Gość: tswiercz IP: *.171.137.177.crowley.pl 11.11.07, 22:59 W Barcelonie nie ma korków? Dobre sobie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: gościu Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 23:49 bardzo ważne spostrzeżenia; Kraków musi zmienić się myśleniem ludzi:otwartość na nowoczesność,wyjść z "cienia Wawelu"-bojaźliwe podejmowanie decyzji przy świadomosci wartości historycznej miasta powoduje,że w rezultacie podejmuje się najgorsze rozwiązania (np.płyta rynku,kamienica ul.Szeroka 12)odstraszające inwestorów i chęć podejmowania nowych wyzwań - pozostaje niesmak i aferalny zgiełk a spóżniony pomysł na Euro-2012 (?)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PiotrBielaska Re: Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.ipt.aol.com 12.11.07, 08:27 @tswiercz Czytamy ze zrozumieniem: "...rozpędzone do późna w nocy metro (...) jeździłam na rowerze (gęsta sieć wypożyczalni!), podwożono mnie motorem..." Pani redaktor nie napisała, że nie ma w Barcelonie korków. Nie widziałem jeszcze tak dużego miasta, w którym by ich nie było. Chodzi o to, że alternatywa dla samochodów istnieje i działa tak, że chce się jej używać. W Krakowie tego brakuje jak wody... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: 62.22.72.* 12.11.07, 09:09 Kocham Krakow ale porwnywanie go do Bracelony jest troche nie na miejscu. To miasto od poczatku budowane bylo wedlug jasnej koncepcji i genialnego planu, ktory teraz owocuje biorac pod uwage nie tylko sama estetyke ale latwosc poruszania sie tu wszystkimi srodkami transportu (wiem cos o tym, bo tu mieszkam). My niestety nie liczac starego miasta nic nie mamy oprocz chaotycznej i czesto obskurnej zabudowy. A o transporcie i korkach juz nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a_u_nas_w_krakowie Kraków miał genialny plan IP: *.2-0.pl 12.11.07, 09:56 spokojnie - Kraków kiedyś też miał genialny plan - jak wytyczano rynek główny. Dlatego to bardzo dobre teksty - trzeba patrzeć dalej, perspektywicznie, "robić swoje", nie powielać błędów. Może za 50 lat wzdłuż Alej będzie jeździć szybkie metro (jak na wiedeńskim ringu), może już za 3 lata niektórymi fragmentami linii kolejowych na terenie miasta będziemy jeździć na biletach "tramwajowych", po dobudowaniu kilku przystanków przesiadkowych, jak choćby "Hala Targowa", "Opolska-Żabiniec" czy "Prądnik Czerwony". Są rzeczy, które można już teraz budować, które można planować, ważne żeby w tym wszystkim mieć rozmach na milionową metropolię. Megalomaństwo przemawia? No cóż, Kraków był kiedyś stolicą, stolicę przenieśli, megalomania pozostała ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie-katalonka Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.ghnet.pl 12.11.07, 10:07 Krakow jest moim rodzinnym miastem, Barcelona drugim ukochanym. Oba maja niepowtarzalna atmosfere, zawsze chce sie do nich powracac. Mieszkalam w Barcelonie jakis czas, studiowalam. W zeszlym roku spedzilam tam 3 tygodnie listopada. I caly ten czas chodzilam i chodzilam i ciagle odkrywalam cos nowego. To prawda, ze miasto jest przyjazne mieszkancom, co chwila skwer z lawkami, malych sklepikow zatrzesienie, metro funkcjonuje swietnie. W Krakowie brakuje komunikacji nocnej - w Barcelonie co 30 min. kursuja autobusy, w kazda strone miasta, i to jest naprawde super. My za bardzo skupiamy sie na centrum. Tam kazda dzielnica jest ciekawa, ale tez sa inne zwyczaje - prawie kazdy zaulek ma swoja knajpke z kanapkami i kawa, i swoich stalych klientow. Kto u nas schodzilby na kawe do baru pod blokiem? Odpowiedz Link Zgłoś
diopsyd1 Re: Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi 12.11.07, 13:50 > To prawda, ze miasto jest przyjazne mieszkancom, co chwila skwer z lawkami, ??? Na pewno piszesz o Barcelonie??? Bo ja wlasnie po ponad rocznym pobycie z wielka ulga opuscilem to miasto. Ciasnota, brak zieleni, brak skwerow z lawkami, wszystkie zapachy swiata, za wyjatkiem zapachu powietrza. Nie robcie z Krakowa Barcelony. Prooosze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: 62.22.72.* 12.11.07, 15:53 Pewnie mieszkales w Born albo Raval opanowane przez emigrantow. Odpowiedz Link Zgłoś
af-bcn widziane z Barcelony 12.11.07, 20:24 i w Born-ie i (na?) Ravalu znajda sie Lawki (i skwerki - placyki z kilkoma drzewkami) Opanowanie przez i-migrantow nie ma duzo do rzeczy (nie mówisz o El Born?) inna rzecz co uznamy za wystarczajace + zalezy do czego sie porównuje* (wtedy i Eixample i in. moga "nie wypasc dobrze") *nie-krakowiak (tzn nie mieszkaLem w KRK dLuzej niz kilka dni razy kilka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diopsyd1 Re: Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.ing.uj.edu.pl 13.11.07, 10:39 Gracia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan.grz Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.ghnet.pl 12.11.07, 11:49 Jestem dumny z mojego krakowskiego pochodzenia. Teraz mieszkam dosc daleko od ukochanego rodzinnego miasta, ale jestem tu kilka razy w roku po kilka tygodni i za kazdym pobytem moja duma stopniowo blednie. Jak w ogole mozna marzyc o wprowadzanie Krakowa w krag europejskich metropolii jak jacys przerazajacy drobnomieszczanie projektuja, inni zezwalaja na budowanie, a jeszcze inni zarzadzaja takimi dziwolagami jak lotnicko w Balicach, czy dworzec autobusowy. Dwa dni temu po raz pierwszy przechodzilem przejsciem pod dworcem kolejowym poznym wieczorem. To byl dla mnie szok. Pierwotni XIX- wieczni projektanci Dworca stworzyli cos co znakomicie funkcjonowalo ponad 100 lat i na pewno nie przypuszczali, ze kiedys w tym miejscu powstanie tak koszmarna przerobka sluzaca pijaczkom, menelom i przy okazji..podroznym. W glebokich podziemiach obok jedynej czynnej platnej(!) toalety, funkcjonuje bezplatna(?) noclegownia z miejscami na podlodze. Chwala Magistratowi, ze stworzyl cieple, suche i przytulne wnetrza dla najbiedniejszych, aby jako tako przetrwali chlodne miesiace. Nie bede dalej ciagnal tego watku. Konczac musze ze smutkiem stwierdzic, ze jak na razie mowy nie ma o jakiejkolwiek pozytywnej ocenie organizacji i jakosci zycia w miescie, bo chyba malo kto zajmuje sie takim problemem w Urzedzie Miasta, wypelnionym sfrustrowanymi i niekompetentnymi urzednikami. Jedyne pozytywne aspekty jak np siec gastronomiczna, to zasluga prywatnego sektora, z nawiasem mowiac niepokojaco rosnacymi cenami. Z sentymentem mozna jedynie wspominac, ze Krakow mial kiedys wspanialych prezydentow autentycznie zarzadzajacych i rozwijajacych Krakow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chcemy normalności Re: Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 15:09 Całkowita zgoda. To miasto zasługuje na poważne traktowanie. W KRAKOWIE NIE MOŻNA np.WJECHAĆ normalnym samochodem na dworzec autobusowy(RDA), aby odebrać podróżnych. Popełnia się przestępstwo. Należy zaparkować na dworcu kolejowym,i przenieść bagaże do autobusu ok.500 m. Próby załatwienia tego kuriozum są ignorowane. Ręce opadają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norma Kraków widziany z Barcelony i Norymbergi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.07, 14:38 Miasta ww. mają się dobrze urbanizacyjnie, komunikacyjnie itd., bo zarządzają nimi kompetentni ludzie i robią to dla siebie i mieszkańców. W Krakowie mieszkańcy są zawadą w "rozwoju" miasta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benevolo Barcelona, Norymberga ani inne normalne miasto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.07, 22:13 nie funkcjonuje bez planu zagospodarowania przestrzennego. Brak planu to specjalność Krakowa i wielu innych polskich miejscowości, bowiem Polacy, chyba "po pijaku" zlikwidowali pewnego dnia istniejace wówczas plany i powiedzieli, ze trzeba zrobic nowe. Więc robi sie nowe. W Krakowie idzie to nieszczególnie, bo aby zrobić plan trzeba mieć studium do tego planu. Kraków miał studium wykonane przez urbanistę prof. Ziobrowskiego ale nie-urbanista Obtułowicz et. co, utrącili to studium na podstawie drogiej, choć wykonanej na kolanie ekspertyzy kolejnego nie-urbanisty Bieleckiego. Później powstało obowiązujące do dzisiaj studium wykonane przez zespól Kuzianika, ale planu nadal nie ma i nie bedzie jeszcze długo, bo już kolejni nie-urbaniści (np. niejaki Stawowy z Rady Miasta)myślą jak studium obalić. Jak nie ma studium i planu to jest "wolnoć Tomku w swoim domku" dla niektorych deweloperów. I o to chodzi. W porządnych miastach istnieja plany i są rygorystycznie realizowane, ale Kraków może się pocieszać, że realizuje "złotą wolność". Tam jest zamordyzm i terror planistyczny, więc do nas, jak przed wiekami garną się prześladowani w obcych krajach developerzy i budują, gdzie dusza zapragnie. A tolerancyjni ludzie z magistratu strzegą tej wolności jak źrenicy oka. Władcy Krakowa zlecili Odpowiedz Link Zgłoś