Znów głośno o hałasie na Placu Nowym

IP: *.autocom.pl 06.12.07, 23:50
Powtórzę raz jeszcze, co pisałem już kiedyś:
Radni, zwłaszcza P.O., zachowują się tak żałośnie, jakby byli wybrani przez
turystów, a nie przez mieszkańców. I to tych turystów od piwa, niekoniecznie
od kultury, którą Kraków oferuje w pierwszej kolejności.
Żałośnie tym bardziej, że to ich partia ma się za tą jedynie porządną,
wykształconą i kulturalną. Przez 4 lata prowadząc zespół "Bezpieczny Kraków" w
Dzielnicy I nasłuchałem się tysięcy skarg mieszkańców, którzy przez kilka
miesięcy w roku nie mogą normalnie spać. Tyle trudu włożyliśmy w kompromis
pomiędzy nimi a właścicielami niektórych lokali, by jakoś pogodzić interesy
obydwu grup. Tylko niektórzy właściciele wówczas nie chcieli się dogadać.
Teraz ci, którzy najwyraźniej lobbują za tą nieliczną w stosunku do
mieszkańców grupą
właścicieli lokali, kopnęli wszystko do śmieci. Żenada. Ze swojej strony
sugeruję tym radnym wynieść się do Wiednia i zobaczyć jak tam funkcjonują
lokale i o której są zamykane. I znaleźć choćby jeden lokal w centrum, który
jednocześnie jest budynkiem mieszkalnym. A potem przenieść pewne wzorce do
nas. U nas plebejski nastrój w królewskim mieście "kulturalnym" radnym jak
widać nie przeszkadza.
(...)
Ponadto:
1. We Wiedniu czy w Monachium lokale znajdują się OBOK (między), a nie w
kamienicach mieszkalnych. Żaden właściciel kamienicy sobie na to nie pozwoli,
bo kto mu będzie w takiej kamienicy mieszkał. Ponadto w przypadku zakłócania
ciszy nocnej (co mało komu wpadnie tam do głowy) natychmiast interweniuje
Policja, a u nas? U nas po 40 minutach, jak wszyscy uczestnicy bijatyki się
rozejdą. Tam ponadto za skutki niezachowania ciszy nocnej odszkodowania
konsekwencje ponosi właściciel lokalu.

2. Ci którzy mogli sprzedać swoje mieszkania na Kazimierzu, już dawno to
zrobili. Większość jednak tego zrobić nie może, bo mieszkają w kamienicach
prywatnych (poza marginalnymi przypadkami). Za komuny przydziały mieszkań
odbywały się w ten sposób, że większość dostawała je w budynkach miejskich albo
spółdzielczych, ale niestety ogromna część w zasobach prywatnych. Ci pierwsi
mogli w latach 90tych i później wykupić od miasta mieszkania za śmieszną kwotę,
ci drudzy zaś tej możliwości zostali pozbawieni, bo kamienice odzyskali
prywatni właściciele. Nie mają się teraz gdzie podziać, choć wśród nich są m.in
artyści, nauczyciele, a nawet profesor (tacy do naszej Dzielnicy się zwracali)-
nie żadne lumpy. Dla tych ludzi miasto nie ma nawet lokali zastępczych! Radni
P.O dobrze o tym wszystkim wiedzą! A jeśli nie wiedzą, to kiepscy z nich radni!
Dlatego mnie irytują ich bezczelne hasła: "To się wyprowadźcie".

St.Suliński, b. przewodniczący Zespołu "Bezpieczny Kraków" w Dzielnicy I
    • Gość: maciek Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 02:09
      Artykuł pt. „W grudniu o ogródkach kawiarnianych”, który pojawił się
      we wtorek 4 grudnia w Gazecie Wyborczej spowodował, ze chcielibyśmy
      odnieść się do poruszonych w nim kwestii i przedstawić inny aspekt
      tej sprawy i inne od prezentowanego przez radnych stanowisko. Z
      pewnością dobrze, że radni miasta Krakowa tak dbają o interes
      turystów i o swobodę działalności handlowej, pojawia się tylko
      pytanie czy przy okazji nie zapominają o innych równie ważnych
      kwestiach i czy sposób w jaki to robią jest właściwy. Posługiwanie
      się kpiną i zawoalowanymi insynuacjami nie sprzyja budowaniu klimatu
      partnerskiej rozmowy i wyzwala pytania i obawy – czy to są radni,
      dla których wszyscy mieszkańcy tego miasta są ważni i którzy chcą
      tworzyć ramy prawne dla harmonijnej współpracy wszystkich podmiotów
      gospodarczych.
      Odnosząc się do podniesionych przez radnych kwestii:
      1. Porównanie Rynku Głównego i Placu Nowego. Zupełnie inna jest
      skala zagadnienia hałasu na olbrzymim Rynku i na kameralnym Placu
      Nowym, gdzie mała przestrzeń potęguje efekt studni i
      zwielokrotnionego hałasu. Mimo to Rynek obecnie jest miejscem
      sztucznym, gdzie knajpy zdominowały życie i gdzie rodowici
      krakowianie pojawiają się coraz rzadziej. Prawdziwe życie miasta z
      Rynku ucieka, jest pytanie czy chcemy tego samego w stosunku do
      Kazimierza.
      2. Propozycje „wymień mieszkanie z radnym” być może ładnie
      wyglądają i brzmią zabawnie, ale świadczą o kompletnej nieznajomości
      tematu. Oczywiście, że mieszkając w centrum miasta należy spodziewać
      się zwiększonej codziennej dolegliwości związanej z życiem
      turystycznym i rozrywkowym – z tym nie dyskutujemy. Jednakże nie
      musi to i nie powinno oznaczać konieczności godzenia się na wszystko
      w nieograniczonym stopniu. Może Pan Wojciech Olszówka, który z taką
      łatwością proponował panu z Brackiej zamianę na jego mieszkanie na
      Prądniku, zastanowił by się przez chwilę nad innym pytaniem – czy
      jeżeli otwarto by mu w jego bloku, pod jego oknami, pijalnię piwa z
      ogródkiem czynnym do 2 w nocy, to czy z równą łatwością i
      wyrozumiałością mówiłby o potrzebie rozwoju miasta i nieograniczaniu
      swobody gospodarczej? Czy też może zadzwoniłby na Policję i Straż
      Miejską z interwencją? Łatwo jest rzucać propozycjami, które nie
      grożą możliwością ich spełnienia. Nikt nie mówi o całkowitym zakazie
      ogródków kawiarnianych na Placu Nowym, uzasadnione obawy budzi
      natomiast perspektywa ogródków czynnych do 2 w nocy. Nie wiemy, skąd
      bierze się arbitralne przekonanie radnych, że wprowadzenie ogródków
      piwnych wokół Okrąglaka nie zmieni poziomu hałasu na Placu, dziwi ta
      niezachwiana pewność i nieliczenie się z innymi. Bardzo miło jest
      usiąść na piwie w ogródku o 18 czy nawet o 22, szczególnie w upalną
      letnią noc. Równie miło jest przeciągnąć udane spotkanie późno w
      noc, ale inaczej wygląda to z pespektywy osoby, która o 2 czy 4 w
      nocy nie może spać, bo uniemożliwiają to krzyki i śpiewy ludzi,
      którzy świetnie się bawią. Jesteśmy głęboko przekonani, że
      pomieszkanie przy Placu Nowym przez kilka dni (czy jako mieszkaniec
      czy jako gość hotelu), szczególnie weekendowo i w lecie, znacząco
      zmieniłoby ogląd sytuacji. Perspektywa wstania rano po nieprzespanej
      nocy nie jest kusząca, a jeżeli tak się dzieje co noc, to naprawdę
      odchodzi ochota do żartów.
      3. Walka z konkurencją. Pan radny Bartłomiej Garda z dużą
      łatwością rzuca oskarżenie dotyczące nieczystej walki z konkurencją.
      Robi to nie wprost, ale wystarczająco wyraźnie – „nie chcę
      powiedzieć wprost: ale gdy regulamin dopuszcza nowego gracza na
      rynku wyszynku na Kazimierzu, nagle pojawia się takie pismo.”
      Problemem nie jest walka z konkurencją en block, tylko bardzo
      męcząca i dokuczliwa kwestia nocnego hałasu. Czym innym jest
      dopuszczenie do otwarcia lokali z alkoholem w Okrąglaku, a czym
      innym pozwolenie na otwarcie ogródków na Placu Nowym, które będą
      funkcjonować przez całą noc. Lokal, działający w zamkniętym
      pomieszczeniu nie jest głównym źródłem hałasu. Głównym źródłem
      hałasu są ludzie imprezujący na otwartej przestrzeni Placu Nowego,
      zarówno w kawiarnianych ogródkach jak i na otwartej, publicznej
      przestrzeni placu. Stąd zrealizowany pomysł składania straganów na
      noc, o którym wspomina Pan Kozdronkiewicz, ocenić należy jako bardzo
      dobry, który znacząco przyczynił się do redukcji hałasu. Warto
      kwestie ogródków na Placu Nowym uregulować kompleksowo, zarówno w
      odniesieniu do ogródków w już istniejących lokalach dookoła Palcu,
      jak i w odniesieniu do planowanych lokali w Okrąglaku – dlaczego nie
      zróżnicować godzin otwarcia lokali i ich ogródków? Może lokale
      powinny być otwarte do późnych godzin nocnych, a ogródki do 22 lub
      23. Dlaczego nie myśli się o rozwiązaniach, które pomogłyby
      usatysfakcjonować wszystkie strony? Jeszcze raz podkreślmy, że nie
      chodzi o walkę z konkurencją, tylko o zasady respektujące prawa i
      interesy różnych osób.
      4. Swoboda działalności gospodarczej. Radni miasta winni stać
      na straży prawa i nie wprowadzać nadmiernych ograniczeń, jednakże
      również nie powinni dopuszczać do sytuacji, kiedy interesy jednej
      grupy wysuwają się na plan pierwszy i dzieje się to kosztem innych
      uczestników życia społecznego. W sytuacji dotyczącej Palcu Nowego
      można wyróżnić kilka grup:
      − podmioty gospodarcze prowadzące lokale z alkoholem – w ich
      interesie jest jak najszersze umożliwienie sprzedaży zarówno w
      lokalach jak i ogródkach i rzeczą naturalną jest, że są za
      rozwiązaniami jak najbardziej dla nich korzystnymi,
      − podmioty gospodarcze prowadzące inną działalność gospodarczą
      np. hotele i hostele – dla nich hałas, jaki panuje w nocy na Placu
      Nowym stanowi ogromne obciążenie i stawia pod znakiem zapytania
      możliwość dalszej działalności. Już teraz znacząca część
      zagranicznych turystów zatrzymujących się na nocleg przy Placu Nowym
      skarży się na hałas i wyraża zdziwienie i dezaprobatę liberalnym
      stosunkiem do hałasu, jaki panuje w centrum miasta i na Kazimierzu.
      W ich opinii jest rzeczą niedopuszczalną, aby nie istniały żadne
      uregulowania dotyczące hałasu w nocy i aby służby miejskie z taką
      łatwością przechodziły do porządku nad nocnymi krzykami i tumultami.
      Turyści oprócz momentów, kiedy mają ochotę się napić, potrzebują
      również możliwości spokojnego wypoczynku.
      − mieszkańcy – mający prawo w swoich mieszkaniach do
      wypoczynku, dobrego samopoczucia, poczucia bezpieczeństwa oraz
      spokojnego domowego życia i zdrowia. Mający prawo do domagania się
      przestrzegania spoczynku nocnego i nie zakłócania krzykiem, hałasem,
      alarmem lub innym wybrykiem spokoju, porządku publicznego czy
      spokoju nocnego (vide art. 51 kodeksu wykroczeń),
      − turyści – stanowiący tak cenne dobro dla miasta Krakowa i
      jego radnych, zgodnie ze słowami radnego Bartłomieja Gardy
      zostawiający sporą gotówkę w mieście. Należy sobie tylko
      odpowiedzieć na pytanie na jakich turystach miastu zależy – czy na
      turystach uprawiających alkoholowo-seksualny typ zwiedzania czy też
      na turystach zainteresowanych historią i kulturą tego miasta,
      przyjeżdżających do Krakowa z uwagi na ciekawe zabytki, interesujące
      festiwale i inne wydarzenia kulturalne. Tyle ostatnio mówi się o
      potrzebie zmiany wizerunku miasta z miejsca wiecznej balangi i
      angielskich wieczorów kawalerskich na miasto kultury i nauki.
      Zrobienie z Placu Nowego ośrodka życia nocnego i całodobowej pijalni
      piwa na świeżym powietrzu raczej umocni obraz Krakowa jako świetnej
      imprezowni, gdzie przyjeżdżać będą młodzi ludzi spragnieni mocnych
      wrażeń i taniego piwa, ale odstraszy turystów nastawionych na
      poszukiwanie innych atrakcji.
      Jak widać interesy tych grup są różne i radni zapatrzeni w hasło
      swobody gospodarczej zdają się zapominać o konieczności szerszej
      refleksji i zapewnienia warunków oraz ram prawnych do har
    • Gość: maciek2 Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 02:15
      Jak widać interesy tych grup są różne i radni zapatrzeni w hasło
      swobody gospodarczej zdają się zapominać o konieczności szerszej
      refleksji i zapewnienia warunków oraz ram prawnych do harmonijnego
      rozwoju i współżycia wszystkich stron. Chciałoby się móc powiedzieć
      z pełnym przekonaniem, że to są „nasi” radni, widzący całość
      problemu i podchodzący z powagą i szacunkiem do wszystkich stron, a
      nie deprecjonujący i wyśmiewający pojawiające się zastrzeżenia.

      Przy okazji tego problemu warto wrócić do zagadnienia rewitalizacji
      Kazimierza – hasła tak popularnego i nośnego jeszcze nie tak dawno.
      Polityka, która zdają się popierać obecni radni, wydaje się być
      nastawiona na chwilę obecną i niezbyt dalekowzroczna. Turyści
      przyjeżdżali do Krakowa i w szczególności na Kazimierz z uwagi na
      panujący tu klimat i atmosferę, budowaną przez jego mieszkańców i
      codzienne „normalne” życie. Mnogość wszelkich lokali, kawiarni,
      pubów, restauracji była również atrakcją, ale nie decydującą. Nie
      jest rzeczą możliwą i nawet nie byłoby właściwą zatrzymanie rozwoju
      lokali, ale dobrze jest nadać temu pewne ramy. Jeżeli będzie
      następować niczym nieograniczona liberalizacja zasad, za jakiś czas –
      może kilka miesięcy, może kilka lat – Kazimierz, a w szczególności
      Plac Nowy, stanie się sztucznym tworem, centrum rozrywki, gdzie
      oprócz lokali gastronomicznych nie pozostanie nic innego. Zginie
      jego odrębność, jego unikalny charakter, a zamiast tego będziemy
      mieć całodobową dzielnicę rozrywki. Owszem, teraz przeżywamy wzrost
      turystyki, panuje „moda na Kraków”, tylko czy chcemy budować
      wizerunek miasta-imprezowni, na które za jakiś czas moda przeminie
      (jak w każdym popularnym lokalu, po okresie wzrostu, znużeni
      imprezowicze poszukują nowych wrażeń i przenoszą się do nowych
      miejsc – bardziej trendy, jazzy, hot czy jakkolwiek obecni się
      mówi)? Czy może chcemy wykorzystać szansę jaką daje obecne
      zainteresowanie Krakowem na zbudowanie jego marki i pozycji na
      innych wartościach – zabytkach, kulturze, ośrodku naukowym,
      rzeczach, które nie nudzą się tak szybko i które trafiają do innego
      odbiorcy (z reguły zresztą starszego od turysty-imprezowicza,
      przyjeżdżającego często z rodziną, bardziej świadomego, i co
      również ważne zostawiającego w mieście więcej pieniędzy, bo
      przyjeżdżającego często na dłużej niż alkoholowy weekend i
      korzystającego z większej puli atrakcji niż tylko tani alkohol).

      Warto się nad tym zastanowić, warto sięgnąć np. do doświadczeń Pragi
      teraz, gdy jeszcze jest o czym dyskutować, gdy jeszcze sytuacja nie
      została przesądzona. Oczekiwalibyśmy od radnych rzetelnej publicznej
      debaty, a nie bagatelizowania sprawy, jednakże rację ma radny
      Kozdronkiewicz mówiąc o zniechęceniu mieszkańców, wiara w to, że ma
      się wpływ na cokolwiek, jest coraz mniejsza Ale nadal jesteśmy
      otwarci na dyskusję i chcielibyśmy móc wierzyć, że nasze argumenty
      zostaną wysłuchane.
    • Gość: WG Re: Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.ghnet.pl 07.12.07, 03:03
      było dobrze i komu to przeszkadzało? jak wiadomo nadgorliwość jest gorsza niż
      faszyzm. swój dziecięcy liberalizm niech radni PO trenują u siebie w domu...
    • Gość: Wróżka Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 12:29
      To tyko kwestia czasu kiedy Plac Nowy zamieni się w jedną wielką
      knajpę.Kazimierz już od kilku lat się wyludnia ,całe kamienice zamieniane są na
      hotele,sklepy znikają ,bo nie ma komu sprzedawać towaru.Taka jest rzeczywistość
      i czy ktoś chce czy nie, będzie postępować w tym kierunku.Chcesz spokoju?Musisz
      się wyprowadzić.Krakusy jeżdżą przecież na wakacje,czy ktoś widział,aby centrum
      miasta gasiło światła o 22-ej.Powodzenia w walce ,skazanej na niepowodzenie :((
    • Gość: wenge Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 14:05
      do granic absurdu urasta ta propozycja radnych :
      Po pierwsze zmiana powszechnie obowiązujących zasad ( cisza nocna )
      dla wydzielonego rejonu miasta to budowanie specyficznego "getta" i
      do tego ta godzina - 2 w nocy ( a czemu nie trzecia? albo 4? Panowie
      radni!!!!)- Co to oznacza w praktyce? To , że jeśli na Kazimierzu
      opity rodak lub angol będzie darł ryło to na interwencję nikt nie
      przyjedzie - BO WOLNO MU !!!!! I wszystko to w centrum Krakowa ,
      kolejne to zmiana uchwały zakazująca sprzedaży alkoholu na placach
      targowych - a takim Plac Nowy jest ( a może już nie??) . Dziwnym
      trafem na Kazimierzu 150 metrów od Placu Nowego jest ul Szeroka (
      tak szeroka , że z powodzeniem pełni rolę placu ) na której też jest
      pełno lokali - knajpek ,pubów, restauracji i o dziwo plac
      ten "wycisza się " w okolicach godziny 23.00 , klienci lokali bawią
      się jeszcze we wnętrzach , a w ogródkach pozostają ci co chcą
      chłonąć atmosferę "miasta nocą " i zachowują się wyjątkowo
      cicho .Nie słyszałem o tym ,aby ktokolwiek protestował przeciwko
      hałasowi w tym miejscu , ani o wniosku właścicieli lokali aby
      przesunąć godzinę ciszy nocnej . Ja się pytam : Skąd takie
      różnice ?!!! Na tym samym Kazimierzu w odległości 150 m ? .
      A jeśli już mówimy o odczuciach turystów to podejrzewam że Plac Nowy
      jest przez nich odbierany podobnie jak "ulica czerwonych latarni" w
      Amsterdamie -jako ewenement na skalę europejską . Ponoć Zarząd
      Miasta miał odejść od reklamowania Krakowa dla zapijaczonych
      syrenek, koperników i neptunów , pokazując "kulturę" naszego
      miasta . W takim razie należałoby brać przykład z Szerokiej (
      niewątpliwie europejski klimat - bezpieczny i uporządkowany ) a nie
      forsować "klimaty" Placu Nowego i tak już uciążliwego nie tylko dla
      mieszkańców ale i dla nocujących tutaj turystów - TYLKO (sic) do
      drugiej w nocy!!!.
      Jest takie powiedzenie , że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o
      pieniądze .Odnoszę dziwne wrażenie ,że w tym przypadku nie chodzi o
      dobro mieszkańców , turystów, o większe wpływy z podatków do kasy
      miasta , ale o " prywatny interes " wąskiej grupy osób związanej z
      firmą zarządzającą Placem Nowym , która kiedyś już próbowała
      przeforsować ten pomysł przy pomocy radnego Miasta Krakowa . Oj,
      jest o co walczyć - można zrobić największy ogródek piwny w
      Krakowie , urządzić odlotową knajpę we wnętrzu Okrąglaka - a
      wszystko to dzięki nowej uchwale od 6.00 rano - do 2.00 też rano -
      20 GODZIN NA DOBĘ !!!!!A Jak komuś hałas przeszkadza to niech się
      wyprowadzii !!!! - buta i beszczelność tego radnego nie zna
      granic !!! Warto zapamiętać to nazwisko na przyszłość. Panowie radni
      ( bez względu na przynależność polityczną ) stosowanie zasady : "
      Teraz K...a MY" potrafi się mścić , czego przykładem były ostatnie
      wybory . Nie ma nic gorszego niż ktoś wykorzystujący swoje
      publiczne stanowisko nie działa na korzyść społeczności ,która go
      wybrała , ale załatwia swoje prywatne interesy.
    • Gość: krakus Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: 83.13.74.* 07.12.07, 17:51
      Wszelkie dyskusje i rozważania na temat czy ważniejsze jest miesce
      do wspólnych zalewań pały póżną nocą , czy prawo mieszkańców miasta
      do normalnych warunków bytowych nie ma większego sensu , wystarczy
      zasiedlić Plac Nowy tymi radnymi i cześcia młodych ludzi którzy z
      taka lubością balują w okolicach .
      • Gość: kibic Re: Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.n4u.krakow.pl 07.12.07, 21:23
        Przy okazji.
        Tyle w mowach radnych troski o turystów,konsumentów,balowiczów,a pospolitość
        skrzeczy.
        Czy któryś z nich był w tych sławnych kazimierskich lokalach?
        Zastanawiają się jak zwiększyć podaż "rozrywki" tj.konsumpcji piwa i innych
        używek a nikt nie zauważył(?),że w istniejących już lokalach,jeśli chodzi o
        toalety (ważne w tym kontekście) panują standardy trzecioświatowe.
        Nie wstyd właścicielom lokali,tych nędznych przybytków,z reguły jedno oczko,bez
        umywalek i pisuarów,do którego ustawiają się kolejki!!!
        Widziałem to na własne oczy (i nos!) wprawdzie tylko w trzech knajpach wokół
        placu Nowego,ale znając krajowe zwyczaje,w innych pewnie nie lepiej.
        Zatem,zwiększenie punktów pojenia spowoduje większy popyt na wydalanie,i nasz
        Kazimierz zostanie zasz...,jak mawiają tubylcy.
        Lepiej więc gdyby panowie rajcy zadbali - na początek,by każdy lokal posiadał
        toalety na europejskim poziomie,wszak podobno w Europie jesteśmy.
        Pijanym Anglikom wprawdzie to nie przeszkadza,oni leją gdzie popadnie.Ale chyba
        nie o to chodzi.
        A jeśli chodzi o ciszę nocną,kodeksu wykroczeń nikt ostatnio nie nowelizował i
        art.51 istnieje nadal?
    • Gość: reemigrant Znów głośno o hałasie na Placu Nowym IP: *.kracen.hor.net.pl 10.12.07, 17:45
      Ciekawe byłoby dowiedzieć sie "kto za tym stoi".W czyim interesie radny
      Bartłomiej Garda przeforsował zgodę na sprzedaż alkoholu na Placu Nowym do 2 w
      nocy. Na innych placach wolno będzie handlować alkoholem do 22.00.Kiedy nie
      wiadomo o co chodzi to zwykle chodzi o pieniądze, cała ta sprawa z daleka
      śmierdzi korupcją. No bo jak inaczej wytłumaczyć tę wyjątkową opcję na Plac Nowy?

Pełna wersja