Gość: pytam się
IP: *.rev.netart.pl
04.07.09, 09:15
Przeczytałam dziś artykuł w Dzienniku Polskim nt radnego RM Krakowa
który został ukarany mandatem przez SM bodajże za srającego psa na
Błoniach i korzystając ze swojej pełnionej funkcji zapewne robił
wszystko i uruchamiał wszystkich aby uniknąć gniewu strażnika a
ściślej mówiąc chyba płacenia mandatu. A jak sie nie udało, no to
się wział do roboty ostro, śle interpelacje do prezydenta prosząc
kolegów z ław Rady do podpisania jego wniosku żaląc się nie wiadomo
na co. Czy takie działania są Waszym zdaniem etyczne i moralne. Czy
Radny może stać poza prawem które sam wyznacza i uchwala jako nasz
przedstawiciel w Radzie. Dla jasności, nikogo nie oskarżam, nikogo
nie pomawiam, zadaję tylko pytanie, prosząc o dyskusję.
Fragmenty artykułu
Do zdarzenia doszło 17 czerwca. Na Błoniach grupa osób spacerowała
z psami, które nie były na smyczy. Strażnicy filmowali je, aby mieć
dowód na to, że popełniono wykroczenie. Do obserwacji użyli również
lornetki. - Kiedy osoby z psami zobaczyły strażników, zapięły
zwierzętom smycze. Na początku nie przyznawały się do popełnienia
wykroczenia. Przyznały się dopiero po udowodnieniu im go na
podstawie zapisu filmowego - informuje Marek Anioł, rzecznik Straży
Miejskiej w Krakowie.
Dodaje, że wśród osób z psami była córka radnego Tomasza
Bobrowskiego. Nie miała jednak dokumentów. Była tam również żona
Tomasza Bobrowskiego, która się wylegitymowała. Po jakimś czasie na
miejsce przyjechał Tomasz Bobrowski. - Idąc w stronę strażników oraz
w czasie pertraktacji z nimi rozmawiał przez telefon komórkowy,
powtarzając wielokrotnie zwrot "Panie komendancie". Komendant
krakowskiej Straży Miejskiej Janusz Wiaterek potwierdza, że radny do
niego wtedy kilkakrotnie dzwonił. Wyjaśnił mu, że zawsze może
odmówić przyjęcia mandatu i wtedy sprawę rozpatruje sąd. Komendant
nie zamierzał natomiast dzwonić do strażników i mówić im, co mają
robić w tym przypadku, wychodzi bowiem z założenia, że wszyscy są
równi wobec prawa - zaznacza Marek Anioł.
Wszystko skończyło się więc tym, że żona radnego Tomasza
Bobrowskiego zapłaciła mandat w wysokości 200 zł. - Radny zaznaczył
jednak, że na tym sprawa się nie skończy - mówi Marek Anioł.
Kontynuacja miała miejsce na ostatniej sesji Rady Miasta Krakowa.
Tomasz Bobrowski złożył interpelację do prezydenta Krakowa,
podpisaną przez większość krakowskich radnych. "Trzech strażników w
nieoznakowanym samochodzie z ukrycia filmowało grupę ludzi i bawiące
się psy. Taki sposób inwigilacji jest nielegalny, narusza dobra
osobiste i prawo do wizerunku, budzi również złe skojarzenia z
czasami PRL-u" - napisał radny w interpelacji. Zaznaczył, aby jego
pismo traktować jako wyraz głębokiej troski o dobre imię krakowskiej
Straży Miejskiej. Dodał, że chodzi o interwencję patrolu na Błoniach
17 czerwca, której był świadkiem. (...)
Za "Dziennikiem Polskim"