amii2
15.09.07, 09:24
Ano, drodzy Forumowicze, tak własnie było... Najpierw przyszła do naszej przychodni weterynaryjnej staruszka, która musi wynajmować kąt u kogoś, całe życie ciężko pracowała, ale wywalono ją z mieszkania służbowego na bruk. Potem przyszedł starszy pan uśpić psa, bo wyjeżdża do pracy za granicę żeby zarobić na leki dla bliskich, a ciężko chorzy żona i syn nie zajmą się zwierzakiem (nikt nie hciał starego psa przygarnąć), na koniec zaś przyszło małżeństwo mieszkające na działkach, zaszczepić swego Mruczka, nie chcą nic darmo, chodzą zbierać złom i sprzątać u ludzi, mieszkają w altance - odkąd stracili pracę z powodu kalectwa...
Nie jestem zwolenniczką państwa z rozbudowanym systemem socjalnym, ale jest mi przykro, że póki pracujesz i jesteś zdrów - jest jako tako; jeśli coś się w życiu zawali, jesteś nikim, ot śmieciem, pyłkiem na drodze... Opisani to nie obiboki i lumpy, to wykształceni, pracowici i uczciwi starsi ludzie. System opieki społecznej i zdrowotnej ma ich w nosie. Myślę, że z czasem takich przypadków będzie coraz więcej i dopiero gdy stanie się to megaproblemem, ktoś zacznie o tym konstruktywnie myśleć. Wielu młodych Polaków po studiach pracuje w kraju i mimo że się starają, są bez dachu nad głową - ich zdolność kredytowa nie pozwala im na zakup własnego mieszkania; nie każdy ma szansę odziedziczyć lokum lub ma rodziców, którzy finansowo pomogą... Część z nich być może za jakiś czas zajmie altanki i kartony pod mostem, jeśli nie wyjedzie z Polski lub nie zacznie ostro "kombinować". Już wiadomo, że obecne pokolenie aktywnych zawodowo 30-40 latków nie może liczyć na emerytury, które dawałyby szanse przeżycia, jeśli nie wypracują sobie godnej starości poprzez pracę za granicą, oszczędności, rozwój własnej firmy - będą mieli za mało pieniędzy by żyć.
Ktoś kiedyś napisał na tym forum, że jesteśmy "dziadami Europy" i wtedy się na to obruszyłam. Dziś chylę czoła nad autorem i przyznaję Mu niestety rację.