swietne miejsce dla przedprzedszkolaków

04.03.04, 12:33
Odkryłam miesiąc temu przypadkiem. Nazywa się Siódme niebo i mieści na
Kabatach. Alex jest zachwycony. Wożę go tam dwa razy w tygodniu na trzy
godziny. Godzina kosztuje 8 zł. Więcej na ich stronie www.klubmalucha.pl
Polecam i pozdrawiam Edyta
    • ewacz4 Re: swietne miejsce dla przedprzedszkolaków 04.03.04, 13:34
      czy moglabys napisac cos wiecej? Oczywiscie zajrzalam na ich strone - z tego co
      zrozumialam dziecko zostaje tam samo, tak? Czy bylas na jakis zajeciach
      probnych, widzialas co dzieci tam robia? A ile lat ma twoj synek? Nie bal sie
      zostac? Napisz cos jak widzi to mama smile, a nie wlasciciele klubu wink
      Pozdrawiam Ewa
      • asiaap Re: swietne miejsce dla przedprzedszkolaków 04.03.04, 15:29
        dopisuje sie do prosby o wiecej informacji
        asia
        • edyta_mama_alexa Re: swietne miejsce dla przedprzedszkolaków 04.03.04, 16:48
          No to zacznę od początku. Alex w maju skończy 3 lata. Do przedszkola zatem
          pójdzie dopiero od września. Zima to okres kiedy na placykach zabaw nie ma
          dzieci a mój synek potwornie łaknie kontaktu z rówieśnikami. Robiąc zakupy
          przypadkiem zauważyłam ten klubik, zajrzałam tam i zapytałam czy mogłabym na
          próbę przyprowadzić tutaj dziecko i sprawdzić czy mu się spodoba. Bardzo miła
          pani powiedziała że naturalnie tak i umówiła się ze mną na następny dzień.
          Miałam oczywiście w planach przesiedzieć tam cały czas i obserwować co się
          będzie działo (dodam, że mamusie dzieciaczków, które nie chcą zostać same mogą
          zostać i obserwować sobie siedząc na krzesełku swoje pociechy) Ku mojemu
          zaskoczeniu Alex od razu rzucił się w wir zabawy zapominając o mojej osobie
          całkowicie) Po godzinie bezsensownego siedzenia umówiłam się z opiekunką, że
          jestem "pod telefonem" i gdyby mały sobie o mnie przypomniał niech zadzwoni a
          ja w kilka minut przyjadę. Nie zadzwoniła. Przyjechałam zatem o umówionej porze
          i okazało się że mój syneczek nie ma zamiaru wracać do domu. Dziś minąl miesiąc
          a on jest nadal wniebowzięty i nie może się doczekać wyjścia do przedszkola.
          Teraz kilka "technicznych" uwag. Jedzonko dzieci przynoszą swoje a panie
          opiekunki karmią. Zabawy są rozmaite od lepienia z ciastoliny, malowania
          farbami, rysowania , śpiewania, tańczenia itp aż do luzackiego bawienia czym
          się chce. Nie żadnego przymusu i jeśli maluch nie ma ochoty w danej chwili na
          taniec tylko chce jeżdzić sobie motorkiem albo budować wieże z klocków.
          Zauważyłam natomiast taką sytuację, większość dzieciaków bawiła się w pociąg z
          opiekunką na początku a jedna z dziewczynek chciała własnie w tej chwili lepić
          coś z ciastolinki. Wtedy jedna z pań siadła z tą właśnie dziewczynką i zaczęła
          lepiś z nią. Podoba mi się to, bo dzieci się nie zmusza bawią się w to na co
          mają ochotę. Może właśnie dlatego mój synek tak chętnie tam jeździ??
          Oni prowadzą jakiś specjalny program adaptacyjny, ale na czym on polega można
          przeczytać na ich stronie.
          A najlepiej pojechać i samemu się przekonac.
          Pozdrówka Edyta
Pełna wersja