Zajęcia dla dzieci w wakacje- Warszawa???

08.07.08, 15:48
Hej!
Szukam jakichś zajęć na wakacje dla mojej córki,która idzie od września do
przedszkola- ma ktoś jakieś informacje gdzie się one odbywają? Njlepiej 2 razy
w tyg.po 3 h-by córka mogła sama zostawać w celu przezwyczajenia się do braku
mojej obecności?
Pozdrawiam!
Kasia
    • magdazabki Klub Maluszka w wakacje w Ząbkach 10.07.08, 20:28
      Zapraszam w lipcu i sierpniu na zajęcia dla maluchów.

      Klub Maluszka dla dzieci w wieku od 1,5 roku do 4 lat
      Zajęcia prowadzone są w przytulnie przygotowanej Sali a dodatkową
      atrakcją jest możliwość zabawy w Sali Zabaw.
      Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu wtorek - czwartek od 9:30-
      12:30
      Fachowa kadra i ciekawe programy pozwolą dzieciom rozwinąć
      możliwości umysłowe, zdolności twórcze, aktywnie spędzić czas z
      rówieśnikami. Zajęcia, które uczą w zabawie.
      Zapraszamy dzieci na zajęcia stałe i okazjonalne.
      Szczegółowe informacje i zapisy osobiście w Sali Zabaw Bajeczna
      Kraina w Ząbkach lub telefonicznie

      Bajeczna Kraina
      ul. Kopernika 38 (róg ul. Powstańców)
      05-091 Ząbki
      telefon (022) 427-34-64
      mail:sala@bajecznakraina.pl
      www.bajecznakraina.pl
      • abumba Bajeczna Kraina=Porażka!!! 21.07.08, 10:50
        Hej!
        Byłam pierwszy raz we wtorek na zajęciach adaptacyjnych prowadzących przez Pana
        Hipcio-nie polecam!!!
        Byłam już w kilku miejscach Warszawy na zajęciach adaptacyjnych i te są
        zdecydowanie najgorsze...Pani Ewelina wydawała się z początku
        sympatyczna,wesoła,uśmiechnięta ale nie spodobało mi się to, że:
        -w ciągu 5 minut do jednej dziewczynki powiedziała kilka razy: "jesteś
        niegrzeczna" tylko dlatego, że 3-letnia dziewczynka nie była cały czas nie była
        skupiona na zabawie-jednak NIC złego nie robiła
        -do drugiej dziewczynki, która nie chciała się bawić i siedziała z boku
        natarczywie powtarzała:"Alienujesz się"zamiast ją zachęcić do zabawy,wskutek
        czego po pierwszej przerwie dziewczynka już nie chciała wrócić do sali i resztę
        zajęć bawiła się na sali zabaw
        -do mojej córki też powiedziała"jesteś niegrzeczna,gdy dyskutowała z inną
        dziewczynką-raczej spokojnie,kto ma usiąść na danym miejscu
        -co 15-20minut były 10minutowe przerwy na zabawy w sali zabaw wskutek czego
        zajęcia nie miały jakiejś ustrukturalizowanej formy, nie pozwalały dzieciom
        stworzyć grupy,zintegrować się-wydaje mi się,że tak było wygodnie pani
        Ewelinie,że ona nie miała pomysłów na zabawę-wcześniej chodziłyśmy do pana
        Hipcia na Gocławiu i było o wiele lepiej,było mnóstwo
        zabaw,wierszyków,czytania,tańczenia a tu:"Jedzie pociąg z daleka"i
        przerwa,przeczytanie opowiadania o Kamyczku-przerwa,układanie puzzli-przerwa-to
        było bardzo "rozbijające"-bo dzieci rozkręcały się na sali,zaczynały się w coś
        bawić i już musiały wracać do sali i tak w kółko...
        -na jednej przerwie zwróciłam pani Ewelinie uwagę-łagodnie,że uważam,że nie
        powinno się mówić do dziecka,że "JEST niegrzeczne"ale że ZACHOWAŁO się
        niegrzecznie-należy skrytykować konkretne zachowanie a nie dać dziecku
        etykietkę"jestem niegrzeczna".Chciałam jeszcze powiedzieć,żeby pani Ewelina
        powiedziała dziecku co źle zrobiło-gdy dziecko słyszy,że JEST niegrzeczne i
        jeszcze NIC za tym nie idzie to nie wie czy źle stanęło,czy zrobiło nie taką
        minę,czy krzyknęło itp.Ta pierwsza dziewczynka naprawdę nic złego nie
        zrobiła-zachowywała się jak normalny trzylatek-jestem psychologiem i bacznie
        obserwuję różne sytuacje.W dodatku pani Ewelina powiedziała mamie dziewczynki,że
        się dziś BARDZO źle zachowuje jej córka-co sobie ta mama mogła pomyśleć?Pani
        Ewelina przerwała w pół zdania moje wywody i tłumaczyła mi,że uczyła się na
        studiach,że trzeba dziecku powiedzieć"jesteś niegrzeczny",zwrócić uwagę na złe
        zachowanie,nie pozwalać na to.Nie dała mi dojść do głosu.Próbowałam tłumaczyć,że
        nie o to mi chodziło by nie zwracać dziecku uwagi tylko by nie dawać mu
        etykiety"ZŁEGO dziecka",by tłumaczyć mu co złego zrobiło.Pani Ewelina
        stwierdziła,że nie ma czasu tłumaczyć w czasie zajęć każdemu dziecku co złego
        zrobiło,że musi panować nad grupą-była 4(!)dzieci,jedna dziewczynka na
        zewnątrz,dwójka dzieci z mamami...Oburzyło mnie to,że pani Ewelina tak
        zareagowała na zwrócenie jej uwagi,nie dała mi dojść do głosu i twierdziła,że
        robi dobrze,nie przyjmowała innych argumentów.Twierdziła,że ja się nie znam,że w
        grupie to jest inaczej,że nie da się tłumaczyć itp.No tak-nie znam się-mam
        dwójkę dzieci,jestem psychologiem i często zajmuję się grupą dzieci smileNiestety
        już nieraz spotkałam sie,ze pedagodzy nie mają fundamentalnego przeszkolenia
        psychologicznego,nie potrafią konstruktywnie zwracać dziecku uwagi czy tez
        chwalić...

        Co do Bajecznej Krainy:
        spodobała mi się sala zabaw: szczególnie barek i stoliki i kanapy dla rodziców a
        że w niedzielę moja córka miała urodziny to sobie pomyślałam,że może zrobię je
        właśnie tam...
        Jeszcze do tej pory jestem zdenerwowana...
        Po prostu ŻENADA!!!!!!!!
        Gdy przyszliśmy do Bajecznej Krainy wczoraj na urodziny z własnymi produktami-co
        wcześniej zostało ustalone okazało się,że takich produktów nie można wnosić....
        Zrobiłam sałatki,gotowane i surowe warzywa do chrupania,zdrowe
        przekąski.Uznałam,że to wszystko jest OK.Szefowa jednak stwierdziła,że "własne
        produkty"to ciastka-ale wcześniej nic takiego nie mówiła,nie zaznaczyła czego
        można a czego nie.
        I jeszcze przy wszystkich gościach powiedziała,że ja "POMYLIŁAM LOKALE,że to
        jest impreza dla dzieci a NIE dla dorosłych,że dorośli za DARMO korzystają z
        toalet i z sali".CO ZA TUPET!!!!!!!300zł to za darmo??????????A dorośli mają na
        zewnątrz siedzieć skoro Bajeczna Kraina nie zapewnia opieki nad dziećmi w czasie
        urodzin?????????Jakaś paranoja!!!!!!Ustalałam z nimi, że będzie 18 osób
        dorosłych i 7-8 dzieci i nie wszyscy dorośli będą z dziećmi i jakoś nie było
        problemu. W końcu pozwolili nam "w drodze wyjątku" jeść przyniesione produkty
        ale "żeby to było ostatni raz", "żeby to nie stała się tradycja"- niech Państwo
        się nie boją Ja ani nikt z naszych znajomych ani znajomi znajomych nigdy więcej
        się u Państwa nie pojawią!!!!Nawet gdyby mieli mi zapłacić do Państwa nie
        przyjdę!!!Tak się cieszyłam na te urodziny, na spotkanie ze znajomymi a tu
        wszystko zostało zniszczone- byłam i jeszcze jestem wściekła!!! Moi znajomi też
        nie czuli się dobrze jak była taka atmosfera-cały czas patrzyli na zegarek byśmy
        jak najszybciej wyszli... Gdy jedliśmy co chwilę podchodził ktoś z obsługi i
        chciał podać tort- było to natarczywe a ja czekałam aż wszyscy się zbiorą i
        chciałam coś zjeść nie na słodko przed tortem. W pewnym momencie zaprosili do
        małej sali, która notabene miała być przystrojona ale nie było ani jednego
        balona nawet- dzieci usiadły przy stolikach i miało być malowanie twarzy- dzieci
        nie chciały, więc ja się zdecydowałam, potem chcieli już wnosić nasz tort ale ja
        powiedziałam,że jeszcze nie, bo nie ma chrzestnej jubilatki- ale się wkurzyli!!!
        Dzieci miały kilka ciastek na krzyż i słodzone napoje- nie stać ich na sok
        100%???Potem znowu usiedliśmy przy naszym stole i wpadła szefowa i kazała
        schować napoje, że niby nie można było wnosić napoi. Pokazała mi umowę w której
        było napisane, że będę miała "własne produkty" i pytałam się przy podpisywaniu
        umowy czy mogę wnieść soki i wody dla rodziców skoro oni nic dla rodziców nie
        zapewniają i "Oczywiście, bez najmniejszego problemu", więc jak na studniówce
        piliśmy napoje spod stołu- jednak tym razem 100% soki a nie alkohol smile Przybyła
        chrzestna i kazali nam jak najszybciej zebrać się w małej sali, bo już ją będą
        sprzątać- wkurzyłam się, bo ustalałam, że będziemy 4h a ukazało się, że sala dla
        dzieci jest tylko na 2 h. Ok. Pokroili tort wyłącznie dla dzieci- musiałam
        prosić by dla dorosłych też pokroili. Mieli mieć własne talerze plastikowe dla
        dorosłych i łyżeczki- mieli TYLKO dla dzieci. Na szczęście mieliśmy własne
        talerzyki i sztućce.

        Tylu nerwów już dawno się nie najadłam...

        BAJECZNA KRAINA w Ząbkach = NIEPROFESJONALNA OBSŁUGA (choć niektórzy oprócz
        szefowej tam pracujący są mili) + CHAMSTWO!!!!!!!!!!!

        NIE POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Kasia
        • bajecznakraina Sprostowanie- kilka słów prawdy. 23.07.08, 10:14
          W związku z licznymi postami jednej osoby „abumba” która od
          niedzieli sieje nieprawdziwe informacje pozwoliłam sobie napisać
          kilka szczegółów dotyczących imprezy urodzinowej córki Pani „abumba”.
          Zarezerwowała Pani termin na przyjęcie urodzinowe rocznej córki na
          niedzielę godz. 16 :00 do 18:00 – pojawiła się Pani o 16:30.
          Przyszło 7 dzieci i ponad 15 osób dorosłych .
          Przy rezerwacji urodzin podpisała Pani zamówienie i podpisała
          regulamin, że nie można przynosić własnego jedzenie i picia do
          lokalu (poza ciastem i owocami dla rodziców). Do tej pory wszyscy
          rodzice, którzy organizowali u nas urodziny to zrozumieli i nie
          mieliśmy takiego przypadku, żeby ktoś przyniósł na przyjęcie
          urodzinowe w sali zabaw dla dzieci
          - sałatki
          - jakieś jajka (zapach unosił się po całym lokalu)
          - makarony, warzywa …i inne potrawy, organizując tym samym piknik
          dla dorosłych – a przyjęcie miało być dla dzieci.
          Nikt Pani nie wyprosił z sali tylko została Pani zwrócona uwaga !!!
          że tak się nie postępuje,
          w lokalu poza Panią byli inni rodzice z dziećmi i nie wszystkim się
          podobał Pani piknik.
          Nikt Pani nie zabronił spożywać tych produktów i nie przerwał tego
          przyjęcia.
          Dla wyjaśnienia w ofercie współpracujemy z pizzerią i można zamówić
          pizze- często rodzice korzystają z takiego rozwiązania, jednakże
          zawsze na prośbę dzieci.
          Do Pani wiadomości – można zostawić u nas dzieci, bardzo często
          rodzice tylko przywożą i odbierają po przyjęciu urodzinowym swoje
          pociechy.

          Pół godziny później pojawiły się u Pani na stole soki, woda i napoje
          gorące w termosie. Mamy barek, który podobno Panią zachęcił do
          rezerwacji. W ofercie mamy soki, napoje gazowane, wody, kawę,
          herbatę itp. To również jest część naszej działalności. Pani o tym
          dobrze wiedziała, ale wolała Pani pić z pod stołu własne napoje.
          Szok!! W restauracji, kawiarni też się Pani tak zachowuje ?
          Cytuje abumba -
          „spodobała mi się sala zabaw: szczególnie barek i stoliki i kanapy
          dla rodziców”

          Przykre, że tak Pani łatwo przychodzi pisać takie rzeczy. Dziesiątki
          rodziców potrafią zrozumieć, że można przynieść tylko ciasto i
          owoce – a Pani jedna jedyna nie ???

          Urodziny miały trwać do 18:00 zgodnie z Pani rezerwacją. Przed tą
          godziną pracownik zapytał Panią, czy może podać tort, bo za 15 minut
          kończymy przyjęcie dla dzieci w małej sali. W odpowiedzi usłyszał,
          że teraz będzie Pani jeść przekąski, a z tortem ma poczekać, bo nie
          ma jeszcze gości. Dodatkowa godzinę gratis pozostała Pani w lokalu,
          aż do jego zamknięcia – a następnego dnia w ramach wdzięczności
          zaczęły się Pani posty i tyle nieprawdziwych informacji.
          Szkoda słów ile w ludziach jest nienawiści i złośliwości.

          W imieniu Sali Zabaw Bajeczne Kraina nie życzę nikomu kontaktu z
          Panią –
          Chwali się Pani i szczyci, że jest Pani psychologiem – "Abumba-Mam
          dwójkę dzieci, jestem psychologiem i często zajmuję się grupą
          dzieci smile" więc tym bardziej szkoda mi przyszłych przedszkolanek,
          nauczycieli Pani dzieci, których będzie Pani pouczała, że jak Pani
          córka bije inne dziecko – a robiła to kilkakrotnie podczas zajęć
          adaptacyjnych dla maluchów w naszej sali to znaczy, że tylko się
          dociera.
          Dziwne docieranie, które innym rodzicom się nie podobało.

          Człowiek cały życie uczy się na błędach. Pozwoliliśmy Pani spożywać
          sałatki i inne cudawianki, a teraz za to płacimy.
          Czy aby na pewno Pani powołaniem jest pomaganie ludziom??


          • abumba sprostowanie do wypowiedzi BajecznejKrainy 23.07.08, 12:51


            Dzień dobry!
            Nie napisałam ANI JEDNEJ nieprawdziwej informacji.Co jak co ale nie wiem czy
            Państwo znają choć jedną tak uczciwą osobę jak ja-NIGDY nie kłamię i nie mam
            zamiaru nikomu szkodzić,rozsyłać nieprawdziwych informacji w przeciwieństwie do
            Państwa-ale jakoś to rozumiem,muszą jakoś Państwo zachować
            twarz-??????????!!!!!!!!!Szkoda tylko,że nie potrafili Państwo tego zrobić w
            czasie urodzin mojej córki...
            To prawda byłam trochę później-nie o 16.30 ale o 16.20-miałam poważny powód ale
            nie muszę się Państwu tłumaczyć...
            Przyszło tyle dzieci i dorosłych ile miało być od początku...
            Przy rezerwacji podpisywałam umowę na której faktycznie była adnotacja,że nie
            można przynosić ze sobą własnego jedzenia i picia ale na umowie własnoręcznie
            dopisałam po konsultacji z Państwa pracownicą,że przyniosę "własne
            produkty"-chciałam dopisać też "napoje" ale pani poinformowała mnie,że własne
            produkty to także napoje.To Państwo powinni zadbać o to by mnie poinformować co
            można przynieść a czego nie a przede wszystkim ZAPYTAĆ się co mam zamiar ze sobą
            przynieść,co rozumiem poprzez własne produkty.Nie mam zdolności telepatycznych
            niestety i nie potrafię domyślać się,że własne produkty to wyłącznie ciastka.
            Co do tego,że nie mieli Państwo takiego przypadku to widocznie zawsze musi być
            ten pierwszy raz i na pewno wyniosą Państwo nauczkę na przyszłość by RZETELNIE
            informować GOŚCI o warunkach umowy,o Państwa oczekiwaniach co do gości-choć mam
            wrażenie,że chodzi Państwu wyłączenie o pieniądze a nie interes i zadowolenie
            klientów!!!!!
            Co do sałatek-były- w tym jedna z jajkami-wszystkim ona najbardziej smakowała
            smile Jajek jako takich nie było.
            Nikt nie wyprosił mnie z sali ale zostałam potraktowana jak intruz,jak ktoś,kto
            jest co najmniej niepożądany,kto chce Państwu narobić jakichś szkód,kto za 300zł
            panoszy się w Państwa ubikacji,korzysta z Państwa kanapy!!Uwaga została mi
            zwrócona przy wszystkich gościach-tak się nie robi.Okazali Państwo szczyt
            chamstwa!!!!
            Szkoda,że Państwo nie poinformowali mnie o pizzerii przed podpisaniem umowy.
            Co do soków i wody to były one od samego początku-musieli to Państwo
            przeoczyć.Napoi gorących nie było-w termosie był gorący sos do makaronu a kawę i
            herbatę goście zamawiali u Państwa w barku.Przed podpisaniem umowy nie
            poinformowali Państwo o tym,co Państwo oferują dla dorosłych-usłyszałam tylko,że
            dla dorosłych nie zapewniają Państwo NIC-tylko dla dzieci.Nie usłyszałam o
            tym,że w barku Państwo coś mają-widziałam tylko kawę i herbatę-dlatego tego ze
            sobą nie przywiozłam.O tym barku pisałam właśnie w kontekście ciepłych napoi ale
            żadnego ciepłego jedzenia Państwo nie zapewniali-pizzy Państwo u siebie nie robią-??
            Co znaczy mam rozumieć takie rzeczy,ze można przynieść ze sobą tylko ciasto
            skoro NIKT mnie o tym nie poinformował???
            No tak...Widocznie jestem jakaś nienormalna... sad
            Przed podpisaniem umowy powiedziałam,że chcę zarezerwować salę na 4h i
            usłyszałam,że wszyscy rodzice rezerwują na 2 h a potem wszyscy mogą bez
            najmniejszego problemu dłużej zostać.Nie słyszałam nic o tym,że sala po 2 h jest
            zamykana.
            Co do sali i tortu to nie było chrzestnej,bo miała poważny problem z samochodem
            a nie wyobrażałam sobie podać tortu bez jej udziału.Jak dla mnie oczywiste.
            Co do bicia innych dzieci przez moją córkę to stosuje Pani cios poniżej
            pasa.Jest Pani bezczelna i tyle!Ani razu moja córka nie uderzyła żadnego dziecka
            na zajęciach!Była tylko jedna sytuacja,gdy moja córka kłóciła się z inną
            dziewczynką a pani Ewelina powiedziała,ze musi natychmiast zareagować-dziewczyny
            nie robiły sobie krzywdy-powiedziałam,że nie da się cały czas nad wszystkimi
            czuwać w dużej grupie-chodziło mi o prawdziwą grupę przedszkolną,gdy dzieci SAME
            powinny uczyć się radzenia sobie z konfliktami z rówieśnikami a dorosły ma
            jedynie czuwać by konflikt był rozwiązywany bezpiecznie,czyli np.bez bicia.
            Nie Pani oceniać moje kompetencje psychologiczne-tym bardziej,że nie była Pani
            na sali podczas zajęć i NA PEWNO nie widziała Pani,żeby moje dziecko biło inne-a
            jeżeli Pani widziała to Pani kłamie a jak się już przekonałam kłamstwo nie jest
            Pani obce!!!
            NIEKOMPETENTNIE,CHAMSKO,BEZCZELNIE podeszli Państwo do klienta i teraz Państwo
            za to płacą-jeżeli już używają Państwo takiego określenia-ja TYLKO piszę o
            własnych doświadczeniach!!Państwo płacą za BRAK rzetelnej informacji,za
            nieprofesjonalną obsługę-to była Państwa wina,że przyniosłam sałatki a nie
            moja-nikt mi nie powiedział,że nie mogę przynieść sałatek.Skoro Państwo mnie
            nie doinformowali a ja przyniosłam te sałatki to Państwo powinni zachować się z
            godnością,przeprosić mnie za całe zamieszanie a nie winę zwalić na mnie i zepsuć
            urodziny mojego dziecka!!
            Ja natomiast widziałam Pani kompetencje menadżerskie i muszę stwierdzić,że nie
            posiada ich Pani wcale...Radzę się wybrać na szkolenie z profesjonalnej obsługi
            klienta-tak się składa,że sama takie szkolenia prowadzę-może chciałaby się Pani
            czegoś ode mnie nauczyć?Przydał by się także kurs savoir-vivre.
            Pozdrawiam i życzę wyniesienia nauczki na przyszłość!
            Kasia



            • paaala Re:restauracja czy sala zabaw?? 24.07.08, 09:51
              abumba napisała:

              >
              >
              > Dzień dobry!
              > Nie napisałam ANI JEDNEJ nieprawdziwej informacji.Co jak co ale nie wiem czy
              > Państwo znają choć jedną tak uczciwą osobę jak ja-NIGDY nie kłamię

              pierwszy raz "spotykam" osobę, która nigdy nie kłamie smile. Gratulacje!


              >
              > Co do sałatek-były- w tym jedna z jajkami-wszystkim ona najbardziej smakowała

              Czy dobrze rozumiem, że na sali razem z Twoimi gośćmi były jeszcze inne dzieci i
              ich rodzice? Jeśli tak, to rozumiem, że zapach tej pysznej sałatki z jajkami
              musiał im przeszkadzać wink. Czy Ty tego nie rozumiesz??




              > Napoi gorących nie było-w termosie był gorący sos do makaronu.

              Byłam na kilkunastu imprezach urodzinowych organizowanych w różnych miejscach (z
              jedzeniem swoim, z jedzeniem "miejscowym", z napojami zimnymi, ciepłymi, pizzami
              i innymi) dla dzieci w różnym wieku. Sama kilka imprez dla swoich dzieci
              organizowałam. Z tym, że były to urodziny/imieniny organizowane w SALACH ZABAW i
              nigdy nikomu nie przyszło do głowy że sala zabaw = RESTAURACJA (stołówka). A Ty
              właśnie z sali w Bajecznej Krainie zrobiłaś sobie restaurację. Tak mniemam
              przynajmniej z Twoich wypowiedzi.
              Na urodziny organizowane w salach zabaw, zwykło się przynosić: chipsy, paluszki,
              chrupki, małe kanapki dla dzieci, ciasto, wafelki, tort, napoje smile.


              może chciałaby się Pani
              > czegoś ode mnie nauczyć?Przydał by się także kurs savoir-vivre.

              Ups! Naprawdę prowadzisz takie szkolenia? Jakie są efekty? Kursanci zadowoleni?

              Od razu uprzedzę, ze nie znam Bajkowej Krainy oraz jej właścicieli.
              Nie byłam tam także w czasie opisywanej imprezy. Opieram się tylko na tym, co
              przeczytałam na forum.
              Zszokowało mnie to, że niektórzy myślą, że jak zapłacą 300 zł, to już im wiele
              wolno a inni powinni chodzić wokół i kłaniać się w pas i zupę pomidorową
              podgrzewać......... I jeszcze te kursy z savoir vivre.....

    • abumba Re: Zajęcia dla dzieci w wakacje- Warszawa??? 11.07.08, 13:12
      Może coś jeszcze?
      Kasia
    • bj32 Re: Zajęcia dla dzieci w wakacje- Warszawa??? 12.07.08, 19:52
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=611
      Tu pytaj. I nie podbijaj, bo to niezgodne z zasadami.
Pełna wersja