Gość: pataszon
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
16.09.03, 14:18
w dzisiejszej gazecie znajdziecie tekst o turystach z Niemiec ukaranych za
rzekomą obrazę uczuć religijnych w kościele franciszkanów.
Wątek komentujący artykuł znikł, więc przywołuję temat raz jeszcze.
Kościelny, który wywołał całą aferę z turystami z Niemiec, zatrzymał mnie
kiedyś na ulicy Franciszkanów (naprzeciw Brackiej) i bardzo agresywnie
zwrócił
uwagę, że to miejsce święte, po którym nie chodzi się z psem. Jako osoba
grzeczna próbowałem mu wyjaśnić spokojnie, że ulica to miejsce publiczne, a
poza tym pies idzie na smyczy. Nie wyobrażacie sobie jaka powstała
awantura. "Ojciec święty tędy chodził, a ty prowadzasz tutaj śmierdzące
psy",
itd. Krzyczał bardzo głośno, mimo że na chwilę nie podniosłem głosu.
Próbował
mnie odepchnąć, był nadmiernie agresywny. Błyszczały mu oczy jak pijanemu,
ale
alkoholu nie poczułem. Uznałem, że to furiat i wiedząc z gazet, że oskarżył
kobietę, której rozerwał bluzkę w czasie szamotaniny w kościele o
bluźniercze
obnażenie się w miejscu świętym, wolałem odejść zostawiając go na ulicy z
miotłą w ręku i krzykiem na ustach. Uważam, że to wariat, który sobie
ubzdurał, że broni świętości kościoła Franciszkanów. I człowiek
niebezpieczny,
bo traktowany z całą powagą przez sądy.