duskj
29.09.08, 12:11
w niedzielę wieczorem mojej koleżance skradziono torebkę, najprawdopodobniej kiedy poszedłem na dół do baru. Siedziała tyłem do dwóch dziewczyn na antresoli; jedną zapamiętałem, drugiej nie widziałem bo siedziała tyłem do mnie. Być może była jeszcze z nimi jedna przy nastęnym stoliku, ale nie jestem pewien. To jedyne osoby, które siedziały i zaraz wyszły. Torebka zawieszona była na oparciu krzesła, więc padła ofiarą sposobu starego jak świat.
No więc to były dziewczyny-kieszonkowcy!