Dlaczego potrzebujemy spalarni?

07.02.09, 00:34
To, że autor zawsze był przekonany do wizji miejskiej, było znane od dawna. Dobrze jednak, że napisał, z jakich pobudek kierował się takim wyborem.

A nimi są idealistyczna naiwność oraz trochę archaiczny styl pojmowania odpadów jako problem, a nie jako źródło surowców wtórnych.

Pisząc o instalacjach do oczyszczania spalin takie słowa:

"jeśli zaś w przyszłości okaże się, że istnieją jeszcze lepsze technologie oczyszczania spalin, z pewnością miasto będzie zmuszone ich użyć - czy to ze względu na wymogi krajowe, czy też na stawiane przez Unię Europejską"

autor przyznaje, że nie zna praktyki prawnej, jaka jest w polskim prawie. Możliwość wyłączenia instalacji jest tylko na papierze i jeśli już, to stosuje siź ją tylko do małych instalacji. Wielkie elektrownie czy ciepłownie nie muszą się obawiać polskiego prawa, dla nich się robi okresy przejściowe na emisje ( np. dla EC Łęg do 2017 roku na tlenki siarki ) które są dokładnie tak długie, ile żywotności kotła sobie ustalił operator. Oprócz tego płaci się "opłaty za środowisko" do funduszy ochrony środowiska. Każy jest zadowolony. Urząd, bo ma pieniądze w funduszu do rozdania oraz elektrownia, bo nie musi inwestować na siłę.

Ze spalarniami jest podobnie. Na stronach Ministerstwa Środowiska jest właśnie projekt rozporządzania w sprawie emisji z instalacji spalania odpadów:

www.mos.gov.pl/2prawo/prace_legislacyjne/projekty_do_konsultacji/prawo_ochrony_srodowiska/STANDARDY_07_01_2008.pdf
W nim podano normy jak z dyrektywy 2001/77/UE, mimo że są to wielkości obrazujące stan techniki z początku lat 90-tych. Inne kraje jak Austria czy Niemcy zaostrzyły je w stosunku do unijnych. Polska, choć może , nie robi tego. Bo liczy się z tym, że do nas przyjdzie technologia nie jutrzejsza, ale wczorajsza. Taka jest tańsza. A przecież obiecano w Krakowie że będzie tanio. Nowa spalarnia w Pfaffenau w Wiedniu o podobnym przerobie jak krakowska kosztowała 220 mln EUR. Krakowska ma 120 mln. Dlaczego tyle? No bo tyle Unia da pieniędzy, trzeba więc kupić coś, co się zmieści w tej kwocie.

Wracając do rozporządzania. Na stronie 38 jest tabela możliwych emisji. Drobnym drukiem jako odnośniki 3), 4) i 5) wskazano, że instalacje istniejące o mocy powyżej 6 a poniżej 16 MW mogą mieć bardziej łagodne normy. Co co chodzi? W Warszawie na Targówku mamy jedyną polską spalarnię, która dokładnie mieści się w tych widełkach. To instalacja wadliwa, nie spełniająca żadnych europejskich norm. Po prostu zrobiono wyjątek dla niej, po to, by nikt tam nie musiał inwestować lub nie daj Boże wyłączać.

Tak się w Polsce manipuluje prawem. Jest zapis ustawowy o obowiązku selektywnej zbiórki. Nie ma przepisów wykonawczych.

W Krakowie jest za dużo energii cieplnej, taka spalarnia, która produkuje "ekologiczne" ciepło tylko po to, by to z Łęgu czy Skawiny ogrzewało Panu Bogu stopy, nie spełni dyrektywy 2006/32/EU o efektywności rynku energetycznego.

My to wiemy, Unia też to wie. Miasto pewnie też, ale udaje, że nie wie.
W Szwecji jest inaczej. Tam nikt nie spala węgla:

ste-silesia.org/szwecja
W Szwecji też spalarnie są budowane za prywatne pieniądze koncernów energetycznych. Tak jak w Polsce elektrownie nie są budowane z publicznych pieniędzy. I to jest słusznie, bo jeżeli spalarnia ma być elektrociepłownią to ma działać na zasadach rynkowych i być zarządzana przez profesjonalistów. A nie urzędników miejskich.

Taki jest punkt widzenia strony społecznej.
    • gandharwa Suplement: 07.02.09, 02:18
      Autor artykułu napisał:

      "decyzja o budowie spalarni wymusi na władzach lokalnych to, czego nie udało im się zrobić przez dwie poprzednie dekady: stworzenie skutecznego systemu powszechnej segregacji, sięgającego najgłębiej - do poszczególnych gospodarstw. Potrzeba stworzenia takiego programu nie wynika z dobrej woli urzędników, lecz reżimu technologicznego spalarni: aby temperatura w piecu była odpowiednio wysoka, mieszanka śmieciowa musi mieć odpowiedni skład. Nie mogą znaleźć się w niej np. nadmierne ilości metali i szkła. Do pieca nie mogą też trafiać opony czy przedmioty toksyczne, bo filtry nie podołałyby z oczyszczaniem spalin. Doszłoby też do przyspieszonego zużycia urządzeń, a to podniosłoby koszty i obniżyło opłacalność inwestycji"

      Tutaj poniżej graficzne przedstawienie systemu gospodarki odpadami w Krakowie z ZTPO , wg danych z aktualizacji Planu Gospodarki Odpadami:

      ste-silesia.org/PGO/krakow/Krakow2018-Wariant2PGO.jpg
      Z danych i wykresu wynika jasno, że do spalarni nie będą kierowane odpady wyselekcjonowane "mokre" lub "suche" ale odpady wymieszane.

      Pisanie o głębokiej segregacji to mrzonka, w roku 2018 planuje się objęciem jedynie 35% mieszkańców systemem selektywnej zbiórki odpadów.

      Nie chodzi o to, że każdy mieszkaniec musi sortować jak w Szwecji. Chodzi jednak o to, by 100% mieszkańców MIAŁO możliwość sortowania odpadów u źródła. Bo jak kreować świadome postawy ekologiczne, gdy ludziom nie da się szansy na wzięcie udziału w recyklingu?

      Dlaczego 35%? Bo spalarnia musi mieć wsad. To co pisze autor o substancjach toksycznych jest nieprawdą. Spalarnia jest właśnie po to, by wszystko dało się spalić bez wcześniejszego sortowania. Po to te wszystkie filtry i wielkość instalacji. Przecież na stronie KHK wisiał przez pewien czas dokument gdzie dowodzono, że w Polsce nie planuje się współpracy spalarni z systemami recyklingowymi. To co uda się wysortować, OK , ale reszta do spalarni. Ta "reszta" to w przypadku Krakowa 68%.

      Autor mógł o tym nie wiedzieć, bo miasto ukrywa przed mieszkańcami aktualizację PGO oraz "studium wykonalności". Dzięki temu utrudnia się krytykowanie jedynie słusznego rozwiązania, bo jak nikt nie zna szczegółów a ogląda się tylko instalacje zza morza to trudno krytykować.

      My jednak zdobyliśmy PGO. Nie od miasta, ale z innych instytucji.

      ste-silesia.org/PGO/krakow tu jest do wglądu.

      Miasto chce zafundować za publiczne pieniądze nowoczesną instalację w archaicznym systemie gospodarki odpadami. Na to zgody mieszkańców, tych świadomych problemów ekologicznych, nie będzie.

      Za drogo, wbrew europejskim dyrektywom i z marnotrawstwem energii.
      Kraków a.d. 2009
    • pgig Cóż za optimizm 08.02.09, 20:41
      Cytat z artykułu p. Piłata: "Filtry, które zostaną zainstalowane w zakładzie,
      jeśli będą właściwie używane, gwarantują, że do powietrza nie przedostaną się
      żadne substancje uznawane za szkodliwe."

      Nic dziwnego p. Piłat, że jest Pan zwolennikiem spalarni skoro nie ma Pan
      elementarnej wiedzy na ten temat. Wyjaśniam więc, że: nie istnieje system
      oczyszczania spalin, który miałby 100% sprawność. Ciągły monitoring dotyczy
      tylko kilku podstawowych zanieczyszczeń i nie obejmuje najgorszych czyli metali
      ciężkich i związków chloropochodnych (dioksyn i furanów). Te są analizowane raz
      lub dwa razy do roku - w najlepszym przypadku.

      Jakie można mieć zaufanie do urzędników w sprawie przestrzegania standardów
      emisyjnych, dobrze pokazuje przykład krakowskiej spalarni odpadów medycznych.
      Będącej w gestii Urzędu Wojewódzkiego instalacji bardziej "opłacało się" płacić
      za przekroczenia emisyjne niż zainstalować filtry, co przyznał w wywiadzie dla
      GW dyrektor tego obiektu.

      Wracając do elementarza. Żadna spalarnia nie będzie sprawnie funkcjonować
      (czytaj emitować) bez sprawnie funkcjonującego systemu segregacji odpadów u
      źródła. Tego w Krakowie nie ma, bo żałosny poziom 6.7% (a nie ładnie zaokrąglone
      10%) dotyczy ilości odpadów _przekazanych_ do sortowania, a więc nawet nie
      ilości realnie odzyskanych.

      Wielkość spalarni (200 - 250 tys. ton/rok) jasno pokazuje, ze UM nie jest
      zainteresowany i nie ma żadnego pomysłu na recykling, gdyż jest to blisko 100%
      odpadów powstających w mieście. Wniosek stąd, że dzwony do selektywnej zbiórki
      odpadów będą jedynie listkiem figowym i atrakcją turystyczną.

      I na koniec - zastanawia mnie dlaczego żaden dziennikarz nie był na tyle
      dociekliwy, by zapytać naszych (bez)radnych dlaczego urządzili sobie wycieczkę
      do Szwecji, by oglądać spalarnie skoro mamy instalację funkcjonującą od ośmiu
      lat w Warszawie? Dodać należy, że dr Pająk, który tak chętnie dokształca radnych
      i media na temat zbawiennego wpływu spalarni na środowisko, był jednym z
      głównych konsultantów przy budowie warszawskiej spalarni. Czyżby nie było się
      czym chwalić? Czy będzie się czym chwalić jak ruszy spalarnia w Krakowie? A może
      wtedy UM zafunduje wycieczki mieszkańcom do Sztokholmu i Wiednia, ot tak, na
      pocieszenie...
      • Gość: autor Re: Cóż za optimizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 23:07
        Robię to rzadko, ale postanowiłem odpisać:
        ad. drugi akapit - owszem nie działa jak do tej pory żaden system oczyszczający
        spaliny w 100 proc. Istnieją natomiast takie, które oczyszczają je w 99 proc. z
        niemal wszystkich znanych toksyn i innych niebezpiecznych składników. Ciągły
        monitoring dotyczy (w tych nowoczesnych spalarniach) również dioksyn i furanów -
        są analizowane z kilkunastominutowymi częstotliwościami (efektywność dają jednak
        pomiary godzinowe)

        ad. akapit 2 - ależ właśnie o tym jest mój artykuł. "Jak można mieć zaufanie,
        skoro na razie jest tak źle." - pytają ludzie i ja to rozumiem, ale się z tym
        nie zgadzam. Proponuję, żeby wyprowadził się Pan do Szwecji lub innego kraju na
        wysokim poziomie ekonomiczno-obywatelskim. Z Pańską postawą, wiele się w Polsce
        na lepsze nie zmieni.

        ad. akapit 3 - gdyby uważnie przeczytał Pan mój tekst, znalazłby Pan bardzo
        podobnie brzmiący akapit. Spalarnia nie ma sensu jeśli nie ma segregacji.

        ad. 4 akapit - spalarnia ruszy najwcześniej w 2014 roku. Wtedy ilość odpadów na
        mieszkańca Krakowa rocznie wzrośnie o ok. 7 do 10 proc. Za 20 lat będzie ich
        więcej o jakieś 25 proc. stanu obecnego. Spalarnia zaś kosztuje grube setki
        milionów, więc zrugałbym miasto, gdyby nie budowało na zapas. Nic nie stoi zaś,
        na przeszkodzie by przyjąć śmieci z Niepołomic, Wieliczki, czy innej gminy, aby
        elektrociepłownia miała odpowiednią moc. Zapewniam, że poziom zanieczyszczeń w
        spalinach nie wzrośnie wtedy drastycznie.

        i wreszcie ad. 5 - jeśli miałby ochotę Pan wyjaśniać, co pan chce budować, i jak
        może być dobrze, to raczej nie pokazywałby Pan chybionej inwestycji, która jest
        anty przykładem tego, czym może być spalarnia. Ja właśnie liczę, że w Krakowie
        powstanie zakład działający ja te w Szwecji, a nie jak ten w Warszawie. I
        pierwszy będę wołał na barykady, jeśli tak nie będzie.
    • Gość: henryk.dab@interia Dlaczego nie trzeba wielkiej spalarni? IP: 62.87.160.* 14.02.09, 16:13
      inż. Henryk DĘBICKI
      CENTRUM EKOENERGII sp. z o.o. , ul. Sikorskiego 18 , 66-100
      Sulechów
      Tel. 0 399 099 765 henryk.dab@interia.pl

      Rozproszona energetyka oparta o Odnawialne Źródła Energii. Co
      zrobić z odpadów?
      ----------
      Przyjęto, że dla zrównoważenia potencjału energetycznego naszego
      kraju w najbliższej przyszłości potrzeba nam wymienić urządzenia w
      co drugiej elektrowni i zwiększyć zasobność energetyczną o 50%.
      Mamy ponadto zwiększyć OZE do 20%, wprowadzić powszechne systemy
      oszczędzania energii o 20%, ponadto wdrożyć technologie
      zmniejszające emisję CO2, a do tego dochodzi jeszcze zwiększenie
      udziału biopaliw. Na to wszystko nakłada się powszechna recesja
      spowodowana kryzysem finansowym.

      Jak tego dokonać? Jest kilka sposobów wynikających ze specyfiki
      naszego kraju.
      Najłatwiej, oddać sprawy fachowcom z wielkiej energetyki.
      Propozycja realizacji powyższych celów możliwa, ale koszty tej
      operacji są największe, według niektórych sięgające 500% (!) zwyżce
      cen.

      Można też oddać część tego zadania lokalnym podmiotom gospodarczym.
      Tam gdzie rzeczywista władza wykonawcza znajduje się w rękach
      samorządu, konkretnie to w rękach włodarzy miast i gmin. Jeżeli
      jest on silną władzą i ma za sobą samorząd, albo góruje nad nim
      rozsądkiem w podejmowaniu najlepszych dla rozwoju swej społeczności
      decyzji, to sprawa wydaje się jest łatwą i zrozumiałą. Tam jest
      najkorzystniejszy klimat wielkiej akceptacji społecznej. Takim
      samorządom należy w pierwszej kolejności przedstawić naszą
      propozycję.

      Jak doprowadzić do samowystarczalności energetycznej gmin i miast w
      oparciu o własne zasoby, przy minimalizacji transportu zewnętrznego
      i wewnętrznego danej społeczności?

      Można go produkować z każdej materii zawierającej węgiel
      pierwiastkowy.
      Przy jego produkcji powstaje nadwyżka energii cieplnej, która daje
      się regulować w górę pomniejszając uwęglanie.
      Ten walor i to, że gorący biowęgiel może być spalany od razu w
      małej elektrowni przyprodukcyjnej, spowoduje, że łatwo zbudujemy
      rozproszony system elektroenergetyczny o istotnym udziale źródeł
      alternatywnych, odnawialnych .
      TYLKO TAKIE SYSTEMY POZWALAJĄ SKUTECZNIE WYKORZYSTYWAĆ MECHANIZMY
      RYNKOWE W RÓŻNYCH ASPEKTACH ELEKTROENERGETYKI. Jest to najtańsza
      energia. Dostarczana na poziomie nn. daje 100 zł/MWh, a na poziomie
      SN 40 zł/MWh oszczędności dla systemów przesyłowych.
      W tym drugim wariancie zyskamy ponadto najtańsze rozprawienie się z
      odpadami.
      W technologii biowęgla odpad energetyczny nadający się do uwęglenia
      staje się materiałem rynkowym i może przynosić dochód dla jego
      posiadacza. Cena 25 zł/Mg jest realna, ponadto producent odpadu
      uzyska prawo do tańszej energii z lokalnej elektrociepłowni.
      Dodatkowo stanie się opłacalnym produkcja roślin energetycznych do
      uwęglania i biopaliw. Jest to kompleksowe rozwiązanie problemu
      odpadów i OZE.

      Co proponuje się nam zrobić z odpadów?

      Plazma- super technologia, ale nie na naszą kieszeń. Za utylizowany
      odpad należy zapłacić nawet 1000 zł/Mg.
      Spalarnia- za utylizowany odpad należy zapłacić 600 zł/Mg.
      Zgazyfikowanie- w instalacjach makro energetycznych ponad 30 MW. W
      krajowym rozwiązaniu należy ponieść koszt 100 zł/ Mg, dla
      odpowiedników zagranicznych nawet 350 zł/Mg.


      My stoimy przed tą niepowtarzalną szansą.

      Zamiast trwonić cenne pieniądze tylko w wielkiej energetyce, która
      i tak będzie zawsze daleko, czyli kosztowny transport energii-
      opłaty przesył, ale również kosztowny transport biomas dla
      zaspokojenia wskaźnikowej fikcji, która przekłada się na wzrost cen
      energii, możemy postawić na samowystarczalność energetyczną gmin i
      miast w oparciu o to, co mamy, czyli paliwa z odpadów i biomasy
      pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.
      Wytwórnia biowęgla z mikroelektrownią jest takim źródłem.
      W przyszłości planuje się uzupełnić lokalne centra energetyczne
      bazujące na biowęglu o ogniwa fotowoltaiczne, ogniwa paliwowe,
      wiatraki i inne źródła energii odnawialnej. Przecież w naszym kraju
      istnieje jedynie premia dla producentów energii elektrycznej
      zielonej, a taką może być energia z agregatów prądotwórczych
      wysokoczęstotliwościowych zlokalizowanych przy niestabilnych OZE (
      wiatraki i fotoogniwa). Współpraca z systemem elektroenergetycznym
      może być przy tym realizowana poprzez:
      a) włączanie tych źródeł w okresach niedoboru energetycznego,
      b) włączanie ich, jako kompensatory źródeł nieprzewidywalnych
      wiatrowych i słonecznych w okresach niedoboru energetycznego przy
      osłabieniu wiatru lub słońca,

      Lokalne centra EKOENERGII

      Bazując na miejscowych zasobach materialnych i ludzkich możliwe
      jest prowadzenie zintegrowanej, jednolitej polityki opartej na
      wzajemnie zazębiających się relacjach biznesowych i społecznych.
      Zasadniczym celem tego przedsięwzięcia jest zaspokajanie potrzeb
      społecznych w zakresie ochrony klimatu przy zachowaniu obecnego
      tempa rozwoju gospodarczego. Zróżnicowano sektory przedsięwzięcia
      według poniższego zestawienia:
      1. Przetwórstwo odpadów organicznych: biomasy roślinnej, biomasy
      zwierzęcej i innych w tym odpadów komunalnych na BIOwęgiel
      (biocarbon).
      2. Edukacja energetyczna skierowana na racjonalne i oszczędne
      korzystanie z energii.
      3. Uruchamianie odnawialnych źródeł energii: solarnych, wiatrowych,
      geotermalnych i gazogeneratorowych.
      4. Rozwój budownictwa ekologicznego z ideą pasywności i aktywności
      energetycznej domów.
      Powyższe jest idealnym kołem zamachowym rozwoju gospodarki
      lokalnych społeczności.
      Zastosowanie najnowocześniejszych metod oszczędzania energii
      poprzez regulatory strumienia oświetlenia, kolektory słoneczne i
      pasywność i aktywność energetyczną domów da w efekcie obniżenie
      zużycia energii i jej kosztów powyżej 25%.

      Podstawą działania jest optymalizacja wykorzystania zasobów
      naturalnych w celu aktywizacji gospodarczej. Jest możliwe,
      połączenie, ochrony klimatu i oszczędzanie istniejących kopalnych
      źródeł energii, z rozwojem gospodarczym bez zmiany tempa rozwoju
      nawet w warunkach recesji i kryzysu.

      Lokalne elektrociepłownie biowęglowe

      Mając lokalnie wyprodukowane super paliwo - biowegiel o wysokiej
      sprawności 28 MJ/kg i nowoczesne tanie i łatwe w obsłudze
      generatory energii,możemy produkować energię elektryczną zawsze
      kiedy mamy zbyt na ciepło. Mała skala to i łatwiej o zbyt. Ponadto
      każda taka elektrociepłownia powinna mieć hybrydową
      elektrociepłownię słoneczną, a jak istnieje już sieć gazowa to
      hybrydową elektrownię wysokoczęstotliwościową bo najsprawniejsza w
      mini skali.

      Ogniwa paliwowe węglowe

      Biowegiel jest również idealnym tanim paliwem do ogniw paliwowych
      średniotemperaturowych o 50% sprawniejszych od wodorowych. Jeżeli
      elektrownie z wodorowymi ogniwami paliwowymi są porównywalne
      kosztowo z jądrowymi, to węglowe bezwzględnie są wydajniejsze i
      bezpieczniejsze.

      Czy stać nas na taką nowoczesność?

      Zamiast budowy daleko kosztowniejszych elektrowni jądrowych, kiedy
      już dziś wiadomo, że zasoby uranu są na wyczerpaniu, w
      rozproszeniu, czyli w najlepszym modelu energetycznym, przy
      zastosowaniu paliwa odnawialnego, jakim jest biowegiel, zbudujmy
      nowy przyrostowy potencjał energetyczny. Koszty globalne będą
      daleko niższe przy perspektywie niewyczerpywania się zasobów.

      BEZWZGLĘDNIE STAĆ NAS NA TAKĄ NOWOCZESNOŚĆ.

      Korzyści z takiego rozwiązania są kolosalne.

      Wnioski:
      1. W warunkach Polski możliwe jest utrzymanie wysokiego tempa
      rozwoju przy dotrzymaniu zobowiązań w zakresie ochrony klimatu i
      oszczędzania kopalnych źródeł energii.
      2. Jednym z najlepszych sposobów zwiększenia udziału odnawialnych
      źródeł energii jest produkcja energii w oparciu o biocarbon i inne
      biopaliwa.
      3. Możliwe jest obniżenie o 20% zużycia energii poprzez
      zastosowanie reduktorów strumienia oświetlenia reagujących na
      zmienne naturalne warunki oświetlenia.
      4. Samowystarczalność energetyczna m
    • Gość: ? Nie myślałem że zgodzę się z Panem Autorem IP: 77.236.12.* 14.02.09, 16:28
      kiedyś :-)

      tych śmieci jest naprawdę duuuuużoooo

      nie ma co za bardzo z nimi robić...

      /jakiś recykling to nam niestety marnie wychodzi
      i nie będzie raczej lepiej/

      no to co robić - coś z nimi trzeba zrobić: może uda się spalić

      co tam w nich jest - papiery, plastiki to się dobrze pali...

      jeżeli spalarnia ma być też źródłem ciepła do ogrzewania
      domów w mieście nie może być też 50 kilometrów za miastem???



    • Gość: Eko-Obywatel Dlaczego potrzebujemy euro-programu naprawczego? IP: 62.87.160.* 15.02.09, 09:58
      Czy obecny rząd Rzeczpospolitej - deklarujący wolę pełnej
      integracji europejskiej - przeprowadzi wreszcie systemowy program
      naprawczy polskiej gospodarki odpadami komunalnymi

      Zwlekanie z wdrożeniem europejskiego programu naprawczego dla
      polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi powoduje bolesne
      reperkusje dla konsumentów w postaci znacznych podwyżek
      opłat „marszałkowskich”.
      Według założenia – wzrastające opłaty za
      składowania odpadów mają stworzyć warunki dla podniesienia
      efektywności selektywnej zbiórki odpadów domowych. Za podniesieniem
      tego „podatku” nie idą jednak żadne inne reformy organizacyjno-
      systemowe, dlatego nie przyniesie to pożądanych efektów. Potrzebny
      jest zasadniczy program naprawczy dla wprowadzenia unijnych zasad
      prawno-logistycznych w tej dziedzinie. Tym bardziej, że wobec
      obecnego kryzysowego spadku cen surowców wtórnych - selektywnie
      zebrane odpady zamiast przychodów poprawiających ekonomikę systemu -
      generują dalsze koszty przekładające się na wzrost wysokości opłat.
      Sankcje finansowe – to nie jedyny potencjalny skutek wieloletnich
      zaniechań…
      Bez uporządkowania podstawowych zagadnień systemowych gospodarki
      odpadami komunalnymi - czeka nas Polaków kompromitacja z powodu
      nierealizacji unijnych zobowiązań akcesyjnych z
      rozdziału „środowisko” podpisanych w 2001 r. i potencjalnie bolesne
      sankcje finansowe połączone z zablokowaniem wspólnotowych funduszy
      strukturalnych.
      Po niemal pięcioletniej naszej obecności w strukturach
      Unii Europejskiej - w selektywnej zbiórce odpadów zbiera się
      zaledwie około 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów
      komunalnych - postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8%
      (około 97,5% odpadów komunalnych trafia na składowiska).
      - Procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5%
      odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010
      r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25%. - oznaczać to powinno
      prawie pięciokrotny wzrost w krótkim 2-letnim okresie czasu, co już
      wiadomo, że jest nierealne!
      - Recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna w 50%
      założeń KPGO.
      - Zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na
      poziomie 24% założeń KPGO.
      - Ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg
      wydzielono w 2005 r. około 102 ton frakcji niebezpiecznych - czyli
      wskaźnik wykonania założeń KPGO wyniósł 0,6%".
      - Unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się
      zaledwie 0,7% wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych - od 2000
      r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie gospodarki odpadami
      komunalnymi.
      Czas pokazuje, że nadal do świadomości decydentów nie dociera to,
      że ten ciągnący się niemal od ośmiu lat gorszący spektakl
      zaniechań we wdrożeniu euro-programu naprawczego dla tej dziedziny
      municypalnej, jest działaniem przeciwko polskiej racji stanu.
      Osoby publiczne - a zwłaszcza posiadające mandat
      parlamentarny lub inny tytuł predestynujący do bycia strażnikiem
      interesu publicznego - nie powinny bezczynnie czekać na taki czarny
      scenariusz.
      Dziennikarze zaś powinni alarmować o tych zagrożeniach, aby
      mobilizować opinię publiczną do wywierania nacisku na rzetelne
      podejmowanie niezbędnych euro-reform gospodarki odpadami
      komunalnymi.
      Kształt europejskiego systemu zarządzania municypalnego w odpadach
      komunalnych
      To gmina powinna być „właścicielem” odpadów bytowych, za usuwanie
      których obywatele powinni płacić zryczałtowaną daninę na rzecz
      administracji gminnej (a nie bezpośrednio przedsiębiorcom!) - TAKI
      JEST KSZTAŁT SYSTEMOWY TEGO ZADANIA PUBLICZNEGO W CYWILIZOWANYM
      ŚWIECIE! Firmy operatorskie są tylko wykonawcą usług zlecanych
      przez gminę, zarządzającą całym systemem publicznych usług o
      charakterze municypalnym.
      W systemie takim wszelkie odpady od mieszkańców kwalifikowane jako
      komunalne, stają się za progiem mieszkania własnością
      administracji, która jest zobowiązana (za pieniądze z opłat) do ich
      prawidłowego zebrania i zagospodarowania zgodnie z prawem i unijną
      eko-hierarchią postępowania z odpadami. TAKI KSZTAŁT SYSTEMU
      ZAPOBIEGA „UKRYWANIU” RZECZYWISTEJ ILOŚCI ODPADÓW I
      PRÓBOM „ZAOSZCZĘDZANIA” NA OPŁATACH. W TAKICH SYSTEMACH NIE JEST
      ZNANE POJĘCIE „DZIKICH WYSYPISK”.
      Nie oznacza to, że poszczególne operacje i czynności z
      zagospodarowaniem odpadów domowych wykonują wtedy jedynie publiczne
      podmioty gospodarcze - w większości przypadków w krajach, które
      wyznaczają standardy dla całej Unii Europejskiej, są to wybrane w
      przetargach firmy prywatne, które wykonują zlecone prace przez
      administrację. Nie zagraża więc żadna „rekomunalizacja” tej
      dziedziny municypalnej – czym straszą przeciwnicy europejskich
      reform.
      Który resort ministerialny jest odpowiedzialnym za kreowanie
      polityki ochrony środowiska w systemie gospodarki odpadami
      komunalnymi?
      Prof. Maciej Nowicki - minister środowiska, mający świadomość
      potrzeby europeizacji polskiego systemu gospodarki odpadami
      komunalnymi, powiedział 5 listopada 2008 r. w wywiadzie
      prasowym „teraz czeka mnie potężna batalia, by gminy przejęły
      władztwo nad odpadami i zbierały pieniądze od mieszkańców, bo takie
      rozwiązanie uważam za najlepsze”
      (www.rp.pl/artykul/214854.html).
      Ale o dziwo - tego samego dnia, w którym na łamach prasy publicznie
      deklaruje to minister środowiska, na sejmowej Komisji Samorządu
      Terytorialnego i Polityki Regionalnej w imieniu rządu niższy rangą
      przedstawiciel resortu infrastruktury komunikuje, że nie będzie
      unijnych zasad organizacyjno-logistycznych w polskiej gospodarce
      odpadami komunalnymi
      (orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/27807D1E8EE2DBA8C1257506004F
      7C99?OpenDocument.
      Mamy więc do czynienia z kuriozalną i szkodliwą sytuacją dla
      państwa, świadczącą o chaosie metodycznym w pracy rządu - że to nie
      resort środowiska kreuje politykę w zakresie zasad systemowych
      gospodarki odpadami komunalnymi, lecz resorty gospodarcze odległe
      od zagadnień ochrony środowiska i od znajomości unijnych reguł
      zarządzania w tej dziedzinie.
      Nawet zdezorientowani posłowie zaniepokojeni katastrofalnym
      stanem polskiej gospodarki odpadami komunalnymi – adresują swe
      interpelacje o program naprawczy „na wszelki wypadek” do trzech
      ministrów: infrastruktury, rozwoju regionalnego i środowiska…
      Więc czy rząd nie ma świadomości tego, że dalsze zwlekanie z euro-
      programem naprawczym dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi i
      utrzymywanie tego gorszącego chaosu doprowadzić może w skutkach
      finansowych do kolejnych cięć budżetowych w finansach Państwa??
      Zdzisław Smolak, eko.obywatel@gmail.com z Dolnego Śląska -
      społeczny rzecznik systemowej integracji europejskiej polskiej
      gospodarki odpadami komunalnymi

    • Gość: Eko-Obywatel Starcie polskiej racji stanu z "polnische Wirtsch IP: 62.87.160.* 15.02.09, 12:08
      Całą dyskusję dotyczącą polskiego systemu gospodarki odpadami można
      podsumować stwierdzeniem, że jest to starcie polskiej racji stanu z
      tymi dla których „polnische Wirtschaft” jest okazją do
      wykorzystania tego czasu chaosu do robienia zyskownych interesów
      w "gospodarce odpadami" - interesów niemożliwych do realizacji w
      systemach od pokoleń wolnorynkowych z regulacyjną rolą
      administracji publicznej.

      Podstawą zarządzania jest posiadanie przedmiotu zarządzania i
      środków finansowych – jeśli tych przymiotów gmina nie ma - nie
      można twierdzić, że posiada niezbędne narzędzia zarządzania.

      Administracja publiczna nie jest w stanie nie posiadając przedmiotu
      zarządzania – czyli odpadów - zbudować realnych, zbilansowanych
      projektów inwestycyjnych, które mogłyby skorzystać z unijnego
      finansowania.

      W takim systemie również nie są możliwe inwestycje partnerstwa
      publiczno-prywatnego bowiem nie ma „gwarancji” ilości „surowca” do
      przerobu i nikt dla takiej „niewiadomej” nie sporządzi prawidłowego
      studium wykonalności.

      Nie wykorzystujemy więc tej szansy na szybką modernizację i
      odrobienie zapóźnień cywilizacyjnych w tej dziedzinie.
      STOPIEŃ WYKORZYSTANIA UNIJNYCH ŚRODKÓW NA INFRASTRUKTURĘ GOSPODARKI
      ODPADAMI KOMUNALNYMI JEST KATASTROFALNIE NISKI.

      Jest to sprzeczne z polską racją stanu, dla której akcesja do Unii
      Europejskiej jest niepowtarzalną szansą na przyspieszenie rozwoju.

      System, który skazuje mieszkańców na „naturalny monopol” firm
      prywatnych, które bez ograniczeń powodowanych „kartką wyborczą”,
      mogą windować w takim systemie swoje zyski, jest sprzeczny z
      kształtem organizacyjno-prawnym powszechnie panującym w krajach
      Unii Europejskiej, w którym administracja kieruje się celem
      nadrzędnym = to jest maksymalizacją ochrony środowiska przed
      odpadami, przy racjonalnej minimalizacji kosztów tej ochrony.

      W krajach tych prywatyzacja w tej dziedzinie polega na
      rozciągnięciu jej na poziom operatorski, a nie na oddaniu firmom
      dążącym do maksymalizacji zysków - zarządzania systemem i puli
      opłat od mieszkańców za usuwanie odpadów.

      Również strategiczne instalacje tworzące znaczny koszt
      eksploatacyjny systemu gospodarki odpadami komunalnymi pozostają
      własnością publiczną.

      JEST TO TYM BARDZIEJ WAŻNE, JEŚLI POLSKA MA WYKORZYSTAĆ UNIJNE
      ŚRODKI POMOCOWE NA INFRASTRUKTURĘ W TEJ DZIEDZINIE - POMOC TAKA
      JEST UDZIELANA JEDYNIE PODMIOTOM ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ. Inaczej
      pomoc taka podlega ograniczeniom tak jak dla komercyjnych podmiotów
      gospodarczych.

      Dotychczasowe uregulowania prawne nie zapewniają takiego kształtu
      systemu, aby Polska mogła wykorzystać dla dobra konsumentów
      finansowe dotacje na infrastrukturę gospodarki odpadami
      komunalnymi.

      STĄD MIĘDZY INNYMI TAK NIKŁY STOPIEŃ WYKORZYSTANIA ŚRODKÓW POMOCY
      UNIJNEJ NA PRZEDSIĘWZIĘCIA INFRASTRUKTURALNE GOSPODARKI ODPADAMI
      KOMUNALNYMI.

      Plan wybudowania 10 instalacji do termicznego wykorzystania odpadów
      komunalnych z dużych aglomeracji, który to plan ma na celu
      pozyskanie środków unijnych natyka się na barierę wynikającą z
      kolejnego wstydliwego faktu, że PO PODPISANIU UNIJNYCH ZOBOWIĄZAŃ
      AKCESYJNYCH W 2001 ROKU NIE PRZEPROWADZONO NARODOWEJ KAMPANII
      EKOEDUKACYJNEJ ABY STWORZYĆ PRZYJAZNY KLIMAT DLA WYBUDOWANIA
      NOWOCZESNEJ INFRASTRUKTURY DLA GOSPODARKI ODPADAMI KOMUNALNYMI.

      Wszelkie nieprawidłowości działania operatorów obsługujących
      mieszkańców w zakresie odbioru i zagospodarowania odpadów
      komunalnych, obciążają w takim systemie administracje gminne
      nominalnie i ustawowo odpowiedzialne za te zadania o charakterze
      zadań publicznych – mimo tego, że gminy nie posiadają instrumentów
      i narzędzi do efektywnego zarządzania tymi zadaniami municypalnymi,
      takich jakie mają administracje w krajach Unii Europejskiej.

      Niesłuszne obwinianie administracji samorządowych nie podnosi
      zaufania do lokalnych władz - co zniechęca obywateli do aktywnego
      udziału w lokalnym życiu publicznym.

      Pozostawienie dotychczasowego chaotycznego stanu organizacyjno-
      logistycznego, w którym nie można jednoznacznie wskazać, kto jest
      odpowiedzialny wobec mieszkańców i wobec zobowiązań
      międzynarodowych kraju, za system gospodarki odpadami komunalnymi,
      zagraża bolesnymi skutkami dla budżetu i prestiżu państwa wobec
      perspektywy unijnych sankcji finansowych za niewypełnienie
      podpisanych zobowiązań.

      Trzeba przyjąć unijną zasadę, że „jeśli różnice między przepisami
      dotyczącymi gospodarki odpadami w Państwach Członkowskich Unii
      Europejskiej mogą powodować opóźnienia w realizacji celów Wspólnoty
      = niezbędne jest zbliżenie przepisów prawnych w tej dziedzinie na
      wzór państw osiągających wzorcowe rezultaty w osiąganiu unijnej
      hierarchii postępowania z odpadami”.

      Rezultaty Unii Europejskiej w zakresie skuteczności ochrony
      środowiska są jednym z największych osiągnięć tej Wspólnoty.

      Niecelowe jest więc eksperymentowanie z szukaniem innych rozwiązań –
      Polska nie ma na to czasu i dostatecznych finansów.

      Niestety – informacje o kierunkach zmian uregulowań w ustawie o
      utrzymaniu czystości i porządku w gminach, w świetle których
      kuriozalnie na tle krajów Unii Europejskiej obywatele musieliby
      wnosić dwie opłaty za usuwanie odpadów domowych – sprawiają
      wrażenie, że świadomie chce się doprowadzić do tego aby kolejny raz
      odrzucić w parlamencie niezbędny program naprawczy – co wobec
      unijnych zagrożeń sankcjami finansowymi jest działaniem wbrew
      polskiej racji stanu…

      Środowiska przedsiębiorców prywatnych, które już dwukrotnie dzięki
      skutecznemu (kosztownemu) lobbingowi ,,zadbały’’ o to, aby Sejm
      odrzucił ,,europejskie’’ reformy w tej dziedzinie, przypisują
      klęskę gospodarki odpadami w latach 2002-2006 gnuśności
      administracji gminnych - proponując powszechne zarządy komisaryczne
      w gminach z tego względu.

      Starannie tuszują prawdziwy powód katastrofalnego stanu - a więc
      zaniechanie reform systemowych gospodarki odpadami komunalnymi.

      To właśnie centrum rządowe nie wypełnia swojej roli porządkującej -
      nie dając odpowiednich instrumentów i narzędzi prawno-organizacyjno-
      logistycznych lokalnym administracjom samorządowym.

      MUSI WRESZCIE DOJŚĆ DO ŚWIADOMOŚCI WIELU OSÓB I INSTYTUCJI FAKT, ŻE
      JAKIEKOLWIEK WYZNACZANIE KOLEJNYCH "GÓR DO ZDOBYCIA" W KRAJOWYM
      PLANIE GOSPODARKI ODPADAMI, BEZ RZETELNEGO UZDROWIENIA PODSTAW
      ORGANIZACYJNO-LOGISTYCZNYCH SYSTEMU GMINNEGO, SKAZUJE PONOWNIE
      KRAJOWY PLAN GOSPODARKI ODPADAMI NA MIANO "KSIĘŻYCOWEGO DOKUMENTU" -
      TAK JAK STAŁO SIĘ TO Z POPRZEDNIM KRAJOWYM PLANEM GOSPODARKI
      ODPADAMI.

      Tylko przedstawienie wobec Unii Europejskiej konkretnej „mapy
      drogowej” programu naprawczego – może odsunąć nałożenie sankcji
      Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za nieosiagnięcie
      standardów wynegocjowanych i podpisanych w 2001 roku...
    • Gość: a Dlaczego potrzebujemy spalarni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 12:49
      W tym chorym mieście spalarnia potrzebna jest tylko w jednym celu:
      aby świnie z magistratu oraz ich kumple i krewni z różnych firm i
      firemek mogli zobie nabić kabzę kasą z Unii i budżetu.
      • Gość: wójek dobra rada Re: Dlaczego potrzebujemy spalarni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 13:08
        jeśli to miasto jest chore, to się z niego wyprowadź w jakąś zdrowszą okolicę.
        Wolność jest...
        • Gość: a Re: Dlaczego potrzebujemy spalarni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 15:54
          Jeśli ja się wyprowadzę, to niczego nie zmieni. Miasto nadal będzie
          chore. Wyprowadzić powinna się zaraza, czyli Majchrowski i całe to
          szambo, którym się otoczył.
    • Gość: mrall Dlaczego potrzebujemy spalarni? IP: *.tvgawex.pl 15.02.09, 17:51
      Sluszna wypowiedz o lokalnych instalacjach utylizacji odpadow. Czy mialyby one produkowac biowegiel? Czemu nie biogaz, bioetanol czy zwiazki chemiczne lub tp? Sa juz takie technologie.
      Sek w tym, jak sie przebic do decydentow...

      W duzych instalacjach plazmowych koszt utylizacji miejskich odpadow wynosi od ok. 50$/t (przerob 100t/d) do ok. 30$/t (przerob 3000t/d). To w warunkach amerykanskich, ale nie sadze, by w Polsce bylo znaczaco inaczej.

      Filtrowanie i czyszczenie spalin nalezy rozpatrywac w dwu plaszczyznach.
      1, skutecznosc, wiec czystosc spalin na wylocie, utrzymanie skladu spalin w normach.
      2, wszystkie produkty zatrzymane przez filtry i na instalacjach czyszczenia spalin.
      To drugie zalicza sie do odpadow niebezpiecznych, wiec wymagajacych specjalnego traktowania.

      Warto poczytac o termicznych metodach utylizacji odpadow niebezpiecznych. Sporo jest tam tez o dioksynach, kotre wywoluja wiele kontrowersji.
      www.pcb.pl/groch.shtml
      Jedyna metoda skutecznej utylizacji odpadow, w tym niebezpiecznych, jest technologia plazmowa. Warto o tym pamietac, bo to moze byc metoda na dodatkowe dochody firmy eksploatujacej taka instalacje, gdyz oplata za te utylizacje bylaby wieksza niz odpadow komunalnych. Oczywiscie, zadne 1000zl/t.
Pełna wersja