Gość: Listopad
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
13.11.03, 23:25
Polska. W Niej Krolewskie Miasto. Jego Centrum - ponoć Najwiekszy Plac
Średniowiecznej Europy (nieważne że to miasto pozbyło się swojego zabytkowego
bruku ze swego największego placu, ja teraz nie o tym). Plac ściąga turystow
tak czy owak, nawet jeżeli ci ślizgaja się na obecnym szlifowanym granicie.
Turysta więc przyjeżdża bo wszystkie egzotyczne miejsca są interesujące,
nawet to. Nakupiwszy drewnianych Żydów, dzianinowych reklam Żywca, Naszego
Orła, Bursztynu, Kryształu, Srebra i Paciorków Cudzoziemska Turystka może
zechcieć siku. W centrum placu w centrum Królewskiego Miasta Polskiego
Turystka nadziana dewizami schodzi więc do dobrze oznakowanego podziemia
Sukiennic żeby to siku albo nawet kupę zrobić. Patrzy - okienko. W okienku
kobieta. Obok okienka wisi rolka papieru. Ale nie jest choćby po angielsku
(żeby nie wspomnieć innych Mile Widzianych Gości) napisane żeby ten papier
zabrać ze soba. Turystka grzecznie płaci i wchodzi do kabiny. Kabina tak
ciasna, że Turystka Wypchana Dewizami moczy sobie spódnicę lub płaszcz w
Muszli zanim spostrzeże co zrobiła. Potem Turystka wiesza umoczony płaszcz na
haku (haki już są)lub zawiesza sobie umoczoną spódnicę na głowie. Odległość
między brzegiem muszli a drzwiami jest tak nieduża, że Turystka Zagraniczna
musi przyjąć wymagającą pozycję jeźdźca ze znacznym rozkrokiem i z czołem
opartym o drzwi (jeżeli słabsza i bez podparcia czołem nie wytrzymuje) żeby
się załatwić. Jak się już załatwi to zaczyna bardzo śmierdzieć, no i Turystka
nie znajduje papieru (skoro była tak skandalicznie roztargniona że nie
zauważyła rolki przy okienku Babci Klozetowej). Nie znajdując papieru chce
chociaż spłukać po sobie żeby przestało tak potwornie śmierdzieć. Szuka
przycisku tu i tam - nigdzie go nie ma. Depcze płytki podłogi, naciska kafle,
otwiera i zamyka sedes i szarpie za rury - nic nie działa. Patrzy wreszcie po
ścianach. Jeżeli Turystka Zagraniczna ma przy sobie Słownik Współczesnej
Polszczyzny, to wreszcie sobie przetłumaczy napis umieszczony powyżej linii
wzroku i wyłącznie po polsku: "UWAGA! Spłukiwanie automatyczne po wyjściu z
kabiny". Wtedy Turystka Zagraniczna bierze plan Miasta Krakowa (na pewno ma
go przy sobie, podobnie jak Słownik), międli go w rękach dostatecznie długo
aby stał się przydatny i podciera się jego kawałkami. Nagroda Kisiela dla
takiej promocji Miasta. Rewelacja! Gratulacje dla projektanta tej latryny!