..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też nie

08.09.08, 03:43
powiem , że nie ...i nie bardzo chciałabym sie zniechęcać....a
jednak , czy to może dziwić...że ten zapowiadany bal przez pana L.
może napawać niezbyt optymistycznie ...conajmniej....

Na tym forum też lubiłam pisac i bawić sie ale mam wrażenie , że tę
zabawę pora kończyc.....
Nie chce byc jakąś bardzo radykalną...a jednak trochę się
zastanawiam... co dalej ...
Czy było warto ?? z pewnoscią tak - poznałam tu kapitalnych
ludzi....i bardzo im za to dziękuje...serio :)
Na wszelki wypadek - wszystkim duzo pomyślnosci a szczegolnie
prowadzącym to forum...prowadzcie tak dalej....:)
gosia
    • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 08:13
      Proszę o zmianę decyzji, to tylko noc i nadchodząca jesień. Po nocy
      smutny poranek, w Łodzi zanosi się na deszcz, pogoda się zmienia...
      Niby milczenie popłaca ale, czy wszystko musimy robić dla kasy? No,
      troszkę zastanowić się, ok ale tylko troszkę.

      Rogal z makiem, szklana mleka, a następnie duża czarna. Pozdrawiam.
      • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 12:42
        Zerakm, a tu słówko napisane przez <kiikko>. Zerkam drugi raz, a tu
        nie ma słówka napisanego przez <kiikko>. Kiksujemy, kończy się
        bajka, czy co?
        • weronka77 Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 12:59
          Barrini tną;-)
          • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 13:27
            Dlaczeko są okrutni, zmiana rządu się szykuje?

            Rany koguta, całe wieki nie widziałem tego nicka. Gotowaniem się
            zajmowałaś, czy zdobywaniem medali, w Chinach? Nawet czasami się
            zamyśliłem, kto teraz będzie mordował. Przegladając programy TV
            muszę stwierdzić, że porobiło się na Twoją niekorzyść. Teraz mordują
            prawie wszyscy, wszystko i wszystkich. Wczoraj słuchałem
            pioseneczek, usłyszłem słowa Beaty, która wspominała o obietnicach,
            ona jedna wyzbyła się mordów, a może się mylę.
            • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 13:32
              "G" mi blokuje, co to się porobiło.
            • weronka77 Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 15:48
              Mordują owszem ale nie wszystkim się to opłaca;-)Idąc za
              przykładem "udostepniłam" nick weronka77 innym i osobiście rzadko
              pod nim bywam ;-) JEstem owszem codziennie ale pod innymi nickami;-
              )))BTW- nie gotuję- nie umiem, nie muszę?;-))
              • weronka77 Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 08.09.08, 15:54
                no i niestety nudno tutaj jak diabli ostatnio więc udzielać się nie
                ma potrzeby;-) CZasem jakieś dogryzanki, przepychanki- żeby nie
                wyjść z formy, owszem;-)))
                • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 09:10
                  Nudy na pudy, co zrobić, polityczne przesilenie, przy jednoczesnym
                  przejedzeniu się netem. Tak to jest, gdy w nowej formule odradza się
                  układ jedynie słusznej drogi PZPR, SD, przy pozornie marginalnym
                  wsparciu PSL. Napisałem odradza, no może bardziej nabiera blasku.
                  Polityczne zerowanie rozmów prowadzi do braku aktywności, w efekcie
                  do obumierania, zero mlaskania, zero gawędzenia, a nawet zero
                  poezji. To ostatnie strasznie mnie smuci, bardziej niż fakt, że Twoi
                  naśladowcy mordują, przy minimalnym zysku i braku sławy.

                  Dobrze wiem, ze w gotowaniu jesteś mistrzynią, wiadomo, przez
                  żołądek do serca. Proponujesz pierogi z serem, ok. Nudy na pudy, a
                  co z Twoim kotemgrzmotem?
                  • weronka77 Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 14:10
                    Olałam;-) Gotować nie umiem;-) Jakoś nigdy nie musiałam;-) Wystarcza
                    urok osobisty;-))))Ale mogę Cię zaprosić na wspaniały obiad jak
                    tutaj zawitasz:-) NAwet za niego zapłacę;-)
                    • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 14:44
                      Dzisiaj mam straszny apetyt, bywa czasami, przy zmianie pogody.
                      Nisko mnie cenisz lub traktujesz zaproszenie jak biznes [tylko
                      jaki], jedynie w tym przypadku mogę zrozumieć. Może moje szelki są
                      tak beściarskie, że pociągająco przyciągają, no, kto wie. Lękam się
                      obiadu, wiadomo że jesteś wspaniałą morderczynią, a co, ja Klaudiusz
                      [Tiberius Claudius Drusus Nero Germanicus]? Z drugiej jednak strony,
                      jak szaleć, to szaleć, kiedyś się do Krakowa wybiorę. Co dziwne, w
                      Krakowie uwielbiam słuchać Lennona, sam się sobie dziwię. Pewnie
                      solidniejsze obcowanie z miastem naprowadzi mnie na inne klimaty, w
                      typie odprężającej Kasi Klich. Dzięki za miłą propozycję, będę
                      pamiętał.

                      Kotgrzmot wydawał staraszne miauuu, chyba tęsknił za Tobą. Gdzie Ty
                      go upatrzyłaś, Ty babeczka z klasą i On brrr.

                      W Łodzi świeci słoneczko, a jak pięknie! Pozdrawiam.
                      • weronka77 Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 17:17
                        Zatem zapraszam;-) Lennona też będziesz miał, bo posiadam wszystkie
                        albumy, wydawnictwa, filmy itp o Beatlesach razem i każdym z osobna
                        jakie można było gdziekolwiek kupić.
    • domine.quidam Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 14:31
      Tak, a więc zginę.
      DQ
      • trooly Re: ..i ja lubiłam kiedyś bale.....a dzis też ni 09.09.08, 14:46
        Coś Ty taki szybki, ginąć bez pisku. Trzeba po męsku, z przytupem
        itd. Najlepiej po solidnym obiedzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja