sion2
13.02.11, 21:59
Szukam jakiś porad jak się przygotowac na wizytę w sądzie rodzinnym gdzie chcę zwrócic uwagę szanownego sądu na sytuację dzieci z rodziny patologicznej która znam od 7 latt.
To jest rodzina której organizuję pomoc od kilku lat tzn jest to pomoc bardzo skierowana na dzieci a nie na wyreczanie doroslych. Znam te rodzine baaaardzo dobrze.
Oni maja kuratora, są pod opieka opiekunek socjalnych oraz bardzo dociekliwych pedagog szkolnych. Dzieci jest siedmioro w wieku do 3,5 do prawie 15 lat. Pięcioro w szkole.
Dom jest czysty i zadbany, matka nie pije. I to wszystko co mozna dobrego o nich powiedziec.
Nie chcę sie rozpisywac ale to co się tam dzieje po prostu przyprawia o rozpacz. Z żalu, znam niektóre z tych dzieci od urodzenia i widzę jak się po kolei marnują. Marnuja bo nikt sie nimi nie zajmuje, wszystkie maja problemy w szkole. Maja bardzo zle warunki mieszkaniowe, brak kanalizacji, wody i gazu. Żadne nie ma swojego łózka, spia po 2 w jednym. Z tego powodu na jesieni matka walczyla przez 3 mce z nawracajacym swierzbem.
Obecnie troje dzieci praktycznie "nie zdało" na półrocze roku szkolnego. Emilka z 1 klasy gimnazjum praktycznie przestala chodzic do szkoly, ze wszystkich (!) przedmiotów ma jedynki. To jest dziecko z bardzo słabym intelektem, uczyłam ją w domu jak byla mlodsza. Jest na granicy uposledzenia umyslowego, w podstawówce miala obnizone wymagania programowe. Do gimnazjum matka nie doniosla dokumentów z poradni PP wiec wymagali od dziecka tyle samo co od innych - przestala wiec chodzic.
Paweł z piątej klasy ma 4 oceny niedostateczne z najwazniejszych przedmiotów. Zachowanie nieodpowiednie.
Piotrus z 1 klasy, siedmiolatek opóźniony rozwój, nie czyta, nie pisze, nie koncentruje uwagi.
W ostatnich miesiacach byly rozne ciezkie sytuacje np kupoalam Piotrusiowi buty zimowe bo chodzil w grudniu na te sniegi i mrozy w tenisowkach na rzepy.
O wszystkim co widzę zawsze informowalam pedagog szkolne, zarówno z podstawówki jak i gimnazjum. Dzownilam wiele razy do MOPSu. W listopadzie napisalam 12 stron (!!!!) raportu z zakresu udzielanej pomocy przez 6,5 roku oraz zaobserwowanych zaniedbaniach. Wysłałam listrem poleconym do MOPSu na nazwisko konkretnej opiekunki socjalnej. Potem zadzwonilam, powiedziala że dostała i że wysłała to do sądu rodzinego. Do dziś nie było żadnej reakcji!
Miarka sie przebrala. Ja widzę że zarówno MOPS jak i kuratorka po prostu nic nie robią
dla tych dzieci. Nie chcę sie rozpisywac tutaj ale powodem mojego postaniowienia żeby cos zdzialac wiecej jest obserwowane że te dzieci są pozostawione same sobie. Matka nie jest w stanie wyegzekwowac od 13-latki chodzenia do szkoly. Małe dzieci do wieku 6 lat są karmione prawie wyłacznie kaszą manną z butelek ze smoczkami. Nie mówia, nie maja wiedzy o swiecie, maja wady wymowy itd.
Jak juz napisalam - sąd rodzinny pododbno dostal moje sprawozdanie. Chyba ze ta baba z MOPSu mnie okłamała. Bo z tego raportu tez by wynikalo że MOPS sie nie spisuje dobrze w sprawie tej rodziny.
Dlatego chcę osobiscie udac sie do sądu. I teraz pytania do was: moze ktos wie jakie mam prawa, prywatna wolontariuszka? jak mogę "zmusic" sąd do reakcji? z kim zażądać spotkania? czego mogę oczekiwać, na co sie powoływać?
bede wdzieczna za wszelkie pomysly, muszę sie dobrze przygotowac
mam ochote rozstrzelac ich wszystkich bo durni urzednicy nic nie robia dla dzieci
ale wtedy wszyscy stracą, muszę sie opanowac i jakos rozegrac te sprawe...
beda mi sie nasuwaly pytania jeszcze, to wam napiszę
ale moze ktos zna prawnika który by mi pomogł...