aurinko
12.10.10, 09:48
Może ktoś będzie potrafił mi doradzić, jak "ugryźć" Mops.
Od kilku dni mieszka u mnie osoba bezdomna, która nie ma pracy, nie ma zameldowania ani rodziny. Ostatnie miejsce meldunku było w 2008 roku pod Warszawą. Udałyśmy się razem do Mopsu oraz do referatu ds. osób bezdomnych i oto co zaoferowano:
MOPS:
a) wyjazd do miejscowości, gdzie było ostatnie zameldowanie Magdy i tam zgłoszenie się do Mopsu bo gmina daje pieniądze wg określonych przepisów i jedną z zasad jest "przydział" wg ostatniego miejsca stałego pobytu.
b) zgłoszenie, że osoba ta mieszka u nas i wtedy pracownik socjalny wpisuje ją jako osobę do wspólnego gospodarstwa domowego bo jest de facto na naszym utrzymaniu, wtedy i tak nic jej się nie będzie należało bo dochody mojego nm i z mojej firmy są za wysokie żeby dostać choćby najmniejszy zasiłek.
Referat ds. bezdomnych zaoferował pieniądze na bilet do miejscowości w której było ostatnie miejsce zameldowania z tego samego powodu co MOPS. Nie ma znaczenia, że w tamtej miejscowości osoba ta zupełnie nic nie ma, ani mieszkania, ani rodziny ani znajomych, ani pracy. Tam nie ma nawet noclegowni dla bezdomnych a z pracą tragedia. Większe możliwości ma tutaj w Gdańsku i z pracą i na początek mieszkając u nas.
Nie rozumiem, dlaczego te instytucje tak się uparły na adres ostatniego stałego miejsca pobytu. Niby formalnie tamta gmina musi ją wziąć pod opiekę a nie Gdańsk, ale to przecież nienormalne!? Jak to rozgryźć, żeby jednak Mops pomógł tej osobie żeby miała chociaż na bilety na poszukiwanie pracy oraz bezpłatną opiekę lekarską (w tej chwili jest mocno przeziębiona i nie ma ubezpieczenia żeby iść normalnie do lekarza na NFZ).