małpkę czy winko...?

09.07.09, 12:34
codzienny dylemat jednej tzw. głowy.
    • wszystko_gra kefir 09.07.09, 13:21
      najlepszy na wszystko.
    • krzychut Re: małpkę czy winko...? 09.07.09, 14:55
      Eeee tam, dylemat...
      Miszczu szczela centralnie małpkę, zapija jak na profesjonalistę przystało
      czerwonym winkiem i ma "małpę w czerwonym" ;-D
      • gph Re: małpkę czy winko...? 09.07.09, 15:27

        to ponoć dieta dobra na serce.

        wino to


        krzychut napisał:

        > Eeee tam, dylemat...
        > Miszczu szczela centralnie małpkę, zapija jak na profesjonalistę
        przystało
        > czerwonym winkiem i ma "małpę w czerwonym" ;-D
      • czerwony-ruski-pedal Re: małpkę czy winko...? 09.07.09, 17:55
        krzychut napisał:

        > Eeee tam, dylemat...
        > Miszczu szczela centralnie małpkę, zapija jak na profesjonalistę przystało
        > czerwonym winkiem i ma "małpę w czerwonym" ;-D

        to mój ulubiony napój :-)
        • gosia.43 Re: małpkę czy winko...? 09.07.09, 23:11
          Się wyśmiewacie i spragnionemu człowiekowi wymawiacie....upust
          gdzieś musi dac przecież - choć odrobina zrozumienia , Panowie ...
          ;)
          gosia
          • sabbina Piwo... ! 10.07.09, 02:09
            wódzie się pije w zimie,
            a wino, to francuski napój,
            normalnych po winie, boli brzuch...



            NARA.
            • gosia.43 Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 07:48
              z "nienormalnymi" , którzy wina nadużywają - co im "nawala"...
              ;)
              gosia
              • tow.mittal Re: Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 12:25
                > z "nienormalnymi" , którzy wina nadużywają - co
                im "nawala"...


                przede wszystkim oczy!

                nalezy pic wylacznie alkohole destylowane, panienko, ktora nie
                uczona jestes w chemii.
                • gosia.43 Re: Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 12:55
                  A widzisz , to dzięki - bo już się naumiałam :)Rzeczywiście z chemią
                  jakoś miałam mało w życiu do czynienia - chociaż jedno mi utkwiło:
                  "pamietaj chemiku młody - wlewaj zawsze kwas do wody"

                  Problem jednak pozostaje głębszy w tym , że lubię wino i nie boli
                  mnie po nim brzuch - czy to może oznaczać ( w świetle rozwazań
                  naszego przedmówcy ) ,że nie jestem normalna ? No , jakoś nie bardzo
                  moge się z tym pogodzić....
                  ;)
                  gosia
                  • klaczkafiglaczka Re: Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 15:57
                    A ja wolę drinia :)
                    Sok cytrusowy z dobrą wódeczką, lodem... albo sok wiśniowy z wódeczką i zmrożonymi kawałkami arbuza. Leciutko, smaczniutko. Byle nie przesadzić z wsadem procentowym :D
                  • tow.mittal Re: Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 16:29
                    Gosiu, pijasz winko?

                    a czy nosisz juz okulary??!
                    • billy.the.kid Re: Ciekawam co w takim razie 10.07.09, 21:17
                      śniadanko wiedeńskie-
                      seta w szklanie i piwo.
              • sabbina Re: Ciekawam co w takim razie 11.07.09, 01:23
                gosia.43 napisała:

                > z "nienormalnymi" , którzy wina nadużywają - co im "nawala"...
                > ;)
                > gosia
                >

                PRZEPRASZAM, niepotrzebne to słowo "nienormalni"...

                chodzi mi o to, że wolę zjeść jabłka, winogrona itp.
                niż pić to z lekką domieszką spirytusu pt. wino...,

                szczerze wolę piwo,
                i ciekawe spostrzeżenie z "wpływ alkoholu na oczy"...

                mam bardzo dobry wzrok, choć od 10 lat, spędzam średnio 12 godzin dziennie przy
                kompie,
                no i pijam piwo, a nie wino


                POZDR.
                • tow.mittal Re: Ciekawam co w takim razie 11.07.09, 08:46
                  rzecz w tym ze po piwie z kolei dostaje sie wrzodow zoladka, ale na
                  to na szczescie jest lekarstwo - seta spirytusu.
                • gosia.43 Re: Ciekawam co w takim razie 11.07.09, 11:18
                  sabbina napisała:

                  >
                  > PRZEPRASZAM, niepotrzebne to słowo "nienormalni"...


                  To wszystko tłumaczy , czasami jakieś niefortunne słowo zmienia cały
                  kontekst :)


                  > i ciekawe spostrzeżenie z "wpływ alkoholu na oczy"...
                  >
                  > mam bardzo dobry wzrok, choć od 10 lat, spędzam średnio 12 godzin
                  dziennie przy
                  > kompie,
                  > no i pijam piwo, a nie wino
                  >
                  >
                  > POZDR.
                  >
                  >
                  >

                  Dla mnie też dość intrygujace jest zagadnienie zależności wypijanego
                  wina na "jakość wzrokową" . Gdybyś mógł Towarzyszu rozwinąć - to
                  proszę...:)
                  Szczerze mówiąc ja akurat nie jestem dobrym przykładem powyższego
                  ponieważ jako małe dziecko nosiłam okulary a nie wiedziałam jeszcze
                  wtedy co to jest wino - a co dopiero , żeby spożywać. Ku ironi -
                  teraz mam o wiele lepszy wzrok mimo "degustacji"....:)

                  I jeszcze jedno - dla zupełnej jasności - pijam nie tylko wino ,
                  piwo też się zdarza ( chociaż wolę zdwcydowanie to pierwsze ) , ale
                  i równiez drinki i...no w ogóle lubię alkohol - tylko staram się
                  uważać z serwowaną ilością - bo dość ciężko znoszę kaca ...:)
                  gosia
                  • tow.mittal Re: Ciekawam co w takim razie 12.07.09, 03:40
                    > Dla mnie też dość intrygujace jest zagadnienie zależności
                    wypijanego wina na "jakość wzrokową" . Gdybyś mógł Towarzyszu
                    rozwinąć

                    Po prostu w kazdym winie jest odrobina metylu, w czerwonym wiecej, w
                    bialym i rozowym mniej. Dlaczego? Wina biale produkuje sie z
                    miazszu, a czerwone z winogron wraz ze skorka. W skorce jest
                    substancja drzewiasta ktora drozdze przerabiaja na spirytus drzewny,
                    a twoj organizm przerabia go na aldehyd, a ten uszkadza nerw
                    wzrokowy. Zauwaz, po czerwonym na drugi dzien zawsze bardziej glowa
                    boli. Stad, zdrowiej jest pic wina biale, tylko ze tu esteci maja
                    problem z sikowatym kolorem wina. Dla nich to wymyslono wina rose,
                    ktore kolorek maja nienajgorszy bo robione sa z
                    winogron "czerwonych" tyle ze po odjeciu metylotworczej skorki.
                    Najmniej mankamentow ma jednak picie w stylu radzieckim, czyli
                    czystego spirytusu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja