majself
03.09.09, 20:42
Mnie jako rowerzystce dwie rzeczy sprawiają kłopot: pierwsza - to domyślenie
się, jaka w danym miejscu jest dozwolona prędkość. Niby 50 km/h na terenie
zabudowanym, ale już na Al. 29 Listopada więcej (?), a tam niewątpliwie są
budynki mieszkalne. Podobnie jest na wylotówkach, np. na Zakopiance.
Drugą rzeczą są kierowcy, którzy w niektórych rejonach miasta nic sobie nie
robią z ograniczenia prędkości i nagminnie przekraczają 50 km/h. Wtedy
zjeżdżam na chodnik dla własnego bezpieczeństwa, choć teoretycznie nie wolno
mi tego robić. W rezultacie ja dostaję mandat od spacerujących niedzielnym
krokiem policjantów, gdy tymczasem kierowcy gazują sobie w najlepsze.