Żal mi mojej byłej kobiety

15.10.03, 16:56
Kilka lat temu jak zostałem aystentem na uczelni zaczął się raj ! multum
młodych, ładnych studentek, było fajnie.
Aż poznałem taką jedną no i zamieszkaliśmy razem. Trwało to trzy lata. Wiecie
ile zarabia się na uczelni, a ja nie miałem wtedy mieszkania. Trzeba było
wynajmować, utrzymać się, a dziewczyna nie pracowała i jeszcze studiowała na
zaocznych, a rodzice (wieśniaki) nie mieli kasy i uznawali, że jedynym celem
dziewczyny to znaleźć męża.
No to mieszkaliśmy trzy lata razem (coś nie chciało mi się żenić), a ja
brałem masę chałtur ma prywatnych uczelniach, też szkołach policealnych, żeby
to jakoś związać. Pracowałem praktycznie od poniedziałku do niedzieli.
Aż w zeszłym roku w lipcu przez przypadek idąc sobie ulicą, zobaczyłem ją z
innym facetem.
Nawet nie była zaskoczona !
Kazałem jej się natychmiast wyprowadzić, wezwałem jej ojca - przyjechał wziął
jej rzeczy itp. Przyznaję iż "byłem w lekkim szoku". Tym bardziej, że Jej
koleżanki powiedziały mi, że ona pozostawała w tym związku od jakiegoś czasu
i właśnie szykowała się żeby się wyprowadzić ode mnie !
A ja, jak ona wychodziła na noc z domu, mówiąc, że idzie do koleżanki słuchać
muzykę, to jej ufałem !
Cóż, pozwoliłem jej zabrać z wynajmowanego mieszkania wszystko co chciała, za
wyjątkiem rzeczy stanowiących ewidentną moją własność (książki, komputer
itp.). Odbyło się to spokojnie bez awantury.


Aż ją wczoraj spotkałem po 15 miesiącach - żal było patrzeć. Ubrana
dziadowsko, strasznie smutna, na moje pytanie "co porabia ?" usłyszałem, ze
jest bez pracy, bez zasiłku, mieszka na wsi, bezmężna...

Nie wiem, bardzo mnie to poruszyło, wolałbym ujrzeć ją z innym facetem,
szczęśliwą, uśmiechniętą !

Powiedziałem jej, że jej tego życzę, żeby znalazła pracę, żeby poznała
fajnego mężczyznę i czym prędzej odszedłem.

Nie wiem, myślę o tym juz non - stop od 24 godzin

Być z kim jakiś czas, a potem spotkać tą osobę, tak nieszczęśliwą, choć wiem,
że powinienem ją nienawidzić to mi żal. Żal mi tych trzech lat, tego mojego
wysiłku, tych starań, żeby skończyła studia...

Specjalnie się tu zalogowałem i piszę, bo non stop o tym myślę, chciałem się
wypowiedzieć, a nie zrobię tego przed kobietą z którą teraz jestem ...




    • forward Re: Żal mi mojej byłej kobiety 15.10.03, 17:06
      A mnie jej nie żal. Żal za to mi ciebie że byłeś na tyle zaślepiony lub
      łatwowierny albo po prostu zbyt zakochany że nie przyłapałeś jej na kłamstwie.
      Sama wybrała, a każdy wybór niesie za sobą jakieś konsekwencje.



      Forward




      • kat.ia Re: Żal mi mojej byłej kobiety 15.10.03, 17:39
        Pamiętaj: nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Albo jak to
        sparafrazowała moja przyjaciółka: do tego samego gnoju.

        Poza tym każdy jest kowalem swojego losu.

        A żalu nie mylić z miłością
    • Gość: Paweł Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.ghnet.pl 15.10.03, 17:49
      Trafilem tu przez przypadek... kliknalem na link i przeczytalem Twojego
      posta... Tak mnie to poruszylo ze musze cos napisac... Z jednej strony
      dziewczyna po prostu Cie wyzyskiwala i oszukiwala co nic dobrego
      na "ewentualna" przyszlosc nie wrozy. Z drugiej jednak mozna pomyslec ze
      poprostu wybrala zla droge. Moze to brzmi troche naiwnie, ale nie zawsze
      dokonujemy prawidlowych wyborow.
      Jezeli moge to mam dla Ciebie rade. Jesli jestes wolny to postaraj sie ja
      znalesc i sprobowac na nowo. To na pewno bedzie bardzo ciezkie... ...ale kto
      wie - moze da to owoce. Jezeli nie masz nic do stracenia to czemu nie
      sprobowac??
      Natomiast jezeli jestes z kims na kim Ci naprade zalezy (tak wynika z Twojego
      posta) to nie masz sie co zastanawiac. Kazdy z nas ma swoje zycie, swoje
      wybory i musi za nie odpowiadac. Ty stworzyles jej juz raz szanse - nie
      skorzystala z niej. zreszta inicjatywa zawsze moze wyjsc od niej.
      Pozdrawiam i zycze szybkigo "pogodzenia z wlasna dusza"
    • Gość: edi A mnie wcale Cie nie zal bo: IP: 128.187.28.* 15.10.03, 18:32
      A mnie wcale Cie nie zal bo:
      1. Postepowales nieetycznie wykorzystujac swoja pozycje zawodowa do
      znalezienia kobiety dla siebie, lapiac laski na swoj autorytet naduzyles go.
      Powinienes zostac zwolniony z pracy.
      2. Biorac fuchy zaniedbywales swoje obowiazki na macierzystej uczelni.
      Gowno mnie obchodzi ze nie da sie z tego utrzymac, jak sie nie da to idz
      do innej pracy.
      3. Powinienes wiedzec ze kobiety takie juz sa, interesuje je ile zarabiasz,
      czy potrafisz im zapewnic bezpieczenstwo, itd
      4. Jesli ja naprawde kochasz to pozwol jej wrocic, zamiast odrzucac - tak
      najlatwiej.
      • miluszka żadnych rad 15.10.03, 18:45
        a ja nie udziele zadnych rad , bo każda sytuacja jest inna i niepowtarzalna.
        Być może:
        -ona dała dupy
        - ty wykorzystywałeś sytuację
        -nie wchodzie się dwa razy do tej samej wody
        -próbujcie jeszcze raz, bo warto....
        itd itp.
        Rób jak uważasz, jeśli masz ochotę spróbować - spróbuj. Może ona się zmieniła,
        a może ty się zmieniłeś. A może po prostu ten smutny nastrój przejdzie ci za
        kilka dni??
        M
      • asystentnauczelni Re: A mnie wcale Cie nie zal bo: 15.10.03, 20:57
        Gość portalu: edi napisał(a):

        > A mnie wcale Cie nie zal bo:
        > 1. Postepowales nieetycznie wykorzystujac swoja pozycje zawodowa do
        > znalezienia kobiety dla siebie, lapiac laski na swoj autorytet naduzyles go.
        > Powinienes zostac zwolniony z pracy.

        Jakbyś studiował to byś zobaczył jak to studentki "podrywają" wykładowców.
        Akurat z Nią miałem tylko 30 godzin zajęć, a bliżej poznaliśmy się PO tym jak
        mieliśmy zajęcia. Zaliczenie dałem jej w styczniu, a zaczęliśmy się spotykać w
        marcu



        > 2. Biorac fuchy zaniedbywales swoje obowiazki na macierzystej uczelni.
        > Gowno mnie obchodzi ze nie da sie z tego utrzymac, jak sie nie da to idz
        > do innej pracy.
        Nie zabiedbywałem zajęć. Pensum asystenta na UJ wynosi 150 godzin w semestr.
        Jek ktoś chce nie ma problemu, żeby dodatkowo pracować. W terminie napisalem
        doktorat.



        > 3. Powinienes wiedzec ze kobiety takie juz sa, interesuje je ile zarabiasz,
        > czy potrafisz im zapewnic bezpieczenstwo, itd
        Jak można zapewnić kobiecie bezpieczeństwo jak się nie ma środków na
        utrzymanie ? Policz wynajęcie mieszkania 1200 zł, opłąta za studia zaoczne
        około 400 miesięcznie, bieżące życie, jedzenie itp. Samochód na utrzymaniu.
        Odkłądanie pieniędzy na kupno mieszkania. Wyjaz na wakacje. Poniżej 5 tys. na
        miesiąc nie da się rady tego wszystkiego osiągnąć.

        (mała ciekawostka, gościu z którym się spotykała, jak się później dowiedziałem
        od jej koleżanek, był bezrobotnym absolwentem AE, na utrzymaniu rodziców)



        > 4. Jesli ja naprawde kochasz to pozwol jej wrocic, zamiast odrzucac - tak
        > najlatwiej.
        Nie ma powrotu jestem z inną kobietą. Po prostu jest mi jej żal, ale już
        dość "użalania"
      • Gość: cosmo Re: A mnie wcale Cie nie zal bo: IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.03, 22:11
        Edi nie przesadzaj!!! Przecież wiele osób uczy w kilku miejscach i wcale nie
        zaniedbuje 'swoich obowiązków'. Niestety takie są realia, że z jednej pensji
        nauczycielskiej, bądź akademickiej niełatwo jest przeżyc. Takie 'fuchy'
        świadczą, moim zdaniem, o życiowej zaradności i pracowitości.
        • zaholec Re: A mnie wcale Cie nie zal bo: 19.10.03, 11:31
          Gość portalu: cosmo napisał(a):

          > Edi nie przesadzaj!!! Przecież wiele osób uczy w kilku miejscach i wcale nie
          > zaniedbuje 'swoich obowiązków'. Niestety takie są realia, że z jednej pensji
          > nauczycielskiej, bądź akademickiej niełatwo jest przeżyc. Takie 'fuchy'
          > świadczą, moim zdaniem, o życiowej zaradności i pracowitości.



          Takie fuchy świadczą jedynie o zaniedbywaniu swojej pracy. Od wielu, wielu lat
          wiadomym jest jaki jest poziom zarobków nauczycieli wszelakiej maści. Idąc do
          pracy w takim zawodzie świadomie wybiera się taką sytuację, a nie inną. Albo
          jesteśmy odpowiedzialni za to co planujemy i robimy albo nie.. Albo realizujemy
          własny plan albo nie potrafimy się przyznać ,że zrobiliśmy głupio i nazywamy to
          zaradnością :))) Zwykłe fuchmaństwo nie jest żadną zaradnością, a jedynie
          desperacką próbą ukrycia przed sobą, że nasz wybór okazał się być cienkim.
      • Gość: Pio Re: A mnie wcale Cie nie zal bo: IP: *.crowley.pl 16.10.03, 21:38
        Podpisuje sie pod tym - jednak 90%, bo nie radze Ci do niej wracac,
        nawet jesli myslisz, ze ja dalej kochasz. Ona raz juz od Ciebie odeszla -
        - to kwestia czasu (najprawdopodobniej), kiedy zrobi to ponownie. Choc nie
        mozna wykluczyc, ze akurat nie - to ryzyko jest cholernie duze.

        I jeszcze dodam, ze wkurzaja mnie tacy uzalajacy sie asystenci - wy macie
        jak napisales "raj" i uzywacie sobie, mldode panienki/studentki daja wam
        dupy (nie moge tego inaczej nazwac, tylko czasami bardzo bardzo rzadko
        jest to cos wiecej) i maja lepiej na studiach - transakcja wymienna.
        Koniec

        Pio
    • Gość: walnięty Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.03, 19:44
      Ja w podobnej sytuacji, żeby nie żenować znajomych czy rodziny, także
      korzystałem z internetu. Pomaga na krótko, potem znów trzeba komuś
      opowiedzieć. Od jakiegoś czasu nikomu nic nie opowiedziałem ze swojej miłosnej
      rozterki, ale stan taki osiągnąłem dopiero po 2 latach. Może jestem gadułą?
      Trzymaj się bracie, a do niej nie wracaj. Nie warto.
    • Gość: bubu Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.rginternet.pl 15.10.03, 21:39
      A mnaie jest żal Ciebie i twojej obecnej Kobiety, że nie możecie o tym ze soba
      porozmawiać.
      • asystentnauczelni Re: Żal mi mojej byłej kobiety 15.10.03, 21:59
        Moja obecna kobieta doskonale zna moją przeszłość, ja jej też, postanowiliśmy,
        ze spróbujemy coś wspólnie "zbudować"...
        I co nagle mam powiedzieć, że spotkałem "tamtą", żel mi jej...?
        Ja bym nie chciał, żeby moja obecna mówiła - słuchaj spotkałam byłego, żal mi
        go...
        • Gość: Jagor Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.03, 22:54
          Twoja Obecna to też pewnie studentka. Chłopie, Ty to maż pracę !!!
          • asystentnauczelni Re: Żal mi mojej byłej kobiety 15.10.03, 23:01
            Ano
            Tylko, że większa róznica wieku, a ja jestem - tak myślę - "trochę mądrzejszy"
      • zaholec Re: Żal mi mojej byłej kobiety 19.10.03, 11:26
        Gość portalu: bubu napisał(a):

        > A mnaie jest żal Ciebie i twojej obecnej Kobiety, że nie możecie o tym ze
        soba
        > porozmawiać.



        Święta racja bubu, święta...
    • tolunia19 Re: Żal mi mojej byłej kobiety 16.10.03, 13:09
      co prawda nie wiem co czujesz i nie chcialabym się znaleźć w takiej sytuacji
      ale chociaż to przykre spotkać swoją byłą miłość w nędzy to nie wybaczyłabym i
      nie wróciła!
    • Gość: Kiki Chłopie, dobrze zrobiłeś, są tysiące innych IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 16.10.03, 13:59
      i to ładniejdzych, mądrzejszych. Daj sobie spokój z byłą narzeczoną.
    • etteila Re: Żal mi mojej byłej kobiety 16.10.03, 14:14
      Myślę że Twoja decyzja jest słuszna. Wszystko zależy tak na prawdę od Ciebie.
      Jeśli masz instynkt opiekuńczy (bardzo mocno rozwinięty...) to wróć do niej i
      tak na prawdę żyj za nią. Jeśli natomiast potrzebujesz kobiety-partnera to
      decyzja powrotu nie będzie słuszna.
      Swoją drogą uważam że usprawiedliwianie dorosłego człowieka (tak zarówno
      kobiety jak i mężczyzny) za nieporadność nie doprowadzi do niczego dobrego w
      przyszłości.
      Wybacz, ale z tego co piszesz, to miałeś dzieciaka nie kobietę. Ona sama musi
      znaleźć swoją drogę i przejrzeć na oczy. Twoja pomocna dłoń może być
      nieoceniona ale żeby posuwać się do aktów poświęceń to już zdecydowanie
      asystencie za dużo.
      Trzymam kciuki za podjętą decyzję
      Pozdrawiam
      Kobieta
    • Gość: Camille Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 16.10.03, 22:46
      A ja odnosze wrazenie, ze ty byles dla niej wiecej ojcem/opiekunem niz
      chlopakiem.
      Nie widze w twojej opowiesci ani grama milosci, intymnosci. Ona po prostu
      tez sie nie chyba nie czula zbyt zwiazana z toba, skoro odeszla.
      • Gość: staruszka Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.gal.pl / 195.205.114.* 17.10.03, 06:58
        Ja spotkałam swoją byłą ( WIELKĄ ) miłość po przeszło dwudziestu latach.
        Okazało się, że jest bardzo zniszczonym i zaniedbanym.. bezrobotnym
        alkoholikiem.

        I co ? I nic.
        Żal mi go ale co z tego ? Przeciez miłość już nie wróci.
    • Gość: miastowa Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: *.ae.krakow.pl 17.10.03, 12:04
      W określeniu przez Ciebie rodziców swojej byłej dziewczyny jako "wieśniaki",
      myślę, że doskonale przedstawiłeś siebie. Myślę, że lepiej będzie dla Twojej
      eks , jak do niej nie wrócisz, bowiem jak widać czasami ludzie ze wsi mają
      więcej nawet nie tyle klasy, ale elementarnych zasad dobrego wychowania
      niż "miastowi" ( i to dam sobie rękę uciąć, że miastowymi się stali dopiero jak
      przyjechali na studia z dziury, w której mieszkali!) i to z zadęciem do
      bycia "pracownikiem naukowym", czym zresztą musiałeś pochwalić się w swoim
      poście. Myślę, że po nieudanych próbach Twoja eks znajdzie w końcu kogoś z
      klasą!!! Więc nie użlaj się nad nią, ale może zastanów nad sobą.
      • Gość: xxx Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: 213.17.152.* 17.10.03, 21:09
        A ja się doczytałam pewnego żalu ,że byłem zbyt zapracowany,nie widziałem co
        się dzieje,dziewczyna była samotna,a ja ją kochałem, wiązałem jakieś
        plany,doznałem szoku,siedzi to we mnie i się odezwało,gdy ją
        zobaczyłem...Zaglądnij głęboko w siebie...A pisze Ci to już osoba po 50-
        tce,która kupę lat żałowała,że była stanowcza ...
    • ileana Czy tylko zal i dlaczego kobietki????? 17.10.03, 21:48
      asystentnauczelni napisał:

      > Kilka lat temu jak zostałem aystentem na uczelni zaczął się raj ! multum
      > młodych, ładnych studentek, było fajnie.
      > Aż poznałem taką jedną no i zamieszkaliśmy razem. Trwało to trzy lata.

      Mowisz ze poznales taka jedna??
      Czy wziales dziewczyne(studentke) na utrzymanie?Czy byla miedzy wami milosc?

      Wiecie
      > ile zarabia się na uczelni, a ja nie miałem wtedy mieszkania. Trzeba było
      > wynajmować, utrzymać się, a dziewczyna nie pracowała i jeszcze studiowała na
      > zaocznych, a rodzice (wieśniaki) nie mieli kasy i uznawali, że jedynym celem
      > dziewczyny to znaleźć męża.
      > No to mieszkaliśmy trzy lata razem (coś nie chciało mi się żenić), a ja
      > brałem masę chałtur ma prywatnych uczelniach, też szkołach policealnych,
      żeby
      > to jakoś związać. Pracowałem praktycznie od poniedziałku do niedzieli.

      Nie bardzo rozumiem ....jaki miales uklad z dziewczyna??
      Nie chce tu rozwazac na co dziewczynaliczyla i czy byla w tym zwiazku uczciwa.
      Rozwazam tylko Twoja strone.
      Nie czuje w tym zwiazku wogole milosci a zwykly uklad ....

      > Aż w zeszłym roku w lipcu przez przypadek idąc sobie ulicą, zobaczyłem ją z
      > innym facetem.
      > Nawet nie była zaskoczona !

      Znalazla milosc??
      > Kazałem jej się natychmiast wyprowadzić, wezwałem jej ojca - przyjechał
      wziął
      > jej rzeczy itp. Przyznaję iż "byłem w lekkim szoku". Tym bardziej, że Jej
      > koleżanki powiedziały mi, że ona pozostawała w tym związku od jakiegoś czasu
      > i właśnie szykowała się żeby się wyprowadzić ode mnie !
      > A ja, jak ona wychodziła na noc z domu, mówiąc, że idzie do koleżanki
      słuchać
      > muzykę, to jej ufałem !
      Ufales ??
      Dziwi mnie to

      > Cóż, pozwoliłem jej zabrać z wynajmowanego mieszkania wszystko co chciała,
      za
      > wyjątkiem rzeczy stanowiących ewidentną moją własność (książki, komputer
      > itp.). Odbyło się to spokojnie bez awantury.
      >
      >
      > Aż ją wczoraj spotkałem po 15 miesiącach - żal było patrzeć. Ubrana
      > dziadowsko, strasznie smutna, na moje pytanie "co porabia ?" usłyszałem, ze
      > jest bez pracy, bez zasiłku, mieszka na wsi, bezmężna...
      >
      > Nie wiem, bardzo mnie to poruszyło, wolałbym ujrzeć ją z innym facetem,
      > szczęśliwą, uśmiechniętą !
      >
      > Powiedziałem jej, że jej tego życzę, żeby znalazła pracę, żeby poznała
      > fajnego mężczyznę i czym prędzej odszedłem.
      >
      > Nie wiem, myślę o tym juz non - stop od 24 godzin
      Dlaczego myslisz o niej ,dziwi mnie to, litosc????
      Jesli to litosc to daj Jej spokoj.
      >
      > Być z kim jakiś czas, a potem spotkać tą osobę, tak nieszczęśliwą, choć
      wiem,
      > że powinienem ją nienawidzić to mi żal. Żal mi tych trzech lat, tego mojego
      > wysiłku, tych starań, żeby skończyła studia...
      >
      > Specjalnie się tu zalogowałem i piszę, bo non stop o tym myślę, chciałem się
      > wypowiedzieć, a nie zrobię tego przed kobietą z którą teraz jestem ...

      Myslisz ciagle o niej ... czyzbys ja jednak kochal?
      Nie potrafie Cie zrozumiec.
      Z nowa kobieta powiedzieliscie wszystko o sobie albo prawie wszystko i
      daliscie sobie szanse... to samo pewnie stanie sie z Twoja byl dziewczyna
      jesli jej sie poszczesci odnalezc siebie i kogos wartosciowego
      To ze poszla z kims biednym ale z ktorym zapewne laczyla ja milosc i
      szykowala sie odejsc od Ciebie mimo materialnych wygod ,mowi duzo o waszym
      ukladnie.
      Niestety znalam uklad asystent - studentka i unikalam jakichkolwiek zblizen z
      moimi asystentami na studiach..
      Mysle ze Ci to przejdzie po kilku dniach i zapomnisz,dobrze ze choc troche Ci
      jest Jej zal.Nie uwazam ze jej postepowanie bylo w porzadku ale to inna sprawa.
      Pozdrawiam

    • Gość: JA Re: Żal mi mojej byłej kobiety IP: 5.2.* / *.chello.pl 17.10.03, 21:53
      wal się koleś (sentymentalny asystent)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja