Dodaj do ulubionych

Tani kredyt? Nie w Krakowie!

IP: *.chello.pl 18.12.08, 22:19
ciekaw jakie wartości przyjmuje urząd skarbowy??
Obserwuj wątek
      • terion Re: jak to mawiał Napoleon 18.12.08, 23:18
        > są trzy rodzaje kłamstw:kłamstwo - wielkie kłamstwo i STATYSTYKA - i jak i wdać jeszcze: jest i czwarte - dane GUS - tego nawet Napoleon nie był w stanie przewidzieć!

        Nie GUS tylko co najwyżej developerka ściemnia. Bo zgadnij od kogo ma dane GUS? Ano od wykonawców, i jaki mają w tym cel,aby zaniżać koszty? To developerzy próbują teraz jakoś zamazać fakt ich niebotycznych marż, ale nijak im się to nie udaje..

        Niech developerzy obniżą ceny do dopłat, a nie podwyższać dopłaty do kredytów(czyli tak naprawdę developerom, bo cała kasa wyląduje na ich kontach - jako czysty zysk)
      • terion Re: jak to mawiał Napoleon 18.12.08, 23:21
        > Poza tym klient nie kupuje mieszkania po kosztach. Na cenę składają się koszty budowy, koszty funkcjonowania firmy i promocji inwestycji oraz zysk, bez którego inwestor zniknąłby z rynku. Dlatego apelujemy do władz o weryfikację danych

        Strasznie drogie te koszty "promocji i funkcjonowania". Jaki jest koszt funkcjonowania developera inny niż wykonawca działka? Księgowy tyle bierze, czy pani sekretarka pod telefonem? Może czas na oszczędności? I na weryfikację cen?
    • Gość: romaszewski Re: oj panie Misiak, coś pan się mija z prawdą IP: *.chello.pl 18.12.08, 23:42
      jakie historyczne dane?
      jaki cykl 3 letni?? a może 45 letni??
      Blok przeciętnie buduje się 12 miesięcy, więc o jakim cyklu pan mówi?

      Prawda jest taka, że tak duże rozbieżności wynikają z największych w kraju różnic pomiędzy kosztami budowy (wraz z gruntem) a ceną sprzedaży (w listopadzie 2007 całkowity koszt budowy = ~3000zł za m2).

      Dopóki deweloperzy nie zejdą na ziemię (4-5 tys.zł/m2 MAX) sprzedaż będzie leżała.
      Jakoś mnie to nie martwi, wolę do tego czasu wynająć 2 pokoje w centrum miasta (5min. od pracy) za 1650zł, niż płacić 2500zł raty za mieszkanie pod autostradą (np. na dalekich Klinach).
      • Gość: qqryq Oj, nie do końca IP: 83.13.74.* 19.12.08, 00:04
        Facet mówi o cyklu inwestycyjnym, a nie budowlanym. Od zakupu działki do
        rozpoczęcia budowy w Krakowie deweloper czeka czasem nawet 2 lata. (Obok mnie
        chcą budować osie-dle 6-blokowe. Jako właściciel sąsiadującej nieruchomości
        papiery z Wydziału Architektury, które poprzedzają wydanie pozwolenia, otrzymuję
        od ok. 2 lat. Sprawa jest wciąż w toku.) A ziemia w tym czasie drożeje. Co
        ciekawe, drożeje stale, więc o spadkach cen do 4 tys. nie ma co marzyć.
        Niektórzy tak się pocieszają, ale jak deweloperzy zaczną coraz więcej mieszkań
        przerabiać na biura, to czekaj tatka latka i wynajmuj. A wynajmujący już
        zacierają ręce, bo na taką zwyżkę, jaka im się ostatnio trafiła, nie liczyli.
        • Gość: romaszewski Re: a przepraszam jednak się 'mija' IP: *.chello.pl 19.12.08, 01:00
          Jaki jest wpływ ceny ziemii na ceny mieszkań, można policzyć.

          Dla przykładu moje osiedle X, 3 kondygnacje, działka 50arów, cena około 8mln.zł za ha, w miarę dobra lokalizacja.
          Osiedle na jakieś 150 mieszkań, liczmy średnio 50m2 = całośc 7500m2.
          4 000 000zł/7500m2 = 530zł.
          Wow... 530zł na m2 mieszkania w dobrej lokalizacji, przy cenie 7600zł za m2 (stan deweloperski), taka cena gruntu musiała ściąć dewelopera z nóg.
          [Nawiasem mówiąc, żeby wszystko było jasne koszt deweloperki to jakieś 2000-2500zł za m2, kurtyna spadła w momencie kiedy pewna firma oddawała osiedle zamówione przez miasto, cena 1680zł za m2 mieszkania bez gruntu, październik 2008]

          a co do cyklu, WZiZT uzyskuje się jeszcze przed zakupem ziemii, więc wliczanie tych 2 lat do procesu budowlanego jakoś mnie nie przekonuje
      • Gość: Eryk Re: cena 3647 jest średnią więc są tańsze mieszka IP: *.chello.pl 19.12.08, 01:10
        Wojewoda opiera się na informacji z GUS do którego firmy deweloperskie podają całkowity koszt budowy (wraz z grunetm), np. w Krakowie ostatnio nieco ponad 3000zł za m2, a że deweloperzy budując za pożyczone od klientów pieniądze chcieli osiągnąć 120% marży, to cóż poradzić, chciałbyś, żeby państwo dopłacało do kasy prywatnych firm?
        Na szczęście to tylko chwilowa nierównowaga na rynku, czekaja nas 2-3 lata zjazdu cen, fala bankructw deweloperów i cen o jakich się nie śniło.

        Najgorszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić to kupowanie obecnie mieszkań w budowie, to zwyczajne proszenie się o poważne kłopoty.
    • Gość: renowa Tani kredyt? Nie w Krakowie! IP: *.su.krakow.pl 19.12.08, 08:16
      Trzeba powiedzieć, że cena odtworzeniowa wg. GUSu mnożona jest x1,3
      ( od stycznia chyba rząd zmienił wskaźnik na 1,4) Więc teoretycznie
      3647*1,3=4741,10 (więc skąd ta kwota 4624.10?) Przy podwyżce do 40%
      mnoznika i tak wychodzi niecałe 5000 m2. Mieszkania od developerów
      mozna już w tej cenie kupić ( na Złocieniu np.) - no właśnie -na
      zad...iu, gdzie bez samochodu nie tyle się nie da ale liczyc tam na
      komunikacje miejską ( 1 autobus średnio co 20 minut)...
      Zostaje więc rynek wtórny (ale nie każy chce kupować wielką płytę),
      poza tym tutaj też nie jest zbyt różowo. Za cenę 4624 trzeba się
      liczyć, że mieszkanie będzie do remontu. Zazyczaj trafic na
      mieszkanie do 50m2 ( bo do tylu jest dopłata- jak kupisz 60m2 to
      dopłacą Ci 1/2 odsetek przez 8lat właśnie do tych 50m2, za nadwyżke
      płacisz już pełne odsetki, a metraż całkowity mieszkania zeby mógł
      być objęty ustawa nie może przekraczać 75m2) w takiej cenie to
      trzeba trafic na okazję , zazwyczaj niższa cena wiąże się z większym
      metrażem.
      Ale powiedzmy, że znalazło się mieszkanie ok.49m2 w cenie 4624,10 =
      około 227tys zł. Idziesz do banku (sytuacja sprzed 2 dni-sama byłam
      się dowadywac o ten kredyt dokładnie PKO BP) i co się dowiaduję? Że
      bank zaostrzył przyznawanie kredytów w złotówkach ( ten kredyt tylko
      w PLN można wziąść) i nie przyznaje kredytów na 100% wartości tylko
      trzeba miec min 10% wkładu własnego.
      Kredyt hipotetycznie ma słuzyć młodym małżeństwom ( nie tylko, ale
      jako młode małżeństwo cytuje własnie to) i powiedzcie mi skąd młode
      małżeństwo ma wziąść w tej sytacji ok. 23tys na wkład własny? A
      przecież trzeba mieć jeszcze jakieś 7,5tys na opłaty związane z US i
      notariuszem...
      A i jeszcze jedno wyliczone że przy kredycie na 230 tyszł i
      mieszkaniu o wielkości 50m dopłata przez 8 lat będzie wynosiła
      ok.56tys.
      Powiedzcie mi dla kogo ten program?
      Nam zaś nie pozostaje nic innego jak czekać, na wojewodę aż
      podniesie cenę za 1m2 oraz na to, że banki wrócą do kredytów na 100%
      wartości nieruchomości i odkładać, żeby mieć chociaż na opłaty.
      • terion Re: Tani kredyt? Nie w Krakowie! 19.12.08, 09:16
        > Kredyt hipotetycznie ma słuzyć młodym małżeństwom ( nie tylko, ale
        jako młode małżeństwo cytuje własnie to) i powiedzcie mi skąd młode
        małżeństwo ma wziąść w tej sytacji ok. 23tys na wkład własny? A
        przecież trzeba mieć jeszcze jakieś 7,5tys na opłaty związane z US i
        notariuszem...

        To chcą spłacać kredyt przez 30 lat, a nie są w stanie odłożyć 25tys? Mają dokładnie nic, null, zero, a startują do mieszkania kosztującego ich 10letni dochód, albo i więcej?
        Wzrosty mieszkań są właśnie przez to, że tacy ludzie dostali mega-kredyt i pompowali kasę do developera, nie liczyło się to, że mają dokłądnie nic - patrzyli tylko na swoją "zdolność kredytową" (cudzysłów zamierzony). Oszczędność wydawała im się mocno przereklamowana, skoro można wziąść kredyt na miliony.
        • Gość: renowa Re: Tani kredyt? Nie w Krakowie! IP: *.su.krakow.pl 19.12.08, 11:15
          > To chcą spłacać kredyt przez 30 lat, a nie są w stanie odłożyć
          25tys?
          Kiedy mają to odłożyć? Oboje kończą studia, idą do pracy wynajmują
          mieszkanie za które płaca 1200zł plus opłaty (jakieś 300zł).
          Zarabiają 2500zł. Zostaje 500zł na życie na osobę na cały miesią.
          Więc z czego odkładać.? W międzyczasie pojawia sie dziecko (dochodzi
          wydatek na nianię - 800-900zł/mies - do 3 roku życia, niestety nie
          było możliwości umieścić dziecka w żłobku w związku z ciągłymi
          problemami zdrowotnymi- potem przedszkole (jak je przyjmą) na
          szczęście z problemów zdrowotnych zdążyło wyjśc na prostą i
          zmniejszą się wydatki do jakiś 300zł ),Zarobki wzrosły do 4200zł,
          tylko czy teraz odkładać? Żeby odłozyć 30tys. ( licz że 10% wkładu
          to nie wszystko - jeszcze opłaty) odkładając 1000zł/mies to to co
          najmniej 3 lata, ale przez te 3 i przez te 3 lata życ na skraju
          ubóstwa... A jeszcze nie wiadomo czy za 3 lata będzie taka możliwość
          jak ten kredyt? Przez 3 lata znów mieszkania pójdą mocno w górę i te
          30tys to będzie mniej niż 5%.
          • terion Re: Tani kredyt? Nie w Krakowie! 19.12.08, 11:47
            > Kiedy mają to odłożyć? Oboje kończą studia, idą do pracy wynajmują
            mieszkanie za które płaca 1200zł plus opłaty (jakieś 300zł).

            Rata za takie mieszkanie to pewnie koło 2000PLN/mies + opłaty wciąż trzeba płacić. Skoro już teraz stoją tak cienko, to jak chcą je spłacać 30 lat?
            Za prawie 40 metrowe mieszkanie w którym mieszkam płace 1000PLN + opłaty, jego cena w szczycie to 9000/m2! Czyli prawie 350.000. Czy naprawde sądzisz, że rodzina z dochodem 2500 powinna dostac kredyt na 360.000? Wiesz jaka to jest rata? I czy uważasz że państwo powinno jeszcze dopłacić do tych 360.000, żeby developer dostał 400.000, choc budowa kosztowała go pewnie 200.000?

            > Żeby odłozyć 30tys. ( licz że 10% wkładu to nie wszystko - jeszcze opłaty) odkładając 1000zł/mies to to co najmniej 3 lata, ale przez te 3 i przez te 3 lata życ na skraju ubóstwa...

            A jak jedno z nich straci pracę choćby na miesiąc, albo dwa? Cała rodzina ląduje pod mostem, bo przecież nie mają NIC, oprócz kredytu który spłacają zostając z zerem w kieszeni. W przypadku takiej rodziny wynajem to koniecznośc i tyle.

            > Przez 3 lata znów mieszkania pójdą mocno w górę i te 30tys to będzie mniej niż 5%.

            I tak w nieskończoność będą szły mocno w górę jak przez ostatnie 3 lata? To za 10 lat m2 będzie po 100.000 chyba..
            Czy nie widzisz, że ceny mieszkan właśnie dlatego tak poszły w górę, że na rynku pojawiło się "z nikąd" tony pieniądza. "z nikąd" oczywiście oznacza niebotyczne kredyty - ale taka właśnie akcja kredytowa podniosła ceny mieszkań trzykrotnie w ciągu dwóch lat.
            • Gość: renowa Re: Tani kredyt? Nie w Krakowie! IP: *.su.krakow.pl 19.12.08, 14:19
              Wiesz terion, czepiasz się i tyle. i nie czytasz! Piszę, że rodzina
              kiedyś miała 2500 ale teraz ma 4200!
              Kredyt na 360tys nie dostaniesz nawet przy zarobkach 4200 (tak ja ta
              rodzina w tej chwili).
              A kredy o jaki może się starać w w ramach tego Programu " Rodzina na
              Swoim" to MAX 230.000!!!!!

              Widzę , żeś "starym" wyjadaczem, wszędzie Cię pełno, na każdym forum.
              Sądzę, że chyba brak Ci odwagi na spotknie człowiek twarzą w twarz,
              skoro godzinami śledzisz neta i piszesz na kilkunastu forach.
              Szukasz dziury w całym i tyle.
              • terion Re: Tani kredyt? Nie w Krakowie! 19.12.08, 23:39
                > Wiesz terion, czepiasz się i tyle. i nie czytasz! Piszę, że rodzina kiedyś miała 2500 ale teraz ma 4200!

                No więc skoro zarabiają więcej, to w czym problem, żeby odłożyć te 20.000PLN na wkład własny. Teraz ceny mieszkań raczej spadają niż rosną.


                > A kredy o jaki może się starać w w ramach tego Programu " Rodzina na Swoim" to MAX 230.000!!!!!

                Czyli dzięki rozbuchanej akcji kredytowej z ostatnich lat, można sobie za to jeden pokój kupić - super.


                > Widzę , żeś "starym" wyjadaczem, wszędzie Cię pełno, na każdym forum. Sądzę, że chyba brak Ci odwagi na spotknie człowiek twarzą w twarz, skoro godzinami śledzisz neta i piszesz na kilkunastu forach.

                No będzie tego już z 18 krókich postów na forum w grudniu. Z tego cztery tutaj. Faktycznie, życia mi braknie..


                > Szukasz dziury w całym i tyle.

                A całe to niby co? Jestem w podobnej jak Ty sytuacji, nie mam swojego mieszkania i wynajmuję. Ale uważam, że dalsze nadmuchiwanie bańki mieszkaniowej, tym razem pieniędzmi zabranymi podatnikom prowadzi do nikąd. Wojewoda podniesie limit, to developerzy podniosą marżę, mają w tym wprawę i zawsze będzie takie ściganie króliczka. Zyskają na tym developerzy i banki, napewno nie zwykli ludzie.
                Ja chcę powrotu sytuacji, kiedy promowana była oszczędność, a nie kredyt na granicy zdolności kredytowej, na setki tysięcy złotych, bo tylko za setki można teraz kupić mieszkanie - powody takiej sytuacji opisałem powyżej.
                Moi rodzice kupili kilka lat temu mieszkanie za 2500/m2.. W ciągu 2-3 lat cena tego mieszkania (szacowana na podstawie transakcji z okolicznych bloków, bo oni mieszkania nie zamierzają sprzedawać) wzrosła do około 8000/m2. Czy to jest normalna sytuacja? Czy jej rozwiązaniem ma być dalsze sztuczne pompowanie kasy w ten rynek? Pomysl o tym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka