Bieda -oczami dziecka

05.06.11, 20:50
bieda i dziecko w tym
Artykul ktory moze urzeczywistni niektorym to czego nie chca zauwazyc.bo to tylko dzieci i co one maja do powiedzenia.
Autorzy polskiego raportu Social Watch 2010 podkreślają, że prawdopodobieństwo życia w biedzie rośnie w naszym kraju wraz z liczbą dzieci w rodzinie i nie jest związane, jak w innych krajach europejskich, z wychowywaniem dziecka przez samotnych rodziców.

BJ moze nie zdejmuj bo warto aby choc jedna osoba spojrzala na to co czuja dzieci.i moje przemodelowala swoje zycie.
    • annika1801 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 11:09
      tak jet dokładnie......
      z mojej córeczki koleżanka się śmiała,że nie ma ciuchów z Hanną Montaną....aż młoda się popłakałasad
      • gabi683 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 12:31
        Dzieci są okrutne i nie przebierają w słowach.Ostatnio do mojej koleżanki synka jego koleżanka z klasy powiedział:TY to jesteś zerem bo Twoja stara kupuje w lumpeksach!Wiecie co ręce i paszcza mi opadły.Ale dzieci mówią to co w domach się mówi .
        • nioma Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 13:01
          moj mlody konczy gimnazjum, przerobilsmy juz przedszkole i podstawowke, nigdy nie slyszalam, zeby byla jakakolwiek selekcja na tych co maja i tych co nie maja. albo lans na metki czy rzeczy.
          chodza przeroznie poubierani i kompletnie nie zwracaja na to uwagi. moze jest inaczej u dziewczyn?
          ale tez nie zauwazylam zeby byl jakis wyscig na gadzety, komorki normalnie wszyscy maja ale mlody nie prosil o jakas wypasiona, ma zwyczajna. poza komorka zadnych gadzetow nie nosi. komputer i sprzet grajacy jest do uzytku w domu, sporadycznie gdzies zabiera swojego laptopa.
          nie mowil tez nigdy o tym co koledzy maja lub nie maja.
          chyab nie wszystkie dzieciaki na to zwracaja uwage
          • nioma Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 13:06
            a propos tego fragmentu:



            Renomowane gimnazjum w Warszawie. Jedyna w roku wycieczka dla uczniów: cztery dni w Zakopanem - prawie 400 zł. Rodzice się godzą, ale sześcioro dzieci nie przynosi pieniędzy na czas. Wycieczka odwołana

            Podstawówka na Śląsku. Dwudniowy biwak - 70 zł. Połowa klasy nie przynosi pieniędzy. Biwak odwołany

            W Suwałkach wybudowano nowoczesne multikino. Bilety po 20 zł. Nigdy cała klasa nie idzie razem na film. Uczniów nie stać.


            w klasach mojego syna zawsze byl tzw fundusz klasowy, co miesiac wplacalo sie po 10zł
            jesli byly wycieczki i kogos nie bylo stac, dokladalo sie do tego dziecka z klasowego funduszu. i juz. wszyscy zawsze jezdzili. Nie bylo nigdy takiej opcji zeby jakis dzieciak zostal bo nie ma pieniedzy.
    • anlumaka Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 14:41
      Powiem wam jedno. Jestem pedagogiem w szkole podstawowej w Łodzi i to co widzę jest potwornie dołujące. To nieprawda że każde dziecko które jest biedne jest z patologicznej rodziny gdzie alkohol leje się strumieniem. Wystarczy pięcioro dzieci w przeciętnej rodzinie. Tam gdzie oboje z rodziców pracują. On jako, przykładowo kierowca a ona jako sprzedawca. Oboje niewiele zarabiają i koniec. Klops do sześcianu. Zarabiają za mało na normalne życie i za dużo aby uzyskać jakąkolwiek pomoc od państwa. Próg dochodowy do stypendium socjalnego wynosi 351 zł na osobę i nie był podnoszony od 6 lat! To naprawdę jakaś paranoja. W mojej szkole takich dzieci które ten próg przekroczyły o kilka zł było naprawdę dużo. Ich matki i ojcowie to normalni ludzie-dbają jak mogą i sobie odmówią prawie wszystkiego aby tylko dać swojemu dziecku. Normalnie zgrzytam zębami jak czytam wypociny jakiejś snobistycznej egoistki która pisze że wszystkie dzieci z rodzin wielodzietnych to patologia
      • aqua696 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 15:01
        Ja nie mialam odczucia ze wielodzietnosc to patologia ale, iz kazde dziecko powoduje niemozliwosc utrzymania sie rodziny na przecietnym choc poziomie, aby nie zabraklo na podstawowe potrzebu, wlasnie jedzenie, ubranie, ksiazki.
        Wybacz ale jak 2 osoby z zarobkami tak niskimi decyduje sie na 5 dzieci-to jak maja im zapewnic wszystko?
        Z tym ubieraniem w ciucholoadach to chyba tez nie jest az tak zle,ale fakt trzeba pochodzic i znalesc perelki, fajnie zestawic i dzieciak nie bedzie odbiegal od rowiesnikow.
        Fakt dziewczynki od jakiegos czasu sa bardziej agresywne, i szybciej atakuja niz chlopcy.

        I tez nie zwalalabym wszystkiego, calego zla na rodzicow ktorzy maja kase, bo Ci biedni nieraz latami tkwia w biedzie, nie robiac nic by wyjsc z impasu, a to powoduje rodzwiek miedzy dziecmi.
      • hugo43 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 15:04
        mysle,ze najgorzej jest jak dziecko idzie do szkoly,zaczynaja sie gadzety,firmowe stroje itd.poki co,moj dwulatek ,oprocz butow i bielizny,wszystko ma z lumpa a i tak jest najlepiej ubrany z calego podworkasmile
        • nioma Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 15:54
          to, ze rodzina nie mozemy sie utrzymac majac 5 dzieci to nie wina panstwa tylko planowania rodzicow.
          wystarczy policzyc ile jest zarobkow a ile wydatkow i bedzie wiadomo czy mozna miec 1, 2 czy 10 dzieci. Patologiczne jest nie tylko picie i bicie, takze rozmnazanie sie w sposob nieodpowiedzialny. Trudno przeciez oczekiwac, ze panstwo - czyli reszta podatnikow - bedzie takie dzieci utrzymywac do 18stki, tylko dlatego, ze ich rodzice dzieci kochaja ale skromnie zarabiaja. To byloby niesprawiedliwe wobec tych, ktorzy mysla rozsadnie i na wiecej dzieci sie nie decyduja.
          Jesli ja maja jedno dziecko musze zapracowac ciezko na to, zeby pojechalo na oboz sportowy to nie widze powodu dla ktorego w rodzinie wielodzietnej (ze swiadomego wyboru, nie mowie o naglej utracie pracy, chorobie itp) to samo mialoby byc finansowane z kasy panstwowej. To bylobaby jawna niesprawiedliwosc.
          Naprawde, najwyzszy czas, zeby rodzice zaczeli myslec PRZED a nie PO i zeby przestali szafowac frazesem "a co dziecui winne" i oczekiwac, ze ktos da.

          Co do "firmowek". To jest temat przersyowany. Jak juz wczesniej napisalam: mlody konczy gimnazjum, zaluiczyl wiec juz troche szkoly i nigdy nie bylo parcia na rzeczy firmowe. Latal glownie w h&m, dopiero od niedawna przerzucil sie na koszulki z zespolami (ale to juz w ogole no name jest).
          Nigdy w jego szkolach nie bylo presji na gadzety, kasę, jakies nie wiadomo jakie rzeczy. A dzieciaki chodza z nim rozne: biedne, srednie, bogate.
          • renata.36 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 16:24
            Moje córki ubierają sie "na szmatach".Na nowe rzeczy dostają od czasu do czasu.Starsza studiuje. młodsza chodzi do liceum i nigdy żadna nie miała problemów z rówiesnikami.
            Młody tez ma ciuszki z lumpeksu ale takie.że nikt by nie uwierzył.że za 2-3 zeta.

            Mysle.ze wiele zalezy od rodziców.Jakie wartosci dzieciom przekazują. co jest dla nich wazne.
            Ja zawsze uczulałam swoje dzieci na wiele przyziemnych spraw i widze ile z tego w nich zostało.jestem z nich dumna po prostu.że maja takie podejscie do ludzi i taka wrazliwość na krzywdę.
            • aqua696 Re: Bieda -oczami dziecka 06.06.11, 16:44
              Wiecie to tez tak iz czesc dzieci z biednych domow chyba wywoluja konflikt.
              Sama pamietam sytuacja kiedy dizecko fakt z patologicznej bo alkoholowej rodziny buchnelo pioro mlodemu -on z rozpedu spakowal po odrabianiu lekcji - i gdyby nie czujnosc inej uczenicy byloby po piorze...
              I to niestety dzis juz 17latka z wozkiem chodzi i jak od malego wedle niej wszystko sie jej nalezalo-tak ten schemat powtarza.
              A od malego nauczona byla... jak i jej rodzenstwo.

              Sa dzieci skromne ktore np. super sie ucza, i maja swoja pozycje w klasie.
              Biedna, brak firmowek to nie powod do odrzucenia, bo jesli ktos da sie lubi , ma cos do oferowania, wlasnie wiedze, znajomosc ksiazek, jest w nim cos co przyciaga, to i kolezanki i koledzy beda za nim, i sami potrafia pomoc, zrozumiec.
              Moj mial kolega.lobuz, spadkowy bo powtarzal klase, a zaprzyjaznil sie z mlodym, uwierzcie super chlopak, wart czasu -razem sie uczyli, on nadganial moj mial motywacje, a te kilka ciuchow zmienily chlopaka z zapuszczonego w fajnego czystego mlodzienca...nawet dzis po latach mam wrazenie ze bedzie z niego kiedys super facet..konczy gimnazjum z dobrymi ocenami, nauczyl sie iz z komputera i interentu mozna korzystac w czytelni, teatr i kino jest dla niego rowniez.

              Ja tez moglabym miec gromadke dzieci jak i nioma i inne...ale ktos musialby nakarmic, zapewnic wiele...
              O czasie dla kazdego dziecka nie wspomne.
Pełna wersja