helenka17.1
16.04.09, 19:12
Przeczytaj to głupia kozo - rowerzystko, i daj do przeczytania swojej durnej
koleżance.
A i Ty, tępy prowokatorze, obrońco uciśnionych głupich kóz na rowerach,
awanturniku przystankowy (przystanek Pl. Wszystkich Świętych), duży,
zadowolony "ze siebie", "blądynku" w okularach, specjalisto od machania rękami
- dorosłym mężczyznom tuż przed twarzą - też sobie to przeczytaj:
Otóż - głupia kozo, jeśli potrąciłaś mojego faceta na przejściu dla pieszych
pod Franciszkanami u wylotu Brackiej dziś po południu, jadąc lewą stroną pod
prąd, w taki sposób, że urwałaś mu obcas, to na szczęście nic się nie stało.
Stać nas na sklejenie buta, albo zgoła na kupno nowego.
Mój facet nie jest odpowiednikiem Twojego blokowego kolegi z psiej wólki,
który jak by się był odwinął, to elegancko zaryłabyś mordą w torowisko, i
tak, czy tak byłoby na Ciebie.
On jest inaczej zorganizowany osobiście.
Dlatego między innymi jest moim facetem.
Ale pieszych na przejściu się nie potrąca.
Pojmujesz?!
Nawet jeśli się jest kozą z prowincji ("... ja nie jestem stąd...").
Zgodna opinia policji i straży miejskiej jest taka, że spowodowałaś - kozo -
kolizję drogową.
Zapytaj tatę albo mamę, albo starszego brata, co z tego dla Ciebie wyniknąć
mogło. I wyniknie następnym razem. Koniec taryfy ulgowej.
Ty zaś młodzieńcze - prowokatorze od siedmiu boleści, masz dużo szczęścia, że
się nam spieszyło. Ale na zdjęciach wyszedłeś ładnie.
Jeszcze się pewnie spotkamy.
To jest bardzo małe miasto.
To co zrobiłeś nazywa się "ułatwienie ucieczki sprawcy z miejsca kolizji".
Jeśli byś nie wiedział.
Bardzo ładnie wygląda w aktach personalnych, kiedy już takie orzeczenie
przyjdzie pocztą to twojej wyśnionej korporacyjnej pracy.
Bardzo ładnie.
Bardzo.
I kiedyś z pewnością Ci się trafi.