Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii

IP: *.radioalfa.pl 22.11.07, 22:59
Dotychczasowi szefowie pochodzili z tzw "środowiska" i do czego
doprowadzili tę instytucję? To już dno.
Zatrudnione tabuny ludzi nie grających praktycznie nic.

Moim zdaniem tylko ktoś spoza tego grona może uzdrowić chorą
filharmonię, bo nie będzie miał litości dla różnego rodzaju
pociotków i znajomych królika.
    • Gość: misia a z fabryki okien sie dalo IP: 77.236.0.* 22.11.07, 23:19
      Z fabryki okien - na szefowa promocji miasta
      z klubu fitness - na dyrektora filharmonii

      co nastepne?
      • Gość: Tolek Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.11.07, 04:24
        Radziłbym trochę więcej pokory wykazać czytając życiorysy i nie patrzeć na nie
        tylko pobieżnie. Może się okazać, że właśnie takich kandydatów jak Skuza
        potrzeba naszym źle zarządzanym, trawionym "związkowym rakiem" (jak to niedawno
        napisał Ruch Muzyczny) instytucjom kulturalnym. Ja Skuzę pamiętam jeszcze sprzed
        10 lat. Rzeczywiście był menedżerem Arte w ich pierwszych najtrudniejszych
        latach, zanim potem nie pojechał na studia do Wlk. Brytanii (studia muzyczne w
        Londynie!!!). To wtedy przejął tę funkcję po nim Zych. Poza tym facet jest po
        muzykologii w Poznaniu. Z tego co wiem grał w orkiestrach i w Polsce i na
        Zachodzie, brał udział w nagraniach płyt, a nawet rok czy dwa lata temu
        wypatrzyłem jego twarz w orkiestrze grającej w filmie BBC o Beethovenie (a może
        mu właśnie tego będzie "środowisko" zazdrościło?). Tak więc wcale nie zdziwiłbym
        się, gdyby o zachodnim życiu muzycznym wiedział nawet więcej niż podobno
        wiedział Klocek. To, że jest teraz dyrektorem finansowym bardzo dużej
        międzynarodowej sieci ekskluzywnych fitness klubów, którą znam z Wlk. Brytanii,
        zaskoczyło mnie, ale raczej na plus. Widać facet chciał zdobyć solidne
        doświadczenie menedżerskie w zachodniej firmie. Orkiestra potrzebuje przede
        wszystkim dobrego i sprawdzonego menedżera. Od spraw artystycznych jest dyrektor
        artystyczny. Chyba czas skończyć z czasami, gdzie zarządzaniem instytucjami i
        pieniędzmi publicznymi zajmują się "naturszczyki" - osoby bez właściwego
        przygotowania menedżerskiego i finansowego. Czyżby w końcu wreszcie nadchodziła
        w Polsce era profesjonalnych menedżerów kultury, na którą czekamy już tyle lat?
        Jestem ciekaw jakie ma propozycje dla filharmonii, ale wcale nie zdziwiłbym się,
        gdyby niedługo opadły szczęki tym, ktorzy tak samo pobieżnie przeczytali jego
        życiorys jak wcześniej czytali życiorys Klocka. A swoją drogą zastanawiam się,
        czy Pan Rektor Akademii i osoby, które niezdrowo podniecają się tytułem tego
        artykułu np. wiedzą, że założycielem jednej z największych agencji artystycznych
        świata IMG Artists, w której byli między innymi Kaspszyk i Maksymiuk, a teraz
        także skupia największych dyrygentów i solistów świata i dyrektorów
        artystycznych największych orkiestr od Petersburga, przez Londyn, Rzym aż po
        USA, był Mark McCormack - człowiek, który karierę zaczął od założenia agencji
        zajmującej się właśnie promocją sportu.
        • Gość: Tolek Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.11.07, 05:12
          Zapomniałem dodać: a czy ktoś jeszcze pamięta, że Zych zaraz przed objęciem
          funkcji menedżera AdS był członkiem zarządu PZU? Jakoś to nikogo nie
          bulwersowało. Teraz dzięki temu wszyscy mogą pozazdrościć Arte, że mają szefa,
          który wie jak rozmawiać ze sponsorami. I chyba nagle zupełnie jasnym się staje
          dlaczego Arte tak się wybija na tle polskich orkiestr.
          • Gość: gość 2 Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.autocom.pl 23.11.07, 13:45
            Nie miałem zamiaru komentować. Niestety cytowanie przez Pana słów "związkowym
            rakiem" dobitnie świadczy o nieznajomości realiów związkowych i roli związków
            zawodowych w polskich instytucjach kultury. A są one zniwelowane prawie do zera
            i mają uprawnienia symboliczne w realiach polskiego prawa. W tej kwestii stoimy
            daleko za Rumunią, Bułgarią i Albanią. Pracownicy związkowi o tym dobrze wiedzą,
            stawiając sobie jako cel nadrzędny dobro instytucji, którą reprezentują.
            Przyglądałem się związkom w filharmonii. To są prawdziwi fachowcy. Nie róbmy im
            krzywdy nieprzemyślanymi wypowiedziami.
            Nie wiem, czy osoba o której traktuje artykuł Hanzlika jest dobra. Dziennikarz
            ten wielokrotnie narobił dużo zamieszania i dużo złego poprzez swoje
            nieodpowiedzialne wypociny. Życzę nam wszystkim aby wreszcie ktoś dobrze i
            fachowo poprowadził naszych muzyków.
            • Gość: Tolek Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.11.07, 15:21
              Chciałbym bardzo, żeby miał Pan rację. Ale niestety to nie ja jestem autorem
              stwierdzenia "rak związkowy", ale główne czasopismo muzyczne w naszym kraju,
              wydawane przez MKiDN. Stawiam sobie tylko często takie pytanie: czy w polskiej
              orkiestrze jest do pomyślenia, żeby związki zwróciły się z prośbą do dyrekcji
              orkiestry, żeby pozbyć się słabych muzyków obniżających jakość zespołu? Na
              Zachodzie tego typu sytuacje nie są rzadkie. Nie wątpię w fachowość związkowców
              w wielu instytucjach kulturalnych, ich znajomość przepisów prawa pracy etc.
              Tylko czy są oni zawsze równie dobrymi fachowcami jako muzycy, aktorzy,
              śpiewacy, chórzyści, tancerze? To jest pytanie, nad którym warto się zastanowić
              myśląc o tym dlaczego naszym orkiestrom tak trudno o międzynarodowe sukcesy, a
              na ich stanowiska dyrektorów artystycznych nie garną się dyrygenci z zagranicy.
              W tym niestety zostajemy mocno w tyle nawet za naszymi sąsiadami w Czechach,
              Estonii, Litwie i Łotwie. Życzę więc przede wszystkim muzykom mądrości. Żeby
              wiedzieli co najlepsze dla nich jako zespołu, a nie koniecznie najlepsze dla
              poszczególnych jednostek i żeby takie właśnie rozwiązanie przedstawił im urząd
              marszałkowski, który niestety w tej chwili właśnie zblamował się zupełnie
              wygłaszając opinie na temat kandydata, którego jeszcze nie spotkali i którego
              dokumenty pewnie ledwie widzieli na oczy.
              • Gość: gość 2 Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.autocom.pl 23.11.07, 17:24
                Szanowny Panie Tolku.
                Nie wiem, czy nasi związkowcy kiedykolwiek zgłosili potrzebę pozbycia się złego
                (ich zdaniem) artysty. Jako osoba zorientowana w tych sprawcach wie Pan zapewne,
                że do kompetencji organizacji związkowych nie należy odwoływanie ani powoływanie
                pracowników. Więcej, polityka kadrowa dyrekcji nie leży w ich zasięgu. Z racji
                prawa związek zawodowy stoi po stronie pracownika ale nie słyszałem, żeby
                kiedykolwiek związki zawodowe broniły osoby, które nie wypełniają swoich
                obowiązków i wykraczają przeciwko przepisom prawa pracy. Nie wiem i trudno mi
                się wypowiadać na temat, czy związkowcy nasi są artystami wielkiego, średniego
                czy małego formatu. Jest to zupełnie nieistotne. Ich osobisty artyzm nie ma
                znaczenia w momencie gdy wypowiadają się na temat jakości organizacji pracy, jej
                bezpieczeństwa itp. w swojej orkiestrze czy chórze. Wszak związkowcem nie
                koniecznie musi być osoba grająca na instrumencie czy śpiewająca. Może są to
                pracownicy np. biurowi? Myślę, że ważną rzeczą jest aby osobą związkową był
                człowiek dobrze znający swoją firmę.
                Pamiętam "naloty" prasowe na tzw. halabardników (jeżeli dobrze kojarzę) w
                Teatrze Starym. To było chyba jakieś nieporozumienie lub próba świadomego
                odwrócenia uwagi na sprawy nieistotne (z punktu widzenia działania instytucji)
                od ważnych i podstawowych problemów.
                Co do osób, które są zainteresowane stanowiskiem kierowniczym w filharmonii
                proszę łaskawie pamiętać o absurdalnie niskich stawkach wynagrodzeń
                obowiązujących w naszych filharmoniach, orkiestrach czy teatrach. To też jest
                potężna bariera, dzięki której managerowie nie są zainteresowani kierowaniem
                naszymi instytucjami tworzącymi sztukę. Chyba nie będzie międzynarodowych
                sukcesów kiedy kierownik czy dyrektor będzie kombinował "by coś wyrwać na boku"
                a muzycy będą szukać dodatkowej pracy, która pozwoli im utrzymać rodziny. Praca
                i tylko praca profesjonalnego zespołu jest materiałem i źródłem jego sukcesu.
                Nie zgadzam się z Panem także w ocenie pracy urzędu marszałkowskiego. Od
                przejęcia fotela marszałka przez Marka Nawarę obserwuję dobre posunięcie
                personalne w postaci powołania dyrektora opery i próbę uczciwego zakończenia
                impasu trwającego już zbyt długo w naszej filharmonii.
        • Gość: nora Re: a z fabryki okien sie dalo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 13:05
          Wreszcie jakiś głos rozsądku!
    • Gość: Grrr Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 23:29
      Nie rozumiem tej konsternacji - to co, że to szef sieci klubów fitness? Jeśli
      wcześniej wypromował Arte Dei Suonatori, który to zespół jest w tej chwili
      JEDYNYM polskim zespołem muzyki dawnej znanym, a nawet sławnym za granicą - to
      tylko się cieszyć, bo to znaczy, że gość wie co robi i umie to robić. Skoro
      rektor Krawczyński jest tak zbulwersowany, to niech sam zaproponuje kogoś
      odpowiedniego na to stanowisko. A może sam spróbuje swoich sił? Narzekać jest
      łatwo, to typowe dla Krakowian, ale tu trzeba działać, a nie narzekać.
      • Gość: autor Re: Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.autocom.pl 23.11.07, 00:55
        Miałem zamiar skomentować ten artykuł w miarę obiektywnie, ale...
        Trudno utrzymać emocje - mało kto mnie tak wnerwia jak ten denny
        Handzlik. Od razu narzuca opinii publicznej swoje widzimisie
        plakietkami: "z fitness do filharmonii". Że to niby taki absurdalny
        pomysł, skoro to tak odległe dziedziny. I tylko w nawiasie, jakby z
        musu dodaje, że kandydat był wcześniej menedżerem zespołu
        kameralnego. Może wypadałoby jednak w ramach dziennikarskiej
        rzetelności spróbować się dowiedzieć, co ten człowiek osiągnął w
        pracy z tą orkiestrą? Może nic? I wtedy można go krytykować, że nie
        udało się z małym zespołem, więc czemu próbuje z dużym? A może
        właśnie ma na tym polu doświadczenie i wiedzę? I wtedy warto by było
        jakieś życzliwe słowo podpowiedzieć? A może też warto by się było
        dowiedzieć, jak obecna praca p. Skuzy przebiega? Może dobrze i
        oznacza to, że jest sprawnym menedżerem, którego tak brakuje
        filharmonii??

        • Gość: kawer Re: Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.chello.pl 23.11.07, 01:58
          W życiu nie słyszałem o tym Panu w kontekście AdS. Golińska i Zych -
          wyłącznie. Ktoś, kto podszywa się pod sukces Arte ten popełnia spore
          nadużycie. Nazwisko + nazwa zespołu w google odsyła ylko do gości
          festiwalu.
      • kubus2k Re: Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii 23.11.07, 11:04
        Tak patrzę na to i oczy przecieram MOCNO ze zdumienia. Jestem szefem firmy i się
        zastanawiam, czy nasze krakowskie urzędasy i GW zdają sobie sprawę z tego, że
        właśnie najprawdopodobniej popełnili PRZESTĘPSTWO. Jest coś takiego jak ustawa o
        ochronie danych osobowych. Konkurs się jeszcze nie zaczął, a Urz. Marsz. już
        rozdaje dane kandydata na prawo i lewo. Jakbym ktoś przysłał mi swój życiorys, a
        ja opublikowałbym dane z niego, to zaraz prokuratura dobrałaby mi się do
        siedzenia. Czy urzędasów te przepisy nie obowiązują? Do życiorysów dołącza się
        zgodę na przetwarzanie danych, ale to absolutnie nie oznacza upublicznianie ich.
        Czy nawet tak prostej rzeczy marszałek i jego ludzie nie potrafią załapać?
    • Gość: hej Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 06:33
      Pitera!
      ona się nadaje, ona się na wszystkim ZNA!
    • Gość: drygent No cóż małopolski marszałek z zielonek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 06:45
      ... to dlaczego dyrektor filharmoni nie może być z klubu gogo. Byle
      tylko nie jak ten pierwszy uważał wszystkiego za swój prywatny
      folwark i miał wszystkich i wszytko w d.....
    • Gość: Agnes Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.autocom.pl 23.11.07, 08:19
      Niech będzie skądkolwiek,ale niech dokona przełomu w tej instytucji!!!
    • Gość: eeeee Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: 131.111.242.* 23.11.07, 09:27
      a co jest zlego w tym, ze ktos jest dyrektorem finansowym klubu
      fitness? to bezczelnosc i manipulacja wysmarowac artykul nie podajac
      wiecej faktow z zyciorysu tego czlowieka i jego listu motywacyjnego;
      skoro krakowscy artysci to plagiatorzy i marketingowi nieudacznicy
      to moze wybor kogos 'spoza' jest jedynym sensownym wyborem;

      gazeto - mniej opluwania, a wiecej refleksji

      zycza czytelnicy;

    • Gość: macewa familia, korupcja, stołki IP: 213.134.160.* 23.11.07, 11:00
      Wielkich w Krakówku nie ma. Uciekli, wypieli się na Kraków.
      • Gość: nora Re: familia, korupcja, stołki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 13:08
        Nie uciekli, tylko osobliwe obyczaje naszych urzędników spowodowały
        exodus, do Warszawy niestety!
    • Gość: 3rf41 Z klubu fitness na dyrektora Filharmonii IP: *.ghnet.pl 23.11.07, 20:21
      jak u Majchrowskiego leśnik z cmentarzy może być szefem od dróg to
      dlaczego z fitnes nie może iść do filharmonii
Inne wątki na temat:
Pełna wersja