oskarzenie o kradziez

24.06.10, 21:21
nie wiem na jakim forum moge o tym pisac wiec pisze tu.

dzis sasiadka oskarzyla moja rodzine o kradziez pradu. moj ojciec,a nawet
doswiadczony elektryk jest w stanie udowodnic ze kabel(ktory "idzie"z piwnicy
w gore)nie jest podlaczony do naszego mieszkania.

moje pytanie brzmi nastepujaco: gdybym chciala zlozyc skarge (czy cos w tym
stylu/nieznam sie/)o posadzanie mnie/nas o kradziez,musze miec swiadkow ze ta
wstretna baba to zrobila/powiedziala???

dodam ze mieszkam w bloku-w malej wsi gdzie kazdy kazdego zna i boli(a nawet
wkurw..) mnie to ze chodzi po wiosce i bzdury na nasz temat wygaduje!

moze ktoras z was orietuje sie jak to ztym jest?

(jezeli moj watek zostanie przeniesiony to bardzo prosze o powiadomienie mnie
gdzie bedzie sie znajdowal)
    • ciezarna1231 Re: oskarzenie o kradziez 24.06.10, 21:34
      Jowitko, ja również mieszkam na wsi i wiem jak to funkcjonuje z
      ludźmi. Ludzie mówią co chcą i o kim chcą. Tak niestety jest i to
      nie tylko na wsi. Wszędzie. Tylko wioski są małe i szybciej się
      człowiek dowiaduje kto co powiedział. Pewnie możesz złożyć jakieś
      zawiadomienie, że ktoś Cię zniesławia czy jakoś tak (ale ja nie wiem
      gdzie i jak). Ale czy warto strzępić nerwy? Zależy jacy to sąsiedzi
      bo za tydzień mogą wymyślić, że im specjalnie olej na schody wylałaś
      i będą żądać odszkodowania...
      • isabelka20 Re: oskarzenie o kradziez 24.06.10, 21:47
        Dokładnie zgadzam się z przedmówczynią. Od dwóch lat mieszkam w
        bloku i od tego też czasu toczę batalię z sąsiadami. Zaczęło się od
        pisma do spółdzielni, że dziecko za głośno się bawi klockami, a w
        domu nie ma dywanów, potem były różne inne pisemka z pierdołami. Jak
        poszłam do sąsiada to zaczął przepraszać. Pisma jednak nie ustały.
        Na początku byłam wściekła teraz olewam sprawę. Sąsiedzi to ludzie
        rozrywkowi, awanturujący się ze sobą do późnych godzin nocnych itp.
        Objęłam taktykę, iż jeśli jeszcze raz napiszą coś na mnie wtedy
        odpowiem i opiszę wszystko to co wyprawiają. Póki co dałam sobie na
        luz.
      • jowita-90 Re: oskarzenie o kradziez 24.06.10, 21:52
        tak jak pisalam mieszkam w bloku;
        mieszkam na patrerze i mamy wlasne wejscie(z podjazdem dla inwalidow) zero
        stycznosci z tym babsztylem na klatce schodowej-jedynie podworko. nie podoba jej
        sie wlasnie to ze mamy osobne wejscie i wszystko co jest z nami zwiazane. gdy
        zyl jej maz(wieczny alkoholik) ciagle sie nas czepial,od zawsze wymyslaja nie
        stworzone historie na nasz temat...(np. z dnia dzisiejszego-stwierdzila ze jak
        sie swieci w piwnicy to u nas w mieszkaniu tez,a jak zgasi tam swiatlo rowniez
        gasnie u nas!!!)no kurde skad to sie ludziom bierze w tych lbach?! nawet milo mi
        nie jest z dzieckiem wyjsc do piaskownicy bo babsztyl przesiedzi caly dzien
        naprzeciwko nas-po d swoim garazem i nas obserwuje!
        mam juz jej i jej rodziny serdecznie dosyc! kilka lat przemilczalam
        oskarzenia,obgadywania itp ale miarka w dniu dzisiejszym sie przebrala!
        jezeli bede mogla zloze na nia skarge,chociazby jej na zlosc za wszystkie jej
        niestworzone historie.

        sory ze tak haosowo napisane ale jestem zdenerwowana
        • gabi683 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 15:21
          jowita-90 napisała:

          > tak jak pisalam mieszkam w bloku;
          > mieszkam na patrerze i mamy wlasne wejscie(z podjazdem dla inwalidow) zero
          > stycznosci z tym babsztylem na klatce schodowej-jedynie podworko. nie podoba je
          > j
          > sie wlasnie to ze mamy osobne wejscie i wszystko co jest z nami zwiazane. gdy
          > zyl jej maz(wieczny alkoholik) ciagle sie nas czepial,od zawsze wymyslaja nie
          > stworzone historie na nasz temat...(np. z dnia dzisiejszego-stwierdzila ze jak
          > sie swieci w piwnicy to u nas w mieszkaniu tez,a jak zgasi tam swiatlo rowniez
          > gasnie u nas!!!)no kurde skad to sie ludziom bierze w tych lbach?! nawet milo m
          > i
          > nie jest z dzieckiem wyjsc do piaskownicy bo babsztyl przesiedzi caly dzien
          > naprzeciwko nas-po d swoim garazem i nas obserwuje!
          > mam juz jej i jej rodziny serdecznie dosyc! kilka lat przemilczalam
          > oskarzenia,obgadywania itp ale miarka w dniu dzisiejszym sie przebrala!
          > jezeli bede mogla zloze na nia skarge,chociazby jej na zlosc za wszystkie jej
          > niestworzone historie.
          >
          > sory ze tak haosowo napisane ale jestem zdenerwowana




          E tam Ty się nie przejmuj Ja takie baby pod blokiem mam trzy co to wszytko widza
          i o wszystkich wszystko wiedzą.
          na przykład nazwały mojego mężna bucem bo garniturze i z teczka do pracy jeździsmile
          Gady był pijakiem to by mówiła lepsze historie smile
          tacy to ludzie są i ich się nie zmieni i wiesz olej babsztyla niech woła nawet
          samego Boga.Ty masz sumienie czyste więc powiedz babie co myślisz i powiedz jak
          tak dalej będzie was pomawiać bo jest to nie uzasadnione i sobie tego nie
          życzysz a sprawę załatwisz inaczej i ona będzie się w tedy tłumaczyć
      • magas1169 Re: oskarzenie o kradziez 24.06.10, 21:55
        Po pierwsze to takie gadanie nic nie znaczy,ploty zawsze będą...Jeżeli zrobi donos do elektrowni, z pewnością odwiedzą Cię pracownicy tejże.Wtedy będziesz miała już podstawy do wniesienia oskarżenia o zniesławienie.Do tego czasu niestety nic nie zrobisz,babsko będzie gadało co jej ślina na ozór przyniesie.Myślę że nie zaszkodzi jeśli poinformujesz babola że nosisz się z zamiarem wniesienia takowego przeciwko niej,może da to jej do myślenia i się zamknie.
        Tylko czy faktycznie jest sens?W końcu tak jak napisała koleżanka,może później Ci robić inne przykrości.
        A w ramach odwetu zacznij opowiadać w największej tajemnicy że sypia z listonoszem tongue_out
    • bj32 Re: oskarzenie o kradziez 24.06.10, 22:41
      www.abc.com.pl/serwis/du/1997/0553.htm
      Rozdział XXVII. Masz podstawę prawną.
      Zauważ, ze z oskarżenia prywatnego, czyli najpierw musisz
      zainwestować w pozew do sądu i w prawnika, a potem udowodnisz albo
      nie. Mi by się zwyczajnie nie chciało. Rozgłaszaj, ze u sąsiadki biją
      Murzynów i będzie z głowy.
      • mamasi Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 09:23
        szkoda zdrowia, naprawdę. Batalia sądowa to kasa a nie wiadomo czy
        wygrasz. Jesli bardzo cię boli to jej pomówienie to możesz iść do
        energetyków z prosba o sprawdzenie i wydanie orzeczenia że nie
        kradniecie prądu. To oczywiście kosztuje i jak dla mnie szkoda kasy.
        A ja baba zacznie ozpowiadać że kradniecie prąd to powiedz że no
        tak, przeciez razem z niąsmile jest takie powiedzenie: jak ruszysz
        g...o to będzie smierdziało" jak zaczniesz ją atakować to wyjdzie
        masakra, tacy ludzie są mściwi. Jedynie potakiwanie przynosi efekty.
        Możesz do niej podeść i spytac "jak Pani to robi że kradnie prąd itp
        bo sąsiadka mówiła że Pani sie udałowink
        • nioma Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 10:12
          jesli ktos pomawia Cie o zlodziejstwo powinnas zalozyc sprawe w
          sadzie z powodztwa cywilnego.
          nie ma co olewac sprawy i siedziec cicho. nalezy walczyc z takimi
          ludzmi i uczyc ich porzadku. jak pojdzie do sadu, jak dostanie
          grzywne to sie nauczy. a inni moze za ejj przykladem tez beda
          najpierw myslec a potem gadac.
          batalia sadowa to zadna kasa - kosztami i tak zostanie sasiadka
          obciazona. Ty nie wnoszac o odszkodowanie nie musisz nawet zadnego
          wadium skladac.
          • tarja30 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 10:45
            twz mialam nieprzyjemne sytuacje z sasiadka z parteruuncertain Mieszkamy tu ponad 2
            lata a pierwszy rok to bylo pieklo.Nie moglismy po 22 sie myc, spuszczac wody w
            ubikacji bo zaraz wzywala policje, ze zagluszamy cisze nocna.Przychodzil do nas
            dzielnicowy ( bylam juz w zaawansowanej ciazy) i chcial mi wlepic 200zl mandatu
            bo spuszczam wode w kibelku po 22. Pytam go a co mam zrobic jak musze wstawac
            kilka razy w nocy? sikac pod siebie.Nic nie pomoglo.Nie przyjelam rzecz jasna
            tego mandatu i na drugi dzien (bylam juz w 9 miesiacu) poprosilam mojego, zeby
            zawizl mnie na policje.Pojechalam, spedzilam tam 1h. rozmawialam z przelozonym
            dzielnicowego, byl w szoku, ze tyle czasu to znosze.Sasiadka dostala pismo z
            policji, dzielnicowy wyladowal na dywaniku i juz nie jest naszym
            dzielnicowym.Sasiadka od roku jest grzeczna i milutka.
            • tarja30 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 10:46
              tarja30 napisała:

              > twz mialam nieprzyjemne sytuacje z sasiadka z parteruuncertain Mieszkamy tu ponad 2
              > lata a pierwszy rok to bylo pieklo.Nie moglismy po 22 sie myc, spuszczac wody w
              > ubikacji bo zaraz wzywala policje, ze zagluszamy cisze nocna.Przychodzil do nas
              > dzielnicowy ( bylam juz w zaawansowanej ciazy) i chcial mi wlepic 200zl mandatu
              > bo spuszczam wode w kibelku po 22. Pytam go a co mam zrobic jak musze wstawac
              > kilka razy w nocy? sikac pod siebie.Nic nie pomoglo.Nie przyjelam rzecz jasna
              > tego mandatu i na drugi dzien (bylam juz w 9 miesiacu) poprosilam mojego, zeby
              > zawizl mnie na policje.Pojechalam, spedzilam tam 1h. rozmawialam z przelozonym
              > dzielnicowego, byl w szoku, ze tyle czasu to znosze.Sasiadka dostala pismo z
              > policji, dzielnicowy wyladowal na dywaniku i juz nie jest naszym
              > dzielnicowym.Sasiadka od roku jest grzeczna i milutka.

              mialo byc, ze zaklocamy a nie "zagluszamy" wink
              • nioma Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 11:51
                ja z kolei regularnie wzywalam policje na swoja sasiadke:
                matka 2 dzieci, ktore regularnie sie darly, walily drzwiami bez
                uzywania klamek, biegaly dudniac tak, ze stropy sie trzesly, w
                niedziele potrafily gnoje zaczac zabawe o 7ej rano itd. Mamusia
                twierdzila, ze to dzieci i musza sie wyszalec. jasne, w budynku z
                sasiadami. A sasiedzi prawa do ciszy nie maja?
                Regularne telefony do dzielnicowego, kilka wizyt policji,
                kilkanascie skarg - i poskutkowalo. Okazalo sie, ze mozna zachowywac
                sie z poszanowaniem prawa do spokoju sasiadow i gnoje moga byc cicho.
                Trzeba walczyc o swoje.
                Co ciekawe: jak dzwonilam na policje, ze matka ich leje to nie
                przyjezdzali.
                • bj32 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 12:42
                  Nioma, ja się zgadzam, ze walczyć o swoje, ale generalnie jak kobita
                  ma wydawać kasę, bo sąsiadka gada od rzeczy, to to się troszku kupy
                  nie trzyma. Na moje oko szkoda nafty. Ja też o sobie od jednej takiej
                  słyszałam różne śmieszne rzeczy, a jak mnie to wnerwiło, to wzięłam
                  babę na bok, wyjaśniłam, ze jak nie zamknie pyska, to jej cyrk
                  publicznie zrobię i na pół dzielnicy zapytam, czemu nie zacznie dawać
                  mężowi, bo mi się skarżył, że go unika i od tej pory mam spokój.
                  W tym przypadku poczekałabym, aż się sprawa rozwinie i na przykład
                  sąsiadka zgłosi gdzieś sprawę. Po interwencji, na której wyjdzie
                  bezpodstawność pomówień pokwitowana wizytą urzędnika można iść do
                  sądu. Na razie to jest głupie gadanie. Irytujące, ale poza tym
                  nieszkodliwe.
                  • ciezarna1231 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 13:19
                    Ja miałam taką sytuację z moją jedną sąsiadką zza płota.Jej facet-
                    konkubent czy po prostu chłop przestał do niej od jakiegoś czasu
                    przyjeżdżać (a jeszcze ze sobą nie mieszkają) bo rzekomo był w
                    szpitalu (nie wiem jaka prawda). Pewnego dnia zawołała mnie do
                    płotasmile i zapytała: Asia, czy Ty dzwoniłaś do Maćka? I
                    naopowiadałaś mu, że do mnie chłopy przychodzą? Ja mówię: Nie ,
                    Basiu, nie dzwoniłam. Ona:Aaaa, on mówił, że to Ty dzwoniłaś i
                    powiedziałaś mu, że u mnie non stop ktoś siedzi i faceci przychodzą.
                    Ja: Nie, Basiu, nie dzwoniłam. Daj mi telefon to zadzwonię i przy
                    Tobie zapytam. Ona dała, zadzwoniłam i okazało się, że jemu się
                    wydawało tylko i ...yyyyy...no bo taki głos podobny...Ale ona się na
                    niego darła, że z niej wariata zrobiłbig_grin
                    Po paru dniach rozmawiam z koleżanką a ona do mnie mówi: Baśka mi
                    mówiła tydzień temu, że Ty do jej Maćka wydzwaniasz itd Trzy
                    koleżanki powiedziały mi coś tego typu: "Baśka mi mówiła, że do
                    niego dzwoniłaś..." Wkurzyłam się i umówiłam się z największą
                    plotkarą na wsi i powiedziałam jej tak: Ania, mogę Ci zaufać? Powiem
                    Ci coś, ale to tylko między nami...Wiesz co? Ten Baśki facet to na
                    odwyku siedzi i w ogóle jest kryminalistą...Nooooo mówię Ci....A
                    Baśka tak się nie boi spirytusem handlować? Ja bym się bała...
                    Na drugi dzień we wsi zawrzało a ja miałam ubaw po pachy.
                    A wszystko za karę, że najpierw po ludziach nagadała bredni o mnie a
                    dopiero później próbowała wyjaśnić...I jak to się mówi: Ja nie
                    jestem mściwa tylko pamiętliwasmile
                    • nioma Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 14:32
                      jak dobrze, ze ja na wsi nie mieszkam
                      • anna.k777 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 15:02
                        Ja jestem z dala od sąsiadów,nie mam czasu gadać z nimi,sąsiadka latała na dół
                        do innej obgadywać wszystkich,a teraz koty drą między sobą bo jedna drugą zalała
                        i szukają sprzymierzeńców.A ja mam to gdzieś,bo ani z jedną i drugą nie dyskutuję.
                        • ciezarna1231 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 16:10
                          Nioma, receptą na spokojne mieszkanie na wsi jest mówienie tylko :
                          Dzień Dobrysmile Wyrok na siebie człowiek podpisuje jak wymówi
                          magiczne: "co słychać?" bo wtedy ten ktoś zapytany opowiada Ci o
                          wszystkich innych tylko nie o sobiesmile Ja mieszkam na wsi od
                          jakiegoś czasu i dlatego też ciężko mi z tematem obgadywania się
                          oswoić...Nienawidzę tego i plotek też nie lubię.
                      • bj32 Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 16:23
                        Przyznam Ci się w tajemnicy, że Wrocław to właściwie mieścinka
                        niewielka, nie wieśbig_grin A buraki to wszędzie są. Jak mieszkałam na wsi,
                        to spokojniej było, bo wszyscy wszystko o wszystkich wiedzieli i
                        gicio. Nawet się ludzie z plotami nie czaili, bo i tak każdy
                        wiedział, kto i co o nim mówi. Nawet nie wiem, czy tam chociaż jedna
                        szafa z trupem się ostała. Większą wiochę baby w centrum Wrocka
                        niemal robiły, jeśli chodzi o ploty i takie branie się za łby, jak tu
                        jest opisane.
                        • mamasi Re: oskarzenie o kradziez 25.06.10, 16:47
                          Dokładnie. Jak mieszkałam w Łodzi to dopiero były ploty - takie
                          podwórkowe głównie ale masakra. Przeniosłam sie do Świnoujścia
                          i ...cichosmile sami wojskowi wkoło, cisza, az czasami czuję niedosyt
                          że o niczym nie wiemwink a jak już plotkują to faceci, Ci to
                          potrafiąbig_grinbig_grinbig_grin
                          • isabelka20 mamasi 26.06.10, 13:57
                            O super żeś ze Świnoujścia. Ja mam teściów w Świnoujściu na Warszowie i tu też ploty starszne są, a już w niedzielę jak dzielnica idzie tłumnie do kościoła to masakra. Ale Szczecin nie lepszy. Na dzielnicy gdzie pracuję, to ploty tak się niosą, że wchodząc do jednych wiem wszystko o innych. Do tego stopnia, że pleciuchy wiedzą więcej od bohaterów plot.
                            • mamasi Re: mamasi 26.06.10, 16:41
                              izabelka ja mieszkam na drugiej stronie - chyba zacznę bardziej
                              uważać na sąsiadówsmile choć pamiętam że jak się wprowadzałam to
                              sąsiadka z parteru tak czyściła drzwi że politurę prawie starła -
                              ściereczką wielkości 5cm/5cmsmile a znajomi poszli na inną godz. do
                              Kościoła to wszyscy wiedzieli że nie byli na mszybig_grinbig_grinbig_grin
                              hm...to jednak ploty tutaj też są...
                              p.s. to w swoim zawodzie nieźle musisz być poinformowanasmile co wizyta
                              to wszystko wiesz o wszystkich- no ale to pewnie akurat przydatne
                              info w pracysmile choć znając życie to słyszysz takie rzeczy które z
                              miejsca próbujesz zapomniećwink pozdrawiam
                              • isabelka20 Re: mamasi 26.06.10, 18:37
                                no niestety dobrego sąsiedzi o sąsiadach raczej nie mówią. Staram się mieć dystans do tych plot. Niestety prawda taka, że ploty były są i będą, nie sposób się przed nimi uchronić. Zawsze powtarzam ludziom by żyli tak by inni nie mieli o czym gadać i tyle.
                                Jak ja się wprowadzałam 2 lata temu do swojego mieszkania na 4 piętro to też większość głów wystawała z okien mimo lutowego zimnego dnia. A przed blokiem u mnie jest ławeczka, gdzie codziennie z rana zasiadają cztery starsze panie i kłapią o wszystkich do późnych godzin popołudniowych.
                                Z tym Świnoujściem to dla mnie porażka. Moja "ukochana" teściowa, która też wie wszystko o wszystkich kiedyś na siłę ciągnęła nas do kościoła i to na konkretną godzinę bo wtedy było najwięcej ludzi i trzeba było pokazać, że rodzina przyjechała. Postawiłam się, już mnie nie ciąga, choć zadowolona nie jest smile
                                • ata-07 Re: mamasi 27.06.10, 18:53
                                  Toście mnie pocieszyły. Bo zawsze myślałam,że takich złych ludzi,jak
                                  u nas,to w całej Polsce nie ma smile.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja