Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw

IP: *.stella.net.pl 30.01.09, 22:09
tak sa kiepscy i dlatego te centra jada na taniej sile roboczej studentow
ostatnich lat, bełkot... tak jak inne przybytki z ameryki obok a4 i francuskie
w skawinie. wszyscy jada na studentach i jeszcze placz ze sa kiepscy... eh
    • c79 Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 30.01.09, 22:11
      Traktowanie uczelni wyższej jako miejsca *szkolenia* dla przyszłych
      pracowników jest nieporozumieniem. Należy czym prędzej rozdzielić uniwersytety
      od wyższych szkół zawodowych. Na tych pierwszych praktyka i warsztaty nigdy
      nie mogą zdominować teorii. Inaczej idea edukacji wyższej traci sens.
      • Gość: e Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:50
        Zgadzam się z tym w 100% !
        • zigzaur Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 13:10
          Oczywiście, studia za pieniądze podatników (także rodziców) są od tego, aby
          imprezować, upijać się, pluć na Amerykę na anonimowych forach i marzyć o
          niebieskich migdałach, tak?
          • Gość: Monarchista Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.mas.airbites.pl 31.01.09, 15:02
            zigzaur napisał:

            > Oczywiście, studia za pieniądze podatników (także rodziców) są od
            tego, aby
            > imprezować, upijać się, pluć na Amerykę na anonimowych forach i
            marzyć o
            > niebieskich migdałach, tak?

            Może nie aż tak, ale często studia traktowane sa jako przedłużenie
            dzieciństwa.
            • maciej.popielarz jakie uczelnie tacy "pracodawcy" 31.01.09, 19:43
              To jakie kiepskie uczelnie mamy widać właśnie najbardziej po ich absolwentach a
              obecnie tzw. pracodawcach, którzy to Oxfordu raczej nie skończyli. Ich fart
              polegał głównie na tym, że wchodzili na dziki dziewiczy rynek. Gdyby weszli na
              rynek dzisiaj to byli by takimi samymi absolwentami jak ci na których narzekają.

              Moi drodzy "Panowie/Panie Pracodawcy" - w cywilizowanym świecie ocenia się
              doświadczenie potencjalnego pracownika. Jeśli go taki kandydat nie ma to ocenia
              się jego zdolność do szybkiego uczenia - i to jest jego potencjał. Następnie
              uczy się go "firmy" i przywiązuje do niej dobrym traktowaniem i atrakcyjną płacą.

              Nikt wam nie da na tacy gotowego pracownika. No chyba, że będziecie sponsorować
              wybranemu studentowi specjalistyczne studia pod swoje wymogi (vide USA). Potem
              student musi u was pracować ileś lat (niekoniecznie za darmo i nie w mobbingu).

              Ale nie - wy chcecie tak o ... od reki. A jak poprosi o podwyżkę to na bruk i
              następnego - byle tanio.

              A propos podwyżek - pracownicy się nie angażują??? No bo po co? W razie czego na
              zmywaku nie zarabia się gorzej - a praca mniej stresująca. A jak ktoś zna dobrze
              angielski to raczej ma was "pracodawców" gdzieś - woli pracować za pięć -
              dziesięć razy tyle w UK czy Irlandii.

              Kiedyś różne konfederacje pracodawców, Lewiatany itp. zrzeszenia wyzyskiwaczy
              ględziły o "roszczeniowej postawie pracowników". te roszczenia to była płaca na
              poziomie na którym nie muszą liczyć złotówki "do pierwszego". A prawda była i
              jest taka, że najbardziej roszczeniową grupą są właśnie pracodawcy którzy
              chcieli by mieć niskie koszta pracy, i pracowników gotowych do wyzyskania bez
              żadnego wkładu ze strony pracodawcy, pracujący po 14 -16 godzin na dobę, za
              jałmużnę.

              Tak dobrze nie ma i Bogu dzięki.
              • Gość: klop.otek Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" IP: *.chello.pl 31.01.09, 20:25
                Szanowny Panie Popielarz,
                Czytajże Pan ze zrozumieniem! Artykuł nie był o tym, czy pracodawcy skończyli
                studia na Oxfordzie czy też kursy w Pabianicach! On jest o tym, że studia kończą
                ludzie nie znający języków, nie mający nawyku uczenia się i nie potrafiący
                dostosować się do warunków panujących w pracy!!! Nie ma mowy o specjalistycznym
                wykształceniu. Tego żaden zdrowo myślący znający polskie realia pracodawca nie
                oczekuje!
                Roszczeniowe myślenie pracownika jest faktem. W Polsce nie ma etosu pracy.
                Kombinowanie, naciąganie L4 tudzież kradzieże w pracy (począwszy od ołówka,
                papieru toaletowego poprzez ryzę papieru dla dzieciaka w domu skończywszy na
                sprzęcie komputerowym tudzież elektronarzędziach) są na porządku dziennym i nie
                są traktowane przez nikogo jako coś negatywnego! Raczej dowód zaradności i
                sprytu. To jest problem. Wykształcenie owszem, ale skoro brak u ludzi kultury w
                domu to żadna, nawet najlepsza szkoła już tutaj nie pomoże.
                • pikorab Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" 31.01.09, 21:33
                  Do tej polemiki nt opinii pracodawców i ludzi "uczonych w piśmie"
                  chciałbym dodać, bez intencji wkładania kija w mrowisko,że w latach
                  mojej młodości narzekano, że "organizacji pracy i ekonomiki przemysłu
                  nauczają ci, którzy niczego w życiu nie zorganizowali" I nie tylko !
                  <pikorab>
                  • Gość: klop Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" IP: *.chello.pl 31.01.09, 21:43
                    Co prawda to prawda.
                    Nigdzie człowiek nie znajdzie takiego bałaganu jak na wydziale zarządzania!!!
                • maciej.popielarz Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" 31.01.09, 22:19
                  @"On jest o tym, że studia kończą ludzie nie znający języków, nie mający nawyku
                  uczenia się i nie potrafiący dostosować się do warunków panujących w pracy!!!"

                  1) większość pracodawców wymaga znajomości języków bo tak się utarło a nie
                  dlatego że wymaga tego stanowisko
                  2) wielka liczba młodych ludzi którzy znają już język obcy woli pracować poza Polską
                  3) ci ludzie co wg. pracodawców nie mają nawyku uczenia się i dostosowania do
                  waruków pracy nie ma takich problemów za granicą - dziwne? Co ich według Ciebie
                  tak cudowanie odmienia?

                  @"Roszczeniowe myślenie pracownika jest faktem."

                  TAK??? A jakie to roszczenia??? Proszę wymień wszystkie jakie znasz.

                  @"W Polsce nie ma etosu pracy."

                  A co to etos pracy według Ciebie?

                  @"Kombinowanie, naciąganie L4 tudzież kradzieże w pracy (począwszy od ołówka,
                  papieru toaletowego poprzez ryzę papieru dla dzieciaka w domu skończywszy na
                  sprzęcie komputerowym tudzież lektronarzędziach) są na porządku dziennym i nie
                  są traktowane przez nikogo jako coś negatywnego! Raczej dowód zaradności i sprytu."

                  Za to o kradzieży prywatnego czasu pracowników przez pracodawców nie wspominasz
                  - bo to zapewne wpisuje się w etos pracy i pojecie "zarządzanie zasobami
                  ludzkimi". Kradzieże wyposażenia firmy są naganne, ale pamiętajmy, że przykład
                  idzie z góry.
                • polld74 Za etos pracy trzeba płacić 01.02.09, 03:46
                  Jeśli w Polsce 3 mln. ludzi zatrudnionych na pełnym etacie zapieprza co miesiąc do pomocy społecznej, żeby przeżyć to o jakim etosie pracy tu mówimy. Zatrudnianie za płacę minimalną 1296 PLN brutto w Warszawie to niewolnictwo, to taka sama praca jak na robotach przymusowych w III Rzeszy, hitlerowcy z resztą też dużo o etosie pracy mówili.
                  Natomiast zgadzam się z tobą, że ludzie i to nierzadko po studiach nie tylko nie mają nawyku, ale mają totalny opór przed uczeniem się czegokolwiek nowego. Przeprowadzałem setki szkoleń z obsługi oprogramowania magazynowego, księgowego itp... i słowo daję sto razy lepiej pracowało mi się z prostymi ludźmi w hurtowni gdzieś pod Piotrkowem Tryb. którzy w większości nie mieli matur, ani komputerów w domach, ale mieli zacięcie, żeby się czegoś nauczyć, niż z yapiszonami po SGH-u na miejscu w Warszawie.
                  • eti.gda Re: Za etos pracy trzeba płacić 01.02.09, 10:55
                    polld74 napisał:

                    > Natomiast zgadzam się z tobą, że ludzie i to nierzadko po studiach
                    nie tylko ni
                    > e mają nawyku, ale mają totalny opór przed uczeniem się
                    czegokolwiek nowego. Pr
                    > zeprowadzałem setki szkoleń z obsługi oprogramowania magazynowego,
                    księgowego i
                    > tp... i słowo daję sto razy lepiej pracowało mi się z prostymi
                    ludźmi w hurtown
                    > i gdzieś pod Piotrkowem Tryb. którzy w większości nie mieli matur,
                    ani komputer
                    > ów w domach, ale mieli zacięcie, żeby się czegoś nauczyć, niż z
                    yapiszonami po
                    > SGH-u na miejscu w Warszawie.

                    To i pod tym względem jest gorzej niż w PRL. Ja w ciągu 35 lat
                    pracy, mimo ukończonej politechniki, wielokrotnie uczestniczyłem w
                    kursach i szkoleniach, niekiedy długotrwałych (nazywało się to "z
                    oderwaniem od pracy"). I co ciekawe, wszystkie te wiadomości były
                    przydatne w pracy, a nawet bez nich trudno było sobie wyobrazić
                    dalszą pracę na moim stanowisku. Natomiast coś się chyba zmieniło na
                    lepsze: Otóż w PRL ci "prości ludzie", o których piszesz, wcale nie
                    garnęli się do pogłębiania swoich wiadomości, a obecnie tak.
                • Gość: puchatek Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.09, 08:55
                  Wszystko co Panie k. Pan napisał jest prawdą i nijak się ma do tego co napisano
                  w artykule, który jest raczej PR-owska wypociną przygotowującą grunt pod duże
                  cięcia wydatków w nauce i edukacji. Tak samo postępowano w ostatnich latach z
                  różnymi środowiskami.
                  "brak uawyku uczenia się" i "specjalistyczne wykształcenie" - groch z kapustą.
                  Jak Pan chcesz taki narybek to Pan musisz sięgnąć do gimnazjum albo szkoły
                  średniej, a potem go sobie w firmie wykształcisz - byle szybko się uczył.
                  Co do kradzieży. No cóż, w tym kraju kradną ale proponowałbym przeliczyć na
                  głowę w zależności od dochodów i chyba już wie Pan kto jest większym złodziejem.
                  Problemem jest gotowośc do bycia mobbingowanym, który w Polsce jest traktowany
                  przez pracodawców jako jeden z elementów podnoszących wartość pracownika.
                  Pracodawca nawet nie zdaje sobie sprawy że jego oczekiwania wchodzą w mobbing.
                  No bo skąd ma wiedzieć jak wyrósł w tym społeczeństwie.
                  Roszczeniowe myślenie cechuje w największym stopniu pracodawców. Pracownik może
                  upomnieć się o pieniądze. Pracodawca molestuje prawodawcę o kolejne przywileje,
                  ulgi i przepisy pozwalające mu w świetle prawa w większym stopniu wyzyskiwać
                  pracownika, a dzięki różnym ulgom na wielką skalę wyłudzać pieniądze, które
                  powinny znaleźc się w budźecie. A wszystko w zgodzie z prawem ... tworzonym na
                  zamówienie.
              • Gość: enkey Zagadzam się z kolegą IP: *.zone8.bethere.co.uk 31.01.09, 21:21
                Pracodawca oczekuje złotych gór, to górę złota musi zapłacić. Czasy
                taniej siły roboczej odeszły do lamusa.
                Sam pracuję w UK w tzw. "pracy umysłowej" ale nie zarabiam więcej
                niż inni koledzy i koleżanki na wózku widłowym. Jeżeli miałbym
                dyplom uczelni w UK i 2 letnie MBA to mógłym mieć postawę
                roszczeniową od pracodawcy w UK czy w Polsce. Ale nie można wymagać
                od 20-paroletniej osoby zaraz po studiach żeby była Einshteinem i
                znała 8 języków, no i może miała 5 letnie doświadczenie w branży.
                Niech pracodawcy zmienią swoje nastawienie bo czarno to widzę.
              • Gość: majkel Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 31.01.09, 21:24
                polscy pracodawcy rowniez mnie bardzo rozczarowuja
                • Gość: hmmmm __ bezsensowny jest cały system edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 23:39
                  sporo ludzi studiuje na niewłaściwych kierunkach, bo po maturze
                  trzeba było koniecznie gdziekolwiek studiować. Potem jest cała masa
                  ludzi mających magisterkę nie z tego, co naprawdę ich pasjonuje.
                  O to chodzi, a nie o to, czy ktoś po studiach ma, czy nie ma
                  doświadczenia... chodzi o sytuacje, gdy np. firma zatrudnić ma
                  studenta po prawie - do działu prawnego - a on naprawdę chciał być
                  lekarzem, ale nie dostał się na medycynę - tylko zamiast próbować do
                  skutku, albo nawet odczekać kilka lat robiąc co innego - aż będzie
                  mniej chętnych na miejsce - poszedł na studia prawnicze i mając 25
                  lat ma głowę przeciążoną wiedzą, która będzie jego kulą u nogi do
                  końca życia, bo na medycynę może już nie mieć sił i czasu. Ktoś taki
                  nie emanuje klimatem "hurra, jestem prawnikiem", tylko "dajcie mi
                  jak najwięcej kasy, żebym nie tęskił za medycyną"
                  • conthekst Re: __ bezsensowny jest cały system edukacji 01.02.09, 10:08
                    Kto jak kto. Skończyłem studia informatyczne. Matematyka i komputery były w moim życiu od połowy podstawówki pasją a radziłem sobie bardzo dobrze. Liceum to kontynuacja -profil matematyczno-fizyczny z rozszerzoną informatyką. Nie dziwi chyba wybór dalszej nauki - politechnika na kierunku informatycznym. W Polsce w okolicy brak perspektyw na znalezienie pracy (małe miasto), więc wyjazd za granicę i tam praca biurowa przy kompie. Zeszło półtora roku i wróciłem ze względu na dziewczynę. W Polsce oferty w stylu: praca w serwisie, wymagany własny samochód, doświadczenie wieloletnie, najlepiej osoba zaraz po studiach za pensję minimalną. I tak niemal w każdym miejscu w kraju. Obecnie aplikuję do firmy, gdzie właściciel prowadził z kandydatami osobiście rozmowy kwalifikacyjne. Rozmowa konkretna, firma rozwijać się w przyszłości będzie tak i tak, potrzebują tego i tego, a kandydat powinien mieć to i to. Będzie zarabiać tyle i tyle zaś w przyszłości tyle i tyle. Ma w firmie do zrobienia to i to, a jego obowiązki są też sprecyzowane. Zaprezentowałem się na tyle na ile potrafiłem i ponoć byłem jedną z dwóch osób po studiach. Plusów nałapałem bo zaprezentowałem trochę, ale co z tego, skoro podczas rozmowy koleś poprosił o wizję rozwoju serwisu. Podałem gotowe rozwiązania. Tyle, że może kilka było po myśli właściciela firmy. A dlaczego? Bo dla mnie jego propozycje były, obiektywnie rzecz biorąc, takimi, które powinny być już na starcie i nie zaprzątałem sobie nimi głowy tylko przeszedłem do bardziej zaawansowanych. Przykład? Firma jest z branży turystycznej więc postanowiłem wzbogacić portal o możliwość prezentacji danych nie tylko, jak już jest, o zdjęcia obiektu czy adres ale umiejscowienie go na google maps i dać możliwość użytkownikowi (klientowi) rozbudowywania tego. A tymczasem szef się mnie pyta, czy potrafiłbym stworzyć system komentarzy tworzących automatycznie temat na forum lub rozbudowany panel użytkownika pod kątem Web 2.0 lub tego typu drobiazgi a na jego niemal wszystkie pytania z mostu mówiłem - "Nie ma problemu, wiem jak to zrobić i da się to dość szybko wprowadzić". Jedynie w kilku przypadkach otwarcie powiedziałem, że musiałbym zobaczyć jak to zrobić, ponieważ nie spotkałem się z takimi możliwościami. Chciał przykłady mojej pracy? Pokazałem mu swój serwis mały oraz przykład kodu. Przyjrzał się i od razu zauważył poprawność składni i nazewnictwo zmiennych oraz wiele drobiazgów, które świadczą o przywiązaniu do prawidłowej budowy kodu oraz jego łatwej rozbudowie... Do tego pokazałem mu go w akcji z panelu administracyjnego tego serwisu. Z jego słów wynikało, że od strony technicznej jestem typem osoby jakiej potrzebują, ale..."potrzebują jeszcze osoby, która ma wizję". To oni potrzebują wizjonera-programistę czy osobę od rzetelnego programowania? Za to kumpla, który ma pracę w Krakowie praca męczy choć lubi to co robi. A dlaczego? Bo pracodawca każde mu "programować na akord". Coś co jest jednym z najgorszych możliwych podejść. Niestety pracodawcy nie rozumieją, że informatyka nie można tak traktować bo to prowadzi do jego zamęczenia i w efekcie wielu błędów tworzonej aplikacji. Bo stworzenie dobrej zajmuje tygodnie lub nawet miesiące, a nie dni jak chcą niektórzy... Ale polscy pracodawcy jeszcze muszą się w pewnych aspektach wiele nauczyć. Bo na razie chcą wyniki tu i teraz, a tak nie zawsze się da.
                    • coolheaded Re: __ bezsensowny jest cały system edukacji 01.02.09, 10:29
                      Życzę Ci jak największych sukcesów w przyszłej pracy. Mam nadzieję, że nie
                      będziesz zrażał się początkowymi niepowodzeniami w jej poszukiwaniu.

                      A pracodawcom życzę takich normalnych i profesjonalnych pracowników jak conthekst.
              • Gość: marr Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.09, 01:18
                Panie Maćku, odpowiem poważnie i krótko. Mam 29 lat, jak miałem 23
                to byłem na tzw. prestiżowym kierunku, studia dzienne, uniwerek,
                itp. i dałem sobie spokój. Wiem jaki jest poziom na studiach -
                żenująco niski, kadra nauczająca w ogóle nie przgotowuje do
                jakiegokolwiek zawodu bo sami są tylko teoretykami.

                Nie pochodzę z zamożnej rodziny, a zaczynałem od pożyczonej od ojca
                wiertarki, samochodu i jego paru narzędzi. Dzisiaj mam firmę i
                zatrudniam kilkanaście osób, a obroty liczymy w milionach. Uczciwą i
                cieżką pracą prowadzę swój biznes. I wiem dzisiaj, że studia dzienne
                to kompletna strata czasu. Przynajmniej w Polsce, bo zdolni ludzie
                tylko opozniają wejscie w dorosłość, a potem jest starcie z
                rzeczywistością i wielkie rozczarowanie. Widzę to po moich
                kolegach. I nie trzeba było zaczynać w 89 roku żeby działać dzisiaj
                na rynku.

                Jedyna rada - trzeba się zabrać za uniwerki (i inne). Beton
                profesorski na uczelniach to największo zło polskiej nauki. O
                chamskim traktowaniu studentów nie będę wspominał bo u nas się
                uważa, że studia są dla wytrwałych, a nie dla ludzi.

                P.S. Firmę prowadzę w mieście średniej wielkości i dobrze sobie
                radzę. Zarabiam dobre pieniądze. Ludzie chcą pracować w naszej
                firmie. A za granicę jeżdze tylko na wakacje, a nie do pracy.

                Sorry za niedbały styl. Skończe ludzie narzekać, a zacznijcie
                działać.
                • eti.gda Re: jakie uczelnie tacy "pracodawcy" 01.02.09, 10:45
                  Gość portalu: marr napisał(a):

                  >>
                  > ...Jedyna rada - trzeba się zabrać za uniwerki (i inne). Beton
                  > profesorski na uczelniach to największo zło polskiej nauki. O
                  > chamskim traktowaniu studentów nie będę wspominał bo u nas się
                  > uważa, że studia są dla wytrwałych, a nie dla ludzi...

                  Widać, że w porównaiu z PRL wiele zmieniło się w tej dziedzinie na
                  gorsze.
                  To mam szczęście, że urodziłem się odpowiednio dawno i studia też
                  skończyłem dawno. No tak, ale zaraz spadną na mnie gromy za
                  rzekome "gloryfikowanie PRL".
              • polld74 Nie wchodzili na żaden dziewiczy rynek. 01.02.09, 04:42
                Ci z lewiatana to nawet od szczęk nie zaczynali, oni z dnia na dzień z gołodupców i drobnych dygnitarzy stali się rekinami biznesu. Weź panią Bochniarz, czy ona handlowała w Berlinie Zachodnim za PRL, czy handlowała w szczękach, jest specjalistą w jakiejś dziedzinie? Skąd. W PRL działała w SD, potem jeden kant prywatyzacyjny i dalej milion robił kolejne miliony. Głupi są ci, co zaczynając od zera uczciwie rozkręcili jakiś biznes i teraz popierają gangsterów z lewiatana, wierząc, że uczciwą działalnością gospodarczą dojdą do tego samego poziomu co tamci. Otóż nigdy nie dojdą, nawet jeśli Lewiatan wylobbuje wprowadzenie w Polsce niewolnictwa, to średni i drobni przedsiębiorcy szybciej zostaną niewolnikami niż właścicielami takowych.
            • Gość: XXX Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 23:41
              Gość portalu: Monarchista napisał(a):

              > zigzaur napisał:
              >
              > > Oczywiście, studia za pieniądze podatników (także rodziców) są
              od
              > tego, aby
              > > imprezować, upijać się, pluć na Amerykę na anonimowych forach i
              > marzyć o
              > > niebieskich migdałach, tak?
              >
              > Może nie aż tak, ale często studia traktowane sa jako przedłużenie
              > dzieciństwa.

              Tak było zawsze. Skończyłem studia 20 lat temu i wtedy też mówiło
              sie, że jest to przedłużenie młodości. A picie ? No cóż, w tym kraju
              alkohol leje sie strumieniami już od kilkuset lat, niezależnie od
              wykształcenia.
          • Gość: fluxxx pie... ameryke. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:43
            jw.
      • Gość: gosc Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:20
        Operacja o wiele trudniejsza niz sie wydaje. Po pierwsze, wsrod uczelni zawsze
        panowala chec parcia do gory, czyli stania sie np Akadamia z Wyzszej Szkoly, a
        nastepnie Uniwersytetem z Akademii. Chociaz na dobra sprawe zmiany dokonywaly
        sie glownie w warstwie nazewnictwa.
        Po drugie, uczelnia wyzsza musi pamietac o tym, ze wyraznym zyczeniem 99% jej
        absolwentow jest znalezienie pracy. Pomijajac promil pozostajacych na uczelniach
        jako kadra naukowa i majacych nieco inny stosunek do teorii, to jednak lwia
        czesc pragnie sprostac wymogom pracodawcow. I wreszcie po trzecie to zupelne
        oderwanie uczelni od realiow rynku ma swoja przyczyne. Po prostu sluza one jako
        maszyna do robienia pieniedzy przez osoby na nich pracujace, ktore skupiaja sie
        na interesach katedry, a w najlepszym przypadku wydzialu zupelnie lekcewazc
        kwestie marki uczelni, potrzeb absolwentow, etc. I to by bylo na tyle.
        • flamengista podstawowy błąd w myśleniu 31.01.09, 14:46
          "uczelnia wyzsza musi pamietac o tym, ze wyraznym zyczeniem 99% jej
          absolwentow jest znalezienie pracy" - to święta prawda.

          "lwia czesc pragnie sprostac wymogom pracodawcow" - to już nie. A raczej: chce
          sprostać, pod warunkiem że nie będzie to wymagało żadnego wysiłku.

          Obecnie na mojej uczelni obserwuję radykalny spadek zaangażowania w działalność
          kół naukowych i organizacji studenckich, które były świetnymi "przedszkolami
          przedsiębiorczości". Studenci nie garną się na szkolenia, organizowane u nas
          przez firmy.

          Oni chcą mieć szkolenie pt.: "jak w 3 godziny zdobyć pracę za 10 tys.
          miesięcznie". Minimum wysiłku, maksimum efektu.

          Jeszcze byłoby fajnie, gdyby coś umieli. Niestety, wychodzą ze szkół średnich z
          niesamowicie wysokim ego i okropnie niewielkimi zasobami wiedzy. Z takim
          materiałem ludzkim naprawdę niewiele da sie zrobić. Choć próbujemy.
          • Gość: angrusz tak jest od początku nauczania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:22


            " Niestety, wychodzą ze szkół średnich z
            niesamowicie wysokim ego i okropnie niewielkimi zasobami wiedzy. "
            • flamengista to prawda 01.02.09, 10:23
              dojdzie do tego, że przyjdzie mi uczyć na uczelni analfabetów.

              Z resztą analfabetów funkcjonalnych już mam...
        • 4v Tak naprawdę to studenci rozczarowują pewnie tym.. 31.01.09, 15:34
          ... że:

          1. nie chcą pracować 16h dziennie
          2. nie chcą pracować za 1000 na rękę
          3. nie chcą pracować 16h za 1000 na rękę
          4. nie chcą być operatorami wózka widłowego
          5. nie są niepełnosprawni
          6. nie chcą przespać się z szefem
          7. nie kręcą ich intrygi w miejscu pracy
          8. mają swoje życie poza miejscem pracy.


          itd itp, tak około 100 punktów w podobnym guście.
      • xnonorx Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 13:38
        trochę inaczej bym to ujął, ale w większości się zgadzam. Uczelnie
        wyższe (na pewno uniwersytety) nie mogą ustalać planu nauki pod
        wpływem oczekiwań pracodawców.
        • Gość: Monarchista Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.mas.airbites.pl 31.01.09, 15:11
          xnonorx napisał:

          > trochę inaczej bym to ujął, ale w większości się zgadzam. Uczelnie
          > wyższe (na pewno uniwersytety) nie mogą ustalać planu nauki pod
          > wpływem oczekiwań pracodawców.

          A może przywrócić zapomnianą instytucję umów przedwstępnych i
          stypendiów fundowanych? Ech, ale to chyba nierealne.
      • Gość: Sylwia doktorzy na zmywaki! IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 14:48
        Pol roku temu obronilam doktorat na Uj, jezyki znam, doswiadczenie zawodowe mam,
        ale pracy jak nie bylo tak nie ma, a to sie 30-stka zbliza..., w zasadzie po 35
        juz nie ma pracy co szukac..., chyba tylko zmywak w Anglii ratuje, bo emerytury
        w tym kraju miec nie bede..., pozdrawiam doktorow i doktorantow!
        • Gość: doktorancik Re: doktorzy na zmywaki! IP: *.gdynia.mm.pl 31.01.09, 14:56
          Już wiem że muszę robić doktorat by zrozumieć to co do ciebie teraz
          dotarło, gratuluję !
        • Gość: miriam Re: doktorzy na zmywaki! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 31.01.09, 15:21
          taaak, jasne :) nie ma to jak studiować 9 lub 10 lat dla tytułu doktora, dziobać
          dzień i noc po czym obudzić się przed trzydziestką z ręką w nocniku, że koledzy,
          którzy skończyli tylko tylko licencjat zaryzykowali i otworzyli własną firmę, a
          dokształcają się wieczorowo. Nie trzeba skończyć studiów doktoranckich, żeby
          wiedzieć, że najważniejsze, to umieć się dostosować, nie zadzierać nosa z
          piąteczkami w indeksie tylko szukać swojego miejsca nawet podczas bezpłatnych
          praktyk lub szkoleń - nic tak nie pomaga! Pozdrawiam 30 - letnich bezrobotnych,
          którzy mogą się najwyżej wpatrywać w złote literki oprawionej pracy dyplomowej. żal.
          • Gość: no name Re: doktorzy na zmywaki! IP: *.4web.pl 31.01.09, 17:40
            A nie przyszło ci do głowy, ze kogoś moze po prostu interesowac
            nauka i TYM chce się zająć, a nie otwieraniem własnej firmy? Tyle
            tylko, z e nauka polska to tez niezłe bagno, pociotki, wujkowie,
            reka reke myje, całe rodziny na uniwersytetach, czasem praca za
            dupe, a poza uniwersytetami sladowa ilosc placówek badawczych i
            tak własnie kręcimy się w kółko...

            Tylko ludzie kompletnie głupi, nie cenią inteligencji.
          • Gość: gość Re: doktorzy na zmywaki! IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.09, 01:40
            no właśnie.

            Tak będzie dopóki dyplom renomowanej uczelni będzie traktowany na
            równi z licencjatem z "uczelni" typu "kup sobie dyplom". Ale na ten
            problem jakoś ani autorzy badań, ani autor uwagi nie zwrócili.

            W Polsce obecnej za łatwo jest zdobyć wyższe wykształcenie. I
            stąd "absolwenci" prezentują taki poziom jak prezentują.
        • Gość: aga Re: doktorzy na zmywaki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 19:20
          Jak wiec mozliwe ze obrronila Panie doktorat? Z jakiej dziedziny
          jesli wolno zapytac, skoro w perspektywie praca jedynie na zmywaku???

          > Pol roku temu obronilam doktorat na Uj, jezyki znam, doswiadczenie
          zawodowe mam >ale pracy jak nie bylo tak nie ma, a to sie 30-stka
          zbliza..., w zasadzie po 35
          > juz nie ma pracy co szukac..., chyba tylko zmywak w Anglii ratuje,
          bo emerytury
          > w tym kraju miec nie bede..., pozdrawiam doktorow i doktorantow!

      • Gość: ixi dobra uwaga IP: 94.78.156.* 31.01.09, 14:56
        chciaz wg mnie powinno sie raczej obnizyc zdawalanosc matury do powiedzmy 20%.
        Uczelnie przestalyby wtedy pelnic role szkol zawodowych, a tytul technika
        odzyskalby utracona range. Pracodawcy traktuja uczelnie jak zawodowki. Z kolei
        uczelnie nie zauwazaja, ze wiekszosc ich absolwentow wcale nie chce sie uczyc,
        nie wspominajac juz o karierze naukowej.
        • Gość: angrusz Re: dobra uwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:30

          Do IXI .

          Masz rację . Zdawalność matury jest stanowczo za wysoka .
          Ale pomyśl przy starej maturze była jeszcze wyższa .Jak to patologia
          musiała być przy ocenianiu wtedy . Ile kasy dawali uczniowie i ich
          rodzice .

          A i teraz , kiedy są znacznie bardziej rygorystyczne procedury
          zdawania matury i oceniania , to zdać jest stanowczo za łatwo .

          Np matura z języka . Wystarczy coś tam bąknąc coś tam napisać i
          kilka punktów się zarobi a reszta to loteria , ot skreślanie jak w
          totolotku i 30 % się uzbiera .

          No ale jaki to byłby rwetes , a polityczna awantura gdyby zdawało
          tylko 20 % .
          No i tylko 600 tys studentów a nie 2 miliony .
          Jaki to byłby " upadek " oświaty ?? Tak grzmiałby co drugi poseł i
          minister oświaty .
          Tylko co z tego, że uczelnie produkują miliony licencjatów kiedy ich
          umiejętności i wiedza marna .
          • Gość: no name Re: dobra uwaga IP: *.4web.pl 31.01.09, 17:43
            >Masz rację . Zdawalność matury jest stanowczo za wysoka .
            >Ale pomyśl przy starej maturze była jeszcze wyższa

            Wrecz przeciwnie - była taka sama, ale na uniwersytet obowiazywałay
            EGZAMINY WSTEPNE + podsumowanie ocen z matury na przedmioty
            kierunkowe, dzieki czemu na rok nie przyjmowano hurtem wszystkich
            idiotów na raz, bo odpadali na egazminie. Teraz tego nie ma.
            • eti.gda Re: dobra uwaga 01.02.09, 10:07
              Gość portalu: no name napisał(a):

              > >Masz rację . Zdawalność matury jest stanowczo za wysoka .
              > >Ale pomyśl przy starej maturze była jeszcze wyższa
              >
              > Wrecz przeciwnie - była taka sama, ale na uniwersytet
              obowiazywałay
              > EGZAMINY WSTEPNE + podsumowanie ocen z matury na przedmioty
              > kierunkowe, dzieki czemu na rok nie przyjmowano hurtem wszystkich
              > idiotów na raz, bo odpadali na egazminie. Teraz tego nie ma.

              A jeszcze dawniej nie zwracano uwagi na oceny z matury; liczył się
              tylko i wyłącznie egzamin wstępny. A był taki, że wolałbym jeszcze
              raz zdawac całą maturę, niz taki egzamin. Np. na Wydział Elektroniki
              był egzamin pisemny i ustny z matematyki, bez żadnych zwolnień.
              Zadania takie, że kilka osób zrezygnowało, złożyło puste kartki i
              ostentacyjnie wyszło z sali. Potem egzamin ustny z fizyki. Potem
              pisemny z języka obcego nowożytnego(do wyboru rosyjski, angielski,
              francuski lub niemiecki). I tu zemściło się lekceważenie tego
              przedmiotu w szkole średniej. Oczywiście język rosyjski z wiadomych
              względów był lekceważony, ale to nie znaczyło, że uczono się
              gorliwiej angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Na tym
              egzaminie wywróciło się najwiecej kandydatów.Był to rok 1964. W 1968
              wprowadzono dodatkowe punkty "za pochodzenie" robotnicze lub
              człopskie. Ale jak ktoś był matoł to i to mu nie pomogło. Dochodziło
              też do zabawnych nieporozumień, bo pewna kandydatka napisała w
              rubryce "zawód ojca" - sztukator. Komisja kwalifikacyjna uznała to
              za coś związanego ze sztuką i punktów nie przyznała, ale to nie była
              uczelnia techniczna.
              • Gość: Dexter Sztukator IP: *.chello.pl 01.02.09, 12:55
                "sztukator" jest zawodem związanym ze sztuką. Przecież jest to, jakby nie patrzeć, rzeźbiarz.
      • Gość: Rainzug Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.09, 16:53
        Dokładnie, uczelnie wyższe są jedynymi instytucjami których nie opanował do
        końca wszechobecny pęd za pieniądzem. Tu kształci się osobowość i poszerza
        horyzonty myślowe, a nie wytłacza kolejne maszynki z numerem na plecach.
      • Gość: student ŁÓDŹ Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 212.191.172.* 31.01.09, 16:55
        dokładnie!, ale dobry pracownik powinien posiadać odpowiednie kompetencje o
        których była mowa, nie bronię biznesu ale przestrzegam że Ci ludzie nie mieli do
        czynienia z poważnymi rzeczami a poza tym nie każdy student jest "równy". Tak
        czy inaczej, pracodawcy szukają gotowych ludzi zamiast takiego sobie
        wyszkolić...prawda że proste??
        Tak jest i będzie..przykre
      • and_rzej Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 17:22
        c79, studia sa wlasnie poto aby nabyc wiedze i umiejetnosci ktore pozniej
        wykorzystuje sie w pracy. szkoly powinny uczyc zarowno wiedzy i umiejetnosci.
        obecnie niestety studentom wpaja sie regulki, ktorych czesto nie ruzumia a po
        zdaniu egzaminu zapominaja. pomija sie umiejetnosci zastosowania tych teorii w
        praktyce. ukonczylem studia zarowno w Polsce i Kanadzie, po czym moge stwierdzic
        ze tam w ciagu jednego semestru mozna sie nauczyc (wiedza i umiejetnosci) tyle,
        co w Polsce przez kilka lat studiow. idziesz na jeden przedmiot i po ukonczeniu
        masz konkretny zasob wiedzy i umiejetnosci stosowania tej wiedzy.
        • Gość: no name Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.4web.pl 31.01.09, 17:49
          Studia są po to, aby pasjonaci kształcili sie w dziedzinie, która
          szczególnie ich interesuje lub przygotowywali do prawdziwej nauki na
          stazu, aplikanturze - vide prawo, medycyna.

          Nabywać wiedze i umiejetnosci, ktore pozniej wykorzystuje sie w
          pracy to mozna w szkole zawodowej, albo liceum zawodowym.

          Polakom przestawiło sie w głowie, kazdy idiota ma studia -zazwyczaj
          jakies nipodobne do niczego , jak teoria strategii zarządzania, albo
          psychologia pedagogiki wczesnoszkolnej, za co w duzej miezre
          odpowiedzialnio są sami wykładowcy , bo pootwierali sobie prywatne
          szkoły, gdzie bili kase na tych idiotach, którym na dziennych
          studiach magisterskich nie postawiliby nawet 0 na egzaminie.
          Wejscie systemu bolońskiego tylko przyspieszy degrengolade tego
          syfu.
        • c79 Właśnie z tym polemizuję 31.01.09, 18:46
          Właśnie z tym polemizuję i proponuję rozdzielenie uniwersytetów od szkół zawodowych. Jednak nie na obecnych zasadach, które promują *nazwę* uniwersytet, co powoduje, że nikt nie chce być szkołą zawodową. Tymczasem, różnice powinny być zasadnicze i opłacalne dla wszystkich.

          Na uniwersytetach obowiązkowo dla wszystkich: logika, matematyka, filozofia, retoryka, elementy: ekonomii, prawa, medycyny, fizyki oraz wiedzy o Ziemi + szczegółowe przedmioty specjalistyczne, zależne od wybranego kierunku. Kadra zobowiązana przede wszystkim do pracy naukowej i publikacji wg kryteriów światowych. Praca dyplomowa o charakterze naukowym.

          W szkołach zawodowych: warsztaty praktyczne, szkolenia z zakresu aktualnego stanu wiedzy, nastawienie na sprawy bieżące. Duża dynamika zmian. Program ułożony i modyfikowany wg *zapotrzebowania rynkowego*. Kadra zwolniona z obowiązku publikacji i badań na rzecz dydaktyki, coachingu, szkoleń, czy jak to tam zwiecie. Praca dyplomowa o charakterze opisowo-praktycznym.

          Z takie podziału byliby zadowoleni wszyscy. Studenci, którym zależy przede wszystkim na zdobyciu wykształcenia zawodowego, pardon, "profesjonalnego", wybierają szkołę zawodową, pardon, "profesjonalną". Studenci nastawieni na głęboką i niekoniecznie wprost praktyczną wiedzę, wybierają uniwersytet. Kadra uniwersytecka przestaje zajmować się prowadzeniem bzdurnych przedmiotów, a koncentruje na badaniach, kadra "profesjonalna" prowadzi szkolenia i nie musi do tego na siłę dorabiać teorii. Przedsiębiorcy, chcąc mieć wyszkolonego pracownika biorą absolwenta szkoły zawodowej, a ci, którzy chcą mieć myśliciela-teoretyka, biorą absolwenta uniwersytetu. Rynek weryfikuje.
      • Gość: heniek Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.st.vc.shawcable.net 31.01.09, 20:33
        Zdadzam sie w 100%, i dodam jeszcze ze to pracodawcy rozczarowuja
        studentow. Aby miec dobrego pracownika trzeba w niego zainwestowac.
        Lojalnosc i dobra prace pracownika kupuje sie lojalnoscia i dobrym
        traktowaniem ze strony pracodawcy. Nie mozna oczekiwac od studentow
        takich zachowan ktorych sie wobec nich nie stosuje. "Jak Kuba Bogu,
        tak Bog Kubie", czy tez "Nie rob drugiemu co Tobie niemile", itd.,
        itp...
      • q-ku Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 21:38
        > Traktowanie uczelni wyższej jako miejsca *szkolenia* dla przyszłych
        > pracowników jest nieporozumieniem. Należy czym prędzej rozdzielić
        uniwersytety
        > od wyższych szkół zawodowych

        ====
        aha, czyli w szlachetnych studiach "niezawodowych" nie jest
        potrzebne to: "odpowiedzialność, umiejętności organizacyjne i
        komunikacyjne (w tym także komunikację w języku obcym), umiejętność
        pracy w zespole, terminowość"

        i nadal niech nic nie umieją oraz spóźniają się do pracy
    • Gość: archiGEN pracodawcy rozczarowują krakowskich studentów:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:53
      "Są niesumienni, nie znają języków obcych, nie potrafią pracować w
      zespole"
      Oczywiście, że tak. Dzieje się tak dlatego, że Ci którzy znają język
      obcy już stąd wyjechali :D mają gdzieś pracę za 6 zł czyli za mniej
      niż dostaje pani sprzątająca na ich uczelni :)
    • Gość: dublinczyk a ja zapraszam kolegow i koleznaki po studiach IP: 89.100.212.* 30.01.09, 22:54
      do pracy na Wyspach,zeby was zmotywowac zachecam do przegladniecia CV czesci
      Polakow juz tutaj (Dublin ,Londyn,Glasgow) pracujacych.Majac wyksztlacenie
      ,jezyk szczegolnie po krakowskiej dobrej ,renomowanej uczleni spokojnie sobie
      poradzicie.NIe wierzycie...sprawdzcie chocby CV rodakow na
      www.goldenline.pl(wpiszcie Londyn,Glasgow,Dublin) badz linkedin.com
      wiekszowsc ludzi co pracuja tutaj w najwiekszych swiatowych bankach nawet nie
      slyszala o ekonomicznej dobrej uczelni,wiekszosc informatykow nie widziala
      dobrej technicznej krakowiskiej uczleni na oczy..glownie ludzie szczyca sie
      wyksztalceniem z takich osrodkow jak Szczecin(odkad tam ekonomia kiedykolwiek
      sie liczyla na poziomie uczelni wyzszej??:)
      Olsztyn,Czestochowa...

      Naprawde zachecam do wyjazdu ,bo sam odbieralem szlify w Krakowie i cenie sobie
      to doswiadczenie bardzo,tylko szkoda ze wszystkie te wspaniale centra finansowe
      placa w moim ukochanym miescie 1/5 tego co tutaj dostaje na podobnym
      analitycznym stanowisku w Banku Inwestycyjnym.

      Jesli nie bedziecie mieli opcji dostania sie do naprawde dobrych firm to zawsze
      hedge funds zwykly barac wszsytkich jak popadnie z wyzszym wyksztalceniem(nawet
      przyrodniczym).
      Powiem raz jeszcze warto,warto,warto!!!

      Pozdrawiam Krakusow ,chocby tych mlodych i naturalizowanych!!!Bedzie dobrze!!
      • Gość: archiGEN Re: a ja zapraszam kolegow i koleznaki po studiac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:10
        ochhh dublińczyku... :D
        Nawet nie wiesz jak bym chciała skorzystac z Twojego zaproszenia :D
        Czekam tylko na ten dyplom upragniony, a niestety jeszcze trochę
        zostało :D Chciałam nawet przeniesc sie na studia na Wyspy (UK) ale
        niestety PK jest nieco niedorozwinięta i wprowadziła system 3+2
        dopiero po moim roczniku... a cholerne angole nie chcą przyjąc na
        drugi stopien studiów bez formalnego papierka podsumowującego 3 lata
        studiów :/
      • maciej.popielarz liczy sie mobilnosc, a nie megalomania 31.01.09, 20:27
        @dublinczyk - widze, ze po "renomowanej krakowskiej uczelni" cierpisz na
        megalomanie. Widac studenci po tych wysmiewanych przez Ciebie uczelniach np. ze
        Szczecina maja zdrowsze podejscie do zycia i sa otwarci na cos wiecej niz
        "dyplom renomowanej uczelni", ktorym to dyplomem mozna sobie podetrzec d... tak
        samo jak tymi z innych mniej renomowanych osrodkow. Dzieki temu oni juz tam sa
        zamiast pracowac jak twoi koledzy za jalmuzne.

        W dzisiejszych czasach nie liczy się zwietrzała już mocno "renoma" uczelni.
        Dzisiaj liczy się mobilność, umiejetnosc wyjscia poza ramki swojej uczelni,
        umiejetnosc adaptacji.

        Narzekasz na ludzi ze Szczecina??? Wiesz... a moze to twoja megalomania jest
        problemem a nie ich otwartosc???

        PS. Czego ta twoja AGH cie nauczyla???
      • Gość: majkel Re: a ja zapraszam kolegow i koleznaki po studiac IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 01.02.09, 01:32
        wiekszosc informatykow nie widziala
        > dobrej technicznej krakowiskiej uczleni na oczy.

        przyznam sie ze tez nie widzialem dobrej krakowskiej uczelni technicznej
        co do informatyki to polibuda warszawsaka poznanska wroclawska i tyle
    • Gość: absolwent I vice versa, pracodawcy to banda idiotów IP: *.fdk.airbites.pl 30.01.09, 22:55
      I vice versa, pracodawcy to banda idiotów,
      którzy chcieliby mieć za grosze dezpozycyjnych na pełen zegar
      niewolników o wszelkich kompetencjach i od razu z doświadczeniem...
      potrafią tylko aksploatować i nic nie dawać...
      potencjał w ludziach w Polsce jest ogromny, niewykorzystany...

      choć prawdą jest że studia mogły by być lepsze, niestety pracodawcy
      kończyli te same kiepskie studia ( ci oczywiście którzy w ogóle
      studiowali...)
      • Gość: Dubliner Re: I vice versa, pracodawcy to banda idiotów IP: 89.100.212.* 30.01.09, 23:13
        widzisz i masz czesciowa racje ,bo przyznam mimo calego tego plucia ze strony
        bedacych juz tutaj na miejscu emigrantow,wywyzszanai sie nad tymi co zostali ,ze
        akurat bardzo mi jako osobie wyksztalconej i po twardej szkole pracy ,zycia w
        Pl(Krakowie,Warszawie i paru miastach europejskich gdzie mnei z racji statusu
        kawaler wysylano czasem bez mojej pelenej zgody) ze nigdy wiecej mi sie tak
        dobrze jak z POlakami w Krakowie nie pracowalo.Owszem jest ich tutaj sporo ale
        po gorszych uczelniach,slabiej przygotowani jezykowo.Tutaj naprawde nie jest
        sztuka dostac dobra prace...za to dziekuje PL ze mnei nauczyla jak ja szukac,jak
        dawac sie znalesc jak byc wkoncu asertywny i pewny swojej wartosci (choc nie
        zawsze tak bylo)

        Wszsytko przed wami ,a ja bym sie tylkko ucieszyl jakbyscie na jakis czas
        wyjechali (chcac chocby kupic mieszkanie w Krakowie itp) i pojawili sie tutaj
        ,bo takich ludzi zawsze sie milo wita.Wyksztalconych i ambitnych.Dodam ze te
        same korporacje co chocby w Krk ,maja o polowe nizsze wymagania czy to w UK ,czy
        Irlandii.

        Decyzja juz potem nalezy do was.Ja do Krk nie wracam nizej niz
        manager.Pozdrawiam serdecznie !
      • Gość: ego Re: I vice versa, pracodawcy to banda idiotów IP: *.pool.einsundeins.de 31.01.09, 12:26
        nic dodac nic ujac.Kto to sa Ci pracodawcy/dyplomy z fabryki
        dyplomow/,jak sie stali pracodawcami.Im zalezy by poprostu
        wprowadzic niewolnictwo,pomalu do tego dochodzi.
        • Gość: . Re: I vice versa, pracodawcy to banda idiotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 12:30
          Tylko dlaczego takie głąby mają swoje firmy, a taki brylant jak ty musi robić na
          innych?
        • Gość: etet Tacy inteligentni i pracowici absolwenci zapewne IP: *.net.wektormedia.pl 31.01.09, 12:50
          zajdą daleko. Na pewno nie zechcą stoczyć się i zostać głąbami
          pracodawcami więc jedyną rozsądną drogą ku sukcesowi wydaje się
          zapisanie do jednej parti. PIS i Samoobrona czekają. Tam z takim
          hasłami zrobicie pewną karierę.
          • Gość: Magda Re: Tacy inteligentni i pracowici absolwenci zape IP: 62.73.210.* 31.01.09, 14:28
            Nadajesz się do Samoobrony. Oni też nie wiedzą, że pisze
            się "partii".
            • Gość: koralek Re: Tacy inteligentni i pracowici absolwenci zape IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.01.09, 15:07
              Ty natomiast nadajesz się świetnie na nauczycielkę bo jak wszystkie
              nauczycielki nie widzisz sedna, a czepiasz się kropki na i.
              • Gość: Magda Re: Tacy inteligentni i pracowici absolwenci zape IP: 62.73.210.* 31.01.09, 15:40
                Sedno jest takie, że zanim się zacznie krytykować czyjeś prostactwo
                najpierw trzeba spojrzeć na siebie.
                • Gość: koralek Re: Tacy inteligentni i pracowici absolwenci zape IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.01.09, 16:32
                  Według Ciebie brak i w wyrazie czy przysłowiowej kropki na i
                  świadczy o prastactwie. W takim razie gratuluję. Jak się nie ma co
                  powiedzieć na forum w danej sprawie to się wyszukuje u innych
                  literówki.
        • Gość: hahaha a dlaczego nie zostaniesz pracodawcą ? ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 23:47
          i nie "podwyższysz średniej", a przy okazji zaoferujesz kolegom ze
          studiów dobrą płacę, np. 5000 na rękę dla 10 kumpli z roku -
          miesięcznie?
      • Gość: sulfur Re: I vice versa, pracodawcy to banda idiotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:41
        Sam bym tego lepiej nie ujął. Nic dodać.
        • Gość: k jestem studentem i pracodawcą jednocześnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 23:57

          Zatrudniam 2 osoby, które dostają po 1200zł na rękę. Do tego
          dochodzi prawie 1000zł ZUSu i podatku - razem 4400zł miesięcznie za
          zatrudnienie 2 osób. Po opłaceniu własnego ZUSu, VATu itd. zostaje
          mi 1500zł na rękę - dla mnie, jako "pracodawcy krwiopijcy".
          Niektórzy ludzie z którymi studiuję tego nie rozumieją, myślą, że
          pieniądze rosną na drzewach. Nie wiedzą nawet co to ZUS, ani czym
          się różni PIT od VATu, ale pogląd i tak wyrobiony już mają.

          Jak jesteś taki inteligentny, zrób dobrze studentom i zaoferuj im
          5000 na rękę (plus 2000zł odprowadzisz za każdego do ZUSu i
          skarbowego).
          a może się boisz? wolisz etacik - tylko ci "krwiopijcy" oferują same
          podrzędne i kiepsko płatne stanowiska?
          • Gość: XXX Re: jestem studentem i pracodawcą jednocześnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.09, 00:03
            dostają po 1200zł na rękę. Do tego
            > dochodzi prawie 1000zł ZUSu i podatku - razem 4400zł miesięcznie
            za
            > zatrudnienie 2 osób. Po opłaceniu własnego ZUSu, VATu itd. zostaje
            > mi 1500zł na rękę.

            Te drakońskie opłaty ZUS i inne to właśnie wymysły tych genialnych
            absolwentów sprzed kilku i kilkunastu lat. Ale skoro są takie
            olbrzymie podatki to jak wytłumaczysz ciągłe braki w ksie
            państwowej. Skoro większość firm teraz to przecież firmy dochodowe
            nie dotowane. Jak wytłumaczysz. ?
            • Gość: 1os-co. Re: jestem studentem i pracodawcą jednocześnie. IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.02.09, 01:56
              xxx żal mi Ciebie.

              w budżecie państwa właśnie nie ma kasy bo powłowa polaków
              nie robi tylko siedzi na emeryturach rentach itp.
              praca opodatkowana jest jak wódka.
              Ja z miejsca zatrudniłbym 3 osoby gdyby nie ZUS.
              Mamy najwięcej ludzi na garnuszku ZUS - każdy kombinuje ...
          • polld74 A wiesz dlaczego ZUS jest taki wysoki? 01.02.09, 03:39
            Bo płacisz haracz na OFE. Twój post jest świetny, może inni mniejsi pracodawcy, którzy gorąco popierają neoliberałów zrozumieją w końcu, że neoliberałowie mówiąc o wspieraniu przedsiębiorczości nie mają na myśli ich gołodupców, tylko korporacje takiej AIG, Nationale N., Comercial Union, banki i innych złodziei, którzy okradają tak samo zwykłych ludzi, jak i drobnych przedsiębiorców. Może wreszcie tacy pracodawcy jak ty zrozumieją, że wprowadzenie cywlizowanego poziomu płacy minimalnej czyli podniesienie jej do minimum 50% płacy średniej jeśli będzie przestrzegane to mocniej dotknie ich konkurencję, która nie zatrudnia trzech pracowników, tylko zatrudnia 300-stu, bo każdemu z nich będą musieli więcej zapłacić.
            To jest niestety przykre, znam to z własnych doświadczeń, mój były szef, jeden z bogatszych ludzi w kraju, też rozpoczynał praktycznie od zera, mądry i uczciwy facet, zanim firma weszła na giełdę, miał ciągły ból z płynnością finansową, chociaż firma była rentowna, a obroty rosły, brakowało jednak kapitału obrotowego, więc konieczny był ciągły kredyt. Firma miała umowę z bankiem, co miesiąc płaciła potężny haracz za nic, no a facet popierał i popiera Balcerowicza, który wtedy jako prezes NBP cisnął na jak najwyższe stopy procentowe. Naprawdę śmieszne jest, że Polacy w 90% nie mający żadnych oszczędności, a w 50% mający długi dają się ogłupiać propagandzie, która straszy ich deficytem i inflacją. A tak naprawdę inflacja w rozsądnych granicach walnie w dupę bankowych złodziei, którzy jak się okazuje doskonale poradzą sobie bez udzielania kredytów, z prowadzenia rachunków, inwestowania w obligacje, co najwyżej trochę ludzi wywalą, tych z obsługi klienta.
            Przed reformą ubezpieczeń społecznych od pensji 1200 brutto płaciłbyś ok. 550 zł ZUS.
            Więc nie wrzucaj do jednego worka socjalistów i tych, którzy uznają właściciela kiosku, lub straganu na bazarze za kapitalistę krwiopijcę, bo ci co tak myśleli za komuny byli tak samo głupi, jak obecnie głupi są drobni przedsiębiorcy głosujący na partie neoliberalne.
    • Gość: znad herbaty Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:57
      Tak się składa, że znam wyniki badań i nie są tak radykalne w wymowie, jak to
      sugeruje artykuł. Kompetencje mają to do siebie, że stanowią pewne kontinnum,
      a nie kategorię typu "umie-nie umie". Nie jest np. tak, że absolwenci nie
      znają języków, znają, ale są ich uczeni w sposób, który nie przystaje to
      rzeczywistych sytuacji zawodowych. Stąd rozczarowanie pracodawców. A
      rozwiązaniem sytuacji nie jest tworzenie, jak to ktoś wcześniej sugerował,
      szkół zawodowych. Młodym ludziom brak jest nie tyle umiejętności
      przedmiotowych, co kompetencji ogólnych, tj. odpowiedzialności, rzetelności
      itp. Trudno zresztą obwiniać o to wyłącznie szkoły wyższe. Problem rodzi się
      znacznie wcześniej - w domu, w szkole, a potem dopiero na studiach...
      • Gość: Duliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 30.01.09, 23:22
        mowa,mowa,mowa puszacych sie korporacji(ale to tylko w PL cos takiego)

        dodam ze np SHELL centrum ksiegowe w KBP Zabierzowie -dostac sie do niego
        jakies 2 lata temu bylo trudniej niz do centrum SHELL w Glasgow:)))takie
        przyklady co wiecej moge mnozyc!!!!

        pracowalem w kilku bardziej renomowanych takich centrach i powiem tak ,Krakow to
        raj dla takich pracodawcow ,bo moga wybierac,przebierac,cudowac...tutaj nawet
        nie chciano mi testow SHL zrobic,mialem je tylko 1 na rozmowe na Team Leadera w
        podobnych do moich krakowskich centrach.Mysle ze to powinno uswiadomic wam skale
        roznicy miedzy wymaganiami stawianymi w PL a chocby w UK,czy Irlandii gdzie
        teraz jestem.
        Naprawde jak masz jezyk(co jest przeciez podstawa w centrach w KRK ,przynajmniej
        jeden(wspolczena lacine) checi i zaparcie(super jak juz po doswaidczeniu z
        jednego z takich centrow) to taka sama prace dostaniesz tutaj.Roznica ze placam
        nam po drugiej stronie czesto tej telefonicznej nitki 4x wiecej ,wiecej niz
        najlepsi managerowie w Hitachi czy PMI (fajeczkach).pozdrawiam
      • Gość: klop.otek Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 21:28
        Otóż to!!! Jak zwykle bywa 95% tego forum zajęło się komentowaniem w 100%
        odchodząc od meritum treści artykułu. Większość najprawdopodobniej go nie
        przeczytała. Brak podstawowych wartości wyniesionych z domu jak poszanowanie
        pracy innych ludzi, zwykład ludzka życzliwość, chęć niesienia pomocy - to
        decyduje o pracy w grupie i tego w polskim społeczeństwie się nie osiągnie.
        Bynajmniej nie z powodu tego, że jesteśmy indywidualistami jak uważa większość
        polaków o sobie. Brak elementarnej kultury i szacunku do pracy swojej i innych
        to coś czego żadna akademia, uniwersytet ani politechnika nie nauczą!!!
        • maciej.popielarz Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 22:49
          "Brak elementarnej kultury i szacunku do pracy swojej i innych
          to coś czego żadna akademia, uniwersytet ani politechnika nie nauczą!!!"

          Dokładnie! A jak pracownik jest dymany przez szefa na pieniądze i mobbingowny to
          trudno mu o szacunek do swojej pracy skoro szef jej nie szanuje.
          • Gość: Tom z Poznania Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.09, 17:36
            Te cechy, które wymieniłeś są traktowane zarówno przez pracodawców, jak i przez
            innych pracowników, jako objaw słabości i wykorzystywane są podczas
            konstruowania różnych intryg. Ludzie najzwyczajniej w świecie boją się być
            życzliwi, serdeczni oraz pogodni.
    • Gość: intelięntnystudęt Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:23
      Za to krakowscy pracodawcy nie rozczarowują.... Żarty sobie
      stroicie?

      Co ma do zaoferowanie przeciętny krakowski pracodawca (bezwzględny
      łupieżca z wykształceniem zawodowym któremu słoma sypie się z butów?)

      No co? 1500 zł brutto? Pracę w której wszystkie stanowiska są
      obsadzone rodzinką szefa? Arogancję i prostactwo? Co jeszcze? Porcję
      codziennego mobbingu i psościuchowatości? Śmierdzącej PRL-em
      zachłanności i chamusiowatosci? Co jeszcze macie do zaoferowania
      zakompleksione glizdy?
      • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 31.01.09, 01:07
        Zeby Ciebie nie skalamac wyjechalem maja kontrakt pracy w rece na przeslo 6k PL
        brutto w jednym z centrow finansowych...ale fakt majac takze 2(moze naciagane 3
        doswaidczenia finansowego)

        w PL tez sie da ale jest powtorze duzo bardziej trudniej ,wlasnie z powodu
        jakosci i bezwglednosci konkurencji.
        Jest taka zasada:

        Dales sobie rade w PL,przebiles sie to tym bardziej bedzie to dla Ciebie mile
        zaskoczenie ile rzeczy tutaj jest o wiele prostszych.Choc nie jestem
        zwolennikiem osiadwania na Wyspach na stale.Przykladowo Glasgo,Dublin nie
        rownaja sie nawet troche z Krakowem!
        • Gość: RealMcCoy Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.tbcn.telia.com 31.01.09, 15:46
          Wyjechales do "centrum finansowych" za "przeslo" 6k zl brutto?
          Wow, z ciebie to prawdziwy rekin slowianski. Pisales wczesniej o invenstment
          banking i latwoscia dostania tam pracy. Ludzie z branzy smieja sie z takich
          naiwnych komentrazy i gloszenia sukcesu.

          Po pierwsze, praca w investment banking jest bardzo trudno dostac, szczegolnie
          dzisiaj, a po "uczelniach
          " krakowskich to sobie mozna calkowicie odpuscic trudu, jesli nie interesuje
          ciebie sprzatanie w biurze. Do koniec 2008 setki doswiadczonych analitykow
          pozegnalo sie z praca, a ty twierdzisz ze studenciaki z Krakowa sa dobrze
          przygotowani. A doswiadczenie jezykowe to chyba na czacie zdobyli. Bzdury
          wypisujesz.

          Nie wiem co ty rozuniesz przez investment banking, ale rada dla ambitnych to:
          1) MBA, najlepiej z UK albo USA. LSE jest merytujaca uczelnia, nie jakas
          krakowska "szkola europejska".
          2) Jezyki. Nie wystarczy stekanie po angielsku, a niestety nawet ci Polacy co
          uwazaja ze plynnie mowia po angielsku wlasnie stekaja. Niestety, ale nauka
          jezyka trwa lata, i nie obejdzie sie bez praktyki w kraju gdzie jezykiem mowi
          sie na codzien. Drugi jezyk wskazany. Niemiecki, hiszpanski lub francuski. W USA
          wiekszosc kandydatow z MBA maja hiszpanski lub francuski w swoim CV.
          • Gość: aga Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 19:32
            > nie obejdzie sie bez praktyki w kraju gdzie jezykiem mowi
            > sie na codzien

            Zaskocze Cie - obejdzie sie! Znam przypadki. I to co wiecej mozna w
            kraju znakomicie zarabiac pracujac w tym jezyku, ksztalcac w nim
            inne osoby, takze native'ów za bardzo przyjemne pieniadze. I miec
            (tak od strony formalnej) najlepsze oceny z najwyzszych certyfikatow
            nie bedac ani razu w US czy w UK.

            Tylko trzeba sie napracowac i wykorzystywac sytuacje w kraju, innymi
            slowy trzeba byc przedsiebiorczym. Nie pisze tego, aby cos Ci
            wytykac ale dlatego, ze wiekszosc osob, ktore nie psiadly znajomosci
            jezyka zwyklo powtarzac, ze nie mieli mozliwosci wyjazdu i to
            wlasnie jest przyczyna. Coz wszystkim nam wygodniej szukac przyczyn
            dookola siebie niz w sobie.

            A zeby nie bylko do konca pesymistycznie, to jak sie postaracie i
            bedziecie chcieli byc w czyms dobrzy to sie uda. I to wcale nie
            oznacza koniecznosci wyjazdu. Tylko naprawde trzeba sie postarac i
            przylozyc!
            • Gość: RealMcCoy Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.tbcn.telia.com 31.01.09, 19:43
              Znasz przypadki? Na palcach jednej reki zliczyles? :)
              Gdzie sa ci swietnie mowiacy po angielsku co jezyka nauczyli sie w Polsce? Mam
              nadzieje ze nie jestes przedstawicielem szkolki jezykow obcych.
              • Gość: aga Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 21:38
                nie jestem ;-)

                wsrod absolwentow szkolki jezykowej z pewnoscia nie szukalabym tych,
                o ktorych mowie - w tej kwestii sie zgadzamy chyba w 100%.

                I jedynie przez pierwsze swoje dwa lata z angielskim mialam do
                czynienia ze szkola jezykowa; mialam wtedy 13-14 lat i...
                ...wiem juz dzis ze prawie nie ma takich szkol jezykowych.

                Szlify jezykowe wymagaly duzo samozaparcia ale wiem, ze zawdzieczam
                je sobie i swojej determinacji. Studiowalam zupelnie inny kierunek,
                marzy mi sie lingiwstyka ale troche mi szkoda, ze teraz (33 lata na
                karku) to juz tylko platne studia zaoczne wchodza w gre. A to chyba
                nie jest to, co chcialabym przezywac. Pytanie - o ile wiecej zdolam
                sie na zajeciach tam nauczyc? ;-(
              • Gość: aga Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 21:45
                ;-( "wcielo" mi wlasnie napisany pracowicie tekst wiec jeszcze raz w
                dwoch zdaniach.

                Nie, nie jestem przedstawicielem szkoly jezykowej - ale zajume sie
                edukacja w jezyku angielskim; wszystko czego nauczylam sie jezeli
                chodzi o jezyki zawdzeiczam sobie a jezeli chodzi o moj
                jezyk "zawodowy" to trzem latom super lektoratow na uczelni. Ale
                wiem, ze z uczelniami to wyjatek. Jednak dla chcacego nic trudnego -
                da sie. Tylko determinacja jest niezbedna. Znam pare takich osob,
                ale moze dlatego ze "Swoj do swego ciagnie" wiec sporo moich
                znajomych dalo rade. Nie chce krytykowac pomyslu na nauke jezyka za
                granica, chcialam jedynie powiedziec ze nauka jezyka w kraju do
                znakomitego poziomu nie jest niemozliwa ;-)
                • Gość: Linka I nie o literówki mi chodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.09, 08:01
                  Po co uczycie się angielskiego? Polskiego nie znacie! Znajomość
                  języków jest potrzebna, ale jeszcze trzeba mieć w nich coś do
                  powiedzenia! Gdybym miała możliwość zatrudnienia kogoś z tego forum,
                  to kochani musielibyście odpaść. Piszecie niechlujnie! Ortografia i
                  gramatyka są Wam obce. Jak piszecie tak myślicie, jak myślicie tak
                  pracujecie! Czyli "bylejakość" to Wasza filozofia! To bardzo
                  smutne,ale 98% forumowiczów swoimi wpisami udowadnia,że nie nadaje
                  się do pracy!
                  • Gość: jm Re: I nie o literówki mi chodzi... IP: 196.22.48.* 01.02.09, 11:26
                    To w takim razie, prosze tez przestrzegac zasad ortografii, skoro jest Pani taka
                    specjalista w jezyku polskim. W zdaniu wielokrotnie zlozonym "Jak piszecie tak
                    myślicie, jak myślicie tak pracujecie!" powinno sie zastosowac dodatkowo 2
                    przecinki, bo w calosci sklada sie z 4 zdan a nie z z 2. Jak zawsze, u kogos
                    slomka zauwazona, u siebie kloda w oku przechodzi niewidoczna...
          • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 03.02.09, 00:36
            Czlowieku ja nawiazuje do chocby irlandzkich realiow...jak nie wierzysz
            przegladnij CV ludzi pracujacych w biurach w Luxemburgu i Dublinie pracujacych w
            back office.
            Zenujacy slaby poziom a jednak mase Polakow po uczleniach typu uniwerek
            Szczecinski sie dostala.
            Sam w Dublnie nie znalazlem ani jednej,ani jednej osoby po SGH procujacej chocby
            w JP Morgan Chase,City,State Streer.Byc moze w Lodynie skad te fundusze sa
            zarzadzane naprade wymogi sa wysrubowane,ale tutaj wlasnie Ci ludzie nie grzesza
            wyobraz sobie ani wyksztlaceniem ekonomicznym,pomarzmy o finansowym ani wybitnie
            przyobranym w cenne doswiadczenia CV.
            Typowy Fund Accountant wlasciwie nie ma jakichkowliek wymogow odnosnie
            wyksztalcenia ani doswiadczenia i wyobraz sobie jeszcze kilka miesiecy w wstecz
            brali na te pozycje absolutnie wszystkich chetncyh.Sam znam z autopcji kilka
            przypadkow,gdzie nikt kandydatki nie chcial fundusz oczywiscie przyjal z
            otwartymi rekami!!!
            Tak sobie tlumacz Pani kolego!!
          • Gość: actim Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 29.01.10, 19:37
            Sorry, ale to Ty opowiadasz wyssane z palca rzeczy.

            Uczę się m.in. na AGH. Po drugim roku studiów dostałem się na praktyki informatyczne na London City. Polacy stanowili połowę zatrudnionych na praktykach (głównie było UW) i byli najlepsi. Na koniec praktyki zaproponowano mi pracę.

            W międzyczasie poznałem też sporo Polaków w konkurencyjnych firmach (m.in. 30-latka z Polski na stanowisku vice-president, fakt że harującego 13 h dziennie).

            Tak że nie zniechęcaj ludzi i nie strasz, bo wszystko się da, tylko trzeba chcieć.

            A ja i tak zostanę raczej w Polsce, bo przynajmniej w mojej branży praca jest tu niezgorsza...
      • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 31.01.09, 01:08
        Zeby Ciebie nie skalamac wyjechalem maja kontrakt pracy w rece na przeslo 6k PLN
        brutto w jednym z centrow finansowych...ale fakt majac takze 2(moze naciagane 3
        doswaidczenia finansowego)

        w PL tez sie da ale jest powtorze duzo bardziej trudniej ,wlasnie z powodu
        jakosci i bezwglednosci konkurencji.
        Jest taka zasada:

        Dales sobie rade w PL,przebiles sie to tym bardziej bedzie to dla Ciebie mile
        zaskoczenie ile rzeczy tutaj jest o wiele prostszych.Choc nie jestem
        zwolennikiem osiadwania na Wyspach na stale.Przykladowo Glasgo,Dublin nie
        rownaja sie nawet troche z Krakowem!
      • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 31.01.09, 01:14
        Zeby Ciebie nie skalamac wyjechalem maja kontrakt pracy w rece na przeslo 6k PLN
        brutto w jednym z centrow finansowych...ale fakt majac takze 2(moze naciagane 3
        lata doswiadczenia finansowego)

        w PL tez sie da,ale jest powtorze duzo bardziej trudniej ,wlasnie z powodu
        jakosci i bezwglednosci konkurencji.

        Jest taka zasada:

        Dales sobie rade w PL,przebiles sie to tym bardziej bedzie to dla Ciebie mile
        zaskoczenie ile rzeczy tutaj jest o wiele prostszych.Choc nie jestem
        zwolennikiem osiadywania na Wyspach na stale.Przykladowo Glasgow,Dublin nie
        rownaja sie nawet troche z Krakowem!

        pozdrawiam
      • Gość: banan Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 10:50
        Co studiujesz, że masz aż taki problem ze znalezieniem przyzwoicie płatnej
        pracy? Filololo, czy europeistykę albo inną socjologię? Bądź dobry w czymś, na
        co jest popyt, a na niską pensję nie będziesz narzekał.
      • Gość: etet Aspiracje to ty masz większe niż Władeczek IP: *.net.wektormedia.pl 31.01.09, 13:03
        z "Kariery Nikosia Dyzmy". Obawiam się tylko, że i tak skończysz
        jako kolejny tajemniczy i niedoceniony "ekspert" na antenie u ojca
        dyrektora.
      • Gość: kasica1985 Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:50
        Zgadzam się, a najchętniej to zatrudnialiby jeszcze studiujących,
        żeby nie płacić żadnych składek!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: miszczunio Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 17:02
          no ale czemu sie dziwisz??
          skoro zeby dac pracownikowi 2000 na reke pracodawca musi odprowadzic kolejne
          1600 do ZUS i US.
          Dla Ciebie praca jest za marne 2 tysiaki ale przedsiebiorca musi juz wylozyc
          3600 wiec nie dziw sie ze ma jakies wymagania
          nie lzyjcie pracodawcow tylko spojrzcie jakie sa koszty pracy w Polsce
          Praca w Polsce jest opodatkowana tak jak wódka-podatkiem akcyzowym
      • Gość: klop.otek Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 21:36
        Trudno polemizować z tego rodzaju wypowiedzią. Ale powinniśmy podziękować za
        piękną ilustrację do artykułu. Tak właśnie wygląda skrajny (mam nadzieję)
        przypadek pracownika, który ma współpracować w grupie i ma współtworzyć kulturę
        jakiejś korporacji i być być może po awansach czyimś szefem / kierownikiem. Nic
        dziwnego, że polskie piekiełko tak wygląda. Serdeczne dzięki kolego za ilustrację!!!
    • Gość: Krzysztof K. Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.fema.krakow.pl 31.01.09, 01:45
      Czy nie wyszło przypadkiem, że najlepiej do pracy przygotowuje
      Wyższa Szkoła Europejska im. Jarosława Gowina?
    • Gość: wrednyj Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 08:30
      I vice versa jak któryś z forumowiczów zauważył wcześniej.
      Z mojego punktu widzenia problemy leża po obu stronach.
      1. Uczelnie wg mnie ciągną poziom jednak w dół (poza niektórymi wyjątkami),
      czyli przekształcanie np akademii na siłę na uniwerki poprzez dorabiania
      dodatkowych wydziałów (tu niestety mam żal do agh-u, który kończyłem). Co daje
      więcej i więcej ludzi z papierkiem magistra.
      2. Studentów przybywa ale ich umiejętności czasami rzeczywiście są dosyć
      kiepskie (werbalne, pracy w grupie itd.) - sam to kiedyś też przerabiałem.
      Po prostu teraz każdy może być studentem nie ważne czy chce czy nie,
      czy na koniec coś umie czy nie pewnie w 99% przypadków obrony to czysta
      formalność. (1% to naprawdę ciężkie studia wg mnie-rzecz względna, lub totalne
      odstrzały które kupiły sobie studia).
      3. Z drugiej strony wszyscy przeglądając ogłoszenia widzimy zdania w stylu. Mile
      widziane: 1,2,3,4,5....10 - oferujemy: prace w dynamicznej organizacji,
      możliwości rozwoju (praca sama w sobie to jakiś rozwój) i gdzieś na końcu
      czasami - dobre zarobki (to to oznacza ?).
      4. Sama praca ostatecznie w końcu też często nie jest aż tak wymarzona jak to
      było nakreślone w ogłoszeniu i opiera się na rutynie. A gdzie szkolenia, kursy i
      inne rzeczy, które zachęcają do pozostania w danej firmie.

      Reasumując sam byłem nie tak dawno studentem, pracuje i widzę dwie strony
      medalu. Wymagając od innych wymagajmy tego samego od siebie, a nie więcej.
      Zarówno studenci jak i pracodawcy.
      • Gość: anka Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.eastwest.com.pl 31.01.09, 12:33
        Popieram
    • Gość: anna3b Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 09:21
      A mnie to wcale nie dziwi. Jestem studentką V roku i widzę co wyprawiają ludzie u mnie w grupie. Oni nic się nie chcą nauczyć! Wszystkim zależy tylko na tym, żeby odpisać od jakiegoś jelenie, który się nauczył albo ze ściągi, wszystko jedno a potem jak najszybciej lecieć na popijawę albo do domu... Jeśli ktoś chce się nauczyć to i tak go załatwią bo umówią się na 2 egzaminy jednego dnia, a zawsze najgłośniej krzyczą ci, którym nie zależy. Mnie akurat zależy i jestem bez szans... Widziałam również jak wyglądała nauka języków obcych, chodziłam na lektorat z niemieckiego i dużo się nauczyłam, ale z 20 osób w grupie na zajęcia 2 osoby przychodziły regularnie (ja i mój chłopak), a jedna się zmieniała... Nikt nikogo niczego nie nauczy bo aktualni studenci w 75% myślą tylko o wódce i imprezach... Taki ktoś jak skończy studia to faktycznie nic nie umie.
      • Gość: archiGEN Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 10:40
        Hmmm... ze smutkiem stwierdzam ze masz racje. Nie wiem czy
        studiujesz tam gdzie ja ale u mnie jest tak samo. Jeden z bardziej
        eltarnych kierunków na PK obsadzony jest niestety ludzmi którzy nie
        mieli prawa się dostac i niewiadomo jakim cudem dotrawali do
        półmetka.
        Smutne jest też to, że niektóre przedmioty mają materiał tak
        absurdalny że NIE DA się poprostu zdac tego o ile nie weźmiesz
        amfetaminy albo nie masz autyzmu (albo zło konieczne- ściągi), np.
        musisz narysowac z pamięci Teatr Słowackiego (powodzenia). Czy na
        tym ma polegac nauka na studiach wyższych i egzekwowanie wiedzy? Co
        to sprawdza przepraszam bardzo?
        Zamiast poświęcac ten czas na coś konstruktywnego, choby i rzeczoną
        praktyke, to taką kiszkę odstawiają nasi prosfesorowie, a razem z
        nimi my. A to że oni WIEDZĄ że my ściągamy i nie reagują to już mówi
        samo za siebie... żenua...
        PS.Dodam że oczywiście nie wszystkie przedmioty tak wyglądają
        (naszczęście) ale kwiatki się zdarzają.
    • Gość: absolwent UJ Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 09:28
      UJ to najgorsza uczelnia w polsce, poszedłem na informatykę i przez 5 lat uczyli mnie tylko fizyki i matematyki. Prawie wszystkie zajęcia były teoretyczne i bez komputerów? Jak można pisać programy na kartce papieru?
      • chris30 Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 09:36
        Albo studiowałeś przed 20 laty, albo łżesz jak pies. Na informatyce większość
        zajęć jest na komputerach, a fizyki uczą tyle, co kot napłakał. A ocenę uczelni
        zostaw tym, co umieją pisać i czytać.
        • Gość: BAH Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 17:15
          chris30 napisał:
          > Albo studiowałeś przed 20 laty, albo łżesz jak pies. Na informatyce większość
          > zajęć jest na komputerach, a fizyki uczą tyle, co kot napłakał. A ocenę uczelni
          > zostaw tym, co umieją pisać i czytać.

          20 lat temu też było "na komputerach".
          ale jak ktoś wybierał metody numeryczne
          to miał wiecej matematyki.
          Fizyki ("bo jest ciekawa") był na 4 roku jeden semestr.

          Jak poszedł na informatykę na UJ dla komputera,
          to pomylił kierunki.
          Tam nie uczą obsługi gierek.




      • Gość: Hajduk Wieki Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.adsl.alicedsl.de 31.01.09, 14:13
        > Jak można pisać programy na kartce papieru?
        Akurat moj kumpel, superspec informatyki niczego innego nie robi.
        No, ale siedzi w bankach w Düsseldorfie i robi tam same madre rzeczy:
        systemy eksperckie, autorskie, ...., siatki neuronalne(neuronowe?).

        I opowiadal mi, ze podczas studiow bylo czesciowo calkiem podobnie:
        kilka godzin/dni myslenia, a potem szybko-szybko koncept
        na....serwetce. :)

        Ale studiowal w Karlsruhe i Darmstadt, a doktorat ma z Achen
        (Akwizgran), poza tem jeszcze jakies tam "wakacje robocze" na
        bostonskim MIT.

        No to teraz go pytajcie, czy chcialby wrocic.......
    • Gość: Tomek Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 10:47
      To jest efekt uczelni prywatnych. Wystarczy porownac liczbe studentow, ktorzy dostaja sie na aplikacje prawnicze. Na UJ i WSEiP tyle samo osob miala 5 z egzaminu koncowego. Roznica ujawnila sie pozniej - z UJ dostalo sie 10 razy wiecej z tych piatkowiczow osob na aplikacje niz z WSEiP. Egzaminy koncowe na studiach powinny byc panstwowe - inaczej na prywatnych uczelniach zawsze bedzie sie kupowac oceny.
      • Gość: Dubliner propo prywatna vs panstwowa IP: 89.100.212.* 31.01.09, 15:28
        i maszracje ,dobra panstwowa uczlenia (dobry kierunek) jest i bedzie w
        cenie.Przeicez nei poto sobei flaki kiedys wyprowalem aby np brytujxki pracowca
        potraktowal mnie jak rownego ze studentem ,chocby KSW czy Wyższa Szkoła Biznesu
        National-Louis w Nowym SAczu(gdzie od niepamietnych czasow moi wykladaowcy
        zawsze kase kosili ,a dla prestizu utrzymywali posady olewajac normalnych
        studentow na AE(teraz UE).

        Nie mam tego jednak zlego co by na dobre nie wyszlo, jesli nas nawet ow
        pracodawca brytyjski,irlandzki zestai to roznica poziomow jest przepascia.

        Pozdrawiam tym bardziej ciezko pracujaca brac(choc czasem trzeba w mysl zasady
        odreagowac:)) w kochanym moim Krakowie!!
    • Gość: ada Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 94.254.232.* 31.01.09, 10:55
      Ludzie w większości wybierali nieświadomie kierunki studiów, wybierają i
      wybierać będą. I smiem twierdzić, że nie tylko w Polsce 18 latek nie ma
      precyzyjnego i opracowanego w detalach planu na życie.
      Ponadto wyższe uczelnie, zwłaszcza uniwersytety nie są zawodówkami i kształcenie
      patrząc wyłącznie na pracodawców i ich aktualne potrzeby jest jakimś
      nieporozumieniem. Dziś są takie jutro będą inne. W ogóle oczekiwanie, że
      przeciętny młody człowiek po studiach będzie natychmiast superpracownikiem to
      też jakieś zaklinanie rzeczywistości.
      Ja jestem pracodawcą (co prawda nie w Krakowie tylko w Warszawie) i ja widzę
      coraz więcej fajnych młodych ludzi, ze stażami za granicą, ze znajomością kilku
      języków, z jakimś dorobkiem naukowym, z otwartymi głowami. I przyznam się
      szczerze, że gdy widzę CV to niechętnie patrzę na to, ze ktoś studiował i
      pracował na cały etat albo pół w trakcie roku akademickiego na studiach
      dziennych. Nie wierzę w to, że taki ktoś faktycznie coś z tych studiów wyniósł i
      miał jakieś szczególne ambicje.
      Wolę takich, którzy przyłożyli się do studiów mają szeroką wiedzę i horyzonty,
      bo praktyki ... będą się uczyć całe życie.
      • Gość: anka Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.eastwest.com.pl 31.01.09, 12:41
        brawo! piekna wypowiedz
      • Gość: mila Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 12:45
        Takich pracodawców cenię. Takich, którzy rozumieją, po co są studia wyższe.

        Zanim poszłam na studia, myślałam tak jakoś idealistycznie, że celem studiów jest...studiowanie i kształtowanie siebie, swojego umysłu, swojej umiejętności patrzenia na świat i rozumienia go, kształcenie zdolności analizy, ale też odczuwania świata.

        Jak już zaczęłam studiować (a jestem obecnie na 5 roku) zobaczyłam, że wiele młodych ludzi nie tak pojmuje studia. Najważniejsze to pracować w czasie studiów, bo to pokazuje jaki jesteś zorganizowany. Co gorsza, spotkałam się kilkakrotnie z takim podejściem u potencjalnych pracodawców. Ale choćbym nie wiem jak była zorganizowana i ambitna, nie byłam w stanie pracować dobrze i studiować dobrze mając dwa kierunki dzienne (zresztą z jednym też byłoby trudno). W którymś z miejsc ambicję trzeba byłoby schowac do kieszeni.
        Do trzeciego roku zaczynałam pracować w czasie studiów trzy razy i zawsze kończyło sie to totalnym bałaganem, bo nie chciałam ani zawalić zajęć, ani zawieśc pracodawcy. Już nie próbuję. Czekam na dyplom i robię rzeczy, na które może nie będę mieć póżnijej czasu - jakieś kursy czy wyjścia na wystawy, koncerty czy do muzeów. Myśle, że to też mnie rozwija.

        Ja wiem, że są ludzie, którzy to łączą - pracują w weekendy w knajpach, albo wieczorami. Ale, przynajmniej u mnie na studiach, takie osoby pojawiają się na zajęciach dwa razy (na pierwszych i na egzaminie). Stąd może brać się choćby nieumiejętność działania w grupie. Tego mozna się nauczyć na studiach np. podczas robienia róznych projektów w grupach, gdzie czasem musisz sie dogadac z kluczowych sprawach, ale pracujecie nad jednym projektem razem i MUSICIE się dogadać.

        Mysle, że studia są takim czasem w życiu, który się szybko kończy i już nigdy wiecej sie nie powtarza. Czasem, w którym mozna rozwinąć się w fanastyczny sposób i stać się naprawde ciekawym, wartościowym człowiekiem. Dobrze jest nie zmarnowac tego czasu na kombinowanie jak tu rozciagnąc dobrę z 24 do 40 godzin, bo sie nie zdąża uczyć, pracować, czytać książek, spotkac się z rodziną czy przyjaciólmi.
        Pozdrawiam:)
      • Gość: Hajduk Wielki Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.adsl.alicedsl.de 31.01.09, 14:15
        Mnie najbardziej bawia studia wieczorowe...prawnicze. :)
        • eit.hel Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 01.02.09, 00:00
          dlaczego?
      • Gość: vint Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.rz.uni-karlsruhe.de 31.01.09, 14:47
        A co mają zrobić ci, którzy sami muszą sobie sfinansować studia?
        Aktualnie jestem za granicą, kierunek studiów ciężki, uczelnia
        politechniczna. Przez obowiązujące w tym kraju przepisy mogę
        przepracować tylko określoną liczbę dni w roku. Niby moglabym
        pracować w czasie wakacji, ale pracodawca dał wybór - albo dwa dni w
        tygodniu albo dziękujemy. I nie w soboty i niedziele. Czyli sią
        rzeczy wypadają dwa dni zajęć. I co? Oznacza to, że nie mam ambicji
        i nie naucze się pracy zespołowej, tak? Też mnie to nie cieszy, że
        nie chodzę na zajęcia, ale nie mam innego wyjścia. Albo pracuję i
        mam co do garnka włożyć albo przymieram głodem (pracując zespołowo).
      • Gość: zniesmaczona Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 14:50
        ada napisał(a):

        I przyznam się szczerze, że gdy widzę CV to niechętnie patrzę na to, ze ktoś studiował ipracował na cały etat albo pół w trakcie roku akademickiego na studiach dziennych. Nie wierzę w to, że taki ktoś faktycznie coś z tych studiów wyniósł i miał jakieś szczególne ambicje. Wolę takich, którzy przyłożyli się do studiów mają szeroką wiedzę i horyzonty, bo praktyki ... będą się uczyć całe życie.
        ===========================
        Moj boże! jak ta ada rózni się od zachodnioeuropejskich, australijskich, kanadajskich, amerykańskich przeglądaczy CV. Oni szczegolnie zwaracają uwagę czy pracowałeś w jakiejkolwiek formie w czasie studiów. A jak już w zawodzie lub sopkrewnionym to taaaak szeroko ramiona otwierają. Student z golym dyplomem może się powiesić, albo pracować dzięki koneksjom rodzinnym, to niestety wszędzie funkcjonuje :(.
    • Gość: open_car Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.ramtel.pl 31.01.09, 11:45
      Wiekszosc pisze tutaj o pracodawcach albo o leniwych studentach. A co z
      uczelniami? Studiuje na AGH i ze smutkiem stwierdzam, ze czesc przedmiotow nie
      ma najmniejszego sensu. Jeszcze te dodatkowe fakultety humanizujace, ktore
      wprowadzono przed paroma laty...pozal sie Boze. Strata czasu dla studentow.
      Poziom wiedzy nie przekracza pisma popularnonaukowego a w zamierzeniach mial
      uczynic z inzynierow ludzi o szerokich horyzontach... W ogole na uczelniach
      wyzszych duzo jest starych doktorow, ktorzy od 30 lat nic nowego nie zrobili i
      tylko czekaja do tej upragnionej emerytury. Niestety skansen sie zrobil a, ze
      wszyscy sie tam znaja i lubia, to nikt kolegi z pracy nie wyrzuci...
      • Gość: znawca Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.icsr.agh.edu.pl 31.01.09, 11:54
        Czy zjawisko nicnierobienia nowych rzeczy dotyczy tylko i wyłącznie
        starych doktorów, a inne tytuły to święta krowa ?
      • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 31.01.09, 15:45
        propo fakultetow huminizujacych to AGH je wprowadzilo za moich czasow aby
        uczwlnie odchamic i pamietam jak sie bardzo cieszylismy ze na Miasteczku kobiety
        sie pojawily w wiekszych stadnych ilosciach:)))

        Wczesniej z tym bylo bardzo krucho:)

        tak sobie tylko zazartuje.


        Ekonomia -Ekonomiczna,Techniczna-glownie AGH(PK architektura)
        humanistyczn,lingwistyczna -UJ tak bym podzielil po latach role i jakosc
        ksztlacenia.Calosc poparte chcoby doswiadczeniami w pracy z ludzmi po takich
        studiach(ostrzegam podzial bardzo umowny i pewnie sie cos tam zmienilo od moich
        czasow:)
    • Gość: el. Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.zax.pl 31.01.09, 11:55
      Skończyłąm jesienią jedne studia, za pół roku będę mgr z drugich.
      Angielski znam b. dobrze, z kompem ok i już trzeci miesiąc szukam
      pracy. Wysłałam ok 50 aplikacji do różnego rodzaju Hewittów, Shelli,
      Capów itd. i nic. Kompletny brak odzewu. Ok, raz przysłali
      (oczywiście odmowną odpowiedź) z P.Morrisa. Jedyne miejse, gdzie
      mogą cię chętnie przyjąć to bezpłatna praktyka. Może i bym się
      zdecydowała, ale w czasie studiów łącznie odbyłam pół roku
      bezpłatnych praktyk i szukam teraz już czegoś płatnego. Jak tak
      dalej pójdzie, to w czerwcu rzucam to i wyjeżdżam z tego pięknego
      miasta. Pięky skansen edukacyjny i nic więcej.
      • Gość: RelMcCoy Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.tbcn.telia.com 31.01.09, 15:59
        Angielski w Polsce studiowales a na czacie praktykowales?
        To napewno wystarczy. Jak jeszcze z "kompem OK" to beda ciebie pracodawcy rozrywac.

        Jesli nawet nie racza odpowiedziec na twoje podania, to chyba rozumiesz jak cenna jestes dla w/w pracodawcow. Nie oszukujmy sie, ale jestes tylko jedna z wielu tysiecy przecietnch swierzo upieczonych, po polskich studiach.

        Wyjazd zagranice niewiele pomoze na poczatku, ale ambitni po wielu, wielu latach moga liczyc na niebo lepsze warunki niz w Polsce.
        • Gość: LMAO You don't know Jack... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 23:37
          Wyżej srasz niż d**ę masz, pajacu... za cienki w uszach byłeś żeby
          dać sobie radę w Polsce więc łaskawie przestań szczekać na polskim
          forum, przemądrzały, sfrustrowany frajerze. Uwielbiam takich jak ty -
          g***no wiesz, a mimo to jeszcze się wymądrzasz :> Get a life, you
          bigheaded punk ass loser.
          • Gość: RealMcCoy Re: You don't know Jack... IP: *.tbcn.telia.com 01.02.09, 02:41
            Twoj nick, LMAO (laughing my ass off, dla tych co nie znaja wyrazenia) jest
            najczesciej uzywany wsrod nastolatkow na czatach i IRC. Sadze ze wlasnie jestes
            kims jeszcze bardzo mlodym, napewno mieszkajacym u mamusi i tatusia. Kto tutaj
            jest przemadrzalym albo frajerem?

            Ogolnie znane zjawisko agresji u ludzi o niskim poczuciu wlasnej wartosci,
            doskonale ilustruje twoja wypowiedz. W nawiasie, nie masz pojecia kim ja jestem,
            a przypisujesz mi wyzwiska po polsku, i te co swierzo nauczyles sie po
            angielsku. Niektorzy w Polsce nadal mysla ze kilka slowek po angielsku zmieszane
            z polskim to 'cool', haha.
        • Gość: Dubliner warto miec doswiadczenie w PL tak na wypadek !! IP: 89.100.212.* 03.02.09, 00:45
          w jednym sie tylko z Toba zgodze owaszem warto miec polskie doswiadcznie w CV
          ,bo podobnie jak w UK czy Irlandii pracodawca juz wie ze sie sprawdziles w tych
          polskich ,kuriozalnie wysrubowanych warunkach.
          Ja sobie cenie to opcje manewru ,ze dobra prace znajde(badz jak teraz sama mnie
          szuka,zarowno w Pl jak i tutaj).Fakt tutaj musze robic dodatkowo kwalifikacje
          itp ale w PL moim znajomi by sie dla nich wlasnie dali pocwiartowac ,jakby im
          kazdy pracodawca studia za bagatela 90-100k Pln refinansowal.Tutaj z racji, ze
          to jest wymog ,nikt takich pytan zreguly nie zadeje.Wiekszosc pracodawcow
          zaklada,ze pracocownik chce sie bowiem rozwijac.

          pozdrawiam
      • Gość: Dubliner Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 89.100.212.* 31.01.09, 16:36
        EL jesli chcesz to moge Cie pokierowac ,pomoc jak bede tylko umial...naprawde
        dostac sie do Shellow ,Capow nie ma problemow ,moze problem tkwi w czyms innym.

        Jakby co to moj kontakt:
        eire.amorki@gmail.com

        pozdrawiam
      • Gość: Dubliner do el IP: 89.100.212.* 31.01.09, 16:38
        EL jesli chcesz to moge Cie pokierowac ,pomoc jak bede tylko umial...naprawde
        dostac sie do Shellow ,Capow nie ma problemow ,moze problem tkwi w czyms innym.

        Jakby co to moj kontakt:
        eire.amorki@gmail.com

        pozdrawiam
    • Gość: Wojtek Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.chello.pl 31.01.09, 12:14
      bo nie szkoła lecz życie jest nauką i ja osobiście wolę zatrudniać starszych i
      doświadczonych, dawać im więcej kasy i samodzielności, a młodzi niech na
      truskawki jadą do Anglii a potem niech nauczą się ciężkiej pracy u siebie w
      ojczyźnie.
    • Gość: ka2 Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.09, 12:22
      "z najbardziej atrakcyjnych dla młodych ludzi branż, jak zarządzanie ludźmi,
      agencje reklamowe i PR, media, administracja publiczna"

      przestałem czytać po tym akapicie.
      • Gość: Czytelnik Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.09, 15:38
        Ja dotarłem do końca tego artykułu ale nie było warto. Po raz kolejny.
        • Gość: Bart Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.wroclaw.mm.pl 31.01.09, 19:41
          A ja przy okazji takich artykułów czytam tylko komentarze - trochę mnie wku..ią
          trochę rozbawią (czasem bardzo), art tylko by mnie wku.... .
    • Gość: stoodent Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.aster.pl 31.01.09, 12:23
      kadra akademicka to często ludzie bez
      kontaktu z rzeczywistością i tu leży
      problem studentów.
      • Gość: z normalnej uczeln Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 12:35
        Ludzie kochani! Nie wierze własnym oczom. A co mozna zrobić z papierkiem ze
        Szkoły Tischnera? Chyba 4 litery sobie nim podetrzeć. Tam są same dzieci
        bogatych rodziców, opinia o tych ludziach jest znana na cały Kraków. Tylko lans,
        lans i jeszcze raz lans. Tam jest mniej nauki niż w liceum. Tam mozna w ogóle
        sie nieuczyć, to taka uczelnie prowadzi badania? Niech zbadaja swoją uczelnię,
        bo tam się nic nie mozna nauczyć. Na moich studiach jest powazna nauka, a tam
        wszyscy jezdza na narty, na wyspy Karaibskie itp. imprezki non stop zero oleju w
        głowie. Wpisujcie co słyszeliscie o tej uczelni. Tam kazdy sobie poradzi, a
        egzaminów wstępnych to tam nawet nie ma, zerowy poziom. To rozumiem że te
        badania Gowina (bo on jest włascicielem) to krytyka UJ na którym jest za duzo
        teorii. Idę do pracodawcy i mam dyplom UJ, lub AGH, itp. albo Tischnera to
        rozmumiem że wybiora Tischnera, bzdura! Sprawdzcie stronę jakie kierunki mozna
        studiować na Tischnera. Wybór prawie żaden.
        • Gość: chudy24 Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 12:49
          Za dużo prywatnych uczelni, za dużo zaocznych studiów, każdy idzie na studia, na
          jakikolwiek kierunek i mamy tysiące socjologów, politologów, historyków i innych
          wynalazków. Mam znajomych na większości tych kierunków i gdy słyszę o średnich
          5.0, że do egzaminów uczą się dzień przed, to śmieje się w duchu niemiłosiernie.
          Sam studiuje prawo na państwowej uczelni, niejednokrotnie do jednego egzaminu
          muszę uczyć się więcej niż ludzie z dziwnych kierunków przez całe studia i jak
          tu od kogoś takiego wymagać sumienności i staranności. Studia zaoczne? kpina!
          wychodzą przed wydział w weekend grupki pseudo-studentów, faja, same wulgaryzmy,
          laski z tapeta w szpilach i w różowej mini PORAŻKA!
          • Gość: wilk do chudego IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 12:57
            sorry chudy ale robie uzupełniające mgr na UJ zaocznie bo na tym kierunku co
            chciałem zlikwidowali dzienne (!). Powaga. Ale zapewniam że mam duzo nauki i
            więcej niż niektórzy na dziennych. pozdrawiam
            • Gość: c Re: do chudego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 14:23

              nie uściśliłem, moja wina, chodzi mi o przyjmowanie na studia zaoczne ludzi na
              ilość tylko po to by mieć więcej kasy. Oczywiście są kierunki na których trzeba
              uczyć się bardzo dużo, w sumie i tak wszystko zależy od człowieka;)
              • Gość: kacha Re: do chudego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.09, 14:20
                Na moje studia zaoczne był dwustopniowy egzamin, łącznie na miejsce przypadało
                ok 7. kandydatów. Dostałam się i muszę naprawdę ciężko pracować, żeby poradzić
                sobie z przydzielaną co zjazd ilością materiału, nie wspominając o pracy, która
                pożera większość czasu. Ale staram się, bo kierunek zalicza się do prestiżowych.
                Poprzednią uczelnią, którą ukończyłam, była uczelnia prywatna o niezbyt dobrej
                renomie. Nigdy jednak nie czułam się słabo wykształcona-fakt, sporo moich
                znajomych z roku nie zasługiwało na tytuł licencjata, ale ja się nie opieprzałam
                i udało mi się zdobyć naprawdę sporo wiedzy. Pierwsza zasada, którą powinni
                poznać narzekający tutaj na pewne zjawiska: podczas rozmowy kwalifikacyjnej będą
                się liczyć inteligencja, wiedza i, ewentualnie, profil charakterologiczny
                kandydata, a niekoniecznie nazwa uczelni-tak więc wartość papieru zweryfikuje
                życie. Na co w takim razie narzekacie? Wracając do systemu-potrzebuje on
                reformy, poczynając od ilości osób, które mają maturę, a kończąc na mało
                liczących się tytułach technika. Trzeba jak najszybciej przywrócić szkoły
                zawodowe-ich likwidacja to największy błąd Ministerstwa Edukacji. Postawić na
                badania naukowe i wciągać do pracy najlepszych studentów, inaczej nie lizną
                praktyki, zanim nie popełnią pierwszego poważnego błędu podczas pracy.
                Wprowadzić system weryfikacji prowadzących zajęcia-nie zmuszać na siłę naukowców
                bez zdolności przekazywania wiedzy do męczenia, zanudzania i zniechęcania
                zarówno studentów, jak i siebie podczas zajęć. Pozostając w najczęściej tu
                krytykowanej i wyśmiewanej grupie absolwentów uczelni prywatnych, pozwolę sobie
                zapytać, dlaczego NIKT NIC Z TYM NIE ROBI!?
                Ps. Do pana powyżej-ja rozumiem, że prawo to trudny kierunek, ale co tak
                naprawdę wiesz o studiowaniu na innych? Bo, z tego co widzę, swoje przekonania
                bierzesz z obserwacji, których analiza podlega i tak już ukształtowanym u ciebie
                przekonaniom.
        • Gość: tomek krakow Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.09, 12:59
          nie dostales sie, ha? wstyd Ci teraz i sie wyzywasz na forum?
          Zalosne.....
          Popatrz, ktora uczelnia potrafila zdobyc fundusze z Unii??
          UJ, UE, AR - ZERO!!! A niby macie specjalistow??
          WSE, chociaz ma dopiero 5 lat okazala sie 2 w Krakowie (po PK)

          zal mi takich nieudacznikow, jak Ty, powodzenia gdzie indziej...
          • Gość: mimi do Tomka IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 13:04
            co sie nie dostałam???? a od kiedy tam się trzeba dostać??? czy widziałeś jak
            tam wygląda egzamin czy rozmowa kwal.? nie rozsmieszaj mnie tomek bo jak masz w
            kieszenie 3,600 czy ile tam płacicie to sie dostałeś. od kiedy uzyskanie
            funduszy z Unii UE świadczy o poziomie nauczania. Jestescie lansiarskimi
            pozerami. Ja się musiałam uczyć żeby się dostac, a na Tischnera dostałam bym się
            z palcem w wiesz gdzie. Ja zdawałam egzaminy, i wiesz na studiach też mamy
            egzaminy do których trzeba się uczyć miesiąc a u was 2 dni. I nie mam stu
            poprawek bo u mnie 2, 3 i wylatujesz na zbity pysk.
          • Gość: london Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: 89.100.212.* 31.01.09, 16:48
            koles lecz kompleksy marnego poziomu uczelni gdzies indziej,bo jak patrze w CV
            Polakow tutaj to przysiegam akurat tej Twojej nigdzie nie widze.

            Bez urazy ale zdobywanie funduszy?? od kiedy to byl wyznacznik klasy ,czy
            jakosci studentow??
            Co najwyzej gratuluje administracji ,ktora pewno zarzadza 10 mniejsza
            organizacja niz chocby UJ.

            To jakbys porownywal kropke w kropke Irlandie i Polske.Spobuj bedac
            hipotetycnzie premierem wprowadzic takie drastyczne zmiany w 10x wiekszym
            kraju!!Wystarczy ze gornicy przyjada do Warszawki.

            pozwodzenia
        • Gość: ironique Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.chello.pl 31.01.09, 13:42
          Mój drogi, studiuję zarówno na WSE i na UJ, więc chyba mam nieco większy zasób wiedzy na temat tych uczelni niż Ty.

          "Na moich studiach jest poważna nauka" - można prosić konkretniej?

          Z mojej strony mogę spokojnie podważyć wszystkie Twoje quasi-argumenty dot. WSE. Faktem jest obecność sporej ilości "dzieci bogatych rodziców", niemniej jednak nie są to jednostki poświęcające całe swoje życie na bezowocny lans, raczej staramy się wykorzystać ofertę szkoły w zakresie praktyk, stypendiów zagranicznych, etc. Kierunków "wybór prawie żaden"? Może lepiej skoncentrować się na kilku dobrze prowadzonych kierunkach dziennych (plus naprawdę dobrych podyplomówkach), niż rozdrabniać się na wiele, nie zawsze udanych (tak jest moim zdaniem np. na UJ, gdzie podczas gdy niektóre wydziały faktycznie dobrze uczą, inne mocno kuleją).

          Dodam tylko, że parę lat temu mogąc wybierać między UJ a WSE, wybrałam WSE i tego wyboru nie żałuję (nie mam więc syndromu nie dostania się na uczelnię państwową;)). Uważam, że jest to uczelnia bardziej prostudencka, niż UJ, gdzie problemem bywa chociażby zmiana grup ćwiczeniowych, żeby dograć dwukierunkowy plan (przynajmniej: na moim wydziale jest z tym problem).

          Jeśli więc nie wiesz za bardzo, o czym piszesz, hamuj się w ocenie, tak na przyszłość :) Pozdrawiam.
          • Gość: Hajduk Wielki Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.adsl.alicedsl.de 31.01.09, 14:24
            Ironique: ile Ci tam za ta agitpropagande placa ?
            (bo masz bardzo specyficzny, "profesjonalny" ton, wiesz).
            • Gość: ironique Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.chello.pl 31.01.09, 19:22
              Niestety mimo wszystkich zalet, to nadal ja im płacę ;)
              A co do tonu... mój normalny styl wypowiedzi. Profesjonalnie brzmi, bo znam fakty?
        • Gość: Monarchista Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.mas.airbites.pl 31.01.09, 14:57
          Gość portalu: z normalnej uczeln napisał(a):

          > Ludzie kochani! Nie wierze własnym oczom. A co mozna zrobić z
          papierkiem ze
          > Szkoły Tischnera? Chyba 4 litery sobie nim podetrzeć. Tam są same
          dzieci
          > bogatych rodziców, opinia o tych ludziach jest znana na cały
          Kraków. Tylko lans
          > ,
          > lans i jeszcze raz lans. Tam jest mniej nauki niż w liceum. Tam
          mozna w ogóle
          > sie nieuczyć, to taka uczelnie prowadzi badania? Niech zbadaja
          swoją uczelnię,
          > bo tam się nic nie mozna nauczyć. Na moich studiach jest powazna
          nauka, a tam
          > wszyscy jezdza na narty, na wyspy Karaibskie itp. imprezki non
          stop zero oleju
          > w głowie...

          Biedny ks. Tischner w grobie się przewraca...
        • Gość: phi! Re: Wyższa Szkoła Europejska dno dna IP: *.chello.pl 31.01.09, 15:39
          Z papierkiem może i nie wiele można zdziałać, ale tak naprawdę
          wszystko zależy od człowieka, z papierkiem z UJ-tu wcale nie więcej
          dzisiaj zrobisz, bo liczy się co potrafisz i jaką masz prezencje, a
          nie papierek, dziś to tylko dodatek. Owszem WSE nie należy do
          najtańszych szkół, co jak wiadomo, przyciąga ludzi bogatych, ale
          proszę Cię nie uogólniaj, bo nie każdy tam tonie w kasie, a lans i
          baunce znajdziesz wszędzie, a to że się czepiasz, może świadczyć
          jedynie o tym, że tak naprawdę zazdrościsz tym bogatym dzieciakom,
          że miały lepszy start. Zamiast czepiać się innych, skup się lepiej
          na sobie żebyś mógł/a zapewnić przyszłość swoim dzieciakom. I o
          nieuczeniu nie wypowiadaj się może, bo nie byłeś, nie studiowałeś i
          nie próbowałeś, jakby było tak tragicznie jak piszesz szkoła by się
          nie rozwijała, i de facto nie wszystko możesz załatwić za pieniążki
          z portfeta mamusi.
          Pozdrawiam
    • Gość: gall anonim Re: myslisz sie bo tutaj na miejscu tych z wyzszy IP: *.stanfords.co.uk 31.01.09, 12:47
      heh.. troche tu nas chyba jest...?
      Chociazby ja, po dobrej panstwowej uczelni, krakowskiej, technicznej, o
      tzyliterowym skrocie :)
      • Gość: Dubliner Re: myslisz sie bo tutaj na miejscu tych z wyzszy IP: 89.100.212.* 31.01.09, 15:51
        w Dublinie to chyba troszke kpisz sobie z tego???

        ja spotykam ludzi (Polakow w biurach tutaj)po tak olbrzymich i jakosciowo super
        osrodkach akademickich jak: Szczecin ,Olsztyn glownie.
        Pewnie dlatego ze lata temu Intel np.rekrutowal poprzez urzad pracy w Szczecinie
        do fabryki i jak to mowia "autobusy podstawiali " z tania sila robocza z PL.
        Napewno srodowiska krakowskiego chocby mi tutaj bardzo brakuje i nie mowiw to
        przez zawisc ,ale obiektywna ocene.

        Tym bardziej zachecam do sprobowania swoich sil tutaj ,skoro im sie jakos
        powiodlo.Jedno wiem czesc tych ludzi np. w Krakowie pracy by podobnej nie dostala!!
    • Gość: z UJ reklama Wyzszej Szkoły lans Europejskiej IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 12:54
      ten cały artykuł to reklama szkoły Gowina, tyle uczelni prowadzi swoje badania
      ale akurat o tym badaniu piszą na pierwszej stronie portalu wyborczej w
      dziale wiadomości. Plus jest to usprawiedliwienie braku podstaw teoretycznych
      na własnej uzczelni. Kraków widzi że u was nie ma nauki a poziom zerowu, cały
      Kraków się z was smieje.
      • Gość: gie Re: reklama Wyzszej Szkoły lans Europejskiej IP: *.chello.pl 31.01.09, 13:27
        nie ma nauki, poziom zero? proszę Cie! dostaje się dużo osób bo dają
        szanse każdemu, ok przy okazji dostają więcej kasy na organizacje,
        ale połowa tych osob po pierwszym semstrze wylatuje! poziom
        utrzymują wykładowcy z UJ i innych uczelni, że co? że niby na WSE
        przychodzą rozdać autografy? opanujcie troche swoje emocje, a nie
        obrażacie innych, wg własnych wykreowanych wizji..
    • Gość: Polska 21 i pół dudkiewicz na prezydenta bamako! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:00
      dudkiewicz na prezydenta bamako! pracodawcom marzy się wyścig
      szczurów za głodowe pensje. sami tak zwani biznesmeni i pracodawcy
      to głównie uwłaszczona nomenklatura, sorrki ja w wasze klocki się
      nie bawię!
      • Gość: prawda Re: dudkiewicz na prezydenta bamako! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:06
        Absolwent = tuman z papierem
    • Gość: Susanita Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.centertel.pl 31.01.09, 13:05
      Żadna, nawet najbardziej nastawiona na wykształcenie praktycznych umiejętności
      uczelnia, faktycznie tych umiejętności nie wykształci. Czemu? Bo na uczelni,
      jak w szkole, przełożonym jest opiekun, nie szef. A szef, widząc specjalizację
      absolwenta, zazwyczaj nie wie dokładnie (lub, nie bójmy się użyć tego
      sformułowania - NIE MA BLADEGO POJĘCIA), co obejmował program studiów nowego
      pracownika. W pracy, jak to w pracy, liczy się efektywność, dobre wrażenie,
      zaradność (POKAZANIE, że jest się zaradnym), samodzielność, ale taka, żeby nie
      być zbytnio hej do przodu.
      Ale w każdej pracy młody człowiek wystawiony jest na próbę, co wiąże się ze
      stresem, niekiedy z paniką. Często powierza mu się zadania, do których
      kompletnie nie jest przygotowany, bo "kompetentny", to może i ów student jest,
      może jakieś "doświadczenie" ma, lecz często to łut szczęścia decyduje, czy
      konkretna jednostka poradzi sobie na swoim pierwszym stanowisku. Dlatego
      wszelkie sytuacje, w których student formalnie pozostaje studentem, czyli
      staże, szkolenia, wolontariat, są właściwie niezbędne, by wykształcić
      umiejętność pewnego poruszania się po miejscu pracy. "Się wie" wtedy, co
      wypada, co nie, zna się żargon środowiska, albo - niekiedy w samą porę, a
      nawet w ostatniej chwili - dowiaduje się, że ten nasz "english" dawno przestał
      być choćby "intermediate". Amen :).
    • Gość: prawda Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 13:07
      Absolwent= tuman z papierem
    • olias Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców 31.01.09, 13:13
      Łybacka, handke, radziwiłł. i ich kontynuatorka - ta hall. twórcy
      państwa bez szkolnictwa zawodowego. zlikwidowali szkoły zawodowe,
      technika wysłali niemala 1005 pokolenia do liceum i w konsekwencji
      na studia. więc dzisiejsi studenci i uczelnie są na poziomie dobrego
      fachowca od klepania młotkiem, jeno bez tegoz młotka.
      przez krótką chwilę próbował reaktywować szkolnictwo zawodowe roman,
      ale go wypirzyli, że niby głupi. Głupie to jest polskie
      społeczeństwo które do myślenia używa nie swojego mózgu, nawet
      nie ... (już wy wiecie czego ;-)) jeno Gazety Wyborczej i TVN.
      jedno sie nie zmieniło - uczelnie nadal żyją w latach 70-tych. nadal
      usiłują wykształcić swoich pracowników. Z zerową przydatnościa dla
      gospodarki. zresztą sami naukowcy mają dla niej tą samą wartość.
      • Gość: gość Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.spray.net.pl 31.01.09, 14:19
        Mój drogi, także na łamach GW jak i innych przez całe lata 90-te pojawiały się
        artykuły, że zawodówki produkują tylko bezrobotnych i należy je likwidować - i
        jasne, były to wypociny, wyciśnięte z jakiegoś mózgu bez jakejkolwiek wizji
        przyszłośći, logiki i nauki ze szkoły: "murarz mury buduje etc." - tak jakby tu
        i teraz stanowiło jedyny punkt odniesienia.
        A jeśli chodzi o uczelnie - tak, zgadzam się - żyją w innym świecie, wirtualym,
        także dzięki pomocy mediów i hasła "z dyplomem lepsza praca" albo po prostu "z
        dyplomem praca". Kandydaci walą drzwiami i oknami - wystarczy otworzyć i wpuszczać.
        Firmy z kolei narzekają, że uczelnie nie współpracują. Racja, ale znów myślę
        sobie, że duża firma powinna założyć własną szkołę, na poziomie
        ponadgimnazjalnym, i tam już zaczynać kształcenie pod kątem swoich potrzeb.
        Istniały np. kiedyś technika "lotnicze" położone blisko zakładów WSK w różnych
        miastach - zapaleńcy zjeżdżali się do nich z całego kraju i bodajże 5 lat (bo
        mało kto pamięta, że technika były z reguł 5-letnie, a bywały i 6-letnie) uczyli
        się poza domem mieszkając w akademiku.
        • Gość: Monarchista Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.mas.airbites.pl 31.01.09, 15:21
          Gość portalu: gość napisał(a):


          ...Firmy z kolei narzekają, że uczelnie nie współpracują. Racja, ale
          znów myślę
          > sobie, że duża firma powinna założyć własną szkołę, na poziomie
          > ponadgimnazjalnym, i tam już zaczynać kształcenie pod kątem swoich
          potrzeb.
          > Istniały np. kiedyś technika "lotnicze" położone blisko zakładów
          WSK w różnych
          > miastach - zapaleńcy zjeżdżali się do nich z całego kraju i
          bodajże 5 lat (bo
          > mało kto pamięta, że technika były z reguł 5-letnie, a bywały i 6-
          letnie) uczyl
          > i
          > się poza domem mieszkając w akademiku.

          Tak było. Firma, w której pracowałem, w l. 80-tych miała własną
          szkołę zawodową, technikum a także współpracowała z Centrum
          Kształcenia Ustawicznego, gdzie utrzymywała Studium Policealne.
          Utrzymywała w tym sensie, że zapewniała kadrę wykładowców. Sam tez
          miałem tam kilka godzin (oczywiście nie za darmo). Było to o tyle
          wygodne, że można było zostać oddelegowanym do nauczania w szkole na
          te godziny, nie tracąc zarobku w macierzystym zakładzie!

          • mockturtle Ach te wasze peerelowskie ciągoty... 31.01.09, 16:20
            Nikt z Was nie zauważył, że w artykule mowa o pracodawcach
            oferujących poważne zawody wymagające poważnego wykształcenia?
            Pieprzycie o zawodówkach, gdy w artykule mowa o takich branżach
            jak "zarządzanie ludźmi, agencje reklamowe i PR, media,
            administracja publiczna". Pokręciło was? Murarze murują domy. Ok. Ci
            murarze ogromnym stadem przyjechali tu do Anglii i teraz gnieżdżą
            się przymierając głodem po 10 w jednym mieszkaniu gdzieś na East
            Endzie, szczęśliwi, bo i tak mają tu lepsze warunki niż w Polsce.
            Otrzeźwiejcie, świat idzie do przodu, zapotrzebowanie na robotników
            spada, i kształcenie robotników do rzeczywiście generowanie tysięcy
            bezrobotnych. Poza tym artykuł jest o problemach ze szkołami
            wyższymi, więc całe to ględzenie o zawodówkach jest od rzeczy.
            • Gość: Ciągoty Twe.... Re: Ach te wasze peerelowskie ciągoty... IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:30
              Człowieku, nie kumasz nic a nic! Właśnie ci, o których jest artykuł powinni
              skończyć zawodówkę i wyjechać nawet na Antarktydę. A ci , którzy by się
              nadawali (prawdziwie) na studia, ukończyliby je normalnie ( nie po 9 razy
              poprawka poprawki), to oni byliby takimi pracownikami, o których byłby pochwalny
              artykuł. Ale widać popegeerowskie świnki ci kwiczały i nie skumałeś komentarzy.
      • Gość: :( Prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 19:15
        Niestety masz całkowitą rację, a Łybacką to bym najchętniej wysłała na nauczanie
        do pierwszego lepszego gimnazjum żeby zobaczyła, co zrobiła/zniszczyła.
    • representation1 Tak się kończy masowe kształcenie baranów 31.01.09, 13:15
      Kiedyś znaczna część tych co dziś kończą studia nie dostałaby się na uczelnię.
      Zastraszająco spadł poziom kształcenia na studiach. Niewiele znaczy nie tylko
      stopień magistra, ale także doktora. Nie może być dobrze skoro nawet czołowe
      uczelnie kraju robią masowy nabór, bo liczy się przede wszystkim zarabianie
      pieniędzy. A potem nagle okazuje się, że absolwent prawa z Koziej Wólki jest
      lepszy od swoich kolegów po UJ czy UW.
      • flamengista tak - masowość elitarnych studiów jest fikcją 31.01.09, 14:37
        Studia wyższe były kiedyś z założenia elitarne. Kształciły elitę intelektualną
        społeczeństwa, a absolwenci mogli liczyć na dobrą pracę.

        Tylko że w Polsce ta sytuacja trwała bardzo krótko - po upadku PRL pierwsze lata
        polegały na tym, że na pniu skupowano absolwentów ekonomii czy zarzadzania, a
        firmy robiły z nich menedżerów. Potem rynek się nasycił.

        A w międzyczasie zrobiła się presja, żeby KAŻDY studiował. No i studiuje. System
        działa tak, że do matury są dopuszczani ludzie, którzy nie powinni jej zdać. No
        a potem trafiają na uniwersytety. Te też nie mają wyjścia - nie można wszystkich
        wyrzucić. Więc z uniwersytetów wychodzą absolwenci-nieucy.

        Tylko rynek pracy boleśnie weryfikuje jakość nic niewartych dyplomów.

        Ale czy młodzi, idący na studia czytają ten artykuł i wyciągają z niego wnioski?
        Ależ skąd! Pójdą na te same studia co zwykle, przejdą je najmniejszym kosztem, a
        po studiach "jakoś to będzie".

        Jakoś to będzie...
        • Gość: emigrant Re: tak - masowość elitarnych studiów jest fikcją IP: 89.100.212.* 31.01.09, 16:41
          hej to nie tak sa studia i "studia" wiec nie mysl uczleni gdzie na jedno miejsce
          bylo 5-6kandydatow w gore ,z uczlenia ,czy studiami zaocznymi gdzie placisz i
          masz te "studia"

          przepraszam za szczerosc jesli kogos uraze...takie zycie
          • flamengista zdziwisz się, ale 01.02.09, 10:17
            problem dramatycznego poziomu studentów pojawia się również na dobrych
            uczelniach i kierunkach.

            Na przykład na mojej, krakowskiej uczelni. A na nasz kierunek w zeszłym roku
            było 7 kandydatów na jedno miejsce.

            Różnica między zaocznymi a dziennymi była jeszcze 3-4 lata temu widoczna gołym
            okiem. A teraz powoli się zaciera, mało tego. Na zaocznych częściej trafiają się
            "perełki" - ludzie pracowici, zainteresowani studiami którzy po prostu nie mają
            czasu na studiowanie w tygodniu.

            Oczywiście w kiepskich prywatnych uczelniach musi być dramat, ale to już
            zupełnie inny problem.
      • Gość: kolarska Re: Tak się kończy masowe kształcenie baranów IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 31.01.09, 15:27
        Za to profesorowie maja kupe kasy i piekne domy .
        • Gość: gradd Re: Tak się kończy masowe kształcenie baranów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 17:13
          dlaczego wszystkich obrażasz, głupia i tępa gąsko
Pełna wersja