Dlaczego Nowa Huta jest "out of range" ? hipermark

07.02.08, 18:44
Zastanawiam się, jak to się stało, że hipermarkety ulokowano w
środku miasta Krakowa (no chyba, że Nowa Huta, to nie Kraków - wtedy
należałoby ją wydzielić)

Dlaczego Leroy-Merlin wysłano w kosmos aż do Modlnicy, a nie dało
się zrobić tego samego z M1. Carefourem i Geantem - i ulokować je,
za Fortem Batowice, albo wysokości Kombinatu, czy za Osiedlem
Wzgórza Krzesławickie, ewentualnie na Kujawach

Spójrzmy na poniższą mapkę lokalizacji hipermarketów:
(na stronie znajdują się 3 mapy - dla porównania)
gregry.w.interia.pl/alias-hipery.html
    • Gość: nowohucianka Re: Dlaczego Nowa Huta jest "out of range" ? hipe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 20:06
      M1 czy Geant w Hucie? Przecież to były wolne przestrzenie między Hutą a
      Krakowem, przez całe lata półdzikie (ogródki działkowe, ugory itp.) Zbudowano je
      tam, żeby służyły mieszkańcom zarówno Huty, jak i dużej części Krakowa. Tylko
      Carrefoura postawiono "w mieście", gdzie zresztą też były ugory, ale to samo
      można powiedzieć o "Zakopiance". Zresztą, chyba sto razy lepszy Carrefour niż
      ohydne ogrodzenie Tomexu, nie uważasz?

      • gregry niestety nie... 07.02.08, 22:04
        uważam, że tego typu obiekty stawia się na obrzeżach miasta
        postrzeganego jako całość.

        a to, że pomiędzy NH a Krakowem jest taka wolna przestrzeń, to
        raczej dar od niebios, który powinien być sensownie zagospodarowany.

        Czy jeśli pomiędzy pięknymi kamienicami powstaje wolny plac (Rynek)
        to traktujemy go w taki sposób? czy raczej staramy się to
        lukratywnie i nadzwyczajnie wykorzystać? :)

        Nie uważasz, że na ugorach koło Wawelu albo na Zabłociu, lepiej
        stawiać konkretną miejską zabudowę niż tego typu obiekty?

        W mieście nie powinno być tego typu sklepów wielkopowierzchniowych -
        dzięki czemu powstają później takie piękne ulice jak Grodzka, czy
        Floriańska (one są jak rozciągnięty estetycznie przez miasto
        hipermarket)

        W przeciwnym razie pakujesz wszystko w jedno pudełko, a w około
        budujesz bloki bez przyziemi usługowych.
        • Gość: nick Re: niestety nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 13:20
          gregry napisał:

          > W mieście nie powinno być tego typu sklepów wielkopowierzchniowych -
          > dzięki czemu powstają później takie piękne ulice jak Grodzka, czy
          > Floriańska (one są jak rozciągnięty estetycznie przez miasto
          > hipermarket)

          Grodzka czy Floriańska powstały na potrzeby tego miasta w średniowieczu. Teraz
          mamy 21 wiek, a Kraków liczy blisko milion mieszkańców. Mieszkam w Hucie,
          pracuję w Krakowie i bardzo mi odpowiada, że po drodze z pracy mogę wstąpić do
          M1 czy Carrefoura na zakupy. Z tego co wiem, mieszkańcy okolicznych osiedli
          bardzo się cieszą, że mogą przejść się do Carrefoura piechotą.

          Oczywiście można by wybudować centrum handlowe w formie drugiego Rynku czy
          warszawskiej Starówki, z rynkiem i uliczkami pełnymi sklepów. Tylko że byłaby
          to inwestycja zupełnie nieopłacalna.

          • gregry mieszkam... 08.02.08, 18:14
            Mieszkam dosłownie 500 metrów od Reala i jestem w nim raz na ruski
            rok, gdyż wygodniej jest mi korzystać z osiedlowego Lewiatana.

            Hipermarket jest dobrym miejscem do wybrania się doń samochodem, i
            zazwyczaj takich przyciąga klientów (większość spoza granic Krakowa).


            Mnie z ekonomicznego punktu widzenia nie opłaca się uruchamiać
            samochodu by przejechać 500 metrów, a z drugiej strony jest on za
            daleko by dźwigać ciężkie zakupy. A nie chodzi się tam po
            przysłowiową bułkę tylko na większe zakupy.

            Jak wiesz, samochód, po odpaleniu powinien się rozgrzać zanim
            ruszysz - to przedłuża żywotność silnika. Więc on rozgrzewałby się
            dłużej, niż ja bym tam jechał.


            I nie ma dla mnie różnicy czy hipermarket stałby w mieście i
            genrował korki, czy gdyby stał na granicach miasta i ten ruch z
            niego wyprowadzał na zewnątrz (przy czym nie wprowadzałby do miasta
            ruchu z okolicznych miejscowości, pochodzącego od klientów udających
            się doń na zakupy). Tak amo muszę jechać do niego samochodem (jeśli
            już muszę - a wcale nie muszę).

            Hipermarkety powinny być lokalizowane w miejscu planowanego
            przebiegu obwodnicy Krakowa - wtedy każdy może się do nich łatwo
            dostać).



            W tym wątku chciałem zwrócić uwagę na to, jak postrzega się Nową
            Hutę.
            Nowa Huta nie jest postrzegana jako miejsce, które graniczy z
            centrum miasta (które wypada W Elektrociepłowni Łęg [nie bez powodu
            ta jest zlokalizowana tak czy inaczej... straty przesyłania
            ciepła... i kiepskie ówczesne technologie izolowania magistrali
            przed utratą ciepła]).
            Nowa Huta postrzegana jest jako coś, co leży dalej niż miejsce w
            którym lokuje się hipermarkety (a które lokuje się na obrzeżach
            miasta, patrząc na Rynek Główny, jako na jego środek)


            Tak powinny być lokalizowane hipermarkety:
            gregry.w.interia.pl/hiper-ok.html

            .
            • helenka17 To bardzo trafnie jest postrzegana 09.02.08, 12:36
              Nowa Huta.
              A Inwestorzy budują sklepy nie tam, gdzie Tobie się podoba, ale tam, gdzie im się opłaca. Przy czym jest to opłacalność - jak zwykle - czasowa.To dlatego między innymi są one konstruowane tymczasowo.
              Ale doradzaj inwestorom dalej - na pewno wezmą to sobie do serca.

              H.
              • gregry Re: To bardzo trafnie jest postrzegana 09.02.08, 16:04
                to może by tak tymczasowy hipermarket na Wawelu zgodnie z Twoją
                sygnaturką?
                • helenka17 Na Wawelu 09.02.08, 16:50
                  ...już dawno jest hipermarket, tyle, że dostosowany formą i funkcją do miejsca.
                  Ale, że byłeś tam ostatni raz w szkole powszechnej (choć przy dostatecznej
                  niechęci do Krakowa i znacznych skłonnościach do bajkopisarstwa - i to pewne nie
                  jest) więc ten drobiazg Ci być może umknął.

                  Do tego pomyliłeś zdaje się apartamentowiec z hipermarketem, ale że z pkt
                  widzenia Nowej Huty są to obce wyrazy, zatem tak bardzo zaskoczona nie jestem (c:

                  H.
                • Gość: nick Re: To bardzo trafnie jest postrzegana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 17:53
                  gregry napisał:

                  > to może by tak tymczasowy hipermarket na Wawelu zgodnie z Twoją
                  > sygnaturką?

                  No to jeszcze raz tłumaczę jak dziecku: na Wawelu jest za mało miejsca na
                  hipermarket, nie mówiąc już o parkingu, i nie da się tam zorganizować sensownego
                  dojazdu z różnych części miasta. Więc nie martw się - nikt na taki pomysł nie
                  wpadnie, nawet gdyby wredni kapitaliści przejęli absolutną władzę nad światem.
                  Biznes jest biznes.
                  • gregry Re: To bardzo trafnie jest postrzegana 09.02.08, 18:05
                    no a co powiesz o Błoniach?

                    Wspaniale też jeden by się wkomponował koło Skałek Twardowskiego

                    inny świetnie wpisałby się w okolice ulicy Praskiej lub Mostu
                    Zwierzynieckiego

                    A Wawel jest jak najbardziej idealnym miejscem pod hipermarket.

                    Pod spodem robisz parking podziemny drążąc korytarze jak pod Rynkiem.
                    Całość Wawelu przykrywasz wielką kopułą jak Złote Tarasy w Warszawie.

                    mówię Ci - to się da zrobić!


                    Ba. - pomyśl tylko - gdyby tak przykryć taką kopułą Rynek główny, to
                    mielibyśmy największy hipermarket na świecie.

                    Spokojna głowa - nikt nie musi dojeżdżać - przecież wszyscy tu w tm
                    wątku trąbili, że hipermarkety są dla okolicznych mieszkańców (a tu
                    przecież ludzie mają kasiorę!) :)

                    to co - idziesz w spółkę?
                    • Gość: nick Re: To bardzo trafnie jest postrzegana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 19:49
                      1. Błonia? A czy ktoś chce coś budować na łąkach nowohuckich? O ile mi wiadomo,
                      są pod ochroną. Każdy, kto mieszka trochą w Krakowie wie, jak wyglądały tereny
                      dzisiejszych hipermarketów. Błonia to bynajmniej nie były. I niczego tam nie
                      zburzono.

                      2. Owszem, można wydrążyć parking w skale, zburzyć Wawel i zrobić hipermarket,
                      tylko po co? Przy takich kosztach inwestycja nie zwróciłaby się za 500 lat nawet
                      gdyby mieściła najbardziej rentowne sklepy. A poza tym, po co burzyć kurę
                      znoszącą złote jaja? Sklepy i knajpy w starym Krakowie, a nawet Galeria
                      Krakowska, mają zyski właśnie dlatego, że jest tu Wawel, kościoły, Sukiennice,
                      Barbakan itp. itd. Przyjeżdżają je oglądać miliony turystów, którzy siłą rzeczy
                      są skłonni do kupowania tu nie tylko pamiątek. Dlatego właśnie lokale są tam tak
                      drogie, a i tak ludzie się o nie zabijają. Odwrotnie niż w Hucie.

                      3. Hipermarkety są dla "okolicznych" mieszkańców w bardzo szerokim rozumieniu
                      słowa "okolica". Inaczej mówiąc - z obszaru o określonym promieniu. Galeria
                      Krakowska jest w centrum miasta, ale ma wielki parking i dobry dojazd od Ronda
                      Mogilskiego i Alej, czyli jest dostępna dla ludzi z różnych stron Krakowa. Z
                      podobnego powodu nie zbudowano centrów handlowych za Hutą, tylko przed Hutą.
                      Mogą obsługiwać lepszy obszar z lepszym dojazdem.

                      4. Mam wrażenie, że sam nie wierzysz w to, co piszesz, a chcesz się po prostu z
                      ludźmi podrażnić. Niektórzy już tak mają.
                      • gregry Re: To bardzo trafnie jest postrzegana 10.02.08, 03:04
                        Tzn teraz Twoim zdaniem tereny na których postawiono hipermarkety
                        wyglądają lepiej? A miejsce położone w środku miasta jest mniej
                        cenne niż Błonia czy Wawel? Zastanawiam się w takim razie, kto się
                        tutaj z kim drażni ;)
                        • Gość: nick Re: To bardzo trafnie jest postrzegana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.08, 01:10
                          gregry napisał:

                          > Tzn teraz Twoim zdaniem tereny na których postawiono hipermarkety
                          > wyglądają lepiej?

                          Zdecydowanie. Zwłaszcza w przypadku Carrefoura na Czyżynach. Jeśli nie
                          pamiętasz, jak wyglądały wcześniej, to przejdź się "na skróty" z Carrefoura w
                          kierunku Tomeksu lub Bieńczyc. Dzikie chaszcze i śmietnisko.

                          > A miejsce położone w środku miasta jest mniej
                          > cenne niż Błonia czy Wawel?

                          Oczywiście, że mniej.
                          Geograficzny środek miasta lub regionu nie zawsze stanowi jego centrum. Cen
                          działek nie znalazłem, więc podaję średnie ceny mieszkań:

                          okolice M1 lub Geanta - 6-8 tys. PLN /m2
                          okolice Błoń - 8-15 tys. PLN/m2

                          Jeszcze ciekawostka:

                          Cena 1m2 gruntu w geograficznym środku Europy, czyli naszym województwie
                          podlaskim: 136 PLN.
                          Cena 1m2 gruntu w miejscu położonym na samym skraju Europy, ale będącym jednym z
                          jej faktycznych centrów, czyli Londynie (2006): 900 GBP, czyli po dzisiejszym
                          kursie 4400 PLN.
                          • gregry Re: To bardzo trafnie jest postrzegana 11.02.08, 12:49
                            > > Tzn teraz Twoim zdaniem tereny na których postawiono hipermarkety
                            > > wyglądają lepiej?
                            >
                            > Zdecydowanie. Zwłaszcza w przypadku Carrefoura na Czyżynach. Jeśli
                            nie
                            > pamiętasz, jak wyglądały wcześniej, to przejdź się "na skróty" z
                            Carrefoura w
                            > kierunku Tomeksu lub Bieńczyc. Dzikie chaszcze i śmietnisko.


                            Ale chodzi o to by nie wybierać mniejszego zła, tylko planować
                            konkretnie.
                            To, że koło Wawelu był zniszczony Stary Browar i chaszcze, nie
                            oznacza, że można zbudować tam cokolwiek (np Sheratona) i będzie już
                            lepiej. Nie :). Trzeba planować na miarę możliwości tego miejsca.
                            To, że gdzieś jest rudera w pięknej pierzei, nie oznacza, że można
                            tam wstawić cokolwiek - bo będzie lepiej.


                            > > A miejsce położone w środku miasta jest mniej
                            > > cenne niż Błonia czy Wawel?
                            >
                            > Oczywiście, że mniej.
                            > Geograficzny środek miasta lub regionu nie zawsze stanowi jego
                            centrum. Cen
                            > działek nie znalazłem, więc podaję średnie ceny mieszkań:


                            Teoretycznie cała Polska leży w Europie środkowej, ale Zachodnia
                            Europa nigdy nie używa tego terminu, lecz nazywa nas Wschodnią
                            Europą. Zastanawiałeś się dlaczego?
                            Przecież w niczym nikomu nie przeszkadza, że Twój mózg nie leży w
                            środku. Ale Twój pępek jest i będzie w środku - i należy mu się
                            szacunek (kobiety potrafią z niego zrobić użytek - faceci robią z
                            niego najczęściej hiper-tłuszczyk).



                            Sytuacja Krakowa jest specyficzna i trzeba ją analizować lokalnie.
      • Gość: odpowiedź Re: Dlaczego Nowa Huta jest "out of range" ? hipe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 00:38
        - Bo siła nabywcza miejscowej ludności jest niższa niż gdzie indziej
        - Bo ludności miejscowej jest mniej niż w pozostałych dzielnicach
        - Bo dojazd do Nowej Huty jest trudny i długotrwały

        Ergo: się nie opłaca. Wystarczy to, co jest w Czyżynach i koło
        Bora-Komorowskiego. Bo jedyna część Nowej Huty która się rozwija to zdaje się
        właśnie tam (Oświecenia i okolice), czyż nie?

        A podstawowym problemem jest to, że do Huty szybko nie dojedziesz.

        Podziękuj za to Majchrowskiemu i jego przebiegłej nowohuckiej strategii.
        Konsultowanej z Twarogiem i innymi znawcami.
        • gregry to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 08.02.08, 01:10
          > - Bo siła nabywcza miejscowej ludności jest niższa niż gdzie
          indziej
          > - Bo ludności miejscowej jest mniej niż w pozostałych dzielnicach
          > - Bo dojazd do Nowej Huty jest trudny i długotrwały
          >
          > Ergo: się nie opłaca. Wystarczy to, co jest w Czyżynach i koło
          > Bora-Komorowskiego. Bo jedyna część Nowej Huty która się rozwija
          to zdaje się
          > właśnie tam (Oświecenia i okolice), czyż nie?
          >
          > A podstawowym problemem jest to, że do Huty szybko nie dojedziesz.
          >



          To nie w tą stronę działa

          To co dzieje się koło oświecenia nie można nazwać rozwojem (3
          hipermarkety w jednym miejscu a w tym jeden mall?). Rozwojem można
          było nazwać budowę miasta Nowa Huta.

          To tak jak byś powiedział - Wybudowano koło dworca galerię i teren
          rozwija się niesamowicie. Bzdura :)
          Teren mógł rozwinąć się niesamowicie i rozwijałby się bez
          dworcogalerii.

          Tak samo można rozwijać każdy teren w mieście - bez udziału
          hipermarketów.


          hipermarkety nie powstają w Skrzeszowicach (daleko od Krakowa), bo
          nie ma tam dla kogo. Gdyby były takie rozwojowe - to po prostu by
          się go stawiało, i za chwilę jest San Francisco.
          Ale to nei działa tak.
          Hipermarket jest jak pijawka. Wysysa lokalne pieniądze nie dając nic
          w zamian (a najlepsze jest to, że wysysa je za granicę państwa, a
          przy tym daje niewiele miejsc pracy). Zabija lokalną małą
          przedsiębiorczość i nie generuje kultury. Przy tym wygląda jak
          miejska karykatura. Jest jak chuba na drzewie.



          - Jak to "jest mniej ludności miejscowej", skoro mieszka tu 1/3
          Krakowa? :)
          - Gdyby siła nabywcza była niska, jak na zachodzie Krakowa, to nikt
          nie chciałby tu stawiać hipermarketu (mimo, że nie powinien, tak jak
          wieżowca na Wawelu).
          - jeśli dojazd jest trudny - to tym bardziej nie generuje się
          zbędnego ruchu pochodzącego od hiperków
          • Gość: odpowiedź Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 01:29
            gregry napisał:
            > hipermarkety nie powstają w Skrzeszowicach (daleko od Krakowa), bo
            > nie ma tam dla kogo. Gdyby były takie rozwojowe - to po prostu by
            > się go stawiało, i za chwilę jest San Francisco.

            Nie zrozumiałeś. Hipermarkety czy centra handlowe w Nowej Hucie nie powstają z
            dokładnie tych samych powodów, dla których nie powstają w Skrzeszowicach (nie
            znam mieściny).

            Powstają tam, gdzie jest pieniądz - czyli na granicy NH (Oświecenia) i zwrot
            kapitału jest szybszy.

            > - Jak to "jest mniej ludności miejscowej", skoro mieszka tu 1/3
            > Krakowa? :)

            MOże i 1/3, śmiem wątpić, ale raczej ta najbiedniejsza 1/3.

            > - Gdyby siła nabywcza była niska, jak na zachodzie Krakowa, to nikt
            > nie chciałby tu stawiać hipermarketu

            No i nie stawia. Sam to zauważyłeś ;-)

            > - jeśli dojazd jest trudny - to tym bardziej nie generuje się
            > zbędnego ruchu pochodzącego od hiperków

            Nie wiem, czy "hiperki" "generują zbędny ruch", ale podróż tramwajem czy
            autobusem do Nowej Huty z centrum czy Krowodrzy to długa wyprawa. Razem z
            powrotem trzeba liczyc ze dwie godziny w szczycie. A z Bieżanowa czy Borku
            Fałęckiego to już w ogóle.

            I tu jest pies pogrzebany i nikt z tym nic nie robi.
            • gregry Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 08.02.08, 17:50
              nie, to Ty nie rozumiesz :)

              > Nie zrozumiałeś. Hipermarkety czy centra handlowe w Nowej Hucie
              nie powstają z
              > dokładnie tych samych powodów, dla których nie powstają w
              Skrzeszowicach (nie
              > znam mieściny).


              To są dwie różne rzeczy. To, że taki teren jest łakomym kąskiem pod
              stawianie hipermarketów, nie oznacza, że to jest najlepsze dla
              miasta i dla tego miejsca.
              Gdybyś pozwolił, to zbudowano by wielki hipermarket na Rynku
              głównym, wielkie bloki na wzgórzu Świętej Bronisławy i koło Skał
              Panieńskich, ze trzy hipermarkety koło Wawelu, i kolejnych pięć
              wokół Plant.


              To co zrobił Kraków lokalizując swoje hipermarkety, to obrysowanie
              granic miasta takiego jakie dostrzega, którego środek wypada na
              rynku gównym. To co jest poza ich granicą, to już się nie liczy.

              A powinno być wręcz przeciwnie.

              Weźmy za przykłąd taką sytyuację:
              To takie porównanie do Połączonych razem, Krakowa i Nowej Huty
              (gdzie komunikacja między nimi jest utrudniona, a pomiędzy nimi jest
              niezwykła przestrzeń do wykorzystania).

              Masz załóżmy mieszkanie jednopokojowe (Kraków) ale ktoś podarował Ci
              drugie mieszkanie na piętrze (Nowa Huta).
              Początkowo komunikacja między nimi jest utrudniona i nie ma jak
              korzystać z ubikacji (hipermarketu) przebywając w obydwu na zmianę.

              Więc ostatnią rzeczą jaka by Ci wpadła do głowy, to lokalizacja tej
              łazienki w pionie komunikacyjnym, w którym powinny powstać schody,
              (w przestrzeni, w któej można zbudować coś więcej - być może nowe
              centrum i salon miasta - gdyż przestrzeń jest ogromna).

              Zatem pierwsze co robisz, to starasz się połączyć komunikacyjnie oba
              piętra, później w tym miejscu tworzysz wspólny salon miasta, a
              łazienki (hipermarkety) budujesz w mniej eksponowanych miejscach,
              położonych na obrzeżah całości, i można się dostać do nich z obudwu
              lokali bez kłopotu.
              • Gość: nowohucianka Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 18:36
                Nie rozumiem, o co Ci chodzi. To właśnie centra handlowe łączą Kraków z Hutą.
                Wielu ludzi z Krakowa jeśli w ogóle bywa w tych okolicach, to na zakupach. Sama
                spotykam się na kawie z koleżanką z Grzegórzek w Plazie, bo tam łatwo dojechać i
                zaparkować. Owszem, na Rynku jest ładniej, ale nie każdy ma czas, żeby się tam
                przepychać godzinę w jedną stronę.

                Poza tym nie zapominaj, że w hipermarketach znalazło pracę mnóstwo ludzi,
                głównie młodych, którzy inaczej wałęsaliby się po osiedlach i z nudów robili
                różne głupie rzeczy. Zwłaszcza że bezrobocie w Hucie było parę lat temu poważnym
                problemem (teraz jest chyba lepiej). Wiem, że to marnie płatna praca, ale lepsza
                taka niż żadna.
                • emelem1 Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 08.02.08, 19:49
                  Gość portalu: nowohucianka napisał(a):Poza tym nie zapominaj, że w
                  hipermarketach znalazło pracę mnóstwo ludzi,
                  > głównie młodych, którzy inaczej wałęsaliby się po osiedlach i z
                  nudów robili
                  > różne głupie rzeczy.

                  hahahaha, młodzi pracujący np w Realu to w większości przyjezdni
                  studenci, zobacz na kasach
                • gregry Kraków z NH nie łączą i nie powinny hipermark.. 08.02.08, 20:30
                  Kraków z Nową Hutą łączy Muzeum Lotnictwa, Politechnika Krakowska,
                  AWF, Park Technologiczny, Przyszłe Centrum Targowo Wystawiennicze
                  przy Stella, Park Lotników, Lotniczy Park Kultturowy.

                  To są rzeczy które łączą.
                  I to są rzeczy, które są na miarę tego miejsca (centrum miasta)(i
                  powinny być jeszcze bardziej prestiżowe).
                  Sama widzisz, że miejsce jest szczególne, bo nie buduje się tego
                  typu znamienitych obiektów od tak w jakimś miejscu.


                  Nie widziałem jeszcze by hipermarket kogokolwiek połączył (no chyba,
                  że Tereny pozamiejskie z miastem, jeśli ów zlokalizowany jest przy
                  obwodnicy)
                  • gregry dodam jeszcze 08.02.08, 20:39
                    >Poza tym nie zapominaj, że w hipermarketach znalazło pracę mnóstwo
                    >ludzi,
                    >głównie młodych, którzy inaczej wałęsaliby się po osiedlach i z
                    >nudów robili
                    >różne głupie rzeczy. Zwłaszcza że bezrobocie w Hucie było parę lat
                    >temu poważnym
                    >problemem (teraz jest chyba lepiej). Wiem, że to marnie płatna
                    >praca, ale lepsza
                    >taka niż żadna.


                    Kraków od zawsze miał jedno z najniższych bezroboci w Kraju, a
                    Kraków to też Nowa Huta. Więc to co piszesz to teorie wyssane z
                    palca. Nikt nie robił badań na temat tego w której dzielnicy było
                    największe bezrobocie.


                    Dodam jeszcze, że hipermarket jest kumulacją tego, co powinno
                    powstać po całym mieście i wygenerować jeszcze więcej miejsc pracy.

                    Przejedź się keidyś do centrum Nowej Huty to zrozumiesz co mam na
                    myśli.
                    Wszystkie eksluzywne sklepy, jakie powstały w hipermarketach powinny
                    były powstać w przyziemiach usługowych arterii nowohuckich, i innych
                    nowobudowanych arterii w Krakowie. Dzięki temu buduje się piękne,
                    uczęszczane przez pieszych ulice.


                    Hipermarket sam przez się pozwala zredukować zatrudnienie. Pracę
                    jaką wykonywałoby 30 ludzi, może wykonywać połowa mniej. Na tym
                    polega przemysł - a hipermarket to sprzedaż na skalę przemysłową


                    Życie zamiast dziać się na ulicach, przeniesione jest pod dach
                    jednego magazynu-hipermarketu.
          • Gość: nick Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 13:35
            gregry napisał:

            > Hipermarket jest jak pijawka. Wysysa lokalne pieniądze nie dając nic
            > w zamian (a najlepsze jest to, że wysysa je za granicę państwa, a
            > przy tym daje niewiele miejsc pracy). Zabija lokalną małą
            > przedsiębiorczość i nie generuje kultu

            Nie wiem, co masz na myśli pisząc o "generowaniu kultury", ale chyba lepiej,
            żeby tzw. osiedlowa młodzież przesiadywała w centrach handlowych niż na murku z
            piwkiem. Centrum handlowe w naturalny sposób "wymusza" bardziej cywilizowane
            zachowania (ewentualnie z pomocą ochrony ;). Nawet niedawno jakiś socjolog o tym
            pisał. W takim blokowisku jak Nowa Huta hipermarket może więc również odegrać
            rolę społecznie pożyteczną.
            • gregry Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 08.02.08, 17:37
              No to teraz zastanów się czym różni się blokowisko
              od "kamieniczniska"?


              kamienice są praprzodkiem bloków. Jedyna różnica polega na prawie
              własności i braku przyziemi usługowych.
              I ten brak przyziemu usługowych zostaje pogłębiony w przypadku
              powstania hipermarketu w okolicy.
              A to właśnie przyziemia usługowe generują kulturę i bezpieczeństwo
              na cały obszar, a nie skupiają jej tylko w jednym punkcie.

              Co To jest Twoim zdaniem blokowisko i co to znaczy "takie blokowisko
              jak Nowa Huta"? To my mamy jakieś inne blokowisko niż np Stare
              Miasto? no tak. zgadza się - jest diametralna różnica, bo nasze
              pogrążone jest w zieleni, a tamto pograżone jest w sklepach, wskich
              jak studnie oficynach i ślepych zaułkach

              Siłą rzeczy - gdyby nasze blokowisko osiągnęło to, co blokowisko
              starego miasta (multum sklepów, usług i kultury rozprzestrzenionej
              na całym terenie), to nasze byłoby atrakcyjniejsze.
              • Gość: havi Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.08, 19:42
                a co ty tak gregry walczysz z tymi hiperami , mozna bylo oczywiscie przeznaczyc te tereny pod bloki ale wtedy czasy były drapieżne i ogromny ped do dzikiej prywatyzacji i oto efekty i to tez jest już historia, a czytając poprzednie posty zwykłych mieszkańców widać że te obiekty już wrosły w pejzaż miasta, należy zadbać aby w przypadku ewentualnych remontów, wymusić polepszenie architektury tych obiektów (ciekwe kto zezwolił na pomalowanie OBI na pomarańczowo, iczy w ogóle można im było tego zabronić), oczywiście jestem za tym aby nowe hipery powstawaly poza miastem, najlepsze miejsca to przy węzłach autostradowych, niedługo powstanie S7 z węzłem w bieżanowie to będzie jedno z odpowiednich miejsc na kolejny hiperek w Krakowie
                • gregry ja z nimi nie walczę a jedynie... 08.02.08, 20:26
                  Ja zupełnie nie mam nic do rozlanego mleka i nie mam zamiaru go
                  ścierać (ale wdałem się powyżej w dyskusję gdyż jak zwykle pojawiają
                  się nieścisłości w postrzeganiu pewnych spraw).

                  Meritum od jakiego wychodzę, to sprawa postrzegania Nowej Huty.

                  Chodzi o to, że jako środek wielkiego miasta Krakowa postrzegany
                  jest Rynek Główny, a Nowa Huta leży poza jego obrzeżami.
                  A na obrzeżach lokuje się hipermarkety.
                  Dzięki lokalizacji hipermarketów dokładnie widać, w którym miejscu
                  są te obrzeża.
                  I dokładnie widać, że Nowa Huta leży poza obrzeżami.
                  I dlatego je podałem.

                  Porównaj obie mapki:

                  Obrzeża Krakowa, którego środkiem jest Rynek Główny:
                  gregry.w.interia.pl/alias-hipery.html
                  Obrzeża wielkiego Krakowa, którego środkiem jest jego środek:
                  gregry.w.interia.pl/hiper-ok.html

                  Chciałbym byśmy zaczeli postrzegać Kraków jako całość
                  • Gość: rychu Re: ja z nimi nie walczę a jedynie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 20:37
                    Gregry, sorry, ale jak się czyta te Twoje posty, to można odnieść wrażenie, że
                    masz kompleks Nowej Huty i to poważny kompleks. Według Twojej mapki mieszkańcy
                    Klinów, Bieżanowa czy Woli Duchackiej też powinni czuć się "zmarginalizowani", a
                    jakoś nie słychać takich głosów.

                    Poza tym może słyszałeś, że geometryczne centrum Polski znajduje się w
                    miejscowości Piątek, 2 tysiące mieszkańców, centrum cotygodniowych targów
                    chłopskich dla okolicznych wiosek.
                    • gregry Re: ja z nimi nie walczę a jedynie... 08.02.08, 20:40
                      Mam taki sam kompleks Nowej Huty, jak Kraków fobię nowohucką ;)


                      kiedy te dwa czynniki uda się wypośrodkować, to będę zadowolony
                      • Gość: rychu Re: ja z nimi nie walczę a jedynie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 20:51
                        Dla równowagi powinieneś mieć fobię antykrakowską, a nie kompleks nowohucki.
                        Pisząc takie rzeczy tylko utwierdzasz niektórych w przekonaniu, że z Hutą jest
                        coś nie tak.
                        • gregry Re: ja z nimi nie walczę a jedynie... 08.02.08, 21:34
                          > Dla równowagi powinieneś mieć fobię antykrakowską, a nie kompleks
                          nowohucki.
                          > Pisząc takie rzeczy tylko utwierdzasz niektórych w przekonaniu, że
                          z Hutą jest
                          > coś nie tak.

                          mógłbym mieć conajwyżej fobię krakowską, a nie antykrakowską. ale
                          jej nie mam

                          nie mam też kompleksów jeśli chodzi o sprawy NH

                          Tu nie chodzi o to że Now Huta ma kompleksy - bo Nowa Huta szanuje i
                          docenia obecność Krakowa. Ale to nie działa w drugą stronę i to jest
                          problem.

                          Przecież nie może mieć kompleksów dzielnica, która mimo, że
                          marginalizowana, wciąż czuje swoją wartość.

                          Kompleksy może mieć ktoś, komu wydaje się że nie ma żadnych wartości
                          i wciąż porównuje się do kogoś innego.
                      • Gość: n/txt taki sam, czyli u_Z_a_S_A_d_n_i_o_N_Y !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 20:51
                        gregry napisał:

                        > Mam taki sam kompleks Nowej Huty, jak Kraków fobię nowohucką ;)
              • Gość: nick Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 20:58
                Stare Miasto to kiepski przykład, bo ono akurat przekształca się w skansen,
                gdzie stałych mieszkańców jest coraz mniej. Dziś ludzie kupują tam mieszkania
                głównie w celach spekulacyjnych. Osobiście nie chciałbym tam mieszkać.

                Od strony technicznej „blokowisko” różni się od „kamieniczniska” architekturą
                oraz zagęszczeniem ludności. Od strony społecznej w powszechnym, pejoratywnym
                znaczeniu tego słowa blokowisko charakteryzuje się nieciekawą strukturą (bieda,
                niskie wykształcenie i brak perspektyw), która rodzi patologie. Ze względu na
                zagęszczenie ludności w blokowisku negatywne zjawiska zachodzą częściej niż w
                kamienicach, nawet jeśli odsetek elementów patologicznych tu i tam będzie taki sam.

                Nowe dzielnice Huty, np. Bieńczyce, to klasyczne blokowiska, gdzie dzieją się
                nieciekawe rzeczy. Stara Huta jest spokojniejsza, bo ma starszych mieszkańców i
                mniejsze zagęszczenie. Stara Huta ma wszystko to, o czym piszesz: budynki
                porównywalne z kamienicami, wiele lokali usługowych na parterze, tereny
                spacerowe itp. Każdy architekt powie Ci, że to jedyna obok Starego Miasta
                sensownie zbudowana dzielnica. Ale sama architektura nie ożywi miasta. Wiesz
                dlaczego? Bo mieszkańcy są tu biedniejsi niż gdzie indziej, a dla turystów i
                studentów jest za daleko.

                Handel czy usługi, również kulturalne, idą tam, gdzie jest na nie popyt. Nikt
                nie będzie do interesu dopłacał. Za PRL pracownikom huty żyło się dobrze, więc
                przy Placu Centralnym była Moda Polska i empik. Dziś jest tam lumpeks i obskurny
                spożywczak, a na lokale usługowe w Hucie nie ma chętnych mimo znacznie niższych
                cen niż w Krakowie.
                • gregry Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 08.02.08, 21:23
                  > oraz zagęszczeniem ludności. Od strony społecznej w powszechnym,
                  pejoratywnym
                  > znaczeniu tego słowa blokowisko charakteryzuje się nieciekawą
                  strukturą (bieda,
                  > niskie wykształcenie i brak perspektyw), która rodzi patologie. Ze
                  względu na
                  > zagęszczenie ludności w blokowisku negatywne zjawiska zachodzą
                  częściej niż w
                  > kamienicach,

                  Patologie rodzą się z różnych względów nie tylko finansowych.
                  Rodzina ultrabiedna (ale np. religijna) może łatwiej przetrwać
                  niedostatek i wychować lepiej dzieci, niż rodzina bogata, w któej
                  patologie rodzą się z zupełnie innych powodów (wyuzdanie,
                  zaniedbanie)
                  I nie ma tu reguły.

                  Również skład społeczny Nowej Huty nie jest taki jak piszesz -
                  mieszkają tu ludzie, tak jak na wszystkich innych blokowiskach,
                  którzy nie chcą mieszkać już w Centrum Starego Krakowa. (sam to
                  napisałeś powyżej)
                  A nowe blokowiska niczym nie różnią się od starych.

                  Pisałem już tyle razy, że Nowa Huta z robotniczego korzenia to max
                  80 000 ludzi (40 000 było kiedyś zatrudnianych na kombinacie, dziś
                  tylko 17 000).
                  Czy zdajesz sobie sprawę, jak wielu ludzi potrzeba by obdłużyć
                  potrzeby tej garstki? Począwszy od Nauczycieli i architektów, a
                  skończywszy na listonoszach.

                  > Nowe dzielnice Huty, np. Bieńczyce, to klasyczne blokowiska, gdzie
                  dzieją się
                  > nieciekawe rzeczy. Stara Huta jest spokojniejsza, bo ma starszych
                  mieszkańców i
                  > mniejsze zagęszczenie. Stara Huta ma wszystko to, o czym piszesz:
                  budynki
                  > porównywalne z kamienicami, wiele lokali usługowych na parterze,
                  tereny
                  > spacerowe itp. Każdy architekt powie Ci, że to jedyna obok Starego
                  Miasta
                  > sensownie zbudowana dzielnica.


                  znowu stereotyp. Stara Huta niczym nie różni się od Młodszej Huty
                  (społecznościowo, czy handlowo-usługowo).
                  Jedyna różnica pomiędzy nimi to sposób podświadomego postrzegania.
                  Jeśli zobaczysz ducha na plantach, na których bywasz, to mniej się
                  go boisz, niż jeśli spotkasz go w wyobraźni w miejscu, w którym
                  nigdy nie byłeś.




                  > Handel czy usługi, również kulturalne, idą tam, gdzie jest na nie
                  popyt. Nikt
                  > nie będzie do interesu dopłacał. Za PRL pracownikom huty żyło się
                  dobrze, więc
                  > przy Placu Centralnym była Moda Polska i empik. Dziś jest tam
                  lumpeks i obskurn
                  > y
                  > spożywczak, a na lokale usługowe w Hucie nie ma chętnych mimo
                  znacznie niższych
                  > cen niż w Krakowie.


                  Lokale usługowe idą tam, gdzie są w stanie pójść klienci, a tam
                  gdzie pójdą lokale usługowe są w stanie pójść klienci.

                  Więc jeśli rozłożysz hipermarket carefour lub M1 na części pierwsze
                  i zrobisz z nich 2 arterie bogate w sklepy, efekt będzie ten sam.

                  To właśnie siła nabywcza Nowej Huty powoduje, że zlokalizowano tutaj
                  aż tak wiele hipermarketów. I tym samym można dojść do wniosku, że
                  nie powinno było się tak stać - a te lokale powinny być
                  rozmieszczone na większej powierzchni.
                  • gregry jeśli chodzi o przestępczość - to tu są statystyki 08.02.08, 21:29
                    Ciekawa strona o przestępczości w Krakowie, ze statystykami z roku
                    2004

                    Łatwo można prześledzić, że Nowa Huta, z Takim wielkim obszarem i
                    tak ogromną liczbą ludności jest na szarym końcu jeśli chodzi o
                    ilość przestępczości.

                    Co Ciekawe, jeśli porównać centrum miasta Krakowa (dzielnica I Stare
                    Miasto - niewielki obszar i 60 000 ludzi) do ogromnego obszaru jakim
                    jest Nowa Huta z ogromną liczbą ludności, to okazuje się, że jest
                    tutaj niebywały dysonans na korzyść NH 6000 : 6900 zgłoszeń)

                    Przenalizuj, a zrozumiesz, gdzie najlepiej i najbezpieczniej mieszka
                    się w Krakowie:

                    Porównania:
                    stalynick.w.interia.pl/sta.html
                    Opisy przestępstw z terenu Krakowa, po wyłączeniu obszaru NH:
                    stalynick.w.interia.pl/
                    • helenka17 Oto nowa metoda ustalania poziomu przestępczości 09.02.08, 12:50
                      Zgłoszenia.

                      Jednak Związek Radziecki to był piękny pomysł, no nie?
                      Nie ma zgłoszenia - nie ma sprawy.
                      Przyjmij do wiadomości
                      domorosły socjologu przestępczości,
                      że na terenach , które nazywasz Nowa Hutą, (co nota bene nie ma związku z
                      rzeczywistością, i zostało Ci to już wykazane)
                      mało kto zgłasza popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa.
                      Popatrz do statystyk ubezpieczycieli i przepytaj fachowców od wstawiania szyb
                      samochodowych - to się dowiesz tego i owego.
                      No i oczywiście przesławne bójki kiboli z użyciem maczet, noży i siekier, to
                      przeważnie na Plantach, prawda?
                      Oblężenia akademików Politechniki w Czyżynach to też fikcja?
                      A może chciałbyś pojeździć na BMX-ach w przeznaczonym do tego miejscu na
                      Hutniku? Max do 15 minut zjawia się młodzież w strojach sportowych, która Ci to
                      uniemożliwi, bo chodzi jej WYŁĄCZNIE o to, żeby się napie...ać.

                      H.
                      • gregry a jaka jest stara? 09.02.08, 16:03
                        Co to znaczy Nowa metoda?
                        Nie podoba mi się Twoja metoda ustalania przestępczości, w której z
                        góry zakładamy (mimo, że nie zostały odnotowane), że w jednej
                        dzielnicy mogły się wydarzyć niezgłoszone przestępstwa, a w innej
                        nie.



                        Helenko, jak Ciebie czytam (a pojawiasz się w każdym wątku
                        nowohuckim) to zaczynam się naprawdę bać. :)


                        Czasami zastanawiam się czy ja w ogóle mieszkam w Nowej Hucie czy
                        gdzieś może w Krakowie - bo jakoś nie widzę tych rozbijanych szyb
                        itd.

                        Przespacerowałem sporą część huty z aparatem i spotkałem się tylko z
                        życzliwością (teoretycznie powininem go już nie mieć - zębów też). I
                        powiem Ci, że bezpieczniej czuję się w NH niż na Plantach


                        No ale jak tu mieszkasz, to Ci wierzę - ja widocznie mieszkam gdzieś
                        indziej


                        Praktycznie można nakręcić o tym film. Akcja dzieje się w Nowej
                        Hucie, gdzie życie dzieje się spokojnie, bezpiecznie i powoli, a co
                        jakiś czas pokazywana jest rzeczywistość widziana oczami Krakowian.
                        Akcja przeskakiwałaby z bohatera na bohatera, z umysłu na umysł
                        (również najbardziej znamienitych krakowian).
                        Chwilami film przeobrażałby się w horror - tzn krakowianom
                        wydawałoby się, że to co widzą oczami wyobraźni dzieje się naprawdę
                        i umieraliby jeden po drugim na zawał jak w matrixie.



                        Wiesz co podoba mi się najbardziej w Nowej Hucie? Mieszkania na
                        parterze, i brak krat w oknach, czy ogrodzeń. Jak Ci się wydaje,
                        czemu w innych dzielnicach tak się grodzą?

                        Popatrz na te fotki (100% bezpieczeńśtwo mieszkańców). Zero krat w
                        oknach, zero alarmów i zero ogrodzeń.
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa%20huta%20foto/mIMG_5551.jpg
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa%20huta%20foto/mIMG_4677.jpg
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-teatralne/mIMG_1849.jpg
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-krakowiakow/mIMG_2225.jpg
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-szkolne/mIMG_9924.jpg
                        i240.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-zielone/mIMG_9440.jpg
                        i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-sportowe/mIMG_9343.jpg
                        i240.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-stalowe/mIMG_0247.jpg
                        • helenka17 Witam Pana Grzegorza Drzymałę 09.02.08, 17:37
                          gregry napisał:

                          > Co to znaczy Nowa metoda?
                          > Nie podoba mi się Twoja metoda ustalania przestępczości, w której z
                          > góry zakładamy (mimo, że nie zostały odnotowane), że w jednej
                          > dzielnicy mogły się wydarzyć niezgłoszone przestępstwa, a w innej
                          > nie.
                          >
                          Skoro już zdecydował się Pan na ujawnienie tożsamości, to dziękuję za zaufanie. Metoda, którą Pan proponuje jest WYŁĄCZNIE sposobem na zbadanie słabości polskiej policji. Polska policja jest słaba i wiadomo to z różnych źródeł.Ponadto polska policja ma niezwykle niski status zawodowy (szacunek społeczny zawodu) w porównaniu z innymi, bardziej cywilizowanymi krajami Europy. Tym samym odpowiada za grzechy poprzedników oraz za to, że nie była w stanie oczyścić się sama z PRL-u.Jeśli chcemy ustalić jaki jest poziom przestępczości w danej okolicy, to nie badajmy kartotek i zgłoszeń policji, albowiem sposób składania meldunków i ciągania po sądach jest systemem wskazującym jak NIE KORZYSTAĆ z pomocy policji, ale badajmy to od strony statystyki poszkodowanych. W przeciwnym razie otrzymamy natychmiast dane zafałszowane. To tak,jakby chciał Pan badać skutki alkoholizmu rachując sprzedaż wódki w oparciu o sklepy i oficjalny import. Śmiech na sali...
                          >
                          > Helenko, jak Ciebie czytam (a pojawiasz się w każdym wątku
                          > nowohuckim) to zaczynam się naprawdę bać. :)

                          Nie pojawiam się w każdym wątku nowohuckim.Fałsz.
                          >
                          >
                          > Czasami zastanawiam się czy ja w ogóle mieszkam w Nowej Hucie czy
                          > gdzieś może w Krakowie - bo jakoś nie widzę tych rozbijanych szyb
                          > itd.

                          To, że Pan ich nie widzi, nie oznacza, że ich nie ma.

                          >
                          > Przespacerowałem sporą część huty z aparatem i spotkałem się tylko z
                          > życzliwością (teoretycznie powininem go już nie mieć - zębów też). I
                          > powiem Ci, że bezpieczniej czuję się w NH niż na Plantach
                          >
                          >
                          > No ale jak tu mieszkasz, to Ci wierzę - ja widocznie mieszkam gdzieś
                          > indziej


                          Musielibyśmy ustalić, czy ma Pan na myśli to, co jest Nową Hutą (projekt Ptaszyckiego et co.), czy to, co Pan nieustannie za Nową Hutę podaje.Ale że tu (jakby) gorzej z argumentami, to może ten wątek zostawmy, bo ma Pan zwyczaj nań nie odpowiadać. Stara Huta to zapewne kopalnia uroku i dobrego smaku, bezpieczeństwa i elegancji.Niestety - ceny mieszkań na rynku wtórnym mówią coś innego. Zmowa pośredników?
                          >
                          >
                          > Praktycznie można nakręcić o tym film. Akcja dzieje się w Nowej
                          > Hucie, gdzie życie dzieje się spokojnie, bezpiecznie i powoli, a co
                          > jakiś czas pokazywana jest rzeczywistość widziana oczami Krakowian.
                          > Akcja przeskakiwałaby z bohatera na bohatera, z umysłu na umysł
                          > (również najbardziej znamienitych krakowian).
                          > Chwilami film przeobrażałby się w horror - tzn krakowianom
                          > wydawałoby się, że to co widzą oczami wyobraźni dzieje się naprawdę
                          > i umieraliby jeden po drugim na zawał jak w matrixie.

                          Dopóki ludność miejscowa i zamiejscowa nie zacznie masowo nabywać mieszkań w Hucie i traktować ją jak część Krakowa, do póty Pański gniew i próby redukcji problemu poprzez marne scenariusze wiele nie zmienią.
                          >
                          >
                          >
                          > Wiesz co podoba mi się najbardziej w Nowej Hucie? Mieszkania na
                          > parterze, i brak krat w oknach, czy ogrodzeń. Jak Ci się wydaje,
                          > czemu w innych dzielnicach tak się grodzą?>
                          > Popatrz na te fotki (100% bezpieczeńśtwo mieszkańców). Zero krat w
                          > oknach, zero alarmów i zero ogrodzeń.

                          To może oznaczać kilka rzeczy na raz, których Pańskie życzliwe oko nie widzi:
                          1. nie ma co kraść
                          2. stara Huta, którą pan sfotografował stanowi społeczność zżytego ze sobą małego miasteczka, w którym wszyscy się znają i obcy jest natychmiast rejestrowany.
                          3. grodzone obiekty z zakratowanym wszystkim znajdzie Pan w nowohuckich sklepach,bo tam jest co kraść.
                          4. durnota nabywców nowych mieszkań ściągających do Krakowa z całej Polski (najbardziej pożądane do przebywania miasto w Polsce -przypominam)każe im płacić bajońskie sumy za alarmy, kraty, żaluzje, ogrodzone boksy nazywane osiedlami, zasuwane bramy ("Heniuś!jak na filmie - guzik, i już!").Tymczasem są prostsze, tańsze i dyskretne rozwiązana. One jednak mają tę wadę, że są za tanie. Producentów mieszkań tanie rozwiązania nie interesują.


                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa%20huta%20foto/mIMG_5551.jpg
                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa%20huta%20foto/mIMG_4677.jpg
                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-teatralne/mIMG_1849.jpg
                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-krakowiakow/mIMG_2225.jpg
                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-szkolne/mIMG_9924.jpg
                          > i240.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-zielone/mIMG_9440.jpg
                          > i206.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-sportowe/mIMG_9343.jpg
                          > i240.photobucket.com/albums/bb152/gredry/nowa-huta-foto-dok/os-stalowe/mIMG_0247.jpg
                          >
                          >
                          >

                          H.
                          • gregry Re: Witam Pana Grzegorza Drzymałę 09.02.08, 17:53
                            > cie i traktować ją jak część Krakowa, do póty Pański gniew i próby
                            redukcji pro

                            jedyny gniew jaki odczuwam (czy wręcz nienawiść), zawarty jest w
                            Twoich słowach :) (w wielu nowohuckich wątkach). Ale być może oboje
                            mamy prawo się mylić.

                            nienawiścią niczego nie zdziałasz - ja o tym doskonale wiem, a Ty?

                            W każdym razie za bardzo odbiegamy od meritum.
                            A jeśli chodzi o meritum, to powiedziane zostało już moim zdaniem
                            niemal wszystko: (Nowa Huta, organizm, który leży poza obrzeżami
                            Krakowa, obrzeżami, które wyznaczają hipermarkety).

                            I sorki - ale moje (ostatnie nowohuckie) osiedle Oświecenia i mój
                            blok 23, zawsze będą nowohuckie (jako, że zbudował je kombinat). I
                            zawsze będą leżeć w Mistrzejowicach, które to z kolei, są
                            sentymentalną częścią Nowej Huty. Ale sama widzisz, że te dywagacje
                            nie jak nie pasują do meritum
                            • helenka17 Aha. A teraz - jeśli łaska - do rzeczy: 10.02.08, 02:18
                              ...
                              • helenka17 Hallo! Panie Grzegorzu - gdzie się Pan zapodział? 10.02.08, 11:36
                                Prosimy dalej.

                                H.
                                • gregry no ale na co miałem odpisać? (n.t) 10.02.08, 15:07

                                  • helenka17 Na to: 10.02.08, 17:11
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=75412390&a=75491623
                                    H.
                                    • gregry Re: Na to: 10.02.08, 17:21
                                      odpowiedziałem Ci, że tak bardzo odbiegliśmy od meritum w którym w
                                      tym wątku wyszedłem, że to nie ma już sensu

                                      Poza tym, i tak oboje obstajemy przy swoim, więc dalsza wymiana
                                      argumentów jest zbędna. Zwłaszcza, że w każdym możliwym wątku, każde
                                      z nas pisze to samo od nowa
                                      • helenka17 Fugas chrustas - jakby napisał Fredro 10.02.08, 22:26
                                        Zwiał Pan, Panie Grzegorzu. Wątki się Panu mylą? O biedny, biedny.

                                        H.
                  • Gość: nick Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.08, 22:03
                    gregry napisał:
                    > Patologie rodzą się z różnych względów nie tylko finansowych.
                    > Rodzina ultrabiedna (ale np. religijna) może łatwiej przetrwać
                    > niedostatek i wychować lepiej dzieci, niż rodzina bogata, w któej
                    > patologie rodzą się z zupełnie innych powodów (wyuzdanie,
                    > zaniedbanie)
                    > I nie ma tu reguły

                    Niestety, jest. Im większa bieda, niższy poziom wykształcenia i gorsze
                    perspektywy życiowe, tym większa patologia. Również na Zachodzie w tzw. dobrych
                    dzielnicach nie ma pijanej młodzieży wyjącej do północy pod oknami i mażącej po
                    murach, a w robotniczych blokowiskach jest.

                    > Również skład społeczny Nowej Huty nie jest taki jak piszesz -
                    > mieszkają tu ludzie, tak jak na wszystkich innych blokowiskach,
                    > którzy nie chcą mieszkać już w Centrum Starego Krakowa. (sam to
                    > napisałeś powyżej)

                    Oprócz Starego Krakowa i Nowej Huty jest w tym mieście bardzo dużo dzielnic. Nie
                    znam nikogo, kto by się przeprowadził ze Starego Krakowa do bloków w Hucie.

                    > A nowe blokowiska niczym nie różnią się od starych.

                    Owszem, różnią się. Ja mieszkam w starej części, ale mam kuzynkę na
                    Kazimierzowskim, więc orientuję się co nieco.

                    > Również skład społeczny Nowej Huty nie jest taki jak piszesz

                    Zadałem sobie trudu i znalazłem:
                    Wykształcenie wyższe (meżczyźni): NH - 12%, cały Kraków - 20%
                    Wykształcenie podstawowe (mężczyźni):NH - 29%, cały Kraków - 21%
                    NH to dzielnica Krakowa, w której najwięcej ludzi pobiera renty (12,58%) i
                    zasiłki (0,99%) będące ich jedynym źródłem utrzymania.
                    Więcej: www.krakow.pl/mowis/pliki/CASE1.pdf

                    > Lokale usługowe idą tam, gdzie są w stanie pójść klienci, a tam
                    > gdzie pójdą lokale usługowe są w stanie pójść klienci.

                    To na co czekasz - otwórz w Starej Hucie Empik albo sklep z dobrą odzieżą.
                    Chętnie je odwiedzę, zwłaszcza latem, gdy przyjemniej się chodzi po zwykłej
                    ulicy niż po centrum handlowym. Jeśli przekonasz bank o sile nabywczej
                    dzielnicy, na pewno dostaniesz kredyt, a potem wyjdziesz na swoje. Musisz jednak
                    brać pod uwagę tylko tutejszych, bo inni raczej nie będą mieli gdzie zaparkować
                    (w Carrefourze mają). O ile pamiętam, Modę Polską i Empik zlikwidowano na długo
                    przed pojawieniem się hipermarketów, więc to jednak nie one spowodowały ich
                    zamknięcie.
                    • gregry Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 09.02.08, 02:16
                      > Niestety, jest. Im większa bieda, niższy poziom wykształcenia i
                      gorsze
                      > perspektywy życiowe, tym większa patologia. Również na Zachodzie w
                      tzw. dobrych
                      > dzielnicach nie ma pijanej młodzieży wyjącej do północy pod oknami
                      i mażącej po
                      > murach, a w robotniczych blokowiskach jest.


                      Tzn twierdzisz, że nowohucianie piją np. więcej niż studenci albo
                      młodzież z bogatego domu? Palą też więcej trawki i zażywają drogich
                      narkowtyków?
                      Ciekawe skąd mają na to pieniądze




                      > Oprócz Starego Krakowa i Nowej Huty jest w tym mieście bardzo dużo
                      dzielnic. Ni
                      > e
                      > znam nikogo, kto by się przeprowadził ze Starego Krakowa do bloków
                      w Hucie.


                      I w tych dzielnicach jest inny skład społeczny niż w Nowej Hucie?
                      Masz dane dla wszystkich dzielnic? Jeśli masz takie dane to proszę
                      podaj mi, do których dzielnic przeprowadzają się Krakowianie ze
                      Starego Miasta i w jakich ilościach.

                      Ja też nie znam nikogo kto w ogóle przeprowadził się gdziekolwiek ze
                      Starego Miasta, bo po prostu tych ludzi nie znam. A tacy, którzy są
                      naprawdę bogaci, przeprowadzają się poza granice Krakowa.
                      Poprzednio napisałem - że w Nowej Hucie mieszkają ludzie, którzy nie
                      chcą mieszkać w centrum Krakowa, a nie, że znam takich którzy się tu
                      przeprowadzają. Kiedyś być może marzyli o mieszkaniu w centrum, ale
                      dziś już tego nie chcą.



                      > Owszem, różnią się. Ja mieszkam w starej części, ale mam kuzynkę na
                      > Kazimierzowskim, więc orientuję się co nieco.

                      Chodziło mi o nowobudowane blokowiska (młodsze niż cała NH)
                      a jeśli chodzi o nowohuckie młode osiedla to zapraszam do obejrzenia
                      kilku zdjęć, być może zmieni się Twoje czarne wyobrażenie:
                      nowej.hucie.w.interia.pl/mini-tysiaclecia-1.html
                      nowej.hucie.w.interia.pl/tysiaclecia-mapa.html


                      > Zadałem sobie trudu i znalazłem:

                      to są dane dla całego Krakowa (bez NH) i Nowej Huty (bez KRK).
                      czy możesz dla mnie odjąć od tego dzielnicę I Stare Miasto i
                      dzielnicę V Łobzów? jako że zawyżają wynik

                      jak chcesz to możemy zaeksperymentować - w drugim rzucie dodaj
                      Łobzów i Stare Miasto do Nowej Huty

                      Moim zdaniem wynik dla NH (biorąc pod uwagę, że jego konkurent
                      liczony jest razem z ogólnopolskim "Goliatem" (dzielnice I i II))
                      wypadł całkiem przyzwoicie
                      To niesprawiedliwe porównanie, bo stare miasto wyssało z Nowej Huty
                      to co najlepsze, pozostawiając jej tylko to, co innym dzielnicom.
                      Gdyby Nowa Huta leżała na księżycu, to każda jednostka, jaka
                      przybyła do Nowej Huty z konieczności (zapotrzebowanie), a posiada
                      wyższe wykształcenie, mieszkałaby właśnie tutaj.



                      > To na co czekasz - otwórz w Starej Hucie Empik albo sklep z dobrą
                      odzieżą.
                      > Chętnie je odwiedzę, zwłaszcza latem, gdy przyjemniej się chodzi
                      po zwykłej
                      > ulicy niż po centrum handlowym. Jeśli przekonasz bank o sile
                      nabywczej
                      > dzielnicy, na pewno dostaniesz kredyt, a potem wyjdziesz na swoje.
                      Musisz jedna
                      > k
                      > brać pod uwagę tylko tutejszych, bo inni raczej nie będą mieli
                      gdzie zaparkować
                      > (w Carrefourze mają). O ile pamiętam, Modę Polską i Empik
                      zlikwidowano na długo
                      > przed pojawieniem się hipermarketów, więc to jednak nie one
                      spowodowały ich
                      > zamknięcie.


                      Nowa Huta projektowana była w czasach kiedy po ulicach jeździło 2
                      syrenki na krzyż, a jak widać i tak swobodnie się w niej parkuje.

                      Empik i Moda uciekły w newralgicznym czasie - wtedy, kiedy wzyscy
                      krakowianie rzucili się na zachodnie błyskotki, a nowohucianie
                      zaczeli jeździć na zakupy do Krakowa (bo zawsze było tutaj więcej
                      takich sklepów).
                      Gdyby przetrwały, dziś byłyby zalążkami przyciągającymi konkurencję.


                      Ale zostawmy już NH w spokoju.
                      Tam gdzie stoi Real, Carefour i M1 są (lub były) wolne przestrzenie.
                      Można zaprojektować piękny kawałek miasta, z zielenią jak w Nowej
                      Hucie, szerokie ulice, z parkingami, tramwaje, (obok lub pod
                      ziemią, czy nawet naziemne) wybudować pierzeje, na dole umieścić
                      sklepy, i już mamy piękne, nowoczesne ulice, które nigdy nie umierają
                      • Gość: havi nowe miejskie przestrzenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.08, 17:11
                        są jeszcze takie wielkie przestrzenie np. na przeciwko M1, może jakiś inwestor wybuduje rynek Czyżyński wraz z okalającymi go pierzejami, wraz z ulicą przypominającą karmelicką, ze sklepami i tramwajem, lub w okolicach lipskiej,
                        Miasto musi być zwarte, i z wizją,
                        • gregry Re: nowe miejskie przestrzenie 09.02.08, 17:40
                          Wydaje mi się, że to jest więcej niż możliwe.

                          Oczywiście, nie powinno się to odbywać na zasadzie planowania w
                          latach 50, lecz na zasadzie planowania 750 lat temu czyli:

                          oto jest ściernisko

                          tutaj będzie kiedyś Plac

                          tutaj będzie Nowogrodzka itd.

                          oto cała siatka przyszłych ulic arterii i kolei, terenów
                          wypoczynkowych, lokalizacji biznesu, luksusowych apartamentów,
                          miejsc rekreacji, i zwykłych terenów mieszkaniowych

                          tutaj będzie stacja metra

                          całość będzie poteżniejszym projektem i bardziej zielonym,
                          przestrzennym niż Nowa Huta

                          no to jak już wiecie co gdzie będzie, to teraz bijcie się kto
                          pierwszy kupi daną działkę i wybuduje swój budynek - bo kiedyś
                          będzie to warte majątek.
                          • Gość: havi Re: nowe miejskie przestrzenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.08, 17:45
                            ewentualnie jakby jeden inwestor kupił cały ten wielki obszar i zaprojektował dzielnicę na miare Ptaszyckiego, bo inaczej to kazdy ch.. zbuduje na swój strój, i zrobi sie z tego ruczaj (nie ubliżając)
                            w dzisiejszych czasach chyba trudno o jednolite wizje miejskie
                            • gregry Re: nowe miejskie przestrzenie 09.02.08, 18:12
                              wydaje mi się, że byłoby identycznie jak 750 lat temu

                              budowane byłoby jedno, następnie odkupowane, przebudowywane,
                              upiększane - aż do skutku (coś jak City Center w Warszawie zburzony
                              pod apartamenty Libeskinda)

                              Wydaje mi się, że prędzej to właśnie jeden inwestor wybudowałby
                              badziewne osiedle - w którym już nic nigdy nie dałoby się zmienić. W
                              jego przypadku wszystko podyktowane byłoby oszczędnościami.
                              Powstałoby po prostu kolejne zwykłe osiedle mieszkaniowe

                              Co najważniejsze, środek takiego nowego założenia urbanistycznego
                              powinien wystrzegać się mieszkaniówki - jako czegoś, czego nie da
                              się ruszyć, wykupić, czy przebudować (przykładem niech będą bloki w
                              okolicach Starego Miasta - które będą już stały tak na wieki)

                              Środek takiego nowego założenia urbanistycznego i jego budynki
                              powinny być jak łatwo zbywalne akcje - papiery wartościowe
                      • Gość: nick Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 17:50
                        Gregry, dwie rzeczy są u Ciebie zadziwiające: upór i oderwanie od rzeczywistości.

                        Zrozum, że w biznesie czy handlu nie ma sentymentów. O ile władze miasta mogą
                        skąpić funduszy jakiejś dzielnicy z powodu jej „nielubienia” (co zresztą w
                        przypadku Huty nie ma miejsca), to prywatny inwestor nie może sobie pozwolić na
                        takie fanaberie. Dlatego wymyślono coś takiego, jak badania rynku. Wynajem czy
                        nawet zakup lokali sklepowych wokół Pl. Centralnego na pewno wyszedłby taniej
                        niż budowa Carrefoura, ale jednak bardziej opłacalna okazała się budowa.
                        Oczywiście można było w tym miejscu postawić klasyczną "przestrzeń miejską”,
                        tylko po co, jeśli kilometr dalej taka właśnie przestrzeń jest, i jakoś nikt się
                        tam nie pcha.

                        Mógłbym odpowiedzieć tutaj rzeczowo na wszystkie Twoje argumenty, ale zajęłoby
                        mi to pewnie dwie godziny i całą długość ekranu, więc się wstrzymam. Pozwolę
                        sobie tylko na uwagę: z jednej strony to ładnie, że tak bronisz swojej
                        dzielnicy, w której zresztą sam od pewnego czasu mieszkam, ale zaprzeczanie
                        oczywistym problemom jeszcze nigdy żadnego problemu nie rozwiązało, wręcz
                        przeciwnie.
                        • gregry Re: to nie jest bo " bo" tylko odwrotnie 09.02.08, 17:59
                          Na pewno przy odpowiednich badaniach rynku bardziej opacalna
                          okazałaby się budowa hipermarketu w Barbakanie (który stałby się
                          mikroskopijną jego częścią składową - gadżetem w jego holu [jak
                          tramwaje w M1]) niż lokowanie tego typu usług w przyziemiach Starego
                          Miasta.

                          Ale czy my nie możemy postanowić inaczej? Czy musimy się poddawać
                          każdemu naciskowi kapitału?
                          Jeśli "hipermarkeciarze" nie mieliby wyjścia, sami zaczęliby szukać
                          przestrzeni gdzie indziej.
                          Jeśli nie wolono by było zbudować żadnego hipermarketu w obrębie
                          miasta - to zaczęto by współpracować z developerami stawiającymi
                          bloki, by Ci, tak aranzowali przyziemia, by móc pomieścić tam to, co
                          chce się sprzedawać.
                          • havi1 nowa przestrzeń 12.02.08, 00:48
                            dokładnie tak samo byłoby z nową przestrzenią miejską, w centrum byłyby biurowce a na dole sklepy, a dalej mieszkaniówka, myślisz że deweloper budujący nową przestrzeń miejską zrezygnowłby z wykorzystania normalnych zachowań ludzi? (brak chęci do mieszkania w centrum, oraz duża koncentracja potencjalnych klientów w centrum). po sprzedaży przestrzeni publicznej miastu
                            rolą miasta byłoby utrzymanie porządku i zapobieganie patologiom społecznym na nowym rynku, co włączyłoby dzielnicę do krwiobiegu miasta.
                            • gregry Re: nowa przestrzeń 12.02.08, 00:59
                              > dokładnie tak samo byłoby z nową przestrzenią miejską, w centrum
                              byłyby biurowc
                              > e a na dole sklepy, a dalej mieszkaniówka, myślisz że deweloper
                              budujący nową p
                              > rzestrzeń miejską zrezygnowłby z wykorzystania normalnych zachowań
                              ludzi?


                              Przecież nikt nie ma pretensji do Starego Krakowa, że ma tyle
                              sklepów w przyziemiach? Tak właśnie powinien wyglądać hipermarket
                              (inaczej - hiperrynek).

                              Na osiedlach powstałoby wszystko to, co nie potrafi się zmieścić
                              (lub co nie potrafi wygrać z konkurencją i ceną powierzchni) w
                              centrum.

                              Jest tutaj wiele czynników przemawiających za właśnie takim
                              rozgospodarowywaniem miasta. Jednym z głównych czynników jest wygląd
                              (inaczej wygląda miasto, którego ulice żyją i świecą witrynami
                              sklepowymi, a inaczej takie z hiperparkingami przed hipermagazynami)

                              No, ale co ja się tutaj będę wysilał. Najwidoczniej ogół
                              społeczeńśtwa z naszymi włodarzami na czele ma rację i wie co robi -
                              a ja niepotrzebnie przesiąkam z goła odmiennymi opiniami
                              pochodzącymi od garstki fascynatów z forum skyscrapercity (ostatni
                              miejscy mohikanie?)
                              • helenka17 Nowa pszeszczeń 12.02.08, 10:48

      • Gość: vf nowohucianka sie odezwala od roku chyba hahah IP: *.betanet.pl 11.02.08, 01:14
Pełna wersja