Problemy z bezpańskimi kamienicami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 22:26
Gazeta kiedyś zrobiła wielkie badanie opinii mieszkancow krakowa na
temat miasta. krakowianie uznali temat kamienic za bardzo istotny.
nic oczywiście nie drgnęło od tego czasu - w skali wielkiego centrum
nie liczą się przecież nieliczne remonty elewacji na rynku czy
szewskiej.
mam wrażenie, że przede wszystkim porażająco niska kultura
mieszkańców jest powodem sypiących sie tynków. ja, gdybym mieszkał w
starej kamienicy, nie zniósłbym kocio-szczurzego smrodu i czarnej
elewacji. krakó to przecież bogata unia europejska a nie biedny kraj
bałkański.
zastanawiam się, dlaczego np. w dreźnie, czy sztokholmie każda
kamienica jest odnowiaona (podkreślam - każda). bo to kraj bogaty -
ktoś powie. no dobrze... a dlaczego miasteczka chorwackie są z
reguły tak zadbane?
to oczywiste, że miasto musi wreszcie stworzyć wielki fundusz na
remonty fasad czy co lepszych wnętrz, sieni. moim zdaniem dla nas,
polaków, trzeba by także ''stworzyć'' bat. taki, który by
nieustannie przypominał, że ohydne fasady świadczą tylko o
prymitywizmie. turystów z zagranicy nie interesują bajki o
domniemanej biedzie.
    • Gość: Janek a gdzie konkretnie sprawdzic liste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 23:23
      moze jestem spadkobierca?
      tego juz redaktor nie napisal
      napisal niechlujnie tak jak niechlujni sa niektorzy wlasciciele
      czyli przyganial kociol garnkowi
      • Gość: Tubylec Krakus... a gdzie konkretnie sprawdzic listę IP: *.ists.pl 25.08.07, 22:53
        Najpierw trzeba udac się do Wydziału Geodezji UM, gdzie ewentualny
        spadkobierca pochodzenia polskiego jest traktowany jak natręt. Chcą
        go zbyć, od razu wyczuwa sie jakieś nieformalne porozumienie
        antywłaścicielskie. Stamtąd, w razie czego w obecności świadków,
        którzy potwierdzą, że urząd odmawia informacji - i możnaby wówczas
        iść do sądu ze skargą na urząd, stamtąd z WG UMK należy pobrać numer
        działki z określonego miejsca (adresu). Z tym numerem działki należy
        rozpocząć batalię w księgach wieczystych. Tu jest wielki problem, bo
        o ile uda się nawet uzyskać dostęp do ksiąg (jest to prawo ustawowe
        każdego obywatela, ale osoby o rodowodzie hm.. polskim zawsze mają
        problemy - są zbywane), to rychło może się okazać, iż żądane ksiegi
        lwh. są niekompletne lub wykradzine z sądu, mimo, że powinny tam
        być. No cóż... niech się każdy domyśli dlaczego. wówczas bez
        własnych dokumentów poswiadczających własność nie da rady.

        Chyba, że się jest nastepcą prawnym pochodzenia hm.. ż/Ż/ydowskiego.
        Wtedy obowiązuje tzw. szybka ścieżka dla lepszych ludzi. Urzędnicy
        na głowie stają, aby błyskawicznie oddać mienie a miasto
        równocześnie na koszt podatnika robi szybki remont. Wówczas
        wszystkie papiery się znajduja, takiej kategiorii petent nic nie
        musi mieć. Bardzo dobrze, ale zapyta ktoś, dlaczego osoby o
        rodowodzie polskim nie są tak traktowane? JA NIE WIEM.

        Jeszcze jest trzecia możliwość: ma się prawo do jakiegoś mienia, np.
        kamienicy, ma się własne dokumenty, ale ma się polskie pochodzenie.
        Więc urzędnicy i sąd mnożą przeszkody, batalia o zwrot jest np.
        kilkudziesięcioletnia (znam to z autopsji!!). Wtedy znane są
        przypadki, iż następcy prawni postanawiają sprzedać prawa do
        odzysku. Okazuje się, że "kupcy" za 10 procent wartości rynkowej,
        odzyskują mienie natychmiast. To jest obecna Polska. Takie prawo.
        Taka sprawiedliwość. Pisze prawdę, tylko prawdę i całą prawdę.

        Tymczasem z powyższgo artykułu jasno wynika, iż są potężne siły
        zainteresowane w obaleniu konstytucyjnej zasady ochrony mienia!! To
        jest paranoja!!

        Pozdrawiam uczciwych czytelników
        • Gość: trueveritas Re: a gdzie konkretnie sprawdzic listę IP: *.ghnet.pl 26.08.07, 13:11
          Bzdury opowiadasz, nikt nie traktuje tam petentów jak natretów, to właśnie tacy domniemani wlasciciele, jak byc moze ty, którzy poza pretensjami i opowieścią babci nie maja zadnych dowodów na to ze faktycznie byli wlascicielami. Ale wiadomo ze przecież "się należy" tylko dlaczego wszyscy podatnicy maja opłacac Twoje odzyskanie wlasności????
          Ustalenie stanu prawnego - a wiec znalezienie dowodów na czyjąś wlasność kosztuje na wolnym rynku nawet kilka tysięcu zlotych (stawki zajmujących sie tym firm) a Ty przychodzisz do urzedu, robisz awanturę i chcesz dostac cos za darmo...... Aha i nie istnieje zadna szybka scieżka w zalatwieniu sprawy, bo to są sprawy sądowe, a Zydzi jesli już sie za cos zabieraja to słono płaca dolarami kncelarii prawnej i dlatego wszystko dzieje się szybciej - dalej sie nie nauczyłes ze nie ma nic za darmo........
          • Gość: Tubylec Krakus Sam bzdury opowiadasz... IP: *.ists.pl 27.08.07, 19:29
            Posiadam komplet kilkudziesięciu oryginalnych dokumentów
            potwierdzających prawo własności. Rodzina została okradziona w
            1952r. z rażącym i to wielokrotnie rażącym naruszeniem ówczesnego
            prawa. Własność nabyta legalnie za legalne i potwierdzone środki,
            rodzina znana, przedstawiciele wnieśli (nie przesadzając) wybitny
            wkład dla Polski. Odzyskiwanie trwa od momentu okradzenia. Policz
            sam ile to już lat. W sprawie było wiwle pozytywnych decyzji. Władze
            z SLD i niektórzy inni stawiali kłody. Kilka wyroków W NSA, wiele
            decyzji w organach centralnych i sądach. Jednocześnie robią co mogą,
            aby przdłużyć "badanie sprawy", aby nie było prawomocnego wyroku ani
            merytorycznej decyzji ostatecznej. W związku z tym nie można iść do
            Strasburga... Rodzina wydała na tę sprawę więcej niż wartość Twojego
            mieszkania, zapewne. Zatem, jak widzisz, sam bredzisz. A metody
            pracy "polskich urzędów" w tym krakowskiego magostratu śnią mi się
            po nocach jak koszmary. Nie ma w istocie zadnej różnicy od czasów
            bolszewickich. Może taka, iz dotad nie zgadzili przdstawicieli
            rodziny strzałem w tył głowy...Pisałem i nie rzucam słów na wiatr,
            jak pracują urzedy znam z autopsji...
            • Gość: Janek Re: Sam bzdury opowiadasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 20:59
              i to jest prawda
              u mnie w kilku sprawach jest tak:
              1.wyrwana kartka w ks.wieczystych
              2.wlasnosc zabrana przez Skarb Panstwa
              3. niby dom zapisany komus za tzw.dozywocie- proba odszukania tego
              niby kogos bez skutku bo po nim znow Skarb Panstwa a w tym miejscu
              developer itd
              4.Skarb panstwa rowniez przejal
              5. "no bylo ale ten dom w Rynku to chyba rozebrany" a co dalej? no
              nie wiemy
              jescze moge wymienic 6 , ale po co
              • Gość: Tubylec Krakus W takiej sytuacji należy... IP: *.ists.pl 27.08.07, 22:34
                W takiej sytuacji należy wykorzystać wszystkie możliwości prawne i
                administracyjne. Różne ustawy /których urzednicy zwykle nie znają i
                wprowadzają petentów w błąd, lub znają, ale chcą z jakiegoś powodu
                przeszkodzić w ozdyskaniu/ dają realną możliwość wywalczenia zwrotu
                po morderczej walce...
                Szukać szans należy w:
                ustawie o gospodarce nieruchomościami z 21sierpnia1997r z późn. zm,
                ustawie o kięgach wieczystych i hipotece, ustawie z 14czerwca1960r
                kodeks postępowania administracyjnego z późn. zm., ustawie z
                8sierpnia1996r. z późn zm. o zasadach wykonywania uprawnień
                przysługujących Skarbowi Państwa, ustawie z 27marca2003r. z późn.
                zm. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustawa z
                29lipca2005r. z późn. zm. o przekształceniu prawa użytkowania
                wieczystego w prawo własności nieruchomości, kodeks cywilny, kodeks
                postępowania administracyjnego, Europejskiej Konwencji o ochronie
                praw człowieka i podstawowych wolności - przydatne w redagowniu
                skargi do Strasburga.

                Lista wydaje się ogromna, ale w jednostkowej sprawie chodzi zwykle o
                odszukanie kilku-kilkunastu przepisów przydatnych w odzysku. Potem
                formalne /zgodne z kodeksem postępowania administracyjnego - kpa./
                pisma do urzędów, sądy administarcyjne, sądy cywilne, NSA, SN,
                Strasburg. Jeżeli urzad nie odpowiada w terinie - do sądu
                administarcyjnego ze skargą - sąd przyznaje odszkodowanie i zmusza
                do wydania decyzji.
                Uwaga z adwokatami. Niektórzy ...hm... jakby działają w ...drugą
                stronę /udajemy, że nie wiemy dlaczego/. Najlepiej wszystko samemu
                kontrolować.
                Przepisy są w internecie, polskie można ściągnąć i wydrukować ze
                strony sejmu.
                Dobrze nawiązać kontakt z Unią Właścicieli Nieruchomości.
                Walczyć należy z całą możliwą energią i wyłącznie za pomocą
                pism /nie przez telefon, nie przez emaile/ listami
                poleconymi /dobrze gdy z potwierdzeniem odbioru/, przestrzegając
                terminów zawartych w pouczeniach na odpowiedziach oraz zgodnie z
                kodeksem postępowania administracyjnego.

                Życzę podjęcia walki zakończonej ostatecznym zwycięstwem. Szanse
                mimo wszystko stopniowo rosną, gdyż coraz więcej Polaków popiera
                bezwzgledną ochronę własności z obawy, iż sami moga w przeciwnym
                razie paść ofiarą kradzieży sankcjonowanej bazprawnym działaniem
                bolszewickiej biurokracji.

                Pozdrawiam
                • malpiarnia Re: W takiej sytuacji należy... 27.08.07, 23:38
                  nie zamierzam ustapic ani na krok
                  trzeba byc cierpliwym i zdeterminowanym
                  draze juz 5 lat, ale sporo zmarnowalem czasu przez urzednikow
                  posiadam listy z Archiwum krakowskiego gdzie odpisano mi (gdy
                  mieszkalem za granica), iz moje nazwisko nigdzie nie widnieje
                  teraz gdy sam po 10 minutach odnalazlem ( zaczalem od indeksow )
                  wszystkie nazwiska ! juz od 1885r,zapytalem o co chodzi - wzruszyli
                  ramionami
                  a przeciez to b.wyksztalceni ludzie i zasluzeni dla miasta Krakowa
                  czego dowodem sa wzmianki, fotografie w muzeach , ksiazki itd.
                  swiete prawo wlasnosci , dotyczy tak zlamanej parasolki jak
                  wytwornej rezydencjii
                  tez pozdrawiam
                • Gość: Tubylec Krakus Byłbym zapomniał... IP: *.ists.pl 28.08.07, 00:13
                  Może się zdarzyć, że nie posiadasz w ogóle dokumentów
                  udowadniajacych własność spadkodawców.
                  Jeżeli rzecz dotyczy osoby pochodzenia polskiego, będzie z tym
                  problem, ale to nie oznacza, że takie dokumenty nie istnieją.

                  Osobiście we własnej sprawie nie potrzebowałem tego typu dokumentów,
                  wszystko co potrzebuję we własnej sprawie-posiadam i mam tylko
                  trudość polegajacą na niechęci decydentów do postępowania zgodnego z
                  prawem obowiazujacym w Polsce.

                  Otóż fakt, że bez natychmiast problemu "znajdują się w razie
                  potrzeby" dokumenty dotyczace nieruchomości pożydowskich /te
                  dokumenty teoretycznie były niszczone przez Niemców/ wskazuje, iż z
                  całą pewnością zachowały się również dokumenty dotyczące osób
                  pochodzenia polskiego.
                  W takiej sytuacji, osoby spośród znanych rodów krakowskich, dane na
                  ich temat, na temat ich nieruchomości, etc., powinny znajdować się a
                  Krakowskim Archiwum Państwowym. Bardzo rzetelni ludzie tam pracują,
                  jest to rodzaj muzeum, można w profesjonalny sposób uzyskać dostęp
                  do materiałów. Informacja jest w internecie.

                  Jeżeli tam nic nie ma, co jest możliwe, albowiem Archiwum Państwowe
                  szeregu dokumentów nie otrzymało /np. dokumenty sądowe, które nigdy
                  nie dotarły do Archiwum państwowego, tylko uprzednio
                  gdzieś "wyparowały"/należy rozpocząć poszukiwania w innych urzędach.

                  Ponieważ jakaś realna własność istniała i funkcjonowała, to muszą
                  gdzieś być ślady! Trzeba uzyskać dostęp do specyficznych archiwów.
                  Nieruchomosć musiała mieć podpisane przez właściciela umowy:
                  kominiarskie, wodociągowe, wywozu nieczystości, enegetyczne,
                  podatkowe, itp...
                  Po prostu nie ma siły, żeby gdzieś w archiwach poszczególnych
                  urzędów nie zachowały się dane...
                  Trudność polega tylko na tym, że obowiazująca ustawa o ochronie
                  danych osobowych zachęca urzędniów do blokady informacji, ale z
                  kolei dostęp do informacji dotyczącej własnej sprawy jest ustawowy.

                  Powodzenia i pozdrawiam
    • Gość: osiem Kazimierz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.07, 07:09
      Znam kamienicę na Kazimierzu, gdzie właściciele (znani) nic nie
      robią, bo im się nie chce - efekt; dziury w poszyciu dachowym, brak
      gazu od 8 lat (gazownia odcięła ze względu na nieszczelną
      istalację), połowa tynku na fasadzie, okna 60 letnie - w czasie
      deszczu potop w zimie 12 stopni ciepła. Nieliczni żyjący lokatorzy
      byli już wszędzie od nadzoru budowlanego do prokuratury -
      (zagrożenie zycia i zdrowia) i nic. Nie ma regresu - do remontu nie
      zmusisz, do więzienia nie wsadzisz. I co robić? Dodatkowo, wszelkie
      puste mieszkania zostały zasiedlone studentami - balanga co parę
      dni, techno na pełny regulator w dzień. Lokatorzy (kwaterunkowi, ale
      płacący czynsz po stawkach 7 zł za metr - bo właściciele
      skrupulatnie go podnoszą - maja prawo ich własność) modlą się, żeby
      dom się zawalił, może wtedy ktoś zwróci na nich uwagę.
      • Gość: miś Re: Kazimierz IP: *.gavlegardarna.gavle.to 26.08.07, 14:55
        To się nazywa święte prawo własności, zgroza!
        Myślę , że o prawdziwych numerach dopiero usłyszymy teraz gdy lokatorów nie
        chroni już ustawa "o ochronie praw lokatorów" po zmianach z kwietnia.
    • Gość: Basia Problemy z bezpańskimi kamienicami IP: 38.98.164.* 25.08.07, 09:10
      Tragedia. Sami sobie jestesmy winni. Takie mamy prawo jakie sobie
      stworzylismy czyli takie ,ktore logicznie nie da sie ziterpretowac.
      I dlatego setki mieszkan w duzych kamiennicach w scislym centrum
      stoja puste 20,30 lat, bo 60 lat po wojnie nie mozna ustalic
      wlasciciela. tylko pozostali mieszkancy tych budynkow gonia szczury
      po klatkach. Nie chce sobie wyobrazac jak wygladaja te pustostany w
      srodku.
    • leszlong Re: Problemy z bezpańskimi kamienicami 25.08.07, 10:04
      Ciekawe dlaczego radni Krakowa wcześniej nie wpadli na pomysł sprawdzenia jak to
      jest w innych miastach. Cieszy mnie, że Rzeszów okazał się lepszym i
      sprawniejszym samorządem w dbaniu o wizerunek miasta niż ten królewski gród.
    • Gość: z1234567 wyremmontowac! - i zaraz sie znajdzie wlasciciel.. IP: *.chello.pl 26.08.07, 02:58
      wiadomo skad...

      moze najlepiej rozebrac i sprzedac dzialke na ktorej stoi?
      • Gość: mart Re: wyremmontowac! - i zaraz sie znajdzie wlascic IP: *.icpnet.pl 26.08.07, 17:06
        A mógłbyś mi wyjaśnić, kto i na jakiej podstawie prawnej miałby
        rozebrać NIE SWOJĄ kamienicę? I na jakiej podstawie prawnej osoba
        NIE BĘDĄCA właścicielem działki, na której stoi kamienica, mogłaby
        ją sprzedać? Czekam... Najlepiej proszę podaj od razu nazwy
        konkretnych aktów prawnych, numery rozdziałów, paragrafów, itp.
    • Gość: emig ile przejętych nie uczciwie? IP: *.gavlegardarna.gavle.to 26.08.07, 14:46
      Ogólnie właściciele nie są popularni wśród mieszkańców bo:
      -wiele spraw jest w prokuraturze z powodu nie uczciwego przejęcia kamienic przez
      pseudo właścicieli, przez oszustów
      -zdarzają się okropne sytuacje w traktowaniu właścicieli w przejętych
      kamienicach gdzie ludzie mieszkali od pokoleń, a nagle znalazł się właściciel (
      znam starszą panią, wdowę której powiedziano żeby wzięła 20 tyś. i wyprowadziła
      się bo inaczej sami ją wysiedlą do baraków za Nową Hutę, )W celu pozbycia się
      lokatorów stosuje się różne uprzykrzenia : odcięcie prądu, gazu( bo zanim ktoś
      wykaże bezprawne działanie to minie parę miesięcy) co trzy miesiące podwyżka, a
      teraz po zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów nie ma właściwie żadnego
      ograniczenia w podwyżce ( podwyżkę z 9 zł na 44zł za m., kamienica po remoncie-
      z funduszu ) .Ludzie są sprzedawani razem z kamienicą w i nawet nie wiedzą kto
      jest nowym właścicielem i jaka ich czeka przyszłość(co innego jak wynajmujesz
      mieszkanie od właściciela i musisz z tym się liczyć, a co innego jak nagle po
      sześćdziesięciu latach, po remoncie kamienicy znajduje się w cudowny sposób ktoś
      z testamentem) . 10 lat temu przejęto od miasta dwie znane mi kamienice, po
      opróżnieniu ich z lokatorów przez nowych właścicieli stoją teraz puste i sypie
      się z nich tynk na główną ulicę miasta, kiedyś się rozsypią pewnie . A
      przedszkole pod Wawelem , do którego chodziłam jako dziecko od ilu lat się sypie?
      Miasto się wyzbywa i co dalej? Może muzeum zrobimy z centrum?
      • Gość: mart Re: ile przejętych nie uczciwie? IP: *.icpnet.pl 26.08.07, 17:09
        No to niech się wyprowadzą do innych mieszkań, jak im tak źle
        wynajmować mieszkanie w kamienicy od jej prawowitego właściciela.
        Jest wolny rynek, skoro właściciel obecnego mieszkania za duży
        czynsz bierze, to trzeba się przenieść tam, gdzie taniej. Mnie nie
        stać na wynajem 100m2 mieszkania w kamienicy, więc wynajmuję 28m2 w
        bloku. I jakoś żyję. Dlaczego właściciele kamienic mają
        dofinansowywać innych?
Pełna wersja