gandharwa
07.02.09, 00:34
To, że autor zawsze był przekonany do wizji miejskiej, było znane od dawna. Dobrze jednak, że napisał, z jakich pobudek kierował się takim wyborem.
A nimi są idealistyczna naiwność oraz trochę archaiczny styl pojmowania odpadów jako problem, a nie jako źródło surowców wtórnych.
Pisząc o instalacjach do oczyszczania spalin takie słowa:
"jeśli zaś w przyszłości okaże się, że istnieją jeszcze lepsze technologie oczyszczania spalin, z pewnością miasto będzie zmuszone ich użyć - czy to ze względu na wymogi krajowe, czy też na stawiane przez Unię Europejską"
autor przyznaje, że nie zna praktyki prawnej, jaka jest w polskim prawie. Możliwość wyłączenia instalacji jest tylko na papierze i jeśli już, to stosuje siź ją tylko do małych instalacji. Wielkie elektrownie czy ciepłownie nie muszą się obawiać polskiego prawa, dla nich się robi okresy przejściowe na emisje ( np. dla EC Łęg do 2017 roku na tlenki siarki ) które są dokładnie tak długie, ile żywotności kotła sobie ustalił operator. Oprócz tego płaci się "opłaty za środowisko" do funduszy ochrony środowiska. Każy jest zadowolony. Urząd, bo ma pieniądze w funduszu do rozdania oraz elektrownia, bo nie musi inwestować na siłę.
Ze spalarniami jest podobnie. Na stronach Ministerstwa Środowiska jest właśnie projekt rozporządzania w sprawie emisji z instalacji spalania odpadów:
www.mos.gov.pl/2prawo/prace_legislacyjne/projekty_do_konsultacji/prawo_ochrony_srodowiska/STANDARDY_07_01_2008.pdf
W nim podano normy jak z dyrektywy 2001/77/UE, mimo że są to wielkości obrazujące stan techniki z początku lat 90-tych. Inne kraje jak Austria czy Niemcy zaostrzyły je w stosunku do unijnych. Polska, choć może , nie robi tego. Bo liczy się z tym, że do nas przyjdzie technologia nie jutrzejsza, ale wczorajsza. Taka jest tańsza. A przecież obiecano w Krakowie że będzie tanio. Nowa spalarnia w Pfaffenau w Wiedniu o podobnym przerobie jak krakowska kosztowała 220 mln EUR. Krakowska ma 120 mln. Dlaczego tyle? No bo tyle Unia da pieniędzy, trzeba więc kupić coś, co się zmieści w tej kwocie.
Wracając do rozporządzania. Na stronie 38 jest tabela możliwych emisji. Drobnym drukiem jako odnośniki 3), 4) i 5) wskazano, że instalacje istniejące o mocy powyżej 6 a poniżej 16 MW mogą mieć bardziej łagodne normy. Co co chodzi? W Warszawie na Targówku mamy jedyną polską spalarnię, która dokładnie mieści się w tych widełkach. To instalacja wadliwa, nie spełniająca żadnych europejskich norm. Po prostu zrobiono wyjątek dla niej, po to, by nikt tam nie musiał inwestować lub nie daj Boże wyłączać.
Tak się w Polsce manipuluje prawem. Jest zapis ustawowy o obowiązku selektywnej zbiórki. Nie ma przepisów wykonawczych.
W Krakowie jest za dużo energii cieplnej, taka spalarnia, która produkuje "ekologiczne" ciepło tylko po to, by to z Łęgu czy Skawiny ogrzewało Panu Bogu stopy, nie spełni dyrektywy 2006/32/EU o efektywności rynku energetycznego.
My to wiemy, Unia też to wie. Miasto pewnie też, ale udaje, że nie wie.
W Szwecji jest inaczej. Tam nikt nie spala węgla:
ste-silesia.org/szwecja
W Szwecji też spalarnie są budowane za prywatne pieniądze koncernów energetycznych. Tak jak w Polsce elektrownie nie są budowane z publicznych pieniędzy. I to jest słusznie, bo jeżeli spalarnia ma być elektrociepłownią to ma działać na zasadach rynkowych i być zarządzana przez profesjonalistów. A nie urzędników miejskich.
Taki jest punkt widzenia strony społecznej.