"Drużyna Pierścienia" uratowała festiwal

    • zawszeagulec "Drużyna Pierścienia" uratowała festiwal 05.06.08, 12:08
      Drogi Autorze tekstu, to Pan jest klapą a nie festiwal muzyki filmowej.
      Pozycja wszechmogącego redaktora - krytykanta jest w Pana wykonaniu brzydka i
      nieetyczna - zawsze łatwiej krytykować, niż coś samemu wyprodukować.
      A producentom festiwalu filmowego - szczerze gratuluję odwagi i determinacji. I
      śWIETNIE, żE FESTIWAL MUZYKI zaistniał W CZASIE KFF - TO PIęKNE UZUPEłNIENIE I
      WSPOLNE WZMACNIANIE IMPREZ DEDYKOWANYCH MIłOśNIKOM KINA. Czekam na kolejną
      edycję festiwalu muzyki filmowej w przyszłym roku.
      I mam nadzieję, że do tego czasu Szanowny Pan Autor - Recenzent porzuci pomysł
      krytyki dla krytyki i zajmie się czymś innym, co podniesie znacznie poziom mojej
      ulubionej Gazety Wyborczej.
    • Gość: klapa "Drużyna Pierścienia" uratowała festiwal IP: *.multimo.gtsenergis.pl 05.06.08, 23:45
      totalna klapa to wyborcza w wykonaniu handzlika.
      • red_jack Re: "Drużyna Pierścienia" uratowała festiwal 12.06.08, 14:25
        Ot, taką ciekawostkę znalazłem. Panu Handzlikowi pod rozwagę...


        W związku z tekstem Tomasza Jakuba Handzlika opublikowanym w Gazecie Wyborczej 2
        czerwca br. pod tytułem „Na razie to prowincjonalny festiwalik”, Organizatorzy,
        Promotorzy i Artyści I Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie wyrażają
        kategoryczny sprzeciw wobec tak uprawianego, zakłamującego obraz rzeczywistości
        dziennikarstwa.

        Negacja wydarzenia pozostaje w jasnej sprzeczności z odczuciami blisko 18
        tysięcy słuchaczy i widzów Festiwalu, a także z ocenami krytyków, ludzi
        związanych z filmem i muzyką. Stwierdzamy, że artykuł mija się z zasadą
        bezstronności publikacji i opierania się na wiarygodnych i możliwie
        wielostronnych źródłach.

        Wydźwięk tekstu jest szczególnie szkodliwy dla tworzenia kultury w naszym
        mieście. Użyte w nim generalizacje i epitety: „podrzędny”, „festiwalik”,
        „totalna klapa” niweczą dzieło, nad którym pracował profesjonalny zespół
        organizacyjny, artystyczny i promocyjny, obrażają artystów festiwalu i jego
        odbiorców. Są też określeniami nacechowanymi i dla znawców mediów identyfikowane
        mogą być jedynie jako przejaw manipulacji językowej.

        Jako, że tekst Redaktora Handzlika pozbawiony jest uzasadnienia merytorycznego,
        wyłożenia kryteriów oceny, argumentów, które potwierdzałyby tak niezrozumiałą
        negację, najważniejsze spostrzeżenia przytaczamy poniżej:

        1. Festiwal, pozostając produktem kultury wysokiej, był jednocześnie propozycją
        masową. Wielki symfoniczny koncert na krakowskich Błoniach był jedną z
        największych prezentacji muzyki filmowej na świecie.
        2. Praca artystów i organizatorów przyniosła powszechne uznanie. Wielu
        niezależnych dziennikarzy, redakcji, melomanów ale także zagranicznych gości,
        podkreślało artystyczny, organizacyjny i medialny sukces przedsięwzięcia.
        Wystarczy prześledzić recenzje innych tytułów, relacje telewizyjne, radiowe,
        głosy i komentarze na forach internetowych. Gratulacje płynęły zarówno od
        publiczności i uznanych promotorów wydarzeń kulturalnych, jak i od festiwali o
        podobnej tematyce (m.in. Festiwalu w Gandawie), związanych z Hollywood Columbia
        Artists Management, New Line Cinema, wreszcie zagranicznych gości i artystów.
        3. Jest nadużyciem określanie koncertu inauguracyjnego jako słabego, dlatego
        tylko, że wykonywała go „dobrze nam znana” Sinfonietta Cracovia. Pragniemy
        podkreślić, że jest to najlepszy zespół orkiestrowy w Polsce i jeden z czołowych
        w Europie. Uwaga, że w ciągu roku możemy posłuchać wiele takich koncertów jest
        przesadzona. Choć program koncertu częściowo pokrywał się z repertuarem
        wcześniej już przez orkiestrę wykonywanym, to trudno wyobrazić sobie historię
        muzyki filmowej bez pewnych utworów – w koncercie na 100.lecie muzyki filmowej
        zwyczajnie musiały się znaleźć. Organizatorzy byliby w stanie sprzedać
        trzykrotnie filharmonię w tym czasie. Niech więc zainteresowanie wydarzeniem,
        reakcje i aplauz publiczności pozostaną jedynym komentarzem do niesprawiedliwej
        opinii.
        4. Określenie „niewypałem’ koncertu Erika Serry zdradza podejście autora. Niby
        koncert był „niewypałem”, ale jednocześnie zespół stanął na wysokości zadania,
        serwując nam doskonałą próbkę jazz rocka. Sprzeczność informacji nasuwa się w
        sposób oczywisty. Na krakowskich Błoniach koncertu wysłuchało nie mniej niż 5
        tysięcy osób. Odtworzenie atmosfery krakowskiego klubu jazzowego w tak ogromnej
        przestrzeni było niezwykle odważne i ryzykowne, ale artystom i organizatorom
        udało się zbudować intymność niejednej muzycznej piwnicy krakowskiej. Tam w
        koncertach tego typu może uczestniczyć nie więcej niż 200 osób (sic!).
        5. Finałowe wykonanie Drużyny pierścienia było drugim na świecie wykonaniem
        plenerowym i czwartym w ogóle. Było też w opinii CAMI – agencji dysponującej
        prawami do projektu – najlepsze. Jak podkreślano: niewielu producentów na
        świecie jest w stanie unieść ten projekt technicznie, artystycznie i
        organizacyjnie. Czy nazwanie Krakowa prowincją w kontekście tego wykonania to
        wpisanie w ten sam szereg Lucerny, Monachium czy Waszyngtonu, gdzie dotąd
        wykonywano dzieło Shore’a?
        6. Drużyna Pierścienia nie uratowała Festiwalu, stanowiła natomiast jego
        uroczysty finał i spektakularne zwieńczenie.
        7. Redaktor Handzlik nie ukrywał od początku niechęci względem festiwalu
        powołując się na rzekomą kolizję z terminem Krakowskiego Festiwalu Filmowego.
        Już dziś organizatorzy obydwu imprez wiedzą, że zbieżność dat przyniosła obydwu
        festiwalom wiele korzyści i powiększyła krąg odbiorców miłośników kina. Nie
        sposób było także nie zauważyć współpracy przy promocji obydwu wydarzeń, relacji
        szacunku i partnerstwa.
        8. Autor kilkakrotnie krytykował budżet festiwalu za jego rozpasanie,
        jednocześnie paradoksalnie podkreśla nieobecność międzynarodowych i lokalnych
        celebrities. Zapewniamy, że gwiazdy kosztują wiele i na chwilę obecną nie możemy
        liczyć na ich bezkosztowe przybycie do Krakowa. O jakości festiwali czy poziomie
        wykonywania repertuaru nie stanowi także ich bezwzględna obecność. Dla nas
        ważniejsza jest jednak jakość repertuaru i wypromowanie marki imprezy. O tym
        festiwalu wie już Nowy Jork, Las Vegas, Monachium, Paryż, Lucerna i Gandawa, a
        poprzez te ośrodki ważne dla tego typu przedsięwzięć środowiska muzyczne i filmowe.
        9. Przejawem błędnego myślenia jest próba budowania marki festiwalu
        konkurującego z Berlinem, Cannes czy Hollywood. Nie jest to – i nie będzie nigdy
        – ambicją organizatorów. Naszym priorytetem jest przedstawianie mieszkańcom
        Krakowa ciekawych zjawisk muzycznych związanym z kinem w możliwie
        najatrakcyjniejszej postaci. Zamierzenie to zostało w pełni zrealizowane.
        10. Opinie mogą być stronnicze, ale nie mogą zniekształcać faktów i być wynikiem
        zewnętrznych nacisków. Oczywiście to nie frekwencja decyduje o sukcesie imprez,
        trudno jednak nie zauważyć, że rzadko kiedy debiutujące festiwale gromadzą
        18.tysięczną publiczność.

        Z całą mocą podkreślamy, że Festiwal został zorganizowany profesjonalnie.
        Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby sukces przedsięwzięcia był możliwy.
        Dotyczy to także muzyków, których wkład był nieoceniony, a wymowa artykułu w
        sposób niezasłużony ich obraża. Nie zgadzamy się z takim sposobem zakłamywania
        rzeczywistości i jawnym naruszeniem zasad etyki dziennikarskiej. Tekst ukazał
        się pod różnymi tytułami w Internecie i w publikacji poniedziałkowej. Nie
        zmienia to faktu, że ten stronniczy tekst przeczytało wiele osób, które na tej
        podstawie wyrobiło sobie fałszywy obraz rzeczywistości. O publikacji tej nie
        możemy powiedzieć, że dobro czytelników, organizatorów oraz dobro publiczne ma
        pierwszeństwo wobec interesów autora, redaktora, wydawcy lub nadawcy. W ten
        sposób zatarta została różnica pomiędzy informacjami a interpretacjami i opinią.



        Organizatorzy,
        Muzycy,
        Promotorzy I Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja