Kościelny od Franciszkanów to psychopata

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 14:18
w dzisiejszej gazecie znajdziecie tekst o turystach z Niemiec ukaranych za
rzekomą obrazę uczuć religijnych w kościele franciszkanów.
Wątek komentujący artykuł znikł, więc przywołuję temat raz jeszcze.
Kościelny, który wywołał całą aferę z turystami z Niemiec, zatrzymał mnie
kiedyś na ulicy Franciszkanów (naprzeciw Brackiej) i bardzo agresywnie
zwrócił
uwagę, że to miejsce święte, po którym nie chodzi się z psem. Jako osoba
grzeczna próbowałem mu wyjaśnić spokojnie, że ulica to miejsce publiczne, a
poza tym pies idzie na smyczy. Nie wyobrażacie sobie jaka powstała
awantura. "Ojciec święty tędy chodził, a ty prowadzasz tutaj śmierdzące
psy",
itd. Krzyczał bardzo głośno, mimo że na chwilę nie podniosłem głosu.
Próbował
mnie odepchnąć, był nadmiernie agresywny. Błyszczały mu oczy jak pijanemu,
ale
alkoholu nie poczułem. Uznałem, że to furiat i wiedząc z gazet, że oskarżył
kobietę, której rozerwał bluzkę w czasie szamotaniny w kościele o
bluźniercze
obnażenie się w miejscu świętym, wolałem odejść zostawiając go na ulicy z
miotłą w ręku i krzykiem na ustach. Uważam, że to wariat, który sobie
ubzdurał, że broni świętości kościoła Franciszkanów. I człowiek
niebezpieczny,
bo traktowany z całą powagą przez sądy.



    • Gość: Andrzej Re: Kościelny od Franciszkanów to psychopata IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.09.03, 15:51
      > w dzisiejszej gazecie znajdziecie tekst o turystach z Niemiec ukaranych za
      > rzekomą obrazę uczuć religijnych w kościele franciszkanów.

      Czemu kłamiesz, pataszonie? Ładnie to tak?
      Przecież w komentowanej wiadomości wyraźnie napisano, że sprawę karną mieli
      szybko umorzoną (zresztą wcale nie za obrazę uczuć religijnych, tylko za
      złośliwe przeszkadzanie w mszy - to spora różnica).
      Facet został ukarany przez sąd grodzki za wykroczenie. Kobiety w ogóle nie
      ukarano, bo się okazało, że jest powaznie chora (z tego wzięło sie jej
      zachowanie).

      > Kościelny, który wywołał całą aferę z turystami z Niemiec, zatrzymał mnie
      > kiedyś na ulicy Franciszkanów (naprzeciw Brackiej) i bardzo agresywnie
      > zwrócił uwagę, że to miejsce święte, po którym nie chodzi się z psem. Jako
      > osoba grzeczna próbowałem mu wyjaśnić spokojnie, że ulica to miejsce
      > publiczne, a poza tym pies idzie na smyczy. Nie wyobrażacie sobie jaka
      > powstała awantura. "Ojciec święty tędy chodził, a ty prowadzasz tutaj
      > śmierdzące psy",
      > itd. Krzyczał bardzo głośno, mimo że na chwilę nie podniosłem głosu.
      > Próbował mnie odepchnąć, był nadmiernie agresywny. Błyszczały mu oczy jak
      > pijanemu, ale alkoholu nie poczułem. Uznałem, że to furiat i wiedząc z gazet,
      > że oskarżył kobietę, której rozerwał bluzkę w czasie szamotaniny w kościele o
      > bluźniercze obnażenie się w miejscu świętym, wolałem odejść zostawiając go na
      > ulicy z miotłą w ręku i krzykiem na ustach. Uważam, że to wariat, który sobie
      > ubzdurał, że broni świętości kościoła Franciszkanów. I człowiek
      > niebezpieczny, bo traktowany z całą powagą przez sądy.

      Wstrząsająca historia, ale co to ma do rzeczy? Czy myślisz, że ten krwiożerczy
      Quasimodo był jedynym świadkiem? Nie było interweniujących strażników i
      policjantów? Przechodniów? Uczestników mszy? Tylko on jeden słyszał
      krzyki "spalimy wam tę budę"? Trzaskanie drwiami? Tylko on jeden widział
      szarpaninę ze strażnikami i zrywanie z siebie koszuli?





      • Gość: pataszon 5 tygodni aresztu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 16:14
        Jeżeli 5 tygodni aresztu i nakaz pracy przez określony czas, to nie kara za,
        powtarzam, rzekomą obrazę uczuć religijnych, to nie wiem, jak inaczej można
        określić w/w zdarzenie.
        Kościelny-furiat doprowadził do awantury w kościele, do jakiej być może
        doszłoby ze mną w sprawie psa, gdybym nie odszedł od niego widząc, że wszelka
        dyskusja nie ma sensu.
        Dla mnie sprawa jest jasna. W kościele straż miejska zastała kobietę w
        porwanej bluzce. Kościelny, którego poznałem jako agresywnego szaleńca,
        twierdzi, że rozerwała bluzkę sama, by obrazić uczucia religijne. Znając z
        własnych doświadczeń absurdalną agresję tego człowieka sądzę, że to on szarpał
        się z kobietą i to on rozerwał jej ubranie.
        Wierzę, że jego agresję mogły wzbudzić modlitwy po niemiecku, bo dla
        kościelnego Niemcy w polskim kościele powinni siedzieć cicho. Wszak Jezus był
        Polakiem, a Matka Boska mieszka w Częstochowie, o czym wszyscy wiemy.
        • Gość: Andrzej Re: 5 tygodni aresztu IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.09.03, 16:55
          Gość portalu: pataszon napisał(a):

          > Jeżeli 5 tygodni aresztu i nakaz pracy przez określony czas, to nie kara za,
          > powtarzam, rzekomą obrazę uczuć religijnych, to nie wiem, jak inaczej można
          > określić w/w zdarzenie.

          Tak, jak określił sąd grodzki, a gazeta powtórzyła.

          Poza tym na forum gazeta tysiąc chyba razy była mowa (orzy okazaji wątków o tym
          kolesiu, który sie nie stawiał na wezwania), że TYMCZASOWE ARESZTOWANIE NIE
          JEST KARĄ LECZ ŚRODKIEM ZAPOBIEGAWCZYM (tzn. służącym zapewnieniu możliwości
          prowadzenia procesu, a nie represją).

          > Kościelny-furiat doprowadził do awantury w kościele, do jakiej być może
          > doszłoby ze mną w sprawie psa, gdybym nie odszedł od niego widząc, że wszelka
          > dyskusja nie ma sensu.

          Do awantury nie doprowadził koscielny, lecz chora kobieta, która zachowywała
          się w sposób nieakceptowalny społecznie w naszej kulturze.

          > Dla mnie sprawa jest jasna. W kościele straż miejska zastała kobietę w
          > porwanej bluzce. Kościelny, którego poznałem jako agresywnego szaleńca,
          > twierdzi, że rozerwała bluzkę sama, by obrazić uczucia religijne.

          Może tak twierdzi a może nie. Kobieta nie została ukarana przez sąd grodzki,
          lecz ten mężczyzna (a on żadnej bluzki nie rozrywał a ni - ściślej rzecz
          biorąc - nie zdejmował.

          > Znając z
          > własnych doświadczeń absurdalną agresję tego człowieka sądzę, że to on
          szarpał
          > się z kobietą i to on rozerwał jej ubranie.

          A ja znając obszerne doniesienia prasy na ten temat sądzę, że nikt poza tobą
          tak nie uważa, ponieważ kobieta sama bluzkę zdjęła,a twierdziła, że porwali jej
          strażnicy miejscy. Kościelny w ogóle w tej historii z bluzką się nie pojawiał.

          > Wierzę, że jego agresję mogły wzbudzić modlitwy po niemiecku, bo dla
          > kościelnego Niemcy w polskim kościele powinni siedzieć cicho. Wszak Jezus był
          > Polakiem, a Matka Boska mieszka w Częstochowie, o czym wszyscy wiemy.

          Wspomniani turyści sa oboje Polakami mieszkającymi w Niemczech a okrzyki
          (typu "spalimy wam tę budę") wznosili po polsku, nie po niemiecku.
          Znowu pudło...

          • Gość: NIke Re: Andrzej? IP: 62.181.178.* 16.09.03, 18:21
            Jesteś wprost niewiarygodnie dobrze zorientowany...
            Jaki jest Twój stosunek do psów, spacerujących po "świętej, franciszkańskiej
            ziemi"? Powiesz?
            • Gość: Andrzej Re: Andrzej? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 16.09.03, 18:28
              Gość portalu: NIke napisał(a):

              > Jesteś wprost niewiarygodnie dobrze zorientowany...

              Wystarczy czytac prasę.

              > Jaki jest Twój stosunek do psów, spacerujących po "świętej, franciszkańskiej
              > ziemi"? Powiesz?

              Pozytywny, podobnie jak do innych.
              Negatywny zaś do kościelnego, jeśli historia opisana przez pataszona jest
              prawdziwa.
              Nie lubię natomiast manipulacji takich, jak ta, której dopuścił się pataszon.
              • Gość: pataszon Andrzej- prasoznawca IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 21:30
                Tak się składa, że kiedy rok temu pojawiły się pierwsze doniesienia na temat
                zajścia w kościele Franciszkanów jako powód interwencji kościelnego podano, że
                turyści modlili się za głośno po niemiecku. Kwestię, czy kobieta zdjęła
                bluzkę, by znieważyć święte miejsce, czy też rozerwała w szarpaninie z
                kościelnym jedynie zasygnalizowano. Kuriozalny areszt, jaki zastosował sąd
                wobec pary niemieckich turystów, blulwersował opinię publiczną. Pojawiały się
                pytania, czy zbyt dolegliwie nie karze się małżeństwo za bagatelne w sumie
                zdarzenie. Po 4 tygodniach wypuszczono kobietę, po 5-ciu jej męża. Teraz, po
                roku od zdarzenia, czytam, że sąd grodzki ukarał mężczyznę ilomaś tam
                godzinami prac społecznych.
                Poznałem kościelnego zupełnie przypadkiem jako przechodzień z psem i twierdzę,
                że to psychopata.
                Cała historia sprzed roku, 5-ciotygodniowy areszt w gównianej sprawie pokazuje
                jednoznacznie, czym w Polsce zajmuje się prokuratura i sądy, choćby grodzkie,
                zamiast ścigać przestępców, niekoniecznie klasy Rywina.
                • Gość: Andrzej pataszon - psychiatra IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 17.09.03, 21:03
                  Gość portalu: pataszon napisał(a):

                  > Tak się składa, że kiedy rok temu pojawiły się pierwsze doniesienia na temat
                  > zajścia w kościele Franciszkanów jako powód interwencji kościelnego podano,
                  że
                  > turyści modlili się za głośno po niemiecku. Kwestię, czy kobieta zdjęła
                  > bluzkę, by znieważyć święte miejsce, czy też rozerwała w szarpaninie z
                  > kościelnym jedynie zasygnalizowano. Kuriozalny areszt, jaki zastosował sąd
                  > wobec pary niemieckich turystów, blulwersował opinię publiczną.

                  Co jest kuriozalnego w aresztowaniu osób podejrzanych o przestępstwo, którzy
                  zamierzali tego samego dnia (chyba - jeśli dobrze pamiętam) opuścić kraj?

                  > Pojawiały się
                  > pytania, czy zbyt dolegliwie nie karze się małżeństwo za bagatelne w sumie
                  > zdarzenie.

                  Tymczasowe aresztowanie nie jest i nie może być karą.

                  > Po 4 tygodniach wypuszczono kobietę, po 5-ciu jej męża.

                  Tu Cię pewnie zaskoczę, ale uważam, że to było skandalicznie długo.

                  > Teraz, po
                  > roku od zdarzenia, czytam, że sąd grodzki ukarał mężczyznę ilomaś tam
                  > godzinami prac społecznych.

                  No, a co w tym zaskakującego?

                  > Poznałem kościelnego zupełnie przypadkiem jako przechodzień z psem i
                  twierdzę,
                  > że to psychopata.

                  Z tego co piszesz wynika, że jest to psychopata.

                  > Cała historia sprzed roku, 5-ciotygodniowy areszt w gównianej sprawie
                  pokazuje
                  > jednoznacznie, czym w Polsce zajmuje się prokuratura i sądy, choćby grodzkie,
                  > zamiast ścigać przestępców, niekoniecznie klasy Rywina.

                  Po pierwsze - sprawa Rywina się toczy. Czyżbys uważał, że Rywinem powinny się
                  zajmowac wszystkie sady w Polsce?
                  Po drugie - sady grodzkie są od wykroczeń, nie od przestępstw. Wykroczeniami
                  też się ktoś musi zajmować.

                  Andrzej
                  • miluszka Re: pataszon - psychiatra 18.09.03, 10:16
                    Przegladając ten wątek jako obserwator z boku niestety nie mam wątpliwości, że
                    to Pataszon, a nie Andrzej ma tu rację. 5 tygodniowy areszt jako środek
                    zapobiegawczy w takiej sprawie? Toż to można jedynie porównać ze sprawą
                    chłopaka oskarżonego o fałszowanie legitymacji! I choc formalnie nie nazywa się
                    to "karą" to jest to kara i to bardzo dotkliwa.
                    • Gość: smk Re: pataszon - psychiatra IP: 81.21.202.* 18.09.03, 11:21

                      A ja nie mam wątpliwości, że rację ma Andrzej, zwłaszcza że jasno i wyraźnie
                      napisał, iz jego zdaniem tak długie stosowanie aresztu jast skandalem (bo jest)
                      Miluszka - naprawdę wierzysz, że ten kościelny - psychopata najpierw skutecznie
                      okłamał straż miejską, potem prokuratora a potem jeszcze sąd sie dał nabrać na
                      jego urojenia? Omnipotent jaki czy co?

                      smk
    • mtq Re: Kościelny od Franciszkanów to psychopata 18.09.03, 11:06
      HAHAHA, Mnie też kiedyś zatrzymał, jak przejeżdżałem przed kościołem na rowerze :-))) Że "po
      kościele się nie jeździ" (zaręczam, byłem PRZED kościołem) i żebym pojechał naokoło :-)) No
      pojechałem, mówiąc, że i tak sobie będę jeździł, gdzie mi się podoba :-) Gdybym się nie spieszył
      to bym się dalej kłócił :-))
Pełna wersja