Stracona lekcja z EURO

16.05.09, 09:56
Sądząc po wypowiedziach na tym forum, to nie dość, że straciliście EURO, to
jeszcze zupełnie zmarnowaliście lekcję, którą ta sytuacja wam dała. Ta
przegrana to prysznic dla mieszkańców, którzy nadal sądzą, że Kraków to
najlepsze miejsce w Polsce.

Miasto rzeczywiście ma swoje uroki, ale ma też masę problemów. Ma i miało -
kiedy odwiedziłem Kraków w 1990 roku, trudno było oczekiwać, że będzie
idealnie. Jednak sporo problemów NADAL istnieje 20 lat później, i jakoś nie
widać zmian.

Reasumując, jesteście stereotypowymi Polakami: nie dość, że sfajdaliście
sprawę, to teraz szukacie winnych gdzie indziej. Widać czegoś od Żydów się
nauczyliście :P
    • peteen Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 10:07
      marudzisz, wiec pewnie jesteś...
    • ania-bell Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 11:51
      Kraków to jest najlepsze miasto w Polsce!
      To, że nie mamy EURO to dobrze ale żadne z miast które wygrało nie
      jest w niczym lepsze od Krakowa, poprostu byli od początku typowani,
      Kraków zawsze był w rezerwie.
      Głupoty piszesz sugerując, że tylko Kraków ma problemy a niby
      Warszawa, Wrocław, Gdańsk czy Poznań ich nie mają?.
      Każde miasto ma jakieś problemy a do nas zawsze turyści przyjadą,
      tak było, jest i będzie i EURO nam do tego nie potrzebne.
      • lmblmb Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 13:15
        ania-bell napisała:

        > Kraków to jest najlepsze miasto w Polsce!

        Personalnie masz prawo do takiej opinii, jednak statystyki pozatują coś innego.

        > To, że nie mamy EURO to dobrze

        Nie, to niedobrze. To spora strata finansowa dla miasta.

        > ale żadne z miast które wygrało nie jest w niczym lepsze od
        > Krakowa, poprostu byli od początku typowani,

        Bo byli lepsi.

        > Kraków zawsze był w rezerwie.

        Bo nie spełnił warunków.

        > Głupoty piszesz sugerując, że tylko Kraków ma problemy a niby
        > Warszawa, Wrocław, Gdańsk czy Poznań ich nie mają?.

        Nic takiego nie twierdziłem - trzeba czytać ze zrozumieniem. Tylko że tempo, w
        jakim te problemy znikają jest słabsze w Krakowie.

        > Każde miasto ma jakieś problemy a do nas zawsze turyści przyjadą,
        > tak było, jest i będzie i EURO nam do tego nie potrzebne.

        Tej pewności siebie przeczy narzekanie miejscowych, że przyjeżdżają pijani
        Anglicy - albo że przestali przyjeżdżać.
    • stefan26 Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 12:11
      juz w nosie mam to euro. cieszcie sie, bo to zepewne jedyna
      atrakcja w waszych miastach:]

      chcialbym tylko, zeby miasto dokonczylo stadion. a pozniej juz
      bedzie tylko dobrze!:D
    • krzychut Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 13:14
      Ty straciles okazje zeby siedziec cicho.
      Znamy problemy Krakowa i nie potrzebujemy twoich rad.
      Jestes stereotypowym, fajdajacym na swoja ojczyzne polskim
      emigrantem.
      Wpadnij za nastepne 20 lat.
      • lmblmb Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 13:19
        krzychut napisał:

        > Ty straciles okazje zeby siedziec cicho.
        > Znamy problemy Krakowa i nie potrzebujemy twoich rad.

        Szkoda, że nie potraficie ich rozwiązać.

        > Jestes stereotypowym, fajdajacym na swoja ojczyzne polskim
        > emigrantem.

        Pisałem na temat Krakowa, nie swojej ojczyzny.

        > Wpadnij za nastepne 20 lat.

        To raczej nie nastąpi w ciągu 20 lat. Dorzucam jeszcze fotorelację z
        poprzedniego pobytu:

        http://www.flickr.com/photos/14337281@N00/537505286/in/photostream/

        [url=http://www.flickr.com/photos/14337281@N00/537623183/in/photostream/]http://www.flickr.com/photos/14337281@N00/537623183/in/photostream/[/url]

        Tak właśnie wygląda miasto, którego mieszkańcy sądzą, że jest "najlepszym w
        Polsce".
        • stefan26 Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 13:33
          najlepszych zdjec to ty nie robisz;]
          • peteen Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 13:38
            nie karmcie trolla, który dostrzegł w krakowie 4 szare kamienice i niczego
            więcej - pracuje ciężko za parę "ojro" na godzinę i chciałby, żeby go gebelsy
            szanowały, a ponieważ jest odwrotnie, więc przelewa swoje frustracje na naszym
            forum...
            • sabbina bardzo dobrze, że nie ma tego EURO 16.05.09, 14:01
              2 mecze na które przyjechałoby po 20 000 - 30 000 pijanych kiboli,
              bez pieniędzy,
              jedzących najtańsze żarcie,
              nie mających pieniędzy na hotele,

              a jednocześnie odstraszyłoby turystów,
              a wielu Krakowian zmusiło do wyjazdu, na czas tych meczy,


              przykład Euro w Austrii,

              nie dość, że zjechali się biedni kibole, co nie dali zarobić restaurantom,
              hotelarzom,

              to jeszcze odstraszyli turystów z KASĄ

              .
              • lmblmb Uprawiasz "myślenie życzeniowe". 16.05.09, 20:01
                sabbina napisała:

                > 2 mecze na które przyjechałoby po 20 000 - 30 000 pijanych kiboli,
                > bez pieniędzy,

                I tu się mylisz. Uprawiasz myślenie życzeniowe.

                > jedzących najtańsze żarcie,

                Najtańsze w ich budżecie to twoja wyprawa do restauracji na urodziny. Nie masz
                chyba pojęcia z jakimi pieniędzmi wyjeżdża się na wakacje na zachodzie.

                Nawet jeśli jest to pijany buc.

                > nie mających pieniędzy na hotele,

                To już poza komentarzami.

                > a jednocześnie odstraszyłoby turystów,
                > a wielu Krakowian zmusiło do wyjazdu, na czas tych meczy,

                O tak, delikatna masa miejscowych musiałaby wyjechać.

                > przykład Euro w Austrii,
                >
                > nie dość, że zjechali się biedni kibole, co nie dali zarobić
                > restaurantom, hotelarzom, to jeszcze odstraszyli turystów z KASĄ

                Brednie. Kolega był, nic takiego nie opowiadał. Dobrze się bawił, a do "pijanych
                kiboli" nie należy.
            • laenia Re: Stracona lekcja z EURO 16.05.09, 14:03
              Ale po co pokazujesz nam Kalwaryjską sprzed paru lat? Bez Flowers Residence i 20
              banków?
              Chyba też nie rozumiesz znaczenia słów, których używasz, bo różnica między
              "stereotypowy" a "typowy" jest duża.
              • lmblmb znowu mydlenie oczu 16.05.09, 19:58
                laenia napisała:

                > Ale po co pokazujesz nam Kalwaryjską sprzed paru lat?

                Nie mam pojęcia co to "Kawaleryjska", ale mam wrażenie, że znowu mydlisz oczy -
                od zbudowania wspomnianego przez Ciebie budynku ulica nie poszerzyła się,
                nieprawdaż? A tu o to głównie chodzi. Wyjeżdżasz kawałek od centrum i znajdujesz
                takie "cudeńka".

                Wybacz, że w mojej kulturze jest inaczej niż w waszej - my nie zamiazamy śmieci
                pod dywan, ale też nie nabijamy się sarkastycznie z innych, co mi tu
                podświadomie zarzucacie. Nigdzie nie próbuję się wywyższać, bo nie mam po co.
                Zresztą pisałem, że Kraków jest urbanistycznie europejskim miastem, tylko trzeba
                trochę poprawić. Co mnie szokuje to agresywna reakcja miejscowych.
            • lmblmb ewidentnie nie zrozumiałeś co chciałem przekazać 16.05.09, 19:55
              peteen napisał:

              > nie karmcie trolla, który dostrzegł w krakowie 4 szare kamienice i
              > niczego więcej -

              Fakt, dwa zdjęcia nie oddają klimatu. Ale proszę pokaż mi miasto w Polsce, które
              ma takie klimaty kilometr od centrum. I nie mówię tu o Skierniewicach.

              > pracuje ciężko za parę "ojro" na godzinę i chciałby, żeby go
              > gebelsy szanowały, a ponieważ jest odwrotnie,

              For the record, "gebelsy" mnie szanują, bo pracuję na uniwersytecie, a wśród
              gebelsów liczy się głównie jakie literki masz przed nazwiskiem (sad but true).
              Co do "parę euro za godzinę" to akurat racja; nadal jednak mam więcej od ciebie,
              więc nie wiem skąd taka chęć do wywyższania się.

              Wracając do tematu, ewidentnie nie zrozumiałeś co chciałem przekazać.
    • ania-bell Re: Do lmblmb 16.05.09, 20:26
      Od razu widać, że nie jesteś z Krakowa. To co pokazałeś na zdjęciach
      to ulica o zabytkowym charakterze, każda przeróbka wymaga zgody
      konserwatora zabytków. Ulica jest pomiedzy Podgórzem a Kazimierzem i
      obie te dzielnice mają zabytkowy układ urbanistyczny więc coś
      takiego jak poszerzenie ulicy o którym wspominasz w ogóle nie może
      mieć miejsca. Nie zwróciłeś uwagi na wiele innych rzeczy które w
      Krakowie się zmieniły. Swoje problemy rozwiazujemy powoli i
      spokojnie i nigdzie nie musimy się spieszyć. Teraz to WY się
      martwcie, żebyscie zdąrzyli i aby wam pieniedzy nie zabrakło na EURO.
      Możesz mi wierzyć, że Kraków nic nie traci a przy dobrym marketingu
      może jeszcze zyskać.
      • lmblmb Szkoda miasta. 17.05.09, 10:05
        ania-bell napisała:

        > Od razu widać, że nie jesteś z Krakowa.

        Bo mam czelność podnosić tematy, które normalnie zamiata się pod dywan?

        > więc coś takiego jak poszerzenie ulicy o którym wspominasz w ogóle
        > nie może mieć miejsca.

        Nie proponowałem poszerzania tej ulicy.

        > Nie zwróciłeś uwagi na wiele innych rzeczy które w
        > Krakowie się zmieniły.

        Bo w innych miastach również się zmieniło na lepsze. Stara zasada: jeśli
        poruszasz się w tempie innych, to stoisz w miejscu.

        > Swoje problemy rozwiazujemy powoli i
        > spokojnie i nigdzie nie musimy się spieszyć.

        Musicie się spieszyć, bo pozostajecie w tyle. Raport PWC pokazuje, że Kraków
        zbliża się do Łodzi, zamiast gonić Warszawę czy Poznań. Obecnie we Wrocławiu
        jest podobny poziom życia, a miasto to było najbardziej zaniedbane za komuny.

        > Możesz mi wierzyć, że Kraków nic nie traci a przy dobrym
        > marketingu może jeszcze zyskać.

        Nadal uprawiasz myślenie życzeniowe, a z lekcji nic nie wyciągnęłaś. Kraków
        przegrał sromotnie, a wy, zamiast wyciągać wnioski, sądzicie że nic się nie stało.

        Szkoda miasta.
        • ania-bell Re: Szkoda miasta. 17.05.09, 11:45
          No cóż widzę, że sie nie rozumiemy.
          Pozdrawiam.
          Ja nie przekonam Ciebie, Ty nie przekonasz Mnie.
        • dobra.pani.abc Re: Szkoda miasta. 17.05.09, 12:03
          > Bo mam czelność podnosić tematy, które normalnie zamiata się pod dywan?

          Ooo, respekt. Jaka tam czelność, wręcz odwaga cywilna. Widzisz, tu u nas nikt nie ośmiela się powiedzieć na głos, że w Krakowie coś źle funkcjonuje czy brzydko wygląda. Order do odebrania na portierni.
          • ania-bell Re: Do dobra.pani.abc 17.05.09, 14:34
            He, he, dobry numer cywilna odwaga.
            Gościu nie jest z Krakowa a wypowiada się na lokalne tematy.
            To tak jakbym Ja się wypowiadała na temat Warszawy.
            Napisałaś, że "nikt u nas nie osmiela się powiedzieć, że w Krakowie
            coś źle funkcjonuje czy brzydko wygląda" - wystarczy poczytać
            Dziennik Polski, tam ciągle piszą co jest w Krakowie nie tak.
            • lmblmb Re: Do dobra.pani.abc 18.05.09, 09:24
              ania-bell napisała:

              > He, he, dobry numer cywilna odwaga.
              > Gościu nie jest z Krakowa a wypowiada się na lokalne tematy.
              > To tak jakbym Ja się wypowiadała na temat Warszawy.

              Co w tym dziwnego? Rozwiń.

              > Napisałaś, że "nikt u nas nie osmiela się powiedzieć, że w
              > Krakowie coś źle funkcjonuje czy brzydko wygląda" - wystarczy
              > poczytać Dziennik Polski,

              Wystarczy poczytać to forum. Większość pisze, że nic się nie stało, że turyści
              "i tak przyjadą" (to Twój cytat). Myślenie historyczno-emocjonalne zamiast
              racjonalnego rządzi.
              • ania-bell Re: Do dobra.pani.abc 18.05.09, 09:54
                Już rozwijam ten temat:
                Proste jeśli nie mieszkam na danym terenie (Ty w Krakowie, Ja w
                Warszawie) to trudno zauważyć czy coś się tam zmienia na lepsze lub
                gorsze. Nie mówię tu w kontekscie jednej sprawy jaką jest EURO ale
                ogólnie. Pokazałeś jedną ulicę i mówisz, że nic się nie zmienia a
                kiedy ostatnio byłeś na tej ulicy, jak wyglądała wczoraj, czy były
                korki czy nie, jakie nowe elewacje i reklamy się pojawiły? Jeśli
                umiesz odpowiedzieć na te pytania to tak masz prawo się wypowiadać w
                kontekście "u Was się nic nie zmienia", chyba, że potrafisz podać
                przykład jednego miejsca w którym nic sie nie zmieniło od 20 lat (o
                zabytkach i zabytkowym układzie urbanistycznym nie mówie).
                Żeby ocenić dane miejsce trzeba w nim żyć, pracować a przede
                wszystkim mieszkać.
                Czy Ja mogę się wypowiedzieć na temat czystości wody w jeziorku w
                parku łazienkowskim w Warszawie. Otóż nie mogę bo widziałam ten park
                ze 20 lat temu, więc nie wiem jak jest teraz, wtedy wygladał
                okropnie. To tylko przykład. Mówisz o EURO a nie wiesz jakie Kraków
                ma plany i jak chce wykorzystać dokończony stadion Wisły.
                Przytaczasz moje słowa "nic się nie stało", to moja prywatna opinia
                i nadal tak twierdzę. Co znaczy myślenie racjonalne w mieście pełnym
                zabytków do którego ludzie zawsze przyjeżdżali i nie chodzi tutaj o
                wygłupy anglików. Kraków ma wielkie możliwość i duże zaplecze
                noclegowe. Moim zdaniem powinien postawić na jeszcze wiekszy rozwój
                turystyki w tym także turystyki pielgrzymkowej i medycznej
                (Swoszowice, Mateczny, Wieliczka, Bochnia). Euro organizowane w
                innych miastach może być bardzo pomocne w rozwoju turystyki, dobry
                marketing czyni cuda. Jeszcze raz zaznacze nie potrzeba nam Euro w
                Krakowie byśmy na EURO 2012 zyskali.
                • lmblmb jaki był płacz rok temu, kiedy złotówka była warta 19.05.09, 18:47
                  ania-bell napisała:

                  > Już rozwijam ten temat:
                  > Proste jeśli nie mieszkam na danym terenie (Ty w Krakowie, Ja w
                  > Warszawie) to trudno zauważyć czy coś się tam zmienia na lepsze
                  > lub gorsze.

                  Jest dokładnie odwrotnie. Rzadziej przyjeżdżając szybciej widać zmiany.
                  Zresztą wasz papież ujął to w prostych słowach: Z bliska widać wyraźniej, z
                  daleka widać więcej.

                  > Pokazałeś jedną ulicę i mówisz, że nic się nie zmienia

                  Nie, mówię że zmienia się w tempie pozostałych miast, a więc stoicie w miejscu.
                  Mieszanie w chronologii moich postów to ewidentna manipulacja.

                  > Jeśli umiesz odpowiedzieć na te pytania to tak masz prawo się
                  > wypowiadać w kontekście "u Was się nic nie zmienia",

                  Pisałem wcześniej w czym problem: po 20 latach irytucjące problemy nadal są
                  irytującymi problemami. Na pewno wiele się zmieniło, ale to, co mnie zszokowało
                  to ile się _nie_zmieniło.

                  > chyba, że potrafisz podać przykład jednego miejsca w którym nic
                  > sie nie zmieniło od 20 lat

                  Nie twierdziłem, że "nic się nie zmieniło", a że zmienia się za mało. Podałem
                  dwa przykłady, które ZA KAŻDYM RAZEM rzucają mi się w oczy: mało estetyczny
                  asfalt na rynku i smród moczu w bramach. Dorzucę jeszcze do tego dziwacznie
                  funkcjonującą komunikację nocną, która irytowała mnie już 20 lat temu.

                  Drobnych przykładów jest więcej, ale nie znam ulic, na których to widziałem.
                  Mógłbym jedynie podać opisowo, np. "ulica wiodąca w stronę Wawelu od północy".

                  > zabytkach i zabytkowym układzie urbanistycznym nie mówie).

                  Ja również. Trudno mieć pretensje, że nie można wjechać samochodem do centrum.
                  To akurat wywarło na mnie pozytywne wrażenie w 1993 r.

                  > Żeby ocenić dane miejsce trzeba w nim żyć, pracować a przede
                  > wszystkim mieszkać.

                  Zawsze staram się patrzeć na miasto oczami mieszkańców. Niestety jest to obecnie
                  niemożliwe z powodu posiadania samochodu.

                  > Czy Ja mogę się wypowiedzieć na temat czystości wody w jeziorku w
                  > parku łazienkowskim w Warszawie. Otóż nie mogę bo widziałam ten
                  > park ze 20 lat temu, więc nie wiem jak jest teraz, wtedy wygladał
                  > okropnie.

                  Masz absolutną rację. Ja natomiast byłem w Krakowie w 1989, 1993, 1999 roku, i
                  dwa razy w 21. wieku.

                  > To tylko przykład. Mówisz o EURO a nie wiesz jakie Kraków
                  > ma plany

                  Dobrymi planami to wiesz co jest wybrukowane.

                  > i jak chce wykorzystać dokończony stadion Wisły.

                  Mało mnie obchodzi piłka nożna. Życzę wam dobrze, w związku z tym chętnie
                  zobaczyłbym jakąś krytyczną analizę tego, co się stało. Ku mojemu zaskoczeniu
                  krytyka istnieje, ale pod adresem rządu.

                  Jak pisałem, czegoś od Żydów się nauczyliście ;)

                  > Przytaczasz moje słowa "nic się nie stało", to moja prywatna
                  > opinia i nadal tak twierdzę.

                  Ależ ja nie mam problemu z Twoją opinią! Mnie jedynie szokuje fakt, że stereotyp
                  zapatrzonych w siebie Krakowian może być prawdziwy! Mieszkałem w zbyt wielu
                  miejscach, żeby wierzyć w stereotypy, ale wy robicie *wszytko*, żebym
                  żeczywiście uwierzył, że pozbawieni jesteście chociażby odrobiny rozsądku.

                  > Co znaczy myślenie racjonalne w mieście pełnym zabytków do którego
                  > ludzie zawsze przyjeżdżali

                  Polega ono na tym, że dba się o swoją własność, a nie wychodzi z założenia, że
                  turyści będą zawsze przyjeżdżać, bo sama dobrze wiesz, że atrakcyjność Krakowa
                  zależy w dużej mierze od słabości złotówki. Przypomnij sobie jaki był płacz rok
                  temu, kiedy złotówka była warta o 30% mniej. Ilu turystów MNIEJ wtedy przyjechało?

                  Nie znaczy to oczywiście, że Kraków nie jest nic warty, ale jeżeli coś takiego
                  po wzroście wartości naszej waluty się stało, to powinien być to ogromny sygnał
                  alarmowy. A czy coś się zmieniło? Może, nie wiem, ale nie w mentalności, co
                  widać po Twojej odpowiedzi.

                  > Kraków ma wielkie możliwość i duże zaplecze noclegowe.

                  Ale jest daleko.

                  > Moim zdaniem powinien postawić na jeszcze wiekszy rozwój
                  > turystyki w tym także turystyki pielgrzymkowej i medycznej

                  Czy pielgrzymi są bogaci? Nie jestem pewien. Być może nie warto inwestować w
                  ludzi, którzy przyjadą z kwotą 50€ na dzień.

                  > Euro organizowane w
                  > innych miastach może być bardzo pomocne w rozwoju turystyki,

                  Może być bardzo pomocne również w przyciąganiu inwestorów, a pewnie wiesz, że
                  Kraków w tej lidze nie stoi zbyt dobrze. To właśnie ten negatywny PR jest
                  największym problemem, nie tłum kiboli.

                  > dobry marketing czyni cuda.

                  Dokładnie, odwrócenie negatywnego efektu, jaki wywoła brak EURO zajmie wam lata
                  ("Kraków? tam pewnie hoteli nie ma. Polecimy do Gdańska"). Takie opinie są
                  oczywiście z punktu widzenia racjonalności zupełnie debilne, ale z debilami się
                  nie dyskutuje.

                  > Jeszcze raz zaznacze nie potrzeba nam Euro w
                  > Krakowie byśmy na EURO 2012 zyskali.

                  Gratuluję Ci pewności siebie.
                  • ania-bell Re: jaki był płacz rok temu, kiedy złotówka była 20.05.09, 09:39
                    Dziękuję za owocną dyskusję na kulturalnym poziomie. Miło było
                    poczytać kontrargumenty do moich wypowiedzi. I chociaż mnie nie
                    przekonałeś do swoich racji to dyskusja była ciekawa.
                    Życzę Ci powodzenia.
                    Pozdrawiam Ania
              • alkaseltzer Re: Do dobra.pani.abc 18.05.09, 11:54
                Michael...
                Zachłysnąłeś się zagranicą. Poświęciłeś, wyjechałeś. Lepiej ci
                płacą, doceniają. Oddałeś się im bez reszty. I tylko czasem dociera
                do Ciebie, że nie bardzo jest z kim pogadać, nie ma wspólnych
                wspomnień, korzeni. Może nie trzeba było palić mostów? Nie musiałbyś
                pisać na forum obcego miasta o swoich niewczesnych fotograficznych
                obserwacjach czynionych przez szybę samochodu? No sam powiedz, niby
                wszystko okej, ale fajnie byłoby znowu zostać Michałkiem. A tak,
                zostałeś Michaelem Badger.
                • lmblmb Przejedź się po Polsce, rozszerzysz horyzonty. 19.05.09, 19:00
                  alkaseltzer napisał:

                  > Michael...

                  Michał. Na drugie Leon.

                  > Zachłysnąłeś się zagranicą. Poświęciłeś, wyjechałeś.

                  Tak, wyjechałem pięć miesięcy temu. Pewnie już mam akcent niemiecki. Tylko
                  niemieckiego pozostało się nauczyć.

                  > Lepiej ci płacą, doceniają.

                  Kadra była lepsza w Polsce. Tutaj mam więcej pieniędzy na badania.

                  Do czego dążysz?

                  > Oddałeś się im bez reszty. I tylko czasem dociera
                  > do Ciebie, że nie bardzo jest z kim pogadać, nie ma wspólnych
                  > wspomnień, korzeni.

                  Kolego, z miejscowymi mam więcej wspólnego, niż z Wami. To nie złośliwość, a
                  stwierdzenie faktu.

                  Tak samo zapewne tobie łatwiej dogadać się z Austriakiem, niż ze mną.

                  > Może nie trzeba było palić mostów?

                  Może nie trzeba było palić trawy? Mówią, że logika od tego siada.

                  > Nie musiałbyś pisać na forum obcego miasta o swoich niewczesnych
                  > fotograficznych obserwacjach czynionych przez szybę samochodu?
                  > No sam powiedz, niby wszystko okej, ale fajnie byłoby znowu zostać
                  > Michałkiem. A tak, zostałeś Michaelem Badger.

                  Ach, tu cię boli. Michał Borsuk na flicker był już zajęty, stąd nazwałem się po
                  angielsku.

                  Twoja wypowiedź mogłaby mnie zdziwić, gdybym nie miał świadomości jak różne
                  klimaty są w Polsce. Mnie i ciebie łączy tylko język, a dzieli wszystko inne, od
                  religii po mentalność.

                  Przejedź się po Polsce, rozszerzysz horyzonty.
        • kr_kr Re: Szkoda miasta. 18.05.09, 09:42
          > > więc coś takiego jak poszerzenie ulicy o którym wspominasz w ogóle
          > > nie może mieć miejsca.
          >
          > Nie proponowałem poszerzania tej ulicy.

          Nie? A to:

          "od zbudowania wspomnianego przez Ciebie budynku ulica nie poszerzyła się, nieprawdaż? A tu o to głównie chodzi. "

          to niby o czym było?
          • lmblmb Re: Szkoda miasta. 19.05.09, 19:04
            kr_kr napisał:

            > > > więc coś takiego jak poszerzenie ulicy o którym wspominasz w ogóle
            > > > nie może mieć miejsca.
            > >
            > > Nie proponowałem poszerzania tej ulicy.
            >
            > Nie? A to:
            >
            > "od zbudowania wspomnianego przez Ciebie budynku ulica nie
            > poszerzyła się, nieprawdaż? A tu o to głównie chodzi. "
            >
            > to niby o czym było?

            O wzroście przepustowości ulicy, która to przepustowość nie zwiększy się od
            zbudowania budynku. Wybacz pokrętne sformuowanie, ale można było zrozumieć.
            • peteen po co brniesz dalej? 19.05.09, 19:14
              lubisz, kiedy wszyscy wokół mówią ci, że jesteś zniemczonym wałem, naprawdę lubisz?
              • lmblmb Re: po co brniesz dalej? 19.05.09, 21:48
                peteen napisał:

                > lubisz, kiedy wszyscy wokół mówią ci, że jesteś zniemczonym wałem,
                > naprawdę lubisz?

                Masz absolutną rację w tytule.
                • norwich_city Re: po co brniesz dalej? 20.05.09, 12:14
                  Ja nie wiem po co wogóle ta dyskusja, człowiek wyjechał sobie za granice, i
                  teraz krytycznie podchodzi do tego co jest w Krakowie, każdy ma prawo mieć swoje
                  zdanie, a najlepiej niech każdy zajmie sie najlepiej tym co robi na codzień a na
                  pewno będzie lepiej :))
                  Tym optymistycznym akcentem zakończę mam nadzieję tą dyskusję którą nasz
                  emigrant pewnie z wypiekami na twarzy śledzi codziennie :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja