majowadusza
26.04.11, 12:08
Wróciłam z wyjazdu świątecznego. Będąc u rodziny u której bywam systematycznie miała okazje poznać dziecko które ma bardzo ciężka sytuacje rodzinna.
Mój brat cioteczny rozwiodł się ze swoją żona, zostawił czwórkę dzieci i wyjechał za granice. Rodzina mieszka w małym pokoiku. Łazienka nieczynna, myją się w misce, kuchenka gdzieś w korytarzu. Matka z małymi dziećmi w stresie bo ciagle awanturuje się brat byłego męża który mieszka w pozostałej części domku. Ciagle ich wygania, itp.
Bieda aż piszczy.
Poznałam najstarszą dziewczynkę z tej rodziny. Była u moich dziadków gdzie ja z moja rodzina spedzalam święta. Miła, kochana dziewczynka. Bardzo się polubiły z moją córka.
Mój mąż chce abyśmy zabrali tą Dziewczynkę do nas na ok. 2 tyg. na wakacje. Ja mam dylemat, czy dziecko które zobaczy normalne warunki życia, czy nie poczuje się jeszcze gorzej po powrocie do swojego domu ? Chętnie zaproszę tą jedna dziewczynkę ale nie całą czwórkę.
Nie mam zbytniego kontaktu z ta rodziną ( dzieli nas 350 km. )ale pomagam im, wysyłając paczki i czasami wspomagając finansowo. Na tym moja pomoc się kończy. Kobiety nie znam osobiście, pośredniczy w tej pomocy moja rodzina.
Teraz dopiero poznałam najstarsza dziewczynkę i zastanawiam się czy naszą pomocą tzw. wakacyjną.
Co o tym myślicie ?
Chcemy zabrać do siebie tylko jedno dziecko a nie czwórkę.