Gość: Ma-ryja
IP: *.dip.t-dialin.net
14.04.08, 10:02
Zeby posluchac krzyków cudzych dzieci i popatrzec na ich "wyczyny" czy
podeptac sobie z zakonnicami nawzajem po pietach trzeba zaplacic w Krakowie
wstep do ogrodu botanicznego! W Zachodniej Europie (np. w Niemczech) sa one
wieksze, bardzo zadbane, bezplatne, ale i halasowac tam nie wolno. A labedzi
czy karpi w stawach w Krakowie nie ma, aby zrobic przy okazji picknick
rodzinny z uprzednimi lowami, jak to robia nasi rodacy w Anglii? Jak juz kocyk
przynosza i jedzenie, to moze i jeszcze ugriluja zdobycze? Niektóre róznice
kultrowe sa jednak trudne do przeskoczenia.