Nowi mieszczanie w Krakowie

IP: *.fbx.proxad.net 17.08.09, 00:08
Autostradą z Wrocławia do Berlina w 2 godziny? Oj chyba kolegę
poniosło.
    • Gość: krakauer Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 01:49
      Wrocław pozytywnie odnosi się do swojego niemieckiego dziedzictwa ? czyli co HJ
      wiecznie zywe ? a może restaujracja Breslauer SS ? bez jaj. Czas najwyższy to
      powiedzieć, że odbudowa tego gniazda faszyzmu była błędem. Trzeba by to wszystko
      zaorać i wybudować miasto na kształt nowej huty. ,,. może wtedy panowie w pickel
      haubach będa mogli mniej odzyskiwać ... ps. widziałem jakąś wystawe
      breslauskiego stadts museum, które gloryfikowało jakiegoś fryca wilhelma jako
      prinza "swojej ziemi" czy wrocławianie zapomnieli że są ze Lwowa ? co się z wami
      bracia stało ... eh 60 lat to nie tak długo ... wszystko można zmienić i
      będziecie znowu wypędzeni
      • Gość: citiman Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.pools.arcor-ip.net 24.08.09, 17:15
        A Twoj Krakowek to niby kto zbudowal? He, he, he...
        Bez Niemców i Austriaków to byś mial taką miescine klasy Czestochowy
        albo Kielc. Taka niestety prawda.
        Przy Wrocławiu niestety "to ważne miasto" ciągle wygląda jak ubogi
        krewny.
        • Gość: d Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.Biskupin.wroc.pl 24.08.09, 18:41
          Zobaczcie sobie bloga z Wroclawia z dystansem - wroclaw.fotolog.pl i
          przestancie sie bawic w zenujace wojenki miedzy miastami - pozdrowienia!
      • tymon99 Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 24.08.09, 19:38
        ale zdajesz sobie sprawę z własnego kretynizmu?
      • Gość: breslauer Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 11:41
        Ja jestem dumny ze wszystkiego co związane z Wrocławiem :)
      • Gość: from sweden Cieszcie sie, bo macie najpiekniejsze IP: 138.227.189.* 26.08.09, 09:31
        miasta w Polsce. I Krakow i Wroclaw maja swoj klimat i milo sie tam
        bywa. Dynamika rozwoju W-wia jest wieksza , ale moze w tym rzecz.
        Krakow jest pojeciem europejskim , a Wroclaw jeszcze raczej
        lokalnym. Choc i to ulega zmianie, bowiem samoloty do W-wia sa
        zapchane obcokrajowcami. Cieszcie sie ze przyszlo Wam zyc w
        miastach, ktore sa wyjatkowe.
      • Gość: Mroova Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 12:13
        Gość portalu: krakauer napisał(a):

        > Wrocław pozytywnie odnosi się do swojego niemieckiego dziedzictwa ? czyli co HJ
        > wiecznie zywe ? a może restaujracja Breslauer SS ? bez jaj. Czas najwyższy to
        > powiedzieć, że odbudowa tego gniazda faszyzmu była błędem. Trzeba by to wszystk
        > o
        > zaorać i wybudować miasto na kształt nowej huty. ,,. może wtedy panowie w picke
        > l
        > haubach będa mogli mniej odzyskiwać ... ps. widziałem jakąś wystawe
        > breslauskiego stadts museum, które gloryfikowało jakiegoś fryca wilhelma jako
        > prinza "swojej ziemi" czy wrocławianie zapomnieli że są ze Lwowa ? co się z wam
        > i
        > bracia stało ... eh 60 lat to nie tak długo ... wszystko można zmienić i
        > będziecie znowu wypędzeni

        Przestań bredzić. Idź do klopa, włóż dwa palce, wywomituj się, strzel se czarną
        kawę i jak w końcu przetrzeźwiejesz to wracaj pisać między ludzi.
      • labeo Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 19:30
        Głupoty piszesz, lata hitleryzmu to 1933-1945 czyli raptem 12 lat w całej
        liczącej ponad 1000 lat historii Wrocławia. A to, że tobie wszystko kojarzy sie
        tylko z jednym to juz twoj problem.
    • Gość: To są jakieś jaja! Jak wpływ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 07:35
      Opinie mieszkańców co całkowicie ignorowane i lekceważone przez ekipę
      Majchrowskiego - po co autor pisze, że jest inaczej?
      • Gość: obywatel Re: Jak wpływ? IP: 95.48.70.* 17.08.09, 10:58
        czy w Krakowianie maja cos do powiedzenia w Miescie?
        prosze posluchac wypowiedzi Pana Starowicza (w srodku materialu):
        ww6.tvp.pl/8979,20090813924681.strona
      • Gość: ddf Re: Jak wpływ? IP: *.oracle.co.uk 26.08.09, 10:35
        A myslisz ze we Wroclawiu jest lepiej?? Tak samo wladza ma mieszkancow w d.u.p.i.e
        miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,6956301,Wroclaw_oszczedza_na_komunikacji_miejskiej.html
    • Gość: Leccinum Mieszczaństwo = otwartość i kreatywność??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 07:38
      Pomieszanie z poplątaniem. To właśnie silny w Krakowie pierwiastek mieszczański
      zawsze hamował postęp i zmiany. Po co budować metro? Przez 1000 lat było dobrze
      bez niego, a poza tym to dużo kosztuje.
      • Gość: fryc Re: Mieszczaństwo = otwartość i kreatywność??? IP: *.chello.pl 17.08.09, 09:30
        Hamulce zagiąga tutaj element katolicko-narodowy i to prawda, a ten ma mezalians
        z tym tzw. mieszczańskim. Ta mieszanka dominuje. Do tego układy tzw. elit i mamy
        to, co na dziś jest Krakowem - miasto festiwalu pieroga oraz parada smokow z
        jamnikami. Tutaj zwie się to KUL'tura. Bardzo apetycznie!
      • spokojny.zenek Re: Mieszczaństwo = otwartość i kreatywność??? 17.08.09, 18:55
        To nie żaden "pierwiastek" hamuje budowę metra w Krakowie, lecz prosty rachunek
        ekonomiczny pokazujący rażącą nieopłacalność tego pomysłu, która w przyszłości
        będzie jeszcze spadać (choćby z powodu tzw. city sprawl).
        • Gość: Kagan Re: Mieszczaństwo = otwartość i kreatywność??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.09, 15:59
          City sprawl to chory proces, spowodowany glownie przez producentow
          samochodow i paliw do nich. Powoduje, ze przecietny Amerykanin pol
          zycia marnuje w samochodzie i zuzywa kilka razy wiecej energii niz
          to jest mu naprawde potrzebne. Na szczescie Polska to nie Ameryka...
          • tymon99 Re: Mieszczaństwo = otwartość i kreatywność??? 25.08.09, 17:14
            warszawa to modelowy przykład city sprawl..
    • Gość: Helmut Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 17.08.09, 08:06
      Ale bełkot... Co to jest wielokulturowość w Polsce? Chyba se jaja
      robią. W Krakowie jest więcej przyjezdnych bo to jedyne duże miasto
      na całą małopolskę a nawet i podkarpacie, świętokrzyskie. Poza tym
      co to za nowe mieszczaństwo a stare gdzie jest? Stare było przed
      wojną? I dlaczego niby Wrocław jest zamknięty? Dorabianie ideologii.
      Lepiej by przeanalizowali rozwój ekonimiczny, perspektywy i szanse
      stojące przed tymi dwoma miastami. Wtedy człowiek by wiedział gdzie
      się osiedlić. W Krakowie osobiście nie czuję żadnej przyszłości
      przed sobą. Chciałbym zatem wiedzieć jak jest w innych miastach
      Polski.
      • Gość: ed Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.wip.pl 17.08.09, 08:08
        Wystarczy przeanalizowac wyniki dotyczące migracji aby byo widac
        dokąd ludzie migrują i gdzie im najlepiej
        1. Warszawa
        2. Kraków
        3. Trójmiasto
        4. Lublin (jedyne miasto we wschodniej Polsce)
        • Gość: Helmut Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 17.08.09, 11:42
          Większość nie zawsze ma rację, przydałby się głos specjalisty gdzie
          np. najłatwiej o pracę... itp. rzeczy
          • swoboda_t Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 24.08.09, 17:21
            Gość portalu: Helmut napisał(a):

            > Większość nie zawsze ma rację, przydałby się głos specjalisty
            gdzie
            > np. najłatwiej o pracę... itp. rzeczy

            Warszawa, Poznań, Katowice, Trójmiasto. Mniej więcej podobnie
            wyglądają rozmaite zestawienia zamożności, Wrocław jest za nimi
            (wielki szacun za rozwój w mijającej dekadzie), a potem dopiero
            Kraków niewiele wyprzedzając miasta z "drugiej grupy" tj. Zieloną
            Górę, Tychy, Gliwice, Opole, Rzeszów.
            Rankingi przyjazności mieszkańcom i jakości życia mają nieco
            odmienne wyniki i tu zwykle przodują mniejsze miasta.
    • Gość: abc Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.netsonic.fi 17.08.09, 08:26
      Mieszkalam i pracowalam w Krakowie prawie 3 lata. Koszmar.
      Oczywiscie genralizuje, ale z mojego punktu widzenia (nie
      studiowalam w Krakowie) to nie jest miasto dobre dla przyjezdnych.
      To nie jest miasto tolerancyjne. To jest miasto zapatrzone w tytuly
      (pani magister inzynier, panie doktorze, panie profesorze itp.),
      skladajace obietnice bez pokrycia (tam chyba nikt nie dotrzymuje
      slowa - poczawszy od sprzedawczyn w sklepach), konserwatywne do
      przesady (tradycyjne wartosci przede wszystkim), zarozumiale (bo
      wiadoma my z Krakowa - choc wiekszosc to przyjezdni), kochajace
      biurokracje i niemoc zrobienia czegokolwiek (to co w innych miastach
      mozna zalatwic od reki tam zajmuje mnostwo czasu). Uderzyl mnie
      takze (negatywnie) stosunek sluzby zdrowia do pacjenta (jesli ten
      pacjent nie jest znajomym, my na szczescie znajomych mielismy).
      Mieszkalam w wielu miastach ale w Krakowie mieszkalo mi sie
      najgorzej przez ta dziwna mentalnosc jego mieszkancow.
      Krakow jest super na wakacje ale nigdy wiecej nie chce tam mieszkac.
      • Gość: zbig Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 09:14
        Jestem rodowitym krakowianinem i... niestety, muszę się zgodzić
        z tą opinią.
        W Krakowie najważniejsze są znajomości i układy. Nie polecam
        przyjezdnym ani nawet tutejszym bez układów w lokalnej "elycie".
        A nawet będąc w "elycie" możliwości rozwoju są słabe bo "elyta" kisi
        się we własnym sosie i uważa za najlepszych ekspertów na świecie. A
        w biznesie konieczna jest umiejętność współpracy (w Krakowie jest z
        tym tragicznie np. we władzach miasta, ale nie tylko, także w
        innych "zespołach ekspertów"), wymiana idei, otwarcie na inność i na
        zmiany.
        Za zadufanie nie lubią nas w innych miastach i wcale się temu
        nie dziwię!
        No i zarobki/dochody (oczywiście te uzyskane uczciwą pracą a nie
        układami, by nie napisać czegoś jeszcze) bardzo średnie, jeżeli
        odniesiemy je do kosztów życia w Krakowie (zwłaszcza do cen mieszkań
        i domów).
        Obecnie pracuję w Warszawie (tak nielubianej przez krakusów) -
        pracuje się tu moim zdaniem lepiej niż w Krakowie. A Wrocław - jest
        na pewno bardziej otwartym miastem niż Kraków! Pozdrawiam

        • Gość: Firenze Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.09, 09:42
          Zbig:jestem krakusem i Warszawę,stolicę mojego kraju lubię!!
          • Gość: zbig Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 09:45
            OK - ale przyznasz, że wśród krakusów jesteś wyjątkiem ;). Jako
            krakus na pewno wiesz, co krakusy mówią między sobą o Warszawie (nie
            twierdzę, że mają rację!)
            • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:16
              Gość portalu: zbig napisał(a):
              > OK - ale przyznasz, że wśród krakusów jesteś wyjątkiem ;). Jako
              > krakus na pewno wiesz, co krakusy mówią między sobą o Warszawie
              (nie
              > twierdzę, że mają rację!)

              No więc, jako krakus wśród krakusów powiem, że większość znanych mi
              tubylców ani na Warszawę nie narzeka ani na nią nie klnie ani nic.
              "Wojna miast" skończyła się lata temu, zbig, obudź się.
              Inna sprawa to krakowska biurokracja, pewne zamknięcie na
              przejezdnych i typowo krakowski marazm. O biurokracji i wielkiej
              krakowskiej niemożności nie ma co mówić, ale owo "zamknięcie" (pewien
              mój znajomy powiedział kilka lat temu, że krakowianie są "apatyczni",
              co miało być przeciwieństwem słowa "sympatyczni") wynika nie tylko z
              jakiejś czysto krakowskiej wredności. Często "nowi krakowianie"
              przyjeżdżają do Krakowa z mniejszych miejscowości na dzień dobry
              zderzają się ze ścianą odmiennego stylu życia, rzeczywiście bardziej
              egotycznego. Jeżeli nie przyjechali na studia trudniej im znaleźć
              grupę dla siebie. Masa studentów zostaje też w Krakowie, oni także
              mają wpływ na wizerunek miasta a trudno ich oskarżać, by byli
              "tradycyjnie po krakowsku wredni".
              I jeszcze - to, że więcej cudzoziemnców mieszka i pracuje w Krakowie
              niż we Wrocławiu wynika z faktu, że Kraków wcześniej wystartował
              turystycznie. Dajcie Wrocławowi kilka lat, to nadgoni.
        • Gość: Ufo Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 195.150.133.* 17.08.09, 14:07
          Nie do końca tak jest, jak piszesz. Zobacz ile osób z zewnątrz robi
          karierę w Krakowie! Poczynając od samego Prezydenta Stołecznego
          Królewskiego Miasta, na - choćby - wicedyrektorze Muzeum Narodowego
          kończąc...
          • Gość: fircyk Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 15:29
            A co to znaczy robic Kariere w Krakowie? W Warszawie jakos rozumiem, ale w
            Krakowie? No chyba jako kelner za kilka zlotych na Rynku. Zreszta tam kiepsko im
            tam placa, ze ledwo co im sie chce obslugiwac. Niestety standard obslugi czy to
            we Wroclawiu czy Poznaniu jest o wiele wiekszy. I to nie tylko w tym obszarze.
            A zastanawial sie ktos, ile osob ucieklo z tego niby-wspanialego miasta nad Wisla?
            • Gość: kaska Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.08.09, 16:11
              Karierę możesz zrobić np. naukową. Jednak wówczas, kiedy mama lub
              tato pracują na uczelni, albo - i to już trudniej, bo wiadomo jak to
              z rodziną bywa - ciocia lub wujek. Nawet nie musisz być zbytnio
              inteligentny/a, ważne że masz odpowiednie układy. Na wielu uczelnich
              tak to niestety działa, w hermentycznym Krakowie jak najbardziej.
              Zatem powodzenia.
              • Gość: Leccinum Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 17:00
                Żeby zrobić karierę naukową trzeba między innymi umieć sprawnie posługiwać się
                językiem. W przeciwnym wypadku środowisko naukowe wyda ci się bardzo
                "hermentycznym".
                • Gość: wiech Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 22:07
                  Hermetyczność to podstawowy problem Krakowa, jak się nie jest częścią lokalnej
                  "elyty" to niestety nic się nie wskóra. We wsi niestety trzeba znać każdą dziurę
                  w płocie, aby wejść tam, gdzie inni (ci z zewnątrz) nie mogą. Chów wsobny zubaża
                  jednak, przede wszystkim genetycznie, a skutki są znane.
            • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:19
              Gość portalu: fircyk napisał(a):
              Niestety standard obslugi czy to
              > we Wroclawiu czy Poznaniu jest o wiele wiekszy. I to nie tylko w
              tym obszarze. A zastanawial sie ktos, ile osob ucieklo z tego niby-
              wspanialego miasta nad Wisla?

              Teraz bredzisz i generalizujesz. Na stałe jestem z Krakowa, ale
              mieszkałem przez czas jakiś w Poznaniu, zdarzało mi się odwiedzać
              Wrocław. Na poziomie "standardu obsługi" (choć zawsze pytanie co
              przez to rozumiesz? Urzędy? Hotele?) wielkich różnic nie ma.
        • Gość: Strojny Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 19:38
          przestań piepszyć, bo jak bede chciał zobaczyć występy błazna to pójde do cyrku
          a nie będe czytał tego forum! Zrób swoje badanie opublikuj je i bedzie po sprawie
          • Gość: x Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.dublin.corp.yahoo.com 24.08.09, 18:09
            tanie linie przywiozly paru angoli (głównie chamów i prostaków) do krakowa a
            autor sie tym zachwyca i wypisuje bzdury jaki to krakow otwarty, kazdy wie ze to
            wrocek jest bardziej otwarty na ludzi -jest tam pelno mlodych studentow z poza
            wrocka, ktorzy zostaja w nim po studiach
            • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:24
              Gość portalu: x napisał(a):

              > tanie linie przywiozly paru angoli (głównie chamów i prostaków) do
              krakowa a autor sie tym zachwyca i wypisuje bzdury jaki to krakow
              otwarty, kazdy wie ze to wrocek jest bardziej otwarty na ludzi -jest
              tam pelno mlodych studentow z poza wrocka, ktorzy zostaja w nim po
              studiach.

              "Pijani angole" to akurat nie zostają w Krakowie dłużej niż na
              weekend. Przyjedź do Krakowa, pożyj tu trochę a poznasz naprawdę dużo
              obcokrajowców (niekoniecznie Anglików, sporo tu innych nacji), którzy
              postanowili tu pomieszkać. Pracują, udzielają się kulturalnie i
              dodają kolorytu miastu.
              Licytowanie się na "młodych" (podobnie jak i cała głupia wojna
              międzymiastowa) to ryzykowny pomysł. Akurat i w Krakowie i Wrocławiu
              (kolejność alfabetyczna;)) studentów jest od groma. W obu miastach
              wielu przyjezdnych zostaje po studiach na stałe.
      • Gość: max Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 09:14
        Zgodzam sie z abc, to miasto to wyjatkowa zla przestzen, a do tego megalomanskie
        zadupie, z ktorego tak naprawde nic nie wynika. Niekompetencja na kazdym kroku,
        o profesjonalizmie to w ogole nie moze byc mowy. Na kazdym kroku arogancja. I ta
        duma z zaborczej Galicji, nazwy nadanej przez okupanta/ zaborce z tzw.
        pseudo-autonomia, ktora co niektorzy, jak im sie wydaje, pielegnuja. Zenada ta
        cala metropolia nad Wisla z krolewskim Wawelem.
    • Gość: Adam Bujak Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.bj.uj.edu.pl 17.08.09, 08:55
      Poruszono duzo problemow.
      Najwiekszy-Krakow -coz..przykre-zadete zadupie.
      Mit.
      Przereklamowany-mitycznie. Brud.W zadnym innym miescie takiego nie
      uswiadczysz-a za tym ciagnie sie reszta.
      Co do Wroclawia-no coz-jest wspanialy,bo caly czas tam zyl i super
      dzialal-no kto? "Wielki Pan"-Wojciech Dzieduszycki!
      • Gość: mieszkający w Krak Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 195.116.120.* 17.08.09, 09:13
        Każde miasto ma plusy i minusy a i tak najlepszy rynek pracy
        ma "niestety" Warszawa i nic tutaj Wrocław z Krakowem nie poradzą.
        • Gość: DD Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 17.08.09, 16:40
          Najlepszy rynek pracy?
          Warszawa to tak naprawdę jedyny normalny rynek pracy w tym kraju. To
          jedyne miejsce gdzie przy zatrudnianiu na wyższym stanowisku nie
          pytają o znajomości i pochodzenie. Jedyne gdzie za uczciwą prace
          mozesz normalnie żyć i sie rozwijać.
          Ja tam wolę tę nielubianą Warszawę i mam gdzieś co o tym mieście
          myśli reszta krakusów.
          • Gość: x Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 20:37
            Pochodze z Wielkopolski a studiowalem i pracowalem w Krakowie. W zadnej pracy
            nigdy nikt nie pytal mnie o znajomosci i pochodzenie. Nie wyobrazam sobie by
            ktos mogl tak zrobic. Mysle, ze mozna wtedy zlozyc skarge do Urzedu Pracy albo
            po prostu isc gdzie indziej.

            Prawda jest jednak, ze w Warszawie rynek pracy jest znacznie lepszy. Lubie oba
            te miasta i chcialbym poznac lepiej Wroclaw.
    • Gość: Ping & Pong Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.09, 09:41
      Nie wiem, skąd są te badania. O Krakowie każdy powie - dno. Powolne miasto.
      Przestrzeń miejska nieprzyjazna, nie mówiąc już o samych krakusach. I
      wielokulturowość? Jeżeli macie na myśli wciąż schlanych Anglików... Proszę bardzo.
    • Gość: deep Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.09, 10:03
      Hehehe, ale frustratów się nam zebrało. Chyba cały dział monitoringu prasy i
      reakcji na nieprawdziwe i szkalujące nienazywanie Wrocławia najbardziej
      otwartym i dynamicznym i naj miastem w Polsce. Fajnie się was czyta.
      Najbardziej mi chyba szkoda tego biedaka co na każdym kroku jakaś przykrość
      spotykała. Ja rozumiem, że zawsze można spotkać jakiś nieuprzejmych ludzi ale
      tak jest niestety wszędzie a wciskanie kitu o tym, że w Krakowie każdy jest
      taki to błazenada. Ale jeśli faktycznie człecze każdy dla Ciebie był
      nieuprzejmy, od urzędów, całą służbę zdrowia aż po panią z mięsnego to
      współczuję, trzeba się solidną ciotą urodzić żeby człowieka taka kumulacja
      nieszczęść spotkała.
      • Gość: abc Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.netsonic.fi 17.08.09, 10:17
        Moze i jestem ciota, ale przyzwyczajona do innych standardow niz te,
        ktore panuja w Krakowie.
        Poza tym sama napisalam, ze generalizuje, to znaczy, ze uogolniam,
        najprosciej mowiac. A wiesz co znaczy uogolniac?
        • Gość: x Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 20:44
          Mi sie studia w Krakowie bardzo podobaly i zdecydowana wiekszosc poznanych
          przeze mnie ludzi okazala sie mila i pomocna. Pochodzili oni jednak spoza
          Krakowa. Gdy zaczalem pracowac w tym miescie i poznalem tubylcow to... okazali
          sie rownie przyjazni jak inni ludzie w Polsce.

          Musze przyznac, ze nie moge sobie przypomniec miasta w Polsce, w ktorym ludzie
          sa jacys szczegolnie niemili, choc pewnie kazdemu zdarzy sie czasem wstac lewa
          noga z lozka ;-)
      • Gość: zbig Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 10:52
        Człecze - ta Pani na pewno nie jest "sfrustrowaną ciotą", jak ją
        byłeś uprzejmy nazwać - zauważ, że nie podobało się jej w Krakowie
        (czemu się nie dziwię), więc wyjechała do Finlandii i chyba tam
        sobie jakoś radzi? ;) Pozdrawiam ;)
        • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:28
          Gość portalu: zbig napisał(a):

          > Człecze - ta Pani na pewno nie jest "sfrustrowaną ciotą", jak ją
          > byłeś uprzejmy nazwać - zauważ, że nie podobało się jej w Krakowie
          > (czemu się nie dziwię), więc wyjechała do Finlandii i chyba tam
          > sobie jakoś radzi? ;) Pozdrawiam ;)

          No wiesz, w Finlandii mają jedno z najmniejszych zagęszczeń
          ludności:). Statystycznie ciężej jej tam spotkać kogoś
          nieuprzejmego:).
    • Gość: Przemek Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 194.153.115.* 17.08.09, 10:26
      JAD SIĘ SĄCZY. SKĄD TYLE ZAPALCZYWOŚCI.
      SKĄD JESTEŚCIE I GDZIE JEST TAK DOBRZE, ŻE W KRAKU TAK ŹLE?
      DO PSYCHOLOGÓW, NA LECZENIE.
      • Gość: mieszkający w krak Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 195.116.120.* 17.08.09, 11:20
        Czy są jakieś pozytywne strony Krakowa ???? jak ma być w tym mieście
        lepiej skoro wszyscy plują i wylewają żółć, ludzie opanujcie się
        nigdzie nie jest idealnie !!! z narzekania jeszcze nic nie zbudowano.
        Miasto jest takie jekie tworzymy go my czyli również forumowicze !!!.
        • Gość: x Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 20:57
          Pozytywnych stron Krakowa jest bardzo duzo:
          1. Piekna, stara zabudowa (Wawel, Grodzka, Kazimierz, Podgorze...).
          2. Duzo zieleni (park Jordana, Blonia, planty, skwer nad Wisla czy w poblizu
          Kopca Krakusa).
          3. Uczelnie prowadzace otwarte wyklady i prezentacje, na ktore kazdy moze
          przyjsc ( te organizowane przez podroznikow z Instytutu Geografii UJ szczegolnie
          mi sie podobaly).
          4. Duzo swietnych pubow (ten, w ktorym do pokojow wchodzi sie przez szafy ma
          bardzo przyjazna atmosfere) i dobrych restauracji (szczegolnie polecam Indyjska
          na Slawkowskiej).
          5. Duzo przyjazdnych (nie tylko pijanych Anglikow).
          6. Calkiem dobry rynek pracy (choc oczywiscie nie dajacy sie porownac z
          Warszawskim).
          7. Duzo interesujacych miejsc w okolicach (od Tatr przez Puszcze Niepolomicka po
          niewielkie, malownicze miejscowosci takie jak Lanckorona).
          8. Bardzo dobre polaczenie kolejowe z Warszawa.
          9. Miedzynarodowe lotnisko z calkiem dobrym polczeniem z centrum miasta (15 min
          kolejka jadaca niestety po dosyc zdezelowanych torach).
          10. Regularne wydarzenia kulturalne (uliczne wystapienia Teatru Ognia, koncetry,
          seanse kinowe spoza kina mainstreamowego (wole mainstreamowe, ale czasem fajnie
          cos innego zobaczyc)).
    • drmed Krakow 17.08.09, 11:27
      Jako Krakus zwiedzilem chyba juz cala Polske - i nigdzie nie czulem sie
      tak dobrze, jak Krakowie!

      Zyjemy naprawde w najpiekniejszym miescie w kraju!
      A ze biurokracja, uklady, elitarne myslenie? A gdzie tak nie jest??

      Ja jestem z mojego miasta dumny i zyje tu bardzo chetnie.

      Bo gdyby tak nie bylo.. juz bym dawno sie przeprowadzil! :-)
      • Gość: zbig Re: Krakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 11:39
        To chyba jakaś prowokacja ;).

        A jeżeli nie:

        To tak a propos pracy "naukowej" W CMUJ:
        miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,6539363,Jak_Krakow_nie_neci_profesorow.html
        miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,6103207,UJ__skonczyc_z_rodzinnymi_zaleznosciami.html

        i opinie wyrażane na forum.

      • Gość: KopiecDmowskiego Re: Krakow IP: *.ghnet.pl 17.08.09, 13:49
        ZYLISMY w najpiekniejszym miescie, dopoki Majerchrowski i
        Jankelczykowski nie dobrali sie do wladzy.

      • Gość: fircyk Re: Krakow IP: *.chello.pl 17.08.09, 15:25
        Miasto jest moze naj, ale dla tych, co z lokalnych ukladow. Ja licze dni konca
        konkraktu pracy tutaj i chce jak najszybciej stad wybyc. Tyle, ile w tym miescie
        samozadowolenia i arogancji oraz wrogosci wobec obcych, to az trudno spotkac
        gdzie indziej. A ze powolne miasto, jak ktos tutaj napisal, to fakt, i to
        powolne niestety w mysleniu i dzialaniu. Najwiecej to tutaj wszelkiej masci
        zadecia. I nic ponadto.
        • Gość: x Re: Krakow IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:03
          Studiowalem i pracowalem w Krakowie wiele lat i nigdy nie spotkalem sie z
          jakimis ukladami albo zaleznosciami wykorzystywanymi w sprawach akademickich czy
          sluzbowych. Moi profesorowie i przelozeni zawsze okazywali sie ludzmi do rzeczy
          i starajacymi sie dokonywac oceny obiektywnie. Szanuje za to rowniez tych ktorzy
          mnie oblali. Czesto mam wrazenie, ze narzekaja na uklady ludzie, ktorzy sobie
          nie radza i nie potrafia znalezc winy po swojej stronie.
    • Gość: ktoś Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.09, 16:07
      Autorka zadanie wykonała - napisała jakiś tekst do gazety,
      dostała wynagrodzenie i nie ważne czy tekst artykułu ma jakiś
      związek z rzeczywistością. Powołuje się ona na badania „z tzw.
      liderami opinii, czyli ludźmi, którzy tworzą przestrzeń miejską:
      dziennikarzami, artystami, politykami, społecznikami”. Kto
      powiedział, że jest to grupa reprezentatywna? Chyba, że jest to
      artykuł tylko o „liderach”?

      W ostatnich latach wiele „zwykłych” ludzi przeprowadziło się do
      Krakowa, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że czują się tu dobrze.
      Ze zdziwieniem przeczytałam artykuł mówiący po części i o mnie. Od
      kilku lat jestem krakowianką. Nie będę powtarzać tego co już
      napisali przede mną forumowicze, ale zgadzam się z większością z
      nich. Doświadczyłam tego samego w urzędach, służbie zdrowia,
      kontaktach międzyludzkich, itp.

      Jestem bardzo zawiedziona tym miastem. Mówiąc o mieście mam na
      myśli ludzi, którzy je tworzą (a właściwie utrzymują w stagnacji).
      Już nie dziwię się, kiedy krakus wychodząc na dwór mówi, że „idzie
      na pole”. Po ulicach Krakowa bardzo często jeżdżą traktory, nie jest
      też wyjątkiem spotkać konie ciągnące furmankę z sianem. Wiele ulic,
      w nieco oddalonych od rynku dzielnicach miasta, nie ma chodników. A
      i „wychodki” w przydomowym ogródku można zobaczyć. To są ciekawostki
      dobre dla turystów, ale nie dla osób, którzy chcieliby mieszkać w
      nowoczesnym mieście.

      Prawdą jest, że w innych miastach Polski nie jest idealnie, ale
      tam mieszkańcy odnoszą się krytycznie do istniejącej rzeczywistości.
      W Krakowie niestety nie. Krakusom to odpowiada, nie chcą żadnych
      zmian.

      I specjaliści od promocji (mówiący o otwartości miasta i
      tolerancji) niewiele pomogą, gdy się tej „małopolskości” doświadczy
      na własnej skórze.
      • Gość: kaska Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.08.09, 16:18
        Dobrze ujęte. Warto dodać, że same nazwy w tym "mieście" wiele mówią
        o jego "w/(m)iejskości" - np. Ugorek, Piaski Nowe, Ruczaj czy Cichy
        Kącik. Nic dodać, nic ująć. Może dla turystów przybywających na
        kilka chwil jest tutaj cudownie, ale kto tutaj ciut dłużej pożyje,
        wie o czym mowa. Kraków to mało przyjazne miasto - zwłaszcza ci
        żyjący tutaj od niby "pokoleń" mieszczanie.
        • Gość: worek Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.ghnet.pl 19.08.09, 23:36
          tendencyjne to Twoje... to są nazwy tradycyjne, miasto się
          rozrastało, wchłaniało miejsca będące wcześniej "pod nim" i
          już...przejrzyj nazwy dzielnic/osiedli w innych miastach...choćby na
          wiki :)
        • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:32
          Gość portalu: kaska napisał(a):

          > Dobrze ujęte. Warto dodać, że same nazwy w tym "mieście" wiele
          mówią
          > o jego "w/(m)iejskości" - np. Ugorek, Piaski Nowe, Ruczaj czy Cichy
          > Kącik. Nic dodać, nic ująć. M

          No tak, teraz winne są tradycyjne nazwy i lokalny język (to o tej
          pani przyzwyczajonej do wychodzenia "na dwór"). Proponuję do listy
          wad miasta dodać tego nieznośnego smoka wawelskiego.
      • Gość: tomek Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.mynet.com.pl 17.08.09, 17:46
        że też Ci się chciało takie bajki wymyślać?
        fragment o furmankach, traktorach i wychodkach jest najlepszy:)

        myślę, że zdecydowanie najlepszą opcja dla nas wszystkich jest Twoja szybciutka
        wyprowadzka do swej wioski, gdzie ludzie są uprzejmi, wychodzicie sobie na dwór
        i robicie kupę za stodołą, bo wychodek jest dopiero w planach:)
      • Gość: wyczesany Re: trolko... IP: *.chello.pl 17.08.09, 19:42
        bierz cep i wracaj do roboty a nie wypowiadaj się na forum bo trzeba mi jeszcze
        wychodek posprzątac i siano na wóz zapakować. Aha i nie chodź po chodniku bo go
        zniszczysz...rowem koleżanko..rowem buahaha
        • Gość: kaska Re: trolko... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.08.09, 14:15
          To właśnie jest ten poziom dyskusji w Krakowie. Zero szacunku do
          wypowiedzi, a jedynie arogancja i pogarda, jeśli ktoś inaczej tutaj
          chce myśleć. To właśnie jest "wielokulturowość" w Krakowie. Nie ma o
          czym mówić.
          • Gość: x Re: trolko... IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:12
            Polska jest w ogole w malym stopniu wielokultorowa, ale w porownaniu do reszty
            kraju Krakow wypada pod tym wzgledem bardzo dobrze. Wymienie szybko to co
            przychodzi o razu na mysl: pokazy filmow iranskich, festiwal kultury zydowskiej,
            konkurs teatrow ulicznych z roznych krajow (m.in Francja, Agentyna, Wlochy,...),
            duzo studentow z zagranicy (na studiach poznalem ludzi z Bialorusi, Ukrainy,
            Uzbekistanu, Niemiec, Wloch, Kazachstanu,..., w pracy z Ukrainy, Stanow
            Zjednoczonych i Togo), olbrzymia ilosc turystow z wielu zakatkow swiata.
        • Gość: p32 wyczes, to ty??! IP: *.warszawa.mm.pl 24.08.09, 19:56
          wąchasz nadal?? :))
      • Gość: worek Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.ghnet.pl 19.08.09, 23:30
        "na pole" Ci przeszkadza? a wiesz co to wogóle jest regionalizm? a w
        Tarnowie czy Rzeszowie to jak niby mówią? a z traktorami czy
        furmankami to nieźle dałaś! a może ten traktor w centrum ciągnął
        przyczepę z liśćmi z jakiegoś parku? mieli je śmigłowcem zabrać,
        byłoby nowocześniej i dynamiczniej na pewno... a poza tym miasto (w
        granicach administracyjnych) nie składa się z samych bloków i
        kamienic, ulic i placów, ale ma też (zwłaszcza przy granicach)
        tereny typowo rolnicze, wiejskie, tam o traktor czy furmankę
        nietrudno, to normalne nawet:) a jak w centrum koń ciągnie wóz z
        ludźmi, to to się nazywa dorożka ;)... a na nowych osiedlach prawie
        zawsze drogi i chodniki powstają na końcu, jak ludziom uprzykrzy się
        wreszcie kurz w lecie i błoto w zimie...
      • Gość: Krakowianin z wybo Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 16:54
        ta wypowiedź przepraszam - ale jest dnem. A furmanka zrobiła furorę
        wśród moich znajomych:D Może chodziło Ci o dorożki?;)
        mowię "na pole" bo tak przyjęło się w dialekcie małopolskim, tak jak
        w Poznaniu na ziemniaki mówicie pyry czy kartofle, whatever.
        Nie urodziłem się w Krakowie, ale tutaj pracuję, uczę się - po
        prostu zyję. I nie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne w Polsce.
        A Pani mówiąc "Krakusom to odpowiada, nie chcą żadnych zmian" chyba
        za długo siedziała na słońcu. Kraków owszem - może jeszcze sprawia
        wrażenie enklawy i miasta hermetycznego, ale to tylko pozory i
        dziedzictwo, jakie za sobą to miasto dźwiga.
        A 'na dwór" to się chodziło służyć w północnej Polsce;]
        Pozdrawiam i zapraszam:)))

        • Gość: autor Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 13:47
          Gość portalu: Krakowianin z wybo napisał(a):
          > A 'na dwór" to się chodziło służyć w północnej Polsce;]
          > Pozdrawiam i zapraszam:)))
          >
          Takimi uwagami udowadniasz, że nie jesteś lepszy od tych, którzy Kraków śmią
          krytykować, waćpanie.
        • Gość: Mary Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 195.150.133.* 26.08.09, 14:59
          No właśnie: "dwór" i "pole"... my w Małopolsce mówimy, że we dworze
          się mieszkało i z dworu (budynku) wychodziło się na pole. Tylko tyle.
      • Gość: zyta Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:21
        na pole”. Po ulicach Krakowa bardzo często jeżdżą traktory, nie
        jest
        > też wyjątkiem spotkać konie ciągnące furmankę z sianem. Wiele
        ulic,
        > w nieco oddalonych od rynku dzielnicach miasta, nie ma chodników.
        A
        > i „wychodki” w przydomowym ogródku można zobaczyć. To są ciekawostk
        > i
        gdzie ty widzisz niby traktory albo furmanki???
        jesli masz na mysli podkrakowskie wsie to hmm nie odnos tego do
        calego miasta.
        jak zyje nie widzialam furmanki w krakowie.( poza dorozka dla
        turystow.
    • Gość: Misiek Lanie po scianie IP: 147.153.159.* 17.08.09, 17:53
      "W Krakowie mieszkancy czuja sie przytloczeni wielka tradycja
      miasta"? Brednie
      • Gość: polonistka Re: Lanie po scianie IP: *.chello.pl 24.08.09, 18:32
        "[...] małpować amerykanizmów" - dobre :)
        [Znaki diakrytyczne wstawiłam, żeby było czytelniejsze to, co za Tobą cytuję.]
    • Gość: iuyh Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 95.155.120.* 24.08.09, 15:40
      "Mówią głównie o tym, co się udało, jak miasto się zmieniło.
      Krakowianie przeciwnie, owszem, widzą też pozytywne zmiany, ale zawsze
      mnóstwo krytykują, narzekają."

      Jako mieszkaniec, i "nowy mieszczanin" z Krakowa mysle, ze przyczyna
      tego narzekania jest raczej rzucajaca sie w oczy nieudolnosc rzadzacych
      Krakowem.
    • Gość: Kagan Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.09, 15:56
      1. Krakowskie wyzsze uczelnie z UJ na czele to rekami i nogami sie
      bronia przed naukowcami, ktorzy choc sa Polakami, to pokonczyli
      zachodnie wyzsze uczelnie, wiec jak moga byc one otwarte na
      zagranicznych naukowcow? Przeciez profesor z Oxfordu, a wiec bez
      habilitacji, to moze byc na UJ najwyzej woznym, gdyz Polska nie
      dosc, ze wymaga od profesorow aby mieli habilitacje ktorej nie ma w
      W. Brytanii), to takze nie uznaje brytyjskich dyplomiow ukonczenia
      wyzszych uczelni (ale uznaje slowackie i lbijskie).
      2. Z Wroclawia do Berlina jest 345 km, a wiec minimum 3 i pol
      godziny jazdy, a nie dwie! A z powrotem to sie jedzie jezdnia
      pamietajaca jeszcze czasy Adolfa!
      mapa.dojazd.org/
      • Gość: Szybki bill Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 09:55
        Bez szaleństw na autostradzie do Berlina dojeżdżam w 2,5 h z Wrocławia
      • Gość: breslauer Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 11:41
        Z Wrocławia (z ul. Turniejowej) autostradą do Berlina (na Tempelhof) dojechałem
        w 2.15 (była noc, zero korków i nie przekraczałem 200 km/h.
        • Gość: Kagan Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 14:22
          Jak dlugo masz zamiar zyc? I czy wracales ta sama droga?
          • Gość: breslauer Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 09:48
            Żyć mam zamiar długo. 180 km/h to normalna prędkość na pustej autostradzie.
            Wracałem trzy tygodnie później i spałem całą podróż :)
    • Gość: arti Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.de.ibm.com 24.08.09, 16:03
      mieszkalem kilka lat we wrocku i kilka w krakowie. jesli chodzi o jakosc zycia
      i pensje to krakow bije wrocek na glowe (komunikacja, dostepnosc obiektow
      sportowych, knajpy etc.) za to wrocek ma bardzo dobry pijar(z reguly jest to
      pusty pijar) a wroclawianie dostrzegaja chocby niewielka zmiane na + i sa
      bardzo optymistycznie nastawieni. krakusy to z reguly pesymisci zupelnie nie
      doceniajacy urokow krakowa.
    • Gość: lil A mnie się na Kazimierzu nie podoba IP: 89.108.217.* 24.08.09, 16:27
      jedyny plus to ceny, choć nie wszędzie, no i bliskość Centrum Krakowa.
      • adam81w Aha Kazimierz jest polski 24.08.09, 16:58
        a nie żydowski.
        • Gość: polonistka Re: Aha Kazimierz jest polski IP: *.chello.pl 24.08.09, 18:33
          Adam, żal mi Cię.
        • bosman_plama Re: Aha Kazimierz jest polski 26.08.09, 08:38
          adam81w napisał:

          > a nie żydowski.
          >
          A ci Żydzi z Kazimierza to byli, przepraszam marsjanie, Grecy,
          Eskimosi? Przejdź się na cmentarz żydowski, obejrzyj napisy na
          grobowcach. Znajdziesz profesorów UJ, oficerów wojska polskiego. Weź,
          proszę ja Ciebie, odkreślać "żydowski" i "polski". Kiedyś Polska była
          multikulturowa.
    • adam81w Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak 24.08.09, 16:53
      zachwyca się tym, że miasto miało jakieś niemieckie czy żydowskie dziedzictwo.
      Co z tego? Powinniśmy budować teraźniejszość, polską teraźniejszość. Myśleć o
      tym jak pozostawić coś po sobie na tej ziemi, coś polskiego dodam.
      Wielokulturowość? Przecież to jakaś paranoja. Oczywiście nikt nikomu nie
      zabrania mieszkać w Polsce, ba zachęcamy do tego. Nikomu nie narzucamy, że ma
      żyć jak Polak ale niech wie i akceptuje to, że tu a tu jest Polska. Każdy
      Polak ma prawo chcieć by na terenie, na którym żyje było jak najwięcej
      polskiego pierwiastka, by mówiąc najkrócej jego miejscowość czy dzielnica była
      tak polska jak się da.

      Poza tym myślicie, że przed wojną w takiej Warszawie, gdzie Żydów było 30 proc
      było tak fajnie? Wiecie jakie były napięcia między ludźmi? Napięcia bo jeden
      chciał i mówił, że Warszawa to miasto żydowskie a drugi, że polskie.
      • Gość: polonistka Re: Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak IP: *.chello.pl 24.08.09, 18:29
        Wobec tego zacznij od siebie. Twoja interpunkcja jest nieco powyżej średniej
        krajowej, ale jednak nie jest wzorcowa.
        To jak z tą Twoją polskością? Ja jednak wolę wielokulturowość...
      • Gość: lodzermensch Re: Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak IP: *.toya.net.pl 24.08.09, 19:53
        Mazowiecki kołtun, zawsze będzie kołtun.
        Po pierwsze, co do tego ma przedwojenna Warszawa, notabene carskie miasto twierdza.
        Po drugie, wielokulturowość jest fundamentem nowoczesnej europy, nie podoba się
        to wynoście się jeszcze dalej na wschód.
        Po trzecie, niektórzy chcą budować europejską wielokulturową teraźniejszość
        Po czwarte, mówienie o polskości w kraju, który nie istniał w momencie tworzenia
        nowoczesnej świadomości narodowej(jedyny jego w miarę autonomiczny obszar
        Galicja, którego nazwa pochodzi od ruskiego królestwa Halicza) jest delikatnie
        rzecz biorąc przykładem paranoi.

      • Gość: korek Re: Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak IP: *.nrth.cable.ntl.com 24.08.09, 20:21
        Cóż powiedzieć...
        Za przeproszeniem - pieprzysz waść aż szczypie!
      • Gość: x Re: Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:30
        > Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak zachwyca się tym, że miasto miało jakieś
        > niemieckie czy żydowskie dziedzictwo.

        Dziedzictwem zachwyca sie nie z powodu przynaleznosci etnicznej jego tworcow,
        ale ze wzgledu na jego walory kulturowe, naukowe badz artystyczne. Przypominasz
        mi Talibow podkladajacych bomby pod posagi Buddy w Afganistanie.

        > Polak ma prawo chcieć by na terenie, na którym żyje było jak najwięcej
        > polskiego pierwiastka, by mówiąc najkrócej jego miejscowość czy dzielnica była
        > tak polska jak się da.

        A muzulmanski Talib ma prawo chciec by jego pustynia byla tak muzulmanska jak
        sie da.

        Generalnie najlepsze warunki spoleczne i gospodarcze panowaly na obszarach i w
        okresach, w ktorych ludzie byli tolerancyjni i otwarci a spoleczenstwa
        wielokulturowe bez elementow nacjonalizmu i ksenofobii. Przyklady: Cesarstwo
        Rzymskie, Imperium Persow, Stany Zjednoczone Ameryki, Zachodnia czesc Unii
        Europejskiej. Przyczyna takiego stanu rzeczy sa wieksza aktywnosc gospodarcza
        przy wiekszej otwartosci na obcych, szybsza wymiana idei naukowych, technicznych
        i spolecznych, roznorodniejsza sztuka i obyczaje, szerszy zakres wolnosci obywateli.

        Urodziles sie, w czasach globalizacji, podrozy lotniczych, internetu i
        integracji europejskiej. A wciaz pozostajesz ksenofobem. Zalosne.
      • bosman_plama Re: Trochę chorę jest dla mnie gdy Polak 26.08.09, 08:43
        adam81w napisał:

        > zachwyca się tym, że miasto miało jakieś niemieckie czy żydowskie
        dziedzictwo.
        > Co z tego? Powinniśmy budować teraźniejszość, polską
        teraźniejszość. Myśleć o
        > tym jak pozostawić coś po sobie na tej ziemi, coś polskiego dodam.
        > Wielokulturowość? Przecież to jakaś paranoja.

        Kisiel obserwując jak PRL wypędza niedobitki Żydów płakał za starą,
        kolorową Polską. Wielokulturowość to bogactwo, z którego powinniśmy
        być zadowoleni i czerpać pełnymi garściami. Jeżeli nie przemawiają do
        Ciebie inne przykłady, wspomnij Lisowczyków. Dzięki tradycji
        wojskowej sięgającej po najlepsze wzorce i ze wschodu i zachodu
        przetoczyli się przez pół Europy i mało kto stawiał im czoła.
        Zważywszy na pewne efekty uboczne tego "przetaczania" przykład ten
        nie jest do końca pozytywny:), niemniej przyszło mi do głowy, że mógł
        przemówić Ci do wyobraźni:).
      • Gość: from sweden Zrozumiale IP: 138.227.189.* 26.08.09, 10:40
        ze chcesz zyc u siebie, czuc polskosc za kazdym rogiem. Sek w tym,
        ze dzisiejszy swiat jest w fazie ewolucji kulturalnej i Twoje
        pragnienia postrzegane sa jako zachowania ksenofobiczne. Polska jest
        bardzo polska w porownaniu z np. Szwecja, Norwegia. Tam kazde miasto
        to namiastka Bliskiego Wschodu, Azji, Afryki. Nie wszystkim sie to
        podoba. Ale cel musi byc wspolny, nadrzedny. Dotad udalo sie to
        tylko w USA, ktore niejako padly obecnie ofiara tej
        wielokulturowosci. Czerpanie z cudzych doswiadczen wzbogaca, gorzej
        gdy czerpie sie z cudzego cwaniactwa...


    • Gość: Czeźwy 2 h do Berlina to się jedzie ze Szczecina IP: *.chello.pl 24.08.09, 17:01
      2 godziny do Berlina to się jedzie ze Szczecina (albo i krócej). Coś się komuś pomerdało.
    • Gość: Niziołek Kraków otwarty? IP: 195.150.71.* 24.08.09, 17:05
      Zamieszkałem w Krakowie na rok przed studiami. Podczas całego okresu studiów
      nikt z moich kolegów, a rodzimych krakowian nie zaprosił mnie do siebie do
      domu. My przyjezdni byliśmy wykluczeni z krakowskiego towarzystwa. Trudniej
      było też znaleźć pracę, załatwić cokolwiek. Wszystko jest dla miejscowych, dla
      znajomych, dla rodziny. Głową muru nie przebijesz, z układami nie wygrasz.
      • Gość: x Re: Kraków otwarty? IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:35
        Studiowalem i pracowalem w Krakowie niemal dekade. Rowniez nigdy nie zostalem
        zaproszony do domu przez Krakusa, ale wcale nie bylo trudniej znalezc pracy, a
        zalatwianie spraw bylo tak samo trudne jak w innych miejscach w Polsce, w
        ktorych mieszkalem (Wielkopolska i Podkarpacie).
      • Gość: współczujący niziołka nie zaprosili? IP: *.chello.pl 25.08.09, 00:14
        łał, nie zaprosili?
        i co teraz, trauma na całe życie?
        Ja też nigdy żadnego krakusa nie zaprosiłem do swojego domu, a u ciebie niziołku
        ilu krakusów się przewinęło?
        A tak poważnie, jestem z Gdańska, od kilku lat mieszkam w Warszawie, pracę
        miałem od razu bez żadnych znajomości. Pracowałem bez znajomości w
        ministerstwie, miałem propozycję z innych i też bez znajomości. Od razu powiem
        że Warszawiak nie pójdzie do ministerstwa (chyba że MF, MSZ czy MRR i to też nie
        do wszystkich departamentów), praca w administracji jest ciut niżej w
        hierarchii, ale dla mnie na start było to ok. Dlatego jak ktoś pisze o układach
        to jestem to w stanie zrozumieć w małych miejscowościach, ale w takich jak
        Kraków, Warszawa i inne duże miasto to mnie to śmieszy. Nie twierdzę że tam nie
        ma znajomości, ale znajomości nie zmonopolizowały rynku. Większy monopol niż w
        przekroju geograficznym jest w przekroju branżowym, np. adwokatura czy lekarze.
      • Gość: Breslauerka Re: Kraków otwarty? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.08.09, 09:12
        A we Wro myslisz ze inaczej jest?
      • Gość: Mary Re: Kraków otwarty? IP: 195.150.133.* 26.08.09, 14:54
        Tak się składa, że w Krakowie wolimy się spotykać ze znajomymi "na
        mieście" (pewnie w innych dużych miastach jest podobnie). Ja akurat
        jestem z Krakowa, ale mnie też nikt do domu nie zapraszał i ja też
        nikogo nie zapraszałam. Za to wszyscy, niezależnie od miejsca
        urodzenia, spotykaliśmy się w mieście. Z reguły człowiek wie gdzie
        iść by spotkać kogoś znajomego.
    • Gość: ryjs Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.chello.pl 24.08.09, 17:51
      A może by jednak się zastanowić czy w tym narzekaniu mieszkańców
      Krakowa coś jednak jest? Nie wydaje mi się żeby jakieś polskie
      miasto miało gorsze władze samorządowe niż Kraków. One sprawiają, że
      integracja starych i nowych Krakusów nie idzie sprawnie, bo władza
      tak chaotycznie zarządza miastem że w wielu przypadkach ludzie po
      prostu włażą sobie na głowę, a samorząd ma to wiadomo gdzie. Mówię
      np. o liczbie miejsc parkingowych w mieście, braku planów
      zagospodarowania, itp itd (wymieniać się nie chce). Stąd też gdy
      słyszę że jako urodzony w tym mieście mam się wynosić jak mi się tu
      nie podoba, szlag mnie trafia. I nie wynika to bynajmniej z tego, że
      Kraków zawsze był ważny, jak napisano w artykule. Tak więc temat
      drastycznie spłycony.
    • Gość: lily krewni i znajomi kr...ólika IP: *.cable.ubr10.shef.blueyonder.co.uk 24.08.09, 18:54
      studiowałam w Krakowie i przez kilka lat po studiach pracowałam. na studiach
      większość wykładowców miało rodzinę w którymś z urzędów bądź wyżej, co było
      oczywiście tajemnicą poliszynela. dziwnym trafem doktorat robili krewni i
      znajomi królika, bo pospolity choć zdolny student spoza kliki się bardzo rzadko
      dostawał (i to tylko po tym jak polizał wiele,wiele d**p). studenci-krakusy
      mieli w głębokim poważaniu ludzi spoza Krakowa, tworząc liczne towarzystwa
      wzajemnej adoracji. do innych odnosili się z źle maskowanym pobłażaniem. po
      studiach oczywiście kontakt się urywał, a jak się takiego czy taką spotkało
      przypadkiem następował niekończący się monolog o tym jak to się delikwentowi
      cudownie powodzi na wspaniałym stanowisku, a że tatuś trochę pomagał to przecież
      od tego jest, czyż nie. pracowałam w szkole w której rządziły takie układy że
      głowa mała. liczyli się tylko ci nauczyciele i uczniowie którzy mieli
      plecy-rodzinę w kuratorium, teatrze, urzędach i innych, oczywiście urodzeni w
      Krakowie, cała reszta to marna dla nich podróba wykształcenia i pochodzenia. w
      żadnym innym mieście, a mieszkałam w kilku więc mam skalę porównawczą w
      odróżnieniu, nie czułam się tak upokorzona. nie wiem dlaczego akurat w Krakowie
      takie rzeczy się dzieją, z jakiego powodu uważają się za lepszych od innych, a
      jakakolwiek dyskusja czy sugestia na ten temat spotyka się z żenującym
      zacietrzewieniem i skakaniem do gardła w stylu powyższych wypowiedzi.mieszkam
      teraz w Anglii gdzie istnieje wiele podziałów m.in. klasowych, na ludzi z
      północy, południa, emigrantów, tutejszych itp., ale takiego zaścianka umysłowego
      jak w Krakowie założę się że nie ma nigdzie. nie wiem z czego tu być dumnym,że
      mieszka się w mieście dawno zgniłego smoka? nic się w nim nigdy nie zmienia
      niestety, ale jak to rzekl na to znajomy Krakus - TO TYLKO JEGO ZALETA!!! i tak
      właśnie, panie i panowie, po co z nimi dyskutować.
      • Gość: x Re: krewni i znajomi kr...ólika IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:40
        Rowniez studiowalem i pracowalem w Krakowie i nigdy nie spotkaly mnie tego typu
        sytuacje. Wykladowcy byli obiektywni i traktowali ludzi rowno (slabe Krakusy
        odpadaly, dobre zostawaly, to samo z przyjezdnymi). Podobnie w pracy. Zdrowa
        rownowaga miedzy przyjezdnymi a Krakusami i ponownie rzeczowa i obiektywna ocena.

        Skoro pracowalas, jak piszesz, w szkole, to za uklady i znaczenie znajomosci
        winilbym nie Krakow, ale rodzaj instytucji, w ktorej pracowalas. Budzetowka
        znana jest z ukladow i nepotyzmu nie tylko w Malpolsce.
      • Gość: prof. Strojny Re: lily... IP: 91.196.215.* 25.08.09, 11:56
        Lily czyść lepiej kible w Anglii a nie wypowiadaj się na temat
        Krakowa. Takie bezmózgie istoty nadają się tylko do najprostszych
        prac poza granicami kraju, bo w Polsce byłby tylko niepotrzebnym
        ciężarem dla ZUSu i UP. Masz proste zajęcie...wlewasz do kibelka
        domestos i szorujesz aż będzie lśnił..internet nie dla ciebie, daj
        sobie spokój.
        • Gość: autor Re: lily... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 13:55
          Gość portalu: prof. Strojny napisał(a):

          > Lily czyść lepiej kible w Anglii a nie wypowiadaj się na temat
          > Krakowa. Takie bezmózgie istoty nadają się tylko do najprostszych
          > prac poza granicami kraju, bo w Polsce byłby tylko niepotrzebnym
          > ciężarem dla ZUSu i UP. Masz proste zajęcie...wlewasz do kibelka
          > domestos i szorujesz aż będzie lśnił..internet nie dla ciebie, daj
          > sobie spokój.



          Odezwał się wieśniak pełną gębą! Świetną robisz reklamę swojemu miastu, nie ma
          co. I wcale mnie nie dziwi, że potem ludzie w ten sposób piszą o Krakowie.
        • Gość: lily Re: lily... IP: *.cable.ubr10.shef.blueyonder.co.uk 26.08.09, 12:40
          w Anglii też jestem nauczycielką, panie "profesorze", uważaj zebyś nie zadławił
          się tą żółcią, co cię toczy. szczerze mówiąc tylko czekałam na odzywki w rodzaju
          "zmywaków" i "czyścicieli toalet" - poziom onetu, jak szerokie horyzonty musi
          mieć osoba której Anglia kojarzy się tylko z wyżej wymienionym, a Kraków z
          metropolią na światowym poziomie? najwyższy czas opuścić swój curvidołek i
          zobaczyć jak może być gdzie indziej, dla ludzi,którzy chcą normalnie żyć, a nie
          wyłącznie dla takich krakowskich bufonów przez których miasto (i tak, smok!)
          gnije i nic się nigdy nie zmienia (zarobki też w Krakowie niestety pożal się
          Boże, stupor na poziomie jego "oryginalnych" mieszkańców)
      • bosman_plama Re: krewni i znajomi kr...ólika 26.08.09, 08:47
        Gość portalu: lily napisał(a):
        "ale takiego zaścianka umysłowego
        jak w Krakowie założę się że nie ma nigdzie. nie wiem z czego tu być
        dumnym,że
        mieszka się w mieście dawno zgniłego smoka?"

        Ha! Wiedziałem! Wyciągnęli smoka!:)
    • Gość: piotrek32lata Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.warszawa.mm.pl 24.08.09, 19:25
      dodam moje 3 grosze. studiowałem w krakowie 2 lata na uj - kierunek
      ścisły, potem przeniosłem się do wawy, bo jednak było mi za ciężko
      na studiach i nie było przebacz. poza tym szukałem tego ducha
      krakowa i jednej dziewczyny z liceum, która też się do kraka
      przeniosła (na polonistykę) pytałem kiedyś: no i gdzie jest "to coś"
      w krakowie? nie wiedziała, nie zrozumiała? hmm... miasto jest
      piękne, byłem sceptyczny na początku, ale kupiło mnie - jest magia,
      jest klimat, jest to dziwne powietrze jesienią, jest wiatr halny,
      upały w lecie, smog jesienią, zapach powietrza, magia i czakram :)
      ale jest też odrobinę to coś w krakusach, choć raz owszem zostałem
      zaproszony do domu kolegi ze studiów. jest też coś takiego, że
      faktycznie absolwenci ktakowskich liceów byli o wiele lepiej
      przgotowani np. z matematyki, niż ja z mojego szczecińskiego liceum.
      poza tym oni naprawdę się uczyli i byli bardzo dobrzy na studiach
      (teraz większość z mojej grupy na studiach doktoranckich). jest
      faktycznie etos i szacunek dla ludzi nauki w krakowie - bardzo duży.
      jest też niestety trochę niemrawo jeśli chodzi o jakiś powiew
      nowości, czy praktycznie spojrzenie na umiejętności potrzebne na
      dzisiejszym rynku pracy.
      ale piękne jest wiecie co w krakowie, i spotkałem się z taką opinią
      i jest coś w stwierdzeniu, że: kraków przyjmie każdą miłość :-) jest
      jakaś magia podatna na zakochanie i związek w krakowie i to jesienne
      powietrze.... :))
      za to warszawa, no coż, 10 lat i trochę umiem już tu żyć, z tą
      walką, z tymi dziewczynami nieobecnymi, a ładnymi, z pośpiechem, ale
      wyluzowałem, pracuję za grosze i mam swój kąt wynajęty :) no i wawa
      dała mi to, czego nie miałem w krakowie - seks, hehe :)
      • Gość: tok ra Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.09, 19:30
        ciesze sie ze odnalazles sowje drugie imie z Warszawie, przynajmniej
        nie bedzie skandali w Krakowie
        • Gość: p32 Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.warszawa.mm.pl 24.08.09, 19:57
          tok ra, wyjdź za mnie :)))
          • Gość: tok ra Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 27.08.09, 22:36
            ze co???
    • Gość: tok ra Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.09, 19:26
      urodzilem sie i mieszkam w Krakowie i powiem tak.
      1. szkoda ze do tej dyskusji nie moga dolaczyc sie Wroclawianie
      2. Wladze
      Uwazam ze prezydent Dutkiewicz stoi na glowie by miasto podniesc do
      rangi Europejskiej Stolicy. Chocby wyrgana na Euro 2012. W Krakowie
      natomiast mamy komunikacjie miejska na poziomie swiatowym. W
      rankingu przeprowadzonym przez australijskiego prof. Krakow zajmuje
      8. a drugie w Europie po Berlinie.
      3. Mieszkancy
      Mimo ze Wroclaw jest mniejszy pod wzgledem ludnosci to zastanowcie
      sie co by bylo z Krakowem gdyby nie socjalistyczny "dar"?
      Przekroczylibyscmy 0,5 mln???
      Dzielnica XIV Czyżyny, Dzielnica XV Mistrzejowice, Dzielnica XVI
      Bieńczyce, Dzielnica XVII Wzgórza Krzesławickie i Dzielnica XVIII
      Nowa Huta to az 220 tys co stanowi blisko 30% ogolu. Uwazam
      ze Wrocław pod tym wzgedem nie musi sie obawiac
      ulubionych "kulturalnych nowo huciarzy"
      4. Zielono mi
      We Wroclawiu moze nie ma czegos takiego jak krakowski las wolski ale
      za to maja strasznie duzo parkow i drog rowerowych. Nalezy
      podkreslic range wroclawskiego Zoo i Ogrodu botanicznego.
      5. Szkolnictwo wyzsze
      Na wstepie nalezy podkreslic ze: "Władysław Jagiellończyk, król
      czeski i węgierski w 1505 r. wydał w Budzie dokument fundacyjny dla
      uczelniwe Wrocławiu, ale nie został on potwierdzony przez papieża
      Juliusza II, wskutek protestu Uniwersytetu Krakowskiego." (cytat ze
      strony UWr). Oczywisie chodzilo o pieniadze. Po II WS UWr otworzyl
      sie po raz 4. Mozna sie zastanowic co by bylo gdyby nie interwncja
      UJ w XVI w. Nalezy rowniez dodac ze we Wroclawiu panstwowe uczelnie
      nie konkuruja ze soba (jak w Krakowie) tylko wspolpracuja.
      Oczywiscie pomaga im w tym Miasto poprzez ogolna promocje miasta i
      wyzszych uczlni. W Krakowie kazdy sobie zepke skrobie. Nikt chyba
      nie pamieta ze z UJ powstaly dzisiejszu AWF UP czu UJP II (PAT).
      6. Turystyka
      We wroclawiu zdecydowanie wiecej jest zabytkowych zabudowan pomimo
      iz w 80% zostal niszczony przez rzonierzy III Rzeszy a pozniej przez
      3mce przez Armie Czerwnowa. A patrzac na mape starego miata widac co
      najmniej 5x wiecej czerwonych plam niz w krakowie. Krakowski Rynek
      Głowny uwazam za przereklamowany, ktory zawalony jest ogordkami.
      Wroclaw posiada kilka wspanialych punktow widokowych a Kraków ma
      bialego balona :).
      7. jedynie czego mi brakuje do szczecia we Wroclawiu to wzgorza
      Wawelskiego. Lecz muzeum Wroclawkie muzeum miejscie w Palacu
      krowlewskim nie ma sobie rownych.

      wiem tylko tyle ze jak za 3 lata jak uporam sie z UJ profesorami
      spadam z Krakowa i zostaje na dolnoslaskiej ziemi
      • Gość: lucky_men Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: 90.156.110.* 24.08.09, 20:26
        w każdym mieście da się dobrze żyć, jeśli chodzi o Wrocław i Kraków, to dla mnie
        są bardzo podobne, przypadek zdecydował że zamiast do Krakowa na studia
        wyjechałem do Wrocławia,
        o tym jak się żyje decyduje przede wszystkim:
        - jakiego wybrało się partnera na życie (wybrałem super żonę)
        - jakich ma się przyjaciół wokół (mam szczęście poznawać wspaniałych ludzi i
        podtrzymuję aktywnie znajomości, buraków i chamów unikam w życiu)
        - zdrowie !!! o to trzeba dbać niezależnie od wielu i miejsca zamieszkania
        (spacery, rower, basen, siłownia to podstawa - i oczywiście odżywianie)
        - praca i pieniądze - konieczne żeby wygodnie żyć i zwiedzić świat, na dłuższą
        metę osoby które się kształcą i rozwijają mają dobrą pracę i pieniążki
        pozwalające na standard życia zbliżony do zachodu
        To wszystko jakoś udało nam się we Wrocławiu i większości znajomych z roczników
        72-77, pewnie obecni absolwenci mają trochę trudniej na początku bo drogie
        mieszkania itd, ale za pare lat ich sytuacja również się poprawi.
        Myślę że w Krakowie, Gdańsku czy Poznaniu byłoby podobnie - bez sensu się ścigać
        które miasto więcej osiągnęło skoro nie ma się własnego wkładu w ich
        dotychczasowy rozwój.
        To co podoba mi sie i we Wroclawiu i Krakowie to imprezowanie na rynku w setkach
        knajp do rana przez cały rok, czego nie ma np. w Warszawie. Latem czasami o
        północy nie ma wolnych miejsc pod parasolkami na rynku, a i w dobrych knajpach
        trzeba sie naszukać. I to się znajomym podoba, zwłaszcza cudzoziemcom.
        Pozdrawiam Krakowiaków dla mnie zawsze sympatycznych i gościnnych.
        • Gość: Tars Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:06
          No tak dla pokolenia lat 70. i późniejszych najważniejsze jest to,
          że można poimprezować w Rynku do białego świtu. Tymczasem nikt jakoś
          nie dostrzega (nie chce dostrzec...), że w tym przereklamowanym
          Wrocku poza Rynkiem niestety jest sama szarzyzna i smuta. Wystarczy
          wyjśc poza Stare Miasto, by zobaczyc tę żałosną rzeczywistość
          komunikacyjną, sanitarną i kulturalną. Nowe pokolenie wrocławian
          jakoś tego nie dostrzega, być może dlatego, że Dutkiewiczowy PR
          okazuje się wobec tej grupy "wrocławian" nad wyraz skuteczny. Chyba
          za sprawą owych imprez w Rynku...
          • Gość: tok ra Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.09, 00:27
            chyba kolego nie byles we Wroclawiu
            • Gość: Tars Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:33
              Mieszkam tu od urodzenia. A zaprzeczanie rzeczywistości, które
              reprezentujesz w swoim wpisie, jest właśnie typowym efektem PR-u, o
              którum piszę wyzej...
              • Gość: XyZ Potwierdzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:41
                Potwierdzam. Wielu Wrocławian przez PR broni miasta jak może, ale wystarczy
                przyjechać, pomieszkać przez miesiąc by zobaczyć jak różni się wizja od
                rzeczywistości.
              • Gość: wojciech to słabo znasz swoje rodzinne miasto IP: 213.76.147.* 25.08.09, 13:47
                wynajmij przewodnika miejskiego... a żeby ten szary Wrocław trochę pokolorować,
                zacznij od siebie i pomaluj mieszkanie... tylko nie na biało!
                • Gość: tok ra Re: to słabo znasz swoje rodzinne miasto IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.09, 18:19
                  bardzo mi sie spodobal poprzedni post.
                  nie wiem czy wczesnie pisalem ale pochodze i mieszkam w Krakowie.
                  We Wroclawiu bylem 4 razy po 4-5 dni i powiem ze za kazdym razem
                  miasto pozytywnie mnie zaskakuje. Nie tylko rynek i balowanie do
                  rana. Ostatnim razem bawilem sie tylko raz Noca na Rynku.
                  Najwieksze wrazenie na mnie zrobilo nowo otwarte muzeum miejskie w
                  palacu krolewskim, spedzilem tam bite 4h. Samo wykonanie wystawy i
                  uzycie nowoczesnych statywow multimedzialnych tradycyjnych gablot i
                  sal gdzie puszczano filmu o miescie zrobily na mnie ogromne wrazenie.
                  zgodze sie ze Krakow jest czystrzym miastem, ale zato Wroclaw ma
                  bardzo duzo parkow.
                  jak wyzej mowilem Wrocek bradzej mi sie podoba pod wzgledem promocji
                  turystyki. Co do gosodarki i rynku pracy nie wiem.
                  jedyne nad czym miasto powinno popracowac to MPK Wroclawskie w
                  porownaniu z Krakowskim to sa w sredniowieczu.
          • Gość: XyZ Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:31
            Zgadzam się całkowicie. Uciekam z Ratzlawii, mam też dość kłamstw Dutkiewicza.
            Chcę żyć, a nie mamić się propagandą.
          • Gość: rebel Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.09, 11:01
            Poza Rynkiem sama szarzyzna i smuta ?

            Piszesz o jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce, a może w europie.
            Potrafisz podac miejsce we wrocławiu z którego spacerkiem jest dłużej niż 15min
            do jakiegoś parku, albo innego terenu zielonego ?

            Ostrow Tumski
            Hala Stulecia + pergola
            Ogrod Botaniczny
            Zoo
            Wyspy Słodowa i Bielarska
            Hala Targowa
            Wyspa Opatowicka
            Panora Racławicka
            bulwar Dunikowskiego
            Świdnicka
            Bogusławskiego



        • Gość: breslauer od 3 pok Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.08.09, 09:25
          buhaha rocznik 76 - te ktore nie wyszly bogato za mąż, mieszkaja z
          rodzicami lub 30letni kredyt na kawalerkę splacaja, to jest Wroclaw
          miasto dynamizmu.
          nikt z moich znajomych - 40 osob na roku, a na drugim kierunku 30 -
          nie zrobil kariery zawodowej na tyle zeby samemu kupic mieszkanie,
          a po splacie kredytu bylo jeszcze na silownie czy - podroze!!! na
          wakacjach nie bylam od ukonczenia studiow:(
          wiec twoje generalizacje sa smieszne - skonczylkes mechatronike czy
          informatyke? bo jesli cos na polibudzie to sie w ogole lepiej nie
          odzywaj na temat zycia absolwentow w tym miescie
      • Gość: x Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.unitymediagroup.de 24.08.09, 21:46
        > W Krakowie
        > natomiast mamy komunikacjie miejska na poziomie swiatowym. W
        > rankingu przeprowadzonym przez australijskiego prof. Krakow zajmuje
        > 8. a drugie w Europie po Berlinie.

        Bardzo lubie Krakow (patrz posty powyzej), ale to co napisales to chyba jakis
        zart. Zapewne miales na mysli 800 miejsce w Europie. Kazde miasto w Niemczech ma
        komunikacje o niebo lepsza niz Krakow. A miast w Niemczech jest sporo.
        • Gość: qwerty I przeważnie IP: *.multimo.pl 24.08.09, 22:04
          są mniejsze od Krakowa.
          Większych jest 4 (CZTERY)
          To co z czym chcesz porównywać?

          Porównaj może jeszcze wartość giełdy brutto
          we Frankfurcie
          i w Warszawie. Później czas na wnioski.
          I nie zapominaj, że zrównali nam kraik z ziemią i spalili biblioteki razem z
          profesorami, a później przez 50 lat budowali solidny niemiecki kapitał.
          A my socjalizm - pod butem.
        • Gość: tok ra Re: Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.09, 00:30
          przepraszam dziewiata


          http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35821,5963055,Nasza_komunikacja_dzie
          wiata_na_swiecie.html
      • bosman_plama Re: Nowi mieszczanie w Krakowie 26.08.09, 08:55
        Gość portalu: tok ra napisał(a):
        "Krakowski Rynek
        Głowny uwazam za przereklamowany, ktory zawalony jest ogordkami.
        Wroclaw posiada kilka wspanialych punktow widokowych a Kraków ma
        bialego balona :)."

        Fakt, Rynek Główny istnieje już chyba wyłącznie dla turystów, a
        ogródki porozrastały się ponad miarę. Co do punktów widokowych, to
        poza otwieraną znów wieżą Kościoła Mariackiego rzeczywiście nie
        bardzo mamy skąd się pogapić. Chyba że zgodzisz się na sympatyczną
        posiadówę na wzgórzu pod wieżą telewizyjną na Krzemionkach (naprawdę
        świetny widok na całe miasto + trochę gór), ew. kopiec Kościuszki
        (niestety zamykany). Z kopców Kraka i Wandy widać, niestety, głównie
        Nową Hutę.
    • Gość: gosc z Kaliforni Nowi mieszczanie w Krakowie IP: *.socal.res.rr.com 24.08.09, 22:04
      Dwa lata temu przyjechalem z zona na 5 dni do Krakowa z Kalifornii
      aby odwedzic to piekne miasto,moja zona chowala sie w Krakowie gdzie
      jej ojciec mial kancelarie adwokacka, zamieszkalismy w hotelu Pod
      Roza ,dosyc drogi okolo 600 zl za noc ale zdecydowanie odnioslem
      wrazenie ze to miasto jest bardzo europejskie, ten pobyt nie byl
      zdrowotnie dla mnie udany , bylo juz zimno, i na Starym Rynku
      przyjal mnie polski lekarz z New Jersey, sprawny , RX na miejscu i
      za 80 zl.Chodzilem rowniez do chiropraktor w Krakowie, mialem bole
      kregoslupa, dziewczyna ktora to robila byla swietna,bardzo mi
      pomogla.Krakow jest fajnym miastem, dobre jedzenie, piwo pare
      wystaw, poszlismy na film Katyn, na Kazimierz,do muzuem
      zydowskiego.Chce wrocic jescze raz do Krakowa.Warszawa mnie zupelnie
      ie interesuje, bylem tam dwa dni przejazdem do Gdanska 10 lat
      temu.Nieciekawe miasto.
Pełna wersja