montenuovo
18.12.07, 00:06
Idzie sobie facet w Londynie.
Idzie i idzie. Tak sobie idzie.
Z naprzeciwka idzie pięciu ładnie ubranych dżentelmenów.
Normalnie, kolszule wykrochmalone, trzewiki wypucowane, włos
zaczesany. Tego tamego. No ładni wogóle.
No i podchodzą do tego faceta. I łaps go za fraki! I łup go w
nochala (a nochala to on miał) i na ziemię go i skopali go.
Jak facet wstał to oni go o ścianę i mówią:
"Tee (w sensie takie gardłowe "teee" a nie że "herbata"), Tee, za
kim jesteś za Oksford czy za Kembridż?"
Hahahahahaaaaa!!!! Brawoooooo!!!!