Gość: havi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 00:08 wystarczy do hali targowej, czy Nkleparza, niedlugo to bedą chcieli po rynku jezdzić, a ludzie sobie juz przejdą te pare metrow lub dwa przystanki tramwajem... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: KRK Nie przepdam za busiarzami... IP: *.ipaper.com 20.12.07, 09:04 W mojej opini to w wiekszosci proste chlopy, ktore tylko wymuszaja pierwszenstwo, sa chamscy i czuja sie pewnie bo s a w grupie (np jest korek na rakowickiej, patrze a tu lewym pasem pomyka bus i wskakuje przed kumpla...) Chamy i tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z Re: Nie przepdam za busiarzami... IP: *.tpnet.pl 13.02.08, 19:47 przychylam sie do opinii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jores Autobusów.... nie busów, nauczcie się odróżniać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 10:25 Nie busy, tylko autobusy. Kiedy wy się w końcu tego nauczycie? Jak słyszy się "specialistów" zabierających głos o komunikacji, któzy mają problem z odróżnieniem BUSÓW od AUTOBUSÓW, to się scyzoryk w kieszeni otwiera. Kto takim matołom dał prawo do podejmowania jakichkolwiek decyzji, i publicznego wypowiadania się? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: awqe Re: Autobusów.... nie busów, nauczcie się odróżni IP: *.ghnet.pl 20.12.07, 10:37 wyborcy , wybierając Majchrowskiego na prezydenta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jores Eine kleine Analyse... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 11:18 Akurat na nominacje tych palantów Majchrowski nie miał żadnego wpływu, co jednakże nie znaczy, że nie jest równie wybitny - jak oni (mało to jego "mądrych" wypowiedzi krąży w formie angdot?). Nie znaczy to również, iż w swym środowisku nie ma kompletnych ignorantów, zajmujacych się sprawami komumikacji (vide: "leśnik"). Dodam też, że wyborca nie ma żadnego wpływu na to, kto odpowiada za komunikację w takim ZDiT, ZDKiA, etc. A więc, jeśli przedstawiciele takich firm (odpowiedzialnych za rozrycie połowy Krakowa) mają problem z odróżnieniem busów od autobusów, to to już nie jest śmieszne: to jest tragiczne (vide: Nirski, "fachowiec", który zna się na wszystkim, od piłki nożnej po trasy tramwajów...). Póki gó..arze pokroju Nirskiego bedą wsadzani na stanowiska, które winni zajmować fachowcy, nie będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: awqe Re: Eine kleine Analyse... IP: *.ghnet.pl 20.12.07, 14:23 zaraz ,zaraz gdyby Gołaś był prezydentem to matoły wyleciałyby na zbity pysk na drugi dzień po objęciu władzy prezydent mianuje dyrektorów a oni później mianują urzedników jak więc prezydent nie jest odpowiedzialny ? gdyby potrafił wybrać fachowców dyrektorów to oni z kolei zatrudniliby kompetentnych urzędników skoro Majchrowski np. do drogownictwa i zarządzaniem ruchem drogowym oraz zarządzania transportem zatrudnił Tajstera , który ponoć jest z wykształcenia leśnikiem , to jakich fachowców on zatrudni skoro sam nie jest w tych dzinach kompetentny to prezydent prowadzi politykę kadrowa według takich kryteriów ,że później mamy to co mamy nie ma czasu na eksperymety należy zatrudniać fachowców a nie czekać aż Tajster czy inni w ciągu kilku lat nauczą się nowego zawodu bo nie fachowość lecz oddanie są zdaje się podstawowym kryterium przydatności tak samo jak kiedyś to było w PZPR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jores Re: Eine kleine Analyse... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 15:34 ZDKiA, ani GDDKiA nie zależą w żaden sposób od Majchrowskiego. Ani od żadnego innego prezydenta miasta. To uwaga formalna, jednakże porządkująca nieco infrastrukturę pojeciową. A ZDiT... przecież to nie Majchrowski powoływał Noworytę, prawda? Nie mówię, że UMK nie ma nic (w praktyce) do powiedzenia przy ZDiT - bo ma, i to wiele (Tajser przykładem). Ale zwalanie wszystkiego na UMK nie ma sensu. W UMK jest wystarczaja ilość patentowanych idiotów, bez dodawania im kolejnych. Fachowców się nigdy nie wybierało do spraw zwiazanych z miastem. Jest to działanie od czasów Salwy, poprzez Lassotę, Gołasia, a więc Majchrowski nie jest wyjątkiem. Bazuje na tych sposobach działania, które stanowią o podwalinach UMK. Niekompetencje to znak rozpoznawczy, a więc "Leśnik" nie jest (w tym aspekcie) żadnym zaskoczeniem. Zresztą, ilekroć patrzę na tą zakłamaną gębę Majchrowskiego i widzę ten jego cyniczny uśmiszek (na zasadzie: "I co mi możecie zrobić?"), to nie mam żadnych złudzeń. A co do PZPR... tak jest w każdej partii. Sądzisz, że w PiS jest inaczej? PiS to jest dopiero neo-komuna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michzio Busy w centrum: koniec rozmów, będziemy pisać IP: *.wil.pk.edu.pl 20.12.07, 10:50 to ani nie Bus /bas/ ani nie autobus to po prostu brudne żałosne furgonetki. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Busy w centrum: koniec rozmów, będziemy pisać 22.12.07, 11:09 50 lat temu PZPR walczyła z kułakami, dziś walczy z busiarzami. Wiecznie prywaciarz to wróg ludu. Odpowiedz Link Zgłoś
vaticanus Który mamy rok? 22.12.07, 13:09 Podaj przykłady na to, jak 50 lat temu PZPR walczyła z "kułakami". Widocznie nie wiesz, że 50 lat temu PZPR nie walczyła z żadnymi kułakami, a to z tej prostej sprawy, iż od czasu reformy rolnej w roku 1948 "kułactwa", jako klasy, nie było. Skoro jednak ty twierdzisz inaczej, to podaj przykłady na poparcie swego zdania. Podaj także przykład na to, że dziś PZPR walczy z "prywaciarzami" (ktoś już mądrze napisał, że to są autobusy, a nie busy - więc piszmy poprawnie). Rozumiem, że popierasz sobiepaństwo tych firm, ale jeszcze moment, i ich autobusy będą pruć przez Rynek Główny. Trzeba temu postawić tamę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: Który mamy rok? IP: 83.238.201.* 22.12.07, 17:06 były np. dostawy obowiązkowe czyli konieczność oddawania państwu płodów rolnych po cenach niższych niż rynkowe pod groźbą więzienia. Dziś PZPR walczy z busiarzami - chodzi o to że zatrzymują się tam gdzie pasuje pasażerom a nie tam gdzie pasuje urzędnikom. Ale urzędnicy mają służbowe limuzyny to co ich to obchodzi że ludziom jest lepiej pod pocztą. Zamiast szanować ludzi którzy zamiast stać pod sklepem i brać zasiłki ciężko pracują na swoje rodziny to się z nimi walczy. Albo usiłuje się własną nieudolność w zarządzaniu ruchem w mieście zrzucić na busiarzy. Śmiech na sali, panowie urzędnicy. Śmiech na sali. Co innego gdyby busiarze to był kapitał zagraniczny - tak, wtedy to by były ulgi podatkowe, dotacje itp. A że to Polacy - to dowalić im z buta. Odpowiedz Link Zgłoś
hoxara ??????? 22.12.07, 17:42 Gość portalu: aron napisał(a): > były np. dostawy obowiązkowe czyli konieczność oddawania państwu > płodów rolnych po cenach niższych niż rynkowe pod groźbą więzienia. Z tego co widze w Waszej rozmowie, chodzilo o wskazanie walki PZPR w kulactwem, tak? Fakty sa zatem takie, ze (i tu masz racje), panstwo wymagalo kontraktowych dostaw ze wsi (na przyklad, na mocy ustawy bodaj z 1951 roku), ale o represjach za nieprzestrzeganie dostaw to juz troche byles laskaw rozminac sie z prawda. Jesli juz jakies byly, to znikome, i do smierci Stalina. Ale to byl okres generalnie trudny dla PRL, wiec nic dziwnego, ze po 1953 (a juz na pewno, po 1956) zmienily sie metody, w tym, kwestie kontraktacji. Zamiast terroru na wsi, byla perswazja i biurokratyczne utrudnianie. Zreszta, PRL zawsze placil za owe dostawy - wiec o rabunku nie moglo byc mowy. Ale nawet, chcac za wszelka cene wykazac (blednie, ale to juz inna kwestia) martyrologie chlopa polskiego w walce z PZPR, zwaz, ze NIGDY w Polsce nie bylo z powodu dostaw mordow. To przeciez nie byly czasy Lenina, "komunizmu wojennego", NEP i bolszewickiej walki z kulactwem: tam faktycznie byly mordy na chlopach, ktorzy nie chcieli wydawac swych plonow w rece panstwa. Bylo tez wiezienie. Ale w przypadku PRL nikt nikogo z tego powodu nie mordowal (choc tyle), jak rowniez z tym wiezieniem bylo znacznie lagodniej. Nawet w okresie stalinowskim, ktory jest - co oczywiste - najtragiczniejszym w dziejach PRL. Oczywiscie, wladza naciskala, by jak najwiecej osob przystaplilo do kolektywnego systemu rolnictwa (PRL szalenie mocno wspieralo spoldzielnie rolnicze: mialy one znaczne ulgi podatkowe, jak rowniez, dostep do maszyn agrotechnicznych). Rolnictwo indywidualne zas borykalo sie z problemami - lecz nie tragizujmy: po "odwilzy" dano sobie z tym spokoj. A kolchozow w Polsce nie bylo nigdy, wiec miej umiar w swych sadach. > Dziś PZPR walczy z busiarzami - chodzi o to że zatrzymują się tam > gdzie pasuje pasażerom a nie tam gdzie pasuje urzędnikom. Ale > urzędnicy mają służbowe limuzyny to co ich to obchodzi że ludziom > jest lepiej pod pocztą. Przepisy musza szanowac WSZYSCY. Wytlumacz mi, w czym lepszy jest kierowca autobusu malego (nie "busiarz" - wiesz w ogole czym rozni sie bus od autobusu?), od kierowcy na przyklad PKS, ktory dostaje mandat za zatrzymanie sie nie tylko w miejscu do tego nieprzeznaczonym, ale nawet na przystanku MPK, jesli nie jest to wspolny przystanek MPK & PKS? No? W czym lepszy jest taki kierowca malego prywatnego autobusu? I o co ma pretensje - ze nie chce mandatu, a PKS ma zaplacic? Dla mnie - w niczym. Wyjasnij mi zatem, dlaczego to przepisy maja dotyczyc wszystkich innych, a nie kierowcow owych malych prywatnych autobusow? Pomijam juz sprawe (dla mnie oczywista, nie wiem, czy dla Ciebie takze), ze kierujacy malym autobusikiem wysadzajac pasazera np. na skrzyzowaniu, powoduje zagrozenie w komunikacji - scigane zarowno z KK, jak i stanowiace wykroczenie w ramach Prawa Drogowego. I to obojetne, czy pasazerowi jest wygodnie wysiasc pod kola rozpedzonego pojazdu, czy nie. > Zamiast szanować ludzi którzy zamiast stać pod sklepem i brać > zasiłki ciężko pracują na swoje rodziny to się z nimi walczy. Dlatego wolno im lamac przepisy? To ma byc zart??? W takim razie, po co sa przepisy? A moze powinni ich przestrzegac wylacznie bezrobotni, lub zatrudnieni nieposiadajacy na swym utrzymaniu rodziny? To jakas totalna bzdura:) > Albo usiłuje się własną nieudolność w zarządzaniu ruchem w mieście > zrzucić na busiarzy. Kierowcy malych autobusow powoduja zagrozenie w ruchu drogowym, wiec to oni sa odppwiedzialni za ewnentualne szkody, nie zas, zarzadcy drog. > Śmiech na sali, panowie urzędnicy. Śmiech na sali. Smiech sie konczy, kiedy glupota kierowcy malego autobusu konczy sie czyjac smiercia. Ale Polacy maja to do siebie, ze nawet w takiej sytuacji obwinialiby wszystkich (urzednikow, zarzadcow drug, etc.), nie zas siebie. Co za narod. Ech. > Co innego gdyby busiarze to był kapitał zagraniczny - tak, wtedy to by były ulgi podatkowe, dotacje itp. A dlaczego panstwo ma dotowac prywatny biznes p. Zenka spod Mlawy, ktory ma zyczenie prowadzic komunikacje miedzymiastowa swymi malymi i niewygodnymi autobusikami, lamiac do tego (najczesciej) przepisy o przewozie osob? W czym ten p. Zenek jest lepszy od innych, ze zasluzyl na dotacje? >A że to Polacy - to dowalić im z buta. Tos polecial szowiniznem. Dodaj jeszcze cos o Zydach i Niemcach, i bedzie jak zawsze. Co za narod. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aron Re: ??????? IP: 83.238.201.* 22.12.07, 20:43 skoro PRL płacił za dostawy to dlaczego były one OBOWIĄZKOWE? W busach giną ludzie? A ludzie zginęli np. w wypadku PKS Gdańsk albo w wypadku pociągu PKP? I Deutsche Bahn też. Dlaczego więc twierdzisz, że tylko w busach giną ludzie? Odpowiedz Link Zgłoś
hoxara Glossa 22.12.07, 23:06 Glossa: 1. Sam napisales, iz dostawy kontraktacyjne (choc obowiazkowe) odbywaly sie za odplatnoscia - a zatem, mowy o kradziezy nie moze byc. Inna sprawa pozostaje styl, w jakim wladza "ludowa" usilowana przekonac chlopstwo do owych danin na rzecz panstwa; lecz pisanie w tym aspekcie o szczegolnej brutalnosci PRL (z wyjatkiem krotkiego okresu stalinizmu) jest przesada. Mordow na tym tle tez nie bylo - w koncu PRL to nie byl ZSRR. 2. W kwestii giniecia ludzi, przeczytaj raz jeszcze moj post. Jasno z niego wynika, ze GLUPOTA kierowcow (a wiec: lamanie przez nich przepisow, i na przyklad wysadzanie ludzi na skrzyzowaniach) stanowi asumpt do wypadkow. 3. Nigdzie nie zostalo przeze mnie napisane, ze tylko w autobusach (autobusach, nie "busach") gina ludzie. Jesli uwazasz inaczej, wskaz fragment mojego postu, ktory swiadczy o tym, iz uwazam ze tylko w autobusach gina ludzie, dobrze? Nie da sie jednakze zaprzeczyc, iz glupota kierujacych moze zakonczyc sie tragicznie. Zas ich przekonanie o tym, iz maja prawo do lamania przepisow, jest wlasnie na owa glupote dowodem najlepszym (choc przerazajacym). Odpowiedz Link Zgłoś