Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw

    • Gość: gg Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.centertel.pl 31.01.09, 15:07
      Tak to jest-kilka lat temu ministerstwo edukacji wpadło na wspaniały
      pomysł-zlikwidować zawodówki i zmusić wszystkich do zrobienia
      matury, tak jakby wszycy mieli jednakowe zdolności i możliwości, do
      tego "naklonowało się" uczelni państwowych i prywatnych- nawet w
      prowincjonalnych miasteczkach-byle dać zarobić kolegom.Dzisiejsze
      uczelnie to fabryki magistrów.
    • Gość: Piotr studia doktoranckie IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 15:08
      W sprawie porzednich wyppowiedzi. Jaki jest wiec sens tych studiow ? jak ktos
      robi z fizyki, biotechnologii, genetyki, czy kierunkow inzynieryjnych to w
      Polsce pracy nie znajduje, bo nie ma takowego przemyslu lub jest slabo
      rozwiniety, wiec wyjezdza na zachod. Z kolei robienie doktoratu ze studiow
      humanistycznych ma sens, po to, zeby uzyskac awans w pracy w samorzadowce, choc
      nawet on takiego awansu nie gwarantuje. Gorzej, gdy ktos idzie na studia
      humanistyczne doktoranckie po to, zeby przedluzyc czas studiow
      magisterskich...Znam wiele osob z doktoratami lub konczacych studia
      doktoranckie, a pracy nie ma. Pracodawcy ich nie chca zatrudniac, bo za madry,
      bo za stary (ok. 30), za bardzo wyksztalcony (stanowi zagroznie dla kadr w
      firmie, bedzie sie panoszyl i chcial wiecej zarabiac) a de facto takie osoby
      jezdzily na konferencje, pisaly artykuly, prowadzily zajecia ze studentami, a
      nic nie umieja. Kiedys studia doktoranckie to byla elita-elit, srednio 1-5 osob
      na roku, teraz nawet 30-50 na roku, straszna masowka....
      • flamengista a ile je kończy? 01.02.09, 10:19
        Nawet przy umasowieniu studiów doktoranckich kończy je ok 20-30%.

        A udaną obroną doktoratu - 1/4 z tych 20%.

        Natomiast faktycznie - należało by sie zastanowić nad sensem finansowania tych
        studiów z pieniędzy podatnika, JEŚLI absolwenci lądują na bezrobociu. Czy
        lądują, tego już nie wiem.
    • Gość: Gość Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.proxy.aol.com 31.01.09, 15:09
      W niektórzch krajach bardziej się ceni pracowników którzy osiągają
      wiedzę zawodwę na drodze praktyki i krótkich specjalistycznych
      kursów zawodowych niż ludzi z dyplomami wyrzszych uczelni bez
      jakiejkolwiek praktyki zawodowej.Z tego co wiem to ludzie po
      studiach z dyplomem przychodzą do pracy całkiem zieloni i trzeba
      długiego czasu żeby ich wdrożyć do pracy.Pozatym dyplomy często
      młodych ludzi przychamowują bo wydaje im się że wszystko wiedzą co
      nie jest prawdą a nie dają sobie nic powiedzieć i zasłaniają się
      dyplomem.Wielu jest też takich co przebawili sią na studiach i
      praktycznie maję bardzo małą wiedzę a tylko dobre chęci.
    • Gość: Mimi Krakowscy pracodawcy rozczarowują studentów IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 15:13
      Krakowscy pracodawcy rozczarowują studentów - tak powinieni brzmieć tytuł tego
      artykułu. Wiec tak studiowałam i dziennie i zaocznie i bedac studentką zaoczną
      szukałam pracy (uzupełniające mgr robie zaocznie) i teraz skończyło się tak że
      siedze w domu i czekam az skoncze studia (został mi jeden semestr) bo to co
      pracodawcy wyprawiali to Sodoma i Gomora, nie dam WAM ZAROBIĆ KRWIOPIJKI bez
      wstydu i poczucia przyzwoitości! (to do pracodawców). Mam licencjat z dobrej
      uczelni, państwowej i kierunek również dobry ale to sie nie liczy dla nikogo.
      Byłam oszukiwana i wycyckiwana, więc pokazałam im wała. Dorabiam sobie obecnie
      na swoje potrzeby ale to juz inna bajka. Aha i na poczatku doświadczyłam
      molestowania przez niewyzytego szefa.
      • Gość: Dubliner Re: Krakowscy pracodawcy rozczarowują studentów IP: 89.100.212.* 31.01.09, 17:09
        Mimi wybacz ale licencjat w PL , w Krakowie to duzo za malo...(przepraszam Cie
        najmocniej bo nie znam Twojej historii i nie mi oceniac)ale tym bardziej cenie i
        mam ogromny szacunek do kolegow ,kolezanek ,ktorzy tam po centrach finansowych i
        innych tego typu pracodawcach zostali.
        W Dublinie podobnej jakosci wyksztalcenia ludzi(wsrod Polonii) spotkac bardzo
        trudno.
        Tym bardziej zapraszam tutaj ,bo nawet z licencjatem sobie poradzisz.

        pozdrawiam i jeszcze raz prosze bez urazy ,propo tego co powiedzialem na poczatku
      • Gość: eire.amorki@gmail. dobra rada!! IP: 89.100.212.* 31.01.09, 18:14
        Kilka rad starszego kolegi ,ktory popracowal(nie znaczy zjadl wszsytkie rozumy) w kilku Europy zachodniej ,w tym na Wyspach :
        -czy wyjezdzac???(tak) warto jednak sobie szlify zrobic w PL.Czemu, bo zycie na emigracji to nie bajka,bo kasa nawet najlepsza nie zastapi Ci wszystkiego i poczucia ze jestes jednak obcy,bo masz realna mozliwosc powrotu w kazdej chwili do kraju jak tylko uzbierasz na to na tamto.W Polsce napewno sie poprawi tylko pytanie kiedy i jak szybko.

        -wyjazd przygotowac(czemu wspomnialem o szlifach w PL) bo porazka jest praca w zawodzie ,zupelnie odbiegajacym (najgorzej jesli uragajacym waszym ambicja) Ja tez przechodzilem ta meczarnie ,etapy w Fajeczkach,Shell-u itp i warto miec takie doswiadczenie.Nauczyc sie chocby jak byc asertywnym ,obrotnym,bo taka lekcja zycia ,szczegolnie zagranica sie sprawdza w 100%.Wiem cos o tym i nie zaluje!


        PRYWATNIE
        - wyjedzac najlepiej jest w parze(ewnetualnie kogos sciagnac) nie jeden z super wyksztalconych kolegow ,ktorzy tutaj dojechali ,juz sie zwina i pieprzna cala ta praca i wrocili do PL ,z racji wlasnie sytuacji natury prywatnej.
        - Moze sie komus to nie spodoba ale porzadne Polki tutaj ,raczej same nie przyjezdzaja (odpada znalezenie dobrej partii) a te co sa tutaj wolne ,to z interesujaca (ale nie normalnego faceta)przeszloscia i komformistycznym nastawieniem na szukanie nie rownoprawnego partnera, faceta do stalego zwiazku,ale sponsora( MOWILEM ZE SIE TO NIE SPODOBA WSZYSTKIM,ale duzo w tym prawdy jest)


        Zalety pracy tutaj ,szczegolnie jak masz juz doswiadczenie z PL(nawet ubogie):

        -pracodawcy z PL sami Ciebie molestuja z zapytaniami o powrot,nagle stales sie super -hiper interesujacym kandydatem, ze przesylaja Ci oferty nawet na poziomie dyrektorskim(chyba sie pod tym wzgledem w PL cos na plus zmienia)

        - Dostepnosc szkolen.Elitarne w PL kwalifikacje, ktore w centrach finansowcyh jak: PMI ,Shell tylko sa dofinansowywane przez pracodawce jak sie podlizesz ,jak masz wysoko postawione stanowisko,tutaj sa normalnoscia.
        Nikogo nie dziwi fakt, ze jako inzynier chcesz sie rozwijac ,wiec robisz kwalifikacje,jako finansista potrzebujesz CIMA,czy ACCA i wiekszosc z nich pokrywa te koszty w calosci(w PL (Warszawa,Krakow-koszt wyzszej klasy samochodu,mozesz raczej pomarzyc!!)

        -studiowac owszem warto,ale nie jestem zwolennikiem przeciagania studiow (znaczy jak studiowales/las w PL, to po co kolejne studia,moze juz lepiej wlasnie zrobic kwalifikajce i byc szacowanym na tutejszym rynku pracy jako specialsita,a nie ABSOLWENT z najnizszym uposazeniem!!!)Wybor nalezy do Ciebie!

        -porownujac z innymi Polakami tutaj pracujacymi (mozna ich sobie poprzegladac chocby na www.GOLDENLINE.pl czy XING.com czy LINKEDIN.com naprawde po dobrych ,solidnych studiach (jeszcze super jakby bylo jakies doswiadczenie) nie macie sie czego wstydzic!!!!!

        WIEKSZOSC:
        Poloniii w UK czy Irlandii ,to ludzie jesli juz po studiach wyzszych to sa to slabsze kierunki. Mimo tego, ze wiekszosc z nich nie dostalaby sie w PL (z racji bardzo wymagajacej konkurencji ,chocby w tym naszym krakowskim osrodku do podobnych pracodawcow) Ci jednak jakims cudem zaczeli i pracuja u chocby :JP Morgan,City Bank,Bank of New York,State Street i tak mozna wymnieniac.
        Stanowi to, zatem dowod na powazna roznice w poziomie selekcji i wymagan stawianych do kandydatom w tych samych branzach w PL vs Wyspy.

        Tym bardziej goraco zachecam do porzucenia tych wszystkich centrow i przeniesienia sie chocby na Wyspy.
        Napewno sobie poradzicie,a tym bardziej bedzie mi i mi podobnym milo, miec tutaj tak cennych rodakow.

        Moze to nie jest popularne w zawistnej Polonii, ale ja tez nie ukrywam licze na pojawienie sie tutaj rownie wspanialych (zyciowych i rosadnych) kobiet co w Krakowie:))) Tyle z moich wlasnych interesow w tej sprawie.

        Jesli moge komus pomoc to zapraszam do kontaktu.

        Z gory przepraszam za drobne bledy
    • Gość: Echelon Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.gl.digi.pl 31.01.09, 15:24
      Sprawa jest poważna, ale może wypadałoby przyjrzeć się całemu systemowi
      kształcenia? Można by się czepiać człowieka po szkole zawodowej, że nie zna
      się na walutach, rozliczeniach i tak dalej, ale za co winić studenta
      bankowości, który tą bankowość ukończył z pozytywnym wynikiem? On swoją robotę
      wykonał, zdał to co mu kazali.

      Za to profesorowie, asystenci i cała uczelniana władza niekoniecznie widzą
      swój interes w kształceniu dobrze wykwalifikowanych ludzi, bo to przecież
      konkurencja! Studentów uczy się tak, żeby coś tam zdali, ale żeby broń Boże
      nie umieli tego zastosować w praktyce, a już na pewno, żeby ich wiedza była
      bieżąca. Zamiast uczyć myślenia, każe się wkuwać wyliczanki, które nigdy i do
      niczego się nie przydadzą, mówi się o metodach nie stosowanych od
      dziesięcioleci i wymaga rzeczy, które potrzebne są wyłącznie do zdania danego
      zaliczenia i nigdy niczego więcej.

      Ludzie wybierają nieświadomie, to prawda. Są młodzi, często nie wiedzą czego
      chcą i ich wybory są aż za często strzałami w ciemno. Ale to, że wychodzą ze
      swoich studiów bez posiadania choćby podstaw potrzebnych do wykonywania
      swojego zawodu, to już zupełnie inna bajka (wystarczy spojrzeć na studentów
      medycyny albo prawa - studiuje się toto 5 lub 6 lat i po uzyskaniu dyplomu tak
      naprawdę nie umie nic. Dopiero po skończeniu studiów tak naprawdę zaczyna
      jakąkolwiek przydatną naukę).
    • Gość: co ludzie powiedzą Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 15:28
      Po co komu papierek zdobyty w większości przypadkiem? Czy nie lepiej nauczyć się
      dobrze zawodu? Ale co powiedzą ludzie.... że nie ma człek matury.... nie ma
      studiów! Więc taki człek siedzi w wynajętym mieszkaniu z innymi, co dostanie
      trochę kasy od matuli to popije piwa, poszaleje na disco - tak, żeby inni
      widzieli,że jest cool. A zaliczy dopiero jak coś spisze od innych.... Ani do
      pracy nienauczony, ani do nauki nieurodzony.
    • Gość: . Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 80.50.233.* 31.01.09, 15:35
      Bełkot pracodawców nie ma zastosowania w dziedzinach
      tradycyjnych.Polecam medycynę .Tam każdy z racji systemu
      edukacyjnego musi mieć pracę.To znaczy jest tam tak,jak w
      najbogatszych państwach świata.
    • Gość: głupia i ja Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 15:35
      Zauważcie, ze sporo nabytku młodego jest super w pracy, aż do skończenia kursów
      proponowanych przez pracodawcę. Potem zwalniają się, bo niby pracodawca za dużo
      wymaga, za dużo oczekuje.... i zatrudniają się z pięknym papierem w innym
      miejscu.... I tak do...? No właśnie do kiedy?
      Może faktycznie nigdy nie powinni skończyć przypadkiem studiów. Może powinni
      wyuczyć się w innym kierunku? Może kiedyś w tym wieku młodzi byli bardziej
      dojrzali do podejmowania decyzji? Może po prostu społeczeństwo nam głupieje? Pod
      każdym względem.
      • Gość: m Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 80.50.233.* 31.01.09, 15:40
        do głupia i ja- albo studia albo praca.....
        Jedno z drugim nie ma sensu.....
        Faktem jest,że na studia w Polsce przyjmuje się motłoch ten co
        poprawia wstępny 5 razy albo i wcale.....
        • Gość: głupia i ja Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:08
          Zatrudniam ludzi dorosłych z dyplomem ukończenia uczelni. Papier jest. Wysyłam
          takich na kursy, za które płaci pracodawca. To kursy, które maja na celu
          doskonalić pracownika. I co? Po takim kursie powraca nasz już niby przygotowany
          pracownik i...? Niestety nadal nie rozumie o co chodzi! Zwalnia się człek sam i
          niesie w świat informację ,że w tym a tym zakładzie pracodawca upadł na głowę,
          bo tyle wymaga! Nie rozumie, że człek młody i się dopiero uczy... O to mi tylko
          chodzi,że ludzie po studiach nadal szukają swojego miejsca. Kiedy je znajdą,
          jeśli nie wiedzą czego szukają? Coś nie tak z nimi.Sama widziałam ogłoszenia na
          uczelnie- TRZECI nabór. Matulu! Aż tak liczy się ilość nie jakość? A to jest
          chyba właśnie podłoże tego problemu.
          Zauważam, ze Ci właśnie zagubieni w życiu ludzie są wypustem już gimnazjum. Ktoś
          zrobił im krzywdę w życiu tworząc gimnazja, likwidując 8 letnia podstawówkę!
    • wlodzimierz.ilicz Idea jest prosta: mieć za parę zł studenta z doś- 31.01.09, 15:37
      wiadczeniem wieloletniego pracownika.
      Wtedy można by się pozbyć tych normalnie płatnych i zwiększyć (wy)
      zysk.
      A student zapie.dalałby po 10-12 godzin na dobę chcąc utrzymać
      posadę bo przyjęty jest zawsze tylko na czas określony.
      Tylko, że studenci niestety nie mają potrzebnego doświadczenia i
      obycia.
      I dlatego (wy)zyski biznesu nie mogą wzrosnąć.
      Smutne, no nie?
    • Gość: fayo Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.09, 15:39
      A czego mozna sie spodziewac po studentach dwie lewe nogi i rece do roboty. Sam mam kolege po politologi co siedzi przed komputerem caly dzien i tylko gg i nasza klasa a zarabiac to by chcial 3-4 tys. W dupach im sie po prostu poprzewracalo. Juz dawno wiedzialem ze studenci i absolwenci to lewary sa zadne odkrycie.
    • d0ncorleone Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców 31.01.09, 15:43
      "W badaniach wzięło udział blisko 40 pracodawców z najbardziej atrakcyjnych
      dla młodych ludzi branż, jak zarządzanie ludźmi, agencje reklamowe i PR,
      media, administracja publiczna."

      hahha bez jaj!
      To mają być atrakcyjne branże ??
      Polsce potrzeba inżynierów!!
      • Gość: krzyś co chca pracodawcy IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 15:49
        De facto na rynku pracy liczy sie medycyna, prawo, jesli sie ma aplikacje,
        kierunki inzynierskie (automatyka, robotyka, budownictwo, informatyczne,
        telekomunikacyjne), ekonomia, jesli sie do tego ma specjalnosci bankowe lub
        rachunkowosc i filologie, bo tylko takie daja realne podstawy dobrej znajomosci
        jezyka, reszta to totalne gowno na czele z historia, religioznawstwem,
        filozofia, teologia, muzykologia, jakimis kulturoznawstwami (co tok..jest chatki
        Lemkow, czy co ?). antropologia, socjologia i innymi logiami, co jest wiele
        wiedzy teoretycznej, a zero praktycznej. Na takich mgr-ow pracodawcy nawet nie
        patrza, a CV nie czytaja, to juz nie te czasy, to nie sa lata 90-te i koniec lat
        80-tych, gdzies kazdy mgr mial prace.
        • Gość: bzdura! Re: co chca pracodawcy IP: 80.50.233.* 31.01.09, 15:52
          do krzyś-BZDURA!!!!!!!!
          • d0ncorleone Re: co chca pracodawcy 31.01.09, 16:10
            Krzyś ma racje.
            Po co komuś sam wiedza teoretyczna jak jej nie może wykorzystać w praktyce?
        • Gość: Krzyś Re: co chca pracodawcy IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 15:55
          Nie bzdura (moze tylko zbyd duze uogolnienie), ok, mozesz skonczy powiedzmy
          licencjat z balkanistyki i mgr z teologii i masz kurs jezyka chorwackiego to
          moze dorwiesz prace w jakims Shellu, AMS, czy Capie, na klepacza do 1.500 zl
          powinni cie wziac, bo znasz rzadki jezyk, w przeciwnym razie licza sie przede
          wszystkim zjamosci.
          • Gość: bzdura Re: co chca pracodawcy IP: 80.50.233.* 31.01.09, 16:00
            Wszędzie się liczą znajomości.Więc po co sobie utrudniać życie...
            PO medycnie i prawie nie ma szans.No,chyba,że się jest wybitnym..
            Statystyki nigdy nie kłamią...80-100% nie zdało i nigdy nie zda na
            aplikacje i specjalizacje....

            Lepiej wybrać coś lżejszego.....
    • Gość: ABSOLWENT Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.09, 15:45
      Najgorsze jest to ze ,,MY''pracujacy placimy za nauke tych PROSTAKOW
      ze wsi tylko po to zeby w statystykach sie zgadzalo!!!
      • Gość: d Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.57.classcom.pl 31.01.09, 16:09
        Jasneee...
        A PROSTACY z miasta są tak mądrzy, że im nawet matura niepotrzebna,
        o studiach nie wspominając.
    • Gość: taka prawda Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 80.50.233.* 31.01.09, 15:46
      Nie bedzie godziwych zarobków po studiach i na studiach dopóki
      dopóki motłoch wykłada na uczelniach i na te uczelnie
      przyjmuje.Motłoch to znaczy ten co zawsze był przeciętny w szkole -
      od podstawówki po szkołę średnią i nie zdał egzaminu wstępnego
      uczciwie za pierwsyzm podejściem.Wbrew pozorom to przerasta
      naszych "mądralińskich".No,w pracy znajomości może być brak,w
      przeciwieństwie do uczelni,i zaczyna się problem..
      A i talentem to oni nie grzeszą.....
    • Gość: apach Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.centertel.pl 31.01.09, 15:53
      uczelnie są słabe, ale cały problem zaczyna się w gimnazjum,
      miejscem, gdzie autorytetem jest rówieśnik, najczęsciej taki, który
      najwięcej broi. to jest wylegarnia nieuków, obiboków i wszelkiej
      maści tałatajstwa, co w połączeniu z bezstresowym wychowaniem daje
      taki efekt, ze jest i bedzie coraz gorzej z nowymi pracownikami
    • Gość: messco A pracodawcy? IP: *.users.zlotniki.pl 31.01.09, 15:54
      Bydło bez wykształcenia, umiejętności pracy z ludźmi, na drzewo trole!
      • Gość: ciao! Re: A pracodawcy? IP: 80.50.233.* 31.01.09, 16:04
        do bydło! Uważaj,bo wzorem lepiej kształocnych państw ktoś może
        sprawdzić twoją wiedzę!Bo umiejętności interpersonalnych to ci
        brak.Nie licząc nachalności w zdobywaniu przekłamanych informacji...

        No,cóż bydło z tytułem doktora czy bez bydłem pozostanie....
        Może się zatrudnić w Gazecie Wyborczej....
        Tam na pewno zostanie doceniony.....
        Cha,cha,cha!
      • Gość: kwk jestem studentem i zarazem pracodawcą.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 22:41
        na oko 90% ludzi u mnie na roku zachowuje się, jakby przybyli z
        kosmosu... zero inwencji, zero odwagi - tylko zdobyć papierek,
        wysłać 100 CV-ek i CZEKAĆ, CZEKAĆ, CZEKAĆ. Z góry odrzucają moje
        sugestie "załóż firmę", "masz fajny pomysł, zrealizuj go, zamiast
        szukać jakiejkolwiek pracy w korporacji" itd. - kręcą głowami, że to
        nie tak, że wolą stałą pensję, że nie wiedzieliby od czego zacząć,
        że "nie są po ekonomii", że "może potem", bo chcą się jeszcze
        wyszaleć - i inne wytłumaczenia - niczym u strachliwych dzieciaków.
        I ten ETOS STUDENTA - "my jesteśmy solą ziemi", a inni (przyszli
        pracodawcy, rodzice, albo osoby wynajmujące im lokum), to
        matoły, "mieszczanie", "starzy", "krwiopijcy" - zapominają,
        że "tamci" też kiedyś byli studentami ale są do tego mądrzejsi o 10-
        20 lat życia.

        Kadra naukowa nie jest lepsza... wódeczka (litrami, czasem w
        godzinach pracy), "my ynteligencja", "granty", "tak panie docencie",
        zapraszanie do domu studentek "po materiały"...

        Założyłem firmę w wieku 20 lat, mając 1000zł do dyspozycji i nóż mi
        się w kieszeni otwiera, gdy słyszę niektóre osoby na uczelni - moi
        najbliżsi znajomi na roku to już wiedzą i widzę, że zaczynają
        rozumieć o co mi chodzi..

        W rozwiniętych krajach system jest tak skonstruowany, że 18-latek po
        szkole średniej przez rok pracuje, podróżuje, wybiera dalszą drogę -
        a u nas jest pogoń od świadectwa do egzaminu. Znam wielu ludzi,
        którzy dopiero po ukończonych studiach orientują się, że ostatnie
        kilka lat spędzili na kierunku, który tak naprawdę ich nie
        interesował - nie zauważali tego, bo wszystko było "osłodzone"
        imprezkami i jakoś szybko minęło.
        • Gość: Gloggie Re: jestem studentem i zarazem pracodawcą.... IP: *.pl 01.02.09, 04:30
          Gość portalu: kwk napisał(a):
          > [...]Założyłem firmę w wieku 20 lat, mając 1000zł do dyspozycji [...]

          Startując z 1k PLN w jakiejkolwiek branży operującej na wartości dodanej (czyli
          opuszczając sektor usług, no i oczywiście 'sprzedaż pietruszki') dzisiaj nie
          masz praktycznie szans na jakikolwiek sukces.

          Nie biorę oczywiście pod uwagę promili z populacji, którzy w każdych warunkach
          odniosą sukces.

          Aby pozostać obiektywnym odniosę się tylko do dwóch branż przyszłościowych, z
          którymi mam do czynienia.

          1. Tworzenie oprogramowania - koszty samodzielnego startu praktycznie zerowe (VS
          Express, Eclipse, GPL).
          - Szanse dla zdolnej osoby aby otworzyć własną firmę zajmującą się
          profesjonalnym oprogramowaniem niszowym - 1:200.
          - Szanse dla zdolnej osoby aby otworzyć własną firmę zajmującą się pisaniem gier
          - 1:150.
          - Szanse dla zdolnej osoby aby zarabiać 2x więcej niż w/w osoby ale na etacie w
          dużej firmie: 1:20


          2. Elektronika - koszty wyposażenia _legalnego_ miniaturowego stanowiska pracy i
          wystartowania z jednym projektem na sprzedaż: 20000PLN
          - Szanse dla zdolnej osoby aby otworzyć własną firmę zajmującą się profesjonalną
          elektroniką niszową - 1:600.
          - Szanse dla zdolnej osoby aby zarabiać 2x więcej niż w/w osoba ale na etacie w
          dużej firmie: 1:60.


          BTW: 1:100 oznacza że _jedna_ osoba na 100 zdolnych absolwentów danego kierunku
          się załapuje.
    • Gość: gość Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.09, 15:55
      a prawda jest taka że pracodawcy oczekują taniej siły roboczej (niewolnika) z
      wyższym wykształceniem i wiedzą itd...
      Sam rozglądałem się za zmianą pracy i wiem jak to wygląda.
      Młody, zaraz po studiach i 4 letnim stażem pracy - czytaj tani niewolnik,
      wszystko umiejący na zawołanie
    • Gość: dla 1% sbsolwentów Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 80.50.233.* 31.01.09, 15:55
      Na rynku liczą się tylko te kierunki na które jest numerus clasus
      albo wysokie wymagania na studia-czyli
      medycyna,farmacja,architektura,stomatologia,może informatyki,częśc
      ekonomii,psychologia,nauki społeczne.....

      A reszta się nie liczy.W tym między innymi PRAWO.....
    • Gość: Aga Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:02
      Pewnie, ze jest dużo studentów którzy sie obijają i licza na niewiadomo co, ale prawda jest taka, że zazwyczaj student jest traktowany jak przynieś-podaj-pozamiataj za niską stawkę i byle powód, żeby się go pozbyć jest dobry.

      Poza tym jak można od osoby która świeżo skonczyła studia oczekiwac, że będzie tak samo kompetentna i doświadczona jak ktoś z wieloletnim stażem pracy. Trzeba troche realnie spojrzeć na sprawę.

      Skoro to jest problem na szerszą skalę to może chodzi o to, że program studiów jest dostosowany do wkuwania wielu niepraktycznych bzdur, a nie rozwija w ludziach na przykład umiejętności pracy zespołowej czy komunikatywności. Większość zajęć polega na tym, że trzeba siedzieć i słuchać grzecznie co prowadzący ma do powiedzenia, bo co student mógłby miec do powiedzenia jak nie ma dyplomu? No to jak tutaj się w tym zakresie rozwijać? Nie każdy ma wrodzone umiejętności pracowania w grupie.

      PS. flamengista a Ty z innej planety jesteś że tak jedziesz po studentach, sam nigdy nie byłes, byłes idealny i idealnie wykwalifikowany? ;/
      • Gość: ; Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 80.50.233.* 31.01.09, 16:07
        Nie da się nauczyć pracy w zespole!
        To cecha wrodzona!
        Widać w Polsce lubią frazesy!
        Ja na przykład umiem pracować w zespole,ale tylko gdy mi za to płacą!

        Taką zasadę stosowałam na studiach!
        • Gość: Aga Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 19:34
          Oczywiście, że można nie wiem skąd takie dziwne przypuszczenie. Jak będziesz
          całe zycie siedział w ławce i każą ci siedziec cicho to pewne, że bedzie ci
          gorzej szło niż komuś, kto wciąż musi funkcjonować w grupie. Wiele nad tym dumac
          nie trzeba.

          Gość portalu: ; napisał(a):

          > Nie da się nauczyć pracy w zespole!
          > To cecha wrodzona!
    • Gość: gość motywacja IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.09, 16:09
      skończyły się czasy naiwniaków pracujących za grosze. jeżeli kapitalista daje
      najniższą pensję z możliwych i oczekuje pełnego zaangażowania no to ma to co
      chce. przez około 15 lat pracowałem z zaangażowaniem i zamiast wdzięczności
      wymyślano tylko co by mi dołożyć jeszcze do roboty teraz już wiem że należy
      pracować na min obrotów
    • d0ncorleone Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 16:15
      W Polsce nie ma kultury!
      Ten kraj zabiera młodym ludziom oddech.
      Starsi ludzie myślą ,że Student utrzyma się za 1000zl na rękę (opłaci mieszkanie
      , studia , kupi jedzenie).
      Studenci w Polsce są traktowani jak najgorsze zło!
      Ktoś po zawodówce lepiej zarabia niż student uczelni technicznej (po technikum).
      • Gość: uuuuuu Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:20
        A taki student myśli, że staremu człowiekowi, co całe życie zapierniczał łatwo
        jest żyć za 1000zł miesięcznie? Opłaci mieszkanie, kupi jedzenie.... nawet jeśli
        nie skończył studiów tylko zawodówkę? Studencie weź się do nauki i do roboty, a
        nie szukasz wymówek co kto myśli! Ogarnij się jak powiadają moje wnuki :)
        • d0ncorleone Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 18:19
          To nie wymówka tylko fakt.
          Starsze pokolenie zostawiło nam taką Polskę i my musimy z nią sobie teraz poradzić.
          • Gość: Troszke starszy Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.icpnet.pl 31.01.09, 21:32
            Normalnie aż się niedobrze robi jak się czyta coś takiego. NIC jeszcze nie
            zrobiłeś, nic nie potrafisz a marudzisz, że nie taki kraj jakbyś chciał.
            Normalanie szlag mnie trafia. Trzeba było 15 lat temu wchodzić na rynek pracy,
            to byśmy pogadali.

            Teraz jestem pracodawcą i normalnie żenada. Połowa absolwentów nie potrafi
            dosłownie NIC a podejście identyczne z przedmówcą
          • eti.gda Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 01.02.09, 10:15
            d0ncorleone napisał:

            > To nie wymówka tylko fakt.
            > Starsze pokolenie zostawiło nam taką Polskę i my musimy z nią
            sobie teraz porad
            > zić.

            Za 50 lat twoi potomkowie powiedzą to samo o tobie i twoich
            rówieśnikach.
      • Gość: jan Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: 83.238.57.* 31.01.09, 23:16
        kiedyś studenci mieli o wiele mniej pieniędzy niż teraz i więcej
        wiedzy,na studiach wieczorowych i zaocznych studiowali tylko
        pracujący.Znam takich po zawodówce co zarabiają więcej niż
        absolwenci renomowanych uczelni,po prostu nie chcieli sie uczyć w
        szkołach tylko sami zgłębiali wiedzę tą która ich interesowała i są
        naprawdę dobrzy w tym co robią/elektronicy,informatycy/.Przestań
        więc narzekać na kraj i starszych,wszystko masz podane na tacy do
        szkoły musisz tylko chodzić i czasami coś zaliczyć albo kolega za
        Ciebie pójdzie.Przy tej ilości studentów jesteście prawie
        anonimowi,kiedyś wykladowcy znali wszystkich nie sposób bylo opuścić
        wykład,bo prowadzący wiedzial,że Cię nie ma.To był inny poziom i
        wiedzy i kultury,której uczono i w szkole i w domu.
    • Gość: angrusz Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:15

      Bo taki jest poziom studentów , studiów i uczelni .
      Co to za egzamin jesli studenci siedzą jeden na drugim i ściągają
      sobie bezkarnie .
      No ale takie egzaminy sa nawet na prerstiżowych uczelniach i
      kierunkach .
      Co to za egzamin ustny jeśli egzaminator ma przepytać 500 studentów .

      A z językami :

      "nie znają języków obcych,"

      po prostu trzeba ryć , ćwiczyć w drodze na przystanek na przystanku
      i w drodze na uczelnie , mówić do siebie .
      Tego 2 godziny lektoratu nie zastąpią .
      ( Otylia Jędrzejczak spędza godziny w wodzie , a taki gostek na
      studiach - często zaocznych myśli , że nauczy się po raz powtórzy ).
      W sumie najbardziej winni są studenci , bo to im się nie chce uczyć .
      Byle tylko mieć papier .
      A uczelnie o tyle , że przymykają oko - by miec pracę
      • Gość: Witek z Krakowa Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 16:26
        Skonczylem kierunek humanistyczny, pracodawca poza znajomoscia jezyka obcego
        oczekiwal ode mnie umiejetnosci pisania umow prawniczych, robienia tlumaczen,
        robienia analiz ekonomicznych, robienia stron internetowych, obrobki graficznej
        zdjec itp...i to jest teraz standard (gowno jednak placil 1.200 brutto i jeszcze
        lache mi robil, ze mnie zatrudnia, po 2 latach mnie zwolnil i z tego co wiem
        wzial sobei darmowego stazyste z Urzedu Pracy). 10 lat temu znajomosc np.
        informatyki wyniesiona ze studiow ograniczala sie do worda i cos nieco excela,
        dzisiaj to juz nie jest nawet podstawa. teraz cos trzeba wiedziec z c++, php,
        photoshop i inne programy graficzne i rzecz jasna caly office to jest teraz
        takie minimum wiedzy komputerowej...
        • Gość: ja Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:34
          Witku, humanistą być znaczy wiedzieć więcej niż prababcia. Chciałeś wycinakami
          łowickimi zaskoczyć pracodawcę, czy czytać mu Asnyka do kawy?
    • pisz_pan_na_berdyczow Studenci rozczarowują krakowskich pracodawców 31.01.09, 16:23
      Ja tam bym wymienił pracodawców;) Jakoś na całym świecie cenią
      polskiego pracownika i jest to największy polski "towar
      eksportowy"...tylko nasze uwłaszczone postkomunistyczne palanty
      narzekają...won z nimi!!!
    • Gość: znawca prawo medycyna IP: *.ghnet.pl 31.01.09, 16:23
      tam u góry jakis gośc napisał ze liczy się tylko prawo medycyna pierdy śmierdy
      znam ludzi po prawie co robią parszywa robotę. Liczy się bogata rodzina,
      znajomości i dobry start ogólnie rzeczy biorąc. To jest kapitalizm. Wyzysk
      biednego czlowieka żeby bogaty miał dobrze.
    • Gość: mgr inż. Taki jest efekt tolerowania nieuków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 16:31
      Przepychanie w szkole średniej z klasy do klasy. Na maturze musi być 100%
      zdawalność. Potem taki chłam idzie na studia i jest to samo.

      Wreszcie liczby z badania pokazały prawdę
      • Gość: +- Re: Taki jest efekt tolerowania nieuków IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:37
        Myślę, że będzie jeszcze gorzej. A Ministerstwo Edukacji udaje , że jest super.
        Może te malutkie 5-6 latki, co traumę przeżyją wkrótce w szkołach będą
        doskonałymi pracownikami? A może czas budować szpitale psychiatryczne, bo się
        nie pomieścimy!
      • Gość: xpozo Re: Taki jest efekt tolerowania nieuków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 17:16
        człowiek nie jest chłamem, tępy magistrze i jeszcze głupszy niby inżynierze
      • Gość: zez Re: Taki jest efekt tolerowania nieuków IP: *.ust.tke.pl 01.02.09, 21:31
        zgadzam sie ale nie całkiem, matura winna być zdana na minimum 60%
    • Gość: Adam Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw IP: *.enterpol.pl 31.01.09, 16:32
      Nie dziwię się wcale temu co czytam. Sam studiuję (wprawdzie zaocznie, ale
      jednak) i wiem, że studia to w wielu wypadkach jedno wielkie kombinowanie (czyli
      jak tu zdać nie ucząc się). Studiuję w innym mieście niż Kraków, ale podobna
      sytuacja jest w całej Polsce.

      Wiem, że dużym plusem dla pracodawcy podczas rekrutacji jest doświadczenie
      zawodowe. W przypadku dziennych studentów tego akurat (w większości) brakuje.
      Nie chce jednak gloryfikować zaocznych bo i tu znajdą się jednostki
      niepracujące. Ale większość osób studiujących zaocznie po 5 (czy obecnie trzech)
      latach ma więcej w CV niż niejeden student dzienny. Tak na prawdę to praca, a
      nie studia uczą odpowiedzialności, uczciwości i sumienności (chyba, że jest się
      na kompletnie nieodpowiedzialnym stanowisku, na którym cały dzień czyta się
      gazete i surfuje po internecie - ale to pominę).

      Co do znajomości języków - to już kwestia dyskusyjna. Ja np. bardzo dobrze znam
      angielski co nie przydaje mi się niestety w pracy. Ale są branże, firmy, które
      potrzebują takich osób. Dlatego uważam, że lektorat na studiach powinien trwać 5
      lat, bo po 2,5 roku nauki, zdaniu egzaminu, niektórzy zapominają jak powiedzieć
      bardzo proste rzeczy.

      Zgadzam się z punktem, że powinno być więcej zajęć czysto praktycznych. Gdyby
      odjąć wykłady, które są po to, żeby tylko być, studia trwałyby maksymalnie 2
      lata i byłoby to dobre rozwiązanie. Teraz na 1 roku człowiek uczy się
      psychologii, pedagogiki, socjologii, filozofii nawet jeżeli nie jest to zupełnie
      związane z kierunkiem. I tu moje pytanie - po co? Horyzonty można rozwijać w
      zupełnie inny sposób.

      Pozdrawiam
      • olias Re: Studenci rozczarowują krakowskich pracodawcÓw 31.01.09, 21:00
        studiowałem za komuny. miałem zawsze ponad 40 godzin tygodniowo
        (oczywiście że w sobotę też). żeby wejść do laboratorium musiałem
        zaliczyć kolokwium. w jednym semestrze miałem 55 godzin tygodniowo.
        w każdej sesji 4-6 egzaminów.
        ciekawe jak sobie wyobrażałbyś swoje zaoczne plus praca.
        prawda jest taka że albo studia naprawdę, albo praca. inna rzecz że
        dzisiejszy poziom to mniej niż moje stare technikum.
Pełna wersja