Poniedziałek - to taki dziwny dzień....

05.11.07, 11:28
Trzeba wpadać w kołowrotek całego tygodnia , a jeszcze człowiek jest
sobotnio- niedzielny .. i jakoś się mało chce. A wystartować w nowy
tydzień należy. Powiadają : dobry początek - połowa roboty..
gosia

A dziś poniedziałek szczególny. Rozpoczyna obrady nowy Sejm ,
ustepuje stary Rząd. Tylko Pan Prezydent zdaje się ten poniedziałek
ma szewski.. nawet Mu się przemówienia nie chce wygłosić...

A swoją drogą ciekawa jestem skąd się wzięło powiedzenie : szewski
poniedzialek..:)
g
    • wampir35 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 05.11.07, 13:23
      Szewc prawdę Ci powie (na dole strony) ;-)))
      www.ap.krakow.pl/stud_dzien/studium5/wywiad_1.shtml
      • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 05.11.07, 18:47
        No tak - szewcy późno zaczynali pracować w poniedziałek bo w
        niedzielę imprezowali...Ale przecież jak pamietam - to i słynne
        pewexy w poniedziałki były otwierane później niż w inne dni
        tygodnia , masarnie albo zamknięte w ten dzień , albo czynne od
        południa , zdaje się , ze rybne sklepy też.. A już zupełnie w
        poniedziałek żaden teatr nie wystawiał żadnej sztuki. To wszystko
        od "szewskiego poniedziałku ? "....:)
        gosia

        W poniedziałek ten Sejm też śmiesznie obraduje....Już trzecia
        przerwa i dziwne zachowanie posłów już na pierwszym ,tak uroczystym
        posiedzeniu....Nie dość , że zawiódł Prezydent , to wszystko jest
        nie tak....Wybiorą w końcu tego marszałka , czy nie....Wszystko na
        opak..
        OOOOO! Czwarta przerwa.... czyżby jednak szewski poniedziałek....
        g
        • trooly Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 09:30
          i wybrali. Przewiń taśmę do tyłu, tak dobrych kilka lat. Przewiń
          jeszcze troszkę. POnownie do przodu i stop klatka. OOOOO! całowali
          się, widziałaś. Jak ten czas zmienia ludzi i stosunki pomiędzy
          ludzkimi potworami politycznymi. Powiedz mi, kto ustępuje, kto
          potrafi postawić na zgodę, ten kto wybiera czterech, czy ten kto
          woli wybierać trzech? Przekornie, śnieg z Łodzi przesyłam. Gosiu.
          • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 09:44
            A może kością niezgody był pewien Pan proponowany w Semnacie ? Nie
            mieli juz lepszego kandydata . Czy znowu ktoś coś komuś
            obiecał ?..Myślisz - zemsta sprzed lat / - Może i tak....Postawić
            na zgodę - owwszem , ale zdaje się ,że ten kto postawił na
            czterech - to zgoda obłudna - nie miał bowiem innego wyjścia...
            gosia

            w Krakowie śniegu nie ma - ale leje paskudnie i jakoś tak
            mglisto...
            dobrego dnia zyczę...:)
            g
            • trooly Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 10:18
              Widzisz, jest czterech, a miało być trzech. Łodzianin poszalał,
              słowo złamał i biada nam, niech się opamięta, niech nie niszczy
              smaku i wizerunku Donka.

              Zgoda - różnie to z nią [Naszą przyjaciółką]. Czasami bywa obłudna
              ale nawet obłudna lepsza jest od wyniszczających wojen, głupoty, od
              przyzwolenia na zgodę. Co lepsze, buziaki i pieszczoty ciał, czy
              biczowanie i ciał znieważanie? Stawiam na POPiS.

              PO wczorajszym fatalny pogodowo dniu, nastała spokojna spokojność
              [tak dla poprawy nastroju]. Trudno wymazać z głowy mord popełniony
              na niedźwiadku, niestety. Niech zleje Kraków porządnie, niech zmyje
              złości, musi w końcu przyjść opamiętanie i zgoda. To My ludzie,
              budujemy własnym dom. Za godzinę się w Krakowie rozpogodzi, a nawet
              słońce zaświeci. Gosiu.
              • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 11:06
                No popatrz , popatrz .. godzina jeszcze nie minęła - a w
                Krakowie słońce wyszło i przestało padać ..Prorok , czy co ?...:)

                Czasami lepsza gorzka prawda niż obłudna zgoda. Przecież zawsze
                łatwiej mieć otwartego wroga niż zakłamanego przyjaciela ..Prawda?
                A też wcale nie musi to oznaczać już wojny - to nie wchodzi w grę.
                Chyba , ze walka na argumenty. Żadnej przemocy...

                Biczowanie - powiadasz ? - no , no to już zakrawa na .. a
                dobra..:) A byli kiedyś tacy święci i też się biczowali..
                Łodzianin nie powinien sie aż tak przejmować tym "mordem" - włączyć
                na luz proponuję - i koniecznie bez hamulca ( ręcznego ! ) , no
                powiedzmy z takiej bezpiecznej górki....
                gosia

                .."było nas trzech , w każdym z nas inna krew ale jeden przyświecał
                nam cel...za kila lat..." :)
                g
                • trooly Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 12:07
                  Niesie z Łodzi, brykają chmurki, baraszkują ze słońcem. Tylko tyle.

                  Wrednoty lepiej omijać, czy to zakłamany przyjaciel, czy otwarty
                  wróg. PO licho paskudzić sobie życie i przestrzeń. Jak już o
                  omijaniu, to lepiej mieć w pogotowiu hamulec, nawet ręczny. Jazda z
                  górki na luzie, to jazda na złamanie karku? Okopuję się w lesie, w
                  wiadrze gotuję trzy tłuściutkie pęta kiełbasy, mam chlebuś i
                  musztardę, zapraszam. Polecam zupkę dnia:
                  www.naszemiasto.pl/kuchnia/tresc/22338_340_32.html
                  Nosek do góry, w Łodzi są chmury.
                  • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 13:14
                    Ojj .. to fatalnie , proszę Pana , w lesie w listopadzie ..brrr..
                    zimno..przcież a i liści coraz mniej i mogą wilki podejść...
                    niedobrze , niedobrze...:)
                    Zupa z brukselki może byc ale bez boczku , z boczkiem grochówka ,
                    a brukselska kojarzy mi się z takim delikatnym smakiem i nie na
                    tłusto.Za to biała pieczona jak najbardziej i moze być do niej
                    piwo- średnio schłodzone...
                    Panie - jazda na oślep - niebezpieczna , ryzykowna - dlatego
                    napisałam , ze z małej górki..wtedy na trochę szaleństwa można
                    sobie pozwolić i luzu z dreszczykiem emocji a może i nutą
                    ryzyka ..ale w granicach ... i tak , zeby na cztery łapy spaść..a
                    nie lecieć na złamanie karku...:)
                    Nie da się w życiu nie spotkać wrednych osób...Ludzie są
                    róźni..Natomiast zawsze warto wierzyć , ze tych prawdziwych jest
                    więcej , dużo wiecej , nawet jak się człowiek sparzy...To tylko
                    jedno doświadczenie więcej..
                    gosia

                    A wiesz , Trooly , ze ja dość lubię obecnego marszałka Sejmu i
                    szanuję Go. Mam nadzieję , ze dobrze ten Sejm
                    poprowadzi ..Zobaczymy....
                    g
                    • trooly Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 14:02
                      Pani Miła, w lesie wielka jest siła. Można kiełbachę zajadać nawet 7
                      listopada, to nie przesada. Znam takie miejsce, gdzie w ziemi jest
                      wielka jama, a nad nią parasole choin i świerków, gdzieś dalej
                      widziałem kilka dębów ale i na nich są jeszcze liście [dęby długo je
                      utrzymują, pewnie stąd pomysł na mocną wódę dębową]. Mchem okopani
                      damy radę pogodzie i każdemu wilkowi, pogada się z nim i poczęstuje
                      kielichem. Każdego wilka można rozbroić, w jego futrze stopy grzać.
                      Gorzej będzie z wyciem, takie auuuu, auuuu, po kielichu. Sądzi Pani,
                      że wytrzymamy?

                      Paniusiu, ja tam na oślep nie jadę, kobitka mnie zabije,
                      powie „chcesz chłopie z góry na pazury, a toć my nie kury” i dostanę
                      w potylicę wałkiem do ciasta [synchronizacja pracy półkul mózgowych
                      i co jeszcze...]. To przez to kurze sio, sio. Nie lubi być
                      przeganiana. Oj te kobitki, a jakie przesądne, czarnych kotów się
                      lękają. Mówi Paniusia, na cztery łapy ale czy o kocie chodzi?

                      Proponuję inną jazdę z małej górki, na dwóch dużych beczkach. W
                      jednej beczce będą ogórki, a w drugiej czerwone wino. Siadamy w
                      zespołach, na zielonej beczce kobitki, a na czerwonej zaroślaki.
                      Ogórki rozdamy, a wino wypijemy i dostaniemy wielkie brzuchy. Takie,
                      że aż strach, przysłonimy nimi wszystkie wrednoty. Z mojego brzucha,
                      taki ogień bucha, jak z paszczy smokusia. Paniusiu, mój brzuch ma
                      średnicę 324 cm, zauważyłem że czasami synogarlice patrzą na niego z
                      dużym zaciekawieniem, proszę mi zaufać nie jestem z SB. Paniusiu.

                      Obecnego poszałka ciężko trawię, chyba ze względu na wcześniejsze
                      jego uszczypliwości. Niech żyje w spokoju, głupi nie jest [nawet
                      całkiem, całkiem], tyle że pokory musi się nauczyć. No, chyba nie
                      jest komuchem?
                      • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 14:36
                        Jak mi się zdaje - dość zahartowana jestem. Przez lata byłam
                        zuchem , później harcerzem. Las mi nieobcy zatem. Ale nie jestem
                        pewna , czy razem dalibyśmy radę...Romaszewskiego lubisz - a ja
                        nie , Komorowskiego ja - a Ty nie ; jestes zwolennikiem PIS-u a ja
                        PO..lubisz być ostrożny i jeżdzić w pasach bezpieczeństwa a ja
                        trochę poszalec , boisz się czarnych kotów a ja je bardzo lubię tak
                        jak siódemkę i trzynastkę...A Ty...juz sama nie wiem ... Pewnie
                        jeszcze nie palisz papierosow i masz kobite jędzę - co bije
                        wałkiem - jak w tej piosence o krasnalach trzech , co to jeden był
                        biedny , bo go żona wałkiem tłukła ...nawet w trumnie...:)
                        Walka na brzuchy - ciężka sprawa ... W średnicę nie wierzę.Coś
                        słyszalam ,że dość szczupły jesteś...no chyba , że po tej beczce
                        piwa....:)

                        gosia

                        a bądź sobie nawet z CBA i tak się Ciebie nie boję.... :)
                        a nawet Cię lubię...:)
                        g
                        • trooly Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 14:55
                          Czuwaj Druhno! Byłem zuchem i harcerzem, a nawet żołnierzem. Zawsze
                          ubolewam, że Olek i wielu jemu podobnych wymigał się od pełnienia
                          służby, a później o wojskowosci mędrkowali. Zaprowałem biesiadę w
                          jamie, zatem lubię szalone przygody, co mi tam. Jestem zwolennikiem
                          POPiS-u. Podobno bardziej sznuję PO niz PiS, choć twierdzę że jest
                          odwrotnie, to fakt. Co do ludzi to uważam, że różnica jest tak mała,
                          szkoda pisać. Zatem POPiS, bez komuszenia i bez różnicy, czy PO, czy
                          PiS. Koty lubię, nie lubię jak je się dręczy i ciska z 10 piętra. Z
                          brzucha ogień mi bucha, jego srednica jest zastanawiajaca. To moja
                          potęga, nim przysłanaim wrednoty, nawet marudne kobitki. Jak
                          przysłonię, tao ani mru mru. Z Komorowskim to bez przesady, jest
                          chłopina całkiem sobie, tyle oby sznował tych, którzy i jego sznują.
                          W tym widzę problem, dlatego tak się wypowiedziałem.
                          • gosia.43 Re: Poniedziałek - to taki dziwny dzień.... 07.11.07, 16:23
                            No...Proszę Pana...to zmienia postać rzeczy ! Co prawda ja w wojsku
                            nie byłam , ale kiedyś ze szkoły średniej wyjechałam w góry na obóz
                            tzw. strzelców podhalańskich. Oczywiście dostałam prawdziwy strój
                            strzelca , mało tego w tym stroju pojechałam do domu na
                            przepustkę...Serio .. Było naprawdę super...
                            Ale do rzeczy. Zauważam coraz więcej wspólnych punktów. A przede
                            wszystkim precz z komuną i komuchami. Tu pełna zgoda. I
                            mieszańcy "popisowscy" róźni byli. To fakt.Kotów nie ciskam z
                            żadnego piętra , nie piorę ani nawet nie wiruję...:)Nie jestes taki
                            znowu pisowski jakby się wydawało a jeszcze lubisz trochę
                            szaleństwa a na dodatek człowiek wrażliwy jesteś...
                            Z tym lasem - to chyba umielibysmy wilków odgonić wspólnie..I może
                            faktycznie dalibyśmy radę....Ale ja muszę Ci się przyznac , że
                            jestem pełna wad i słabości.. i marudna czasami , i gadatliwa ..ale
                            mama zawsze mowiła ,że mimo wszystko mam dobre serce...:)
                            Aha i jeszcze jedno - pójdę na pewne ustępstwa , dobra , ale też
                            zastrzegam sobie , że mogę w tym lesie mieć szalone pomysły i nudno
                            nie będzie..Więc się dobrze zastanów...
                            gosia

                            Ale z drugiej strony na jakieś dyplomatyczne spotkanie też mogę
                            iść ...byle nie za często..wolę ten las....:)
                            g
Pełna wersja