Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą

IP: *.zax.pl 06.06.09, 01:55
Napiszcie lepiej, pomylilismy sie. Bo ten koncert i wizja artystyczna tego
cudacznego przedstawienia, to było mega dno.

Dziennik Polski lepsze patronaty wziął i nie musi sie wstydzić, np. za
czwartek i nie musi kłamać jak to w czwartek niby wszyscy się świetnie bawili.

W piatek niestety wyszła żenada dekady. Takiej mizerii, ten plac nie widzial
przynajmniej od 4 lat, jak pamietam. I ten denerwujacy głosik z niby komputera
ZX Spectrum. Co to kuźwa było?
    • Gość: Nowohucianka Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.chello.pl 06.06.09, 15:56
      To było straszne!Wytrzymałam 1,5 godz. Całe rodziny przyszły????? Tam średnia
      wieku była 13lat.I rzeczywiście koncert był dla małolatów.
      • Gość: łat Re: Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.zax.pl 06.06.09, 23:55
        Były tez rodziny, nie przesadzajmy. Srednia była tez wyższa. Gratuluję ci, że
        wytrzymałaś 1,5 godziny czyli pewnie do końca. Ja z żoneczką urwałem się po 40
        minutach. Nie było sensu tego oglądać i meczyć się. Nadęte widowisko z
        przerostem formy i brakiem tresci.

        Sorry, dla tych co sie napracowali przy tym widowisku, ale daliscie ciała. Panie
        Grzanka, ma pan swietne poczucie humoru, ale reżyserując to to to z piatku,
        stracił pan poczucie rzeczywistości. Nie było w tym odrobiny humoru, z którego
        Pana znamy i lubimy.

        Nie wiem co sie stało, ze wyszła taka żenada. Może zli doradcy i za dużo
        doradców. Może Pan się pomylił. Ale wy6szło na to że ktos dał ciała i zmarnował
        pomysł na dobrą imprezę. Szkoda.
    • Gość: Max Krakus Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.06.09, 15:03
      Zaślubiny??? A wiecie już kto kogo będzie... eee dymał? Co , kaska zarobiona,
      imprezka odfajkowana? Fucha się trafiła...
      • Gość: xxxx Re: Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.nandu.com.pl 11.06.09, 16:51
        Idea była fajna, testy zresztą też - sprawę zrąbał tak w rzeczywistości akustyk.
        no i może nie do końca trafiony był pomysł z tą wizualizacją nr 2 - ten cały
        bibliotekarz/bibliotekarka nowej huty, ale w zasadzie ich dialogi były całkiem
        zabawne. nie wiem, czy pisał je p. Grzanka, ale one w zasadzie ratowały imprezę.
        Mówić krótko wydaje mi się, że pomysł był nieproporcjonalnie fajny do realizacji.
    • Gość: qwerty Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 17:40
      Doszło do nich w 1951 r. z powodów narzuconych obu stronom.
      W chwili małżeństwa Kraków kończył się na linii dzisiejszych ulic Boruty-Spiechowicza i Andersa, o czym patrioci nowohuccy regularnie zapominają. Na wschód i południe od tych linii zaczynała się Huta.

      Podczas niezwykle szkodliwej reformy administracyjnej z 1975 r. granice tego tworu-zlepka-z-przymusu, jakim był obszar nazwany nagle Nowa Huta, przyjechały nagle do miejsca, gdzie Kraków kończył się przed wojną.
      Nowa Huta pożarła w ten sposób np Czyżyny, znakomitą, niepodległą i świetnie sobie radzącą gminę Czyżyny, i wiele innych organizmów - nie pytając ich mieszkańców ani właścicieli o zgodę.

      Dziś, kiedy wielbiciele Nowej Huty rozprawiają o oddzielnym mieście, to zapominają o tych cudownych przesunięciach granic.
      Lepiej, by sobie o nich przypomnieli, bo jeśli dojdzie do referendum, to mogą przeżyć rozczarowanie.

      Małżeństwo Krakowa i Huty było ułomne także i dlatego, że opłacano przez lata tylko potrzeby żonki (może miała bogatego tatę), a potrzeby męża guzik kogokolwiek obchodziły.
      Natomiast per saldo wszystko było w porządku.
      Zabawa zepsuła się trochę, kiedy się okazało, że do rozdętego kombinatu trzeba dopłacać, a wszyscy i tak chcą tylko do Krakowa.
      Prawdziwą zadrą na honorze żony było powstanie SKOZK, bo to już była JAWNA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ: dlaczego naprawiać za te pieniądze tylko zabytki męża? A żona to co??

      Najgorsze jednak dopiero miało nadejść: to narzucone małżeństwo okazało się dość zgodne kiedy można było dokopać tym, którzy je do związku zmusili.
      Dziś NH nie jest już młodą, durną laską, której za pieniądze można wszystko wmówić.
      Mąż szalenie jej imponuje, ale ona ze wszystkich sił krzyczy coś innego. To dość zabawnie wygląda.
      Ambicja - szczególnie przerośnięta - ma swoje prawa.
      Po 20 latach nowej Polski w NH nadal NIE MA ANI JEDNEGO MIEJSCA, W KTÓRYM MOŻNA BY BEZ DYMU, ŁYSYCH BARDÓW I DRESÓW NAPIĆ SIĘ PIWA.
      Testowanie szumnego klubu KOMBINATOR (zrobionego za miejskie pieniądze - czyli moje)już mam za sobą, dziękuję bardzo.
      Więcej nie.
      • Gość: Ciekawy bardzo A jak jest w "Kombinatorze" "qwerty"?? IP: *.betanet.pl 12.06.09, 00:12
        • Gość: qwerty Re: A jak jest w "Kombinatorze" "qwerty"?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 00:27
          Nic nie zastąpi osobistych doświadczeń.
          Polecam.
          To mnie uchroni od zarzutów o stronniczość (c:
          • Gość: Ciekawy bardzo Opisze prosze :) Nie bede brał tego... IP: *.betanet.pl 12.06.09, 00:34
            za stronniczość, bo przynajmniej bede wiedzial jak tam jest i nie marnowal mojego cennego czasu.
      • Gość: KOMBINATOR Re: Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.09, 20:15
        Drogi qwerty,
        Informujemy, że klub Kombinator znajdujący się w budynku teatru Łaźnia Nowa nie jest "zrobiony za miejskie pieniądze". Jest to komercyjna działalność a podmiotem prowadzącym jest firma Faktor Kultura, która nie ma żadnych związków z instytucjami miejskimi.
        Prosimy o nie wprowadzanie w błąd użytkowników forum.
        • helenka17.2 Zanim 01.09.09, 20:47
          będę nie wprowadzał w błąd użytkowników forum, prosiłbym o odpowiedź na kilka prostych pytań:

          Czy ślusarka i kostka przy zbudowanym wejściu do budynku szkoły, po lewej stronie budynku została może sfinansowana przez właściciela lokalu?
          Czy właściciel lokalu jest jego najemcą czy właścicielem?
          A jeśli najemca, to od kogo wynajmuje?
          I na jak długo - by sobie "odmieszkać" inwestycje?
          A jeśli wynajmującym jest gmina (budynek szkoły - wielce prawdopodobne) to czy mamy za sobą przetarg na czynsz w tym niemałym lokalu?
          A co z ustawą zakazującą sprzedaży alkoholu w pobliżu szkoły?
          Czy sąsiedztwo dotowanego przez gminę teatru Łaźnia Nowa uznamy za przypadek komercyjnego zbiegu okoliczności?
          Czy umiejscowienie w klubie imprez robionych za miejskie pieniądze (NFF) to "komercyjna działalność" i "żadne związki"?
          I czy przypadkiem to ostatnie nie ma wpływu na obrót?
          Bo co to jest ukryte wsparcie, to wiem nie tylko ja. Jestem już bowiem dorosły - i to mniej - więcej od trzeciej ćwierci ubiegłego wieku.

          Dzięki temu wiem także, jak sprytnie - oraz w jakim celu (mianowicie w celu wyborczym) rozprowadzane są w Hucie przez "chłopaka ze Sosnowca" pieniądze publiczne na kulturę.
          Nie bądźmy dziećmi - błagam.
Pełna wersja