Kraków nie chciał legendarnej biblioteki

IP: *.chello.pl 25.08.08, 23:59
wszystkiemu winny... Majchrowski ;-)
    • Gość: eeeee Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.wolfson.cam.ac.uk 26.08.08, 01:10
      czym sie rozni manuskrypt od rękopisu?
      • Gość: lingwista Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 03:13
        Źródłosłowem.
    • zegareek Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 05:49
      Tytuł artykułu histeryczny. Już słyszę jazgot , jaki to ten Kraków jest
      beznadziejny. Zanim wszyscy zaczną sie kłócić, mam pytanie: Jagiellonka chyba
      zbiera tylko polskie wydawnictwa???? Bo przecież nie WSZYSTKO..... W takich
      zbiorach zwykle jest trochę rzeczy wartościowych, dużo popularnych i trochę o
      wartości emocjonalno - osobistej, z tego też powodu nie powinno się ich dzielić.
      W milion nie wierzę - co by tam musiało być ???.Może milion sprzed paru lat, ale
      przy obecnym kursie??? Tzw. białe kruki nie osiągają tak wysokich cen, zwracam
      tez uwage, że taki zbiór na 100% wymaga interwencji konserwatorów ( papier
      "umiera " - paradoksalnie stare papiery są trwalsze niż z 2.poł. XXw) i to jest
      być moze powód, dla którego nie ma wielu chętnych - często koszt konserwacji
      przewyższa cenę antykwaryczną danego wydawnictwa, czasem po prostu nie
      warto.chyba, że posiada wyjąkową wartość historyczną, nie użytkową
      • Gość: behemot Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: 83.15.139.* 26.08.08, 15:34
        Zanim wszyscy zaczną sie kłócić, mam pytanie: Jagiellonka chyba
        > zbiera tylko polskie wydawnictwa????

        NIE.
      • Gość: Iv Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 16:42
        Milion zlotych za 40 tys tomow. Co daje nam 25 zlotych za tom.
        Nie takie trudne do uwierzenia....
        • ar.co Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 27.08.08, 14:01
          Jak ktoś ma bibliotekę składającą się z książki telefonicznej,
          kucharskiej i gratisów do gazet to pewnie, że mu trudno uwierzyć.
    • barbaramd Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 06:09
      Szczecin doceni wspaniałą bibliotekę Profesora Markiewicza. Podoba
      mi się decyzja o sprzedaży. Prosta i mądra. Jak Profesor.
    • Gość: gaduła bardzo dobrze !!! IP: 149.156.29.* 26.08.08, 06:57
      nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka !!
      spalone w czasie powstania warszawskiego biblioteki, archiwa i
      zbiory tam zgromadzone - jakie to straty dla historii i kultury,
      a gdyby część ich był np Raperswilu to by ocalała !!!
      dlatego lepiej że zbiory będa w Szczecinie !!!
    • Gość: jw koncepcja daru darmowego IP: 213.134.160.* 26.08.08, 07:18
      A jak Jagiellonka ( i nie tylko) potraktowała koncepcją daru
      darmowego :
      Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 - biblioteczna
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=548
      Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 – biblioteczna - cd. w kontekście
      rozszerzonym
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=549
      Na naukę nie ma pieniędzy cz.2 - publish or perish
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=553
      Brak zainteresowania bibliotek gromadzeniem literatury naukowej jest
      wysoce znamienny, ale jeszcze bardziej znamienne są postulaty
      wyrzucania literatury naukowej na makulaturę. ..Jednym słowem -
      produkcja literatury naukowej to jest zbyt kosztowny sposób
      utrzymywania zbieraczy makulatury przy życiu.
      ---
      UWAGA: Szansa na obniżenie kosztów uzyskania przychodu naukowego
      www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5789
      • lucusia3 Re: koncepcja daru darmowego 26.08.08, 14:26
        Oczywiście, że biblioteki nie przyjmują darów,ale lepiej, że Jagiellonka wprost nie przyjęła, a nie jak Wojewódzka w Krakowie przyjmuje, a potem pracownicy pakują w paki papierowe i wyrzucają na makulturę.Zazwyczaj bez ogląania zawartości.
    • Gość: krakus Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 07:32
      Cóż się dziwić Jagiellonce, która od kilkunastu lat nie jest w
      stanie skatalogować komputerowo swoich własnych zbiorów. Tę
      bibliotekę należałoby w ogóle w całości umieścić w jakimś muzeum
      (PRL-u?). Niech zbiory jadą do Szczecina, pewnie bardziej je tam
      docenią, a nasza Biblioteka i tak pozostanie najlepsza -
      bo "Jagiellońska"!!!
      • Gość: pracownikBJ Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.bj.uj.edu.pl 26.08.08, 09:07
        Facet śmieszny jesteś i piszesz o czymś o czym nie masz zielonego
        pojęcia. Skatalogowanie wszystkich dzieł w BJ jest pozbawione
        głebszego sensu. BJ to biblioteka uniwersytecka i w naturalnym
        obrocie jest około 300 tyś woluminów potrzebnych studentom.
        Większość księgozbioru BJ nigdy nie budziła zainteresowania
        kogokolwiek, ale i tak kiedyś pewnie zostanie skatalogowana, choć
        nie wiem po co. Katalogi kartkowe po prostu powinny być zatrzymane
        na jakiejs datcie. Teraz dalej 95% księgozbioru Pana Profesora to
        książki potrzebne literaturoznawcy do pracy. Były one wydane w skali
        masowej w XIX i XX wieku. I są już w BJ i to w wielu egzemplarzach.
        Mnożenie tych pozycji jest pozbawione podstaw. Bowiem dzieła wydane
        do 1970 roku są udostępniane jedynie na miejscu i nie moga opuszczac
        BJ. Te wydawane później przychodzą tu w dwu egzemlparzach i w
        większości to chłam, którego nikt nigdy nie wypożyczy, chyba, że
        będzie pisał niszowa prace np o ksiązce technicznej, bajkach,
        ksiazkach medycznych, powieścidłach, itp. itd. Z całym szacunkiem
        dla Prof i jego księgozbioru ma on wartośc jedynie jako biblioteka
        dla gabinetu literaturoznawcy w BJ ten zbór trafił by w 90% do tzw
        dubletów i był proponowany innym bibliotekom, a że większość z tych
        pozycji biblioteki naukowe już mają to skończył by w magazynie
        dubletów i tam sie rozpadł. Te 8% pewnie, by uzupełniło drugi
        egzemplarz w BJ a 2% to były by rzeczy których w BJ nie ma, ale ich
        Pan Profesor w darze przekazać BJ nie chce tylko chce jej sprzedać
        całośc zbioru. BJ a raczej UJ nie stac na to, by sobie za duże
        pieniądze kupić niepotrzebny, ze się brzydko wyraże "chłam". Dal
        Ksiąznicy Pomorskiej, która ma znacznie mniejsze zbiory to cenny
        nabytek, ale i tak pewnie część z tego zaproponuja na listach
        dubletów BJ. Chyba, że wezmą cała kolekcję co miało by sens i
        stworzą na jej podstawie specjalistyczny gabinet literaturoznawczy.
        Inna sprawa, że nie chce tego zbiuru Instytut Filologi UJ, ale oni
        te ksiązki juz mają. Sumując cały ten artykuł to stek bredni
        napisanych w formie alarmu. Z całym szacunkiem dla Profesora, ale UJ
        i BJ nie bedzie od niego kupował czegośś co juz ma. Bo to nie
        śmietnik ksiązek tylko ich zbiór zabezpieczony dla potomnych w dwu a
        czasami w większej ilości egzemplarzy. Zaś co do literatury obcej i
        zdania, że w BJ nie wszystko jest czego, by ktoś zapragnął z
        literatury fachowej. Czyli co Bj ma stać się super biblioteką i
        zbierać literaturę z całego świata, bo komus się zachce cos
        przeczytać, co gdzies wydano. To niech sobie pojedzie do miejca
        gdzie to dzieło wydano lub z kraju gdzie to wydano sobie tę pozycję
        kupi. Może ja BJ potem jak mu bedzie niepotrzebna podarować i pewnie
        tę książkę przyjmiemy jeżeli to bedzie dzieło o wiekopomnym
        znaczeniu lub podręcznik, który bedzie aktualny przynajmniej przez
        100 lat. Od gromadzenia dzieł literackich, naukowych, popularnych
        wydawanych w innych niz polski językach, sa biblioteki narodowe
        innych państw. BJ gromadzi polską spuściznę pisaną i to jest jej
        druga rola poza funkcją biblioteki uniwersyteckiej, gromadzącej
        podręczniki i cenne dzieła potrzebne dla pracy naukowej. I jeszcze
        jedno milion złotych z księgozbiór człowieku BJ na zakup książek
        (nie licząc funduszy na czasopisma naukowe) na cały rok może wydać
        góra 1/3 tej sumy. Więc nie bredz co ci ślina na język przyniesie.
        • Gość: pracownik_UJ Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.net.autocom.pl 26.08.08, 11:27
          BJ rzeczywiscie ma zupelnie inne cele niz to sobie przecietni zjadacze chleba
          wyobrazaja. Na przyklad ja myslalem ze BJ jest miedzy innymi po to zeby mnie
          wspierac w pracy udostepniajac mi szybko i sprawnie literarure fachowa z mojej
          dziedziny. Oczywiscie bredzilem w malignie, BJ oczywiscie nie jest po to.
          Wypozyczenie podrecznika a nastepnie czasopisma wymagalo zmiany czytelni oraz
          przewieszenia plaszcza w szatni (wiem ze to jest dla Ciebie przecietny
          czytelniku niezrozumiale ale to dla tego ze nie masz wlasciwego zrozumienia dla
          funkcjonowania BJ). Na szczescie wszystkie czasopisma z mojej dziedziny sa juz
          dostepne w PDFach i dzieki temu moge ten koszmarny gmach absurdu omijac szerokim
          lukiem.
          • lucusia3 Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 14:39
            Ja i Ty pracowniku UJ miałam przykrośc korzystania z tej instytucji. ja tez widocznie nie rozumiałam po co ona jest, bo współpraca się dla mne nie układała pozytywnie. Pracownicy BJ zajmuja się głównie utrudnianiem dostępu do książek ( idaltego pewnie ida tam, tyko ci, co rzeczywiście niemoga tego uniknąć).Wspaniały pomysł- pewnie jedyny na świecie, pożyczania książek wydanych od roku 70-tego to rzeczywiście wspaniałe osiągnięcie biblioteki. Nowych jest niewiele, starych nie wolno brać.
            Ja sie przerzuciłam na biblioteki zagraniczne i tam mogłam brac do domu (nawet jako gość a nie student uczelni) książki z XIX wieku. Jest zazwyczaj wolny dostęp do wszystkich pozycji, nie ma wspaniałego patentu czytelni profesorskich i asystenckich, żadnych numerków z szatni i brak problemów z wprowadzaniem pięciolatka.
            Tamte biblioteki są dla czytelników, BJ wogóle jeszcze nie wpadła na ten pomysł. Pewnie jej pracownicy zaraz nam wytłumacza, że nie o czytelników w BJ chodzi (ale o ich święty spokój).
          • ar.co Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 27.08.08, 14:07
            To dosyć dawno musiałeś korzystać z BJ, "pracowniku UJ", bo zmiana
            czytelni nie wymaga zmiany numerka w szatni już od ładnych kilku lat
            (mniej więcej od 2002). Fajny "pracownik UJ", który do BJ chodzi co
            6 lat...
        • Gość: krakus Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 11:29
          "Skatalogowanie wszystkich dzieł w BJ jest pozbawione głebszego
          sensu"
          -to co? może najlepiej w ogóle tego nie robić? Katalog komputerowy
          nie obejmuje szeregu pozycji z lat 60, 70, 80-tych (chodzi mi
          właśnie o te "podręczniki i cenne dzieła potrzebne dla pracy
          naukowej"), nie rozumiem dlaczego innym bibliotekom się to udało a w
          Kraku lipa?

          "chłam, którego nikt nigdy nie wypożyczy, chyba, że będzie pisał
          niszowa prace np o ksiązce technicznej, bajkach, ksiazkach
          medycznych, powieścidłach"
          -super definicja chłamu, gratuluje; może zrobić stos i spalić?

          "dzieła wydane do 1970 roku są udostępniane jedynie na miejscu i nie
          moga opuszczac BJ"
          -to nieprawda, wystarczy być doktorantem i można wypożyczać już
          dzieła juz od roku 1950

          Cały post przepełniony jest tą nadzwyczajną wybitnością, którą
          tchnie cała ta szacowna instytucja, potomność, wybitne dzieła,
          spuścizna itd. ble ble ble. A korzystanie z tego przybytku wywołuje
          ból głowy. Więcej mi się komentować nie chce, bo szkoda czasu (ten
          zdaje się mają pracownicy biblioteki i poświęcają go na pisania
          epickich wywodów i panegiryków na część swojej biblioteki; nic
          dziwnego, że na katalog będziemy czekać długo)
          • Gość: pracownikBJ Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.bj.uj.edu.pl 26.08.08, 11:56
            Nikt nie bedzie robił stosu tylko własnie przechowa, by ktos mógł tę
            niszowa pracę napisać, a potem ktoś inny mógł ją przeczytać. Czy
            wiesz drogi czytelniku, że magazyny BJ zalegaja kilometry literatury
            medycznej z ostatnich 200 lat do niczego juz nikomu nie potrzebne,
            zdezaktualizowane podręczniki i książki na temat fizyki, itp. itd.
            To chłam, którego BJ nie może sie pozbyc i się nie pozbedzie, ale
            bedzie przechowywany do kresu tej tak nielubianej i nieszanowanej
            BJ. Teraz dalej owszem doktoranci mają prawo dostac pozycje wydane
            po 50 roku, ale też nie tak zawsze i wszystko, ale to jest
            biblioteka "naukowa" a oni prowadzą własne badania, ktore ma
            zwieńczyc praca praca na przyzwoitym poziomie. Takie ich prawo
            rozwiązanie więc proste zostań doktorantem. Teraz tak do opracowania
            katalogu komputerowego wbrew mojej opini katalog jest robiony, ale
            na miarę skromnych możliwości finansowych BJ. Przykład drogi
            niedowiarku jeżeli wiesz co to jest stary katalog podstawowy dla
            wielu dziedzin humanistyki jest właśnie kończony z mozliwościa
            zamawiania z niego wybranych pozycji. Co do mozliwości tego, ze tu
            się ponoc pracownicy obijają no cóż pracuje się tu głową i rękami
            przy komputerach na wybranych stanowiskach więc dlaczegóz by nie w
            chwili czasu można powiedzieć troche prawdy. I jeszcze jedno
            podręczniki w dużych ilościach dla studentów przechowuja i gromadza
            biblioteki instytutowe, które maja mozność likwidowania
            przestarzałego księgozbioru. Jagiellonaka takiej możności statutowo
            nie ma, więc gromadzi ksiązki w ograniczonej ilości egzemplarzy. I
            uwaga do innego głosu, ze trzeba okrycie zostawić w szatni, że
            trzeba zamówic czasopisma no cóz to instytucja publiczna, gdzie
            obowiązuje pewne moze przebrzmiałae obecmie zasady, że nie mozna np.
            pić w czytelniach, jeśc, rozmawiac przez telefon, itp. itd. i na
            koniec na to bardzo jak widze kulturalne wycofanie się z dyskusji,
            to bredzenie o wyzszości pracowników BJ, spuściźnie, to ble, ble,
            ble. No cóż to są po prostu fakty i faktycznie trudno o nich
            dyskutowac. Zaś co do bulu głowy współczuję, ale gwarantuję, że
            wielu czytelników przykładowo swietnie tu chrapie przy zamówionych
            przez siebie voluminach.
            • Gość: krakus Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 12:37
              "magazyny BJ zalegaja kilometry literatury medycznej z ostatnich 200
              lat"
              to jest właśnie ta spuścizna, o której pisałeś, te
              kilometry "chłamu", jak to nazywasz, to ni mniej ni więcej tylko
              historia nauki, a czy ktos będzie z tego korzystał - nigdy nie
              wiadomo i właśnie dlatego ktoś mądrzejszy stwierdził, że wyrzucać
              się tego nie będzie. Pomijam już to, że poza medycyną wymieniłeś
              książki techniczne?, bajki?, powieścidła?...

              "doktoranci mają prawo dostac pozycje wydane po 50 roku, ale też nie
              tak zawsze i wszystko, ale to jest biblioteka "naukowa" a oni
              prowadzą własne badania, ktore ma zwieńczyc praca praca na
              przyzwoitym poziomie"
              Ja właśnie w tej kwestii, jako doktorant - korzystanie z Jagiellonki
              jako biblioteki naukowej wymaga anielskiej cierpliwości i o tym
              pisał właśnie kolega "pracownik naukowy".
              A co do jego wypowiedzi to napisał dokładnie:
              "Wypozyczenie podrecznika a nastepnie czasopisma wymagalo zmiany
              czytelni oraz przewieszenia plaszcza w szatni"
              Podkreślam ZMIANY CZYTELNI i PRZEWIESZENIA PŁASZCZA, wyraźnie
              napisane po polsku.
              Nie było mowy o tym "ze trzeba okrycie zostawić w szatni, że
              trzeba zamówic czasopisma no cóz to instytucja publiczna, gdzie
              obowiązuje pewne moze przebrzmiałae obecmie zasady, że nie mozna np.
              pić w czytelniach, jeśc, rozmawiac przez telefon". To kompletne,
              bezczelne wręcz, wypaczenie tej wypowiedzi, panie kulturalny.
              • ar.co Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 27.08.08, 14:15
                Od kilkunastu lat korzystam z BJ, najpierw jako student, potem
                doktorant, obecnie pracownik naukowy (nie UJ). Pracownikiem BJ nie
                jestem. Anielskiej cierpliwości nie mam. Mimo to jakoś nigdy nie
                miałem problemów z dostępem do księgozbioru, czytelni itp. i
                naprawdę dziwi mnie fakt, że ktoś, podający się np. za "pracownika
                UJ" nie potrafi skorzystać z biblioteki naukowej. Zazwyczaj
                największe pretensje mają ci, dla których nawet zrozumienie sposobu
                ułożenia kart w katalogu alfabetycznym jest zagadnieniem
                przekraczającym zdolność pojmowania. Albo tacy, którzy przychodzą do
                pracownika w katalogu, mówią "Chciałbym coś o (np.) zagrożeniach
                ekologicznych w dorzeczu górnej Narwi" i są oburzeni, że pracownik
                nie przedstawi im natychmiast kompletnej bibliografii na zadany
                temat.
            • Gość: pracownik_UJ Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.net.autocom.pl 26.08.08, 12:40
              No coz dyskusja z Panem/Pania ma iscie epickie ramy i oczywiscie nie ma mowy o
              tym aby ktos kogo przekonal. Ale aby ewentualny czytelnik tych postow wiedzial
              ze sa inaczej dzialajace biblioteki uniwersyteckie chcialbym jeszcze cos dodac.
              Tak sie sklada ze robilem tytul naukowy za granica i wiem jak funkcjonuja
              tamtejsze biblioteki naukowe. Tak mianowicie ze potrzebne ksiazki i czasopisma
              bierze sie samemu z polki siada przy dowolnym stoliku i czyta. Po przeczytaniu
              materialy zostawia sie na stoliku, a pracownik biblioteki robi z nimi porzadek.
              Tak funkcjonuja czesto znacznie starsze niz BJ biblioteki brytyjskie. Teraz
              mowienie ze tego typu organizacja doprowadzi niechybnie do tego ze naukowcy beda
              w czytelni jesc, spac, robic pod siebie a przede wszystkim straca niezbedny
              szacunek dla przecennych woluminow i ich oswieconych opiekunow jest tania
              demagogia.
            • Gość: bla Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 14:19
              "Zaś co do bulu głowy współczuję, ale gwarantuję, że
              wielu czytelników przykładowo swietnie tu chrapie przy zamówionych
              przez siebie voluminach."

              Pracownik BJ , a ortografy wali ? Z interpunkcją i stylistyką też
              nie najlepiej. A fe !
        • Gość: gość Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 11:48
          Powinniście wprowadzić zasadę: "Przyjmujemy tylko starodruki,w dwóch
          egzemplarzach, z których jeden będzie archiwalny a drugi w oprawie".
          Powinno rozwiązać sprawę.
    • Gość: kiełbaska Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 08:50
      My, ci ze Szczecina, nie będziemy Wam Krakusy dziękować,
      przyjedziemy do Was na piwo z ciastkiem.
      • Gość: krakus Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 11:34
        A Jagiellonki nie chcecie? Za darmo oddamy...
      • carpaccio4 Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 11:40
        Gość portalu: kiełbaska napisał(a):

        > My, ci ze Szczecina, nie będziemy Wam Krakusy dziękować,
        > przyjedziemy do Was na piwo z ciastkiem.

        względem tego ciastka. weźcie ze dwa.....
    • Gość: glu Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 09:13
      Zbiór pana profesora świetnie trafił - w Szczecinie na pewno nie
      ulegnie zniszczeniu.
    • Gość: veto Jagiellonka ma status biblioteki narodowej IP: *.broker.com.pl 26.08.08, 12:00
      Jagiellonka ma status biblioteki narodowej. Dostaje egzemplarze obowiązkowe, a
      to do czegoś zobowiązuje. W Jagiellonce jak w soczewce widać wszelkie patologie
      organizacyjne Wszechnicy Jagiellońskiej. Większość pracowników tak zadowolonych
      z siebie nie dba o czytelników-"klientów". Ginące książki, wieszający się
      katalog komputerowy, opryskliwi pracownicy czytelni... Oto krakowska biblioteka
      narodowa.
    • Gość: k. Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: 83.2.195.* 26.08.08, 12:46
      Niestety, brak poszanowania dla ksiazki, jak i zwiazanego z nia
      kulturowego dziedzictwa, widac najwyrazniej w wypowiedziach
      szanownego pracownika tej zacofanej instytucji.
      Trzeba bylo ten bezcenny zbior sprzedac do Beinecke Library, na
      pewno chetnie by sie tam nim zainteresowali. Szkoda tez, ze archiwum
      Herberta marnuje sie w Polsce, mogloby znajdowac sie w Ameryce, a
      polonisci, m.in. z UJ, przynajmniej jezdziliby sobie na
      wycieczki "naukowe" do Stanow.
      Co zas do Biblioteki Jagiellonskiej, to nie mam nawet sil komentowac
      dzialalnosci tej pseudonaukowej, narodowej instytucji. Nazwy moga
      brzmiec dumnie, tyle ze co sie za nimi kryje? Otoz nic, poza pogarda
      dla ksiazki i niechecia wobec czytelnika. No, i utrudnianiem mu za
      wszelka cene dostepu do ksiegozbioru. Juz nie wspomne o tym
      idiotycznym zapisie, wedle ktorego zbiory wydane przed rokiem 70-tym
      udostepnia sie jedynie na miejscu, a biblioteka wiekszosc woluminow
      posiada (tylko!) w dwoch egzemplarzach; z czego wypozycza sie
      oczywiscie jeden. Moze przestanmy sie wreszcie oszukiwac, ze sa to
      normalne standardy, co nam za wszelka cene chca wmowic dyrektor
      instytucji, jak i podlegli mu pracownicy. Ale coz, szanownemu panu
      dyr. sie wydaje, ze jak ma (jedyne) 4,5 mln woluminow, to juz
      zawojowal swiat i nic mu wiecej do szczescia nie potrzeba. A moze by
      tak pomyslal o tym, ze niektorych ksiazek przydaloby sie miec nie po
      2 egz., ale kilkadziesiat, by dostep do nich byl ulatwiony? I ze
      jednak nie wszystko juz w swoich zbiorach posiada? Ja sie nie
      dziwie, ze malo kto z tej biblioteki korzysta, skoro jest ona tak
      nieprzyjazna.
      Poza tym wyobraz sobie szanowny pracowniku, iz norma powinno byc
      tworzenie wlasnie takiej biblioteki, w ktorej dostepne jest, co
      tylko sobie zamarze. Zacznijmy wreszcie dazyc do swiatowych
      standardow. Uswiadom sobie, ze np. legendarna Bodleian tez jest
      biblioteka uniwersytecka, i jakos (coz za dziwy!) gromadzi dziela
      zagraniczne, wydawane na calym swiecie, w dodatku w narodowych
      jezykach - ot, chocby
      www.bodley.ox.ac.uk/dept/techserv/slavonic/accessions/0108.pdf
      Wobec tego, dostep do zbiorow polskich w bibliotekach angielskich
      czy amerykanskich, jest porownywalny do tej oslawionej Jagiellonki.
      Tym sie jednak rozni, ze nikt tam nie robi problemow z wypozyczaniem
      tych zbiorow, a juz nikt na pewno nie zapytuje, po co te woluminy sa
      w ogole kupowane. To powinno byc chyba oczywiste, jak widac, dla
      pracownikow dumnej BJ nie jest.
      Jezeli cechowac ich bedzie nadal takie PRL-owskie podejscie, to
      trudno sie dziwic, ze przynajmniej od lat 70-tych nic sie w tej
      kwestii nie zmienia. Moge tylko pogratulowac dobrego samopoczucia i
      dziekowac Bogu, ze nie jestem skazany na obcowanie z Sz.P.
      A swoj skromny zbior biblioteczny przekaze IBL-owi, oni nie robia
      problemow i przyjmuja wszystko. Nie maja w Palacu Kultury wiele
      miejsca, jednak nie przeszkadza im to w skupowaniu calosci zbiorow
      bibliotek profesorskich, i nie tylko.


      • Gość: pracownikBJ Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.bj.uj.edu.pl 26.08.08, 14:31
        W odpowiedzi niezadowolonym urzytkownikom tej podłej Jagielloński,
        gdzie zdeprawowani pracownicy niszcza książki, utrudniaja dostęp do
        nich szanownym czytelnikom łaknącym wiedzy, gdzie każdy wzorem
        innych Bibliotek powinien miec dostęp do książek. Biblioteka
        Jagiellońska (ja wiem) z miłą chęcią przyjmie środki na to by
        wznieść kolejny nowoczesny gmach, który zapewni dostęp do każdego z
        4 ponad milionów woluminów oraz kolejnych milionów woluminów nowych,
        które jak zapewnie strumieniem napłyna do niej z funduszy, które
        zostana przekazane na zakupy wszelkiego typu publikacji potrzebnych
        jednostkowym czytelnikom. Jagiellonka z miłą chęcią przyjmie kolejne
        pieniądze, by opracować wszystkie zalegające po całym Krakowie
        nieopracowane zbiory własne, które sa w takim stanie w jakim są.
        Jagiellonka z miłą chęcią stanie się książnicą Swiatowego formatu,
        gdzie czytelnik bedzie noszony na rękach, gdzie nie będzie musiał
        nic robic by otrzymac potrzebną publikację, Jagiellonka z miła
        chęcią spełni wszystkie wasze pragnienia nawet za was jak to zwykle
        bywa będziemy szukac we własnych katalogach wszystkiego czego
        pragniecie mili czytelnicy. Tylko jeden taki drobiazg dofinansujcie
        Jagiellonkę na poziomie Leibery of Congres, czy Bodleian Library.
        Bowiem na dzień dzisiejszy tej tak nielubianej przez was instytucji
        nie brakuje jedynie na prąd, media i opłaty za ochronę zbiorów z
        firmy zewnętrznej. Co więcej pracownicy chętnie zobaczą wreszcie
        jakąś podwyżkę, bo nie widzieli jej juz tak z 10 lat. I obecnie
        zarobki kadry składającej się w większości z absolwentów UJ z
        całkiem niezłym doswiadczeniem zawodkowym, znajomością jezyków
        wreszcie zaczęli zarabiać choc 75& średniej krajowej. Wówczas jak
        spełnicie te pare punktów możecie oczekiwać i stawiać odpowiednie
        wymagania dotyczące funkcjonowania Biblioteki Jagiellońskiej. I tak
        dla wiedzy jak na około 30000 zapisanych czytelników i ponad 400000
        udostępnionych książek to raptem kilkudziesięciu rozżalonych
        malkontentów to całkiem nizły dorobek. I dla zakończenia tej w sumie
        coraz bardziej jałowej dyskuski w BJ pracuje około 300 osób. BJ jest
        niechcianym dzieckiem UJ i to wiadomo od dawna. Jej problemy
        interesują mało kogo poza jej pracownikami jak rozumiem zgraja
        ignorantów i osób szkodzących z założenia spragnionych dostepu do
        książek rzeszom czytelników. Proponuję by chociaż częśc z
        niezadowolonych dokonała wysiłku sięgnięcia po publikowane w
        Biuletynie BJ sprawozdania roczne tej instytucji to może doznacie
        oświecenia, że tak naprawdę nie wiecie o czym pleciecie i nie znacie
        skali zagadnienia o ktorym głosicie tak jednoznaczne opinie. Przez
        Bibliotekę rocznie przwija się ponad 100 000 gości, a tę armię
        obsługuje około 300 osób, przy czym drodzy czytelnicy kontakt macie
        raptem z 30 dziestoma pracownikami. To sa naprawde cierpliwi ludzie,
        jaki piszecie zdemoralizowani, aroganci, z manią wyższości. Reszta
        pracuje na to by, zgromadzić, opracować, zmagazynować i znaleźć dla
        was, a potem dostarczyć wam drodzy malkontenci jeden z ponad 4
        milionów woluminów. Jest nam bardzo przykro, z tego powodu, że tak
        mało dla Was czynimy. Ciekawe co teraz zrobicie znowu wmierzyliśmy w
        Was podły cioś. Zamykamy Lektorium, bo po 50 latach bedziemy go
        remontowac i znowu bedziecie mieli ciężko. Aż mi Was żal, znowu
        przyjdziecie i bedziecie mieli problem z ta podłą Jagiellonką.
        Pozdrawiam.
        • lucusia3 Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 15:04
          Zastanawia mnie to doskonałe samopoczucie pracownika BJ. Na jakiej podstawie? Nigdy nie byłeś w żadnej bibliotece uniwersyteckiej poza własną?
          To bzdura, że BJ z miłą chęcia przyjmie jakiekolwiek książki, czy stara się o fundusze.
          Ona siedzi, czeka i ma za złe. Jakiekolwiek działania musza być tylo prestiżowe, dodające godności, a tak wspaniała instytucja nie będzie żebrać o finanse, bo to jej ubliża.
          Biblioteki, które wymieniłeś, rzeczywiście mają większe budżety, ale też wszędzie walczą o sponsorów, dofinansowanie. W Jagiellonce ewentualnie moża się, oględnie, zwrócić do Ministerstwa.
          Bycie absolwentem Uj to w Krakowie raczej nie jakaś ciekawostka, tu jest nas tysiące, dziesiątki tysięcy nawet.Mamy nawet doktoraty i habilitacje. I wielu z nas handluje w sklepach, czy prowadzi firmy, bez uszczerbku dla godności.I nie zwalnia nas to z bycia uprzejmym i kulturalnym. Nas coś zobowiązuje.
          Jak widac tylko pracownicy BJ czują się z tego zwolnieni. Jeśli jesteście sfrustrowani zarobkami, to zmieńcie pracę. tak rbi większośc ludzi na świecie. Ale gdzież będzie można brac pieniądze za tak niewiele .
          Szefostwa - wybitnie niezaangażowanego w udostępnianie zbiorów, zmienić nie możecie, t zależy od władz UJ. Ale oni w koncu poumierają. Przyjdą może po nich inni, bardziej menadżerowie, niż dygnitarze, którzy byli w bibliotekch za granicami, które istnieja dla użytkowników. Gdzie pracownicy są świadomi, że pracują w usługach - tak samo jak szewcy, czy dentyści. Zresztą tak samo, jak profesorowie i fryzjerzy.
        • Gość: Poetria Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 15:11
          Proszę się nie denerwować, bardzo często siedzę w BJ, w czytelni starodruków i
          pracowników nauki i sobie chwalę atmosferę :) Wydaje mi się, że wiele zmieniło
          się na lepsze od moich czasów licealnych - pisząc pracę na olimpiadę nie mogłam
          pożyczyć potrzebnej książki jako osoba "nie z tego środowiska." Ale to było za
          komuny a teraz jest bez porównania lepiej. Pewnie że brakuje nowości ale cóż :(
          zrobić. Natomiast wypożyczalnia międzybiblioteczna jest niezła :)
        • ar.co Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 27.08.08, 14:20
          Pretensje mają najczęściej ci, którzy w BJ bywają raz na jakieś 10
          lat -jak pewien "pracownik UJ", który narzekał na konieczność zmiany
          numerka w szatni. Stali czytelnicy zazwyczaj nie narzekają.
        • Gość: bla Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.08, 10:11
          W odpowiedzi niezadowolonym urzytkownikom tej podłej Jagielloński
          (...)

          Czlowieku tyle czasu spedzasz w bibliotece zajrzyj czasami do
          wspolczesnego slownika ortograficznego , nawet w godzinach pracy.

          Zamykamy Lektorium, bo po 50 latach bedziemy go ( ... )
          Doprawdy to nie jest TEN LEKTORIUM .

          Leibery of Congres
          Nie potrafisz pisac ani po polsku ani po angielsku. Odpusc sobie.

          To tylko kilka kwiatkow z tego postu . Pracownik BJ . Pracujesz
          chyba w szatni.

          Z twoich wypowiedzi wynika jedno - bardzo dobre samopoczucie
          pracownika BJ. Niestety nie jego jedynego . Jeszcze jeden
          zarozumialy buc , ktory zawsze i tylko on ma racje .
          Zrezygnuj z pracy , jest zbyt trudna dla Ciebie , jeszcze pomylisz
          numerki w szatni .
    • Gość: DoktorantkaUJ Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.direcpc.com 26.08.08, 15:48
      Biblioteka Jagiellońska to dno i pięć metrów mułu. Zagranicznych
      książek nie sprowadza prawie wcale, a polskie są zawsze akurat w
      oprawie lub archiwizowane. Wstyd.

      • Gość: kibic Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.n4u.airbites.pl 26.08.08, 16:19
        A czemuż to Gazeta Wyborcza,tak zakochana w Krakowie,nie zakupiła zbioru i nie
        podarowała "umiłowanemu" miastu?
    • Gość: lido Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.autocom.pl 26.08.08, 20:32
      Tak a propos artykułu, to rada dla pani Redaktor GW: manuskrypt i rękopis to
      synonimy. Proszę więc unikać pleonazmów!:-)
      • Gość: m Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 21:17
        Niby tak, ale... Słowa "manuskrypt" używa się raczej np. dla
        okreslenia książek pisanych ręcznie (chociażby średniowiecznych),
        podczas gdy "rękopisem" jest już jakakolwiek notatka ręczna
        (chociażby: "kupić jaja"). Pozdrawiam :)
    • mmoni Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki 26.08.08, 22:55
      Wypowiedzi pracownika_BJ w pełni wyjaśniają, czemu ta biblioteka funkcjonuje tak jak każdy widzi. Błędy ortograficzne, niechlujna stylistyka, rozkoszne stwierdzenie "Czyli co Bj ma stać się super biblioteką i zbierać literaturę z całego świata, bo komus się zachce cos przeczytać, co gdzies wydano." To pisze osoba z wyższym wykształceniem czy szatniarka? Szanowny Pan nie wie zapewne, że rolą biblioteki naukowej jest właśnie gromadzenie takich rzeczy, dla których czytelnik znajduje się raz na dekadę (albo i rzadziej). Po książki do poczytania to chodzę do biblioteki publicznej.

      Moi przedpiścy już odpowiedzieli na ten monstrualny w swojej głupocie argument podając przykłady bibliotek światowych, gdzie wielokrotnie większe zbiory są skatalogowane komputerowo w całości i do tego, o zgrozo, leżą sobie na półkach, do których każdy czytelnik ma swobodny dostęp. Ja dodam tylko moją ulubioną anegdotkę: w jednej z bibliotek uniwersyteckich w Niemczech idąc do swojego działu droga wypadła mi koło półek z teologią i na nich ku swojemu zdumieniu zobaczyłam polską pozycję o tytule bodajże "Słownik teologów polskich XX wieku" (tytuł cytuję z pamięci, więc może być niedokładny). Ilu ludzi w Niemczech czytuje takie publikacje i do tego po polsku?

      Ja wiem, że nauka jest niedofinansowana, że BJ nie ma takich pieniędzy na zakupy, jak biblioteki niemieckie, brytyjskie czy amerykańskie. Natomiast przeczytawszy wywody pracownika_BJ doszłam do wniosku, że na jedno na pewno nie warto wydawać pieniędzy. Na podwyżki dla pracowników BJ.
    • Gość: Marcin Brakło Krakowowi miliona? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 18:21
      W artykule o naszej operze czytamy, że koszty wzrosły z 56 do 100 mln
      złotych... To nie dało sie wykroić JEDNEGO procenta na tak unikatowy
      księgozbiór?! I my się mienimy "Uniwersyteckim" miastem? Miastem "Kultury" -
      Żenada.
    • Gość: Ewok Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: 81.219.144.* 31.08.08, 11:26
      Majchrowski i Tajster...
      • Gość: czytelnik Re: Kraków nie chciał legendarnej biblioteki IP: *.centertel.pl 02.09.08, 17:09
        BJ niestety tkwi w glębokiej komunie, tak jak wiele bibliotek w Polsce. I nic nie zmienia się, a przecież bibliotekarze to chyba też ludzie i czasami wyrywają się ze swego grajdoła poza granice naszego biednego kraju. U nas ani czytelnik ani klient nie jest panem, on jest intruzem, a bibliotekarz nigdy nie był od tego aby pracować, to dość obce i nowe pojęcie dla niego. Odebrać książkę ze stolika, gdzie czytenik ją zostawił po przeczytaniu, to coś nie do pomyślenie, wyobrażacie sobie jaką burę oberwałby od bibliotekarza. To zaiste powiadam wam zupełnie odmienna grupa pracowników - "pracownik inaczej".
        Z zadziwieniem czytam w postach bibliotekarzy, że literatura pochdząca z ppczątku XX, XiX, a nawet ta późniejsza to chłam.
        Ale to kolejny dowód na to, że to specyficzna grupa pracowników, nie rozumieją swojego zadania i zadania instytucji w której pracują.
        Nawet opracowanie zbioru wsteczne nie jest potrzebne - zaiste dziwy, dziwy, dziwy.
        Myślę, że do chwili kiedy nie zrozumieją, że niewielu jest ludzi, którzy dzisiaj będą godzinami przesiadywać w ich bibliotekach aby czytać na miejscu literaturę, nasze dobro narodowe będzie umierać w murach prl-owskich bibliotekach.

        Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt, godny polecenia Ministrowi kultury, Ministrowi Nauki. Postarałem się dowiedzieć o co chodzi z bezpłatnym egzemplarzem obowiązkowym przekazywanym bibliotekom publicznym przez wydawców. W wielu krajach jest również podobna zasada i ma ona na celu ochronę zasobu narodowego.
        Zupełnie normalne jest jeżeli egzemplarz taki otrzymują biblioteki publiczne, które oferują dostęp do literatury dla całego społeczeństwa bez ograniczeń. Przekazaywanie takiego egzemplarza do bibliotek uczelnianych, niezależnie od ich rangi jest totalnym nieporozumieniem. BIBLIOTEKI TE UDOSTĘPNIAJĄ ZBIORY DLA OKREŚLONYCH, WYBRANYCH GRUP SPOŁECZEŃSTWA I NIE SĄ Z ZASADY BIBLIOTEKAMI PUBLICZNYMI.
        JELI WIĘC COŚ JEST DOBREM NARODOWYM, PUBLICZNYM NIE MOŻE BYĆ KIEROWANE DO BIBLIPOTEK UCZELNIANYCH. I choć nie wiem jak chcielibyśmy bronić takich decyzji, to nikt nie obali tej teazy.

        Na dowód tego odsyłam do powuyższych postów bibliotekarzy BJ, którzy to dziedzictwo narodowe nazywają makulaturą, a chyba nawet gorzej.
        PRLowscy bibliotekarze nie ułatwią nawet dostępu do tego zasobu, tylko machną nam przed nosem i powiedzą "czytaj se to na miejscu".
        Do tego jeszcze jest sprawa zaginionych cennych dzieł wyniesionych przez nich z biblioteki.
        Z takimi ludzmi mamy budować nową Polskę, przyjazną, ustawioną frontem do ludzi. A gdzie cyfryzacja zasobów ?????????
        Zgroza.
        APELUJĘ O NATYCHMIASTOWE ODEBRANIE EGZEMPLARZA OBOWIĄZKOWEGO I WYSŁANIE BIBLIOTEKARZY NA DOUCZANIE.
        • Gość: niepracownik Re: wymiana kadry w BJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.08, 20:01
          Zgadzam się w każdym względzie. Konieczna st zapewne gruntowna wymiana kadry w BJ, minimum polonistów z kompleksami, ludzi nie mogącyc zatrudnić się w prawdziwych firmach. Każdyz nuich powinien przymusowo przepracować w normalnej firmie kilka lat i nauczć się porządnej pracy (z dyrekcją włącznie), kontaktu z użytkownikiem, poznać zasady zaspakajania potrzeb użytkowników, traktowania ludzi a nawet ubioru, bo rzecież repezentuje instytucję.
          Normalna praca bibliotekarza zaczyna się od kawy, śniadania i godzinnych plotek, opowiadania przeżyć z dnia poprzdniego ale nade wszystko plotki, zawiść ... a księgozbir leży i czeka na zmiłowanie, czytelnik jest gdzieś na końcu listy.
          ażdy młody zaczynający pracę od biblioteki jest skończony jako pracownik , z niego już nic nie będzie.
          Bibliotekarze do roboty i nauki.
Pełna wersja