kaciakacia
25.08.09, 20:52
Nie jestem gatunkiem "upierdliwego klienta", zazwyczaj jestem uśmiechnięta i miła dla sprzedawców, kelnerów, taksówkarzy itp., ale dzisiaj nie wytrzymałam. We wspomnianym sklepie kupiłam butelkę alkoholu za 19,99.
Płaci się od razu przy stoisku alkoholowym. Z 50 PLN pani wydała mi 30 złociszy i już. Gdyby powiedziała: "Przepraszam, nie mam drobnego grosika", to pewnie machnęłabym ręką z uśmiechem, ale pani nie powiedziała nic. Po prostu dała mi trzy dychy i słowem o groszu się nawet nie zająknęła. Poszłam sobie, bo co się będę o jeden grosik wykłócać. Po drodze się zastanawiałam, ile butelek ma końcówki cenowe ,99 i ile można sobie dziennie "uhandlować" w taki sposób.
Ciekawe, czy gdyby mi brakowało 1 grosz do zakupu, to by mi cokolwiek sprzedano...
Na hali sprzedażowej wypatrzyłam "paluszki surimi", które bardzo lubię, do tego miały korzystną cenę 1,99. Podeszłam do kasy, dałam 2 złote, a kasjerka mi na to, że jeszcze 25 groszy się należy, więc spytałam za co? Okazało się, że po drodze z półki z ceną paluszki zdążyły podrożeć i teraz kosztują 2,25. Gdybym robiła większe zakupy, to pewnie nie zauważyłabym, ale kupiłam tylko te paluszki, bo mnie skusiły, a nie miałam w planie żadnych innych zakupów.
Po tej akcji z jednym grosikiem byłam już nieco bojowo nastawiona i powiedziałam pani w kasie, że ja te paluszki kupuję za 1,99, bo w takiej cenie oni je na półce wystawili, a jak mają bałagan, to niech sobie zrobią porządek z cenami... Pani poszła sprawdzić i po chwili bez słowa oddała mi 1 grosz reszty. Pani w kasie niewinna, bo nie ona towar na półkach ustawia i cenami opatruje, ale po dzisiejszej wizycie jakoś mi się ten sklep przestał podobać i więcej tam nie zaglądnę...
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was miał tam podobne doświadczenia.