Ale tego babola sadzie generalnie polski internet.
      Odnoszę wrażenie, że chodzi o przedpiSZcę.
      • Gość: krakowianin Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.void.pl 21.08.07, 10:10
        Obecny podzial administracyjny jest dobry. Jedyne zastrzezenia mam
        do prostackich mieszkancow, ktorzy dalej uzywaja podzialu na 4
        dzielnice. Najbardziej mnie irytuje fakt podciagania pod dzielnice
        Nowa Hute Mistrzejowic, Bienczyc, Grebalowa i Czyzyn. Jelsi
        rzeczywiscie by tak bylo to Huta stanowilaby pol calego miasta a to
        chyba patologia zeby jedna dzielnica dominowala wszystkie prawda??
        Poza tym podzial na 18 dzilnic jest madry poniewaz uwzglednia
        historyczna topografie Krakowa. Chodzi mi o to ze np. dlaczego
        mieszkancy Mistrzejowic maja mieszkac w Huicie a nie w
        Mistrzejowicach?przeciez Nowa Huta to nazwa polityczna degradujaca
        huistorie POLSKI!!!!!!!!!!!!!Niech wreszcie zrobia z tym pozadek!! A
        mieszkancy miasta sa takimi prymitywwami ze nie zaja wlasnej
        dzielnicy nawet a nie mowiac juz o pozostalej 17 WSTYDZICE SIE!! Nie
        macie sie czym chwailic. Ja tez sie wstydze ze jestem Krakowianinem,
        gdzie wiekszosc mieszkancow to wiesniacy. Niestety ale PRL
        sprowadzil do miasta za duzo niewykrztalconych ludzi ze wsi. To
        zrobilo krzywde spolecznosci Krakowa, bo teraz kazdy ma racje a nikt
        nie ma...to tragiczne!!
        • Gość: Mati Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.geofizyka.krakow.pl 21.08.07, 10:53
          Wreszcie rozsądna opinia. Niestety, prawda jest taka, że młodzi
          przejęli nawyki rodziców i powielają ten komunisytyczny podział
          Krakowa na 4 wielkie dzielnice. Dla Czyżyn, Mistrzejowic itp. jest
          on najbardziej krzywdzący, bo odbiera im własną tożsamość.
          Faktycznie - Nowa Huta jako dzielnica zajmująca pół Krakowa jest
          wielką paranoją. Niestety, wielu ludzi wcale tego nie czuje!
          • Gość: Pitala Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 15:28
            Czyżyny, Mistrzejowice to nie Nowa Huta wielki śmiech!!!!dzielenie
            NH na jakieś male dzielnice to jest odbieranie tozsamości!!!Ty nie
            czujesz tego czym jest NH!!nie znasz jej historii i pewnie kojarzysz
            nazwę Nowa Huta ze wszystkim co najgorsze!!
            • Gość: mMax do Pitali IP: *.pc-help.com.pl 23.08.07, 20:29
              W pełni podpisuję się i popieram wywód internauty Maskiego - jak
              niżej:
              "... Pitala ! Zarzucasz Matiemu, że nie czuje tego czym jest NH, że
              nie
              zna jej historii i że pewnie kojarzy nazwę Nowa Huta ze wszystkim co
              najgorsze!! Nie wiem już co należy zrobić z takimi jak Ty, ale na
              pewno powinno się Wam pomóc wyleczyć z kompleksu komunizmu. Jak
              można nie widzieć chęci znajdywania wyścia z sytuacji, w któej Nowa
              Huta jest przez takich jak Ty (nie chcę tutaj nikogo obrażać).
              Ale po kolei:
              1. Nowa Huta to wspaniały przykład architektury socrealistycznej i
              niezwykłego układu urbanistycznego w skali światowej. Już teraz do
              Krakowa przyjeżdżają ludzie tylko ze względu na NH.
              2. Historia NH to okres budowy i rozwoj tego miejsca mający ponad 60
              lat
              3. Historia wsi włączanych do NH np. Czyżyn, Mistrzejowic itp. ma
              czsami ponad 600 lat.
              4. Nie ma więc sensu łączyć historii np. Czyżyn z NH, ponieważ nie
              mają dla siebie wzajemnie niz ciekawego do zaoferowania. Historia HN
              jest wspaniała sama w sobie,szczególnie w aspeksie rozwoju własnej
              wspaniałej architektury i z nią zwiącanej historii budowy młodego
              państwa po II wojnie światowej, jak i życiorysów wielu ciekawych i
              zapewne nieciekawych ludzi.
              5. Wiele osiedli przyłączanych w kolejnych dziesięcioleciach do NH
              nieczym się nie różni od innych osiedli z zachodniej, południowej
              lub północnej części Krakowa np. Bronowic. Kurdwanowa, Bieżanowa itp.
              Więc w starciu z wielką legendą NH (tej właściwej NH czyli tzw.
              starą NH) są na przegranej pozycji.
              6. Te uwolnione z kleszczy NH "nowohuckie dzielnice" nie są jednak
              na przegranej pozycji jako samodzielne byty. Wszystkie mają swoją
              historię i bez NH naprawdą chciałyby się dalej rozwijać i kultywować
              własną tożsamość.
              7. Wygłaszam ten pogląd właśnie jako mieszkaniec takiej dzielnicy i
              w pełni solidaryzuję się z poglądami Matiego, zapewniając Pitalę, że
              mnie i takim jak ja leży na sercu zarówno dobro mojej dzielnicy jak
              i Nowej Huty - tej właściwej Nowej Huty ! "


        • Gość: orient Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 14:25
          Owszem. Ponieważ w PRL ludzie się k_sz_tałcili a nie "wykrztałcali" co by to nie
          miało znaczyć. Jeden wielki ROTFL!
        • Gość: Pitala Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 15:25
          Krakowiani Twoja wypowiedż na forum jest skandaliczna!!!
        • anna9977 Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f 21.08.07, 19:32
          Jesli urodzil sie w miescie to twoim zdaniem WYKSZTalcony?
          Nie ublizaj ludziom ze wsi I pamietaj ze wiekszosc slawnych ,
          wybitnych Polakow to ma pochodzenie wiejskie.
          Rolnik i robotnik Polski zalicza sie do dobrej srednej swiatowej,
          natomiast "urzednicy"(wiekszosc z miasta) niby wyksztalceni daleko
          im do swiatowego standartu To widac w obsludze : lotnisko , biura.
          Musi sie to zmienic bo Polska nie bedzie mogla konkurowac w swiecie.
          Jak sobie przypomne np. mecenasowa,doktorowa to mi sie slabo robi
          • helenka17 Otóż to 22.08.07, 16:50
            Jak to powiedział kiedyś pięknie pewien Pan Profesor od architektury PK -
            "wszyscy, Szanowni Państwo, jesteśmy ze wsi. Wszyscy bez wyjątku. Tyle że jedni
            wcześniej, a inni później"*).
            Święte słowa.
            Na szczęście powoli-powoli ludzie w Polsce przestają się wstydzić pochodzenia.

            H.
      • helenka17 Na Twoim miejscu 24.08.07, 00:38
        nie zapuszczałabym się na grząski grunt słowotwórstwa taką pewną nogą.
        Bo jakkolwiek chodzi oczywiście o żart językowy per analogiam - przedmówca -
        przedpiśca
        To nie jestem ja taka pewna, któremu z nas uczone Miodki przyznały by rację.
        Bo podpisik
        a nie podpiszyk
        bo piśmidło
        a nie piszmidło
        to samo z
        za-pisem
        prze-pisem
        s-pisem
        w zdrobnieniach.
        Dalej - ten przepis - w tym PRZE_PISIE
        a nie w tym
        PRZE_PISZE
        Ale to oczywiście tylko dywagacje.

        H.
    • Gość: Noc Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 10:49
      Pochodzę z Krakowa. Z najstarszej jego części. Przydało by się uporządkowanie
      nazw dzielnic. Nie pojmuję natomiast agresji w stosunku do ludzi pochodzących z
      nie miasta. Co prawda pamiętam okres kiedy miast Kraków było miastem "
      zamkniętym ". Nie można było kupić sobie mieszkania i w nim zamieszkać nie będąc
      mieszkańcem urodzonym w Krakowie. Chyba że wstąpiło się w związek małżeński. Ale
      nie ma nic bardziej stałego do zmian. Byle by były korzystne.
      • Gość: agmaa z Kazimierza Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 12:58
        Już od 4 lat nie mieszkam w Krakowie, aczkolwiek do dziś jak słyszę, że ktoś mówi starówka krakowska to gotuje się we mnie:)) Napisz prosze kiedy tak było z tymi mieszkaniami? Wiesz, jak jestem teraz w Krakowie trochę żałuję że nie jest już to miasto zamknięte, niestety:)
        • Gość: Stasiek Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: 129.35.231.* 21.08.07, 13:11
          Całe szczęście że większość ludzi z Krakowa to normalni goście a nie
          takie burackie ąę jak obecni tu dyskutanci. Pomyliłem się, pomyliłem
          się, pomyliłem się, to miasto...
    • Gość: anielka bloki w Starym Mieście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 13:25
      przez to, że nie ma dzielnicy śródmieście Stare Miasto rozciąga się aż do aleji.. nie wiem czy ta okolica akurat zasługuje na taka nazwę. Stare Miasto jak dla mnie powinno być w obrębie Plant, a reszte tego co zostało można by nazwać śródmieście.
      • bussie Re: bloki w Starym Mieście 27.08.07, 14:40
        ale między plantami a alejami są przecież Kleparz, Piasek, Nowy
        Świat - tylko chyba nie zostały wyodrębnione jako osobne dzielnice
        administracyjne (?)
    • ponury-piesniarz Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f 21.08.07, 13:37
      Ludziska po prostu nie odróżniają dzielnicy od
      dzielnicy "administracyjnej", której obszar nie ma większego związku
      z dzielnicą od której bierze nazwę, ponieważ obejmuje co najmniej
      conajmniej teren kilku dzielnic (np. poznańskie Jeżyce albo
      wrocławskie Krzyki). Czasem jest tak, że wiele dzielnic nie mieści
      sie ani w podziale na osedla, ani w podziele na
      dzielnice "administarcyjne".
    • Gość: Pitala Re: Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na f IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 15:22
      Dla mnie podział NH na kilka dzielnic to niszczenie tożsamości tej
      dzielnicy!!w przypadku NH powrót do 1 dzielnicy Nowa Huta jak
      najbardziej wskazany!!!!
      • Gość: maski Re: Oszukańcze Śródmieście - odpowiedz Pitali IP: *.pc-help.com.pl 22.08.07, 20:50
        Pitala ! Zarzucasz Matiemu, że nie czuje tego czym jest NH, że nie
        zna jej historii i że pewnie kojarzy nazwę Nowa Huta ze wszystkim co
        najgorsze!! Nie wiem już co należy zrobić z takimi jak Ty, ale na
        pewno powinno się Wam pomóc wyleczyć z kompleksu komunizmu. Jak
        można nie widzieć chęci znajdywania wyścia z sytuacji, w któej Nowa
        Huta jest przez takich jak Ty (nie chcę tutaj nikogo obrażać).
        Ale po kolei:
        1. Nowa Huta to wspaniały przykład architektury socrealistycznej i
        niezwykłego układu urbanistycznego w skali światowej. Już teraz do
        Krakowa przyjeżdżają ludzie tylko ze względu na NH.
        2. Historia NH to okres budowy i rozwoj tego miejsca mający ponad 60
        lat
        3. Historia wsi włączanych do NH np. Czyżyn, Mistrzejowic itp. ma
        czsami ponad 600 lat.
        4. Nie ma więc sensu łączyć historii np. Czyżyn z NH, ponieważ nie
        mają dla siebie wzajemnie niz ciekawego do zaoferowania. Historia HN
        jest wspaniała sama w sobie,szczególnie w aspeksie rozwoju własnej
        wspaniałej architektury i z nią zwiącanej historii budowy młodego
        państwa po II wojnie światowej, jak i życiorysów wielu ciekawych i
        zapewne nieciekawych ludzi.
        5. Wiele osiedli przyłączanych w kolejnych dziesięcioleciach do NH
        nieczym się nie różni od innych osiedli z zachodniej, południowej
        lub północnej części Krakowa np. Bronowic. Kurdwanowa, Bieżanowa itp.
        Więc w starciu z wielką legendą NH (tej właściwej NH czyli tzw.
        starą NH) są na przegranej pozycji.
        6. Te uwolnione z kleszczy NH "nowohuckie dzielnice" nie są jednak
        na przegranej pozycji jako samodzielne byty. Wszystkie mają swoją
        historię i bez NH naprawdą chciałyby się dalej rozwijać i kultywować
        własną tożsamość.
        7. Wygłaszam ten pogląd właśnie jako mieszkaniec takiej dzielnicy i
        w pełni solidaryzuję się z poglądami Matiego, zapewniając Pitalę, że
        mnie i takim jak ja leży na sercu zarówno dobro mojej dzielnicy jak
        i Nowej Huty - tej właściwej Nowej Huty !
        • helenka17 Lejesz miód na moje skołatane serce. 24.08.07, 00:43
          Podpisuję się pod każdym słowem. Poważnie.

          H.
    • vonder A kogo obchodzą Krakusy? 21.08.07, 17:01
      A kogo obchodzą Krakusy i ich prowincjonalne miasteczko?Moja ukochana Warszawa-
      to jest prawdziwa metropolia na skalę europejską i musicie się z tym
      pogodzić.Wasze miasto co najwyżej może być traktowane w kategoriach turystycznych.
      • gugcia Re: A kogo obchodzą Warszawiacy? Pelno przekretow, 21.08.07, 18:23
        mafia sie po jakis Magdalenkach strzela, w srodku miasta stoi jakis
        komunistyczny palac z Moskwy, nie ma tam europejskiej tradycji, bo to miasto pod
        zaborem ruskim bylo, kradna wszedzie, same bloki z PRLu i jakies neo
        kapitalistyczne bloki z kapitalizmu a la Chiny 2007. Turysta z Zachodu jak wraca
        z Warszawy do Krakowa i na Rynku kawke pije to opowiada jaka ta Warsaw byla
        terrible.Krakus pozdrawia!
      • anna9977 Warszawa metropolia ? 21.08.07, 19:41
        vonder napisał:

        > A kogo obchodzą Krakusy i ich prowincjonalne miasteczko?Moja
        ukochana Warszawa-
        > to jest prawdziwa metropolia na skalę europejską i musicie się z
        tym
        > pogodzić.Wasze miasto co najwyżej może być traktowane w
        kategoriach turystyczny
        > ch.


        Warszawa jest raczej prowincjonalnym miastem i to jej glowny urok
        w skali europejskiej
      • Gość: hrabia Vonder....a KTO budowal Warszawe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 00:04
        Jak sadzisz, skad wzielo sie haslo "Cala Polska buduje swoja
        stolice"? Za czyje pieniadze odbudowano Warszawe, Hmmmmmmmm? A kto
        dawal material? Przypadkiem nie byla to "cegla z Ziem Odzyskanych",
        ktora czesciowo zasilala odbudowe Warszawy, a czesciowo portfele
        prywatnych osob? Badz uczciwy - choc w ocenie Warszawy: bzdetnego
        miasta niegdys i bzdetnego obecnie. Mnie jest po prostu wstyd, ze
        caly kraj musial finansowac cos takiego, jak obecne miasto nr 1.
        Efekt jest zenujacy. Warszawka nie jest powodem mojego zlego
        samopoczucia: jesli juz mam to oceniac poprzez pryzmat emocji, to
        stwierdzam, iz za miasto to mozna sie co najwyzej wstydzic (tym
        bardziej, ze przymusowo budowal je caly kraj). Taka
        zenadna "wizytowka" nie licuje z ogolopolskim zadeciem i wysokim
        mniemaniem o sobie "elyty". Nieprawdaz, chlopcze?

      • mojetrzygrosze Re: A kogo obchodzą Krakusy? 22.08.07, 00:04
        vonder napisał:

        > A kogo obchodzą Krakusy i ich prowincjonalne miasteczko?

        Chyba Ciebie skoro jesteś na tym forum. Musisz wiedzieć że prowincjonalne
        miasteczko rozwija się coraz lepiej i niedługo prawdziwą metropolię przegoni w
        wielu dziedzinach ;-) Dlaczego? Dlatego bo tu się lepiej żyje a wielu ludzi
        doszło do wniosku że życie to nie tylko pogoń za pieniądzem. Tak więc przyszłość
        Krakowa wygląda dobrze.
    • Gość: Cracovia Pany Ku..now to moja najlepsza dzielka. IP: *.dsl.zen.co.uk 21.08.07, 17:38
      Craksa rzadzi
    • mojetrzygrosze Oszukańcze Śródmieście - gorąca dyskusja na for.. 21.08.07, 23:48
      Ojej po co tak atakować ludzi którzy nie pochodzą z Krakowa i uważać ich za
      gorszych? W wielu przypadkach są oni o wiele bardziej wartościowi niż rodowici
      mieszkańcy Krakowa. Dla mnie ważniejsze jest to czy ktoś lubi swoje miasto, czy
      coś dla niego zrobił, czy coś o nim wie niż to czy jego rodzina mieszka w
      Krakowie od 200 lat. I trudno krytykować ludzi że nie znają nazw wszystkich 18
      dzielnic, natomiast dobrze żeby coś wiedzieli o rejonie Krakowa w którym mieszkają.

      I jeszcze na koniec: krakus i krakowianin jako mieszkaniec Krakowa pisze się z
      małej litery, natomiast Krakowiak jako mieszkaniec Krakowskiego z wielkiej. Nie
      żebym się czepiał tylko to dosyć ważne moimi zdaniem :-)
    • helenka17 Szanowna Pani Reaktor 22.08.07, 11:18
      Jako osobie wychowanej na Kazimierzu przyjdzie Pani bez trudu zrozumieć, że nie
      mieszkała Pani w Śródmieściu.
      To ,że posługuje się Pani w swojej niełatwej przecież pracy moimi poglądami ( z
      częstością raz na rok) bardzo mi schlebia, ale chciałabym mieć i tę pewność,że
      rozumie Pani o czym mowa.
      A nie dałabym się za to pokroić.
      By nie zajmować za wiele miejsca: nie chodzi o to, żeby urzędnikom było łatwiej,
      ale by obywatelom było lepiej. I to nie tylko lepiej w sprawach, które
      ogarniają, ale i w tych, których nie ogarniają (z różnych powodów)- a które mają
      bezpośredni, krótko - lub długoterminowy wpływ na ich szczęście i dobrobyt w
      Krakowie.
      Urbanistyka to nie jest to nie jest wiedza, w której do dobrych rozwiązań
      dochodzi się drogą plebiscytu. Pod tym względem przypomina i matematykę, i
      mechanikę, budowę statków i ekonomię: do najlepszych rozwiązań nie dochodzi się
      poprzez głosowanie.
      Muszą dojść do dobrych rezultatów "Męże co nayuczeńsze", a nie ludek - nawet
      jeśli ma większość.
      Musi decydować racja.
      Jeśli wypowiadam się zbyt zawile, to proszę może zważyć, że większość Polaków
      jest za przywróceniem kary śmierci. Czy to generuje jakieś praktyczne skutki w
      sferze prawa?
      Proszę to przemyśleć, bo jakkolwiek sonda w sprawie dzielnic ładniusio wygląda,
      to sprawia wrażenie ustalania rzeczy właściwych przy pomocy narzędzi służących
      do czegoś innego.

      dokończenie nastąpi

      H.
      • helenka17 Szanowna Pani Reaktor CD 22.08.07, 22:20
        Poglądy Pana Cześkkka, które uznała Pani za właściwe zestawić - zapewne dla
        kontrastu -z moimi poglądami, znacznie przekraczają (z racji subtelności i
        znajomości rzeczy, oraz niezwyklej wprost zdolności logicznego myślenia i
        czytania ze zrozumieniem) moją zdolność pojmowania.
        Czeka mnie jeszcze dużo pracy nad sobą.
        Ale żeby wrócić do meritum: dzielnice miejskie nie powstają po to, by urzędnikom
        pracowało się łatwiej. Ich istnienie ma do spełnienia wiele znacznie
        poważniejszych zadań i ról.
        Pośród nich wymieniłabym w pierwszej kolejności identyfikację z miejscem
        zamieszkania. Jako byłej obywatelce Kazimierza nie muszę na szczęście tłumaczyć
        Pani, że człowiek zamieszkujący małą ojczyznę znacznie bezpieczniej się czuje.
        Zachodzące na siebie zbiory osób, które zapisuje w pamięci, pozwalają na
        rozróżnianie nieznajomych i notowanie ich w innych częściach pamięci, niż tych,
        których zna od dziecka, spotyka w kościele, na poczcie, w sklepach, w szkole,na
        własnej ulicy, na spacerach z psem.
        Te trudne sprawy znajdują coraz cięższy dostęp do umysłów mieszkańców Krakowa
        świeższej daty, bo Ci szukają w Krakowie (uważanym przez nich za wielkie
        miasto)tego właśnie, czego nie mieli w mniejszych ośrodkach,z których przybyli:
        anonimowości wielkiego miasta. Lękają się wchodzenia w relacje, nie odpowiadają
        na powitania, uśmiech sąsiada wyraźnie ich niepokoi, bo zmusza do cywilizowanej
        relacji.
        Nie są usłużni ani serdeczni, są natomiast niesłychanie zakompleksieni z powodu
        chęci posiadania - innego niż obecnie wydarty - statusu materialnego. Jego
        wyznacznikiem pozostaje najczęściej samochód, jako przedmiot trudny do ukrycia.
        Kiedy rozmawiamy z przypadkowo spotkanymi na ulicy znajomymi z przedszkola,
        kinderbalów, parafii, podstawówek, liceów, studiów, opozycji, czy miejsc pracy,
        ze znajomymi naszymi i naszych rodziców albo krewnych - to najchętniej udusiliby
        nas ci "Młodokrakusi" gołymi rękami.
        Ponieważ z sobie tylko znanych powodów strasznie nas za to nie lubią.
        Nie bardzo wiadomo dlaczego - przecież syndromem każdej bez wyjątku emigracji
        jest asymilacja poprzez dzieci, które idą do szkół i z tych szkół przynoszą
        pierwsze oznaki symbole i wartości kraju osiedlenia.
        Człowiek,by się dobrze czuć w miejscu zamieszkania i pracy musi identyfikować
        się z miejscem i zamieszkującymi je ludźmi. W przeciwnym razie zostanie skazany
        na życie w nieustannym napięciu - i na wczesną śmierć.
        Podział Krakowa na 18 dzielnic powstał jako owoc pracy wybitnego fachowca (Ś.P.
        Prof Kazimierz Trafas)i jego zespołu. Nie został stworzony po to, by deweloperom
        lepiej zabudowywało się naturalne granice dzielnic, ani po to, by skorumpowani
        radni mogli im bez skrępowania pomagać, zmniejszając ilość ciał opiniujących
        inwestycje. Rozmiary miejskich dzielnic nie biorą się z powietrza, a ich nazwy
        pozwalają na zachowanie szlachetnej ciągłości w procesie rozwoju miast.
        Dzisiejsze dzielnice są dobrze dobranymi ZBIORAMI dawnych dzielnic
        katastralnych. Staranny dobór elementów tych zbiorów pozwala nam dobrze się czuć
        na swojej ziemi i się z nią identyfikować. Jest to dobór głęboko uzasadniony.
        Tego uzasadnienia nie zmieni ani szybka sonda internetowa, ani ankieta
        pozbawiona zasad doboru próby.
        Jeśli do ogarnięcia głową mamy obszar zbyt wielki, to identyfikacja nie jest
        możliwa. Z CAŁYM MIASTEM zdolni jesteśmy - i owszem - identyfikować się, gdy na
        wakacjach w Jastarni odpowiadamy sąsiadowi na pytanie "skąd jesteś?"
        - z Krakowa - odpowiemy bez wahania.
        Ale jeśli to samo pytanie ktoś zada nam podczas zakupów na Placu na Stawach, to
        odpowiedź "z Krakowa' będzie bezczelna. Odpowiedź dostosowujemy zwykle do wiedzy
        rozmówcy.
        Ponadto owa "małość" potencjalnej dzielnicy datuje się już od czasów Platona -
        (bez wykładu - chodzi przecież cały czas o to samo: żebyśmy byli zdolni objąć
        naszą dzielnicę wzrokiem. To z kolei ma swoje źródła w cechach naszego umysłu -
        który zbyt wiele nie pomieści).
        Zatem nie nos dla tabakiery - pani Redaktor - ale tabakiera dla nosa. Celem
        istnienia dzielnicy. Celem jej "dużości" bądź "małości", jest rozwiązywanie
        lokalnych problemów, które nurtują zwykłego sobie obywatela.
        Podział miasta na wielkie jednostki sprawia, że w miejsce identyfikacji i
        asymilacji pojawia się alienacja - i to znaczna. Koszty, jakie ponosimy dla
        istnienia mniejszych dzielnic i ich rad są kosztami właściwie
        ulokowanymi,ulokowanymi PO COŚ. Bo to nie uposażenia i biura kosztują, ale
        centralnie sterowany budżet całego miasta cierpi - w osobach swoich urzędników,
        że nie ma wpływu na CAŁY budżet, ale tylko na jego część.
        Jeśli budżet dzielnic miejskich mógłby obracać większymi kwotami niż obecnie, to
        kpinki i obśmiewanie dzielnic przez krytyków (jednomandatowe okręgi wyborcze -
        przypomnijmy)zamarzłoby im na usteczkach. I w następnej kadencji do Rad Dzielnic
        pchaliby się misiowie z partyjnego nadania. Nieszczęście Rad Dzielnic na tym
        wszak polega, że poprzez okręgi jednomandatowe partie polityczne nic nie mogą
        rozdawać. Bo wyborca ma wybór właśnie,a nie "miejsce na liście", które skutkuje
        w ten sposób, że głosujemy na kogoś innego, niż zostaje później wybrany.I że
        "misiowie z wyłupiastymi oczkami" nie-wiadomo-skąd pojawiają się nagle jak
        diabeł z butelki.
        Pozdrawiam serdecznie.

        H.
        • helenka17 Szanowna Pani Reaktor CD II 22.08.07, 22:47
          Dla rozszerzenia wiadomości polecam serdecznie tekst obszernie ujmujący to, z
          czym się właśnie borykamy w tym wątku. W Pani macierzystej Gazecie, w Gazecie na
          Majówkę z tego roku (sb-nd 28/29 IV 2007, str 20 i 21)rozmowa z Markiem Budzyńskim.

          H.
        • Gość: W.J. buirokratyczne brednie IP: 151.193.120.* 27.08.07, 15:47
          > Koszty, jakie ponosimy dla istnienia mniejszych dzielnic i ich rad
          > są kosztami właściwie ulokowanymi,ulokowanymi PO COŚ.

          Bzdura! Wiele dzielnic to stołki, diety stanowiska.
          To rozrost biurokracji.
          Dlaczego inne Warszawa Wroclaw czy Poznan i miasta
          nie korzystają z tego glupawego wynalazku?

          Nie ma czegos takiego jak wyimaingowana przez autorkę
          w katorżniczym acz jałowym znoju "identyfikacja z dzielnicą" -

          Kiedy dzielnic jest 18 i mają numerki to NIKT ICH NIE UZYWA!!!
          (bo co to komu mowi "jestem z XIV dzielnicy" - nic , poza
          paroma urzedasami)

          Sens ma 4 - 8 dzielnic : widac to po stolicach Europy
          i duzych polskich miastach.
          • Gość: mieszkaniec Re: buirokratyczne brednie IP: *.chello.pl 27.08.07, 20:10
            To łaskawie proszę odpowiedzcie na pytanie :Do jakiej dzielnicy należy ul
            Cieślewskiego? Od urzedasów dostałem TRZY sprzeczne informację.Mieszkam tam od
            września ubiegłego roku.Sprawy załatwiam w czterech urzędach w rożnych
            dzielnicach? Z góry dziękuję za poważne odpowiedzi.
            • helenka17 Proszę uprzejmie -oto odpowiedź 05.12.07, 11:55
              Odpowiedźna twoje zmartwienie mieści siętu:
              www.bip.krakow.pl/?sub_dok_id=2388
              Powodzenia
              ul.Cieślewskiego = dzielnica III Prądnik Czerwony.

              H.
          • helenka17 A Ciebie to kto tu wpuścił? 05.12.07, 12:02
            Diety żadne, po prostu śmieszne
            Nie dostrzegam też rozrostu biurokracji, chyba ,że biurokracja to coś, co TY za
            nią uważasz;
            Nie masz niestety pojęcia o kardynalnych różnicach dzielących te miasta, a
            tłumaczenie zajęłoby zbyt wiele czasu. Popatrz na wiedenskie bezirki, na
            paryskie arrondisment - a później pogadamy.
            To, że nigdy sięnie zetknąłeśze zjawiskiem identyfikacjimiejscowej może
            wskazywać,że ktoś Cię tu (że się tak wyrazę - niczym Mojżesza)przywiózł w koszyku.
            Wszystkie dzielnice, poza numerkami, mają nazwy własne.Ale Ci to najwyraźniej
            "umkło".
            Co do stolic Europy, to może czas by było coś doczytać?
            Hm?


            H.
Pełna wersja