Dodaj do ulubionych

żegnam sie i dziękuję

05.07.10, 18:28
Od poczatku bylam z wami szczera i nie mialam nic do ukrycia.Nie mialam
latwego życia i nie mam ale ciagle wierze, ze i u mnie zaswieci slonce.
Poznalam tu wiele wspanialych i cieplych mam i otrzymalam pomoc rzeczową i
duchowe wsparcie za ktora jestem i zawsze bede wdzieczna. Dzis zarzucono mi,
ze mam internet wiec wcale nie jest tak zle u mnie.Tak mam internet i chce
miec chociaz co miesiac mam stracha, ze moga wylaczyc.Internet to moj kontakt
ze swiatem, z ludzmi chociaz w taki sposob i nie wyobrazam sobie tego nie
miec... Powodzi mi sie bo intensywnie biore udzial w konkursach a nie sa to
rzeczy pierwszej potrzeby... niby tak ale juz kiedys pisalam, ze jesli uda mi
sie wygrac to spieniężę wygrana by bylo nam lżej.Chociaz w taki sposob chce
nam pomoc niż nic nie robić.
Nie wiem jak wy reagujecie na takie zarzuty ale ja wyjatkowo zle je znosze,łzy
same sie cisną a glowe mam cieżką od natloku mysli. Kolejny rzecz... ze nic
nie robimy z ta sytuacja, ze nie ma co do gara wlozyc a my nic z tym nie
robimy, ze dzieci na to patrza i tez tak beda robic.Poczulam sie źle, poczulam
sie gorsza i po raz kolejny uswiadomiono mi, jaka to jestem beznadziejna bo
moj facet nie moze podjac normalnej pracy przez to, ze jestem chora.Naprawde
nie potrzebuje by uswiadamiano mnie w tym, ze byc moze niszcze komus zycie
moze wygodniej by bylo gdyby mnie wsadzono do zakladu a on podjalby prace i
wychowywal dzieci bez tak beznadziejnej matki. Zle, ze dorabia bo to za
malo.Lecze sie od kilkunastu lat i tez zle bo efekty marne a koszty leczenia
trzeba ponosic.Zle, ze jest przy mnie bo nie moze sie przez to realizowac bo
musi byc przy mnie jak sie boje, bo musi zrobic zakupy bo przeciez ja nie dam
rady, musi wyjsc z dziecmi na spacer bo ja nie jestem w stanie.Mam tylko jego
i tylko on jest w stanie mnie wesprzec i pomoc mi, nie byle obca opiekunka i
nic na to nie poradze. Czasami mysle, ze lepiej by im bylo beze mnie bez
takiego ciezaru.I znowu wyje... dobrze, ze sa na spacerze.Zawsze staralam sie
cos robic, zawsze.Nie moge dluzej tu byc bo takie zarzuty dobijaja mnie a i
tak jestem wystarczajaco przybita nasza sytuacja z ktorej doskonale zdaje
sobie sprawe.
Chce podziekowac Blance bo to ona mi pomogla sie tu otworzyc.Dziekuje
wspanialym mamom Marcie,Gosi,Marii,Kamilii, Dorocie i wielu innym cudownym
dziewczynom. Dziekuje i zawsze bedziecie w moim sercu.
Obserwuj wątek
    • dlakacperka Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 18:46
      Tarja... Wiem o czym mówisz i rozumiem doskonale.
      Mam inną psychikę, ale też walczę z depresją, lękami i chorobami.
      Też konkursy w jakich zaczęłam brać udział nie służą zdobyciu zbytków, ale możliwości dodatkowego zasilenia budźetu.
      Nie załamuj się, nie poddawaj. Masz swoje słoneczka, kochającą połówkę... przecież gdyby nie darzył Cię takim uczuciem, to dawno by uciekł gdzie pieprz rośnie.
      Nie Tobie decydować o tym czy ma być z Tobą, czy nie... tym bardziej nie będą decydować o tym inni.
      Nie jesteś gorsza od nikogo.

      Nie rezygnuj z forum... bo masz tutaj bardzo dużo życzliwych osób, które trzymają kciuki nie tylko za konkursy... ale za twoje osobiste małe sukcesy, powodzenie w dochodzeniu do pewnych celów (choćby tych najmniejszych).
      • tarja30 dlakacperka 05.07.10, 20:34
        dlakacperka napisała:

        > Tarja... Wiem o czym mówisz i rozumiem doskonale.
        > Mam inną psychikę, ale też walczę z depresją, lękami i chorobami.
        > Też konkursy w jakich zaczęłam brać udział nie służą zdobyciu zbytków, ale możl
        > iwości dodatkowego zasilenia budźetu.
        > Nie załamuj się, nie poddawaj. Masz swoje słoneczka, kochającą połówkę... przec
        > ież gdyby nie darzył Cię takim uczuciem, to dawno by uciekł gdzie pieprz rośnie
        > .
        > Nie Tobie decydować o tym czy ma być z Tobą, czy nie... tym bardziej nie będą d
        > ecydować o tym inni.
        > Nie jesteś gorsza od nikogo.
        >
        > Nie rezygnuj z forum... bo masz tutaj bardzo dużo życzliwych osób, które trzyma
        > ją kciuki nie tylko za konkursy... ale za twoje osobiste małe sukcesy, powodzen
        > ie w dochodzeniu do pewnych celów (choćby tych najmniejszych).

        dla mnie jestes wzorem do nasladowania.Podziwiam Cie bardzo, jestes wspaniala i
        silna kobieta.Dziekuje, ze napisalas.
    • nioma Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 18:46
      kompletnie niepotrzebnie tak mocno bierzesz do siebie uwagi innych.
      nie wiem czy mi tez zarzucasz, ze na Ciebie naskoczylam, mysle ze nie, bo
      zadalam tylko kilko pytan. daleka jestem od oceniania Ciebie i Twojej rodziny,
      napisalam tylko o mozliwosci korzystania z pomocy pielegniarki.

      co do internetu.
      po raz kolejny ktos sie zapedzil. to, ze jest sie osoba gorzej sytuowana, nie
      oznacza, ze ma sie nic nie miec. bieda to nie: brud, syf, alkohol. takie rzeczy
      to patologia.
      nie wiem, czy komus sie wydaje, ze jak ktos biedny to ma spac na sienniku, nie
      miec lodowki, tv itd? To nie te czasy. Telewizor, lodowka, pralka - to sa rzeczy
      podstawowe, co wiecej, na ogol posiadane od lat. Internet to tez zaden luksus.
      To mozliwosc czytania gazet, doksztalcania sie, poszukiwania roznych informacji,
      ogladania, sluchania muzyki itp itd. To, ze ktos jest w danym momencie biedny
      nie oznacza, ze ma zrezygnowac z kultury czy dostepu do informacji.
      W dzisiejszach czasach mozna wlasnie duzo zaoszczedzic dzieki laczu.
      Trzeba sie mocno w glowe puknac zeby zarzucac komus takie rzeczy.
      Tarja> nie moze byc tak, ze ktos cos napisal (nawet jak to jest b przykre) a Ty
      tak gleboko wszystko bierzesz do siebie.
      • isabelka20 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 18:56
        Przykro mi tarja, że zarzucasz mi coś o czym nie mówiłam, ani tym bardziej nie myślałam. Nigdy nie powiedziałam, że jesteś złą matką, wręcz przeciwnie. Zwróciłam jedynie fakt na pewne kwestie, które są zresztą oczywiste.
        Rezygnacja z forum niczemu nie pomoże i rezygnować nie powinnaś tylko dlatego, że ktoś napisał coś co Ci się nie spodobało. Tyle opinii ile ludzi. Nie możesz podchodzić do tego z takimi emocjami, bo to Ci nie pomaga.
        Zastanów się nad tym i zostań.
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 18:58
          isabelka20 napisała:

          > Przykro mi tarja, że zarzucasz mi coś o czym nie mówiłam, ani tym bardziej nie
          > myślałam. Nigdy nie powiedziałam, że jesteś złą matką, wręcz przeciwnie. Zwróci
          > łam jedynie fakt na pewne kwestie, które są zresztą oczywiste.
          > Rezygnacja z forum niczemu nie pomoże i rezygnować nie powinnaś tylko dlatego,
          > że ktoś napisał coś co Ci się nie spodobało. Tyle opinii ile ludzi. Nie możesz
          > podchodzić do tego z takimi emocjami, bo to Ci nie pomaga.
          > Zastanów się nad tym i zostań.

          nie wymienilam tu tylko zarzutow od ciebie wiec nie bierz wszystkiego do siebie
          • isabelka20 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:00
            nie biorę wszystkiego na siebie. Jestem po prostu osobą konkretną i nie będę nikogo (nie chodzi w tej chwili o Ciebie) głaskać po główce bo nie o głaskanie a pomoc chodzi.
            Przykro mi, że tak to wszystko odbierasz.
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:06
          isabelka20 napisała:

          > Przykro mi tarja, że zarzucasz mi coś o czym nie mówiłam, ani tym bardziej nie
          > myślałam. Nigdy nie powiedziałam, że jesteś złą matką, wręcz przeciwnie. Zwróci
          > łam jedynie fakt na pewne kwestie, które są zresztą oczywiste.
          > Rezygnacja z forum niczemu nie pomoże i rezygnować nie powinnaś tylko dlatego,
          > że ktoś napisał coś co Ci się nie spodobało. Tyle opinii ile ludzi. Nie możesz
          > podchodzić do tego z takimi emocjami, bo to Ci nie pomaga.
          > Zastanów się nad tym i zostań.

          jestem emocjonalna i nie mam na to wplywu.Po prostu bola mnie niektore zarzuty i
          wlasnie dlatego, ze mi to nie sluzy czas odejsc.Nie mozna mowic, ze nic nie
          robimy by bylo nam lepiej bo robimy to co obecnie mozemy zrobic w tej sytuacji i
          ja nie trace wiary w to, ze bedzie kiedys inaczej,lepiej
      • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 18:57
        nioma napisała:

        > kompletnie niepotrzebnie tak mocno bierzesz do siebie uwagi innych.
        > nie wiem czy mi tez zarzucasz, ze na Ciebie naskoczylam, mysle ze nie, bo
        > zadalam tylko kilko pytan. daleka jestem od oceniania Ciebie i Twojej rodziny,
        > napisalam tylko o mozliwosci korzystania z pomocy pielegniarki.
        >
        > co do internetu.
        > po raz kolejny ktos sie zapedzil. to, ze jest sie osoba gorzej sytuowana, nie
        > oznacza, ze ma sie nic nie miec. bieda to nie: brud, syf, alkohol. takie rzeczy
        > to patologia.
        > nie wiem, czy komus sie wydaje, ze jak ktos biedny to ma spac na sienniku, nie
        > miec lodowki, tv itd? To nie te czasy.

        nioma slonce ja ci nic nie zarzucam, napisalas normalnie po czlowieczemu bez
        najezdzania na mnie Ty jestes jednym z dobrych duszkow tego forum. Ja nie mam
        wplywu na to, ze tak reaguje, po prostu bola mnie niektore slowa.Jestem
        strasznie emocjonalna.
        • anna.k777 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:09
          Tarja daj spokój i nie przejmuj się,internet to nie bogactwo,są modemy w
          promocji,gdzie za pół roku płaci się złotówkę.A zawsze znajdzie się ktoś chętny
          żeby dokopać drugiemu człowiekowi,takie jest życie.
        • nioma Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:13
          wiesz, jesli moge cos doradzic: najpierw jak przeczytasz cos o sobie to pomysl,
          czy jest to prawda czy nie.
          jesli jest to prawda to znak, ze moze cos trzeba u siebie poprawic.
          jesli prawdą to nie jest to znak, ze nie nalezy sobie tym glowy zawracac.
          wiesz, czesto jest tez tak, ze ludzie pisza rozne rzeczy (przykre, czasem ostre)
          nie ze zlej woli, ale zeby wstrzasnac dana osoba, pokazac jej cos w sposob
          bardziej wyrazny, dobitny.
          my sami, nie zawsze potrafimy na nasza sytuacje spojrzec obiektywnie. ba, co ja
          pisze, prawie nigdy nie umiemy byc obiektywni wobec samych siebie, taka nasza
          natura.
          to, ze jest Ci przykro, to normalne. wiadomo, ze nikomu nie jest milo czytac
          slowa krytyki na swoj temat, ale moze pomysl, czy z ta praca twojego niemeza to
          dziewczyny nie maja racji?
          ja wiem, ze jestes chora, ale w tej sytuacji tylko twoj niemaz moze wyciagnac
          wasza rodzine z zapasci finansowej. warto wiec usiasc i pomyslec, co mozna
          zrobic, zeby umozliwic mu pojscie do pracy.
          to nie chodzi przeciez tylko o dzis, ale o jutro i za rok i dziesiec, i o
          skladki na emeryture itd. prawda?
          trzeba wywiedziec sie o wszystkie mozliwosci pomocy pielegniarki.
          zona kolegi mogla chodzic sama do wc, kuchni (z trudem ale mogla) ale
          przychodzila (nie wiem na ile) pielegniarka do pomocy.
          po drugie: moze sa w Twojej okolicy grupy wsparcia? osoby w temacie, ktore w
          razie kryzysu moga pomoc?
          moze jest szpital, ktory prowadzi terapie dzienna? wiem, ze sa takie miejsca,
          zajecia trwaja kilka godzin, chorzy sa w bezpiecznym miejscu, pod opieka.

          wiesz, my tu chetnie pomozemy, ale wiadomo, ze nie bedziemy w stanie pomagac
          latami. zreszta, nie o to chodzi. chodzi o to, zeby wasza rodzina stanela na nogi.
          wiec nie obrazaj sie, nie placz, tylko pomysl, ze co cie nie zabije to cie
          wzmocni. i nawet z tego co zle, staraj sie wyciagnac cos pozytywnego
          • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:36
            nioma u mnie pogorszylo sie jak maly mial ok. pol roku, wczesniej ataki paniki
            mnie omijaly dosc dlugo ( cala ciaze czulam sie w miare ok) to nie jest tak, od
            nastu lat sie lecze i zawsze jest zle.Niestety fakty sa takie, ze obecny lek
            przestaje dzialac a odstawienie go trwa dosyc dlugo.Pozniej bede wchodzila w
            nowy lek a ze bardzo zle znosze poczatki leczenia to miesiac bede miala wyjety z
            zyciorysu.Pozostaje nadzieja, ze nowy lek w ktory wejde zniweluje do zera ataki
            paniki. To wszystko niestety troche trwa. Jesli bedzie dobrze to wrocimy do w
            miare normalnego zycia.Poki co jest jak jest ale na pewno nie jest tak, ze nic
            nie robimy.
            • isabelka20 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:40
              tarja, ale żeś się uczepiła tego "nic nie robimy". Daj już sobie spokój. Robienie czegoś to cały czas poszukiwanie pracy pomimo trudności, nie poddawanie się z powodu choroby, dążenie do zmian mimo wyrzeczeń. A wszystko po to by wyjść z kłopotów. To co wy robicie wiesz tylko i wyłącznie Ty. Jeżeli uważasz, że robicie wszystko co się da to ok. Sorry, że uraziłam swoim tekstem.
              • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:53
                isabelka20 napisała:

                > tarja, ale żeś się uczepiła tego "nic nie robimy". Daj już sobie spokój. Robien
                > ie czegoś to cały czas poszukiwanie pracy pomimo trudności, nie poddawanie się
                > z powodu choroby, dążenie do zmian mimo wyrzeczeń. A wszystko po to by wyjść z
                > kłopotów. To co wy robicie wiesz tylko i wyłącznie Ty. Jeżeli uważasz, że robic
                > ie wszystko co się da to ok. Sorry, że uraziłam swoim tekstem.

                moja droga gdybym ja sie poddala to juz by dawno mnie nie bylo.Byl okres, ze 3
                lata z lozka nie wychodzilam wiec uwazam, ze i tak duzo zrobilam i osiagnelam.
            • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:48
              tarja...nie uciekaj. Rozumiem cie doskonale, sama miałam trudny
              tydzień...baaaaaardzo trudnysad po 3 latach przerwy, spokoju...dałam
              radę - znowu i to jest najważniejszesmile pamietaj że masz niesamowity
              skarb - super dzieciaczki i kochajacego faceta, który jest z Tobą
              bez względu na wszystko. Pomyśl o odstawieniu leku (czasami to
              szybko trwa) i zmianie na inny - miesiąc szybko zleci, a potem
              będzie lepiej, wtedy pomyślcie o zmianie pracy twojego facetasmile
              najważniejsze to pozytywne myślenie. Pamiętasz jak sie cieszyłaś (a
              ja z Tobą) gdy udało ci sie wyjść z domusmile wierzę że po te
              upragnione świeże bułeczki niedługo sama pójdziesz, ogromnie w to
              wierzę, więc nie opuszczaj forum bo inczej sie o tym nie dowiemsmile
              • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 19:55
                mamasi napisała:

                > tarja...nie uciekaj. Rozumiem cie doskonale, sama miałam trudny
                > tydzień...baaaaaardzo trudnysad po 3 latach przerwy, spokoju...dałam
                > radę - znowu i to jest najważniejszesmile pamietaj że masz niesamowity
                > skarb - super dzieciaczki i kochajacego faceta, który jest z Tobą
                > bez względu na wszystko. Pomyśl o odstawieniu leku (czasami to
                > szybko trwa) i zmianie na inny - miesiąc szybko zleci, a potem
                > będzie lepiej, wtedy pomyślcie o zmianie pracy twojego facetasmile
                > najważniejsze to pozytywne myślenie. Pamiętasz jak sie cieszyłaś (a
                > ja z Tobą) gdy udało ci sie wyjść z domusmile wierzę że po te
                > upragnione świeże bułeczki niedługo sama pójdziesz, ogromnie w to
                > wierzę, więc nie opuszczaj forum bo inczej sie o tym nie dowiemsmile

                no to teraz sie rozczulilam do łez.Dziekuje ci.Popadam dzis ze skrajnosci w
                skrajnosc
              • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 20:10
                Podczytalam cale Twoje watki i musze cos napisac

                mam matke chora od 7 roku zycia na padaczke w chwili obecnej leczy sie tez na
                depresje i bylo bardzo ciezko z nia ale sie udalo chwili obecnej funkcjonuje
                rewelacyjnie. Oprocz tego ma opiekunke socjalna ktora ja odwiedza codziennie po
                2 h i jest zadowolona bo ma z kim pogadac, pojsc na spacer itd .
                ja niestety musze pracowac choc powinnam siedziec z matka bo tez nie moze sama
                byc ale ktos musi zarabiac bo z jej renty i zasilku pielegnacyjnego raczej by
                nie dala rady.
                Dodatkowo piszesz ze zle znosisz zmiane lekow uwierz ze nie tylko ty bo kazdy
                kto bierze leki i sa zmieniane to sie zle czuje.
                moja matka brala lek przez 4 lata ten sam i sie niestety uzaleznila (to byl lek
                na uspokojenie) znalazlam dobrego psychiatre i powiedziala ze to zabojstwo tak
                dlugo brac jeden lek i jej zmienila - ten lek juz na nia nie dzialal tylko
                rzadzil nia i chcial coraz wiecej dawek bo nie pomagal jak wziela jedna.
                Natomiast leki ktore sa stale w przypadku padaczki lekarz nigdy nie odstawia na
                gwalt tylko zmniejsza dawki i wprowadza jednoczesnie nowy lek i jest ok moja
                mama jak kazdy inny czlowiek przy zmianie lekow zle reaguje bo organizm jest
                przyzwyczajony juz do tego leku.
                Wiec jesli twoj lekarz zmienia ci leki i gwaltownie odstawia te ktore bierzerz
                to pomysl o zmianie lekarza. Organizm zbyt szybko sie przyzwyczaja do lekow i po
                uzaleznieniu nie dzialaja.Moja mama jak tylko ma napady to lekarz szybko daje
                inne lek bo ten przestaje dzialac i jest ok - moze warto tez sprobowac. Bo chyba
                chcesz normalnie funkcjonowac

                mam nadzieje ze Cie nie urazilam

                • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 20:23
                  agnes_nyc napisała:

                  > Podczytalam cale Twoje watki i musze cos napisac
                  >
                  > mam matke chora od 7 roku zycia na padaczke w chwili obecnej leczy sie tez na
                  > depresje i bylo bardzo ciezko z nia ale sie udalo chwili obecnej funkcjonuje
                  > rewelacyjnie. Oprocz tego ma opiekunke socjalna ktora ja odwiedza codziennie po
                  > 2 h i jest zadowolona bo ma z kim pogadac, pojsc na spacer itd .
                  > ja niestety musze pracowac choc powinnam siedziec z matka bo tez nie moze sama
                  > byc ale ktos musi zarabiac bo z jej renty i zasilku pielegnacyjnego raczej by
                  > nie dala rady.
                  > Dodatkowo piszesz ze zle znosisz zmiane lekow uwierz ze nie tylko ty bo kazdy
                  > kto bierze leki i sa zmieniane to sie zle czuje.
                  > moja matka brala lek przez 4 lata ten sam i sie niestety uzaleznila (to byl le
                  > k
                  > na uspokojenie) znalazlam dobrego psychiatre i powiedziala ze to zabojstwo tak
                  > dlugo brac jeden lek i jej zmienila - ten lek juz na nia nie dzialal tylko
                  > rzadzil nia i chcial coraz wiecej dawek bo nie pomagal jak wziela jedna.
                  > Natomiast leki ktore sa stale w przypadku padaczki lekarz nigdy nie odstawia na
                  > gwalt tylko zmniejsza dawki i wprowadza jednoczesnie nowy lek i jest ok moja
                  > mama jak kazdy inny czlowiek przy zmianie lekow zle reaguje bo organizm jest
                  > przyzwyczajony juz do tego leku.
                  > Wiec jesli twoj lekarz zmienia ci leki i gwaltownie odstawia te ktore bierzerz
                  > to pomysl o zmianie lekarza. Organizm zbyt szybko sie przyzwyczaja do lekow i p
                  > o
                  > uzaleznieniu nie dzialaja.Moja mama jak tylko ma napady to lekarz szybko daje
                  > inne lek bo ten przestaje dzialac i jest ok - moze warto tez sprobowac. Bo chyb
                  > a
                  > chcesz normalnie funkcjonowac
                  >
                  > mam nadzieje ze Cie nie urazilam
                  >
                  >

                  Witaj.Mam super lekarza.Od miesiaca zmniejsza mi dawki obecnego leku a w nowy
                  lek zaczne wchodzic tuz po wakacjach. Kiedys tez bylam uzalezniona od leku
                  bardzo silnegouncertain wiec wiem co to znaczy a bralam "tylko" 7 m-cy tez mi nie
                  pomagal juz tylko moj organizm go potrzebowal.Niestety jestem typem czlowieka
                  ktory na poczatku leczenia ma prawie wszystkie objawy uboczne lekuuncertain Leki ktore
                  biore sa to antydepresanty a te uzalezniacze prawdziwe mam tylko doraznie np.
                  podczas ataku paniki czy jak musze wyjsc z domu wiem co taki lek moze uczynic
                  wiec biore tylko jak musze. Antydepresanty to inna bajka zeby dzialaly to trzeba
                  brac codziennie i systematycznie.

                  Pozdrawiam
    • parole_parole Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 20:11
      Poczytalam wypowiedzi dziewczyn w Twoim watku - chyba jednak nie powinnas sie na
      nie obrazac. One to pisza z czystej checi pomocy, naprawde. Tyle tylko, ze
      czlowiekowi, ktory sam nie chorowal nigdy na nerwice lękowa jest sobie baaaardzo
      trudno wyobrazic co to tak naprawde oznacza. Mozna sobie czytac o objawach, ale
      poki sie samemu przez cos takiego nie przejdzie, to nie wie sie nic... Tak wiec
      nie bierz wszystkiego tak do siebie. Trzymam kciuki, zebys wreszcie trafila na
      wlasciwe leczenie, zeby dobrano Ci dobry lek. A moze udaloby sie pojsc na
      psychoterapie?
      • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 20:29
        parole_parole napisała:

        > Poczytalam wypowiedzi dziewczyn w Twoim watku - chyba jednak nie powinnas sie n
        > a
        > nie obrazac. One to pisza z czystej checi pomocy, naprawde. Tyle tylko, ze
        > czlowiekowi, ktory sam nie chorowal nigdy na nerwice lękowa jest sobie baaaardz
        > o
        > trudno wyobrazic co to tak naprawde oznacza. Mozna sobie czytac o objawach, ale
        > poki sie samemu przez cos takiego nie przejdzie, to nie wie sie nic... Tak wiec
        > nie bierz wszystkiego tak do siebie. Trzymam kciuki, zebys wreszcie trafila na
        > wlasciwe leczenie, zeby dobrano Ci dobry lek. A moze udaloby sie pojsc na
        > psychoterapie?
        Witajsmile
        wiem, ze nie wiedza jak to jest i lepiej niech sie nigdy nie dowiedza.Co do
        pisania to masz racje moze i nie chca zle ale mozna pewne rzeczy inaczej napisac
        a nie tak z grubej rury no i wypada dokladnie zapoznac sie z dana sytuacja nim
        napisze sie, ze czlowiek nic nie robi. Moja ostatnia terapia to ta poznawczo-
        behawioralna niestety nie pomogla mi. Lekarz kombinuje i szuka dla mnie innej
        terapii.
        Pozdrawiam
        • anna.k777 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 20:42
          Masz męża i dzieci,powinnaś naprawdę przemyśleć wszystko od nowa.Ludzie różne
          rzeczy piszą i mówią,nie raz odczułam na własnej skórze,ale stwierdziłam że nie
          mam się czym przejmować jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować mnie taką jaka
          jestem.Ważne jest dla mnie moja akceptacja siebie niż kogoś innego,dobrze jest
          mówić to co się czuje i myśli.
    • olka-1990 Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 21:17
      Moze to i dobrze ze chcesz sie pozegnac z forum,dlugo bylas na tym forum na
      internet cie stac wiec moze prace przez internet bys sobie znalazla a nie ciagle
      piszesz jak ci ciezko.Pomysl sobie jak by tego forum nie bylo to co bys
      zrobila?!najwyzsza pora wziasc sie do pracy nawet przez internet jest mnóstwo
      ofert lub chałupnictwo placa grosze ale na chleb bys miala,przemysl to sobie
      kochana!!
        • olka-1990 Re: do olka-1990 05.07.10, 21:31
          ja ja raczej motywuje do znalezienia pracy przez internet ,sorry ale takie
          gadanie ze jest mi zle dziecia jesc nie da wiec moze by sie zakrecila za taka
          praca ,powiem szczerze ja skladam dlugopisy i jakis grosz mam ,napewno nie
          siedze i sie ciagle nie uzalam nad soba!!
        • ciezarna1231 Re: do olka-1990 05.07.10, 22:19
          Droga Tarjo,
          Nigdy do Ciebie nie pisałam. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że
          ostatnio sama mam tyle na głowie...Czytałam Twoje wątki i nie
          wierzę, że tak ot się poddasz...Wiem, że jest Ci ciężko, ale
          Kochana, nie możesz liczyć tylko na pomoc innych. Musisz mieć
          świadomość, że samodzielność w życiu to podstawa. Dzieci rosną i ich
          potrzeby również. Musicie pomyśleć o innym rozwiązaniu. Takim, które
          dałoby Wam możliwość spokojnego zaśnięcia ze świadomością, że w
          lodówce są zakupy i jest z czego ugotować obiad. Wiem, że łatwo
          mówić, że jest wiele przeszkód, że choroba nie wybiera i tak dalej ,
          ale nie ma rzeczy niemożliwych i najważniejsze to chcieć.
          Ja mam mamę chorą na schizofrenię, to koszmarna choroba. Mama jest
          lekooporna, ledwie się podleczy i odstawia leki. Skutkuje to atakami
          psychozy, nagłymi, nieprzewidzianymi. Zdecydowałam się nią zająć bo
          ona ma tylko mnie. Mój brat zginął w wypadku w 2008 roku. Mieszkał
          wtedy z nami, z moją rodziną. Wyjechał na weekend, poszedł na
          Woodstock i zgubił się, rozłączył ze znajomymi. Nie wziął ze sobą
          dowodu, telefonu. Do domu znajomych miał 17 km, szedł na pieszo.
          Przeszedł 12 km i został śmiertelnie potrącony przez młodą kobietę.
          Szukałam go po całej Polsce 3 dni. Znalazłam go po 4 dniach w obcym
          mieście, 200 km ode mnie. Zmarł jako NN, nie miał przy sobie dowodu.
          Ja musiałam poinformować o tym rodziców, że go już nie ma. Był moim
          najlepszym przyjacielem. Nagle wszystko się zmieniło. Choroba mamy
          się pogorszyła. Ja miałam ułożone życie, dzieci w przedszkolu,
          żłobku, praca...Stanęłam przed wyborem. Żyć sobie dalej czy
          przeprowadzić się do chorej mamy, zająć się nią i zmienić moje
          życie. Zdecydowałam się zająć się mamą. Jest bardzo ciężko...Jej
          ataki wykańczają, powinnam siedzieć z nią w domu i pilnować jej. Nie
          stać mnie jednak na to. Dogaduję się często z sąsiadkami aby jej
          doglądały, dzieci ciągam ze sobą 40 km do przedszkola, bo tam też
          mam pracę. Generalnie, moje życie zmieniło się diametralnie w ciągu
          ostatnich lat. Nie na lepsze...Najważniejsze to próbować do skutku
          stanąć na nogi i powoli stawiać pierwsze kroki ku lepszemu. Dobrze,
          że uzewnętrzniasz swoje emocje. Nie wiem czy odejście z forum coś
          zmieni u Ciebie. Może warto spróbować porozmawiać z lekarzem, że
          chciałabyś być bardziej samodzielna, może porozmawiaj z sąsiadkami,
          może pomogą? Tarja, czytając Twoje wypowiedzi widzę, że jesteś mądrą
          kobietą. Wierzę, że możesz dużo zmienić, nie poddać się. Forum
          pomocnych jest super, wiem. Ja sama mam ogromne kłopoty i dlatego tu
          jestem ale chcę z nich wyjść jak najszybciej i znowu żyć spokojnie
          dzięki sobie i swojej pracy. Chcę dać dzieciom spokój i poczucie
          bezpieczeństwa. Chcę przestać liczyć na innych a zacząć liczyć na
          siebie, męża i naszą pracę. Chcę znowu nam zawdzięczać uśmiechnięte
          buziaki naszych dzieci jak powiem im: Dziś wypłata-zabieram Was na
          lodysmile
          Każdy z nas ma gorszy czas i cięższe chwile ale najważniejsze, żeby
          szukać rozwiązania i chcieć walczyć i zmienić coś na lepsze. Forum
          jest receptą na chwilowe kłopoty, ale nie zapewni Wam bytu na zawsze
          dlatego warto chcieć walczyć z tymi kłopotami.
          Ja wierzę , że Wam się udasmile
          • tarja30 ciezarna1231 05.07.10, 22:34
            dziekuje, ze napisalas.Ja tez sledze Twoje losy i przykro mi, ze zycie tez Cie
            tak mocno doswiadczylouncertain
            Masz racje zawsze trzeba walczyc o lepsze jutro i ja tez walcze i wierze, ze
            zmiana lekow poprawi moj stan na tyle, ze moj J bedzie mogl podjac normalna
            prace i , ze ja w koncu pojde sama do sklepu po te swoje buleczkiwink
            Pozdrawiam Cie
      • anna.k777 do olka 1990 05.07.10, 21:25
        olka-1990 napisała:

        > Moze to i dobrze ze chcesz sie pozegnac z forum,dlugo bylas na tym forum na
        > internet cie stac wiec moze prace przez internet bys sobie znalazla a nie ciagl
        > e
        > piszesz jak ci ciezko.Pomysl sobie jak by tego forum nie bylo to co bys
        > zrobila?!najwyzsza pora wziasc sie do pracy nawet przez internet jest mnóstwo
        > ofert lub chałupnictwo placa grosze ale na chleb bys miala,przemysl to sobie
        > kochana!!
        Bardzo lubisz dokopać lężącemu,czyli jesteś bezpłciowym człekiem.Pamiętaj nie
        dobijaj drugiego człowieka bo nie wiesz co cię spotka,a różnie w życiu bywa.
        • agnes_nyc do olka 1990 05.07.10, 21:54
          Jesli skladasz dlugopisy to moze podaj namiary na firme ktora Cie zatrudnila
          mysle ze tarja30 chetnie skorzysta z takiej oferty - praca w domu jakby nie bylo

          tarja30 co ty na to ????
          • tarja30 Re: do olka 1990 05.07.10, 22:16
            agnes_nyc napisała:

            > Jesli skladasz dlugopisy to moze podaj namiary na firme ktora Cie zatrudnila
            > mysle ze tarja30 chetnie skorzysta z takiej oferty - praca w domu jakby nie b
            > ylo
            >
            > tarja30 co ty na to ????

            jestem chetna i czekam na blizsze informacje. Pisalam juz do roznych firm z
            prosba o prace zdalną myslalam, ze orzeczenie o niepelnosprawnosci mi w tym
            pomoze ale poki co brak odzewu wiec chetnie poskladam dlugopisy
        • ata-07 tarja30 05.07.10, 22:02
          Rozumiem cię,odpocznij,daj sobie i rodzinie czas i wróć. Nie bierz
          wszystkiego do siebie dosłownie,tu są też dziewczyny,co podniosą na
          duchu. A co u Ciebie teraz ?
          • tarja30 Re: tarja30 05.07.10, 22:27
            ata-07 napisała:

            > Rozumiem cię,odpocznij,daj sobie i rodzinie czas i wróć. Nie bierz
            > wszystkiego do siebie dosłownie,tu są też dziewczyny,co podniosą na
            > duchu. A co u Ciebie teraz ?

            Dziekuje atasmile Co u mnie, zmniejszona dawka leku wiec glowa troche dziwna i
            odretwiala, nadmierne pocenie ale to nic bo wygralam w konkursie
            antyperspirantwink jutro mam wizyte u lekarza zawoze mu wniosek na rente,
            prawdopodobnie czekaja mnie nowe badania psychologiczne a nie przepadam za tymuncertain
            Dzieciaki dzis byly na dlugim spacerze i na boisku wiec zadowolonesmile Ja wczoraj
            bylam na wyborach bylo ciezko no ale glosik musialam oddac trafilam fajnie bo
            ludzi nie bylo.Po glosowaniu chlopaki zabrali mnie na nasz slynny kopiec
            tatarski dalam sie namowic bo kropil deszczyk a to oznaczalo malo ludzi tamsmile
            Pobiegalismy po trawie i ogolnie wszyscy szczesliwismilea dzis niespodzianka bo
            wygralam blender tylko nie wiem jeszcze z czym to sie jewink Mamy tez zmartwienie
            bo mechanik stwierdzil ze nasz staruszek ma cos z silnikiem a bez tego autka to
            ja juz nigdzie sie nie rusze... ale jest nadzieje, ze moze byc to tansza naprawa
            wiec moze nie bedzie tak zle. Zaraz pewnie posypia sie gromy, ze mamy autouncertain bo
            mozna by sprzedac za 1 tys. i miec na jedzenie ale nie moge bo musze czasami
            jechac do lekarza, mopsu a na nogach to jest niemozliwe. Lek ktory obecnie
            zaywam to seroxat jest dobry ale po 3 latach mial prawo przestac dzialac...
            pisze pewnie troche nieskladnie ale mam nadzieje, ze cos z tego zrozumiesz.
            Pozdrawiam
        • warszawianka1982 Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te ... 05.07.10, 22:03
          olka-1990 i spółka.Szkoda zachodu i strata czasu zaprzątać sobie takimi
          wypowiedziami.Powiem ci tak dopóki człowiekowi jakoś się "powodzi" nie doznał
          żadnej przykrej,szokującej czy innej ciężkiej sytuacji ma lekki stosunek do
          życia(jak ja wcześniej)dopiero takie sytuację jak chociażby moja(wiesz o czym
          mówię)otwiera co poniektórym oczy na prawdziwe życie,ale nie każdemu.Trzeba mieć
          jeszcze serce i to coś w tym sercu,jakoś sobie pomagać,być wyrozumiałym dla
          drugiego.Moja skromna rada nie przejmuj się tym,jesteś wspaniałą osobą,świetną
          mamą,i bardzo otwartą i kontaktową kobitką,piszesz szczerze i ja wierze w to co
          czytam.Internet- proszę-to nie kosztuje tyle co willa,czy samochód a jeśli ma ci
          pomóc w kontaktach to nie widzę w tym nic złego,kurcze no o internet się czepiać
          to jest śmieszne dla mnie!Pozdrawiam cię bardzo gorąco i twoich panów.Zostań z
          nami bo petycję napisze haha żebyś nie odchodziłasmile
          • missmiriam1 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 22:15
            No wiesz,wypowiedzi olki nijak się mają do szorstkich czasami, ale
            życzliwych i konkretnych wypowiedzi niektórych dziewczyn. Nie
            głaszczą po głowie, ale jak na razie to nie miały złych intencji. A
            olce jak na razie żadne życzliwe w stosunku do kogokolwiek
            stwierdzenie jeszcze się na tym forum nie przydarzyło.
          • tarja30 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 22:43
            warszawianka1982 napisała:

            > olka-1990 i spółka.Szkoda zachodu i strata czasu zaprzątać sobie takimi
            > wypowiedziami.Powiem ci tak dopóki człowiekowi jakoś się "powodzi" nie doznał
            > żadnej przykrej,szokującej czy innej ciężkiej sytuacji ma lekki stosunek do
            > życia(jak ja wcześniej)dopiero takie sytuację jak chociażby moja(wiesz o czym
            > mówię)otwiera co poniektórym oczy na prawdziwe życie,ale nie każdemu.Trzeba mie
            > ć
            > jeszcze serce i to coś w tym sercu,jakoś sobie pomagać,być wyrozumiałym dla
            > drugiego.Moja skromna rada nie przejmuj się tym,jesteś wspaniałą osobą,świetną
            > mamą,i bardzo otwartą i kontaktową kobitką,piszesz szczerze i ja wierze w to co
            > czytam.Internet- proszę-to nie kosztuje tyle co willa,czy samochód a jeśli ma c
            > i
            > pomóc w kontaktach to nie widzę w tym nic złego,kurcze no o internet się czepia
            > ć
            > to jest śmieszne dla mnie!Pozdrawiam cię bardzo gorąco i twoich panów.Zostań z
            > nami bo petycję napisze haha żebyś nie odchodziłasmile

            to co ta Olka napisala splynelo po mnie tak samo jak to co pisala gazeta mi
            placi.Sprobuje to wyjasnic... boli mnie jak ktos kogo juz "znam" dokopie za
            mocno a nie boli zupelnie jak powie cos ktos "obcy" bo ja sie otworzylam,
            zaufalam i sa dziewczyny ktore wiedza o mnie sporo a tacy ludzie z doskoku nic
            nie wiedza.

            Nie jestem nietykalska czy cos mozna mi nagadac jak najbardziej tylko jakos
            lagodniej bez takich ostrych tekstow typu wlasnie " ze nic nie robimy"
            • isabelka20 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 22:56
              tarjo nie "znasz" mnie i nie masz pojęcia w jakim tonie napisałam
              swoją wypowiedź. Odebrałaś ją w taki sposób w jaki chciałaś odebrać.
              Jestem osobą emocjonalną, posiadającą jak każdy jakieś kompleksy i
              odbierasz wypowiedzi innych jako atak na swoją osobę. Ja nie będę
              się kajać, tłumaczyć i głaskać Cię po głowie. Wystarczająco się
              wytłumaczyłam, czego ty nie potrafisz zrozumieć. Podejście dziwne,
              ale to twoje podejście. Ważne, że niektóre wypowiedzi spływają po
              tobie jak po kaczce bo inaczej już dawno by Cię tu nie było.
              • tarja30 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 23:30
                isabelka20 napisała:

                > tarjo nie "znasz" mnie i nie masz pojęcia w jakim tonie napisałam
                > swoją wypowiedź. Odebrałaś ją w taki sposób w jaki chciałaś odebrać.
                > Jestem osobą emocjonalną, posiadającą jak każdy jakieś kompleksy i
                > odbierasz wypowiedzi innych jako atak na swoją osobę. Ja nie będę
                > się kajać, tłumaczyć i głaskać Cię po głowie. Wystarczająco się
                > wytłumaczyłam, czego ty nie potrafisz zrozumieć. Podejście dziwne,
                > ale to twoje podejście. Ważne, że niektóre wypowiedzi spływają po
                > tobie jak po kaczce bo inaczej już dawno by Cię tu nie było.

                "Fajnie, że dorabia, a dlaczego napisałam, że nic nie robicie, bo skoro nie ma
                co do gara włożyć, a facet nie pracuje tylko ślizga się na jakiś doróbkach to
                nie mów mi, że robicie wszystko."
                "Jedno jest pewne, jeśli będzie tak jak jest teraz to do końca życia
                będziecie z mężem siedzieć w domu i nic nie robić. Dzieci będą na to
                patrzeć, a następnie w dorosłym życiu postępować jak wy."

                Prosze wyjasnij mi jak mozna zrozumiec te slowa inaczej niz ja je zrozumialam?
                Czy ja na okraglo nie mam co do gara wlozyc? w czerwcu zdarzyla sie sytuacja ze
                pieniadze dostalam z 2 tyg.opoznieniem i dlatego poprosilam o pomoc.
                I nie rozumiem...czy moj J ma klamac w sprawie dyspozycyjnosci by dostac robote?
                a chwile pozniej wyleciec? Wyjasnij mi jak to ma wygladac bo moze czegos nie
                zrozumialam? Powtarzam ktorys juz raz przechodze trudny okres zmiany leku i
                tylko ten co zna to uczucie wie jakie to trudne wiec pozostaja nam te jak to
                nazwalas doróbki do czasu az nowe leki zaczna dzialac i wierze, ze wrocimy do
                normalnego zycia.Pisanie o takim zyciu do konca zycia tez mnie nie nastawilo
                optymimistycznie bo w takiej sytuacji jak obecna potrzebuje wiary i optymizmu w
                zmiane na lepsze a nie proroctw i czarnowidztwa no i jeszcze to zdanie, ze
                dzieci tez nic nie beda robic bo widza, ze my nic nie robimy.Naprawde masz super
                zdanie o nas.Pewnie lezymy i czekamy na manne z nieba:/Staram sie ich wychowac
                na dobrych i wrazliwych ludzi i wiem, ze tacy beda. Nie wiem... masz prawo nie
                rozumiec tego co czuje, jak czuje, czego potrzebuje, co robie tylko prosze nie
                oceniaj nas i nie zabieraj mi wiary takim pisaniem. Nie mozna mowic, ze nic sie
                nie robi i przykro mi ale tonu twojej wypowiedzi inaczej zrozumiec nie potrafie
                i niech bedzie, ze odebralam jak chcialam.
                • isabelka20 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 23:42
                  Napisałam to co uważałam za słuszne napisać. Nie napisałam, że
                  czekasz na mannę z nieba, że do końca życia czeka Cię bieda i nic
                  poza tym. Podałam jedynie co może być jak nic się nie zmieni. Nie
                  oceniam Cię, gdyż daleka jestem od oceniania. Nie jestem dla Ciebie
                  koleżanką do dyskusji, gdyż mamy bardzo odmienne spojrzenia na
                  świat. I nie mów mi, że niewiem co przeżywasz, bo jak tu ktoś
                  napisał, o tym wiedzą tylko Ci co przeżywają zmiany leku itp. Nie
                  masz pojęcia co wiem, a czego niewiem.
                  Jeżeli tak bardzo potrzeba Ci optymizmu i wiary to życzę Ci aby
                  wszystko się ułożyło. Ulżyło? Mam nadzieję, że tak. I piszę to w
                  dobrym tonie, aczkolwiek lekko poddenerwowana, gdyż już mnie duszą
                  te twoje ciskania odnośnie jednej mojej krytycznej wypowiedzi.
                  • tarja30 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 05.07.10, 23:56
                    isabelka20 napisała:

                    > Napisałam to co uważałam za słuszne napisać. Nie napisałam, że
                    > czekasz na mannę z nieba, że do końca życia czeka Cię bieda i nic
                    > poza tym. Podałam jedynie co może być jak nic się nie zmieni. Nie
                    > oceniam Cię, gdyż daleka jestem od oceniania. Nie jestem dla Ciebie
                    > koleżanką do dyskusji, gdyż mamy bardzo odmienne spojrzenia na
                    > świat. I nie mów mi, że niewiem co przeżywasz, bo jak tu ktoś
                    > napisał, o tym wiedzą tylko Ci co przeżywają zmiany leku itp. Nie
                    > masz pojęcia co wiem, a czego niewiem.
                    > Jeżeli tak bardzo potrzeba Ci optymizmu i wiary to życzę Ci aby
                    > wszystko się ułożyło. Ulżyło? Mam nadzieję, że tak. I piszę to w
                    > dobrym tonie, aczkolwiek lekko poddenerwowana, gdyż już mnie duszą
                    > te twoje ciskania odnośnie jednej mojej krytycznej wypowiedzi.

                    ale zdajesz sobie sprawe, ze wszystko jest uzaleznione od mojego
                    zdrowia?Myslisz, ze mi tak jest dobrze, ze nie chce zmian i zycia jak inni? Jak
                    mloda dziewczyna nie bawilam sie, nie szalalam nie wiem co to imprezy,wypady na
                    zakupy z kolezankami.One sie bawily ja oplakiwalam smierc dziecka.Wiele w zyciu
                    mnie ominelo a mialam duzo planow, chcialam sie uczyc, zyc ale los zgotowal mi
                    inny los i niose swoj krzyz juz 18 lat chociaz wg.papierow jest to 20 lat ale
                    mniejsza to. Mam 37 lat i dopiero niedawno zdalam sobie sprawe, ze powinnam
                    starac sie o rente czy orzecznie a dlaczego nie wczesniej? Bo jak lekarz
                    napomknal mi cos o tym to mowilam, ze to jest dla ludzi chorych ja wyzdrowieje i
                    wroce do normalnego swiata i ciagle jeszcze wierze. Pisanie nawet co moze byc
                    jak nic nie zaczniemy robic nie brzmi dobrze dla kogos takiego jak ja... moze i
                    swoje wiesz ale to nie znaczy, ze wszystko rozumiesz.a Twoje życzenia jak dla
                    mnnie zabrzmialy raczej jak ironiczne szczegolnie slowo "ulżyło?" a nie w dobrym
                    tonie.Tak mamy bardzo odmienne spojrzenie na swiat...
                    • kroliczyca80 Re: Tarja jesteś silną kobitką nie patrz na te .. 06.07.10, 00:43
                      Tarja, dopiero dziś weszlam na forum i widzę, że sie dzieje. Po
                      pierwsze - nie możesz reagować tak emocjonalnie. Wiem, że to trudne,
                      nikt nie lubi krytyki, ale Twoja sytuacja jest w tej chwili taka,
                      jaka jest, forum chyba trochę Ci pomaga, więc nie rezygnuj z niego
                      bez głębszego zastanowienia. Nie dla siebie przecież tu jesteś, ale
                      głównie dla dzieci. Po drugie - musisz się liczyć z tym, że co jakiś
                      czas ktoś Cie tu zaatakuje. Stalaś się dlugodystansową forumką, dużo
                      Cie widać, zakładasz dużo nowych wątków, co akurat warto zmienić i
                      ograniczyć sie do jednego, głównego, w którym na bieżącą informujesz
                      o nowinach. Dzieki temu nowe osoby na forum będa miały wgląd w cała
                      Twoją historię oraz sytuację, a osoby które już Cię znają i pomagają
                      będa wiedziały gdzie zaglądać. No i unikniesz wrażenia "panoszenia
                      się" po forumwink Po trzecie - nie wiem jak inne pomocne, ale ja na
                      przyklad bardzo chcialabym się dowiedzieć czegoś o Twojej chorobie.
                      Wiem tylko tyle, że nie możesz wychodzić z domu bo boisz się
                      przestrzeni i ludzi, ale nie wiem czy to typowa agorafobia. Bo
                      piszesz tez o lękach w domu, a czasem też o bieganiu po trawie z
                      dziećmi albo glosowaniu, a to przecież poza domem. Trochę sie już
                      pogubilam. Sama tez siebie zaskoczylam, bo kiedyś opowiadałam o
                      Tobie mojej mamie i pokazalam jej Twoją fotkę z synkami, a moja mama
                      na to: no ale oni przeciez nie są w domu. A ja jej zapodalam
                      historię o agorafobii właśnie. Taki niby banał, ale mnie zagięla i
                      nie wiedziałam jak to wytlumaczyć. Moze nie tylko ja jestem taka
                      niedoinformowana i innym dziewczynom tez dobrze by zrobiła lekcja z
                      zakresu psychiatriiwink Choroby umysłu są często traktowane przez
                      społeczenstwo jako wymówki od pracy, takie oszukiwanie świata że się
                      jest chorym. Wiem, że to nieprawda, ale sama nigdy nie mialam
                      kontaktu z nikim cięzko chorym (poza leczoną depresją) a bardzo
                      chcialabym się czegoś w tym temacie dowiedzieć z pierwszej ręki.
                      Podsumowując: krytyką się nie przejmuj, ale w sensie zalamywania się
                      i ucieczki, za to warto przemyśleć pewne sprawy o których piszą
                      dziewczyny (np. nioma). Krytyka konstruktywna jest zdecydowanie
                      cenniejsza niż uprzejme glaskanie po glowie, choć początkowo wydaje
                      się bolesna. Czemu? Bo od glaskania na pewno nic się nie zmieni, a
                      może się nawet pogorszyć, a konstruktywny kop w zadek może sprawić,
                      że wreszcie ruszymy z miejsca. Pozdrawiam Cię serdecznie.
      • kannama Re: żegnam sie i dziękuję 05.07.10, 22:15
        Ofert jest mnóstwo, tylko trudno trafić na uczciwą. Co do motywowania w ten
        jakże subtelny sposób to powinnaś wiedzieć, że na jednych działa metoda kija a
        na innych marchewka. Jak uderzysz kijem tych co potrzebują akurat marchewki-
        efekt będzie zupełnie odwrotny od zamierzonego. Nie znasz dziewczyny, nie próbuj
        być psychologiem.
      • bj32 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 01:16
        "Pomysl sobie jak by tego forum nie bylo to co bys zrobila?!"
        No jak to, co? Nie przeczytałaby słów otuchy od Ciebie, nie
        uzyskałaby Twojej pomocy ani rzeczowej, ani z zakresu wiedzy, ani
        nawet wsparcia duchowego. A tak to może się cieszyć Twoim uroczym
        towarzystwem. Ja my wszystkie...
        "najwyzsza pora wziasc sie do pracy"
        I do nauki, moja droga. Na przykład powtórzyć język polski ze szkoły
        podstawowej. Do książek, nieuku, się wziąć, a nie bić pianę na
        forum, skoro do pomocy się nie nadajesz!
    • bj32 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 01:10
      Tarja: wyniesienie się z forum co ma mieć na celu? Pomoże Ci jakoś?
      Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Masz tu przyjaciół, którzy nie
      zawsze Cię pogłaskają i utulą, ale chcą dla Ciebie dobrze i nawet,
      jeśli dziewczyny bywają szorstkie, to sama wiesz, że chcą dobrze.

      Zarzutami się nie przejmuj. Internet stworzono dla ludzi, ale mają go
      wszyscy, w tym również osoby, którym się wydaje, że mają moralne
      prawo oceniać kogoś na podstawie jednego, nieuważnie przeczytanego
      wpisu. Możesz mi wierzyć, że gdybym miała się przejmować wszystkimi
      uskutecznianymi na mnie atakami, to już dawno musiałabym się
      powiesić. A przeczytałam na swój temat rozmaitości, począwszy od
      tego, że jestem udającym kobietę homoseksualistą oraz
      judeochrześcijanką - cokolwiek to może być - a skończywszy na tym, że
      mam fundację, z której defrauduję pieniądzebig_grin
      Prześpij się, odpocznij ze dwa dni, nabierz dystansu. Kontakt z
      ludźmi jest Ci niezbędny, a mając swoje problemy - masz to
      utrudnione.
      Jednakowoż nie ma co robić dramatu z tego, że ktoś palnął głupotę.
      Wierzę, że nie jest Ci łatwo, ale wierzę też, że potrafisz się
      pogodzić z tym, że niektórzy mają PMS, a wtedy szukają ofiary, na
      której się mogą wyładować. A instynkt im podpowiada, gdzie znaleźć
      słabszego. Ale to atawizm. Trzeba z tym żyć. Ty też możesz - tylko
      najpierw musisz chcieć, zamiast wpadać w histerię natychmiast po tym,
      jak ktoś sobie napisze jakąś złośliwą brednię.

      Pozdrawiam i czekam na Twój powrót.
        • tarja30 payuta 06.07.10, 12:40
          payuta napisała:

          > Tarja,tyle przezylas i przez tyle przeszlas,a sie dajesz jakims pol przytomnym
          > magnoliom?????Noooo potrzasam toba.Zostan i pisz jak zawsze.P.P.

          dziekujekiss
      • penelopa40 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 09:11
        nie dziękuj wyznam ci szczerze.....i nie żegnaj się...
        muszę się dopisać bo ręka mnie uświerzbi...
        oczywiście wszystko to co napisano o konieczności podjęcia pracy
        przez męża tarji i tp/itd jest parwdą, trzeba myśleć o
        przyszłości... , nie mówię o zarzutach dot internetu czy innych
        bzdurach o pracy przez internet - nie zawsze i nie w każdym
        przypadku można coś sensownego znaleźć, wiem bo sama w swoim czasie
        szukałam bliskiej osobie...3/4 chałupnictwa w necie to wielkie
        oszustwo, każą tylko przysyłać pieniądze a potem nic z tego nie
        ma... ale nie o tym chciałam, chciałam napisac o chorobie tarji,
        panuje obiegowa opinia że taki chory na depresję, nerwicę, fobie...
        to powinien się przestać użalać, wziąć się w garść i coś działać...
        a to są bardzo poważne schorzenia, niekiedy mocno utrudniające lub
        uniemozliwiające normalne funkcjonowanie, pracę, leki owszem są ale
        bardzo trudno je dobrać, nagle przestają działać, niektóre mają mase
        skutków ubocznych, leczenie trwa latami, choroba nawraca, nie każdy
        jest silny psychicznie i ten kto nie patrzył tępo w sufit obojętny
        na świat dookoła nie zrozumie w pełni osoby chorej psychicznie...
        do tego taka osoba jest chwiejna emocjonalnie, ma niską samoocenę,
        przejmuje się każdym słowem krytyki, które urasta do problemu" o
        skali międzynarodowej", na depresyjnego wystarczy krzywo spojrzeć
        czasami, a ten przekreśli pół życia jako nic nie warte...
        najsensowniejszym wyjściem byłaby renta, ale chyba tarja nie ma lat
        pracy więc renta jej się nie należy...
        ja bym sugerowała zmianę lekarza/leków, bo może do tego masz tarju
        zaufanie ale inny by coś wymyslił co poprawiłoby twój stan ...
        zyczę ci wiele, wiele zdrowia
        aha, i daj znać jak paczka pojdzie... penelopa
        • tarja30 penelopa40 06.07.10, 12:39
          penelopa40 napisała:

          > nie dziękuj wyznam ci szczerze.....i nie żegnaj się...
          > muszę się dopisać bo ręka mnie uświerzbi...
          > oczywiście wszystko to co napisano o konieczności podjęcia pracy
          > przez męża tarji i tp/itd jest parwdą, trzeba myśleć o
          > przyszłości... , nie mówię o zarzutach dot internetu czy innych
          > bzdurach o pracy przez internet - nie zawsze i nie w każdym
          > przypadku można coś sensownego znaleźć, wiem bo sama w swoim czasie
          > szukałam bliskiej osobie...3/4 chałupnictwa w necie to wielkie
          > oszustwo, każą tylko przysyłać pieniądze a potem nic z tego nie
          > ma... ale nie o tym chciałam, chciałam napisac o chorobie tarji,
          > panuje obiegowa opinia że taki chory na depresję, nerwicę, fobie...
          > to powinien się przestać użalać, wziąć się w garść i coś działać...
          > a to są bardzo poważne schorzenia, niekiedy mocno utrudniające lub
          > uniemozliwiające normalne funkcjonowanie, pracę, leki owszem są ale
          > bardzo trudno je dobrać, nagle przestają działać, niektóre mają mase
          > skutków ubocznych, leczenie trwa latami, choroba nawraca, nie każdy
          > jest silny psychicznie i ten kto nie patrzył tępo w sufit obojętny
          > na świat dookoła nie zrozumie w pełni osoby chorej psychicznie...
          > do tego taka osoba jest chwiejna emocjonalnie, ma niską samoocenę,
          > przejmuje się każdym słowem krytyki, które urasta do problemu" o
          > skali międzynarodowej", na depresyjnego wystarczy krzywo spojrzeć
          > czasami, a ten przekreśli pół życia jako nic nie warte...
          > najsensowniejszym wyjściem byłaby renta, ale chyba tarja nie ma lat
          > pracy więc renta jej się nie należy...
          > ja bym sugerowała zmianę lekarza/leków, bo może do tego masz tarju
          > zaufanie ale inny by coś wymyslił co poprawiłoby twój stan ...
          > zyczę ci wiele, wiele zdrowia
          > aha, i daj znać jak paczka pojdzie... penelopa

          Dziekuje, ze tak przejrzyscie to opisalas bo ja tak nie potrafie.
          Co do lekarza to przed tym do ktorego chodze teraz leczylam sie kilka lat u
          innego...nie ma porowniania.Moj lekarz jest wspanialy, po dluzszym nie
          wychodzeniu, czy zmianie lekow zawsze byl pod reką.Dzwonilam nawet po kilka razy
          dziennie i zawsze mial czas. Przyjmuje mnie bez kolejki bo wie, co przechodze
          czekajac. O zmianie lekow wspominal juz od dluzszego czasu ale nic na sile...
          podjelismy decyzje ze wszystko nastapi stopniowo.Kiedys podjelismy taka decyzje
          zbyt gwaltownie i zle a nawet tragicznie znioslam zmiane leku. Przy najmniejszej
          dawce leku moj organizm zaczal szalec, lęk byl tak silny, ze zaczelam mowic o
          tym kto ma zajac sie Tomkiem jak umre i prosilam o obietnice jak umierajacy na
          lozu smierci.Straszne...
          Moj J tez sie juz nasluchal takich roznosci przy moich duzych atakach lęku.
          ok nie chce o tym pisac bo to przybijajace.
          Paczka od Ciebie doszla.Chlopcy zadowoleni i zajeci puzzlami a te robociki sa
          super Tomek nawet mi mowil jak sie nazywaja bo to chyba z jakiegos filmu? Dzis
          bedziemy razem grali w gre planszowa bo uwielbiamy wszyscy takie gry.Dziekuje Cikiss
          • penelopa40 Re: penelopa40 06.07.10, 14:40
            ciesze się, że trafiłam w gusta... te "robociki" nazywają się BEDA-
            MENY, jeszcze parę takich męskich zabawek córka marynuje w szafie, a
            ja cierpliwie czekam i jak coś to pakuję, pakuję...i wysyłam....
    • agnessja Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 11:06
      zarzut o posiadanie dostępu do internetu to dla mnie śmiech na sali,
      więc nie warto się tym przejmować, a wygrywanie fantów w konkursach?
      co to kogo obchodzi? graj i wygrywaj, niech zzielenieją z zazdrości,
      na takie zaczepki trzeba znaleźć jeszcze głupszą odpowiedź, żeby
      poszło w pięty, jak sama nie potrafisz, to patrz ile tu pomocnych,
      ten cały internet to tylko narzędzie, a nie całe życie, każdy może
      napisać co chce i nic na to nie poradzisz, trzeba się na to
      uodpornić; jak ktoś coś napisze, 10 osób to przeczyta i każdy
      inaczej to rozumie, więc często dochodzi do nieporozumień, potem
      każdy stara się tłumaczyć, a faktycznie to wychodzi tak, że ciągnie
      w swoją stronę, nie dążąc do porozumienia, i po kilkukrotnej
      wynianie zdań jest się jeszcze dalej niż w punkcie wyjścia.
      p.s. ach te oczęta dwulatka, lecę zrobić "klik" na złość wszystkim
      zawistnym wink
      • ata-07 tarjo30 06.07.10, 12:07
        Żebyś wiedziała,jak ja piszę chaotycznie,Ciebie zrozumiałam smile.
        Wiesz,masz prawo się tak czuć przy zmianie leków,przy tym upale.
        Dobrze,że chłopcy Cię wyciągają na dwór,wiem,jak ciężko jest wyjść
        do ludzi. Myślę,ze to przejściowe chwilowe.Dobrze,że zalatwiasz
        rente,powinnaś dostać,liczą się też lata wychowania dzieci,3 lata na
        jedno dziecko. Jezeli moge Ci cos poradzić,to nalezy Ci się tez
        zasilek piel.,jezeli choroba zaczęła się przed 16,czy 18 rokiem
        życia,tylko wniosek składa się w PCd/sOON . Ciesze się ,że payuta
        się tu odezwala,bo dobrze na Ciebie wpłynie smile. A komputer masz też
        dla dzieci przecież,nie tylko dla siebie,samochod też potrzebny,jak
        sie ma dzieci i jesteś chora,co tu dużo mowić,ja nie mam,wiem,ile na
        bilet trzeba z renty w tę i we wtę,a tylko dla jednej osoby.
        Napisz cos więcej o chorobie i w jakim wieku masz dzieci.
        • tarja30 Re: tarjo30 06.07.10, 12:25
          ata-07 napisała:

          > Żebyś wiedziała,jak ja piszę chaotycznie,Ciebie zrozumiałam smile.
          > Wiesz,masz prawo się tak czuć przy zmianie leków,przy tym upale.
          > Dobrze,że chłopcy Cię wyciągają na dwór,wiem,jak ciężko jest wyjść
          > do ludzi. Myślę,ze to przejściowe chwilowe.Dobrze,że zalatwiasz
          > rente,powinnaś dostać,liczą się też lata wychowania dzieci,3 lata na
          > jedno dziecko. Jezeli moge Ci cos poradzić,to nalezy Ci się tez
          > zasilek piel.,jezeli choroba zaczęła się przed 16,czy 18 rokiem
          > życia,tylko wniosek składa się w PCd/sOON . Ciesze się ,że payuta
          > się tu odezwala,bo dobrze na Ciebie wpłynie smile. A komputer masz też
          > dla dzieci przecież,nie tylko dla siebie,samochod też potrzebny,jak
          > sie ma dzieci i jesteś chora,co tu dużo mowić,ja nie mam,wiem,ile na
          > bilet trzeba z renty w tę i we wtę,a tylko dla jednej osoby.
          > Napisz cos więcej o chorobie i w jakim wieku masz dzieci.

          o chorobie napisalam przed chwila post nizej wink Mam zasilek pielegnacyjny bo
          pierwsze objawy choroby pojawily sie ok. 16 roku zycia.Moge jedynie starac sie o
          rente socjalną ale dobre i to. Dzis zawoze lekarzowi wniosek i papiery...
          zobaczymy co z tego wyjdzie
      • tarja30 agorafobia 06.07.10, 12:19
        irracjonalny lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, wyjściem z domu,
        wejściem do sklepu, tłumem, miejscami publicznymi, samotnym podróżowaniem w
        obawie, że dostanie napadu paniki i nikt nie przyjdzie mu z pomocą

        oprocz tego mam zdiagnozowana depresje, lęk spoleczny i nasilony lęk napadowy.

        to, ze wychodze a raczej jestem wywozona w rozne miejsca to moja walka z tym,
        przezylam 3 letni okres zupelnej izolacji nawet patrzenie przez okno wywolywalo
        we mnie paniczny lęk.Miejscem bezpiecznym bylo tylko lozko.Nie chce juz tak...
        im dluzej jestem w domu tym kazde wyjscie jest bardziej przerazajace. Nie boje
        sie jako tako przestrzeni o ile jest bezludna.
        Duzo czasu spedzalam na forum depresja ale czytanie o lękach innych nie pomagalo
        dopiero tu poczulam sie normalnie i otworzylam sie.
        Ja naprawde walcze i nie siedze z zalozonymi rekami, nie poddalam sie.
      • tarja30 agnessja 06.07.10, 12:41
        agnessja napisała:

        > zarzut o posiadanie dostępu do internetu to dla mnie śmiech na sali,
        > więc nie warto się tym przejmować, a wygrywanie fantów w konkursach?
        > co to kogo obchodzi? graj i wygrywaj, niech zzielenieją z zazdrości,
        > na takie zaczepki trzeba znaleźć jeszcze głupszą odpowiedź, żeby
        > poszło w pięty, jak sama nie potrafisz, to patrz ile tu pomocnych,
        > ten cały internet to tylko narzędzie, a nie całe życie, każdy może
        > napisać co chce i nic na to nie poradzisz, trzeba się na to
        > uodpornić; jak ktoś coś napisze, 10 osób to przeczyta i każdy
        > inaczej to rozumie, więc często dochodzi do nieporozumień, potem
        > każdy stara się tłumaczyć, a faktycznie to wychodzi tak, że ciągnie
        > w swoją stronę, nie dążąc do porozumienia, i po kilkukrotnej
        > wynianie zdań jest się jeszcze dalej niż w punkcie wyjścia.
        > p.s. ach te oczęta dwulatka, lecę zrobić "klik" na złość wszystkim
        > zawistnym wink

        dwulatek dziekuje za glosik i prosi o jeszcze bo spadl na 4 miejscewink a ja
        dziekuje za Twoje slowa.
        • payuta Re: agnessja 06.07.10, 14:32
          Tarja
          Ty to znasz???
          eksajtin.fm.interia.pl/zarabianie.htm
          zarabianieprzezsiec.republika.pl/
          Zreszta poszukaj i poszperaj sama smile
          www.google.nl/search?q=zarobkowe+czytanie+maili&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:nl:official&client=firefox-a
          Jak bedziesz zainteresowana,to prywatnie powiem ci jak i co zrobic,by ci nie
          doszla mailowa fobiatongue_out
          Ja tez to mam.Trzy takie.Nie sa to masakryczne pieniadze,bo w poltora miesiaca
          zarabiam 37,50€.Ale jak wplywaja,to cieszy i zawsze na jakas lewizne jest.Dzieki
          temu takie wyslanie paczki komus,nie uszczerbia mi domowego budzetu .-P smile
          Czekam na lanie za reklame tongue_out smile
          • agnessja Re: agnessja 06.07.10, 14:57
            payuta napisała:

            > Tarja
            > Ty to znasz???
            > eksajtin.fm.interia.pl/zarabianie.htm
            > zarabianieprzezsiec.republika.pl/
            > Zreszta poszukaj i poszperaj sama smile
            > www.google.nl/search?q=zarobkowe+czytanie+maili&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:nl:official&client=firefox-a
            > Jak bedziesz zainteresowana,to prywatnie powiem ci jak i co
            zrobic,by ci nie
            > doszla mailowa fobiatongue_out
            > Ja tez to mam.Trzy takie.Nie sa to masakryczne pieniadze,bo w
            poltora miesiaca
            > zarabiam 37,50€.Ale jak wplywaja,to cieszy i zawsze na jakas
            lewizne jest
            > .Dzieki
            > temu takie wyslanie paczki komus,nie uszczerbia mi domowego
            budzetu .-P smile
            > Czekam na lanie za reklame tongue_out smile



            hehe... ja się w to bawiłam jakieś 5 lat temu, nic z tego nie
            miałam, ale zmusiło mnie to do nauczenia się podstaw html-u...
            potrfaię zrobić jakąś stronkę... później przydała się ta znajomość
            do robienia stronek tematycznych, są różne programy partnerskie
            zapisałam się do wielu gdzieś 2 lata temu... mam gdzieś uzbierane
            ponad 50 złotych, od czasu do czasu wpada jakaś prowizja -
            grosiki... ale nie mam czasu na reklamowanie tego w sieci, chociaż
            wiem że są ludzie którzy "to" kupują, wydałam kiedyś więcej na
            reklamę niż na tym zarobiłam, ale pwenie gdybym sie przyłożyła, co
            miesiąć bym mogła nieco dorobić, normalnie z umową i podatkami...
            czyli legalnie...
          • nioma Re: agnessja 06.07.10, 14:59
            tarja> ale w zarzutach to glownei chodzi o to, zeby Twoj niemaz
            poszedl do pracy. Bo bez tego w zyciu nie staniecie na nogi. Dwie
            osoby niepracujace, dzieci + choroba to bedzie wieczna bieda.
            Moim zdaniem sprawa podstawowa jest pojscie niemeza do stalej pracy.
            Ty glownie boisz sie wychodzenia z domu. Wiec jak niemeza nie bedzie
            to bedziesz w domu bezpieczna, prawda? Na godzine - dwie moze
            przyjsc pielegniarka. Do sklepu moze skoczyc Twoj starszy syn.
            • tarja30 nioma 06.07.10, 15:09
              nioma napisała:

              > tarja> ale w zarzutach to glownei chodzi o to, zeby Twoj niemaz
              > poszedl do pracy. Bo bez tego w zyciu nie staniecie na nogi. Dwie
              > osoby niepracujace, dzieci + choroba to bedzie wieczna bieda.
              > Moim zdaniem sprawa podstawowa jest pojscie niemeza do stalej pracy.
              > Ty glownie boisz sie wychodzenia z domu. Wiec jak niemeza nie bedzie
              > to bedziesz w domu bezpieczna, prawda? Na godzine - dwie moze
              > przyjsc pielegniarka. Do sklepu moze skoczyc Twoj starszy syn.
              >

              to nie jest tak, ze on nie pracuje.Nie pracuje na stale bo go wyrzucili ze
              wzgledu na moje tel. zeby szybko wracal. Dorabia caly czas i caly czas jest pod
              telefonem i nikt go za to nie zwolni.Ja wiem, ze to nie jest dobre ale w
              sytuacji jakiej obecnie jestem nie wyobrazam sobie ze moglby nie przyjechac jak
              cos zacznie sie dziac. W domu niestety tez miewam ataki i tylko on jest w stanie
              mi pomoc. Pielegniarki zupelnie nie potrzebuje bo to obca osoba i w razie ataku
              tylko pogorszy moj stan.Odczucia te doskonale opisala penelopa w drugim watku.
              • nioma Re: nioma 06.07.10, 15:29
                ale czy Twoj stan chory nie pozwala na ocene stuacji? ze jesli za
                kazdym razem dzwonisz do niego to tym samym pogarszasz byt calej
                rodziny? czy nie mozesz zadzwonic po pogotowie zamiast do niego?
                czy ta choroba jest taka, ze zwyczajnie nie ma mozliwosci na
                racjonalne myslenie w chwili ataku?
                  • payuta Re: nioma 06.07.10, 15:41
                    Niomatongue_out Odpowiem za Tajre.Nie da sie racjonalnie myslec.
                    Mialam raz taki atak.Robisz ze strachu pod siebie i masz wrazenie ze serce CIE
                    rozsadzi.Ja mialam to szczescie ze ja stracha zwyciezylam,a nie strach mnie.Nie
                    da sie opisac.Ten strach paralizuje wszystko od paznokci po koncowki wlosow.I
                    nie wyorazisz sobie i nie pojmiesz co taki strach potrafi z twoim cialem i
                    umyslem zrobic.P.P.
                    • tarja30 Re: nioma 06.07.10, 16:00
                      payuta napisała:

                      > Niomatongue_out Odpowiem za Tajre.Nie da sie racjonalnie myslec.
                      > Mialam raz taki atak.Robisz ze strachu pod siebie i masz wrazenie ze serce CIE
                      > rozsadzi.Ja mialam to szczescie ze ja stracha zwyciezylam,a nie strach mnie.Nie
                      > da sie opisac.Ten strach paralizuje wszystko od paznokci po koncowki wlosow.I
                      > nie wyorazisz sobie i nie pojmiesz co taki strach potrafi z twoim cialem i
                      > umyslem zrobic.P.P.

                      u mnie dochodza zimne poty calego ciala i dusznosci.Tabletka i glos bliskiej
                      osoby... to tylko moze mi pomoc.To tak jak przy umieraniu musi byc ktos bliski,
                      nablizszy nie umiem inaczej tego wyjasnic inaczej
                • tarja30 Re: nioma 06.07.10, 15:56
                  nioma napisała:

                  > ale czy Twoj stan chory nie pozwala na ocene stuacji? ze jesli za
                  > kazdym razem dzwonisz do niego to tym samym pogarszasz byt calej
                  > rodziny? czy nie mozesz zadzwonic po pogotowie zamiast do niego?
                  > czy ta choroba jest taka, ze zwyczajnie nie ma mozliwosci na
                  > racjonalne myslenie w chwili ataku?

                  nioma w zyciu pogotowie
                  nigdy
                  nawet myslec nie chce
                • tarja30 Re: nioma 06.07.10, 16:03
                  nioma napisała:

                  > ale czy Twoj stan chory nie pozwala na ocene stuacji? ze jesli za
                  > kazdym razem dzwonisz do niego to tym samym pogarszasz byt calej
                  > rodziny? czy nie mozesz zadzwonic po pogotowie zamiast do niego?
                  > czy ta choroba jest taka, ze zwyczajnie nie ma mozliwosci na
                  > racjonalne myslenie w chwili ataku?

                  wiem, ze pogarszam codziennie o tym mysle i nie wiem co moge zrobic.Jak ktos
                  umiera to chce zeby byl przy nim ktos najblizszy.Ja wtedy czuje sie jak bym
                  umierala i nie wyobrazam sobie kogos innego przy mnie niz czlowiek ktorego
                  kocham i ufam mu.
                  • penelopa40 Re: nioma 06.07.10, 16:36
                    pogotowie nic nie pomoże! no, niewiele w każdym razie, albo i nic,
                    bo zalezy od przeszkolenia, pogotowie to jest dobre do wypadku,
                    zawału, omdlenia...
                    ataki lęku, paniki, "wścieklicy" czy czego tam innego są
                    nieracjonalnie, nieprzewidywalne i na żadną ocenę stanu w danej
                    chwili nie pozwalają,
                    taki obrazek : kobieta chora na depresję jedzie w samochodzie z
                    dzieckiem, wjeżdża na parking, jest upał, dziecko chce do sklepu X,
                    na parkingu nie ma miejsca, w kobiecie narasta coś, niewazne jak go
                    zwał, choroba, zaczyna się denerwować, wjeżdża w złą alejkę, za nią
                    jest pełno aut, przed nią, każą jej wykręcić, ale ona nie jest w
                    stanie mimo że np jeżdzi samochodem ponad 20 lat, krzyczy, płacze,
                    miota się, jest jak skrzywdzone przerażone dziecko, może nawet
                    zostawić i auto i dziecko!, gdyż niemożność wyjechania z tego
                    parkingu tu i teraz, w tej chwili i ani sekundy potem odbiera jej
                    jasność myślenia, nic wtedy nie ma znaczenia, w końcu pod prąd!
                    wyjeżdża z piskiem opon i przeklinając i płacząc wydostaje się z
                    parkingu na ulicę...mógłby być i zakaz wjazdu i chodnik i trawnik,
                    wsio ryba... liczy się tylko to żeby sie wydostać z zamknięcia,
                    nieważne jakimi metodami, o żadnym racjonalnym myśleniu nie ma mowy!
                    tłumaczenie, ze tarja swoim zachowaniem pogarsza byt materialny
                    rodziny nie ma sensu bo nawet jak ona to wie to w chwili ataku nie
                    będzie to miało znaczenia.... ja bym się skupiła na znalezieniu
                    odpowiedniego leku, terapii jakiejś, na leczeniu....
                    • payuta Re: nioma 06.07.10, 16:47
                      Ok Penelopasmile
                      Ale ta kobieta od ciebiesmileprzezwyciezyla "to cos"bo wyjechala,a sa i takie co
                      nie przezwycieza "to co"i w tym aucie siedza,krzycza i klops.
                      Wiem jedno ze Tarja musi znalesc psychologa ktorego polubi ibedzie miala PELNE
                      zaufanie.Jej nie pomoze zaden doc.dr.rozhabilitowany na wszelkie sposoby.Pelne
                      totalne zaufanie musi miec.Do tego stopnia ze nawet nago latac przy nim bedzie
                      mogla.Czyli cos takiego jak jej pan tongue_out
                      Wtedy bedzie jakas szansa na poprawe.
                      Nioma,o umieraniu zapomnialam.Jak masz taki atak to ty nie myslisz ze umierasz
                      ...ty umierasz.A poty do tego to taki dodatek rekreacyjny .-) P.P.
                    • isabelka20 Re: nioma 06.07.10, 16:48
                      nie ma mowy o racjonalnym myśleniu, jednak jak mąż był w pracy to mogła zadzwonić do niego gdy zaczynał się atak.
                      Choroba jest okrutna, jak każda długotrwała choroba, ale najgorsze jest to, że tarja pisze, iż leczy się od kilkunastu lat, zmienia leki, lekarzy, terapie nie pomagają. Więc co jest nie tak? Czy ta choroba jest dziedziczna?
                      • payuta Re: nioma 06.07.10, 16:56
                        isabelka20 napisała:

                        > nie ma mowy o racjonalnym myśleniu, jednak jak mąż był w pracy to mogła zadzwon
                        > ić do niego gdy zaczynał się atak.
                        > Choroba jest okrutna, jak każda długotrwała choroba, ale najgorsze jest to, że
                        > tarja pisze, iż leczy się od kilkunastu lat, zmienia leki, lekarzy, terapie nie
                        > pomagają. Więc co jest nie tak? Czy ta choroba jest dziedziczna?
                        Izabelka,tego nie wiem,a nie mam juz czasu szukac,bo gotowac musze i mi chlop
                        gnaty przetrzepie,jak na czas papu nie dostanie smiletongue_out
                        Ale wiem ze mozna przejac strach od danej osoby jak sie z nia przebywa.
                        Mowie z wlasnego doswiadczenia.Pewnie nie koniecznie trzeba,ale mozna.P.P.
                        • tarja30 Dobra... 06.07.10, 19:04
                          dosyc, bylam juz nawet w komorowie w szpitalu leczenia nerwic, terapie roznej
                          masci, wielu psychologow, psychoterapeutow. Ogolnie mam rokowania niepewne
                          cokolwiek to znaczy i pytam czy maja mnie zamknac zeby mogli funkcjonowac i
                          zebym ja nie musiala myslec, ze przeze mnie klepiemy biede??? juz i tak sie
                          czuje jak czlowiek drugiej kategorii super po prostu.
                          W drugim watku przeczytalam, ze mam sie wziasc w garsc i zbierac znaczki a nie
                          żerowac na innych. Otrzymalam od was pomoc ogromna ale juz wiecej nie moge, nie
                          po tym co uslyszalam bo nigdy nie żerowalam.Dam sobie rade bo dam i wiem to.
                          Bedzie mi milo jak bede utrzymywala kontakt bo sa dni ze potrzebuje pogadac ale
                          tylko PW bo mam dosyc czytania o sobie takich rzeczy.
                          Pewnie napiszecie, ze mam sie tym nie przejmowac ale ja tak nie potrafie.
                          Przejmuje sie.
                          Blanka otrzymalam Twoja wiadomosc i odpisuje po troche bo jakos skupic sie nie moge.
                          Pozdrawiam
                • mamasi Re: nioma 06.07.10, 19:56
                  nioma w chwili ataku nie myślisz racjonalnie, skąd wiem? tez to
                  przerabiałam...pogotowie oleje sprawę - jak powie im że ma depresje
                  i lęki napadowe to każą jej wziąść lek i czekać, poprosić bliska
                  osobę aby potrzymała za rękę...straszna ta choroba, nie chcę
                  usprawiedliwiać tylko przedstawić jak to wygląda z punktu widzenia
                  chorego. Jak jest napad to myśli sie tylko o tym aby ktoś bliski był
                  na miejscu, reaguje się wtedy pozytywnie tylko na ta jedna osobę -
                  tutaj pewnie na J. Wszystko dokoła jest szare, bure, przygnębia,
                  człowiek jest apatyczny, nie ma chęci wstać z łóżka, a gdy dochodzi
                  ten lęk...to często chciałby tez skończyć z sobą...i wtedy ta bliska
                  osoba musi być. Sama świadomość dla tarji że jej J jest dyspozycyjny
                  jest ogromnie ważna, bardzo często taka świadomość powoduje, że
                  ataki paniki są rzadziej, nigdy jednak nie wiadomo kiedy one
                  nadejdą, może to być wszystko, dlatego myślę że podstawa to
                  załatwienie odpowiednich papierów - renty, zasiłku pielęgnacyjnego
                  itpsad
                  • isabelka20 Re: nioma 06.07.10, 20:06
                    tylko, że niestety renta socjalna o ile nie ma potrąceń komorniczych wynosi około 525zł, zaś zasiłek pielęgnacyjny 153zł. Są to tak naprawdę pieniądze, które nie dadzą stabilności rodzinie.
                    Poza tym z tego co widzę to więcej osób na tym forum miewa te ataki, lęki itp i jakoś ludzie funkcjonują, pracują i żyją normalnie. Więc może warto zastanowić się co jest nie tak w przypadku tarji, u której choroba trwa 20 lat. Równie dobrze może trwać kolejne 20 albo i do końca życia, a żyć przecież trzeba.
                    • mamasi Re: nioma 06.07.10, 20:13
                      isabelka masz rację oczywiście, ale lepsza renta chociaż niż nic. U
                      tarji podstawa to odpowiedni lek. Są różne stany tych chorób, u
                      tarji akurat jest baaardzo poważny, lekarz musi trafić w odpowiedni
                      lek, a to jest ogromnie trudne, a przy kilku schorzeniach natury
                      psychologicznej czasami wręcz niemozliwe (opinia biegłej psycholog)
                      Wszystko powolutku trzeba robić małymi kroczkami - renta socjalna to
                      taki jeden z nich, fajnie byłoby aby tarja zajęła się czymś w dzień -
                      praca w domu, bo to ogromnie podnosi samoocenę, a co za tym idzie -
                      zmniejsza częstotliwość ataków.
                      • isabelka20 Re: nioma 06.07.10, 20:29
                        pewnie, że renta jest lepsza niż zasiłek z opieki, bo jest jej jakby
                        nie patrzeć więcej.
                        Tarja, a może masz jakieś zdolności manualne. Może mogłabyś coś
                        robić, a następnie sprzedawać przez internet. Kiedyś kupowałam
                        aniołki i kurczaczki z ciasta od dziewczyny chorej na białaczkę,
                        która właśnie w taki sposób dorabiała sobie do renty. Może to było
                        by jakieś rozwiązanie na poprawę sytuacji finansowej. Choć z tego co
                        piszecie to tarja powinna zająć się czymś co pozwoli jej wyjść do
                        ludzi. Siedzenie w domu nic raczej nie zmieni w leczeniu.
                        • mamasi Re: nioma 06.07.10, 20:47
                          isabelka własnie każda praca może zmienić, najlepiej na poczatek
                          własnie coś w domu, to trochę więcej kasy w budżecie ale też
                          niesamowicie polepszy samoocenę chorej, nie będzie czuła się taka
                          bezużyteczna, następny krok, niezmiernie trudny, to praca poza domem
                          • isabelka20 Re: nioma 06.07.10, 20:57
                            tak, ale tarja jakoś nie wykazała żadnego zainteresowania. Widzi
                            tylko to co jej się nie podoba, słowa krytyki.
                            Wiesz tarja, ja nie piszę, że użalasz się nad sobą, ale nie obraź
                            się tak to można odebrać, skoro co jakiś czas piszesz, że niszczysz
                            życie swojej rodzinie itd itp to jak to odebrać jak nie użalanie
                            się ?
                            • mamasi Re: nioma 06.07.10, 21:05
                              ja myślę że ona na ekran wypisuje to co jej przychodzi na myśl (że
                              np niszczy zycie rodziny swoją chorobą) a pocieszajace posty to
                              jakby rodzaj terapii może.
                              Teraz czuje się osaczona, nie pamięta juz raczej tego dobrego co
                              pisałysmy tylko te kilka słów krytyki (czy tego co odebrała jako
                              krytykę)sad może za kilka dni spokojnie spojrzy na tą sprawę,
                              nabierze dystansu i wtedy jeszcze raz wszystko przemyśli
                              • tarja30 Re: nioma 06.07.10, 21:15
                                mamasi napisała:

                                > ja myślę że ona na ekran wypisuje to co jej przychodzi na myśl (że
                                > np niszczy zycie rodziny swoją chorobą) a pocieszajace posty to
                                > jakby rodzaj terapii może.
                                > Teraz czuje się osaczona, nie pamięta juz raczej tego dobrego co
                                > pisałysmy tylko te kilka słów krytyki (czy tego co odebrała jako
                                > krytykę)sad może za kilka dni spokojnie spojrzy na tą sprawę,
                                > nabierze dystansu i wtedy jeszcze raz wszystko przemyśli

                                mamasi a jak mam sie czuc jak ktos mi pisze ze mam sie wziasc w garsc, zbierac
                                znaczki, zeby nie myslec o umieraniu i że żeruję na dobrych ludziach tego nawet
                                krytyka nie mozna nazwac...
                            • tarja30 Re: nioma 06.07.10, 21:12
                              isabelka20 napisała:

                              > tak, ale tarja jakoś nie wykazała żadnego zainteresowania. Widzi
                              > tylko to co jej się nie podoba, słowa krytyki.
                              > Wiesz tarja, ja nie piszę, że użalasz się nad sobą, ale nie obraź
                              > się tak to można odebrać, skoro co jakiś czas piszesz, że niszczysz
                              > życie swojej rodzinie itd itp to jak to odebrać jak nie użalanie
                              > się ?

                              pisze tak tylko w sytuacjach gdy ktos pisze, ze mam sie wziasc garsc bo moj J
                              powinien pracowac i wtedy odp. tak jak odbieram takie odpowiedzi, ze niszcze im
                              zycie bo jak to inaczej zrozumiec? Nigdy tak nie myslalam dopiero tu
                              doprowadzono do tego, ze tak pomyslalam.
            • tarja30 Re: Strach i depresję można przejąć 06.07.10, 19:20
              ata-07 napisała:

              > Ludzie przejmują strach,to narasta w nas,a depresję przejął nawet
              > moj pies,bo się z nim nie bawiłam,zrobił się smutny.Tarja,a do
              > siostry,mamy nie mozesz zadzwonic,jak niemąż jest w pracy ?

              nie mam siostry, brat ma w nosie i nic z tego nie rozumie.Mama raz byla przy
              moim ataku i juz wiecej nie chce, jej przerazenie w oczach pogorszylo tylko moj
              stan.Wszystko jest zle...
              • nioma Re: Strach i depresję można przejąć 06.07.10, 20:19
                dziewczyny> dziekuje za wyjasnienia dt choroby. to, ze pytam, nie wynika ze zlej
                woli tylko z checi poznania przyczyn. juz ktos wyzej napisal, ze jesli sie nie
                przezylo samemu, to trudno zrozumiec. ale im wiecej pytan i odpowiedzi, tym
                wieksza swiadomosc.
              • tarja30 Podsumowując 06.07.10, 20:41
                nie kazda choroba jest taka sama, jedni sa w stanie funkcjonowac inni nie i co
                ja mam z tym zrobic? co wiecej moge zrobic? kolejna terapia? a jazkze
                oczywiscie, ze bedzie. zmiana lekow tez bedzie
                wiec niech ktos mi konkretnie powie co moge jeszcze zrobic?
                Ktos wspomnial, ze trwa to u mnie juz 20 lat i moze trwac kolejne 20 i tak moze
                byc ale trzeba sie liczyc z tym, ze pomimo, ze choroba trwa tak dlugo nie zawsze
                jej stan jest zaostrzony jak wspomniala mamasi trzeba trafic w odpowiedni lek a
                takie trafianie nim sie trafi czasami moze trwac dlugo.Na obecnym leku jestem od
                5 lat i w koncu mial prawo przestac dzialac i nie zawsze jest tak jak teraz. J
                normalnie pracowal , ataki zniknely i malo tego bedac w ciazy jezdzilam sama
                autem, po ciazy przez jakis czas ten.Potem lek zaczal powracac powoli i to znak,
                ze lek przestaje spelniac swoja role. Fakt nie bylo nigdy tak zebym sobie
                swobodnie mogla wyjsc z domu ale jako tako funkcjonowalam. Okres ktory
                przechodze jest przejsciowy bo tu nie da sie na szybko niczego zrobic samo
                wejscie w lek trwa dlugo a nim zacznie dzialac tez to troche trwa... a zeby
                zejsc z obecnego leku tez potrzeba czasu.
                Ktos napisala,ze sie nad soba użalam i moje pytanie kiedy to mialo miejsce? Bo
                odkad pamietam nie zalilam sie na swoj los, po prostu niose swoj krzyz. Ojciec
                pil-nie zalilam sie, zmarlo mi dziecko-nikomu sie nie zalilam,tlukl mnie maz tez
                sie nie zalilam i teraz tez sie nie żale tylko biore co niesie mi los i staram
                sie walczyc z przeszkodami. Czy to, ze mam w zyciu taki okres i poprosilam o
                pomoc upowaznia kogos do pisania, że żeruje na dobrych ludziach? Przez te 20 lat
                nigdy o nic nikogo nie prosilam, nie bywalam w mopsie bo uwazalam, ze
                wyzdrowieje i ze dam sobie w zyciu rade.Orzeczenie o niepelnosprawnosci mam od
                pol roku i bylam tam bardziej pod katem, ze dzieki temu orzeczeniu szybciej
                znajde prace w domu ale pomimo, ze pisalam do setek firm nigdy nikt nie
                zareagowal no raz mi odpisano, ze mam sledzic ich strone i jak zaoferuja cos to
                wtedy sie zglosic.Slowa "weź sie w garść" no rece opadaja... gdybym nie
                wziela sie w garsc to moze do dzis lezalam bym w lozku i bala sie zrobic kroku,
                do dzis bym siedziala z facetem ktory mnie bil i ponizal i gdybym nie wziela sie
                w garsc to pewnie dzis by mnie juz nie bylo.Ja doskonale wiem o tym, ze J
                powiniem pracowac i pracowal ale stalo sie jak stalo i pomaga mi przetrwac ten
                czas. Pracowal zarabial niewiele bo ok.1tys. nie bylo go calymi dniami ale ok ja
                sie czulam w miare i wychodzilam nawet z chlopcami na podworko fakt, ze blisko
                bo musze widziec nasz budynek ale dobre i to. Nie dzwonilam bo nie bylo potrzeby
                no chyba tylko zeby zapytac czy u niego ok. W domu robie wszystko gotuje, piore,
                bawie sie z dzieciakami, wychodzimy w czworke na pobliskie podworko. Nie leze i
                nie uzalam sie nad soba. Dobrze mamasi napisala, ja nie mam jednego zaburzenia a
                kilka i zeby trafic w lek trzeba czasami dlugo szukac.
    • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 20:45
      tarja cokolwiek postanowisz to pamiętaj że masz mój mail więc pisz
      kiedy chcesz. informuj mnie czasami co tam u Was słychać. Mam jednak
      nadzieję że mimo wszystko zostaniesz na forum. Nie zrozum źle
      dziewczyn, one chcą tylko wytłumaczyć że czasami choroba zmienia
      wyobrażenie o danej stuacji, chcą cię nakierować do zastanowienia
      się czy na pewno są jakieś przeciwwskazania przed tym aby J znalazł
      stała pracę. Nie chcą źle, chodzi im raczej o to że na dłuższą metę
      tak nie da się, martwia sięsmile może odpocznij kilka dni od forumsmile
      pomysł z pielęgniarką tez nie jest taki do końca zły, na początku
      będzie trudno zaakceptować nową osobę w swoim gronie, ale może
      małymi kroczkami się uda, tyle juz osiągnęłaś więc chyba warto
      spróbować, jak się nie uda to trudno. Pogadaj o tym z lekarzemsmile
      Pomyśl o tym chociaż.
      p.s. pamietaj, że każda odpowiedź jest ważna, bez względu na jej
      treść - czy nam sie podoba czy nie, te negatywne często bolą ale to
      one pchaja nas potem do działaniasmile
    • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:18
      tak czuje sie osaczona i to bardzo, czuje, ze jak tu dluzej zostane to oszaleje.
      Jest tyle osob ktore moga podjac prace a nie robia tego bo im wygodnie bo mops
      da a ja chce chce zyc i jeszcze mi sie obrywa.Jak sie usuwa tu konto? musze tak
      bo inaczej zawsze odruchowo wejde i odpisze tak juz mam... a szkoda mi nerwow i
      energii
      • isabelka20 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:25
        musisz poczytać być może jakoś można konto usnunąć. Tylko potem
        będziesz żałować. Gdybyś tarjo miała dość i chciała odejść to byś
        odeszła, a nie tylko straszyła. Dlaczego starszysz nie napiszę, bo
        się obrazisz. I wierz mi, że nie piszę tego po to byś zniknęła, bo
        twoja osoba na tym forum jest mi tak samo obojętna jak moja tobie.
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:37
          isabelka20 napisała:

          > musisz poczytać być może jakoś można konto usnunąć. Tylko potem
          > będziesz żałować. Gdybyś tarjo miała dość i chciała odejść to byś
          > odeszła, a nie tylko straszyła. Dlaczego starszysz nie napiszę, bo
          > się obrazisz. I wierz mi, że nie piszę tego po to byś zniknęła, bo
          > twoja osoba na tym forum jest mi tak samo obojętna jak moja tobie.

          dlatego chce usunac konto bo inaczej bede wracala i doskonale to wiem
      • olka-1990 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:40
        moim zdaniem poprostu idziesz na łatwizne usuwajac tu konto , poprostu nie
        chcesz sluchac aby maz czy tam facet twoj poszedl do pracy ,tak ci łatwiej ,twoj
        facet tez moze znalesc prace i nie mow ze nie!! i nie oceniaj innych osob bo
        tobie mops tez zapewne daje
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:46
          olka-1990 napisała:

          > moim zdaniem poprostu idziesz na łatwizne usuwajac tu konto , poprostu nie
          > chcesz sluchac aby maz czy tam facet twoj poszedl do pracy ,tak ci łatwiej ,two
          > j
          > facet tez moze znalesc prace i nie mow ze nie!! i nie oceniaj innych osob bo
          > tobie mops tez zapewne daje

          chyba juz wiele razy pisalam, ze chce by pracowal i oboje robimy wszystko zeby
          tak sie stalo bo po co ta zmiana lekow? ale po co czytac wszystko? lepiej na
          skroty i pisac
          • olka-1990 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:51
            twoj watek czytam od poczatku !! chcesz zeby pracowal ale mu nie pozwalasz na
            pelny etat dla mnie to smieszne!! a wiec jak macie nie zyc w biedzie skoro nikt
            u was nie pracuje tylko czasami twoj facet dorywczo?!
            • agnes_nyc do olka 1990 06.07.10, 21:59

              olka-1990 napisała:

              > twoj watek czytam od poczatku !! chcesz zeby pracowal ale mu nie pozwalasz na
              > pelny etat dla mnie to smieszne!! a wiec jak macie nie zyc w biedzie skoro nikt
              > u was nie pracuje tylko czasami twoj facet dorywczo?!


              to jesli czytasz olka na biezaco posty to zapewne czytalas ze tarja jest
              zainteresowana skladaniem dlugopisow tak jak ty wiec jesli mozesz to udziel
              informacji o wiarygodnej firmie (bo takich jest malo)jesli chodzi o prace
              chalupnicze.

              Chyba ze napisalas tylko aby cos chlapnac
            • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:04
              olka-1990 napisała:

              > twoj watek czytam od poczatku !! chcesz zeby pracowal ale mu nie pozwalasz na
              > pelny etat dla mnie to smieszne!! a wiec jak macie nie zyc w biedzie skoro nikt
              > u was nie pracuje tylko czasami twoj facet dorywczo?!

              nadal nie otrzymala od ciebie wiadomosci w sprawie skladania dlugopisow
              co cie smieszy tak bardzo? ze co kilka lat leki przestaja dzialac i jestem w
              kiepskiej formie? a gdy lek dziala zyjemy normalnie? On normalnie pracuje?
              tak ciezko ci to pojac az tak cie to smieszy???
              smieszna to ty jestes
      • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:50
        czytam i czytam i troche sie szokuje tym co piszesz

        bierzesz 5 lat ten sam lek to on juz od dawna nie dziala bo tak jak pisalam o
        swojej mamie leki brane dlugo uzalezniaja. Powinnas tez pilnowac tego jesli
        lekarz ktory w/g ciebie jest super tego nie pilnuje.
        Medycyna idzie do przodu i nie wierze ze dobranie leku z wyzszej polki by Tobie
        nie pomogl.Uwierz mi ze mam bardzo duze doswiadczenie z racji choroby swojej
        mamy ktora tez miala leki i inna chorobe od 53 lat juz i to co ja przezywalam to
        tylko moje ale wiem ze jesli bym sie nad nia uzalala to byloby gorzej dodam ze
        jesli u mojej mamy ataki sie nasilaly a zdarzalo sie ze w ciagu tygodnia miala
        3-4 to lekarka natychmiast zmieniala lek bo juz ten co brala nie dzialal w
        chwili obecnej przyjmuje naprawde nowoczesne tabletki (refundowane)i nie ma
        atakow czesto zdarza sie jeden na 2 miesiace.
        Pomysl opiekunki socjalnej to swietny pomysl taka osoba przyjdzie do ciebie
        porozmawia, pojdzie na spacer, zrobi zakupy itd - mysle ze po kilku wizytach
        takiej osoby znalazlabys przyjaciolke w takiej osobie naprawde polecam z
        doswiadczenia mojej mamy - z reguly takie osoby co rok sie zmieniaja ale uwierz
        mi moja mama utrzymuje z jedna z opiekunek kontakt do dzis bo sie zaprzyjaznily
        dzwonia do siebie i spotykaja sie na kawie - przemysl to zawsze mozesz
        zrezygnowac ale wiem ze warto bo sama zwiekszylam godziny aby miala opiekunke na
        2 h.

        Twierdzisz ze tylko twoj facet moze byc przy tobie jak masz atak leku a co bylo
        kiedy z nim nie bylas bo przeciez jestes chora 20 lat przy bylym mezu tez
        musialas miec ataki i on tez pracowal dorywczo ????

        moja mama tez do mnie dzwonila i ciagle pytala o ktorej bede w domu z pracy bo
        siedziala sama(jestem jedynaczka) mialam 30 lat i ciagle mnie pytala gdzie ide
        o ktorej wroce bo panicznie bala sie siedziec w domu ale ja musialam pracowac i
        zarabiac na zycie. Szukalam pomocy u lekarzy i je znalazlam.

        Mam nadzieje ze swoim postem Cie nie urazilam bo nie to bylo moim zamiarem
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 21:56
          agnes_nyc napisała:

          > czytam i czytam i troche sie szokuje tym co piszesz
          >
          > bierzesz 5 lat ten sam lek to on juz od dawna nie dziala bo tak jak pisalam o
          > swojej mamie leki brane dlugo uzalezniaja. Powinnas tez pilnowac tego jesli
          > lekarz ktory w/g ciebie jest super tego nie pilnuje.
          > Medycyna idzie do przodu i nie wierze ze dobranie leku z wyzszej polki by Tobie
          > nie pomogl.Uwierz mi ze mam bardzo duze doswiadczenie z racji choroby swojej
          > mamy ktora tez miala leki i inna chorobe od 53 lat juz i to co ja przezywalam t
          > o
          > tylko moje ale wiem ze jesli bym sie nad nia uzalala to byloby gorzej dodam ze
          > jesli u mojej mamy ataki sie nasilaly a zdarzalo sie ze w ciagu tygodnia miala
          > 3-4 to lekarka natychmiast zmieniala lek bo juz ten co brala nie dzialal w
          > chwili obecnej przyjmuje naprawde nowoczesne tabletki (refundowane)i nie ma
          > atakow czesto zdarza sie jeden na 2 miesiace.
          > Pomysl opiekunki socjalnej to swietny pomysl taka osoba przyjdzie do ciebie
          > porozmawia, pojdzie na spacer, zrobi zakupy itd - mysle ze po kilku wizytach
          > takiej osoby znalazlabys przyjaciolke w takiej osobie naprawde polecam z
          > doswiadczenia mojej mamy - z reguly takie osoby co rok sie zmieniaja ale uwierz
          > mi moja mama utrzymuje z jedna z opiekunek kontakt do dzis bo sie zaprzyjaznily
          > dzwonia do siebie i spotykaja sie na kawie - przemysl to zawsze mozesz
          > zrezygnowac ale wiem ze warto bo sama zwiekszylam godziny aby miala opiekunke n
          > a
          > 2 h.
          >
          > Twierdzisz ze tylko twoj facet moze byc przy tobie jak masz atak leku a co bylo
          > kiedy z nim nie bylas bo przeciez jestes chora 20 lat przy bylym mezu tez
          > musialas miec ataki i on tez pracowal dorywczo ????
          >
          > moja mama tez do mnie dzwonila i ciagle pytala o ktorej bede w domu z pracy bo
          > siedziala sama(jestem jedynaczka) mialam 30 lat i ciagle mnie pytala gdzie id
          > e
          > o ktorej wroce bo panicznie bala sie siedziec w domu ale ja musialam pracowac i
          > zarabiac na zycie. Szukalam pomocy u lekarzy i je znalazlam.
          >
          > Mam nadzieje ze swoim postem Cie nie urazilam bo nie to bylo moim zamiarem

          przeczytaj o lekach antydepresyjnych one nie uzalezniaja i bierze sie je czasami
          po kilkanascie lat. Moj lek to seroxat.Keki o ktorych piszesz to uspokajacze,
          przeciwlekowe takich nie mozna brac dluzej niz miesiac bo uzalezniaja. Pisalam
          juz wielokrotnie, ze takie okresy jak obecny nie trwaja ciagle, sa przejsciowe,
          lek przestaje dzialac i jest nawrót ja bede brala lek z innej grupy wiec
          odstawienie tego i branie innego trwa dosyc dlugo. Ostatni taki okres
          przechodzilam ponad 5 lat temu nim zaczelam brac seroxat bo poprzedni lek tez
          przestal dzialac (cipramil) Mylisz leki przeciwdepresyjne z przeciwlękowymi.
          • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:33
            Pisze o lekach nie tylko depresyjnych i przciwlekowych.
            wiekszosc nie dziala po dluzszym stosowaniu. Moja mama bierze leki od padaczki
            i depresyjne - bo te ma zmieniane co 6 miesiecy a uzaleznila sie mocno od
            Lorafenu choc to tylko jeden przykladowy
            Jesli ma czeste napady padaczki znaczy to tylko tyle ze leki juz nie dziala i
            jest zmieniany oczywiscie nie odrazu ale nigdy nie brala 5 lat tego samego leku
            bo to jest chore.Mam bardzo duze doswiadczenie w tym zakresie i o lekach ktore
            brala moja mama ktora do chwili obecnej jest pod opieka psychiatry.Podejrzewam
            ze ty tyle nie bralas lekow co moja matka od 50 paru lat. Ze wzgledu na chorobe
            i dlugotrwalosc choroby mojej matki dostalam szybko kopa w d... bo jako mala
            dziewczynka musialam patrzec na to co sie dzieje z moja matka i od 16 roku zycia
            musialam pracowac dorywczo bo bylo ciezko utrzymywalam sie z matka tylko z renty
            i to ona musiala zrozumiec ze ja musze zarabiac na zycie.

            Wiem ze napewno cierpisz ale uwazam ze nie mozesz tak robic i sciagac faceta z
            pracy bo ciezko widze wasze zycie. Co z tego ze sa to okresy przejsciowe jak np
            twoj facet znajdzie stala prace a u ciebie nastapi nawrot choroby i znowu ja
            straci i bedzie Wam ciezko.

            Uwazam ze powinnas sie gleboko zastanowic nad ta opiekunka bo ja sama widze ze
            jest ci potrzebna - byc moze znajdziesz wspaniala przyjaciolke - czego ci zycze
            https://www.suwaczki.com/tickers/eikt9n737s7yfqy4.png
            • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:38
              agnes_nyc napisała:

              > Pisze o lekach nie tylko depresyjnych i przciwlekowych.
              > wiekszosc nie dziala po dluzszym stosowaniu. Moja mama bierze leki od padaczki
              > i depresyjne - bo te ma zmieniane co 6 miesiecy a uzaleznila sie mocno od
              > Lorafenu choc to tylko jeden przykladowy
              > Jesli ma czeste napady padaczki znaczy to tylko tyle ze leki juz nie dziala i
              > jest zmieniany oczywiscie nie odrazu ale nigdy nie brala 5 lat tego samego leku
              > bo to jest chore.Mam bardzo duze doswiadczenie w tym zakresie i o lekach ktore
              > brala moja mama ktora do chwili obecnej jest pod opieka psychiatry.Podejrzewam
              > ze ty tyle nie bralas lekow co moja matka od 50 paru lat. Ze wzgledu na chorobe
              > i dlugotrwalosc choroby mojej matki dostalam szybko kopa w d... bo jako mala
              > dziewczynka musialam patrzec na to co sie dzieje z moja matka i od 16 roku zyci
              > a
              > musialam pracowac dorywczo bo bylo ciezko utrzymywalam sie z matka tylko z rent
              > y
              > i to ona musiala zrozumiec ze ja musze zarabiac na zycie.
              >
              > Wiem ze napewno cierpisz ale uwazam ze nie mozesz tak robic i sciagac faceta z
              > pracy bo ciezko widze wasze zycie. Co z tego ze sa to okresy przejsciowe jak np
              > twoj facet znajdzie stala prace a u ciebie nastapi nawrot choroby i znowu ja
              > straci i bedzie Wam ciezko.
              >
              > Uwazam ze powinnas sie gleboko zastanowic nad ta opiekunka bo ja sama widze ze
              > jest ci potrzebna - byc moze znajdziesz wspaniala przyjaciolke - czego ci zycze
              >
              > https://www.suwaczki.com/tickers/eikt9n737s7y
> fqy4.png

              jejku lorafen to nie lek przeciwdepresyjny prosze cie no. Biore leki ktore
              bierze sie latami i sa to leki dzialajace zupelnie inaczej.
                • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:54
                  i jeszcze dodam, ze czasami te leki bierze sie bezterminowo jak maja dobre
                  dzialanie.Moja mama przez 15 lat brala lek tisercin i czula sie swietnie, zero
                  objawow chorobowych przez tyle lat.Tak sa leki ktore bierze sie dlugoterminowo.
                  • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:02
                    tarja30 napisała:

                    > i jeszcze dodam, ze czasami te leki bierze sie bezterminowo jak maja dobre
                    > dzialanie.Moja mama przez 15 lat brala lek tisercin i czula sie swietnie, zero
                    > objawow chorobowych przez tyle lat.Tak sa leki ktore bierze sie dlugoterminowo.

                    Tak moze i sa nie przecze ale w Twoim wypadku nieskuteczne jesli choroba powraca
                    i to w bardzo duzym stopniu jak piszesz ze tylko jedna osoba moze ci pomoc.

                    Sory ze sie nie uzalam nad Toba ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie mozna
                    bo to zle rokowania daje. Wiec powodzenia w leczeniu mam nadzieje ze nastepnym
                    razem jak bedziesz czula ze cos sie dzieje to odrazu poprosisz o zmiane leku bo
                    najwyrazniej nie dziala
                    Zauwaz ze jesli lek dziala przez tyle lat a w chwili obecnej nie dziala na
                    ciebie juz to co to oznacza - ze twoj organizm juz sie przyzwyczail do niego i
                    nie reaguje juz tak jak powinien i potrzebna jest zmiana i nie mow mi ze jest
                    inaczej
                    • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:09
                      agnes_nyc napisała:

                      > tarja30 napisała:
                      >
                      > > i jeszcze dodam, ze czasami te leki bierze sie bezterminowo jak maja dobr
                      > e
                      > > dzialanie.Moja mama przez 15 lat brala lek tisercin i czula sie swietnie,
                      > zero
                      > > objawow chorobowych przez tyle lat.Tak sa leki ktore bierze sie dlugoterm
                      > inowo.
                      >
                      > Tak moze i sa nie przecze ale w Twoim wypadku nieskuteczne jesli choroba powrac
                      > a
                      > i to w bardzo duzym stopniu jak piszesz ze tylko jedna osoba moze ci pomoc.
                      >
                      > Sory ze sie nie uzalam nad Toba ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie mozna
                      > bo to zle rokowania daje. Wiec powodzenia w leczeniu mam nadzieje ze nastepnym
                      > razem jak bedziesz czula ze cos sie dzieje to odrazu poprosisz o zmiane leku bo
                      > najwyrazniej nie dziala
                      > Zauwaz ze jesli lek dziala przez tyle lat a w chwili obecnej nie dziala na
                      > ciebie juz to co to oznacza - ze twoj organizm juz sie przyzwyczail do niego i
                      > nie reaguje juz tak jak powinien i potrzebna jest zmiana i nie mow mi ze jest
                      > inaczej
                      >
                      >
                      > Ja zupelnie nie potrzebuje twojego uzalania sie nademna. Bledem bylo to, ze po
                      ciazy uparlam sie by wrocic do tego leku pomimo, ze lekarz chcial mi zmienic.
                      Myslalam, ze jak pomagal mi przed ciaza to pomoze i po ciazy i tu sie mylilam
                      stad wlasnie moje problemy.
                • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:57
                  tarja30 napisała:

                  > dodam jeszcze, ze taki lek zaczyna na dobre swoje dzialanie dopiero po prawie 2
                  > miesiacach... tez mam doswiadczenie, moja mama choruje na depresje i
                  > schizofrenie odkad pamietam.



                  rozumiem ze piszesz o swoim leku ze dziala po dwoch miesiacach to musze cie
                  rozczarowac bo czytalam o nim jak podalas nazwe na forach i dziala juz w ciagu
                  1-2-3 tygodni.

                  tu z encyklopedii

                  Epizod depresyjny: 20 mg/dobę, max. 50 mg/dobę, czas leczenia: co najmniej 6
                  m-cy; poprawa stanu pacjenta rozpoczyna się po 1-2 tyg
                  • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:05
                    agnes_nyc napisała:

                    > tarja30 napisała:
                    >
                    > > dodam jeszcze, ze taki lek zaczyna na dobre swoje dzialanie dopiero po pr
                    > awie 2
                    > > miesiacach... tez mam doswiadczenie, moja mama choruje na depresje i
                    > > schizofrenie odkad pamietam.
                    >
                    >
                    >
                    > rozumiem ze piszesz o swoim leku ze dziala po dwoch miesiacach to musze cie
                    > rozczarowac bo czytalam o nim jak podalas nazwe na forach i dziala juz w ciagu
                    > 1-2-3 tygodni.
                    >
                    > tu z encyklopedii
                    >
                    > Epizod depresyjny: 20 mg/dobę, max. 50 mg/dobę, czas leczenia: co najmniej 6
                    > m-cy; poprawa stanu pacjenta rozpoczyna się po 1-2 tyg
                    >
                    >
                    > a widzisz ulotka ulotka a prawdziwe dzialanie wyglada zupelnie inaczej.U mnie
                    to trwa do 2 miesiecy i tak jest przy kazdym leku.Nie mozna generalizowac, ze
                    tak pisze i tak bedzie
                    >
              • agnes_nyc Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 22:52
                tarja30 napisała:



                >
                > jejku lorafen to nie lek przeciwdepresyjny prosze cie no. Biore leki ktore
                > bierze sie latami i sa to leki dzialajace zu

                Lorafen to lek przeciwlekowy piszac o nim zaznaczylam ze od niego sie
                uzaleznila ale tez od lekow od padaczki ktore nie sa od depresji a w swojej
                chorobie miala wieksze objawy depresyjne i lekowe niz ty
                >
                >
                • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:07
                  agnes_nyc napisała:

                  > tarja30 napisała:
                  >
                  >
                  >
                  > >
                  > > jejku lorafen to nie lek przeciwdepresyjny prosze cie no. Biore leki ktor
                  > e
                  > > bierze sie latami i sa to leki dzialajace zu
                  >
                  > Lorafen to lek przeciwlekowy piszac o nim zaznaczylam ze od niego sie
                  > uzaleznila ale tez od lekow od padaczki ktore nie sa od depresji a w swojej
                  > chorobie miala wieksze objawy depresyjne i lekowe niz ty
                  > >
                  > >
                  > lorafen znam bardzo dobrze to niebezpieczny lek, w poczatkach leczenia lekarz
                  na odwal sie przepisal mi to i uzaleznil mnie w wyjsciu pomogl mi komorow i
                  silna wola bo bylo ciezko
                  >
      • gazeta_mi_placi Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:12
        >Jak sie usuwa tu konto?

        Jak jesteś zalogowana jak teraz na forum masz po prawej stronie nazwę nicka i
        obok "ustawienia",klikasz w ustawienia i zjeżdżasz myszką nieco na dół,pod
        koniec strony (przy sygnaturce) są "inne ustawienia",klikasz w "inne ustawienia"
        i tam pojawia się kilka komunikatów min.usuń konto,klikasz i konto znika.
        Więc?
        • tarja30 Re: żegnam sie i dziękuję 06.07.10, 23:33
          gazeta_mi_placi napisała:

          > >Jak sie usuwa tu konto?
          >
          > Jak jesteś zalogowana jak teraz na forum masz po prawej stronie nazwę nicka i
          > obok "ustawienia",klikasz w ustawienia i zjeżdżasz myszką nieco na dół,pod
          > koniec strony (przy sygnaturce) są "inne ustawienia",klikasz w "inne ustawienia
          > "
          > i tam pojawia się kilka komunikatów min.usuń konto,klikasz i konto znika.
          > Więc?

          znikam
            • carrie78 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 09:44
              No cóż, zebrało mi sie na sam koniec, ale jak przeczytałam dyskusje
              z wczorajszego wieczora... to mi sie przelało.
              Nie uważam za słuszne omawiania odczuć tarji - każdy reaguje
              indywidualnie na ból (także psychiczny), choroby, leki itp.

              Ale z własnego doświadczenia wiem jedno: jest system leczenia
              zaburzeń psychicznych w tym kraju nawet całkiem wydolny. Podstawą
              nowoczesnego podejścia jest przykazanie dla choregi i jego bliskich -
              zaakceptuj fakt, że jesteś chory. Depresja to choroba, nerwica to
              choroba itd.
              I ja jestem głęboko przekonana, że to jest błąd. Widziałam wiele
              osób chorych, które w to uwierzyły. Takie osoby niestety rzadko
              wychodzą z zaklętego kręgu leczenia, leków napadów...
              Bo uwierzyły. A wszystko mamy w głowie.
              Choroba jest zjawiskiem przemijającym. Tak trzeba je traktować.
              Wszystko można wyleczyć nawet raka. Przypadki cudownych uleczeń to z
              całym szacunkiem dla sił wyższych właśnie działanie głowy i wiary we
              własne siły.

              Tarja - zgodnie zapewne z zaleceniami lekarza - wierzy, że jest
              chora. Choroba usprawiedliwia jej sytuację życiową. Ona to
              akceptuje, bo tak jej zasugerowano. Może nie trafiła na terapeutę,
              albo bliską osobę która pomogłaby jej stworzyć plan wychodzenia z
              choroby. To bardzo skomplikowana operacja ale możliwa.

              Znam osobę żyjąca z chroniczną depresją i fobia społeczną, od wielu
              lat, bez leków. Nie jest to łatwe, ale cel w jej głowie jest tak
              wyraźny, tak ważny, że daje radę.

              Życze Tarji, żeby taki cel w sobie odnalazła.
    • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 09:35
      przypominam że to forum pomocne a nie forum "zgnoic dziewczynę" nie
      chcecie jej pomagać to nie pomagajcie, ale nie dołujcie jej, nie
      dobijajcie. Napisała że zmienia lek, potem dostanie nowy, a wtedy J
      pójdzie do pracy stałej. Co jeszcze ma napisać? podpisać cyrograf
      własną krwią? Pisze że z chęcią by składała długopisy, pracowała w
      domu, ale ofert jakoś nie widać, nawet podpowiedzi jaka firma jest
      wiarygodna. I to jest ta pomoc? nie wiecie jak to dokładnie jest u
      nich z pracą, ze zdrowiem, też tego nie wiem, bo mnie tam nie ma,
      ale nie zakładam od razu że nic nie robią. Zresztą każda choroba
      jest inna i na jej temat może wypowiadac sie tylko lekarz. A
      teksty "bo u mojej mamy było tak i tak..." u mojej bywało różnie,
      przeszłam z nia niejedno czego nikomu nie życzę, walka była długa,
      bardzo, trwała ponad 20 lat aż w końcu (dzięki bogu) wylądowała na
      odwyku i tam lekarz dobrał jej odpowiedni lek którym leczy się
      nadal. Ja na razie bez leków, ale kto wie co pokaże przyszłość. wiem
      jedno, że nie chce poddać się temu, ona też tego nie chce, robi
      wszystko co w jej mocy aby tak się nie stało. I pewnie niejedna
      która miała mega atki paniki, lęku powie że woli funkcjonować jako
      tako, z facetem pracującym dorywczo, byle tych ataków nigdy juz nie
      było...
      • missmiriam1 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 10:05
        Mamasi, nie przesadzaj,nie widziałam tych tłumów chcących ją zgnoić-
        olki nie liczę, bo dziewczyna próbuje od początku swojej
        działalności na forum dokopać każdemu.Więc wypowiedzi trolla
        pomijam.Sęk w tym,że Tarja przyjęła postawę ``kto nie ze mną ten
        przeciw``.
        • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 10:12
          ja to inaczej odebrałam, wydaje mi się że więcej osób na nia
          naciskało, no ale to moje odczucia. Może rzeczywiście przyjęła taka
          postawę, z punktu widzenia jej choroby to normalne, choć u ludzi
          zdrowych często tez można ja zauwazyćwink
          https://www.suwaczek.pl/cache/ed9571e04b.png
          • nioma Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 10:41
            mamasi> wiesz, jesli sie szuka pomocy na forum to niestety trzeba
            sie liczyc z tym, ze beda zadawane pytania. przeciez z kazda osoba,
            ktora szuka pomocy tak jest. te pytania to nie tylko wscibstwo i
            naskakiwanie, to takze proba weryfikacji szczerosci danej osoby. nie
            jestesmy tu tylko po to, zeby sie nawzajem glaskac po glowach.
            kazda reakcja skrajna:tarji, ze odchodzi z forum, czy Twoja, ze
            dziewczyny starsznie na nia naskoczyly, jest bledna. Trzeba pytac,
            wyjasniac i szukac wspolnie rozwiazania. Nie dziw sie, ze inni sie
            dziwia jak czytaja, ze niemaz nie moze chodzic do stalej pracy bo
            moze byc atak choroby a tylko on moze pomoc. Dla mnie np to bylo
            niezrozumiale i irracjonalne, zadalam pytanie, dostalam odpowiedz,
            wiecej rozumiem nt mechanizmu choroby. Ale nadal uwaza, w swoim
            subiektywnym mniemaniu, ze rodzina do niczego nie dojdzie w ten
            sposob.
            • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 11:02
              nioma stwierdzając że dziewczyny na nia naskoczyły nie miałam na
              myśli ciebie, ty zadawałas pytania aby sie dowiedziec o tej chorobie
              i to mozna wyczuć z tonu twojej wypowiedzi. Z innych juz nie, nie
              mówię że ze wszystkich. Sama też uważam że w takim systemie rodzina
              do niczego nie dojdzie, ale na razie trzeba im czasu na zmiane leku,
              przecież jej niemąż pracował wczesniej, dopiero jak lek przestał
              działać jak powinien zrezygnował z pracy, teraz zmiana leku i wtedy
              znajdzie sobie taka na stałe. To jest chwilowe, przejściowe, ni
              rozumiem czego oczekuja niektóre dziewczyny - chyba że nie potrafie
              cytać ze zrozumieniem bądź odwrotnie
        • missmiriam1 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 11:06
          Poza tym, no cóż, można mieć wątpliwości-wrzuca się w wyszukiwarkę
          nazwy leków czy choroby no i wyskakują czasem informacje, które
          nijak się mają do tego,co Tarja opisuje.Przy próbach wyjaśnienia
          tych wątpliwości zyskuje się opinię osoby naskakującej na dziewczynę.
          • mamasi Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 11:11
            missmiriam ja nie napisałam że wszystkie na nia naskakują. To raz,
            po drugie każdy ma prawo rozwiać wątpliwości, zalezy to jednak od
            sposobu pisania, z nietórych wypowiedzi wynika jakby chciały jej
            udowodnic że nie ma racji a ona chyba najlepiej wie na co choruje
            itp
          • agnessja Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 11:33
            zanim padły jakieś nazwy leków, pisała, że zaczynają one działać u
            niej później niż w podobnych przypadkach... że zmiana leku trwa...
            tak ciężko to zrozumieć?
            konto już skasowane, bronić się siły już nie miała, bo przy braku
            zrozumienia jest to trudne, odnoiosłam wrażenie, że chciała tylko
            wsparcia psychicznego, ale wyszło coś innego, czasem głaskanie po
            głowie jest ważniejsze od pomocy materialnej, ale czy tutaj się
            pomaga tylko materialnie? na żadne wsparcie i zrozumienie liczyć nie
            można? pewnie lepiej było gdyby pisała z kimś o tym przez PW... a
            tak jałowa dyskusja powstała, z której nic dobrego dla niej nie
            wyniknęło
    • bj32 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 12:03
      No to Tarja zlikwidowała konto zanim odpowiedziałam na maila. Mam
      nadzieje, ze się do mnie odezwie, jak się uspokoi.

      Wyszło jak wyszło, nic z tym nie zrobimy. Póki się Tarja nie odezwie.
      A wtedy będziemy myśleć, co dalej.

      Koleżanki, które tu raczej rzadko pomagają, a mają jedynie słuszne
      metody na życie w luksusie, typu: pozbądź się netu, telewizora, prali
      i wynieś do ziemianki - będzie taniej - poproszę o puknięcie się w
      głowę.

      Gazeta_mi_płaci - idź na kurs garncarstwa i wizażu, co? Albo zajmij
      się trollowaniem na emamie. Tu się przydajesz jak rak wargi
      zazwyczaj...
      • olka-1990 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 12:10
        nie przesadzaj ok,dziewczyna chciala konto skasowac to jej gazeta powiedziala
        jak to zrobic i tyle!! A wogole to oni zawsze beda zyc w biedzie jesli jej facet
        nie bedzie pracowal i taka jest prawda ,ciagle usprawiedliwiala go tym ze jest
        chora,duzo osob jest chorych ale jakos musi dac rade dla dzieci zeby mialy co
        jesc!! wiecznie przeciesz dziewczyny z forum paczek nie beda wysylac tarja musi
        stanac na wlasne nogi a jej facet musi prace znalesc.A firma z dlugopisami
        znajduje sie w Józefowie kolo wawy
          • olka-1990 Re: długopisy 07.07.10, 12:48
            ja jakos mam z tego kilka złotych ,wprawdzie nacielam sie na kase z innymi
            firmami ale ta akurat w moim przypadku jest wyplacalna, adresowanie kopert tez
            jest calkiem oplacalne ale z tym to trudno znalesc chalupnictwo
            • agnes_nyc Re: długopisy - olka 07.07.10, 14:26
              robisz straszna tajemnice z nazwy tej firmy widze smile czyzbys nie chciala nikomu
              pomoc podaj nazwe i adres zapewne masz telefon - nie boj sie nikt tobie
              nieodbierze tego zajecia pracy starczy dla wszystkich
        • bj32 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 12:58
          Gazeta jest równie pomocny, jak Ty. Tylko w miarę inteligentny i robi
          to celowo.
          "A wogole to oni zawsze beda zyc w biedzie jesli jej facet nie bedzie
          pracowal i taka jest prawda"
          I to stwierdzenie co zmienia, Dobra Wróżko? Czytałaś w ogóle, o co
          tam chodzi?
          "duzo osob jest chorych"
          Wiem. I wiem, które. Mogę nie wymieniać nicków? Niektórzy cierpią na
          półanalfabetyzm na przykład...
          "wiecznie przeciesz dziewczyny z forum paczek nie beda wysylac"
          A tylko wysyłaniem paczek się zajmowały?
          "tarja musi stanac na wlasne nogi"
          Bo na cudzych nie ustoi. Jesteś psychologiem albo psychiatrą?
          "jej facet musi prace znalesc"
          Nie może "znaleść", bo nie ma takiej czynności. Znaleźć by
          niewątpliwie chciał. Masz jakieś pomysły, jak mu w tym pomóc, czy tak
          tylko sobie klepiesz?
          "firma z dlugopisami znajduje sie w Józefowie kolo wawy"
          I to jest pierwsza konstruktywna rzecz, którą napisałaś. Próbuj dalej
          w tym kierunku, trzymam za Ciebie kciuki.
          • olka-1990 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 14:37
            dobra zyjcie sobie w biedzie mi to wisi !! kto chcial to adres podalam na priv
            ,a z ciebie taki moderator jak z koziej d... trąba!! nie nadajesz sie na to
            stanowisko jestes zakompleksiona dziewczyna! chcecie jej pomagac to konca zycia
            to sobie pomagajcie ,facet to facet powinien zarobic na rodzine .I ty super
            ekstra moderatorze nie krytykuj mojej pisowni bo wcale nie jestes lepsza! nie
            mam ochoty z toba juz dyskutować a w watkach bede sie udzielala ile bede chciala
            nie obrazam nikogo
            • bj32 Re: żegnam sie i dziękuję 08.07.10, 11:14
              "dobra zyjcie sobie w biedzie mi to wisi !!"
              Oczywista oczywistość. Gdyby Ci nie wisiało, to pomogłabyś
              komukolwiek i czym innym, niż głupie gadanie.
              "z ciebie taki moderator jak z koziej d... trąba!!"
              Serio? Na jakiej podstawie ta karkołomna teza?
              "nie nadajesz sie na to stanowisko"
              Napisz na Forum o moderacji albo na forum@.
              Dodam uprzejmie, geniuszu Netykiety, że wypowiedź powyżej nie jest
              wypowiedzią moderatora
              . Moderator się wypowiada na czerwono. Na
              czarno osoba prywatna. Nie posiadając nawet tak podstawowej wiedzy,
              nie wiem, czy powinnaś się wypowiadać.
              "jestes zakompleksiona dziewczyna!"
              Po pierwsze kobieta, nie dziewczyna, drogie dziecko. Po drugie, Twoje
              talenty diagnostyczne zaprawdę są wielkie...
              "facet to facet powinien zarobic na rodzine ."
              To czemu skręcasz długopisy? Z zamiłowania? Dodatkowo wygląda, ze
              Twoja znajomość realnych problemów, dostępnej pracy, płacy, socjalu i
              sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej w kraju śpi snem
              zimowym.
              "I ty super ekstra moderatorze
              Więc jednak mnie doceniasz? To miłe. Ta huśtawka nastrojów wynika z
              PMS, ciąży czy zespołu niedopchnięcia?
              "nie krytykuj mojej pisowni"
              Ależ jako moderator bym nie śmiała, chyba, że w rażących sytuacjach,
              bo jednak ustawa o języku polskim nas obowiązuje. Natomiast jako
              osoba prywatna mogę. I będę to robić. Z czystej przekory i
              zamiłowania do polszczyzny.
              "wcale nie jestes lepsza!"
              No właśnie jestem. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym w jednym poście
              walnęła dwa ortografy...
              "nie mam ochoty z toba juz dyskutować"
              Masz, masz. Inaczej już dawno byś poniechała. A tak to jest szansa,
              ze jeszcze mnie nawyzywasz. Chcesz Valium?
              "a w watkach bede sie udzielala ile bede chciala"
              A czy ja Ci bronię? Udzielaj się. Wiesz, formalnie to czym więcej
              wpisów, tym lepiej. Jeśli to nie reklama albo obelgi.
              "nie obrazam nikogo"
              Nie. Nie obrażasz. Bo czymś takim:
              "z ciebie taki moderator jak z koziej d... trąba!! nie nadajesz
              sie na to stanowisko jestes zakompleksiona dziewczyna!
              "
              to możesz co najwyżej rozśmieszyć.
              Poćwicz jeszcze i spróbuj ponownie.
          • penelopa40 Re: żegnam sie i dziękuję 07.07.10, 14:53
            w sumie chciałoby się zapytać po co to wszystko?
            przydało by się nieco delikatności, pomyślenia w kategoriach
            drugiego człowieka, w ogóle pomyślenia nad tym co i jak się pisze...
            ogólniki, slogany, nagonka, i kobieta, która jak sama pisze po raz
            pierwszy na tym forum otworzyła się, opowiedziała o swojej chorobie,
            zwierzyła się i zawierzyła, wam!, uciekła, a właściwie została
            przepędzona.... straciła być może szansę szybszego wyjścia z
            choroby, straciła byc może wiarę w ludzi...
            czy zawsze jestescie panie takie obcesowe?, pozbawione wrażliwości?,
            wszystko tak każdemy rąbiecie jak siekierą w pniak? nie wszystkie
            oczywiście, ale nie przyszło wam do głowy, ze możecie komuś
            zaszkodzić, wylany na głowę znienacka kubeł zimnej wody może
            zatrzymać akcję serca i zabić (to metafora)
            tylko ktoś kto w ogóle nie wie o czym mówi może się dziwić że leki
            nie działają, że nie można trafić z odpowiednim lekiem latami, że
            bierze się 5 lat ten sam lek, a można, i więcej nawet, a można być i
            lekoopornym ...
            ktoś pisze że każdą chorobę można wyleczyć, otóż nie każdą, bywają
            może nie śmiertelne ale niewyleczalne, np astma (dorosłych),
            zarostowa miażdżyca tętnic kończyn dolnych, niektóre postacie
            depresji i innych schorzeń psychicznych, trzeba się bujać z nimi do
            konca życia...
            nie każdy jest tak silny psychicznie jak kobieta z zakorkowanego
            parkingu, wyjechała z niego bo poczucie odpowiedzialności za dziecko
            siedzące w aucie i resztki jasności umysłu dały jej odjechać... bo
            MUSIAŁA, ale nie wiadomo co/jak będzie następnym razem...
            nie będe się odnosić szcegółowo do innych postów bo zbyt dużo czasu
            by to zabrało, ale chciałam tak tylko napisać, bo nasunęła mi sie
            refleksja, smutna, o ludzkim braku wrażliwości, wyczucia, o takim
            okrucieństwie, nie boję sie napisać tego slowa, za darmo... w końcu
            jak pisze jak jakaś zosia588 (przyklad tylko) to mogę wszystko
            napisac, bez konsekwencji, a to nieprawda, słowami można wywołać
            spore konserkencje, słoba bardzo ranią, szczególnie osoby o słabej
            psychice,
            mam nadzieję ze tarji nic złego sie nie stanie... na szczęscie mam
            jej adres pocztowy...