Listy. W sprawie rowerów i ścieżek

IP: 194.156.48.* 02.06.09, 15:30
1. Autor sam zauważył, że droga biegnie idiotycznie.
2. Po kiego grzyba ścieżki na osiedlach? Nie lepiej zapewnić rowerzystom i miekszańcom bezpieczeństwo poprzez stosowanie różnych spowalniaczy, podniesionych tarcz skrzyżowań, minirond itp? Byłoby taniej i nikt nie marudziłby, że rowerzyści nie chcą jeździć jakąś zabłąkaną dróżką..

Skoro rowerzyści nie korzystają, znaczy, że droga dla rowerów nie była potrzebna i źle wydano pieniądze.
    • Gość: ? Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 77.236.12.* 02.06.09, 15:42
      co to za pierdoły???

      jadą jezdnią, która jest częścią składową drogi /droga w mieście
      bywa nazywana ulicą/...

      jadąc po chodniku /:-(/ czy też drogą dla rowerów też jadą drogą :-)

      ścieżki rowerowe to jakieś wyjeżdżone przez rowery ścieżki w polach...
      jako drogi publiczne występują "drogi dla rowerów"

    • Gość: mzet Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.57.classcom.pl 02.06.09, 15:57
      to że rowerzyści nadal jeżdżą po ulicy to chyba normalne jak nie mogą wjechać
      na tą drogę rowerową. to tak jak by mieć pretensje do kierowcy że nie używa
      nowej autostrady jak nie zrobili wjazdu na nią. miej pretensje do
      "inteligenta" kto zatwierdził wybudowanie takiego bubla a nie do użytkowników
    • Gość: Bartek Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.pl 02.06.09, 16:06
      Zgodnie z przepisami rowerzysta ma obowiązek jechać po ścieżce rowerowej, jeśli
      tylko tak jest. To że ścieżka jest poprowadzona bezmyślnie i np. co i raz
      przejeżdża na drugą stronę ulicy nie ma niestety znaczenia.

      Sęk w tym, że przepis który ustanawia ten obowiązek jest niezgodny z przyjętą
      przez Polskę Konwencją Wiedeńską o Ruchu Drogowym - ta daje rowerzyście
      możliwość wyboru. Zgodnie z Konstytucją źródłem prawa są ratyfikowane przez
      Polskę traktaty międzynarodowe, więc formalnie obowiązujące przepisy powinny
      zostać zmienione - tylko jak to zainicjować?

      Ciekaw jestem czy odmawiając przyjęcia mandatu w takim przypadku i kierując
      sprawę do sądu możnaby wygrać?
      • Gość: krakow.bicycles Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.ghnet.pl 02.06.09, 18:24
        Nieprawda, Panie Bartku. Jeżeli przebieg drogi dla rowerów jest niezgodny z
        Twoim kierunkiem jazdy, nie musisz nią jechać. Czyli jeśli jest po sąsiedniej
        stronie ulicy, a Twój cel nie jest po tamtej stronie, nie masz obowiązku z niej
        korzystać. Natomiast, jeśli na przykład jedziesz Kopernika w stronę rynku, czy
        reymonta musisz korzystać z pasa dla rowerzystów.

        A pan autor niech odstawi to czym się odurza: Owszem, zaczyna się ona znikąd
        i w identyczny sposób kończy[...]

        Skoro sam pan przyznaje, że na droge rowerową nie da się wjechać i z niej
        zjechać to po co biadolenie?
        Polecam zostać w domku, jak świat zewnętrzny tak pana przeraża.
    • Gość: gość Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.vsoft.pl 02.06.09, 16:30
      Autor pisze, że musi się wlec za rowerzystami. Zapomniał jednak napisać, że w tym miejscu jest znak ograniczenia prędkości do 30 km/h. Kierowcy jednak starają się go nie zauważać (wnioskuję z treści listu, że z jego autorem na czele). W tym miejscu droga jest dość szeroka i wystarczyłoby miejsca zarówno dla samochodów i dla rowerów, jednak to KIEROWCY, a nie rowerzyści zrobili sobie z jednego pasa parking skutecznie zwężając szerokość drogi (nawiasem mówiąc skutecznie również ograniczając widoczność wyjeżdżającym z osiedli).
      Opisywana droga ma długość 150 m, jest często zablokowana przez parkujące samochody w pobliżu znajdującego się tam sklepu. Aby na nią wjechać należy bardzo uważać i zwolnić (obniżony krawężnik jest nadaj dość wysoki). Brakuje zjazdów na przylegające do niej osiedli.
      Pozostawiam to bez komentarza.
      PS. Uprzedzając zarzuty jestem zarówno rowerzystą i kierowcą.
    • bardzozlymisio Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 16:56
      Obserwujac nie na forach a podczas uczestniczenia w ruchu drogowym
      rowerzystow doszedlem do wniosku, ze sa to ludzie czesto kompletnie
      pozbawieni wyobrazni. Malo tego wydaje im sie, ze naleza im sie tak
      jak feministkom tylko prawa (sciezki, niestawanie przy krawezniku na
      swiatlach, etc) i nie maja wcale obowiazkow - ilu rowerzystow jezdzi
      codziennie bez swiatla? ilu jezdzi bez kamizelki? ilu bez kasku? ilu
      przejezdza na rowerze przez przejscie dla pieszych? Oprocz
      roszczeniowego sposobu bycia przydaloby sie troche wyobrazni i
      taktu, bo czy Wam sie to podoba czy nie jestesci poprostu fanaberia
      zwykle utrudniajaca codzienny ruch.
      Ponadto - sciezki rowerowe??? A dlaczego rowerzysci nie placa
      podatku drogowego??? Powinien byc w cenie roweru i wtedy prosze
      bardzo sciezki, znaki, swiatla, itp. - bo nie widze powodu dla
      ktorego mialbym finansowac budowe sciezek, ktore rowerzysci maja za
      nic.
      • Gość: rowerzysta Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.chello.pl 02.06.09, 17:13
        A ty pajacu jeździsz autem w kasku i w kamizelce? Jak nie ma takiego przepisu to nie włoże obciachowej kamizelki i już.
        • Gość: dinozaur Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ip.netia.com.pl 02.06.09, 17:19
          Daj spokoj 'rowerzysto', 'bardzozlymisio' najwyrazniej musi sobie przy pomocy samochodu dodac pare centymetrow... wzrostu :) i teraz wypomina rowerzystom ze 'se swojom gablotom' nie moze poszalec... w korku.
      • Gość: ink Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: 77.236.7.* 02.06.09, 17:20
        bardzozlymisio napisał:

        > i nie maja wcale obowiazkow - ilu rowerzystow jezdzi
        > codziennie bez swiatla? ilu jezdzi bez kamizelki? ilu bez kasku?


        mistrzu,
        KAMIZELKA i KASK N I E sa obowiazkowe, a uzywanie swiatel tez
        NIE jest obowiazkowe(obowiazkowe jest jedynie posiadanie lamp
        rowerowych)

        > Ponadto - sciezki rowerowe??? A dlaczego rowerzysci nie placa
        > podatku drogowego??? Powinien byc w cenie roweru i wtedy prosze
        > bardzo sciezki, znaki, swiatla, itp.

        mistrzu,
        dlaczego mam placic podatek drogowy? place inne podatki ktore sa
        przeznaczane na rozne cele - w tym jak sie domyslasz na budowe drog
        rowerowych, ten podatek ktorym sie chwalisz jest przeznaczony na
        remonty drog, ktore niszczysz swoim ciezkim samochodem, myslisz ze w
        jaki sposob rower powoduje niszczenie jezdni czy innych? dalej sie
        upierasz? to pomysl dlaczego piesi nie placa podatkow drogowych za
        chodzenie po przejsciach dla pieszych ;o

        PS: samochodem tez jezdze, dlatego moze nie jestem wpatrzony tylko w
        siebie jak to prawdopodobnie jest w Twoim przypadku

        Pozdro
      • Gość: Łukasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: 94.254.131.* 02.06.09, 17:53
        Rowerzysta nie ma obowiązku jeździc w kamizelce, ani w kasku. To raz.

        Pomyśl, że im więcej rowerzystów tym krócej stoisz w korku, masz więcej miejsc
        parkingowych. Lepszym powietrzem oddychasz. Trochę wyobraźni też życzę.

        Jestem i rowerzystą i kierowcą, wiem że i jedni i drudzy nie są bez grzechu, ale
        jeśli mam być szczery bardziej mi przeszkadzają auta jak jadę rowerem, niż
        odwrotnie.

      • Gość: krakow.bicycles Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ghnet.pl 02.06.09, 18:31
        Jak ktoś już wcześniej wspomniał, rowerzyści nie są inną nacją, też płacą podatki.
        A jeśli te miałyby być racjonalnie ustanawiane, to paliwo powinno kosztować
        minimum 1000 złotych za litr, za wszystkie wypadki, zniszczenia, faktyczną
        dewastację dróg, chodników, trawników, setki choró( np. astma ), degradację
        środowiska (w skali globalnej), efekt cieplarniany (25% CO2 w atmosferze to
        spaliny pochodzenia komunikacyjnego.)
        Pare lat temu codziennie dojeżdżałem samochodem, do momentu kiedy nie DOROSŁEM
        do decyzji, że w mieście tylko ktoś pozbawiony rozsądku na codzień może jeździć
        autem.
        • Gość: skz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.09, 21:02
          > Pare lat temu codziennie dojeżdżałem samochodem, do momentu kiedy
          nie DOROSŁEM
          > do decyzji, że w mieście tylko ktoś pozbawiony rozsądku na codzień
          może jeździć
          > autem.

          Nie mów o dorastaniu i rozsądku - bo wiesz , że to nie jest jedyny
          czynnik występujący w przyrodzie.
          Wiesz dobrze, że nie każdy mieszka wystarczająco blisko swojej pracy
          na dojazdy rowerem, komunikacja miejska jest temu środkowi lokomocji
          nieprzyjazna. Niektórzy mają w ciągu dnia do pokonywania duże
          odległości, a jeszcze inni muszą ze sobą wozić dużo rożnych ciężkich
          rzeczy.

          W związku z powyższym proponuję gazecie, ale również Tobie, starać
          się dyskutować o zrównoważonym transporcie, zamiast
          wyolbrzymiać, w rzeczywistości bardzo nieduży spór.
          • Gość: Łukasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: 188.33.18.* 02.06.09, 21:21
            Prawda.

            Jeździłem 1,5 roku do pracy z Kapelanki do Łuczanowic (to kawałek za kombinatem)
            - tramwaj 22 do CAHTS (wówczas) a potem przesiadka na autobus. Rowerem byłoby
            ciężko, raz odległość, dwa, którędy jechać - do Dąbia można by wzdłuż Wisły, a
            potem? Co w zimie?
            Przez te 1,5 roku na palcach jednej ręki zliczyłbym ile razy pojechałem
            samochodem, masakra, wolałem spać w tramwaju niż kląć na czym świat stoi w aucie.

            Ale poza takimi przypadkami nie wyobrażam sobie jeździć autem. Potem w rejon ul.
            Conrada jeździłem rowerem. 30-35 min, to już było ok.

          • Gość: krakow.bicycles Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ghnet.pl 02.06.09, 22:05
            skrazt:
            Czepiasz się. Oczywiście, są ludzie / zawody gdzie potrzeba samochodu w
            codziennych podróżach. Choć na przykład na Brooklinie jest jeden tapicer który
            wyremontowane kanapy odwozi klientom na przyczepce rowerowej :)
            Mnie chodzi o to, że jeśli codziennie pokonujesz DOKŁADNIE tą samą pracę
            dom-biuro i nie przekracza ona kilkunastu kilometrów / nie jest zbyt zawiła na
            KM, nie musisz jeździć samochodem.
            • Gość: skz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.09, 01:02
              No czepiam się wiem, jakiś taki mam humor ;)
              Wiem też, że to masz na myśli - popieram.
              Ale generalnie przeciętni odbiorcy takich tekstów wezmą Cię za eko-
              sekciarza ;)
              tyle miałem na myśli

              A ten tapicer to przyznam ambitny jest :)
            • Gość: skz poza tym.. IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.09, 01:07
              do roweru trzeba mieć sporo samozaparcia, są osoby, których za cholerę
              nie zmusisz do jeżdżenia okazjonalnie dla przyjemności - a co dopiero
              codziennie z musu
      • bardzozlymisio Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 21:34
        Kochani rowerzysci.
        Naturalnie, ze kask i kamizelka nie sa obowiazkowe. Tak samo jak nie
        jest obowiazkowe przepuszczanie Was prawa strona. I wlasnie o to mi
        chodzi - gdybyscie Wy rowerzysci, uderzyli sie w piersi - i
        przyznali, ze czesto jestescie zle oswietleni i slabo widoczni (z
        wszyscy starzy kierowcy potwierdza, ze kazdy jednoslad jest gorzej
        widoczny od samochodu i kierowcy poprostu sa ludzmi i moga Was nie
        zauwarzyc a kamizelka zmienia ten stan diametralnie), i gdybyscie
        powiedzieli - tak ruch jest gesty i trudny w miescie a my jestesmy
        jego czescia (mniejsza) i powinnismy kierowcom i sobie ulatwiac a
        nie utrudniac (przejezdzanie przez zebre, itepe) - to wtedy ja
        jestem gotow klaniac sie w pas kazdemu rowerzyscie (w kamizelce) i
        puszczac go gdzie tylko sie da. Niestety zostalem obrzucony
        inwektywami - wiec niech pozostanie tak jak jest.
        • bardzozlymisio Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 21:40
          aaaaa zapomnialem dodac tak troche OT, ze o ile do moich pogladow na
          temat rowerzystow macie sporo zastrzezen, to nikt mi nie zarzucil,
          ze jestem meska szowinistyczna swinia (a pewnie jestem) - co musi
          oznaczac, ze nawet wsrod rowerzystow znajda sie rowni goscie :)
        • Gość: Łukasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: 188.33.18.* 02.06.09, 21:45
          w mieście chyba trzeba by być ślepym, żeby nie widzieć rowerzysty

          może w terenie niezabudowanym kamizelka miałaby sens
          • bardzozlymisio Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 21:51
            to znaczy Lukaszu, ze niewiele wiesz o ruchu drogowm. Poczytaj
            statystyki dotyczace wymuszenia pierwszenstwa przes samochody przed
            jednosladami. Uwierz mi ze jest to typowa kolizja gdyz kierowcy 'nie
            widza' jednosladow - a kamizelka jest nie po to zeby Ci utrudnic
            zycie - ale je ocalic. A kierowcy maja wiele szacunku dla
            rowerzystow w kamizelkach.
            Niestety w dalszym ciagu jest spora grupa ludzi, ktora kamizelki,
            kaski a nawet jazde na swiatlach uwaza za brednie.
            • Gość: Bartek Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.09, 07:53
              Kilkkrotnie kierowcy samochodów nie ustąpili mi pierwszeństwa gdy
              jechałem rowerem. Za każdym razem w biały dzień, widzieli mnie -
              zaglądałem im w oczy - i lekceważąc mnie jechali dalej. Ani razu nie
              było sytuacji by kierowca nie zauważył mnie.
              • Gość: Łukasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.09, 08:34
                A na Reymonta bliżej Alei, stoją na pasie drogi rowerowej, żeby uprzejmie
                przepuścić tych co jadą wirtualnym lewym pasem do skrętu w lewo w Aleje. A jak
                rowerzysta się przeciska z prawej jadąc prawidłowo i zagląda w szybę zwracając
                uwagę, to można usłyszeć jedynie coś w rodzaju "A chcesz zarobić w ryj?". Raz na
                milion ktoś się odsunie i podniesie rękę w geście przeproszenia, aczkolwiek i
                tak się zdarza. Dziękuję.

                Nie wspomnę o terenie UJ przy Oleandry, gdzie są drogi rowerowe, ale stoją na
                nich auta. SM ani Policja nic na to nie może, bo to droga wewn UJ i
                administrator ma tam robić porządek. A UJ jako szacowna instytucja, w moim
                pojęciu krzewiąca oprócz wiedzy również kulturę i dobre obyczaje, ma do
                generalnie w nosie, żeby nie użyć innego słowa.
        • Gość: krakow.bicycles Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ghnet.pl 02.06.09, 22:12
          misiu :)
          Po pierwsze, nikt nigdy nie przeprowadził badan / statystyk odnośnie do
          zwiekszenia bezpieczenstwa przez uzytkowanie kamizeli, nie jest ona rowniez
          obowiazkowa w zadnym kraju rozwinietym jesli chodzi o przepisy RD.
          Na pewno nie bronię rowerzystów, fakt, że "na oko" blisko 50% ludzi jeździ po
          chodnikach i przejściach dla pieszych jest chyba najgorszym ich przewinieniem.
          Sam jak się domyślasz jeżdżę codziennie na rowerze, niezależnie od pogody czy
          pory roku. Jednak również jako kierowca z wieloletnim stażem, gdy siadam za
          kółkiem nie mam szczególnego problemu z zauważaniem rowerzystów, nawet bez
          świateł. Może dlatego, ze jestem czujny, czego wszystkim kierowcom (i
          rowerzystom) życzę!
          • bardzozlymisio Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 22:31
            w takim razie brawo, mozesz od razu dostac medal albo dyplom.

            tylko wiesz... oprocz Ciebie jest jeszcze kilkanascie milionow ludzi
            na drogach i blisko 40 milionow w Polsce mysle, ze nie wszyscy sa
            takimi czempionami.

            I ja z kolei zycze Tobie (oprocz dozywotniej czujnosci) zeby pokory
            na drodze uczyl Cie rozsadek a nie wlasne doswiadczenie.
            • Gość: krakow.bicycles Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ghnet.pl 03.06.09, 01:05
              A to się wyklucza?
              Niezupełnie. Na przykład z własnego doświadczenia wiem, że nie jest
              przyjemnie jak kierowca na ciebie natrąbi, gdy jedziesz na rowerze, ale
              rozsądek mówi, że na drodze w deszczu na przykład, gdy masz podstawy, że
              rowerzysta przed tobą cie nie słyszy warto krótkim, niestresującym sygnałem
              dzwiekowym ostrzec ze się jedzie.
              W paryzu autobusy poza tradycyjnym klaksonem mają "dzwonek" na rowery - wlasnie
              by ostrzegac.
          • tbarbasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 03.06.09, 09:06
            Jednak również jako kierowca z wieloletnim stażem, gdy siadam za
            > kółkiem nie mam szczególnego problemu z zauważaniem rowerzystów, nawet bez
            > świateł. Może dlatego, ze jestem czujny, czego wszystkim kierowcom (i
            > rowerzystom) życzę!
            A może masz szczęście? Zapraszam na przejazd samochodem jesienią ulicą Balicką
            do Rząski. Ale jak będzie już ciemno.
            PROPAGOWANIE JAZDY NA ROWERZE BEZ ŚWIATEŁ PO ZMROKU NIE MIEŚCI MI SIĘ W GŁOWIE!
            (to krzyk rozpaczy!)
        • Gość: mp Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.if-pan.krakow.pl 04.06.09, 12:45
          Niestety mylisz się.

          Używam dwóch lamp PowerLed (jedna z diodą Cree, druga z Luxeonem III)
          dla swojego bezpieczeństwa, żeby być widocznym. Mimo tego część
          kierowców wymusza pierwszeństwo twierdząc, że nie widzieli, a inni
          żądają (niecenzuralnie) obniżenia strumienia światłą bo ich oślepia.

          Więc kierowcom nie dogodzisz.

          Co do kamizelki. Obniża widoczność ręki przy lewoskręcie. 32%
          rowerzystów ginie w trakcie lewoskrętu. 6% rowerzystów ginie z powodu
          niedostatecznego oświetlenia (dane KG Polciji za 2007). Więc
          postulowałbym odbalskowe rękawiczki zamiast kamizelek.

          Trochę rbakuje ci momentami wyobraźni.
          • tbarbasz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 04.06.09, 13:15
            Gość portalu: mp napisał(a):

            > Niestety mylisz się.
            >
            > Używam dwóch lamp PowerLed (jedna z diodą Cree, druga z Luxeonem III)
            > dla swojego bezpieczeństwa, żeby być widocznym.
            No i bardzo dobrze!
            > Mimo tego część
            > kierowców wymusza pierwszeństwo twierdząc, że nie widzieli, a inni
            > żądają (niecenzuralnie) obniżenia strumienia światłą bo ich oślepia.
            >
            Mogą mieć trochę racji. Sprawdź, na jakiej wysokości masz lampkę i porównaj z
            wysokością, na której ma oczy kierowca samochodu osobowego. Te nowe diody ostro
            świecą.
            Ale oczywiście nie usprawiedliwia to wymuszenia pierwszeństwa!

            > Więc kierowcom nie dogodzisz.
            A tam, nie są aż tak wymagający...Nieco wyobraźni i życzliwości i wszystko
            będzie OK!
            >
            > Co do kamizelki. Obniża widoczność ręki przy lewoskręcie. 32%
            > rowerzystów ginie w trakcie lewoskrętu. 6% rowerzystów ginie z powodu
            > niedostatecznego oświetlenia (dane KG Polciji za 2007). Więc
            > postulowałbym odbalskowe rękawiczki zamiast kamizelek.

            A to rzeczywiście z rękawiczkami to dobry pomysł! Ja i tak w nich jeżdżę na
            rowerze (nie cierpną ręce przy długiej jeździe) - nie więc będą odblaskowe!

            Co do "lewoskrętu": Dziś (wiozła mnie autem małżonka) oberwowałem rowerzystę,
            który chciał skręcić w lewo z Opolskiej w Mackiewicza. Wybrał zamiast "rycia
            się" przez 3 pasy jazdę po prawej, zatrzymanie się i potem przejazd przez
            przejście dla pieszych. Ale zrobił to bezpiecznie! Całkiem rozsądny wybór, bo
            "lewoskręt" dla rowerzysty w tym miejscu to wyzwanie!
      • majself Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 22:54
        bardzozlymisio: wielu ludzi, których spotykam w realnym świecie, nie w
        Internecie, to osobnicy pozbawieni wyobraźni/rozsądku/umiejętności myślenia na
        inne tematy niż własny tyłek/niepotrzebne skreślić.

        To jakieś 50% społeczeństwa.

        To nie znaczy, że ci osobnicy - którzy są tacy często nie ze swojej winy, tak
        jak Ty nie jesteś winien, że Ci piana na brodę ścieka, jak piszesz posty na
        forum - powinni być pozbawieni jakichkolwiek praw. A już na pewno nie powinno
        się w żaden sposób upupiać całej grupy tylko dlatego, że część tej grupy na to
        zasługuje.

        Chcesz stosować odpowiedzialność zbiorową? To dlaczego nie spojrzysz na tych
        rowerzystów, którzy nie tylko mają obowiązkowe oświetlenie na rowerze, ale także
        ubierają się tak, żeby być z daleka widoczni? W przepisach nie ma mojego
        czerwonego płaszcza. Za to jest domniemanie niewinności.

        Proszę, kierowco misiu, nie trąb na mnie na wszelki wypadek.
        • bardzozlymisio Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda 02.06.09, 23:29
          hej yourself - nie mam zamiaru trabic na wszelki wyapadek na zadnego
          z Was, ani utrudniac Wam zycia. Zwracam uprzejmie uwage, ze
          tolerancja nie polega na tym, ze forsujecie swoj punkt widzenia -
          ale na tym, ze rozumiecie, ze kierowcy tez maja swoj. Nie mowiac juz
          o bezustannym opluwaniu kierowcow przez rowerzystow.
          Dla rowerzystow rozumiejacych co, jak i dlaczego nalezy robic na
          drodze - jestem pelen szacunku.
          dla bike-egzaltowanych-hools jestem pelen pogardy - ale
          parlamentarnej, pozbawionej nienawisci :)
          i nic mi nigdzie nie scieka (poki co)
      • Gość: zzz Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.chello.pl 03.06.09, 07:38
        Od pieszych też będziesz wymagał podatku za chodniki?
      • Gość: rork Re: Rowerzysci i feministki to jedna banda IP: *.ghnet.pl 03.06.09, 08:30
        obserwując ostatnio bardzo złe misie dochodzę do wniosku że misie i faszyści to
        jedna banda
        nie pozdrawiam
    • Gość: null Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.77.classcom.pl 02.06.09, 16:56
      Rozumiem, ze sytuacja wyglada tak: jest jezdnia, obok sciezka, obok
      chodnik. Na jezdni wleczacy sie rowerzysta (a tu, jak ktos
      przytomnie zauwazyl, kierowca chcialby poszalec te 30 km/h). Po
      bokach parkujace samochody. I OCZYWISCIE samochody wcale nie parkuja
      na sciezce dla rowerzystow, tylko zastawiaja jezdnie?
    • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 94.254.131.* 02.06.09, 17:46
      1) Ścieżka jest idiotyczna - dlaczego krawężnik nie jest obnizony przy wjeździe
      zaraz za ul. Fiszera żeby rowerzysta bez przeszkód i bez zatrzymania się mógł na
      nią zjechać.
      2) Na scieżce notorycznie parkują auta - jakiś imbecyl z budynku przy Rynku
      Podgórskim wydał pozwolenia na budowę masy bloków, podczas gdy dojazd jest tam
      fatalny,a firma budowlana założyła że chyba tylko co 10 mieszkaniec będzie miał
      auto i to jedno.
      3) Na tamtym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h - nirch rower
      jedzie 20 km/h, to jak autem jedziesz przepisowo, róznica jest nieznaczna - nie
      pisz więc że rower się wlecze, chyba że jedziesz 60-80, co niektórzy próbują tam
      rzeczywiście uskuteczniać. I tak rozbijają się o korek przy dojeżdzie do Rydla,
      ale cóż, taka natura kierowcy auta że jak ma 10 m wolnej przestrzeni to gaz do
      dechy a potem hamowanie. A potem narzeka że rower sie wlecze - po mieście jest
      szybszy niż auto.

      Codziennie jeżdżę tamtędy do pracy i z powrotem, czasem ścieżką rowerową, ale
      wjeżdżam na nią kawałek dalej, gdzie jest niższy krawężnik przy zjeździe do
      bloków mieszkalnych.

      Czy kierowcy samochodów przestaną zazdrościć rowerzystom, że Ci są szybsi?
    • jukka2003 Lol 02.06.09, 20:49
      Mam wrażenie ze to sam H napisał ten list jako prowokacje. Trudno uwierzyc ze
      kierowcy naprawde maja takie problemy. Moze jak paliwo bedzie kosztowac 5,5 za
      litr to sobie przypomna ze mozna miec lepsze powody do narzekania. Podczas
      tankowania po 10l kolejny raz zaczna moze myslec czy by nie kupic miesiecznego
      zamiast bujac sie fura codziennie na miasto. Ba - moze nawet wyciagnac swojego
      smierdzacego gorala z piwnicy...

      Pozdro - szerokiej drogi!
    • Gość: SF Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 21:21
      A rowerzyści ten list zignorowali, bo i tak wiadomo, że to kompletna bzdura;-)
      Jak chcą, to mogą jechać ulicą, a gość musi się nauczyć ściągać nogę z gazu,
      zwłaszcza, jak sam twierdzi, na osiedlu.
      Dobrej nocy, drogowy ignorancie;-)
      • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 188.33.18.* 02.06.09, 21:25
        A ja jutro rano może znów sfotografuję jakiegoś amatora parkowania na dupianej
        bądź co bądź ścieżce rowerowej na Radzikowskiego. Nie wiem czy rzeczywiście coś
        robią, ale Straż Miejska po wysłaniu im fotek odpisuje na maila! I piszą że
        interweniują. Trochę wątpię czy aby, no ale przedłużam akcję.
        • majself Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek 02.06.09, 22:59
          Gość portalu: Łukasz napisał(a):

          > A ja jutro rano może znów sfotografuję jakiegoś amatora parkowania na dupianej
          > bądź co bądź ścieżce rowerowej na Radzikowskiego. Nie wiem czy rzeczywiście coś
          > robią, ale Straż Miejska po wysłaniu im fotek odpisuje na maila! I piszą że
          > interweniują. Trochę wątpię czy aby, no ale przedłużam akcję.
          Dobrze wiedzieć. Kupuję aparat!
          • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.09, 08:27
            Ja robię komórką. Choć wiem, że telefo służy do czegoś innego, ale akurat do
            takich zdjęć zupełnie wystarczy, bo tablica rej jest czytelna.

    • tbarbasz Cykliści (także bi-) 03.06.09, 09:00
      I znów - odezwali się talibowie rowerowi. W ruch poszły wszystkie argumenty - z
      ceną paliwa (powinno być po 1000 zł za litr), globalnym ociepleniem, astmą
      (zapomnieliście o raku) etc.
      Poza tym - według Was powinno być tak - jedzie sobie ulicą tłum rowerów, a w nim
      od czasu do czasu samochód oczywiście z prędkością roweru - bo przecież "rower
      jest szybszy". Dziś wieziono mnie do pracy przez Mackiewicza za rowerem, na
      którym jechał młody człowiek - małżonka nie chciała go wyprzedzać "na styk" - i
      słusznie. Szybkościomierz wskazywał coś pomiędzy 15-20 km/h. Te Wasze opowieści
      o ciągłej jeździe 30-35 km/h to po prostu przechwałki! Chłopak był sympatyczny i
      zrobił nam miejsce przy przejeżdżaniu wjazdu do hipermarketu - a więc można być
      wzajemnie życzliwymi!
      Cena paliwa - jak wystawicie nos poza Europę, to zobaczycie, ile naprawdę
      kosztuje paliwo - nawet w Kalifornii (najwyższy podatek) około 1,80 zł za litr.
      W Australii - mniej więcej 1,60 zł/litr. Chyba już dość kierowcy płacą podatków,
      akcyz itp. Idą one między innymi na drogi rowerowe. I nie trujcie mi o VATach i
      PITach - bo płacą je wszyscy - kierowcy też! Niech żyje eurosocjalizm! Drogi
      rowerowe, dodatkowa sygnalizacja itp. też kosztują (pewnie, że mniej) a
      cyklistom-talibom oczywiście "się należy".
      Dawniej było powiedzenie - "wszystkiemu są winni cykliści i masoni". Czyżby
      cykliści brali teraz rewanż?
      A co do globalnego ocieplenia i samochodów - może mi Panowie wyjaśnicie, skąd w
      Polsce wzięły się pokłady węgla z odciskami paproci drzewiastych? O ile wiem, to
      rosną one w tropiku!
      • Gość: ko-yama Re: Cykliści (także bi-) IP: *.vsoft.pl 03.06.09, 13:25
        > zrobił nam miejsce przy przejeżdżaniu wjazdu do hipermarketu - a więc można być
        > wzajemnie życzliwymi!

        Bo rowerzyści generalnie są życzliwi. Problem polega w tym, że niektórzy
        kierowcy i piesi nie chcą tego dostrzec.
    • Gość: Mieszkaniec Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.06.09, 23:25
      Mieszkam przy tej ulicy i uważam że:
      1. ścieżka rowerowa przy tej ulicy to jakaś totalna pomyłka!!! Rowerzystów co kot napłakał, no i te krawężniki!
      2. rzadko kto parkuje na tej ścieżce samochód ponieważ rowerzyści-talibowie (chyba) od razu alarmują odpowiednie służby. Sugestie o licznie parkujących na ścieżce samochodach są GRUBO przesadzone !!!
      3. zamiast ścieżki rowerowej powinno tam się zorganizować parkingi co by znacznie zwiększyło bezpieczeństwo na tym odcinku (wyjazdy z uliczek osiedlowych są totalnie zasłonięte przez parkujące samochody, gdy tymczasem druga strona ulicy ze ścieżką rowerową świeci pustkami). Rowerzyści spokojnie mogli by jeżdzić ulicą tym bardziej, że jest tam ograniczenie prędkości.
      4. osobiście uważam że niektóre ulice powinny być wyłączone z ruchu rowerów, chociaż w godzinach szczytu samochodowego. Np. jazda rowerem ulicą Wrocławską w godzinach popołudniowego szczytu to igranie z nieszczęściem (łagodnie mówiąc).
      5. rowerzyści powinni przechodzić odpowiednie egzaminy z przepisów ruchu drogowego i legitymować się odpowiednimi dokumentami. Tym samym Policja powinna traktować rowerzystów na tych samych zasadach co kierowców - punkty, mandaty itd. Zrównało by to użytkowników dróg w prawach i obowiązkach a nie faworyzowało jednej grupy.
      5. jestem kierowcą ale także rowerzystą. Rowerem jeżdzę tam gdzie jest to bezpieczne i dozwolone nie uważając, że jak nie wydzielam spalin to jestem lepszy od pozostałych. Uważam że w mieście rządzą samochody a rowery są tylko uzupełnieniem ruchu drogowego.
      • bardzozlymisio Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek 04.06.09, 07:34
        Amen.
      • Gość: mp Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.if-pan.krakow.pl 04.06.09, 12:49
        Ścieżka nie została jeszcze odebrana do użytku przez ZDiK i nie posiada
        oznaczenia pionowego w postaci znaku C-13.

        Najpierw proponuję samemu zainteresować się sprawami własnego osiedla
        oraz znakami drogowymi.
        • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.09, 20:43
          No i całe szczęście że nie odebrała. Teraz trzeba wywalczyć znak po stronie "ścieżki rowerowej" - Zakaz parkowania (nie dotyczy chodnika) i w legalny sposób znacznie wzrasta skandaliczna mała liczba miejsc parkingowych przy tej ulicy.
          • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.09, 08:23
            A zanim się kupi mieszkanie, można sprawdzić sytuację z miejscami do parkowania.
            Może by tak trochę też kombinować?
            • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.06.09, 16:50
              Tak się składa, że mam garaż podziemny i nie muszę kombinować ;-) ale chodzi o fat, że:
              - z jakiś tam względów ludzie właśnie tu kupili mieszkanie a nie gdzie indziej,
              - nie stać ich było na zakup garażu podziemnego
              - uszczęsliwiono ich zwężeniem drogi ze względu na planowaną scieżkę, tym samym doprowadzając do sytuacji że wyjeżając z uliczek osiedlowych trzeba mieć oczy dookoła a wymijać się na styk lakieru,
              - gmina beztrosko zezwoliła na budowę bloków nie wymuszając odpowiednich miejsc parkingowych, zieleni i placów zabaw dla dzieci (w tej okolicy całe grupy bloków były budowane przez jedną firmę bez tego zaplecza - patrz ulica Podkowińskiego)
              - swoją decyzją o umilaniu zycia rowerzystom wepchnęło ich na i tak przeładowaną ulicę (powtarzam, jeśli są całe ulice wyłączone z ruchu pojazdów to powinny być także wyłaczone z ruchu dla rowerów niektóre odcinki dróg - dla ich bezpieczeństwa!!!)

              Myślę że problem ścieżki oddaje "troskę" władz gminy o mieszkańców i myslenie urzędników.
              A co myslicie o wybudowanej części chodnika pomiędzy wiaduktem a kwiaciarnią na ulicy Radzikowskiego gdzie jeden miejscowy właściciel-oszołom pokazał bezradność urzędników tak, że teraz dwóch pieszych ma problem z wyminięciem się na tej zwężonej części chodnika?
              • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 94.254.160.* 06.06.09, 23:09
                Ok, zgoda. Ludzie kupili mieszkania tu, zakładam świadomie, więc niech teraz nie
                narzekają, że nie ma parkingu, chodnika, że coś tam itd.
                Nie jest dobrze, że w Polsce nie ma np. autostrad, ale to nie usprawiedliwia że
                po istniejących drogach wariaci jeżdżą z prędkością grubo ponad to ile jest
                dozwolone. W mieście nie ma parkingów, to sie parkuje wszędzie, a może by tak
                MPK, czy rower właśnie? Albo bezmózgowcy na crossach i quadach rozjeżdżający
                parki krajobrazowe - tłumaczą, że nie mają gdzie pojeździć, ale moim zdaniem to
                wyłącznie ich problem. Ja np. nie kupuję helikoptera, bo wiem, że nikt mi nie
                zapewni lądowisk. To takie przykłady.

                Ludzie, starajmy się, żeby było lepiej, ale póki co korzystajmy z tego co jest
                ZGODNIE z prawem i przeznaczeniem. Jak droga dla rowerów, nie parkujmy, jak
                chodnik, to zostawmy te 1,5 m miejsca, może 1 m się uda, żeby ktoś z wózkiem
                dziecięcym nie musiał objeżdżać auta po ulicy, bo to rodzi zagrożenie.

                Używajmy mózgów, oczywiście kto ma.

                Pzodrawiam!
                • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.net.autocom.pl 07.06.09, 23:34
                  No i tu pełna zgoda. Ścieżka została zbudowana i będzie służyć rowerzystom - nikt tego już nie zmieni choćby dlatego, że włożono w jej budowę kupę pieniędzy. Ale póki nie zostanie odebrana przez odpowiednie słuzby to może jednak zrobić z niej parking. Tym bardziej, że rowerzystów na niej tyle co kot napłakał, jej długość i wykonanie to pusty śmiech no i przede wszystkim ma tworzyć całość ze ścieżkami powstałymi po przebudowie pobliskiego ronda (czyli nie wcześniej niż za dwa lata). Pozdrawiam
      • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 94.254.160.* 06.06.09, 23:20
        Ad. 4? Skąd pogląd, że jazda ul. Wrocławską podczas popołudniowego szczytu to
        "igranie z nieszczęściem"? A co może grozić rowerzyście, bo niesmiało domyślam
        się z tego fragmentu wypowiedzi, że jakiś popier...ny kierowca, który będzie
        chciał go wyprzedzić w odległości 10 cm od łokcia (a powinien 1 m...)i zrobi to
        tylko po to, żeby za 20-30 m stanąć w korku lub skręcić.
        Druga ewentualność jest taka, że ktoś może złośliwie otworzyć drzwi, żeby
        nadział sie na nie rowerzysta omijający korek.

        Innych zagrożeń nie widzę.
        Jeżdżę po Kr rowerem od ok. 10 lat i jedyny wypadek to taki, że jakiś baran
        wjechał na mnie przy przekraczaniu Alej, gdy jechałem droga rowerową z Reymonta
        w Czystą. Koleś skręcał z Reymonta w prawo i nie zatrzymał się przez strzałką,
        tylko skręcił na prędkości w prawo. Jeszcze miał pretensje, że szybko wjechałem
        na skrzyżowanie... buc jeden. Obowiązuje mnie tam ograniczenie do 50 km/h,
        podobnie jak jego, tylko że on miał się zatrzymać. Myślę ze nie jechałem więcej
        jak 20 km/h.
        Na szczęście nic wielkiego się nie stało.

        • tbarbasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek 07.06.09, 09:27
          Gość portalu: Łukasz napisał(a):

          > Ad. 4? Skąd pogląd, że jazda ul. Wrocławską podczas popołudniowego szczytu to
          > "igranie z nieszczęściem"? A co może grozić rowerzyście, bo niesmiało domyślam
          > się z tego fragmentu wypowiedzi, że jakiś popier...ny kierowca, który będzie
          > chciał go wyprzedzić w odległości 10 cm od łokcia (a powinien 1 m...)...


          Jasne! Jak kierowca to popier...ny!!! A może warto zauważyć, że Szanowny Pan
          Rowerzysta jedzie mniej więcej 1-1,5 m od krawężnika (ja tam nawet go rozumiem,
          bo są studzienki, dziury, koleiny od autobusów), a szerokość pasa ruchu to na
          ogół 3-3,5 m (niekiedy nawet dopuszcza się 2,5 m). Jeśli np. z naprzeciwka
          ciągłym strumieniem samochody to Szanownego Pana Rowerzysty NIE DA SIĘ
          WYPRZEDZIĆ i to niekiedy przez kilkaset metrów (np. Mackiewicza rano) i
          wielokrotnie widzę przez sobą kawał wolnej drogi - ale cóż, trzeba jechać te 20
          km/h za Szanownym Panem Rowerzystą - oddaję sprawiedliwość - niektórzy
          rowerzyści starają się przepuszczać samochody, jak mogą! DOCENIAM!!! Ale jest
          też wielu, którzy jeżdżą na zasadzie "Jożem jest w prawie, a ciebie mam w
          d...".
          Na Wrocławskie "ułatwiono" jeszcze wszystkom życie IDIOTYCZNYMI
          wysepkami. Warto by wiedzieć kto je produkuje i jaką kasę zbiera!

          > Druga ewentualność jest taka, że ktoś może złośliwie otworzyć drzwi, żeby
          > nadział sie na nie rowerzysta omijający korek.


          Co za bzdura! A może spieszy się na pociąg lub wyskakuje z zablokowanego w korku
          auta, aby dobiec na zajęcia? Żaden rozsądny człowiek nie otworzy drzwi po to,
          aby uderzyć rowerzystę (choćby tylko dlatego, że będzie mu szkoda lakieru i
          tapicerki).

          > Innych zagrożeń nie widzę.
          > Jeżdżę po Kr rowerem od ok. 10 lat i jedyny wypadek to taki, że jakiś baran
          > wjechał na mnie przy przekraczaniu Alej, gdy jechałem droga rowerową z Reymonta
          > w Czystą. Koleś skręcał z Reymonta w prawo i nie zatrzymał się przez strzałką,
          > tylko skręcił na prędkości w prawo.


          Na jakiej prędkości? 70 km/h? Skręcałeś kiedyś z Reymonta w prawo w Aleje
          samochodem? Spróbuj choć raz, "na jakiej prędkości" zdołasz to zrobić. A potem
          pisz. Ot, kolejna mantra - "nadmierna prędkość". Ale to oczywiście nie znaczy,
          że gość zachował się poprawnie.

          Trochę wzajemnej życzliwości - na drodze i w postach!!!
          • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: 94.254.222.* 07.06.09, 18:11
            Nie chciałem być i nie jestem niezyczliwy i w postach i na drodze.

            Kierowca wg mnie, nie każdy jest pop...ny. Ale chyba zgodzimy się, że prędkość
            samochodu na wspomnianej Wrocławskiej w szczycie to nawet nie jest 20 km/h i
            jazda np. 100 m za rowerzystą 20km/h właśnie nie robi nikomu krzywdy.
            Wysepki, ok, dla rowerzystów są zagrożeniem, ale wg mnie nie sama wysepka, ale
            przepraszam, znów p-ny kierowca, który na siłę chce wyprzedzić jeszcze przed
            wysepką. Jakby nie mógł za.

            Czasem jak widzę że sie jakiś cham pcha (słyszę po dźwięku silnika że
            przyspiesza do końca, żeby zdążyć wyprzedzić), to odpuszczam i przyhamowuję, bo
            jakie mam inne wyjście. I tak go zaraz wyprzedzę, bo w szczycie stanie przed
            Kleparzem, a w drugą stronę przed światłami na skrzyż z Kijowską.

            Po ulicy nie sposób jeździć zaraz przy krawężniku, bo:
            - dziury, studzienki, koleiny.
            - ktoś, niekoniecznie złośliwie, ale przez nieuwagę może otworzyć drzwi i
            rowerzysta albo wpada na nie i sie wywraca wprost pod koła jadącego za nim auta,
            albo w ostatniej chwili nie mogąc wyhamować ratuje sie nagłym zwrotem w kierunku
            środka jezdni i sytuacja kończy się jak wyżej. Więc jako kierowca, wolę widzieć
            z daleka że rower jedzie 1 m od krawężnika, aniżeli miałby mi się nagle wepchać
            pod koła całkiem niezamierzenie (to samo dot. np. jazdy Karmelicką, długą czy
            Zwierzyniecką - zawsze jadę po środku prawego torowiska tramwajowego z ww względów).

            Co dp przypadku na Alejach i Reymonta, facet nie jechał 70 km/h na pewno, ale
            może 30-40 km/h, a miał ruszać za strzałką. Auto nie zatrzymuje się w miejscu,
            choć niektórym się tak wydaje. Jakby jechał więcej to nie zdążyłbym zeskoczyć z
            roweru i go puścić, w wyniku czego rozjechał mi tylko przednie koło.

            Jeszcze raz podkreślę, co napisałem w innym poście, mi bardziej przeszkadzają
            auta jak jadę rowerem niż odwrotnie. Autem jeżdżę od 1995 r, rowerem po mieście
            365 dni w roku od 1999.

        • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.net.autocom.pl 07.06.09, 23:51
          A stąd, że w godzinach szczytu jest tam bardzo duże natężenie ruchu a korki są tylko przy skrzyżowaniach ze światłami (w sumie jakieś 100m korka w sumie a Wrocławska jest duuuużo dłuższa). Gdyby kierowcy chcieli każdego rowerzystę wyprzedzać zgodnie z przepisami w odległości 1m (o czym przyznaję, że mało który z nich to wie!!!)to w godzinach szczytu te korki ciągnęły by się na całej długości Wrocławskiej - z powodu braku mozliwości wyprzedzania rowerzystów. A co do przepisów drogowych to obowiązują one WSZYSTKICH użytkowników ruchu a ich znajomość przez rowerzystów (przynajmniej tych których znam i którzy nie posiadają prawa jazdy)jest żenująco niska! Stąd się potem bierze przeciskanie się pomiędzy stojącymi na skrzyżowaniu samochodami a jak się nie da to heja po chodniku.
          Współczuję kolizji z samochodem ale osobiście uważam , że zielone strzałki na skrzyzowaniach ze ścieżkami rowerowymi powinny być zlikwidowane. Nie wszędzie jest możliwe z pozycji kierowcy samochodu dostrzec szybko zbliżający się rower a rowerzysci nie znają lub nie chcą stosować zasady ograniczonego zaufania.
          • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.09, 08:42
            chodzi mi o to, że w szczycie jadąc całą Wrocławską nawet około 20 km/h, czas
            przejazdu nie bedzie dłuższy niż jakby jechać tam gdzie jest miejsce 50-60 km/h
            a potem odstać 2 minuty w korku

            ale duma większości posiadaczy 4 kółek w Polandzie nie pozwala jechać za
            rowerzystą nawet 20-30 m podczas gdy wie, bo widzi, że zaraz stanie w korku,
            albo za chwilę skręci z drogi głównej. Niestety

            a po mieście w SZCZYCIE średnia prędkość roweru jest na pewno większa niż
            samochodu, ale wielu nie chce się z tym zgodzić
            • tbarbasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek 08.06.09, 10:05
              Gość portalu: Łukasz napisał(a):

              > ale duma większości posiadaczy 4 kółek w Polandzie nie pozwala jechać za
              > rowerzystą nawet 20-30 m podczas gdy wie, bo widzi, że zaraz stanie w korku,
              > albo za chwilę skręci z drogi głównej. Niestety
              >
              > a po mieście w SZCZYCIE średnia prędkość roweru jest na pewno większa niż
              > samochodu, ale wielu nie chce się z tym zgodzić

              Co do jazdy za rowerem - wielokrotnie zdarzyło mi się jechać samochodem przez
              prawie całą Królewską za rowerem z prędkością ok.25 km/h i w efekcie stać na
              każdym przystanku tramwajowym, ponieważ:
              a) rowerzysta nie był w stanie wyprzedzić tramwaju,
              b) jak nie mogłem prawidłowo i zgodnie z przepisami wyprzedzić rowerzysty (wjazd
              pomiędzy rowerzystę i tramwaj to idiotyzm!),
              c) nawet, jak znalazłem miejsce to na kolejnym przystanku rowerzysta dzielnie
              ominął mnie z prawej strony jak przepuszczałem pasażerów, przecisnął się
              pomiędzy nimi i jak tramwaj ruszył znów nie miałem żadnych szans, aby go
              wyprzedzić - bo rowerzysta był właśnie wyprzedzany przez tramwaj... I tak dalej
              - aż do placu Inwalidów...

              Warto też zauważyć, że jeśli samochód pomiędzy skrzyżowaniami będzie jechał
              20-25 km/h to jego prędkość średnia znacznie spadnie.
              Z tą prędkością średnią to prawda - ale nie cała. Zapewne na niektórych
              zatłoczonych ulicach i małych odległościach rower jest szybszy - ale już nie np.
              na trasie Krowodrza - Nowa Huta. A węwnątrz Plant chodzę na piechotę - bo tam
              samochody nie powinny jeździć.
          • Gość: mp Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.if-pan.krakow.pl 08.06.09, 09:05
            "Stąd się potem bierze przeciskanie się pomiędzy stojącymi na
            skrzyżowaniu samochodami"

            ???

            Kodeks Ruchu Drogowego
            Art. 25.
            4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
            1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim
            nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;



            To dlaczego oni stoją na tym skrzyżowaniu? Przyganiał kocioł
            garnkowi, a sam przepisów nie zna.
            • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.net.autocom.pl 09.06.09, 13:07
              Nie wyraziłem się precyzyjnie: pomiędzy stojącymi na czerwonym świetle na skrzyżowaniu samochodami. Teraz lepiej, czy też będziemy się dalej łapać za słówka ;-)? A jest jakiś przepis który zezwala rowerzyście na omijanie pojazdów z prawej strony lub wyprzedzanie przed skrzyżowaniem? A tak a pro po, wczoraj widziałem jak dzielny pan rowerzysta wyjeżdżając z ulicy Wiczej w prawo w ulicę Radzikowskiego, mało co nie staranował kobiety idącej chodnikiem. Stało się tak, ponieważ pewnie już przed skrzyzowaniem założył, że wjedzie na chodnik pomimo tego, że z lewej strony ulicy Radzikowskiego nic nie nadjeżdżało. Ale co ciekawsze, po karkołomnej figurze w celu uniknięcia zderzenia, jakby nigdy nic pomknął dalej tym wąskim chodnikiem (sic!!!). Żenujące!
              • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.09, 13:39
                ja znalazłem coś takiego:


                Oddział 5 Wymijanie, omijanie i cofanie

                Art. 23. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
                1) przy wymijaniu zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu lub
                uczestnika ruchu, a w razie potrzeby zjechać na prawo i zmniejszyć prędkość lub
                zatrzymać się;
                2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
                ruchu lub przeszkody,
                a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie
                pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego
                prawej strony;

                więc jeśli samochody stoją w korku, zakładam, że można je omijać z każdej
                strony, a skręcających w lewo, wyłącznie z prawej

                więc rowerzysta czy motocyklista jeśli się mieści między samochodami, może
                zgodnie z prawem przemieszczać się pomiędzy nimi

                czy jakiś przepis tego zabrania?

                oczywiście manewr nie do końca bezpieczny, ale jak auta stoją rzeczywiście, to
                co sie może stać?
                • Gość: mp Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.devs.futuro.pl 09.06.09, 22:08
                  Dopowiem coś.

                  Taryfikator mandatów na 2009 przewiduje mandat za omijanie kolumny
                  samochodów stojących przed przejazdem kolejowym, jeśli w trakcie tego
                  manewru wyjeżdża na przeciwległy pas ruchu.

                  W taryfikatorze nie ma nic o omijaniu przed skrzyżowaniem. Reszta tak
                  jak przedmówca napisał.
                • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.net.autocom.pl 09.06.09, 23:52
                  Cieszy mnie ta dyskusja bo wzbogaca naszą wiedze. Ale co to znaczy bezpieczny odstęp? Jesli wyprzedzam to ma być 1 metr, a jeśli mnie omija rowerzysta to ma być 10cm czy 50 cm? Kłania się równe traktowanie. Często są to odległości na styk z lusterkiem. Ale niech tam będzie, omijanie to pryszcz. Bardziej mnie stresują "wahnięcia" rowerzystów omijających dziury czy też studzienki w jezni. I to bez sygnalizacji ze strony rowerzystów!!! Lub też rowerzyści jeźdżący zimą po chodnikach, bo one są odśnieżone. Pozdrawiam.
                  • Gość: Łukasz Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.09, 10:29
                    Przy wyprzedzaniu motocykla (chyba też),a na pewno roweru należy zachować odstęp
                    1 m. Przy wyprzedzaniu innych pojazdów ma to być odległość bezpieczna. Musi być.

                    ALe czy jeśli omijam rowerem samochód stojący w korku i przejeżdżam 10 cm od
                    lusterka, to w czym jest problem? Nie sądzę żebym mógł spowodować taki podmuch
                    powietrza, żeby lusterko odpadło.

                    Co do "wahnięć" rowerzystów - są nie do uniknięcia, ale od tego jest zasada, ze
                    rowerzystę wyprzedza sie w odległości min. 1 m. Myślę, że ciężko o wahnięcie 2 m
                    w którąś stronę, zwykle omija się dziurę, czy studzienkę, która ma powiedzmy 50
                    cm średnicy. Więc przy poprawnym zachowaniu na drodze moim zdaniem nie ma
                    większego problemu.

                    Sygnalizacja, hmmm, widząc dziurę w ostatniej chwili czasem, nie wiem co lepsze,
                    zdjąć jedną rękę z kierownicy i sygnalizować manewr już praktycznie go wykonując
                    kierując jedną ręką, czy lepiej wykonać go sprawniej i bezpieczniej z dwiema
                    rękami na kierownicy. Pewno każdy przypadek jest inny, ale kwestia dyskusyjna.
                    Oczywiście w miarę możliwości lepiej sygnalizować.

                    Oczywiście można by sie czepić przepisu, że nie ma obowiązku sygnalizacji zmiany
                    toru jazdy w obrębie pasa ruchu, ale zostawmy to, niech zwycięży zdrowy rozsądek.

                    Mnie na kursie prawa jazdy w 1995 r uczono, że z zasady kierunkowskaz włączamy w
                    3 przypadkach:
                    - włączanie się do ruchu,
                    - zmiana pasa ruchu,
                    - zmiana kierunku ruchu.
                    I chyba tak to działa dalej.
                    • Gość: Mieszkaniec Re: Listy. W sprawie rowerów i ścieżek IP: *.net.autocom.pl 10.06.09, 17:19
                      No tak, przepisy nie nakazują sygnalizacji zamiaru wykonania manewru jeśli nie zmieniamy pasa lub kierunku jazdy. Ale zdrowy rozsądek podpowiada, żeby jednak to robić (przynajmniej ja tak robię) . Choćby dlatego, że ten kto jedzie z tyłu nie jest Duchem Świętym i nie zna zamiarów kierowcy pojazdu/roweru go poprzedzającego. Inna sprawa jak rowerzysta ma to zrobić jeśli np. zauważy dziurę w ostatnim momencie? Samochodem najwyżej zatrzęsie na tej dziurze a rowerzysta w najgorszym przypadku wyłoży się jak długi i to prosto pod koła samochodu. I tak żle i tak niedobrze ...
    • Gość: mp Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.if-pan.krakow.pl 04.06.09, 11:02
      Poprosiłem SM o interwencję w sprawie samochodów parkującej na tej
      "drodze rowerowej". Oddzwonili wieczorem stwierdzając, że po wizji
      lokalnej droga jest nieprawidłowo oznaczona i nie jest to droga dla
      rowerów.

      Oburzony napisałem maila, czy znak P-23 (oznakowanie poziome) bodajże
      nie wystarczy. Przysłali mi po tygodniu opinię prawną, że bez C-13 to
      nie droga dla rowerów. Napisali także, że napisali to ZDiK w sprawie
      tej drogi dla rowerów. ZDiK napisał, że droga dla rowerów jest
      jeszcze nie oddana do użytku i będzie dopiero po remoncie pobliskiego
      ronda.

      pffff...

      Więc to jest chodnik i każdy rowerzysta jadący po tej niby "drodze
      dla rowerów" łamie prawo i ma obowiązek jechać po jezdni!!!

      Dżizas. Najpierw się zorientuj panie Kierowco, potem pisz. Nakłaniasz
      ludzi do popełniania wykroczeń!!!
      • Gość: ko-yama Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.vsoft.pl 05.06.09, 15:21
        Hmm. Z prawnego punktu widzenia P-23 powinien jednak wystarczać. Podali
        jakieś argumenty prawne?
        • Gość: mp Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.devs.futuro.pl 07.06.09, 17:24
          Sprawa: parkowania pojazdów na drodze rowerowej przy ulicy
          Radzikowskiego, po wschodniej stronie Ronda Ofiar Katynia - pod KFC i
          sklepem Lewiatan.

          W odpowiedzi na e-mail informuję, iż funkcjonariusze Straży Miejskiej
          dokonali kontroli wskazanego miejsca, podczas której stwierdzili
          braki w oznakowaniu drogi rowerowej, brak znaków pionowych C-13 oraz
          C-13a. Zgodnie z
          rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 03.07.2003r. (Dz. U.
          z 2003r, Nr 220, poz. 2181) w sprawie szczegółowych warunków
          technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz
          urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania
          na drogach, załącznik nr 2 punkt 5.2.9.1 znak P-23 „rower” stosuje
          się w celu oznaczenia drogi lub pasa jezdni, przeznaczonych tylko dla
          rowerów. Znak P-23 umieszcza się na początku takiej drogi lub pasa
          jezdni. Na drodze dla rowerów znak ten stanowi uzupełnienie znaku
          pionowego C-13 „droga dla rowerów”.
          Powyższą informację przekazano do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i
          Transportu Dział Zarządzania Obiektami Kubaturowymi i Ścieżkami
          Rowerowymi. W dniu 10.02.2009 r. inspektorzy w/w działu
          przeprowadzili wizję w terenie, która potwierdziła braki
          w oznakowaniu przedmiotowej ścieżki rowerowej.
          Po uzupełnieniu braków w oznakowaniu funkcjonariusze Straży Miejskiej
          podejmą działania zmierzające do wyeliminowania opisanych przez Pana
          przypadków.


          Swoją drogą polubiłem straż miejską :> Przynajmniej nie olewają ludzi
          .
          • Gość: ko-yama Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.vsoft.pl 08.06.09, 09:30
            Bełkot. Poziome znaki nakazu są tak samo obowiązujące jak pionowe. Co
            innego znaki ostrzegawcze, ale o tych tutaj nie mówimy.
            • Gość: mp Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.if-pan.krakow.pl 08.06.09, 11:03
              Bełkot bełkotem, ale ja nie zamierzam dostać mandatu za jazdę po
              chodniku, który może jest a może nie jest ścieżką rowerową, więc jeżdżę
              jezdnią ku uciesze kierowców. W każdym bądź razie dla tych, co
              wystawiają mandaty to jest chodnik, a oni mnie najbardziej interesują a
              nie kierowcy :>
              • Gość: ko-yama Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.vsoft.pl 08.06.09, 15:59
                Obowiązuje ustawa i akt wykonawczy do niej jakim jest rozporządzenie. Opinia SM
                nie jest obowiązująca, a za jazdę jezdnią obok drogi dla rowerów mandat też
                można dostać. Tyle że w tym wypadku rzeczywiście lepiej aby pojawiły się znaki
                C-13. Wtedy nikt nie powie że nie zauważył oznakowania poziomego (które w
                szczególnych warunkach rzeczywiście może być niewidoczne).

                Warto natomiast pamiętać, że par. 2. pkt. 6 rozporządzenia w sprawie znaków i
                sygnałów drogowych mówi: "Znaki poziome odzwierciedlające znaki pionowe
                ostrzegawcze lub zakazu stanowią powtórzenie zastosowanych znaków
                pionowych.
                " (wyróżnienie moje) Znaki C-13 i P-23 to znaki nakazu.
                • Gość: Łukasz Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.09, 08:04
                  Przyznam się że kwestia obowiązku korzystania z drogi dla rowerów nie jest dla
                  mnie jasna.
                  Czasem na odcinku gdzie jest droga dla rowerów przy jezdni stoi zakaz wjazdu
                  rowerów, ale w większości przypadków go nie ma.
                  • Gość: ko-yama Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.vsoft.pl 12.06.09, 14:11
                    Nie musi stać znak. Wynika to z przepisów ogólnych. Tak samo jak bezpośrednio
                    przy skrzyżowaniach nie trzeba ustawiać znaków zakazu parkowania by było ono
                    zakazane.
                • Gość: mp Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.devs.futuro.pl 09.06.09, 22:12
                  Joba można dostać. Czy nie da się po prostu zrobić wszystkiego tak by
                  było ok?
                  • Gość: Łukasz Re: Wg. Straży Miejskiej to nie droga dla rowerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 08:58
                    ojjj, ja mam wrażenie że w naszym pięknym kraju długo tak nie będzie.

                    A na drogach na pewno niedługo. Studzienki, kratki, które są albo kilka cm ponad albo poniżej powierzchni jezdni, oznakowanie itd. O autostradach nie wspomnę, bo to marzenie naszych dzieci, albo moze nawet wnuków.

                    Dziś - jadę rowerem ul. Radzikowskiego w kier ronda, jestem za wiaduktem, jeszcze przed Fiszera, mija mnie auto z przeciwka, za sobą słyszę pisk opon. Ok, miał zamiar wyprzedzać, ale się zorientował, że się nie zmieści, wyhamował. Wyprzedza mnie, uchyla szybę i ma pretensje, czego "tak szeroko jadę". Jezdnia tam jest wąska, nie wiem może nie jechałem po krawędzi ale 30 cm od niej. Ale nawet jakbym jechał samym krajem, to licząc auto z przeciwka 1,8, odstęp między nim nawet 1 cm, jego auto z 1,8 m, potem 1 m ode mnie, mój rower + mały odstęp od krawędzi jezdni, to nie miałby szans się zmieścić.

                    Ale jeszcze burak musiał swoje dorzucić.

    • Gość: mmb Nie rozumiem tych rowerzystów. IP: *.autocom.pl 09.06.09, 13:53
      Dziś jechał sobie taki jeden Mostem Grunwaldzkim (w stronę Dietla) po
      jezdni
      blokując ruch choć tuż za barierką miał gładką i pustą drogę
      dla rowerów. Po moim klaksonie zaczął się kłócić, że "nie ma obowiązku jazdy po
      ścieżce"... Skoro tak, to apeluję do władz miasta, by zaprzestały budowy dróg
      rowerowych, gdyż najwyraźniej rowerzyści ich nie potrzebują, a zaoszczędzone w
      ten sposób pieniądze przeznaczyć np. na łatanie dziur po zimie..
      • Gość: ko-yama Re: Nie rozumiem tych rowerzystów. IP: *.vsoft.pl 09.06.09, 14:23
        A za barierkę miał pewnie przefrunąć. Twój klakson był po pierwsze spóźniony a
        po drugie bezprawny. Na terenie zabudowanym sygnału dźwiękowego używać
        generalnie można tylko do ostrzegania o niebezpieczeństwie.
        • tbarbasz Re: Nie rozumiem tych rowerzystów. 09.06.09, 14:53
          Gość portalu: ko-yama napisał(a):

          > A za barierkę miał pewnie przefrunąć. Twój klakson był po pierwsze spóźniony a
          > po drugie bezprawny. Na terenie zabudowanym sygnału dźwiękowego używać
          > generalnie można tylko do ostrzegania o niebezpieczeństwie.

          Naprawdę, taka dyskusja do niczego nie prowadzi! A skąd wiesz, że np. rowerzysta
          nie "zatoczył" się w stronę środka jezdni i użycie sygnału dźwiękowego było w
          pełni uzasadnione w celu uniknięcia niebezpieczeństwa możliwej kolizji?
          Chyba jednak zgodne ze zdrowym rozsądkiem (i z prawem) jest używanie drogi tylko
          dla rowerów o ile ona istnieje... Ale z drugiej strony (jak mawiał mądry Reb
          Tewje - mleczarz) jak już wjechał, to niech sobie jedzie (kto jest bez winy
          niech pierwszy rzuca kamieniem...).
          Co do tego omijania z prawej:
          Kochani rowerzyści - nie róbcie tego na pasie, z którego nakazany jest ruch
          tylko w prawo (taka sobie strzałka na jezdni), chyba, że jedziecie w prawo. To
          niezgodne z przepisami i niezgodne z rozsądkiem - a niestety bardzo często to
          obserwuję - "koło krawężnika z prawej i hajda prosto - bywa, że na i czerwonym!".

          A w ogóle - to wzajemne zrozumienie i tolerancja to podstawa na drodze. Apeluje
          się do kierowców o defensywny styl jazdy - taki apel można z powodzeniem
          skierować także do wielu rowerzystów! I do pieszych też...
        • Gość: mmb Re: Nie rozumiem tych rowerzystów. IP: *.autocom.pl 09.06.09, 16:02
          Gość portalu: ko-yama napisał(a):

          > A za barierkę miał pewnie przefrunąć.

          Tak, takiej odpowiedzi się spodziewałem. Pewnie o tym nie wiesz ale wzdłuż całej
          ul. Monte Cassino (i wcześniej wzdłuż Kapelanki) ciągnie się droga dla rowerów,
          która następnie przechodzi przez Rondo Grunwaldzkie (są przejazdy przy
          przejściach dla pieszych) i mostem w kierunmku ul. Dietla. Droga ta stanowi
          jeden nieprzerwany ciąg komunikacyjny dla rowerów, tak więć ten rowerzysta nie
          miał prawa znaleźć się na jezdni Mostu Grunwaldzkiego, a skoro się tam znalazł,
          to złamał prawo.

          Twój klakson był po pierwsze spóźniony a
          > po drugie bezprawny. Na terenie zabudowanym sygnału dźwiękowego używać
          generalnie można tylko do ostrzegania o niebezpieczeństwie.

          Właśnie ostrzegłem go o niebezpieczeństwie, więc był w pełni uprawniony. A to ty
          może byłeś tym rowerzystą, że tak dobrze znasz okoliczności tego zdarzenia ?
          • Gość: ko-yama Re: Nie rozumiem tych rowerzystów. IP: *.vsoft.pl 12.06.09, 14:09
            Jedno naruszenie prawa nie usprawiedliwia innego. To po pierwsze a po drugie
            opieram się na tym co wcześniej przedstawiono. Nie muszę gdzieś być by to robić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja