Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi?

IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 14:23
Już raz pisałam na podobnym forum, że dla wielu pieszych główny problem tkwi w
dawnych przyzwyczajeniach, że chodnik od jezdni oddziela KRAWĘŻNIK i dopóki
nie przekroczą krawężnika niebezpieczeństwo ze strony pojazdów im nie grozi.
Absolutnie naturalne rozwiązanie chociażby dlatego, że pieszym się jest z
konieczności - aby żyć i funkcjonować nawet niedowidzący staruszek i zmęczona,
niewyspana mama musi wyjść z domu. Na chodniku człowiek ma prawo być "gapą".
MA PRAWO, bo chodnik jest dla wszystkich, a nie tylko dla młodych, zdrowych,
pięknych i bogatych. Za to poruszanie się jakimkolwiek pojazdem już oznacza
wybór, który wiąże się chociażby ze NIEUSTANNĄ UWAGĄ.

Więc w społeczeństwie, którego nie uczono w szkole, jak poruszać się po
chodniku z zatartą i niewyraźną linią oddzielającą ścieżkę rowerową będzie to
problemem, dopóki nie wymrą wszyscy nie przyzwyczajeni, że na chodniku nie
wolno się zagapić i którzy mają naturalny odruch włączania uwagi "wyłącznie"
przy krawężniku.

Wniosek? Czy tak trudno wydzielić ścieżkę rowerową jako część jezdni? Trudno,
bo to kosztuje.
    • Gość: Ponury Żniwiarz Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.tktelekom.pl 05.09.09, 14:24
      Niestety, większość starszych ścieżek rowerowych była tworzona kosztem
      przestrzeni chodników i traktów pieszych (vide Bulwary Wiślane, Włóczków, czy
      róg Dunin-Wąsowicza/Kałuży.
      Postrzeganie tych ścieżek było od początku i dalej jest takie, że rowerzyści
      mają wydzielony kawałek chodnika dla swojego ruchu, ale i tak są jedynie
      gośćmi u pieszych, więc nie ma się co dziwić na widok piechurów chodzących po
      ścieżkach rowerowych, narzekających na rowerzystów na
      chodnikach.
      A taki sposób ich postrzegania przenosi się naturalnie na nowe ścieżki; IMHO -
      problem nie do rozwiązania.
      Trzeba było od początku budować niezależne ścieżki rowerowe, niekolidujące ani
      z jezdniami, ani z chodnikami; teraz mleko się już wylało
      • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 14:38
        Dodam jeszcze, że kilka lat temu, będąc w Sopocie przeszłam się moim ulubionym w
        czasach studenckich bulwarem pomiędzy Sopotem a Jelitkowem. Tylko raz się
        przeszłam. Wystarczyło. Z części uroczej alejki spacerowej przy wydmach
        wydzielono ścieżkę rowerową, po której przemieszczała się z ogromną szybkością
        fala rowerzystów, ocierając się niemalże o spacerowiczów. O spokojnym spacerze z
        psem lub dzieckiem tylko pomarzyć. To było kilka lat temu, nie wiem, czy teraz
        sytuacja się poprawiła, bo nieprędko to miejsce odwiedzę. Mam uraz.
        • Gość: lusia Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.09, 15:21
          Straszne! Rodzice muszą w końcu pilnować dzieci (i psy) na spacerze, a nie puszczać je samopas! Skandal!
          • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 15:34
            Właśnie. Czyli prowadzić na krótkiej smyczy. Dzieci też. Zwłaszcza na spacerze
            wśród zieleni (np. na wałach Rudawy). Widać niektóre kobiety wolą być kolarzami
            niż matkami.
            • Gość: lusia Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.09, 23:49
              Matka oprócz tego, że jest matką powinna jeszcze dzieci wychowywać i przyswajać im warunki współistnienia w społeczenstwie w tym także uważanie na zagrożenia. Ponieważ dzieci są małe i nie potrafią przewidywać matki powinny robić to za nie, a nie nienawidzieć świat za to, że nie składa się z samych matek-polek, ale też z rowerzystów.

              (Nie sądzę, żeby jakiemukolwiek rowerzyście przyjemność sprawiało rozjeżdżanie dzieci ani pieszych.)
              • Gość: ? Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 02:12
                a ja mam pytanie do matki - co sądzisz o samochodach? Czy nie wydaje
                ci się, ze powinny zostać zabronione (no bo dzieci)?
                • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 10:59
                  Proponuję moim przedmówcom uważne przeczytanie mojego pierwszego postu, w którym
                  piszę o krawężnikach rozgraniczających część bezpieczną dla pieszego i część
                  niebezpieczną. Ja już jako bardzo małe dziecko byłam nauczona tego rozróżnienia.
                  A jeżeli znacie sposoby na wpojenie ludziom, jak się nie pogubić przy
                  niejednoznacznych,często sprzecznych oznaczeniach (nawierzchnia szara czy
                  czerwona? Bo na własne oczy widziałam i tak, i tak), to bardzo o informację.
                  • Gość: lusia Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 12:36
                    czasy się zmieniły. I dziwi mnie, że jesteś tym zaskoczona.

                    Jak się patrzy, gdzie się idzie to nie da się pogubić. Poza tym jak już pisałam dróg rowerowych jest jak na lekarstwo w zwiazku z tym pilnowanie przy nich dziecka nie jest wieczną udręką i spokojnie na tych paru przykładach można wytłumaczyć dziecku gdzie nie wolno mu wybiegać. (Z reszta co to za problem jak spacerujesz z dzieckiem w danej chwili powiedzieć mu, że to jest droga rowerowa i tam się nie biega? Nikt nie wymaga od dzieci, żeby recytowaly z pamięci wszystkie niebezpieczne miejsca.)
                    Najczęściej dzieci szaleją swobodnie po drogach rowerowych,j a troskliwi rodzice glupio się temu przyglądaja.
                  • Gość: nord Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.tktelekom.pl 08.09.09, 14:52
                    z oznaczeniem roweru a nie koloru. Taka informacja obrazkowa rowerek
                    narysowany. ale widać rozwój umysłowy coponiektórych jeszcze nie
                    osiągnąl tak wysokiego poziomu
            • Gość: NORD Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.tktelekom.pl 08.09.09, 14:48
              wiem co się dzieje na Bulwarach w Krakowie. pas pieszych jest
              zdecydowanie szerszy od pasa dla rowerów a i tak łajzy wchodza i
              jeszcze pretensje że się na nich dzwoni.
        • Gość: Karol Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 93.159.143.* 05.09.09, 16:25
          Przykro mi z powodu urazu :( Przypuszczam, że musiał być to uraz głowy.
          • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 16:41
            Rzeczywiście, w tamtej sytuacji o uraz głowy pieszego nietrudno. Ja nie winię
            rowerzystów, tylko projektantów. Bo jak się nie umie zaplanować ścieżki
            rowerowej, z której rowerzyści dosłownie się "wylewają" na boki, tak jest
            ciasno, a stłamszeni na SPACEROWEJ alejce przy wydmach ludzie muszą się trzymać
            co najmniej metr od linii (kto, do cholery, powinien zadbać o prawidłowy odstęp?
            Pieszy???), to chyba właśnie projektant miał uraz głowy.
            A może ja rozmawiam z projektantem?
            • Gość: ? Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 02:11
              może masz po prostu zbyt szeroki tyłek i dlatego się nie mieścisz na
              chodnikach?
              • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 11:07
                Myślałam, że na tym forum wszystkich obowiązują merytoryczne argumenty. I
                przeczytanie wszystkich postów, jeśli się chce zabrać głos. Np. wszystkie
                pozostałe wypowiedzi o złym projektowaniu tras rowerowych. Ale wygląda jednak na
                to, że racjonalne argumenty - przede wszystkim także pochodzące od innych
                internautów - do niektórych łbów nie trafiają.
            • Gość: NORD Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.tktelekom.pl 08.09.09, 14:56
              w krakowie przy Aleji Jana Pawła jest wydzielona scieżka dla
              pieszych oddzielona pasem zieleni od ścieżki rowerowej i nie
              pomogło. na głupotę pieszych nie ma rady. Jedyne pocieszenie to to
              że w razie koliżji z pieszym na ścieżce rowerowej pieszy ma
              przesrane.
        • Gość: hej Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 02:09
          pieprzysz coś jak potłuczona. Co ci przeszkadza wydzielona ścieżka?
          W normalnych krajach, gdzie takie ścieżki są od dawna, nikt nimi nie
          chodzi! Nawet w zwykłych czechach, jest tylko pas i namalowany rower
          na chodniku, a zaden pieszy się nie wpier.ala.
        • Gość: anja Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.209.68.171.getinternet.no 06.09.09, 12:07
          sciezka rowerowa w sopocie jest wyraznie oddzielona od pieszej - czesto pasem
          zieleni - wiec tylko ci kretyni, ktozy z malymi dziecmi sie na owa sciezke
          rowerowa wpakuja moga "narzekac" na rowerzystow. A nastepnym razem, sprawdz
          oznadzenia...
    • Gość: KRK Problemem jest złe oznakowanie ścieżek IP: *.zax.pl 05.09.09, 14:40
      Wiele kilometrów ścieżek, które ostatnio wybudowano nie są tak naprawdę
      drogami dla rowerów. Brakuje odpowiedniego oznakowania, choćby znaków C-13,
      które są głównym wyznacznikiem drogi dla rowerów. Po za tym jak już jest taki
      znak to czasami znajduje się z lewej strony ścieżki, co można by czasami
      odczytać jakby droga dla rowerów prowadziła trawnikiem albo co gorsza jezdnią.
      Z drugiej strony mamy znaki poziome i ogólnie mało wyróżniające się drogi dla
      rowerów od pieszych. W wielu krajach ścieżki rowerowe buduje się jako coś
      pomiędzy jezdnią, a chodnikiem, tzn. trochę wyżej od jezdni, ale niżej od
      chodnika i jeszcze oddzielone np. pasem zieleni czy barierką. U nas niestety
      można jedynie domniemywać, że asfaltowa część to droga dla rowerów, a ta z
      płytek to chodnik. A straż miejska raczej unika kontrowersyjnych sytuacji bo
      łatwo jest udowodnić że ta droga dla rowerów (co rowerzyści uznają za pewnik)
      jest tak na prawdę zwykłym chodnikiem.
    • Gość: idiota Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 213.134.164.* 05.09.09, 15:42
      Najlepiej każmy się wszyscy nawzajem mandatami, donośmy na siebie, zamiast
      wspólnymi siłami reformować chore prawo. Otrząśnijcie się w końcu Polaczki!
      • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 15:52
        Sęk w tym, że na reformę jak zwykle nie ma kasy. Bo jak władza każe maźnąć na
        chodniku białą kreskę, to uważa, że problem rozwiązany, bo wyszło się naprzeciw
        oczekiwaniom obywateli. A że nijak się to ma do racjonalnych rozwiązań, to nie
        ich sprawa. Oni są w porządku, przecież ścieżki rowerowe są.
      • Gość: janko Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.multi-play.net.pl 05.09.09, 19:05
        Swietnie sie nazwałeś, bo tylko idiota może cos takiego durnego
        napisać, wszędzie w cywilizowanym świecie nieprzestrzeganie
        przepisów jest karane i spróbuj spacerować po ścieżce rowerowej w
        Niemczech czy Stanach to zaraz odczujesz ulgę w portfelu
      • Gość: ko-yama Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.ghnet.pl 21.09.09, 10:31
        Chore prawo? A cóż chorego jest w tym, że przewidziano osobne drogi dla
        pieszych i rowerów?
    • Gość: gosc Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.chello.pl 05.09.09, 15:57
      mnie wkrzuaja piesi na rondzie mogilskim
      ludzie tam chodza, biegaja i nie patrza na rowerzystow
      raz mi taka jedna dziewczyna wbiegla tuz pod kolo , spieszyla sie chyba na
      drugi przystanek
      oczywiscie kraksa byla nieunikniona, ale starajac sie nie wpasc na nia
      zaczalem hamowac czym sie da i efekt byl taki ze jej sie nic nie stalo a ja
      lezalem jak dlugi
      dziewczyna tylko sie ogladnela i poleciala dalej, zadne przepraszam czy cos

      ludzie zachowajcie troche rozwagi, widzicie dobrze ze wokol was jest pelno
      sciezek rowerowych i co chwila rowerzysci smigaja a wy za nic to macie,
      uwazacie sie za wazniejszych i na nas zwalacie wine ze my nie uwazamy, sami
      stwarzacie zagrozenie

      wszedzie tam gdzie juz musicie przejsc przez sciezke rowerowa to sie chociaz
      rozgladnijcie i przystancie na 5 sekund


      • Gość: KRK Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.zax.pl 05.09.09, 16:05
        Niestety ścieżki są źle prowadzone, często najkrótsza trasa, podobna sytuacja
        jest na Rondzie Kocmyrzowskim. I tak piesi którzy się śpieszą często wybierają
        przejście ścieżką niż chodzenie chodnikami na około nadkładając drogi. Takich
        mamy projektantów - układ ładnie wygląda na papierze ale niestety z
        rzeczywistością nie ma wiele wspólnego. Bo to raczej rowerzyście jest łatwiej
        nadrobić drogi niż pieszemu.
        • Gość: Anastazy Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.2-0.pl 05.09.09, 18:06
          źle prowadzone ścieżki itd - autor listu ma na myśli równouprawnienie - jeśli
          rowerzysta na chodniku naraża się na mandat, to niech pieszy na ścieżce będzie
          traktowany analogicznie. Mnie też krew zalewa, jak lezie stado piechurów przez
          ścieżkę - nie ma czasem wyjścia i się wjeżdża na chodnik. Ale jeśli by znieść
          zakaz poruszania się po chodnikach (przy odpowiednich parametrach szerokości),
          to sprawa byłaby najbardziej optymalnie rozwiązana.
          • Gość: KRK Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.zax.pl 05.09.09, 18:39
            Rozumiem, że chodzi o równouprawnienie itd., ale czy nie warto tej sprawy
            rozwiązać u podstaw. Nigdy nie będzie takiej sytuacji że co 10m będzie stał
            strażnik miejski i karał mandatami. Z poza tym po co od razu stosować takie
            środki. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego piesi chodzą po
            ścieżkach, a rowerzyści jeżdżą po chodniku? A chodzi tu o to, że przeważnie
            stosuje się złe rozwiązania. Mało kto wie, że wzdłuż al. Pokoju, al. Andersa i
            innych asfaltowy pas wzdłuż jezdni nie był projektowany jako parking, tak jak
            jest teraz wykorzystywany, ale jako ścieżka rowerowa właśnie. Była ona
            oddzielona od chodnika pasem zieleni. Podobnie wygląd ścieżka z lat '90 wzdłuż
            al. Solidarności. Piesi na nią wchodzą, bo mają do dyspozycji szeroki chodnik
            otoczony zielenią, a rowerzyści nie jeżdżą po chodniku bo mają asfaltową
            ścieżkę. Nie trzeba w takich przypadkach stosować mandatów bo nikt nie łamie
            przepisów. A dzisiejsze ścieżki to niezrozumiały poprzeplatany łańcuch gdzie i
            pieszy musi co chwilę skręcać raz iść lewą stroną raz prawą i rowerzysta musi co
            chwilę uważać. Warto więc pomyśleć nad rozwiązaniami które z góry nie będą
            prowadzić do kolizji na linii pieszy-rowerzysta.
            • Gość: ko-yama Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.ghnet.pl 21.09.09, 10:36
              Pod Uniwersytetem Pedagogicznym też masz oddzielone pasami zieleni
              chodniki i drogę dla rowerów. Przejdź się i zobacz jak wygląda w
              praktyce przestrzeganie prawa. Ponadto odpowiem na pytanie "po co".
              Otóż po to by przepis nie był martwy i po to by zapewnić bezpieczeństwo
              pieszym i rowerzystom. By dany przepis był prawem musi zawierać
              hipotezę, dyspozycję i sankcję. Jeśli to ostatnie w praktyce nie
              istnieje to i całe prawo w praktyce nie istnieje bo nikt go nie
              przestrzega.
      • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 16:17
        Była już w Krakowie idea przystanków "drzwi w drzwi", żeby przesiadający nie
        byli zmuszeni do cwału na skrzyżowaniach, była idea wyprowadzenia ruchu poza
        obręb Alei. I co? Nic. Kolejne rozwiązania zamiast ułatwiać życie pieszym, są
        coraz bardziej dla nich UCIĄŻLIWE. Niedługo dojdzie do tego, że w niektórych
        miejscach miasta przejście 100 m będzie nas kosztować kwadrans. To jakiś absurd.
        Czy na tym ma polegać życie w mieście? A może po prostu Kraków jest zbyt ciasny?
        I jeszcze jedno. Jak pieszy stoi przed przejściem i podniesie rękę w górę, że
        chce przejść przez jezdnię, to na szczęście jest jeszcze wielu kierowców, którzy
        się zatrzymają. A ilu pędzących z pochyloną głową rowerzystów zauważy pieszego z
        uniesioną ręką? Ja wiem, że zatrzymać rozpędzony rower jest trudniej, ale
        dlaczego pieszy ma ponosić tego konsekwencje? Bo wychodzi na to, że rowerzysta
        będzie niedługo pępkiem świata, a wszyscy inni użytkownicy dróg będą musieli
        ponosić uciążliwości coraz to nowych, często nierealnych w danym miejscu
        roszczeń rowerzystów.
        • Gość: lusia Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 00:03
          A takie podnoszenie ręki, to jest gdzieś w kodeksie unormowane? Bo pierwsze słyszę o takim zwyczaju..
      • Gość: ktos Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 91.196.215.* 05.09.09, 22:16
        Nie byłoby takich sytuacji gdyby nie idiotyczny sposób wytyczania sporej części
        ścieżek. Wciska się je na siłę kosztem chodników tak, że często chcące nie chcąc
        pieszy na ścieżkę wejdzie bo albo nie ma innego wyjścia, albo po prostu tak jest
        wygodniej. Przykłady to ścieżki wytyczone wzdłuż bulwarów wiślanych pod Wawelem.
        Na siłę z traktu wybitnie spacerowego wytyczono ścieżkę rowerową która odcina
        ten trakt od ławek i schodów na wyższe tarasy. Nie dziwię się ludziom tam
        spacerującym że nagminnie idą ścieżką dla rowerów. Powinna być ona zlikwidowana
        a w jej miejsce powinien powstać trakt pieszo-rowerowy na którym piesi wprawdzie
        mieliby pierwszeństwo ale ruch rowerowy byłby dopuszczalny. Drugie takie miejsce
        to ścieżka na wysokości Politechniki. Wijąca się niczym zaskroniec i krzyżująca
        się z chodnikiem dla pieszych kilka razy. Oczywiście tutaj także trawnik odcięty
        został od chodnika przez ścieżkę. Aby uniknąć utrudnień tak dla pieszych jak i
        rowerzystów ścieżki powinny być wytyczane po pierwsze tam gdzie jest to
        niezbędnie konieczne (bez sensu jest ich wyznaczanie w strefie ruchu pieszego) a
        po drugie jako wydzielony pas jezdni a nie chodnika dla pieszych.
      • Gość: eberhard Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.chello.pl 06.09.09, 18:32
        jakiś czas temu miałem podobny przypadek na rondzie mogilskim: jadę ścieżką od
        strony lubicz w dół, dwie paniusie nagle stwierdziły, że skrócą sobie drogę,
        idąc ścieżką rowerową (nawet nie rozejrzały się, czy ktoś jedzie); wypadłem z
        zakrętu wbijając się w barierkę oddzielającą pieszych od rowerzystów... kiedy
        się podnosiłem, zobaczyłem dwóch strażników miejskich dosłownie dwa metry ode
        mnie - wyszczerzyli tylko zęby, mając pewnie ze mnie ubaw po pachy i poszli dalej...
        od tamtej pory postanowiłem, że już nie będę się przejmował pieszymi, którzy nie
        rozróżniają co jest chodnikiem, a co ścieżką rowerową (tym bardziej, kiedy są
        nawet rozdzielone dodatkowo np. jakimś pasem zieleni);
        dzisiaj albo wymijam pieszego w ostatniej chwili (jeśli idzie na przeciw mnie),
        albo bezczelnie i często dość boleśnie potrącam delikwenta...
        i choć to metoda mało "pokojowa" to wydaje mi się, że na chwilę obecną - jedyna!
    • Gość: krak Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.ak7.petroinform.com 05.09.09, 16:18
      Rower na chodniku jest mniejszym zagrożeniem i utrudnieniem niż na ulicy!
      Jazda po ulicy powinna być ostatecznością (chyba, że jest pusta).

      Jak jadę chodnikiem na rowerze to zawszę uważam na pieszych, nie poganiam ich,
      staram się omijać szerokim łukiem, ewentualnie grzecznie przeproszę i jadę dalej.



      • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 16:34
        I przyznam, że rowerzyści na chodniku (mam na myśli część dla pieszych) wcale mi
        nie przeszkadzają. W zasadzie nie spotkałam się jak dotąd (poza sporadycznymi
        "smarkaczami") z nieuwagą czy przepychaniem. I naprawdę, wolę takie sytuacje,
        gdy mnie rowerzysta przeprosi albo nawet zadzwoni dzwonkiem - niż wiecznie
        napięta uwaga, czy przypadkiem nie weszłam niechcący na ścieżkę rowerową, czy
        ścieżka jest koloru czerwonego, a może szarego, czy jest z kostki, czy z
        asfaltu, czy jest od strony jezdni czy od strony budynku, trawnika, , czy
        obejrzeć się w jedną czy w obie strony itp. A w wielu miejscach to się pieszy
        nawet do tyłu musi obejrzeć, co zupełnie jest niedopuszczalne na jezdni.
        Zwariować można.
        • Gość: lusia Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.09, 23:54
          "I naprawdę, wolę takie sytuacje, gdy mnie rowerzysta przeprosi albo nawet zadzwoni dzwonkiem - niż wiecznie napięta uwaga, czy przypadkiem nie weszłam niechcący na ścieżkę rowerową, czy ścieżka jest koloru czerwonego, a może szarego, czy jest z kostki, czy z asfaltu, czy jest od strony jezdni czy od strony budynku, trawnika, , czy obejrzeć się w jedną czy w obie strony itp."

          Aż się zastanawiam, czy jak chodzisz, to przynajmniej patrzysz pod nogi czy wdeptujesz w psią kupę czy nie... Bo jeżeli "wypatrywanie" drogi rowerowej to taki problem, to strach się bać.
          (Mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy!!)
          • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 11:18
            W samochodzie to ja mam oczy naokoło głowy nawet jako pasażer. I jakoś nigdy
            rowerzysta na jezdni nie był dla mnie intruzem.
            • tbarbasz Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? 06.09.09, 12:09
              Gość portalu: no_problem napisał(a):

              > W samochodzie to ja mam oczy naokoło głowy nawet jako pasażer. I jakoś nigdy
              > rowerzysta na jezdni nie był dla mnie intruzem.

              A nie zdarzyła Ci się nigdy taka sytuacja?
              Jedziesz sobie ulicę lub drogą, na której szerokość pasa ruchu to niecałe 3 m,
              brak pobocza i ciągły ruch w obie strony. Dozwolona prędkość 50 km/h - a przez
              Twoim autem pojawia się rowerzysta jadący 25 km/h. Nie możesz go wyprzedzić
              zgodnie z przepisami - a jako świadoma osoba nie chcesz tego robić "na żyletkę".
              Wreszcie trafia się spora luka w ruchu z naprzeciwka - wyprzedzasz, rozpędzasz
              się na tej 50, a za Tobą to samo robi jeszcze kilka aut. Jedziesz przepisowo bez
              problemów...

              Ale za chwilę - co za PECH! Czerwone światło! Stajesz grzecznie (za Tobą inni).
              Ale oczywiście NIE ROWER! Zadowolony z siebie rowerzysta przejeżdża boczkiem,
              boczkiem na "Pole position" i staje przed Twoim samochodem. W końcu zielone -
              ruszacie! Ale z auta z naprzeciwka również! Nie chcesz powodować zagrożenia i
              nie pchasz się przed rower - a więc znów czeka Cię kilka kilometrów z prędkością
              25 km/h - a może 20 km/h, jak dzielny rowerzysta się zmęczy, albo nawet wolniej,
              jak droga pójdzie pod górkę...

              Ja jadąc na rowerze w takiej sytuacji czuję się po prostu głupio (nie lubię
              przeszkadzać innym), a jadąc samochodem powtarzam mantrę "Człowieku, nie irytuj
              się...".
              • Gość: no_problem Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 12:21
                No, a za ciągnikiem albo za wozem z sianem nigdy nie jechałeś? I to na trasie,
                gdzie naprawdę zależy nam na prędkości. W mieście trzeba sobie takie opóźnienia
                spowodowane przez rowerzystę wkalkulować, nie ma rady. Zapchane samochodami
                miasto jest jeszcze bardziej irytujące, a jednak trzeba trzymać nerwy na wodzy.
                Oczywiście, ja jestem jak najbardziej za trasami rowerowymi, ale w europejskim
                wydaniu (powtórzę link z innego postu:
                rowery.free.ngo.pl/biuletyn/2001/kopenhag.htm
                ). A tymczasem wiele krakowskich rozwiązań jest po prostu żałosna. Ja już wolę
                rowery na jezdni i na chodniku, niż na bezsensownie i niefunkcjonalnie
                poprowadzonej trasie rowerowej.
                • tbarbasz Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? 06.09.09, 13:20
                  Gość portalu: no_problem napisał(a):

                  > No, a za ciągnikiem albo za wozem z sianem nigdy nie jechałeś? I to na trasie,
                  > gdzie naprawdę zależy nam na prędkości.

                  Nawet w rolniczych częściach Danii czy Holandii ruch wozów z sianem i ciągników
                  na drogach przelotowych jest mocno ograniczany.
                  Poza tym - ciągnik czy wóz z sianem wyprzedza się RAZ - bo na kolejnych
                  światłach nie przepycha się na "pole position". Zasadnicza różnica!!!

                  > W mieście trzeba sobie takie opóźnienia
                  > spowodowane przez rowerzystę wkalkulować, nie ma rady.

                  Mieszkałem sporo czasu w Holandii i nic nie musiałem wkalkulowywać.
                  Zarówno w małym Delft, jak i w sporym Amsterdamie ruch samochodowy i rowerowy
                  odbywa się w miarę płynnie.

                  > A tymczasem wiele krakowskich rozwiązań jest po prostu żałosna. Ja już wolę
                  > rowery na jezdni i na chodniku, niż na bezsensownie i niefunkcjonalnie
                  > poprowadzonej trasie rowerowej.

                  Zwróć uwagę na dane:
                  Kopenhaga to 88 km2 i 5700 mieszkańców/km2
                  Amsterdam to 130 km2 i 4500 mieszkańców/km2
                  Kraków to 327 km2 i 2300 mieszkańców/km2

                  To są naprawdę spore różnice! Zagęszczenie w Holandii czy Danii jest o wiele
                  większe - a odległości mniejsze. Dlatego właśnie rower tak dobrze się tam sprawdza.
                  Z Delft do Hagi (lub do Rotterdamu) jest bliżej niż z Bronowic do Nowej Huty.
                  Nie da się zrobić z Krakowa Kopenhagi, Delft czy nawet Cambridge - ale ze
                  ścisłego centrum (też jest małe) jak najbardziej tak. Ale w ścisłym centrum
                  dróg rowerowych ani nie potrzeba, ani nie ma gdzie wsadzić! Większych problemów
                  z różnicą prędkości też nie ma - w obrębie strefy "C" i tak w praktyce auta
                  jeżdżą "Tempo 30".

                  Zasięg "15 minutowy" to dla pieszego około 1,5 km, zaś dla rowerzysty
                  (spokojnego) to około 5-7 km - a to oznacza, że od E55 całe centrum Kopenhagi
                  jest pokryte zasięgiem roweru! W Krakowie odległości są 2 (lub więcej razy)
                  większe. Poza tym - o parkingach P+R p.Starowicz tylko ładnie gada, gada - bajki
                  opowiada...
                  Problemy, o których pisałem nie dotyczą ścisłego centrum. Na Szewskiej,
                  Grodzkiej, w Rynku więcej jest konfliktów rower/pieszy niż rower/samochód. To są
                  problemy np. ul.Mackiewicza i dalej w kierunku Zielonek, Marszowca itp.
                  Jest droga rowerowa alternatywna do Armii Krajowej. I Bardzo Dobrze. Ale jeden
                  rower nie wstrzyma ruchu na tej alei - a na wąskiej drodze do Zielonek, Rząski,
                  Mydlnik itp. jak najbardziej tak. A tymi drogami naprawdę jeździ sporo rowerów -
                  w dni powszednie do pracy, na uczelnie itp. w weekendy rekreacyjnie.
      • Gość: Krzysztof K. brawo dla gościa krak IP: *.fema.krakow.pl 05.09.09, 18:02
        Gościu krak - gdyby było więcej takich jak Ty. Rzeczywiście powinno się jeździć
        po chodnikach a nie po jezdni. I rzeczywiście wymaga to wolniejszej jazdy i
        bacznego obserwowania pieszych. Niestety większość rowerzystów jeździ złośliwie:
        po jezdniach złośliwie tamując ruch, po chodnikach spędzając pieszych i
        powodując stan permanentnego zagrożenia. Z ścieżkami też sytuacja nie jest taka
        prosta: najczęściej powstały przez zdecydowane zawężenie już i tak wąskich
        chodników. Poza tym wcale do rzadkości nie należy zjawisko jazdy przez
        rowerzystów np. jezdnią pomimo, że obok jest ścieżka rowerowa (np. ulica
        Krupnicza w Krakowie).
    • Gość: Nie chodzi o wojne Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 05.09.09, 16:23
      Nie chodzi o wojne między pieszymi a rowerzystami. Zawsze sie zdarzy
      ze pieszy przejdzie po sciezce albo rowerzysta przejedzie po
      chodniku. Chodzi o zachowanie zdrowego rozsądku przez straznikow,
      gdyz mam watpliwosci czy rzeczywiscie chodzi im o utrzymanie
      porzadku publicznego, czy raczej o zdobycie latwej kasy. Szkoda ze z
      rownym zapalem nie zajmuja sie innymi sprawami, z ktorych nie ma
      pieniedzy. Rozumiem karanie rowerzystow, ktorzy jezdza brawurowo czy
      zasuwaja z zawrotna predkoscia po chodniku. Ale bez przesady, zeby
      karac wszystkich rowerzystow, ktorzy przejada chocby kawalek po
      chodniku, podczas, gdy ludzie potrafia pruc po miescie 90km/h.
      Na calym swiecie promuje sie ruch rowerzystow. W Krakowie powietrze
      jest skazone kilkakrotnie ponad norme, ale rowerzystow sie pietnuje.
      Czy straznicy miejscy nie potrafia myslec przyszłościowo? Zastanwiam
      się, czy w ogóle potrafią myśleć, czy jedyne co mają przed oczami to
      kasa.
    • Gość: rowerzysta Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 80.50.54.* 05.09.09, 16:34
      Strażnicy i Policjanci są za głupi, żeby ukarać pieszego zresztą nie
      mają podstawy !
    • Gość: wsx Publicznie stawaim pytanie do rzrcznika SM !! IP: *.net.autocom.pl 05.09.09, 16:54
      Panie Rzeczniku Krakowskiej SM publicznie proszę o przedstawienie ilości
      interwencji oraz mandatów karnych zastosowanych wobec pieszych na ścieżkach
      rowerowych !!!! . Lub proszę publicznie przyznać iż SM ten temat NIE
      INTERESUJE !!!!!!!!!!!!
    • Gość: K Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.chello.pl 05.09.09, 17:02
      Prawda jest taka, ze dopoki sie nie zacznie jezdzic problemu sie nie
      dostrzega. Kiedys moja kumpela narzekała, że 'wszędzie te rowery, dzwonią i
      dzwonią'. Ostatnio z mężem kupili sobie własne 'dwa kółka' i jezdzą na
      spacery. I co? Jej pierwsze spostrzeżenie brzmiało: 'Jej, nie wiedziałam, ze
      to takie denerwujące jak ludzie chodzą po sciezkach dla rowerow. Nikt na nie
      nie uważa!'.

      I co? Pozniej ja sobie jadę grzecznie sciezką dla rowerów niedaleko Wawelu, a
      tu nagle mamusi jakiejs sk....syneczek ucieka, mama go nawet specjalnie nie
      goni, młody przewraca się wprost pod koła mojego roweru. Zatrzymałam się, bo
      akurat zwrócilam uwage na tego gn...ja. I padł na środku ściezki, ja stoje i
      zastanawiam sie - postawic rower obok i pomoc mu? Mama wyglada na młodą
      dresiarke jeszcze mnnie zwyzywa od pedofili... Nie. I co? - Młody leży w
      poprzek ściezki, macha nóżkami, ludzie spacerują, wiec nie chce sie im pod
      nogi pchac, a mamusia zero reakcji.

      NO piep*zone społeczenstwo!
      • Gość: no_problem Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.55.classcom.pl 05.09.09, 17:18
        Kłopot w tym, że pieszy sobie może kupić rower i zdanie zmienić. Ale Ty nigdy
        nie będziesz mamusią - ani dresiarską, ani żadną inną. Więc chyba nigdy się nie
        przekonasz na własnej skórze, jak ciężko czasami smarkacza upilnować. Pewna jest
        tylko smycz, a najlepiej klatka.
        A smarkacza, jak już jest, to nie odstawisz do garażu. Przez kilka lat MUSISZ
        być za niego odpowiedzialny, bez przerwy, świątek i piątek.
        I znowu docieramy do sedna, o którym wcześniej pisałam. Że nawet małego
        dzieciaka można nauczyć ostrożności przy krawężniku, ale żeby potrafił
        zinterpretować maźniętą na chodniku kreskę? Więc dla mnie debilami są ci, co
        odgradzają ścieżkę rowerową od chodnika "znakami umownymi". Proszę mi
        odpowiedzieć, czy np. ścieżka rowerowa ma być z czerwonej kostki, a chodnik z
        szarej, czy na odwrót? Bo w Polsce jest całkowita dowolność. Ciekawe, jak swoje
        dziecko nauczysz jednoznacznie i szybko zidentyfikować ścieżkę rowerową.
        • Gość: lusia Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 00:01
          Pilnować trzeba cały czas. To, że oznaczenia są umowne i dziecko ich nie rozróżnia nie zwalnia rodziców z obowiązku kontroli.

          W Krakowie większość ulic nie ma dróg rowerowych. Problem pilnowania dzieci w tych miejscach gdzie dorga rowerowa jest oddzielona symbolicznie od chodnika, jest również "symboliczny".
          • Gość: no_problem Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 11:57
            Dziecku w wieku wczesnoszkolnym rodzice często nie są w stanie zapewnić opieki w
            drodze do szkoły. Dlatego w wieku 7 lat ma ono prawo samodzielnie pokonywać tę
            trasę. Ale widać nie znasz kompletnie psychiki dzieci (różnych dzieci, nie mówię
            o jakichś wyjątkowych przypadkach), skoro nie wiesz, jak gapiowate,
            nieobliczalne i nieuważne mogą być w tym wieku pomimo intensywnej edukacji
            dotyczącej bezpieczeństwa.
            I potem z jednej strony wydaje się kasę na przeróżne "panie STOP" i edukacyjne
            akcje policyjne, a z drugiej strony pod naciskiem lobby rowerzystów kleci się
            naprędce absurdalne zawijasy tras rowerowych, których część nigdy się nie
            powinna znaleźć tam, gdzie się znalazła.
            • Gość: lusia Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 12:31
              Wyobraź sobie że wiem jakie niobliczalne potrafią być dzieci. nie chcialabym Cię pouczać, bo w końcu ty jesteś m/atką swoich dzieci, ale czy nie najprostszym sposobem jest przejście z dzieckiem od domu do szkoły i zwrócenie mu uwagi gdzie jest niebezpiecznie, gdzie są drogi rowerowe itp. ?????
              I uzmysłowić mu skutecznie, że włażenie pod rower jest porównywalnie bolesne co włażenie pod samochód.

              B
            • Gość: NORD Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.tktelekom.pl 09.09.09, 07:59
              mam córkę 5- letnią i naprwdenie musiałem się zbyt starac żeby jej
              wytłumaczyc co to jest ulica i ścieżka rowerowa i ze ma się od tego
              trzymać z daleka ale widać jej iloraz inteligencji jest zdecydowanie
              wyższy od twoich umiejętniści Wychowawczych. Mało tego wielokrotnie
              moje córka zwracała mi uwage jak za bardzo zbliżyłem się do białej
              lini oddzielającej ścieżkę rowerową od części dla pieszych.
        • Gość: . Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.ifj.edu.pl 07.09.09, 09:33
          >Ciekawe, jak swoje
          dziecko nauczysz jednoznacznie i szybko zidentyfikować ścieżkę
          rowerową.<
          Rozumiem, że zrozumienie piktogramu - rysunek roweru namalowany na
          ścieżce rowerowej co kilka metrów - jest dla Ciebie zbyt
          wyszukanym "znakiem umownym"...
        • Gość: NORD Re: Kupcie rower - pozniej pogadamy IP: *.tktelekom.pl 09.09.09, 07:53
          na Ścieżce rowerowej jest znak poziomy ( namalowany rower) ja pi....
          co za tłumok.
    • Gość: ... Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.tktelekom.pl 05.09.09, 17:30
      ""moje obserwacje sa takie;straz miejskie nie czepia sie kierowców
      samochodów zaparkowanych na chodnikach wedlug mojej wiedzy odległośc
      od budynku ma byc 1,5m 90% pojazdów jest zaparkowanych niewłaściwie
      Radni bezradni nie potrafia wyegzekwować dla tych którym maja SŁUŻYC
      !!! wyznaczenia pasa ruchu dla rowerów na jezdni , jest to możliwe
      praktycznie na wszystkich jezdniach w Krakowie tylko przez polańskich
      filozofów tego się nie robi natomiast wytycza się na chodnikach nie
      odgrodzone niczym ścieżki rowerowe przykładem kretynizmu jest plac
      Matejki nie wydzielono pasa dla rowerów na jezdni i następnie
      miejsca parkingowe bo decyduje o tym inteligencja robotniczo chłopska
      tłumaczą że kierowcy by zajmowali pas dla siebie i tak dalej ble,ble
      Wychodzi na to że jest to celowa robota żeby grabić ludzi w imię
      prawa kto w tym kraju komu służy społeczeństwo władzy cz władza
      społeczeństwu ??????"
      AMOK CZY CO? obsesja nadawania jedni na drugich a cieszą inni ci co
      wlepiają mandaty przez tyle lat wolno było jeździć Floriańska i
      nikomu to nie przeszkadzało teraz podobno w wolnym demokratycznym
      kraju państwo policyjne opłacane przez podatników sami sobie
      utrzymujemy swoich prześladowców .Dlaczego sprawy proste są tak
      skomplikowane???
    • dystansownik Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? 05.09.09, 18:40
      Co do sytuacji na rondzie mogilskim to według mnie jest tam nie najlepiej dla
      rowerzystów. Często tam wsiadam do tramwaju i sam widzę jak ludzie się
      zachowują. Nawet na fragment ścieżki oddzielony od chodnika potrafią wejść
      jakby nigdy nic.

      Jeśli chodzi o ogólne poruszanie się na rowerze to chyba już zawsze będzie z
      tym problem. Na chodnikach rowerzystów nie chcą, bo przepisy, bo piesi, a w
      centrum miasta nawet źle zaparkowane auta nie pozwalają przejechać, bo mało
      kto zachowuje te 1,5 m (ciekawe gdzie straż miejsca wtedy jest). Na ulicach
      rowerzyści mają problem z samochodami (każdy widzi jak jeżdżą i jak jest
      niebezpiecznie), a samochody z rowerzystami (bo trzeba ich omijać, albo wlec
      się za nimi). Natomiast ścieżek rowerowych dalej jest bardzo mało i pozostaje
      tylko wybór chodnik czy ulica (albo rezygnacja z roweru).
    • tbarbasz Wiatr w oczy... 05.09.09, 19:11
      Nie jeżdżę do pracy rowerem. Jeżdżę samochodem bo to i wygodnie i jak się
      jedzie w dwie osoby sporo taniej od "zbiorkomu" - a mieszkam pod Krakowem
      (autobus linii 2xx co 1.5 h, potem dwie przesiadki...).
      W sobotę i niedzielę staram się używać roweru. I tak naprawdę nie czuję się
      dobrze, bo zdaję sobie sprawę, że zawsze komuś przeszkadzam. Jadę sobie
      wolniutko chodnikiem (15-20 km/h) - jestem za szybki, bo przecież piesi chodzą
      wolniej, przenoszę się na jezdnię - pomimo, że staram się pojechać szybciej
      (25-30 km/h) jestem zbyt wolny, nawet dla tych, co jadą przepisowe 50 km/h.
      Ulica jest wąska (pasy ruchu po ca. 3 m), ciągły ruch z przeciwka - no i efekt
      oczywisty: ja na czele - a za mną kilka samochodów, których kierowcy
      "dojrzewają". A wyprzedzić zgodnie z przepisami to mnie się na tej drodze po
      prostu nie da!
      Pewnie, że mogę mieć to wszystko w d... , bo "my nie tamujemy ruchu, my
      jesteśmy ruchem". Ale jakoś nie czuję się wtedy lepiej - po prostu i tak wiem,
      że przeszkadzam innym - co prawda zgodnie z prawem, ale i tak jakoś mi głupio!
      Dlatego, jak już mnie wyprzedzą - to pomimo, ze mogę i wiem, że mi wolno nie
      przepycham się na najbliższym skrzyżowaniu na "pole position" - aby nie
      doprowadzać do powtórki z rozrywki (ja znów na czele - a za mną...).
      Pół biedy, jeśli wzdłuż jezdni jest pusty chodnik (na szczęście tak jest na
      mojej trasie "do miasta"). Zbudowano go, fajny jest i właściwie nikt po nim
      nie chodzi. Jadę więc sobie jak chcę nikomu nie przeszkadzam, nie narażam się
      - pełna kultura! Ale przecież po chodnikach, po których naprawdę chodzą piesi
      jeździ się fatalnie! Każdy, kto przekracza tam 7 km/h ryzykuje kolizję z
      pieszym! Spędzać pieszych z chodnika? A jakim prawem?
      "Drogi tylko dla rowerów" - HA. Mam po drodze kawałek i korzystam. Jeśli jest
      poprowadzona osobno - to jest nadzieja, że będzie OK. Jeśli wydzielona z
      chodnika - jest traktowana jak chodnik. Ale i na ścieżce często czuję, że
      komuś przeszkadzam! Jadę sobie swoje 25 km/h - z naprzeciwka jedzie
      sympatyczna Pani, uśmiechamy się do siebie, już mamy się minąć - a tu nagle
      gwizd-świst pomiędzy na wpada na rowerze gostek wpatrzony w przednie koło i
      nie odbierający w zasadzie żadnych impulsów z otoczenia (oczywiście w
      słuchawkach na FULL). Taki rowerowy odpowiednik starego BMW z ciemnymi szybami
      (ma oczywiście ciemne okulary) z dudniącym UMCA-UMCA systemem klasy "Low
      Fidelity". I czar prysł, nasze uśmiechy zgasły i oczy już się nie spotkały.
      Znowu komuś przeszkadzałem!!!

      Jak jeździć na rowerze - i nikomu nie przeszkadzać??? Oto jest pytanie!!!
      • Gość: KIEROWca Re: Wiatr w oczy... IP: *.acn.abpl.pl 06.09.09, 09:59
        Jedna z mądrzejszych wypowiedzi.
        Konieczna jest szersza perspektyw ,raz samochodem ,raz rowerem.
        Wg mnie ,dla rowerów przy obecnym stopniu rozwoju motoryzacji ,nie
        ma miejsca na drogach ,ulicach.
        Na chodnikach(też ściezki rowerowe połączone z chodnikiem) w
        centrach miejscowości też nie-małolaty wpatrzone w przednie koła.
        Spytajcie jescze tirów.
        • Gość: Leccinum Re: Wiatr w oczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 10:12
          Ten "obecny stan rozwoju motoryzacji" to jej prowincjonalna, Polska wersja.
          Samochód jest w tej wizji atrybutem sukcesu i jednym z wyznaczników wartości
          człowieka. Aż trudno uwierzyć, że tak duża część społeczeństwa jest tak bardzo
          niedojrzała pod tym względem. Wyższy niż w Polsce "stan rozwoju motoryzacji" w
          krajach Europy Zachodniej nie przeszkadza temu żeby, na przykład w Kopenhadze
          większość podróży po mieście była odbywana za pomocą rowerów.
          To nie motoryzacja jest w Polsce tak dobrze rozwinięta tylko raczej cywilizacja
          tak słabo.
          • Gość: no_problem Re: Wiatr w oczy... IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 12:06
            "Tradycyjna ścieżka jest jednokierunkowa, ma przynajmniej 2 metry szerokości i
            biegnie pomiędzy chodnikiem a jezdnią, od których jest wyraźnie oddzielona
            krawężnikami. Wszystkie te elementy znajdują się na różnych poziomach (najwyżej
            chodnik, niżej ścieżka, a najniżej jezdnia). Dzięki temu zapewnia się
            rowerzystom bezpieczeństwo i komfort jazdy. Kiedy ścieżka dochodzi do
            skrzyżowania krawężniki znikają, natomiast kolor nawierzchni ścieżki zmienia się
            na niebieski, sygnalizując kierowcom, że muszą ustąpić pierwszeństwa jadącym po
            niej rowerzystom. Ilość kolizji na skrzyżowaniach dzięki temu zmniejsza się, a
            poczucie bezpieczeństwa rowerzystów wzrasta." (Polityka rowerowa Kopenhagi,
            rowery.free.ngo.pl/biuletyn/2001/kopenhag.htm).
            Najpierw trzeba zacząć od odpowiedniej infrastruktury i ujednolicenia
            standardów, a potem można żądać od społeczeństwa dojrzałości.
            • Gość: Leccinum Re: Wiatr w oczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 12:15
              Pewien radny XI dzielnicy Krakowa próbował kiedyś zainicjować budowę dróg
              rowerowych w dzielnicy. Pozostali radni utrącili pomysł argumentując, że rowery
              jako środek transportu są anachroniczne.
              Kto ma prowadzić racjonalną politykę w tym zakresie? Radni, posłowie i
              urzędnicy, którzy uważają, że swoimi samochodami powinni móc wszędzie dojechać?
              • Gość: no_problem bezradni(?) radni IP: *.55.classcom.pl 06.09.09, 12:28
                Temat radnych to chyba nowy temat-rzeka. Większość władz widzi tylko koniec
                własnego nosa i pilnuje własnego interesu. Ale może dobry jest właśnie taki
                medialny harmider wokół problemu, bo pod naciskiem społecznym czasami ktoś u
                góry ruszy d... i coś sensownego zrobi. Choćby dla rozgłosu przed wyborami.
                Czynniki wyższe z pewnością takie fora czytają.
                Dlatego istotne jest, aby na forum były naprawdę merytoryczne wypowiedzi,
                ewentualnie znacząca statystycznie liczba opinii na tak lub nie. Pyskówki
                naprawdę niewiele wnoszą.
                • the_rapist Widzialem gdzies taki rysunek 06.09.09, 17:29
                  Narysowany samochod i obok rower, podpisy odpowiednio ''Europa 1950'' i ''Europa
                  2000''.
                  Pod spodem rower i samochod i podpisy ''Chiny 1950'' i ''Chiny 2000''.
                  Smieszne jest to, ze Polska bardziej pasuje do modelu chinskiego.
    • Gość: MAX Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 77.236.12.* 05.09.09, 19:34
      Jak najbardziej masz rację - powinno się karać wszystkich, pieszych
      również. Niestety ale u nas, jak w każdej grupie ekonomicznej,
      społecznej, czy tez zawodowej 70% to matoły/debile/egoiści itd ...
      Takie mamy społeczeństwo.
      I tak samo zarówno większa część kierowców/rowerzystów/pieszych ma w
      d... zasady, przepisy, kulturę. I w każdej z tej grup znajdziemy
      takich ciołków.
      I nie można mówić, że piesi to matoły, albo rowerzyści to matoły, bo
      w każdej z tych grup jest część dobrych i część złych.

      A co do rowerystów - ostatnio na Dobrego Pasterza (ścieżka rowerowa
      dwukierunkowa) zwróciłem uwagę rowerzyście (Pan w słusznym wieku,
      ale wysportowany, ubrany jak profesjonalny kolarz) jadącemu jezdnią
      (!) że blokuje samochody, które nie mają tam go jak wyprzedzić, a on
      ma przecież ścieżkę rowerową. On na to - że to co że jest ścieżka,
      jak on nią jeździc nie musi... Może robić jak chce.
      Zatkało mnie ...
      Następnym razem barana potrącę.

      I ciekawe, czy znalazłbym rowerzytę, który zwróciłby mu uwagę, nie
      sądzę... A krzyki o nowe ścieżki - do samego nieba. ...
      • Gość: ? Nie wiem o co tu chodzi???? przecież IP: 77.236.12.* 05.09.09, 19:42
        nie wiem o co tu chodzi i w liście i w wypowiedziach :-)


        dlaczego piesi nie mogą niby chodzić po ścieżkach rowerowych-
        - czyli rozumiem po jakichś wyjeżdżonych przez pola, łąki, lasy
        przez rowery ścieżkach...


        co innego gdyby chodziło o drogi dla rowerów - ale ten termin
        raczej nie był tutaj dotąd używany zbyt POwszechnie....
        • Gość: MAX Re: Nie wiem o co tu chodzi???? przecież IP: 77.236.12.* 05.09.09, 19:47
          Jestes głupkiem czy udajesz ??
          • Gość: ? Re: Nie wiem o co tu chodzi???? przecież IP: 77.236.12.* 05.09.09, 21:06
            Obywatelu Max

            proszę bez ataków osobistych
            czy nie masz innych argumentów :-)
    • marimanta Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? 05.09.09, 21:53
      Co z pieszymi? Właśnie.
      Ulica Królewska - odcinek po parzystej stronie. Przedpołudnie.
      Józefitów. Przejście dla pieszych - prawie 100 % rowerzystów nie zsiada z roweru. Wjeżdżają na dosyć szeroki chodnik i pedałują zawzięcie osiągając dużą prędkość. Dziki slalom między starszymi, niezbyt sprawnymi osobami, dziećmi, zwierzętami wyprowadzanymi na spacer. A niech uważają, bo PAN / PANI jedzie. Kolejne przejście dla pieszych - Konarskiego. I tutaj nikt nie zsiada z roweru. Moment i kolejny rowerzysta znika w perspektywie ulicy.
      Aż dziw, że jeszcze nie doszło do tragicznego wypadku.
    • Gość: m Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.autocom.pl 05.09.09, 22:06
      ciesze sie ze tyle wpisow jest pod tym listem i pod poprzednim, swiadczy o tym
      ze problem istnieje i ze ludzie chca cos z tym zrobic, zarowno piesi jak i
      rowerzysci. dobrym pomyslem byloby pozwolenie jezdzic rowerzystom pod prad na
      ulicach jednokierunkowych, to ulatwiloby poruszanie sie rowerem na wielu ulicach
      • Gość: ? Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 77.236.12.* 05.09.09, 22:10
        tudzież wyeliminowałoby sporą ich część :-)

        zresztą jeszcze miesiąc zaczną się przymrozki
        i 97% rowerzystów zniknie do wiosny, problem się odłoży...
    • Gość: wenge Bzdura -Rowerzyści to wy jesteście zakałą dróg !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 02:13
      eTo w jak "LUŹNY" sposób wielu rowerzystów traktuje przepisy ruchu
      drogowego sprawia ,że stają się prawdziwą zakałą Krakowa.
      Podam kilka przykładów które nagminnie spotykam:
      1. Ruch ulicą Wawrzyńca - nie respektowanie jednokierunkowości tej
      ulicy i jazda pod prąd - fakt że nie doszło tu jeszcze do wypadku
      zawdzięczać można tylko dużej szerokości tej ulicy i czujności
      kierowców włączających się do ruchu po tej ulicy.
      2. Jazda pod prąd ulicą Józefa , Bożego Ciała , Berka Joselewicza ,
      Meiselsa i innych - zupełnie jakby przepisy was nie dotyczyły a ruch
      tymi drogami pod prąd to igranie ze swoim życiem - drogi są wąskie a
      kierowcy ( szczególnie włączający się do ruchu ) zupełnie nie
      spodziewają się pojazdów jadących pod prąd.
      3. Ścieżka i chodnik rowerowy nad Wisłą - To nie pieszy wchodzą na
      ścieżkę!!! to rowerzyści nagminnie wkraczają na część dla pieszych i
      to tylko dlatego , że jadą obok siebie albo ze względu na jadące
      rowery z przeciwka wyprzedzają wolniejszych rowerzystów prawą stroną-
      nie mówiąc o łamaniu przepisów KD - wyprzedzaniu prawą stroną ( nie
      obowiązuje?)
      4. Przejeżdzanie na rowerze przez przejście dla pieszych - kierowca
      korzystający z prawa warunkowego skrętu w prawo ocenia sytuację na
      drodze uwzględniając ewentualne pojawienie się na przejściu pieszego
      mającego małą prędkość a nie pojazdu który często porusza się
      szybciej niż on sam - przepis ten wymyślono tylko dla waszego
      bezpieczeństwa.
      5. I na koniec jazda wąskimi chodnikami chociażby takimi jak wzdłuż
      ulicy Westerplatte( sic! przecież są całe planty) lub Krowoderską .
      Odrębną sprawą jest karanie takiego rowerzysty który coprawda
      faktycznie łamie przepis poruszając się chodnikiem , ale nie stwarza
      żadnego zagrożenia w ruchu pieszym (mało uczęszczany , szeroki
      chodnik) z uwzględnieniem pełnego pierszeństwa pieszych- i twierdzę
      że takie wykroczenie warte jest co najwyżej pouczenia SM lub policji
      która niestety często jest nadgorliwa w takich przypadkach.
      Rowerzyści!!! jesteście takimi samymi użytkownikami drogi jak inni
      więć stosujcie się do Przepisów Kodeksu Drogowego przede wszystkim
      dla własnego dobra !!! Bo mandat to tak naprawdę najmniejsze zło,
      które może się wam przydarzyć . W spotkaniu z samochodem jesteście
      bez szans nawet przy minimalnych prędkościach ,a dodatkowo jeśli
      będziecie winni wypadku drogowego narażacie się na płacenie
      odszkodowania ( w większości nie jesteście ubezpieczeni) za
      poczynione szkody bez względu na to czy potrącicie pieszego (
      złamiecie mu rękę , nogę itp) czy też uszkodzicie samochód będziecie
      musieli zapłacić z własnej kieszeni.
      I jeszcze jedno : na kursach na Prawo Jazdy uczą Ograniczonego
      Zaufania do innych użytkowników drogi i to jest moim zdaniem
      NAJWAŻNIEJSZA ZASADA poruszania się po drogach - trzeba mieć oczy
      dookoła głowy i w szczególności mieć baczenie na "słabszych
      użytkowników drogi" a więc w waszym przypadku to są PIESI .
      Uczcie się więc KD , stosujcie w praktyce trzymając się tej
      ostatniej ZASADY dla waszego dobra i innych użytkowników drogi.
      Chciałbym zmienić zdanie o was : nie wyjeżdzać samochodem na ulice
      Krakowa z obawą ,że mogę połamać za chwilę jakiegoś niefrasobliwego
      rowerzystę , nie wychodzić na spacer nad Wisłę z obawą że zaraz
      zostanę staranowany przez pewnego siebie sprintera .
      Podejrzewam jednak ,że jednak jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie nim
      coś się w tym temacie zmieni.
      • Gość: NORD Re: Bzdura -Rowerzyści to wy jesteście zakałą dró IP: *.tktelekom.pl 09.09.09, 08:23
        jestem pieszym, kierowcą i rowerzystą więc znam problem z trzech
        stron i tylko wtedy jest się w stanie poznać wszystkie konfliktowe
        zachowania. Zrozumieć można pieszego na ścieżce połączonej z pasem
        dla pieszych, rozumię kierowców wlekących się za jadacym rowerem,
        ale nie moge pojąć sytuacji gdzie pieszy lezie oznakowana drogą
        rowerową oddzieloną metrowym pasem zieleni od chodnika dla pieszych.
        I co w takim przypadku?????? Jest to dokłądnie taka sama sytuacja
        jakby pieszy szedł sobie srodkiem ulicu tamując ruch samochodów. NIE
        MA PRAWA GO TAM BYĆ. Jezeli dojdzie do kolizji z rowerzysą na takiej
        oznaczonej ścieżce pieszy ma przesrane.
        • Gość: wenge Re: Bzdura -Rowerzyści to wy jesteście zakałą dró IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 12:21
          Ja też nie rozumię postępowania pieszego w takim wypadku -jedyna
          słuszna odpowiedź !!! Bo nie tak powinnien zachowywać się pieszy(
          podstawy ruchu drogowego powinien znać) Natomiast odnośnie kolizji
          pieszy -rowerzysta na ścieżce rowerowej to nie jest już tak jak
          piszesz . Przepisy kodeksu drogowego obligują wszystkich
          poruszających się "pojazdami drogowymi "( w tym rowerzystów)
          do "zasady ograniczonego zaufania" oraz zachowania szczególnej
          ostrożności w ruchu drogowym i podobnie jak na drodze , na ścieżce
          rowerowej pieszy jest traktowany jako "słabszy uczestnik" ruchu
          drogowego ( wolniejszy ) w związku z tym jeśli dojdzie na ścieżce
          rowerowej do kolizji , uszkodzenia ciała i niesprawności trwałej (
          np wybicie zęba) lub przekraczającej 7 dni w tej sprawie toczyć
          będzie się postępowanie karne i sąd orzeknie o winie z
          uwzględnieniem "braku zachowania szczególnej ostrożności" przez
          rowerzystę - każdy taki przypadek jest oceniany indywidualnie. I na
          nic się tu zda argumentacja że pieszy był tam gdzie "niepowinno go
          być" - nie usprawiedliwia to rowerzysty w przypadku gdy udowodni się
          mu możliwość uniknięcia takiej kolizji!!!.
          Znam z autopsji taką sytuację - poruszając się samochodem potrąciłem
          pieszego który "wtargnął na jezdnię na pasach przy czerwonym
          świetle" wprost pod koła mojego samochodu - policja postawiła mi
          właśnie ten zarzut " brak zachowania....." kierując sprawę do
          prokuratury ( jako nieumyślnego spowodowanie uszkodzeń ciała ) i w
          ty przypadku uratowały mnie tylko zeznania innych pieszych (
          świadków ) którzy zgodnie zeznali , że poszkodowany sam pchał się
          pod koła ,że wtargnął na ulicę i "sam sobie jest winien". W innym
          wypadku przeciwko moim słowom byłaby tylko opinia policji ( która
          jako opinia "instytucji zaufania publicznego" jest ważniejsza" dla
          prokuratury czy też sądu) i zapewne skończyłoby się to niewesoło dla
          mnie .
          Jest w tym jednak pewna logika , bo wyobraźmy sobie o ile wzrosłaby
          liczba wypadków gdyby kierowca, rowerzysta mógł bezkarnie potrącić
          pieszego na drodze ( ścieżce rowerowej), który nieprawidłowo się po
          niej porusza.
          Piszę o tym ku przestrodze rowerzystów i kierowców samochodów i
          życzę wszystkim rowerzystom jak najmniej pieszych na ścieżkach ,ale
          też jak największej uwagi na wszystkich drogach.
          A na marginesie osobiście znam 1 ścieżkę rowerową oddzieloną od
          ścieżki spacerowej ( droga nad Wisłą od mostu Kotlarskiego w
          kierunku zapory ) gdzie ostatnio w trakcie około 30 minutowego
          spaceru nie zauważyłem na ścieżce rowerowej ani jednego pieszego ,
          natomiast w tym samym czasie po ścieżce spacerowej przejechało
          kilkunastu rowerzystów i bynajmniej nie były to uczące się jazdy
          dzieci do lat 10 .Pocieszające jest to ,że jednak znakomita
          większość rowerzystów korzystała ze "swojej ścieżki".
          wenge
    • wybitniemadry chodniki sa dla pieszych baranie 06.09.09, 03:39
      zacznij pakowac w rozum nie w miesnie
    • Gość: krakus Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 08:30
      Sam okazjonalnie uzywam roweru, jednak uwazam, ze powinno sie zakazac
      jezdzenia nimi po Plantach na calej ich dlugosci. Rowerzysci przewaznie jezdza
      tutaj z duza predkoscia, i kolizje z pieszymi dla ktorych ten trakt byl od
      poczatku przeznaczony sa nieuniknione. Rowniez powinno sie zwrocic wieksza
      uwage straznikow na przejazdy samochodow po Plantach na odcinku Podwale - tyl
      Muzeum Archeologicznego, coraz czesciej wykorzystywanego dla celow komercyjnych.
    • Gość: wszyscy cykliści!! Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.chello.pl 06.09.09, 08:34
      Proponuję w takim razie zachowanie się rowerzystów, tak jak robią to na Słowacji. Tam jadący rowerzysta ma takie same prawo na ulicy jak samochód i nieraz byłem świadkiem, jak za rowerkiem posuwał się grzeczniutko sznur samochodów. Najlepsze w tym wszystkim było to, że nikt nie trąbił.
    • Gość: SL Tylko zdrowy rozsądek... IP: *.128.117.196.static.crowley.pl 06.09.09, 10:21
      Jeżdżę do pracy i samochodem i rowerem, wiec pogląd na to mna z dwóch punktów
      widzenia i jedyne co może uratować sytuację to zdrowy rozsądek i uprzejmość
      kierowców, rowerzystów i pieszych - bo na to że rządzący/straż miejska/policja
      zrobi coś sensownego to nie ma co liczyć...
      Jadąc samochodem omijam szeroko rowerzystów, bo sam nie lubię jak ktoś mnie
      blisko wyprzedza;
      Jadąc rowerem muszę czasem jechać po chodniku, czy pod prąd bo nie ma szans
      normalnie jechać np ciągiem kamieńskiego, konopnickiej, aleje - ale mam pełną
      świadomośc komu mam ustąpić pierwszeństwa - na chodniku nie waże sie wciskać
      miedzy pieszych i nigdy nie używam dzwonka (jestem tu niejako gościem) - ale
      słowa przepraszam i dziękuje naprawdę czynią cuda (ktoś sie przesunie, uśmiechnie)
      Alejami jechać się da ulicą (nie po pasie dla autobusów) ale doskonale
      rozumiem, że jak ktoś jeżdzi wolniej to może sie po prstu bać - jakoś na mnie
      nikt nie trąbi, mimo że muszę zawracać na agrafce (czyli wjazd na lewą stronę)
      Czyli sie da - pod warunkiem że każdy myśli, jest uprzejmy i nie traktuje sie
      jako pępek świata.
      A niestety bezmyślni trafią się wszedzie - i pieszy na ścieżce, i trabiący czy
      wyprzedzający na żyletkę kierowca i durny rowerzysta ze słuchawami na uszach
      (dla mnie szczyt durnoty to gość na alejach, z komórką przy uchu).
      Tak wiec bądmy w miarę odpowiedzialni i mili to bedzie lepiej - a policja i
      SM to niech normalnym ludziom nie przeszkadza w jeździe rowerem (bo dzieki nim
      jest mniej korków) nawet po chodnikach dopóki nie bedzie normalnych warunków
      jazdy (a nie udawanych dróg). A gości z komórkami, słuchawkiami itp to łapcie
      - to jest niebezpieczeństwo.
      Slawek
      PS: dodatkowo to straż miejska powinna obowiązkowo pojeździć 2 tygodnie w roku
      po krakowie rowerami - kondycji sie troche nabierze i zrozumiecie na czym
      polegają problemy rowerzystów....
    • Gość: tomznh Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 193.142.210.* 06.09.09, 12:44
      Zamiast żalić się i postulować karanie, może byś pomyślał i trzeba by
      zacząć lobbować za budowaniem ścieżek oddzielonych wyraźnie od
      chodnika, lub też po prostu obok ulic. Innego wyjścia nie ma. Piesi
      będą wchodzić na ścieżki, choćby z tego powodu że zabierane są im
      chodniki na rzecz ścieżek, bo ścieżki zrobiły się modne i samorządy
      walą buble na każdym kroku aby się tym pochwalić.
    • Gość: tomznh Re: Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: 193.142.210.* 06.09.09, 12:47
      No to zdecyduj się, czy to wina ludzi, że są nauczeni, że chodnik to
      chodnik... czy może tych co budują ścieżki kosztem chodnika...
    • Gość: Zex Chamstwo cyklistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.09, 13:42
      Czytając komentarze do tego artykułu można dostrzec chamstwo
      rowerzystów.
      Im się wszystko należy i są świętymi krowami wg. ich mniemania.
      Jeśli na forum tak się zachowują - to można sobie wyobrazić jak jest
      w terenie...
      Im można każdego obrażać i każdym poniewierać - bo to są nadludzie
      na rowerach...
      Tylko płaczą, że kierowcy to, piesi tamto, a projektanci owo...
      Biedusie...
      Szkoda, że nie widzą swoich kolegów na dwóch kółkach, którzy raz po
      raz łamia przepisy przeciskając się między pieszymi z dużą
      prędkością na chodnichach, jadąc slalomem po przejściu dla pieszych,
      pozostawiających swoje rowery przypięte do znaków drogowych tak, że
      blokują one część chodnika, itp.
      Przykładów można mnożyć wiele - ale i tak nie dotrze do nich żaden -
      bo to są debeściaki...
    • Gość: natalicja Listy. Karzą rowerzystów. A co z pieszymi? IP: *.multi-play.net.pl 06.09.09, 14:22
      A parkingi urządzane na ścieżkach? Sporo jest takich miejsc gdzie wytyczona ścieżką nie sposób przejechać, bo robi za parking. Też w życiu nie widziałam mandatu wręczanego w takich okolicznościach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja