skks
20.12.03, 18:55
Kilkakrotnie miałem "przyjemność" zajechać do strefy płatnego parkowania,
np. pod francowaty krakowski ZUS. Tam jakieś duszki wkładały mi papierki za
wycieraczkę, które skrzętnie wywalałem do kosza. Kcieli jakeśc 30 czy 50 PLN.
No i parę dni nazad do firmy przyszły wazwania do zapłaty "opłaty" + koszty.
A problem jest taki:
Rząch jest służbowy - na Sp.Akc, kierowca nieznany, piorun wie kto nim
jeździł:)))))
I co mam zrobić? Płacić? Nie płacić?
Nie zapłacę przyjdzie komornik, zapłacę - a dlaczego? przecie nikogo nie
złapali!!! a samochód to se moża tam sam zajechał albo złodziej przestawił:)
I na jakiej podstawie Urząd przypie... do Spółki a nie do kierowcy, ha?