Czy Balthus to postać jaką lubisz?

12.08.03, 23:06
Dlaczego?
Znajdujesz wspólną drogę z Schiele'm?
Tylko jakby tematem?
Chętnie z kimś o tym porozmawiam
trudny
    • peteeen Re: Czy Balthus to postać jaką lubisz? 12.08.03, 23:09
      Kurva, jak ty nudzisz.
      • trudny2002 Są którzy nudzą i są podobni Tobie... 12.08.03, 23:11
        Widzisz trudni są trudni, ale niech Ci to nie będzie przeszkodą w rozwoju.
        trudny
    • leofritz Re: Czy Balthus to postać jaką lubisz? 13.08.03, 09:26
      Czy mogę otwarcie przyznać się do sympatii dla Balthusa?
      Okaże sie albo zwolennikiem wygłaskanego stylu pocztówkowego, albo panem ze
      skłonnościa do Lolitek... Sam nie wiem..., ale popatrzeć lubie - koi mnie..L.
      • trudny2002 Ten pocztówkowy 13.08.03, 11:19
        wygłaskany. Z jednej strony rzeczywiście takie można odnosić wrażenie ale chyba
        jedynie przy okazji oglądania reprodukowanych prac. Zmienia się to jakby kiedy
        masz do czynienia z formatem i materią oryginału. Jakkolwiek mnogość
        kładzionych pędlzem juz sam nie wiem warstw, korekt udoskonaleń....rzeczywiście
        jakby głaskająca. Może i zagłaskująca.
        Więc czy to jest tylko niedoskonała próba doskonalenia warsztatu? czy
        poszukiwanie uproszczenia przrez złożoność? czy to formalna zabawa? Czy zabawa
        z odbiorcą? A moze to jest chęć faustyczenia...i stąd te lolityzmy i
        dogłaskiwana świeżość...
        A Schiele? Nadmiernie wyuzdane równie młode a moze i młodsze postaci...
        Lolity? Zadziorna ale świadomie pewna kreska...i niedopowiedziane
        A razem zestaw i jednego i drugiego , i choć to nie na miejscy : przemieszaj...
        Jasne że śmiałoscią i pewnością wolę Egona, ale spokojem ...a zresztą czy ja
        wiem tak od rana...
        trudny;-))
        • leofritz Hmmm... 13.08.03, 13:13
          Hmm...
          Niestety nie miałem okazji oglądac orginalnych dzieł Baltazara i Egona, ale
          jezeli jest w nich tyle zmysłowosci, co w reprodukcjach...
          Kobiety Egona S. są bardziej chyba doświadczone i jakby zmęczone trochę tym
          doświadczeniem, takie jakieś ciepło leniwe, a balthusowskie nimfetki takie
          lekko drapieżne i rozpusne ale niewinne zarazem, jak to nimfetki...
          Lubię kreskę Egona - dobry rysunek, A Baltus, cóż...czasem mnie przeraza, bo
          niby taki niewinny, a jednak....L.
          • trudny2002 MHMMM!!! 13.08.03, 13:16
            Rzeczywiscie kreska jest na miarę najświetniejszych. Przecież Schiele'go można
            było zabaczyć nawet w Krakowie i to ze sześc lat temu o ile pamiętam w Pałacu
            sztuki...
            Sądzisz doswiadczone? Przecież to były młodziutkie dziewczątka też i siostra...
            może to tylko pryzmat...
            A Baltazar...to właśnie chyba takie czy ja wiem czy smakowanie...ale ucztowanie
            z pewnością...
            trudny
            • leofritz Zaduma. 13.08.03, 13:33
              Budzi zadumę...
              Lubię obrazy, które budzą zadumę, a jednocześnie kunszt warsztatu artysty kaze
              mi analizować kazda kreskę i wtedy myslę sobie - tez bym tak chciał...
            • Gość: rupert23 uznane wartości IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.03, 13:50
              W filmie Allena "Hannah i jej siostry" jedna z bohaterek mówi o swoim
              partnerze: " On tak lubi Caravagia..", na co pada odpowiedź: " A któż nie lubi
              Caravagia?.."
              Podobnie z Balthusem i Schiele. Kto ich nie lubi?
              Co do Schiele, wielbię technikę, którą uprawiał najczęściej, tj. akwarelę.
              W Polsce nie ceni się akwarel, pasteli, szkiców, prac powstających namiętnie,
              w któtkim czasie. U nas ceni się solidne, mieszczańskie obrazy olejne.
              Przynajmniej widać, że autor się napracował, więc nie żal pieniędzy...
              A temat prac obu artystów? Jak najbardziej mi odpowiada. Fascynują Balthusa
              dziewczynki na granicy grzechu a Schielego "dziewczynki" tuż po...
              I jeden i drugi dostrzega w swoich modelach coś więcej niż ciało. Balthusa
              ciekawi tajemnica, jaką dla dorastającej dziewczynki jest erotyka. Schielego
              nęci zagadka, o czym myśli kobieta, na której łonie przed chwilą wydarzył się
              cud...
              • trudny2002 Nie jest to tak oczywiste 13.08.03, 14:08
                To znaczy owo namazane tłusto, impastem z mieszczańska...zresztą nie jest i tak
                ze to w Polsce. W wielu miejscach przecież ten odbiór jest indywidualny właśnie
                i nie należy chyba demonizować że to jedynie tutaj odbiorca ceni tę "widoczną
                pracę".
                Oczywiście że uproszczonycm schematem tak jest.Ale według tego uproszczenia
                Niemcy to wyłącznie krasnololuby, a Włosi milośnicy egzotycznego pejzażu
                zimowego i mysliwskich scen.
                Balthus nie należy do autorów znanych powszechnie, o tyle że ostatnio tak w
                okolicach smierci stało się o nim głośniej...na świecie też ta
                powszechnaznajomosć jest ograniczona i wynikała tyle z zaiteresowania i
                doceniania co z pewnych relacji miedzyludzkich. schiele...ten to zupełnie jak
                Trakl...zapytaj na ulicy. Może to być ulica warszawy, Gdańska ale i Kolnii czy
                Monachium. Równie dobrze moze to być Madryt czy Rzym...
                Czy więc to autorzy uznani?
                Owszem dostrzeżeni i odnotowani.
                ...
                Cholera , muszę odejść na godzinę albo dwie...
                zaglądnę potem, pozdrawiam
                trudny;-))
              • leofritz Re: uznane wartości 13.08.03, 14:28
                To prawie jak cytat z podręcznika, drogi Rupercie - "Fascynują Balthusa
                dziewczynki na granicy grzechu a Schielego "dziewczynki" tuż po...
                I jeden i drugi dostrzega w swoich modelach coś więcej niż ciało. Balthusa
                ciekawi tajemnica, jaką dla dorastającej dziewczynki jest erotyka. Schielego
                nęci zagadka, o czym myśli kobieta, na której łonie przed chwilą wydarzył się
                cud..."
                Czy uwazasz, że nasza rozmowa nie była ciekawa tylko dlatego, że wg ciebie
                rozmawiamy na temat oczywisty. My sobie tak, jak pan z panem, o ładnej
                dzieweczce...
                Kiedyś może wazne było dla mnie mieć oryginalne hobby , cz upodobania. Teraz
                lubię to, co mi się podoba, a podoba mi się to, co sprawia mi przyjemność.
                Ambitna sztuka jest dla krytyków...Czasem obcując z niż mam wrażenie, że
                SZTUKA umarła. Nie liczy się kunszt artysty tylko szok , który jego "dzieło"
                wywoła. Zniesmacza mnie to. Nie mam ochoty analizować i wnikać...
                Zdecydowanie wolę snuć domysły i wyobrażac sobie, Balthusa(czy Schielego) i
                jego dziewczynki...Leon
                • Gość: rupert23 Re: uznane wartości IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.03, 15:11
                  Nie pisuję podręczników, ale może zacznę, skoro moje uwagi robią wrażenie.
                  Balthusa oglądałem w Wenecji na ogromnej wystawie w Palazzo Ca'd'Oro, bodajże
                  w roku 2001. Schielego znam z reprodukcji. Spostrzeżenia na temat prac obu
                  panów są moje własne.
                  Rozmowa o uznanych wartościach przynosi korzyść o tyle, że pozwala rozpoznać w
                  tłumie anonimowych osób pokrewne dusze. Cieszę się, że na forum rozmawia się o
                  sztuce. Nie chciałem was atakować. Sorry, że tak to odebraliście.
                  • trudny2002 No to dla Ciebie jasne 13.08.03, 15:40
                    że w przypadku pana baltazara dość trudno mówić o powierzchownym traktowniu
                    materii, o gładkości i o mieszczańskich upodobaniach. A choćby i ze względu na
                    obyczajowość czy ...(...;-) ...) formaty.
                    Schiele znacznie blizej , bo Wiedeń pokazuje coś ...
                    Tyle, ze ten Schiele to właśnie ulotny choć zadziorny rysownik. I to taki
                    prawie notesowy...niemal w kieszeń możesz włożyć ...przesadzam oczywiście...
                    Ale do ad rema, jak mawiają nieco starsi ludzie...
                    Gdzieżeś wypatrzył możliwość nadmiernej agresji w tej wymianie zdań że aż w
                    swej delikatnosci przepraszasz? Ale widać podobieństwo dusz zasadza się i w
                    niektórych wrażliwościach...
                    pozdrawiam i ...nie chcę komentować, ale czesto liczę że włączy się do takich
                    rozmow i ktoś z tej grupy, która zaczyna chadzać do galerii czy muzeow...bo ma
                    wakacje....
                    trudny z pozdrowieniami dla Panów i innych , którym to że ktoś coś zrobił nie
                    przeszkadza
                  • leofritz Rozmowa o wartościach... 13.08.03, 15:45
                    Rozmowa o wartościach to bardzo poważna sprawa. Ja nie wiem, czy nie zbyt
                    powazna, jak na forum, patrząc na tematy zwykle tu poruszane...
                    • trudny2002 Re: Rozmowa o wartościach... 13.08.03, 15:52
                      przemycanie Leo, przemycanie...;-))
                      trudny
                      • leofritz przemycanie wartości... 13.08.03, 16:00
                        Jesteś więc zdania, że wartości nalezy przemycać za wszelką cenę?
                        • trudny2002 Wartość i cena 13.08.03, 16:05
                          To terminy ekonomicznie bliskie, choć czasem bardzo odległe.
                          czy za wszelką cenę? Nie, jednak mam przekonanie, ze każda nawet drobna
                          rozmaowa na Forum , gdzie wielu ludzi śmielej niż w kontakcie bezpośrednim
                          zabiera głos - a myślę o całkiem młodych-więc każda, która może w jakiś sposób
                          przemycić coś więcej od tego co proponuje ulica, nawet dzisiejsze kino,
                          literatura modna czy temu podobne, to nie jest cena zbyt wysoka. Więc ...warto
                          ;-)))
                          No nie myśl, ze pełnię misję;-)))
                          trudny
                          • leofritz Re: Wartość i cena 13.08.03, 16:09
                            Założenie dobre, nie wiem jednak, czy ci, których uczy ulica są w stanie
                            czegokolwiek się jeszcze nauczyć. A ci chłonni wiedzy uczą się gdzie indziej...
                            • trudny2002 Tyle że przecież nie zakładają 13.08.03, 16:12
                              iż przyda im się to jedynie w czterch ścianach swojego pokoju.
                              trudny;-))
                              • leofritz Jak miło by było... 13.08.03, 16:41
                                Jak miło by było wieść dysputy z plenerze urokliwym, przy winie i lekkiej
                                przekąsce...dysputy o dziewczątkach Balthusa i nie tylko. Ja jednak konczyć na
                                dziś muszę. Może jutro sie odezwę. L.
                                • trudny2002 Re: Jak miło by było... 13.08.03, 16:46
                                  Też znikam , a jak nie pojadę nigdzie to jutro się pojawię...
                                  trudny
                                  Pozdrowienia i milego popołudnia
                                  • Gość: rupert23 Re: Jak miło by było... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.03, 17:48
                                    Po matce wyposażony jestem w kolec jadowy, który często, wbrew moim intencjom,
                                    wysuwa się niepostrzeżenie i może kogoś zranić. Po ojcu noszę wrażliwą skórę
                                    i zdarza mi się przepraszać na zapas. Poza tym, jestem normalny.
                                    W cywilizowanych krajach organizuje się koncerty w parkach, w czasie których
                                    spożywa się wino i słucha, a potem gada, gada, gada...
                                    • leofritz Pytanie. 14.08.03, 10:17
                                      Czy wazne jest aby mieć ambitne zainteresowania? Czy pzyznanie się do lubienia
                                      np. Klimta czy np. Malczewskiego może przynieść komuś ujmę - bo to
                                      takie "pretensjonalne"...parafrazujac - "wszyscy lubią Klimta"?
                                      To mnie ciekawi.
                  • Gość: monty Re: uznane wartości IP: *.ipartners.pl 14.08.03, 10:27

                    > Balthusa oglądałem w Wenecji na ogromnej wystawie w Palazzo Ca'd'Oro,
                    bodajże w roku 2001.

                    W Palazzo Grassi, w grudniu 2001

                    • leofritz I jakie wrażenia? 14.08.03, 11:12
                      Gość portalu: monty napisał(a):

                      >
                      > > Balthusa oglądałem w Wenecji na ogromnej wystawie w Palazzo Ca'd'Oro,
                      > bodajże w roku 2001.
                      >
                      > W Palazzo Grassi, w grudniu 2001
                      >

                      Jakie wrażenia?
                      • Gość: monty Re: I jakie wrażenia? IP: *.ipartners.pl 14.08.03, 12:41
                        Jeden obraz. Ogromny. Ulica. Po obu stronach ludzie. Młodzi barwni, dorośli w
                        szarościach, starzy wypłowiali. I nawet wiatr ucichł...
                        • Gość: rupert23 zawodna pamięć IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 15:18
                          Pomyliłem pałace, przyznaję. Popełniłem też błąd źle zapisując nazwisko
                          Caravaggio. Sorry.
                          leofritz napisał:
                          Czy wazne jest aby mieć ambitne zainteresowania? Czy pzyznanie się do lubienia
                          np. Klimta czy np.
                          Malczewskiego może przynieść komuś ujmę - bo to

                          takie "pretensjonalne"...parafrazujac - "wszyscy lubią Klimta"?
                          To mnie ciekawi.
                          Lubienie Klimta i Malczewskiego ujmy nie przynosi, ale i chwały też nie. Po
                          prostu, lubisz takie malarstwo lub inne, i tyle. Chwalenie się oglądaniem
                          obrazów, czy czytaniem książek testują na sobie licealiści, potem się z tego
                          wyrasta.
                          We wspomnianym przeze mnie filmie W. Allena, kwestię Caravaggia poruszali
                          bohaterowie prowadzący ze sobą erotyczną grę. Zdanie: "A kto nie lubi
                          Caravaggia?" pada jako złośliwy przytyk pod adresem konkurenta. I ja
                          wykorzystałem tą kwestię odrobinę złośliwie, przyznaję. Wydało mi się, że
                          nazwiska Balthusa i Schielego użyto do wzajemnej masturbacji, że powstał nie
                          dialog, lecz pieszczoty...
                          Co do mnie, nie cenię Malczewskiego. W większości przedstawień nużą mnie jego
                          kolory i tania symbolika. Na ostatniej wystawie w Krakowie zwrócił moją uwagę
                          może jeden obraz, pozostałe uważam za śmieci. Dodam jeszcze, że rozmawianie na
                          kolejne tematy tego typu, tj: Czy Schulz to pisarz, którego lubisz? albo: Czy
                          Vivaldi to genialny muzyk?, ocenię podobnie. Porozmawiajmy o Perecu albo
                          choćby i Kozyrze, nie do końca jednoznacznej.
                          Wracam jeszcze do Malczewskiego. Zakorzenił się tak mocno w sercach Polaków,
                          że jego wspołczesny naśladowca Lewandowski sprzedaje swoje potworki po 13 500
                          w Warszawie i jest najchętniej kupowanym malarzem ostatnich dwóch
                          lat.
    • Gość: Hetero Sapiens Re: Czy Balthus to postać jaką lubisz? IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.08.03, 13:57
      Swietny malarz, bijacy technika na glowe innych, ale niestety, czlowiek o
      bardzo podejrzanych inklinacjach.
    • Gość: klaunemile Re: Czy Balthus to postać jaką lubisz? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.03, 23:35
      Lubię Balthusa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja