czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i...

29.10.08, 08:39
chodzi mi o panstwowa szkole muzyczna. moim zdaniem szkola muzyczna to
wspaniala sprawa- nawet jesli okaze sie po kilku latach, ze dziecko nie bedzie
wirtuozem danedo instrumentu. ta szkola uczy dyscypliny i wyrabia charakter.
dodam, ze mnie nie zalezy na duzej ilosci zajec dla dziecka i mam wygorowane
ambicje ale mysle o tej szkole z powodu pozytywnego wplywu na charakter.

i teraz pytania:
1.czy sa egzaminy do takeij szkoly? na czym polegaja?
2.w jakich godzinach dziala taka szkola? ile czasu zabiera?
3.czy jednoczesnie powiazana jest z "normalna" szkola podstawowa?

ja mysle o poslaniu dziecka do prywatnej podstawowki. tam bedzie srednio od 8
do 17. ale tez sklonna bylabym dac do panstwowej o ile mogloby dziecko
uczeszczac do tej muzycznej.

jestem z warszawy. interesuja mnie szkoly muzyczne z okolic
srodmiescia,polnocy i zachodu warszawy.

ale innym mamom za rady i opinie tez bede wdzieczna.
    • karambol45 Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 09:04
      tu zajrzyj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45595
    • zebra12 Moja córka chodzi 29.10.08, 09:27
      Ale to jest prywatna szkoła muzyczna.
      1. Żeby się do tejs zkoły dostać trzeba przejść egzamin, który
      polega na tym, ze trzeba coś zaśpiweać, zagrać (moja grała akurat na
      fortepianie), wyklaskać.
      2. U nas są zajęcia dwa dni w tygodniu od 14 do 18. Z tym, zę na
      naukę instrumentu umawaimy się indywidualnie i tu można sobie dograć
      godziny jak pasują, natomiast zajęcia ogólne są jak wiadomo takie
      same dla wszystkich, w formie lekcji i nie da się zmienić ich
      godzin. U nas to jest: kształcenie słuchu i rytmika.
      3. Są szkoły muzyczne podstawowe, gdzie dziecko ma lekcje jak w
      zwykłej szkole i do tego muzykę, gre na instrumencie itp. Jednak po
      rozmowie z rodzicami dzieci tam uczęszczajacych stwierdziłam, ze dla
      nas będzie lepiej, jak córka będzie chodziła po lekcjach.

      Na jaki instrument chcesz dziecko zapisać?
      • lilka69 Re: zebra:-) 29.10.08, 09:38
        zawsze cie lubilam na tym forum( to tak przy okazji)

        a poza tym wracajac do tematu to moje dziecko ma 3 lata. instrument jest dla
        mnie drugoplanowa sprawa bo glownie zalezy mi na WYCHOWANIU poprzez muzyke,
        uwrazliwienie i cwiczenie charakteru. a moze myslisz, ze to zla motywacja? a
        inne mamy- co sadzicie?

        gdzie w wawie sa panstwowe szkoly muz. w miejscach o ktorych pisalam i KIEDY zapisy?
        • zebra12 Lilka 29.10.08, 10:14
          Dzięki za miłe słowa smile
          W sumie ja zapisałam córkę, zeby miała jakieś hobby. A lubiła grać
          więc padło na szkołę muzyczną. Okazało się, że ma do tego smykałkę.
          Właśnie 7 listopada gra swój pierwszy solowy koncert smile
          Jestem dumna jak nie wiem! A chodzi do SM od września.
          Tak, ze polecam z całego serca. Wybór instrumentu nie jest bez
          znaczenia. Ale najlepiej, żeby dziecko samo sobie wybrało.
          Życzę powodzenia!
      • tolka11 Re: Moja córka chodzi 29.10.08, 09:46
        Chodziłam do muzycznej podstawówki wieki temu. takiej standartowej -
        zaczynałam zajęcia rano, kończyłam koło 17. pamiętam, ze był jakiś
        wstępny egzamin: trzeba było wyklaskać rytm, coś zaspiewać, ale już
        o graniu na instrumencie przed rozpoczęciem nauki nie było mowy.
        Jesli kiedykolwiek którekolwiek z moich nieszkolnych jeszcze dzieci
        chciałoby iść do muzycznej to tylko do takiej, nie do popołudniówki.
        Czemu? Bo w zwykłej muzycznej siedzi do 17 ale ma wszystkie zwykłe
        przedmioty i wychodzi do domu. A w popołudniowej u nas zajęcia są 4
        razy w tygodniu od 15 do 19. A jak tu jeszcze lekcje odrobić,
        poćwiczyć?
    • maja64 Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 09:41
      >
      lilka69 napisała:
      i teraz pytania:
      > 1.czy sa egzaminy do takeij szkoly? na czym polegaja?
      > 2.w jakich godzinach dziala taka szkola? ile czasu zabiera?
      > 3.czy jednoczesnie powiazana jest z "normalna" szkola podstawowa?

      ja chodziłam do PSM I i II stopnia. Niestety nie w Warszawie wink
      odpowiadam na pytania.
      1. egzamin polega na badaniu predyspozycji indywidualnych, słuchu i poczucia
      rytmu. Trzeba zaśpiewać piosenke, wystukać rytm z zagranej przez badającego
      melodii, okreslić który z dzwięków zagranych jest wyższy/niższy, zaśpiewać ze
      słuchu usłyszany fragment melodii lub poszczególne dźwięki. Poza tym trzeba
      odpowiedzieć na różne pytania, czasem luźno związane z muzyką (po prostu komisja
      sprawdza co to za dzieciak, jakie ma zainterosowania, dlaczego chce grac na
      takim a nie innym instrumencie itp.). Więcej niestety nie pamiętam, bo egzamin
      miałam 24 lata temu ;DDD

      2. lekcje gry na instrumencie są ustalane indywidualnie, można więc dopasować je
      do rozkładu zajęc w normalnej podstawówce. Lekcje zbiorowe (rytmika,
      umuzykalnienie, kształcenie słuchu i inne) odbywają się w grupach, zwykle
      prowadzący dostosowuje godziny do rozkładu zajęć uczniów, czasami są
      organizowane klasy, które mają zajęcia rano (dla uczniów, którzy chodzą do
      szkoły na II zmianę).

      a ile czasu zabiera? W szkole I stopnia w klasach od 1 do 3 (dział dziecięcy)
      odbywały się (przynajmniej za moich czasów):
      - 2 x w tygodniu po 30 min lekcje gry na instrumencie
      - 2 x w tygodniu po chyba 90 min umuzykalnienie i rytmika (w grupach)
      w klasach od 4 do 6:
      - 2 x w tygodniu po 45 min - instrument główny
      - 1 x w tygodniu po 45 min instrument dodatkowy (zwykle fortepian, o ile nie
      jest tym głównym)
      - 1 x 90 min chór lub orkiestra
      - 2 x 90 min kształcenie słuchu i teoria muzyki (grupowe)

      3. w moim mieście szkoła muzyczna nie była powiązana z podstawową i nie jest do
      tej pory, ale w warszawie na pewno jest taka placówka. Trzeba jednak wiedzieć
      (wybierając taką opcję jak również liceum muzyczne), że nacisk w takiej szkole
      jest prowadzony głównie na kształcenie muzyczne, a co z tym związane, poziom
      nauczania innych przedmiotów, może być nizszy niż np. w zwykłym LO, czy
      gimnazjum. Ale na pewno jest dzieciakowi łatwiej uczyć się, niż kursować
      pomiędzy dwiema szkołami. Natomiast w przypadku wybrania innej drogi życiowej po
      maturze może mu być duzo trudniej dostać się na niektóre kierunki studiow np.
      medycynę.

      I jeszcze jedno. Szkoła muzyczna, to na prawdę wspaniała sprawa, ale to dziecko
      MUSI CHCIEć do takiej szkoły uczęszczać i uczyć się grać. Zajmuje ona na prawdę
      b. dużo czasu - zwłaszcza w późniejszym czasie(dojazdy, ćwiczenia gry w domu,
      przygotowywanie się do zajęć teoretycznych). Więc nalezy bardzo przemyśleć
      decyzję i omówić ją wraz z dzieckiem, aby nie realizować swoich ambicji kosztem
      jego marzeń i czasu, który może spożytkować zgodnie z własnymi zainteresowaniami.
      • e_r_i_n Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 10:02
        O matko, ja juz takich szczegółów nie pamiętam z muzycznej smile. Ale
        faktycznie, rytmika jeszcze była.
        I u nas dział dziecięcy obejmował klasy 1-8 (w momencie rozpoczęcia
        nauki w muzycznej) i trwał 6 lat. Dział młodzieżowy było dla liceum,
        chyba trzyletni.
      • lilka69 Re: dziekuje mai i innym mamom 29.10.08, 10:04
        za wyczerpujace wypowiedzi.

        chcialabym dodac, ze oczywiscie- dziecko MUSI chciec i nie nalezy narzucac
        swojej woli ale...za 7 latka trzeba chyba podjac decyzje bo on jeszcze jest za
        maly. ( po uwzglednieniu predyspozycji a przeciez wlasne dziecko zna sie swietnie)
    • e_r_i_n Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 10:00
      Są dwa rodzaje szkoły muzycznej - 'dzienna' i popołudniowa.
      Dzienna to jedyna szkoła dziecka - mają tam wszelkie zajęcia takie
      jak w normalnej szkole + zajecia muzyczne. Doświadczeń z taką nie
      mam.
      Popołudniowa - tutaj plan układa się zazwyczaj indywidualnie (w
      zakresie instrumentu obowiązkowego i dodatkowego) + są zajęcia typu
      ksztalcenie sluchu (gdzie poznaje sie nuty, pisze dyktanda itd wink)
      czy audycje muzyczne (nauka o muzyce, kompozytorach itd).
      Nazewnictwo stare, może się zmieniło smile
      Zajęcia + ćwiczenie to średnio 2 godziny dziennie (różnie rozłożone).
      Egzaminy do szkół muzycznych obu typów są.
      I zgadzam się, że to bardzo dobry sposób na dyscyplinę, planowanie
      czasu, a do tego ma się potem fajną umiejętność na całe życie.
      Ja cieszę się z ukończenia szkoły muzycznej (I stopnia). 12 lat
      minelo, od kiedy przestalam sie uczyc gry, a do tej pory chetnie
      siadam u rodzicow przy pianinie.
      Szkoły w Warszawie nie polecę, bo konczyła poza.
      • jomamma Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 10:25
        Świetny wybór! Naprawdę smile Sama jestem po szkole muzycznej (którą kończyłam dość
        dawno; ho, ho...)
        I sama nigdy nie zamieniłabym dzieciństwa na inne, mimo, że trzeba było czasem
        się napracować. Bo, moim zdaniem, najgorsza dla dziecka jest nuuuuuda. Ze szkoły
        wzięłam: umiejętność i małą tremę przed występami publicznymi (częste występy,
        właśnie po to), co dawało mi możliwość wypowiadania się swobodnego w szkole i
        gdzie indziej (dobre, bo z natury jestem b. nieśmiała), uporządkowanie i
        systematyczność (!!!)- z natury mi obce wink , obeznanie muzyczne, niefałszowanie
        w śpiewie wink, gra na kilku instrumentach (świadomie piszę dalej, bo jednak bez
        kontaktu z instrumentem - zapominam).

        Ja uczyłam się równolegle - w szkole podstawowej i szkole muzycznej. I polecam
        taki układ szkół, bo jest tzw. płodozmian. Ja sobie chwaliłam to, ze mogłam
        uczyć się w innym budynku, niż szkolno-podstawówkowy, spotykać trochę inne
        dzieci, nie wciąż te same, poza tym czułam się jednak wyróżniona, jeśli mogę tak
        powiedzieć, wśród innych dzieci - co dobrze na mnie działało.

        Pozdrawiam i życzę owocnej nauki dla malucha!
    • elkas3 Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 10:57
      Syn chodzi we Wrocławiu do Ogólnokształcącej szkoły muzycznej, tzn. połączonej
      podstawówki ze szkołą muzyczną. Można też osobno zapisać dziecko do szkoły
      popołudniowej.
      Okazuje się jednak, że u nas żadne zajęcia popołudniowe nie wchodzą w grę.
      Odbieram syna ze świetlicy około 17.00. Po powrocie do domu odrabia lekcje, zje
      kolacje, obejrzy wieczorynkę i dopiero o 20.00 jest czas na ćwiczenie na
      instrumencie - a ćwiczyć trzeba codziennie.
      • jomamma Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 12:17
        dopiero o 20.00 jest czas na ćwiczenie na
        > instrumencie - a ćwiczyć trzeba codziennie

        Ja, moja siostra i mój brat ćwiczyliśmy codziennie o 6 rano! (wiem, czasem
        niewykonalne jak sa trudne warunki lokalowe, choć jak przenieśliśmy się na jakiś
        czas do bloku, to przeszliśmy po sąsiadach i mieliśmy zgodę na tą 6 smile), ale to
        najlepsza pora, nawet dla tych, co nie mogą się zwlec z łóżka; bardzo szybko
        można się przyzwyczaić. Doskonałe efekty, o niebo lepsze niż po 20.00 Moim
        zdaniem to może mocno zrażać do instrumentu - ćwiczy się na chronicznym zmęczeniu.
    • luizaa2 Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 13:41
      Ja jako dziecko też chodziłam do szkoły muzycznej i dlatego swojego
      nigdy nie zapiszę. Jak będzie chciała grać na czymś grać to tylko
      lekcje prywatne. Kształcenie słuchu, historia muzyki i cała reszta
      jest tylko stratą dla dziecka.
      • ywwy Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 14:09
        Jeżeli dziecko nie posiada predyspozycji to rzeczywiście to męka!
        Historia muzyki jest dopiero w II stopniu.
        A co do wyrabiania dyscypliny to...hm , fajnie, gdyby to była
        prawda!
      • maja64 Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 30.10.08, 08:25
        luizaa2 napisała:

        > Ja jako dziecko też chodziłam do szkoły muzycznej i dlatego swojego
        > nigdy nie zapiszę. Jak będzie chciała grać na czymś grać to tylko
        > lekcje prywatne. Kształcenie słuchu, historia muzyki i cała reszta
        > jest tylko stratą dla dziecka.

        Musiałaś niestety być ofiarą ambicji swoich rodziców, albo szkoła z jakichś
        innych względów była dla Ciebie przymusem. Nikt kto poważnie traktował/traktuje
        naukę gry na instrumencie nie odważyłby się powiedzieć, że kształcenie słuchu
        może być jakąkolwiek stratą. Jest dokładnie odwrotnie. To jeden z
        najważniejszych przedmiotów.

        A ja z kolei nigdy nie zapisałabym swojego dziecka na lekcje prywatne albo do
        szkół typu yamaha etc. Bo to moim zdaniem byłaby totalna strata czasu wink
        • e_r_i_n Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 30.10.08, 08:38
          Dokładnie - szkoła muzyczna ma nie tylko nauczyć technicznej gry na
          instrumencie. Bo to może jakas szkółka prywatna. Szkoła muzyczna
          kształci w tematach muzycznych - daje wiedzy o kierunkach w muzyce,
          kompozytorach, rozwija wszechstronnie.
          To tak jakby w szkole plastycznej nie mowiono ani slowa o wielkich
          malarzach.
    • vivyan Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 29.10.08, 14:14
      Zgadza się- SM to wspaniała sprawa ale pochłania mnóstwo czasu smile
      Mój syn drugi rok chodzi do popołudniowej SM - w naszym mieście nie
      ma innej. W drugiej klasie SM jego rozkład zajęć wygląda tak : 2 x
      30 minut instrumentu, 2x 45 minut kształcenia słuchu, 1x 45 minut
      rytmiki. Zajęcia z rytmiki i kształcenia są o określonych porach dla
      poszczególnych klas i są u nas nie do ruszenia, intrument dopasowuje
      się indywidualnie z nauczycielem. Im popularniejszy
      instrument/nauczyciel danego instrumentu, tym trudniej dopasować
      wszystko do siebie. U nas na szczęście tego problemu nie ma, bo
      Młody gra na trąbce a w klasie trąbki jest w sumie 8 uczniów na całą
      szkołę więc z terminami nie ma problemu. A, i jeszcze muszę się nie
      zgodzić z którąś z poprzedniczek, że kształcenie słuchu i teoria
      muzyki to strata czasu dla dziecka smile
    • bejoku Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 05.11.08, 10:12
      Polecam Szkołę Muzyczną I st. przy ul. Świętojerskiej (3min. na
      piechotę od stacji Ratusz). Egzaminy są w kwietniu i pod koniec
      maja, więc warto już w marcu przejść się do szkoły i wypytać o
      szczegóły. Egzamin jest - co ważne - jednego dnia. Mój syn zaczął w
      tym roku, jest w szkole dwa razy w tygodniu, ma zajęcia z
      kształcenia słuchu, rytmiki i instrumentu. Zadawane z kształcenia
      słuchu ma, ale niedużo, no i oczywiście musi codziennie ćwiczyć na
      instrumencie (co przyznam jest głównie katorgą dla rodziców bo mu
      się nie chce, ale nie dlatego, ze nie lubi, tylko że wolałby się
      pobawić lub pograć na komputerze, więc musimy go lekko przymuszać),
      ale 15 min. wystarcza spokojnie.
      Sama jestem muzykiem i świadomie zdecydowałam się na taką szkołę dla
      mojego dziecka, a nie 2 w 1, żeby miał porządne wykształcenie ogólne
      i, zeby ominęło go "parcie na tworzenie wielkiego artysty" co wg
      mnie ma miejsce w szkołach muzycznych z przedmiotami
      ogólnokształcącymi (nie mówiąc juz o nieco okrojonym programie
      przedmiotów ogólnokształcących w takich placówkach)
      • vera-su Re: czyje dzieci chodza do szkoly muzycznej? i... 05.11.08, 21:21
        popieram system 2 szkół, a nie łączonej, choć trzeba przyznać, że pochłania to
        mnóstwo czasu i warto posyłać dzieci, które mają predyspozycje. jeżeli nie mają,
        to jest to potworna męka przede wszystkim dla dziecka (traci wiarę we własne
        możliwości, a może w innej 'dyscyplinie' byłoby świetne), nauczycieli i
        rodziców. polecam państwowe szkoły, a nie prywatne - tu przyjmuje się prawie
        wszystkich i poziom jest znacznie niższy.
        w warszawie oprócz świętojerskiej PSM są m. in. na Wiktorskiej (ale to Mokotów)
        na namysłowskiej chyba, we włochach, no i łączone z przedmiotami
        ogólnokształcącymi na miodowej i krasińskiego.
Pełna wersja