Wstyd mi,ale nie daję rady...:(

    • mamba30 Bria-nek 27.02.12, 20:33
      ja mam wózek, który bym mogła oddać. Tylko powiedzmy, ze obiecałam go komuś innemu, ten ktoś miał potwierdzić i cisza. Podpytam się jakby co.
      Ale to nie jest spacerówka, tylko głęboko spacerowy. Jedno koło w nim odpada, ale wystarczy wymienić spinkę. Producent jest z Częstochowy, więc nie miałabyś problemu.

      Podpytam się tej osoby, czy nadal jest zainteresowana. Jeśli nie, to z chęcią Ci go oddam, tylko na razie nie mam na wysyłkę. Może się któraś z mam dołoży, ew. namiar na jakiegoś taniego kuriera, który wózek weźmie.

      Ten wózek jest podobny do Harry 1, ale chyba starszy model, a kolor ma jak New her, taki bordowo beżowy.
      www.wozkoland.com.pl/
      • easyblue Re: Bria-nek 27.02.12, 21:28
        Jeżeli wózek byłby do wysłania daj znać.
      • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 08:42
        Dziękuję Ci! Ale wiesz, nie chciałabym być wybredna, taki głęboko-spacerowy może się przydać mamie, która właśnie urodzi i nie musi korzystać z "transportu zbiorowego". Gdyby ktoś miał, najzwyklejszą lekką spacerówkę typu parasolka,byłoby idealnie. Ale z pompowanymi kołami, bo choć tutaj mamy pola i jest gdzie pospacerować, to niestety na plastikach się nie dasad
        No i kolejna rzecz, nasze PKSy z reguły mają bardzo wąskie, pojedyncze drzwi, raz mi się udało trafić na taki z podwójnymi, gdzie wózek spokojnie wejdzie bez rozkładaniasad A teraz to już bardzo rzadko jeżdzę "do miasta"

        A teraz smutna wiadomość...wczoraj mój M nie dopilnował Małego, dosłownie na 15 sekund wyszedł do kuchni, a Mały...chciał, jak to się mówi "iść po meblach", czyli czegoś się trzymać i złapał się pieca...Obie rączki poparzone, lewa straszliwie spuchnięta, z apteki mamy Alantan, bo niedrogi, prawa w lepszym stanie, ale nie ma mowy o raczkowaniu, bo sam czuje,że bolisad No i noc nieprzespana, ale to najmniejszy problem..Macie może jakieś sprawdzone,domowe,lepsze sposoby na oparzenia? Od wczoraj ma posmarowane rączki tym Alantanem,zawinięte w folię i bandaż
        • hugo43 Re: Bria-nek 28.02.12, 09:21
          radzilabym z tym poparzeniem do lekarza.kolezanki synek tez dotknal pieca,dwa dni bylo wszystko w normie,pozniej jakas bakteria sie wdala i w szpitalu skonczyl.co do wozkow,to nie slyszalam o parasolce na pompowanych kolach.
          • agus-ka Re: Bria-nek 28.02.12, 09:45
            jesli ręka spuchła to migusiem jedź do lekarza, takich rzeczy nie można bagatelizować. Alantan być może złagodzi skutki ale nie sądzę, żeby pomógł na poważne poparzenie.
            Tez nie widziałam parasolki na pompowanych kołach, co najwyżej na piankowych, ale te są dość drogie
            • penelopa40 Re: Bria-nek 28.02.12, 10:56
              ja bym natychmiast pojechała do najbliższego szpitala!
              • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 14:30
                Wróciliśmy ze szpitala, ponacinano, powycinano, nałożono opatrunki...Jutro na kontrolę, dodatkowo antybiotyk, który mój tato wykupił...Zinnat...Dzięki mojej mamie, z którą wprawdzie stosunki nieciekawe, ale ją tam znają doskonale i mnie też kojarzą, byliśmy obsłużeni poza kolejnoscią...I nie prosiłam o to, sami nie byliśmy, mnóstwo dzieciaków ze złamanymi rękoma bądź nogamisad Ale Mały spisał się wyjątkowo wzorowo! ? Trochę popłakał przy zabiegu, ale potem rozkochał w sobie pielęgniarkismile
                • agus-ka Re: Bria-nek 28.02.12, 15:08
                  wiesz co, zirytowało mnie to... Twoje dziecko poparzyło się wczoraj, dopiero dziś raczyłaś ruszyć się z nim do szpitala, do tego nieudolnie lecząc, a jesteś obsłużona poza kolejnością, po znajomości. Czy inne dziaci nie cierpią?
                  Kurcze, nie rozumiem tego kraju...
                  • sylwia11022000 Re: Bria-nek 28.02.12, 15:40
                    Przetrzymanie malca było głupie a ta folia- co to wogole za pomysł.
                    Wpychajacych się w kolejkach też nie lubię.
                    No Ale ...
                    - masz chodzić na zmianę opatrunków?
                    -czy masz robić je sama?
                    Co dali lub zalecili oprócz antybiotyku?

                    • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 16:06
                      Czemu wczoraj Małego nie zawiozłam do szpitala lub nie wezwałam karetki, wyjaśniłam agul-ce, proszę przeczytać...Co do folii, jak chorowałam poważnie na łuszczycę i byłam cała obsypana, to sama lekarka powiedziała, żeby na maść nakładać folię i bandażować, bo wtedy lek lepiej dziala. I tu, moja głupota, pomyślałam tak samo...sad
                      • sylwia11022000 Re: Bria-nek 28.02.12, 17:00
                        Ja nie zamierzam cię oceniać.
                        Pytam czy mały ma zapewnioną opiekę .
                        Sama mam spore doświadczenie w poparzeniach "domowych"
                        I mam wyrobione procedury radzenia sobie z nimi
                        A wynika to z pewnych anomali w odczuwaniu a raczej w ograniczeniu odczuwania ciepła.
                        Najlepiej to obrazuje przypadek mojej siostry która chyba ma największe w rodzinie z tym problemy. Potrafi przez przypadek oprzeć się na żelazku, a orientuje się że to zrobiła po zapachu skóry.
                        Więc często mamy w rodzinie rany z którymi trzeba coś zrobić.
                        Do smarowania polecam balsam szostakowskiego w aptece do kupienia pod nazwą avilin.
                        Koszt butelki to z 45 zł. Ale starczy na wieki. Tylko dzięki niemu nie mam bliźn.
                        • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 17:41
                          Sylwio, ja chętnie bym kupiła taki balsam, ale za co?! M dzisiaj pojechał PKSem bez śniadania, bo mieliśmy wybór-albo bilet albo chleb i coś do niegosad A teraz gotujemy kasze, bo dzięki jednej z Mam dostaliśmy sosy i kaszę...Mnie na cały dzień została cytryna, zjadłam, bo lubię, nie narzekam, napalić w piecu nie mialam czymsad Zresztą sprawa poparzenia była priorytetem..Dzięki Tatkowi mamy lek dla Małegosmile Nie chcę się użalać, niektórzy mają gorzej niż my, ale czasem dla nas 4 zł to już jak kredyt na milion złotychsad
                          • easyblue Re: Bria-nek 28.02.12, 18:52
                            Linomag maść + długo w bieżącej zimnej wodzie.
                            To ja mogę polecić na oparzenia.
                          • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 22:09
                            Ale czy lekarz zalecił smarowanie czymkolwiek w tej chwili?

                          • hugo43 Re: Bria-nek 28.02.12, 22:42
                            bria-nek,a jakis sklep internetowy w twojej okolicy dziala?zamowilabym ci jakies podstawowe zakupy,tylko kod pocztowy jest mi potrzebny,zeby sprawdzic.
                            • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 13:15
                              hugo43..napisałam wiadomość z kodem, ale nie przyjmujesz wiadomości od nieznajomychsad i nie dało sie wysłaćsad
                              • isabelka20 Re: Bria-nek 29.02.12, 14:34
                                Wiesz myślę, że znam życie doskonale jak na swoje 29 przeżytych lat. Byłam na zakręcie, może cały czas na jakimś tam jestem, bo choć pracuję to sam kredyt mieszkaniowy pochłania 1 pensję. Nie napisałam, że jesteś nieudaczna, ale cóż uderz w stół ...
                                Wyrażam swój pogląd na sprawę, pomagać nie zamierzam, gdyż jak dla mnie niestety nie jesteś pewna.
                                • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 15:23
                                  isabelko, miałaś już nie pisać, myślę, że trochę trollujesz...Nie chcesz pomagać, nie pomagaj, kilka postów wcześniej obiecałaś, że już nie będziesz pisać, a jednak się odzywasz...To kto szuka zaczepki? Ja jestem wdzięczna kilku Mamom, bo mam kasze, ryż, makarony i sosy-z tego obiad wyjdzie jak się chce. A budyniów to nam jeszcze starczy na długo...Ty masz kredyt mieszkaniowy..gratuluję, bo nam by takiego nie dali, gnieździmy się na ok. 30m2, gdybys zapomniała to w ciągu tygodnia 3 osoby,2 psy,2 koty a w weekend dodatkowo Starszy syn, Dziewczyny ktore maja mój adres zawsze moga podjechac i zobaczyć jak mieszkamy, bj dostała wszystkie dokumenty. Ale do pomocy nikogo nie zmuszam, tak samo jak i mnie nikt nie kazał wystawiać worków z odzieżą przy zbiorce PCK - zrobiłam tak, bo serce mi kazało i doceniłam matki, które nawet na głupi ciuch z ciucholandu nie mają dla swoich dzieci...Więc myślę, że daruj sobie docinki...
                                  • hugo43 Re: Bria-nek 29.02.12, 15:57
                                    bria-nek,to napisz ze swojej poczty na moj gazetowy,ja tak robie,jak ktos ma nieaktywny profil.
                                    • isabelka20 Re: Bria-nek 29.02.12, 16:01
                                      Obiecałam, że nie będę się odzywać? Interesujące. Troluję? Ciekawe. Boli Cię mój kredyt? Cóż zasuwam po kilkanaście godzin dziennie podobnie jak mój mąż, więc wybacz. Masz rację, nie będę wdawać się z tobą w dyskusję, nie warto. Jestem tu zdecydowanie za długo by się szarpać z takim kimś.
                                      Pozdrawiam
                                      • easyblue Re: Bria-nek 29.02.12, 18:36
                                        > Jestem
                                        > tu zdecydowanie za długo by się szarpać z takim kimś.
                                        Wystarczyło jedno twoje zdanie.
                                        Nie warto rozmawiać z "takim kimś" jak ty.
                                      • kawa_parana Re: Bria-nek 02.03.12, 23:11
                                        Witam. Od dłuższego czasu przyglądam się temu co tu się wypisuje. Wszystko jest legalne i sprawdzone przez BJ. OK. Wszystkie mamy chętnie pomogą (no prawie wszystkie), otrzymałaś już sporo podarunków (w sumie to takie prezenty to nie lada wysiłek, więc kłaniając się wielki szacunek ślę do wspaniałych mam). Poza tym chyba nie doszukałam się stosownej wiedzy na parę nurtujących mnie pytań, nie odnalazłam tu również starań wskazania kilku praktycznych wskazówek odnośnie oszczędzania wody, prądu czy ogrzewania. Tak więc jeśli pozwolisz zajmę się najpierw pytaniami, które jednocześnie moga okazać się cennymi wskazówkami, z których będziesz chciała to skorzystasz...
                                        1. Korzystasz z internetu (widzę, że stale wręcz - to też jest spory rachunek), więc dlaczego nie dasz ogłoszenia, że oddasz zwierzaki w dobre ręce? Nie wiem czy wiesz, ale nie wskazane jest mieć zwierząt przy tak ciężkim schorzeniu jak łuszczyca. Łuszczyca "lubi" wszelkie siedliska bakterii i zarazków, które sprzyjają jej rozwojowi bądź nawrotom (Tutaj można luszczyce.pl/czynniki-wywolujace-luszczyce/ troszkę o niej poczytać, ale Ty pewnie posiadasz więcej informacji o niej niż ja czy też ta stronka). Dlaczego więc nie oddasz zwierzątek w dobre ręce, gdzie będą miały co zjeść, bo przecież Wy sami chodzicie z pustymi brzuchami? W dodatku nawrotom łuszczycy sprzyja stres, więc po co martwic się o dodatkowe cztery żołądki do wyżywienia? Masz dzieci i im należy poświęcić każdy dodatkowy kęs i grosz chociażby na kisiel, który zasmakuje Twojemu młodszemu z całą pewnością. Sama myjesz głowę mydłem więc czym szorujesz zwierzęta?
                                        Nie mam tu zamiaru narzucać Ci niczego ale pamiętaj o jednym nie trzeba z powrotem oddawać zwierząt do schroniska czy też "wyrzucać" jak napisałaś ale daj ogłoszenie i napisz dlaczego tak zdecydowałaś...o zwierzęta trzeba dbać i mieć na nie czas, a sama przyznajesz, że Twój 13-miesięczny synek jest absorbującym dzieckiem, więc ręce masz pełne roboty...
                                        2. Piszesz, że Twój tatuś to taki złoty człowiek, owszem zgadzam się, ale czy nie mam poczucia, że ma w nosie Twoją sytuację życiową (tego zakrętu, na którym się chwilowo znalazłaś)? Tego chyba się nie doczytałam, ale w jakiej odległości mieszka Twój tato od Was? Może lepiej kupić potrzebne leki małemu za te pieniądze, które wydaje sie codziennie wydaje na paliwo do auta(zakładając, że bilet PKS wychodzi taniej)? Do tego wszystkiego nurtuje mnie myśl o postawie Twojego ojca, który widzi, że poza światłem w lodówce nie macie niczego i który słyszy wasz głód w żołądkach, nie chce mi się wierzyć, że taki złoty człowiek nie mógłby zrobić czegoś wartościowego dla swojej ukochanej córki i wnuków(nie wiem, może jakieś zakupy-nie mam na myśli tutaj codziennych reklamówek z jedzeniem, ale od czasu do czasu chleb, coś do chleba no i może jakiś szampon, który nie wysusza tak naskórka jak mydło)? Dlaczego nie dałby rady pomóc w szukaniu pracy dla zięcia? Może jakieś szkolenia, przebranżowienie? Są różne możliwości, dlaczego tutaj się nic w tym temacie nie dzieje?
                                        3. MOPS czy jak się to u Was nazywa...przyznają celówki, przyznają coś w rodzaju talonów na jedzenie, nie jest to przepyszne, nie jest to aromatyczne ale z wielu produktów skorzystacie, a to co nie przejdzie przez gardło(takie "smakowitości" też tam się znajdują) dacie zwierzakom-jeśli oczywiście nie postanowicie ich oddać. Starałaś się o takie wsparcie?
                                        4. Czy nie pomyślałaś o oszczędzaniu na prądzie? Komputer (zakładam, że macie zwykły jakiś tam niezbyt nowoczesny komputer, a nie laptopa)strasznie dużo prądu "zjada", więc mogłabyś umówić się z koleżankami na stałą godzinę odwiedzin na forum. Poza tym powinnaś sobie ustalić pory, w których będziesz korzystała z komputera szukając pracy i dając ogłoszenia, przeglądać pocztę(wystarczy godzinka max dwie dwa razy dziennie, aby załatwić wszystkie te sprawy). Komputer byś odciążyła i licznik trochę by zwolnił. Gotujesz na jakiej kuchence? Bo jeśli na elektro to może pomyśl o zmianie na gaz, tylko wcześniej popytaj czy ktoś nie ma czegoś na zbyciu, bo taka kuchenka to niestety jakiś tam koszt ale butla gazowa starcza na około 2 miesiące przy skromnym kucharzeniu może troszkę dłużej, a jej koszt to ok 80zł z dostawą.
                                        No to chyba narazie na tyle i na pewno zapukam tutaj, by przeczytać co mi odpisałaś.
                                        A i moja rada-lepiej napisać, że się już czegoś nie potrzebuje, niż że się ma czegoś za dużo i starczy na hohoho...
                                        • bria-nek Re: Bria-nek 03.03.12, 12:45
                                          Witam serdecznie
                                          Oczywiście odpowiem Ci na wszystkie pytania, które zadałaś, tak samo jak i Mamom, które zdecydowały się nam pomóc.
                                          Zacznijmy od początku Twojego zapytania

                                          Dostałam 2 paczki żywnościowe, makarony, kasze, ryż, kakao, mleko, jogurty, mleko, budynie, słodkości i 50 zł, które wydałam na artykuły spożywcze ( z kurczaka mieliśmy obiady na 4 dni). Jedna paczka 18 kg, druga 8 kg. Rozliczam się szczegółowo. Zresztą poczytaj wcześniejsze posty, zawsze piszę, co i ile dostałam, żeby ewentualna osoba chcąca pomóc nie dublowała tego co mam. Chusteczek do pupy, szamponu, mydła i środków czystości też nam starczy na dłuższy czas. Dla Małego dostałam troszkę ciuszków, dla Starszego też karton, M dostał 2 pary butów-trapery i adidasy.

                                          Co do zwierzaków..nie oddam ich nikomu ani ze względu na łuszczycę ani z powodu kombinowania im jedzenia z czego się da..Starszy pies ma prawie 10 lat, został wyrzucony i znalazł sie w schronisku, już miał traume, musiał być bity po pupie, bo długo trwało zanim pozwolił się tam dotknąć. Młodsza sunia zabrana z interwencji z pseudohodowli, też swoje przeszła, warunki były uwłaczającesad I jak teraz oddać zwierzaki, które są członkami rodziny, narazić je na dodatkowe stresy?! Dlatego nie oddam.

                                          Pani Ł dała mi póki co święty spokój, odpowiedziałam na kilka ogłoszeń w sprawie pracy, ale ciszasad Zreszta tak się zastanawiam, czy moja 79-letnia babcia podołałaby opiece nad ruchliwym maluchem, żlobek...hmmm z czegoś trzeba opłacić na początek. A żeby mieć na początek, to trzeba miesiąc przepracować, a co wtedy z dzieckiem?! Zresztą w okolicy nie ma złobka, pytałam w przedszkolu w sąsiedniej wsi, ale takich maluchów nie przyjmują dopóki używają pieluch. Będę w mieście w tygodniu, to wezmę od Taty nocnik po Starszym synu, zaczniemy się uczyć siusianiasmile

                                          Co do Tatka..wierz mi, pomaga jak może, nie tylko finansowo ale jest też moim Najlepszym Przyjacielem! Gdy jestem u Niego, to albo mam już naszykowane coś do zabrania z lodówki, albo sama mam sobie wziąć czego nam brakuje. Tylko że On też ma do utrzymania dom, na temat rodzicielki wolałabym się nie wypowiadać..

                                          Z netu nie korzystam ciągle, fakt, muszę przyznać, że na początku, jak założyłam wątek, często zaglądałam, bo miałam przysłowiowy "nóż na gardle", teraz już tylko czasami i najczęściej w godzinach taryfy nocnej.

                                          Pytasz o oszczędności: gazu nie mamy, za drogie podłączenie, palimy drzewem i węglem, jeśli mój Tata da nam jakiś worek. Przed chwilą M pojechał ze znajomym z wsi wyciąć drzewa w sadzie. Woda...wyjdziemy na brudasów, ale nie kąpiemy się codziennie, tylko Mały, bo przez 2 godziny taryfy nocnej w dzień starcza mu wody. Mój Tatko też wykupił antybiotyk dla Małego i załatwił (podebrał) maść do zmiany opatrunków. Prąd - od niedawna taryfa nocna, piorę lub cokolwiek włączam w godz. 13-15 lub po 21. Tylko M włącza na chwilę rano czajnik elektryczny, bo jeszcze w piecu się nie pali.

                                          Tato mieszka 15 km od nas, teraz mam wózek bardziej pasujący do naszych realiów i terenów, swój oddałam Mamie, której bardziej pasował lżejszy, zresztą od Niej mam ten co teraz, taka wymiana..

                                          O MOPSie pisałam, musieliby zrobić wywiad u moich rodziców i o ile Tata nie miałby nic przeciwko, to mama by nas zabiła i być może wygoniła z tego domu...A wtedy co? Ośrodek Samotnej Matki (tylko że samotna nie jestem), Przytulisko jakieś?!

                                          Gotuję na kuchni węglowej, bo i cieplej i taniej. Niedawno dostałam kuchnię gazowo-elektryczną z ogłoszenia, ale z urwanym kablem. Kabel nie jest problemem dla M, ale żeby choćby butlę gazową podłączyć, potrzebne są 4 jakieś dysze-nie znam się na tym, gazu ziemnego nie mamy.

                                          I wierz mi, ogłoszenia o pracę przeglądam jak tylko Mały rano zje, potem jeszcze kilkakrotnie, bo chcę pracować..Tylko, że większość ogłoszeń jest dla statutu ucznia/studenta by nie płacić składeksad

                                          Jeśli o czymś zapomniałam, napisz, odpowiem
                                          • kawa_parana Re: Bria-nek 05.03.12, 22:28
                                            Dziękuje za wyczerpujące odpowiedzi ale nie koniecznie tak chciałam...
                                            Nie pytałam ile czego i od kogo dostałaś, mamy są hojne i wyrozumiałe, to trzeba im przyznać i raz jeszcze wielki szacunek dla wszystkich pomocnych.
                                            Co do zwierząt, jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Dosłownie.
                                            MOPS jest od tego by pomóc jak bardzo się tylko da, ale przede wszystkim są od tego, by odpowiadac na nasze pytania. Nie wiem jak jest u Ciebie ale u nas działa to tak: idziesz do pracownika z Twojego rejonu, przedstawiasz mu swoja sytuację i chęć zapisania dziecka do żłobka na czas Twojego zatrudnienia, potem szukasz pracy jak już ja znajdziesz (rozmowa kwalifikacyjna, badania i cała reszta będą juz za Tobą) to w między czasie szukasz żłobka(w sumie, to miejsca w żłobkach są już zajęte na długi czas-tak jest u nas, więc cieżko się dostać ale pracownik MOPSu może wesprzeć pismem do żłobka świadczącym o pilnej sytuacji i konieczności umieszczenia dziecka w placówce). Żłobek oczywiście w okolicy Twojego zatrudnienia a nie domu. Gdy juz te "schody" masz za sobą to zapisujesz dziecko podpisując umowę z Dyrektorem i zgłaszasz, iż czekasz na dofinansowanie z MOPSu. Musisz pamiętać, że jak tylko dostaniesz umowę do ręki to od razu zanieś ją do "swojego człowieka", który oczywiście rozpatrzy Twój wniosek pozytywnie zważywszy na Waszą sytuację finansową. Ty będziesz miała już złożone papiery i cierpliwie możesz czekać na sygnał z MOPS, że Decyzja jest juz do odbioru i albo sama musisz po nią przyjechać i zawieść do żłobka albo robią to za Ciebie inni. Ty jedynie musisz dowiedzieć się jaką dodatkową kwote musisz dopłacić. Pamiętaj, że Dyrektorzy to też ludzie, którzy widzieli i słyszeli nie jedną historię życiową więc śmiało idź i uprzedź, że nadpłacisz wszystko jak tylko będziesz miała jakieś finanse albo po pierwszej pensji. To samo w przedszkolu(takie same procedury). Ludzie wiszą czasami kasę po pare miesięcy więc nie byłabyś pierwszą osobą, która ma opóźnienia w spłacie za pobyt dziecka w placówce. Babcię możesz wykorzystać ale raczej na czas kiedy synek śpi i ewentualnie dwie godziny po przebudzeniu, pod warunkiem,że się wyśpi. Babcie są kochane ale strasznie osłabione sporym kawałkiem życia, które mają juz za sobą.
                                            Wiesz co? O tatku swoim nic wcześniej nie pisałaś, więc dlatego zapytałam a nie dlatego żeby komuś przykrość sprawić.
                                            Ciekawska dusza...hehehe...tez tak miałam jak zamieściłam swoje ogłoszenia, "zatrudniłam" wszystkich do "obowiązków" albo robiłam wszystko dwa razy szybciej niż powinnam, aby tylko zobaczyć czy ktos aby nie napisał. Zreszta net to straszny czarodziej, czasem nawet hipnotyzer...
                                            Jak Twoja matka mogłaby Cie wyrzucić? Nie macie meldunku? Nie macie płaconego czynszu? Jest na bank jakieś prawo, które może tego zabronić, poza tym z tego co słyszałam z dzieckiem na bruk nie mogą Cię wywalić.
                                            Ja to myślę, że powinnaś powiedzieć w MOPSie o tej sytuacji z matką, a najlepiej jakby Twój tatko poszedł tam z Tobą i to potwierdził.
                                            Wszystko czego sie dotkniesz nie może od razu parzyć, musisz dać sobie czas na oswojenie się z sytuacją i na "przełożenie" jej czasami do drugiej ręki, a o rynku pracy nie musisz mówić, wiem jaki jest.
                                            • bria-nek Re: Bria-nek 06.03.12, 09:33
                                              Ja naprawdę szczegółowo opowiedziałam pracownicy MOPS o moich stosunkach z mamą, wydawała się być wyrozumiała, długo rozmawiałyśmy,ale takie są podobno przepisy. Tak mi bynajmniej wytłumaczyła, że jeżeli prowadzimy osobne gospodarstwo, to i tak rodzice mają obowiązek alimentacyjny i potrzebne są ich zaświadczenia o zarobkach, a potem oświadczenie, ile tak naprawdę z tego co zarobią przeznaczają na pomoc dla nas. I wtedy jak zadeklarują że przykładowo po 100 zł miesięcznie, to jak najbardziej pomoc nam jakąś ofiarują, ale też powiedziała, że rzędu 50 zł, bo więcej nie mają.
                                              Meldunku tutaj nie mamy, jesteśmy zameldowani w dwóch różnych miejscach, ja u rodziców, mąż u swojego brata. Nie chciałabyś poznać mojej mamy, do wszystkiego jest zdolna..I nie chcę tutaj napisać, że to zła kobieta, bo dzięki niej zawsze byłam wyprana, wyprasowana, skończyłam szkoły, miałam wszystko co chciałam i za to jestem jej wdzięczna..Ale nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami..A odkąd sama dokonywałam wyborów nie po jej myśli to już zupełnie się popsuło. Fakt, pierwszego męża przejrzała, nawet przed wejściem do Kościoła mowiła, że mogę się wycofać, że nic się nie stanie..Szkoda, że wtedy jej nie posłuchałamsad A potem i do teraz to ja wolę nawet do Taty nie przyjeżdżać jak ona jest w domu, bo od razu awantura gotowa. Nawet Tata mnie informuje sms'ami jaki jest stan jej pobytu w domu na następny dzień, gdyby z jakiegoś powodu nie szła do pracy..
                                              Co do tych dysz, to nie chcę prosić Mam, nie wiem ile to kosztuje, mąż mówił, że za wszystkie cztery to ok. 120 zł, a same wiemy, że tutaj Mamom samym się nie przelewa, jednakże zapytam..M mówił, ze teraz do kuchenek gazowo-elektrycznych dodają jeszcze dysze, gdyby ktoś chciał przerobić kuchenkę na butlę, może u którejś z Was jest gaz ziemny i ich nie potrzebujecie??? Ja butlę mam, dużą i taką małą turystyczną, turystyczną ładujemy za 10 zł jeśli w piecu się nie pali bądź zgaśnie, żeby zrobić obiad. Palimy drzewem, bo i tak sad jest do wycięcia i zajmie to kilka lat zanim się tych wszystkich starych drzew pozbędziemy.
                                              Dziś M po pracy dostanie od szefa żony samochód na jutro by mnie zawieźć na tą rozmowę o pracę, zaliczymy też kontrolę w szpitalu no i podejdę jeszcze do MOPSu zapytać o ten żłobek. Zresztą i tak muszę iść, bo dalej zasiłku rodzinnego za tamten miesiąc nie mam, a miało być niezwłocznie wyjaśnione.
                                              • bria-nek Re: Bria-nek 06.03.12, 12:35
                                                Pomęczę Was Kochane jeszcze chwilkę...
                                                Dyszami się już nie przejmujcie, M zapytał szefa, ktory jest troche dłużej w zawodzie i ma takie, tylko musi znaleźć. I koszt, gdybyśmy musieli kupić, to nie jak M mi podał 120 zł, ale ok. 25 zł za cały komplet, musiał w sklepie źle zrozumieć i pewnie policzył pojedyńczo, a sprzedawane są w komplecie..
                                                Oj, teraz by mi się przydała ta kuchenka, palić w piecach się nie chce, ale to też wina komina do wymiany. I już się nie użalam, bo znowu mi sie oberwie..
                  • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 16:02
                    Agus-ka, nie raczyłam dzisiaj, ale wczoraj to wyglądało całkiem niewinnie, nie było mnie przy tym jak sie poparzył, wg męza tylko się dotknął...Rano dopiero ten bąbel wyskoczył, więc robiłam co mogłam, pieniędzy mieliśmy tyle, co kosztuje bilet PKS, nawet mąż pojechał do pracy bez śniadania. Na szczęście tato miał wolne, bo gdyby nie miał, to dzwoniłabym po karetkę..I to nie jest tak, że się wepchnęłam bez kolejki, same pielęgniarki mnie rozpoznały (mama notabene pracuje w tym szpitalu od prawie 30 lat i niejednokrotnie u niej byłam, trochę jestem podobna, więc nie było trudno nas powiązać), a że one zdecydowały, że będziemy "obsłużeni" pierwsi, to co? mam krzyżem teraz paść i przepraszać za kogoś decyzję? A jeśli któraś z Was ma być uszczypliwa, to może niech nie pisze?! Jest tyle innych wątków...Dla mnie ważne jest że mamy opatrunek, mamy bąble przebite, skórkę poodcinaną, na razie przepisany tylko antybiotyk, gdyby gorączka to mamy podawać paracetamol albo wzywać karetkę bez względu na porę..Nie uważam się za złą matkę i taką nie jestem..Czy spiąc na czuwaniu jest się złą matką?! albo podawać dziecku smoczka ilekroć mu z buzi wyleci, bo rączki zabandażowane i nie ma jak sobie wziąć?! Czasami pewnych opini nie rozumiemsad Ale przecież na każdym forum znajdzie się ktoś sfrustrowanysad
                    • isabelka20 Re: Bria-nek 28.02.12, 16:06
                      Bria-nek chyba nie do końca było to tak niewinne skoro maluszkowi spuchła rączka. Dla mnie jest to nieodpowiedzialne podejście dwojga dorosłych ludzi, nie głupich ponoć. Więcej się nie odezwę, bo byłoby, że jędza jestem, ale całokształt jak dla mnie nie wygląda u was dobrze.
                      • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 16:12
                        isabelka20, naprawdę wczoraj to nie wyglądało jak dziś rano, po nocy ta rączka tak napuchłasad Ale zrobiłam wszystko, żeby dziecku pomóc, przecież mogłam nie jechać do szpitala, leczyc po "swojemu", głupiemu...
                    • atena12345 Re: Bria-nek 28.02.12, 17:37
                      bria-nek nie bądź niedotykalska. Nikt Cie tu nie atakuje. Owinięcie reki folia było durne, ale stało sie i już. Pojechałas do szpitala, bo dziewuchy Cie pognały. Sama raczej chciałaś dziecię domowymi sposobami ratować.
                      Wypadki sie zdarzają, szczególnie jesli chodzi o dzieci, na szczęście goi sie na nich jak na przysłowiowym psie.
                      Będzie dobrze, ale nie napinaj się tak.
                      Pozdrawiam
                      • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 18:14
                        Atenkosmile Nie jestem niedotykalska, przeraziłam się sama jak zobaczyłam rączkę Małego ranosad Wiem, że pomagacie jak możecie, wielu z Was się nie przelewasad Ale pomagacie na miarę siłsmile
                    • agus-ka Re: Bria-nek 29.02.12, 09:41
                      Nie znasz mnie, nie znasz mojej sytuacji, ale już nazywasz mnie sflustrowaną. Wybacz, ale to świadczy o Tobie.
                      Wiesz, forum jest po to żeby się wypowiedzieć ...
                      • diabollos29 Re: Bria-nek 29.02.12, 10:00
                        Ano wlasnie. Tez mam wrazenie ze autorka oczekuje tylko slow pochwaly, krytka nie jest mile widziana.

                        >Dziewczyny, proszę o jedna małą odpowiedź...czy jak coś obiecujecie, że jest >zarezerwowane, to zwlekacie, migacie sie od odbierania maili chociażby?!

                        Roznie jest w zyciu, pomyslalas o tym ze ktos ma swoje prywatne zycie i nie zawsze moze byc tak jak chcialby by bylo. I ten ton.. To taki subtelny krok na zwrocenie na siebie uwagi i nacisk na kogos? Wyglada to na nowa odmiane roszczenia.
                        • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 11:32
                          diabollos, myślę o tym, że każdy ma swoje życie, ale milczeć miesiąc?! Ok, już na ten temat nie piszę...

                          Co do Małego, chwilę temu wróciliśmy ze szpitala, zmieniono mu opatrunek, kolejna kontrola i zmiana w piątek. Nic mam z tym nie robić, nic nie odwijać i nie zmianiać. Gdyby jednak coś się stało z opatrunkiem to mam pryskać jakimś aerozolem, ale po lekarzu to ja się nie odczytam...Może M dostanie dzisiaj zaliczkę, to wykupię.Mam szczęście, bo Tato ma drugie zmiany to z transportem nie mam kłopotu..Ma On, bo musi po mnie przyjechać, i odwieźć, ale Tato to kochany człowieksmile I jeśli Go braknie, to będę naprawdę biednasad
                          • isabelka20 Re: Bria-nek 29.02.12, 11:56
                            Milczeć miesiąc? O ile się nie mylę to wózek otrzymałaś od mamy z innego forum, która dała ogłoszenie 17 lutego.
                            Co do was, to myślę, że w końcu powinniście zacząć żyć jak normalni ludzi, zacząć normalną pracę (nie wierzę, że w Częstochowie nie ma wogóle pracy) a nie liczyć na innych i jeszcze podkreślać, że np. M biedny bo pojechał do pracy bez śniadania albo, że kupisz dziecku lek jak M weźmie zaliczkę. Jak znam życie to ktoś się ulituje i da Ci na ten lek bo dziecko to dziecko, lek zakupisz, a świat będzie kręcił się dalej.
                            Niestety jesteście naprawdę mało odpowiedzialni.
                            • atena12345 Re: Bria-nek 29.02.12, 12:10
                              isabelka20 napisała:

                              > Milczeć miesiąc? O ile się nie mylę to wózek otrzymałaś od mamy z innego forum,
                              > która dała ogłoszenie 17 lutego.

                              Cholerka to samo chcialam napisać
                              tu jest watek forum.gazeta.pl/forum/w,834,133444017,133444017,Wozek.html

                              > Co do was, to myślę, że w końcu powinniście zacząć żyć jak normalni ludzi, zacz
                              > ąć normalną pracę (nie wierzę, że w Częstochowie nie ma wogóle pracy)

                              W Częstochowie jest baaaardzo cięzko o pracę. Wypróbowalam to na wlasnej skórze i skończyło się dojeżdżaniem 90 km do Katowic

                              Dziwnie się jednak czuję, bo mam spakowana paczke dla bria-nek, która obiecałam. wciąż jest nie wysłana i byc może, że w tym tygodniu równiez nie uda mi sie wysłać. Pracuję, mam chore dziecię, a pocztę zamykają o 16-stej. Choc chcę juz miec to z głowy zanim znów pojawią się posty o zwlekaniu.
                              Pozdrawiam
                              • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 12:15
                                Atenko, ja wiem, że każdy ma swoje życie, nie piszę prywatnych maili z ponagleniem "a gdzie do cholery paczka", kto chce, to pomoże..Z wózkiem może troche przesadziłam, może to nie trwało aż miesiąca, ale dopiero wczoraj mi Tato odebrał..I swój też chcę oddać, bo po co mi dwa?! Każdy ma zakręt życiowy, a jeśli nie ma, to mu zazdroszczęsad I chętnie sie na miejsca zamienię
                            • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 12:12
                              Oj, isabelko, nie znasz życia chyba...Gdybym wiedziała, że tak się nasze losy potoczą, to byśmy nie starali się o drugie dziecko..A teraz co?mam wyrzucić?! Mam też 2 psy i 2 koty, też je mam wyrzucić?! Wzięłam ze schroniska kilka lat temu, jak miałam pracę i stać mnie było...kredyt zresztą też wtedy..Nigdy nie byłaś na zakręcie? Nie chcesz, nie pomagaj, ale oszczędź mi osądzania jako nieudacznej, nieodpowiedzialnej rodziny...Skąd wiesz, czy jutro, za miesiąc, rok, czy kilka lat nie będziesz w podobnej sytuacji?
            • monisia900 Re: Bria-nek 28.02.12, 16:48
              jak moja corcia miala ok pol roczku dotknela mi goracego palnika w kuchence (gazowej co prawda, ale tak od razu po gotowaniu)-trzymalam ja na rekach a ta sie nachylila i gotowesad.
              pediatra dala nam taka masc na recepte-robiona, bardzo tania i bardzo skuteczna. oparzenie brzydko wygladalo, tez byla opuchlizna, podeszlo to woda, porobily sie strupy, masakrasad. po kilku dniach sladu nie bylo i nawet blizny nie zostaly.
              • magdag28 Re: Bria-nek 28.02.12, 17:17
                wiem po opazeniu brata ze najlepszy i najskuteczniejszy jest propolis tzn maść propolisowa moj brat mając 5 lat sciągną na siebie z kuchenki gazowej gotujacą sie galarete ona okleiła mu całą rączkę pamietam jak mama chwycila go i od razu wrzucila do wanny gdzie byla zimna woda po jakims czasie go wyjela i posmarowala mascia propolisowa i teraz jest dorosły ma nie wielka blizne a popazone było 80% reki od ramienia po nadgrstek jak pojechali potem na pogotowie to dostal leki na zbicie tem bo po tkim poparzeniu tem moze wzrosnac i kzali tym propolisem smarowac (propolis bardzo uczula trzeba njpiew przetestowac ja i moj syn jestesmy tak uczuleni ze po miodzie i propolisie sie dusimy)
          • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 10:01
            Dzięki Dziewczyny za rady! Czasem to więcej niż prezenty...Już zadzwoniłam do taty, przyjedzie po nas i do Przychodni, w tej wsi kontaktu z "doktorami" nie chcę. I wiecie co? Mam wózek!, tata mi odebrał od osoby, z którą kontakt był różny, ale ma pompowane kołasmile I się udałosmile Nie widziałam go, ale zobaczę jak mi go dowieziesmile Teraz pola będą mi niestraszne, a jak z PKS to sie okaże...

            Więc teraz moja oferta:
            Mogę oddać wózek Pepe Quatrro, w kolorze szaro-pomarańczowym, tylko kólka plastikowe i trochę latająsad No i do wyprania...Na normalne chodniki jednakże się nadają. Ale...tu problem...opłacić przesyłki nie mam z czego, mogę dzisiaj dowieżć do Częstochowy jak pojedziemy do Przychodni
        • peggy1 Re: Bria-nek 28.02.12, 09:56
          Jedź do lekarza! Ja miałam dłoń poparzoną i finalnie po kilku dniach tak czy siak musiałam lecieć do lekarza na sygnale ;/ Poparzeń wbrew pozorom nie można zbagatelizować - szczególnie że jedna ręka mu spuchła sad Przytulaski dla synka, bo wiem jak niesamowicie cierpi sad


          brianek - nie ma chyba parasolek na dmuchanych kołach uncertain Niestety dmuchane koła maja własnie takie wielgaśne wózki sad
        • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 10:00
          Do lekarza i to natychmiast!!
        • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 10:02
          Aż ściertpłam. Nie możesz na własną rękę leczyć dziecka ze spuchniętą ręką i jeszcze w folię zawijać - przecież tam się mogą namnożyć bakterie!!! Musicie jechać do lekarza, jakby trzeba było pieniędzy na wykupienie maści czy coś to daj znać, jakoś może uda się poratować.

          A przede wszystkim zdejmij tę folię
          • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 10:15
            Czekam na tatę...Folię zdejmę jak tylko się obudzi, ta noc go wykończyła, śpi w końcu spokojnie..Mam już wszystko naszykowane..Myślę, że lekarka przepisze mu coś robionego, no chyba że jest coś już gotowego..Strasznie jest patrzeć jak dziecko cierpi, mogłam wczoraj pogotowie wezwać sad Dobrze, że tata ma dziś wolne, to jest do dyspozycji z transportem
            • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 10:48
              Rozumiem, ale folię zdjęłabym od razu. Tam się robi sauna, a do rany musi mieć dostęp powietrze. No nie chcę Cię straszyć, ale to grozi zakażeniem po prostu
              • bria-nek Re: Bria-nek 28.02.12, 11:04
                Ja już chyba w panikę wpadnę, mojemu tacie coś się nie spieszy, ale jest w drodzesad Mąż nie odbiera, Mały jakiś taki dziwny, śpi ciągle, rączka jak balonsad Wg mojej babci to posmarować rączkę olejem...Dzwoniłam do Przychodni, tylko szpital i mam się nie odzywać, że do przychodni dzwoniłam, bo bedą chcieli skierowanie...Czemu ten kraj jest taki dziwny?!
                I proszę, nie myślcie że nie mam nic innego do roboty jak siedzieć na necie, po prostu strach mnie zżera i wolę pisać niż sobie rwać włosysad Jest tatasmile Właśnie podjechał!
                • atena12345 Re: Bria-nek 28.02.12, 11:12
                  Trzymam kciuki. Daj znac co z dzieciakiem.
                • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 11:29
                  mam nadzieję że ściągłaś tę folię...

                  Trzymam kciuki, daj znać
                  • saguara Re: Bria-nek 28.02.12, 13:27
                    absolutnie poparzen nie mozna smarowac zadnymi tluszczami!!! jedynym sposobem jest schlodzenie miejsca oparzenia przez polanie chlodna, ale nie zimna, woda. moze to tez byc sol fizjologiczna. mam nadzieje ze zdjelas folie, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. skora musi odychac, a folia zakryje dostep powietrza i moze dojsc do glebokich poparzen. na poparzenia, najlepszy jest Oxycort A lub Dermazin, o ile pamietam, wylacznie na recepte. jesli po wyleczeniu zostanie blizna, przygotuj sie na spory wydatek, Contractubex kosztuje majatek. i pamietaj, koniecznie siagnij folie!
                    • agattka_84 Re: Bria-nek 29.02.12, 08:15
                      > , przygotuj sie na spory wydatek, Contractubex kosztuje majatek. i pamietaj, ko
                      > niecznie siagnij folie!

                      Zamiast Contractubexu można kupić polski Cepan, też jest dobry.
                • claudel6 Re: Bria-nek 29.02.12, 19:17
                  brianek - jak wcześniej ktoś napisał - maść propolisowa jest bardzo dobra na oparzenia. i jest tania.
                  • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 19:24
                    Martusiu, ja na razie nie mogę nic robić z opatrunkiem, ale z tej maści skorzystam, jeśli będzie taka konieczność. Na razie Mały jest na szpitalnych zmianach opatrunków i antybiotyku. Jeśli coś zalecą innego, stanę na głowie, by wykupić. Mały trzyma się nieźle, nie płacze, jest taki jak zawszesmile Najgorsza była ta pierwsza noc, teraz już przesypiamy, tylko o 4:15 wstajemy na antybiotyk, no a przy okazji na karmienie...
                    • agus-ka Re: Bria-nek 29.02.12, 20:14
                      dajesz małemu coś osłonowo do antybiotyku, jakiś acidolac czy coś w tym stylu?
                      • bria-nek Re: Bria-nek 29.02.12, 20:31
                        daję lakcid, bo mi został po Starszym jak też brał antybiotyk, ale termin ważności ma do 2013. Jedna ampułka dziennie
          • easyblue Re: Bria-nek 28.02.12, 18:49
            Nie chodzi nawet o namnażanie się bakterii, a o temperaturę, która wzrasta pod takim opatrunkiem. A oparzenie leczy sie niską temperaturą a nie podgrzewaniemuncertain
            • wrzesniowamama07 Re: Bria-nek 28.02.12, 21:07
              O jedno i drugie chodzi. Opatrzenie to otwarta rana tak naprawdę, i bardzo łatwo o zakażenie krwi. Wysoka temperatura i wilgotność to idealne środowisko dla bakterii.
    • asikol Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 28.02.12, 18:01
      Czy potrzebujesz jeszcze jakies ubranka dla najmlodszego? Napisz mi co i jak na adres asikol@poczta.onet.pl (z gazetowego nie korzystam)
      • charlottesometimes1 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 28.02.12, 22:52
        bria-nek, wysłałam ci maila na gazetową pocztę, daj znac, gdyby nie doszedł.
    • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 02.03.12, 10:25
      Dziewczyny, wybaczcie, wiele z Was interesuje stan Młodszego po poparzeniu, szybciej będzie jak tutaj napiszę niż każdej z Was z osobna..Jest OK, wiadomo, skórka będzie trochę odrastać, ale nie ma zakażenia, była zmiana opatrunku...Na weekend mam maść od Tatka, podebrał trochę mamie, ale to ta sama co w szpitalu..Ja też się znam trochę na zmianach opatrunków, to w sytuacji "W" nie ma problemu...

      I teraz jeszcze podziekowania dla hugo43 - dostaliśmy zakupy od Ciebie! Najbardziej chyba cieszę się z jogurtów, serków, mleka i jabłek, zresztą w sumie nie ja, ale Dzieciaki! Dziękuję ogromniście!
      • atena12345 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 02.03.12, 10:36

        Mówiłam, że na dzieciach goi sie jak na psie wink super! całuski dla Młodego
        Moja paczka jeszcze niestety nie wyszła, ale jeździ już ze mną w aucie. Wybacz, ale dziś chyba tez nie zdążę jej wysłać. Musi poczekac na następny tydzień
        • niebieskaa4 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 02.03.12, 18:18
          Atena a w jakiej dzielnicy mieszkasz? Ja jutro będę w Cz-wie a mieszkam blisko bria-nek więc jak by to nie było z drugiej strony miasta i Wam obu nie przeszkadzało to mogę służyć transportem.
          • atena12345 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 03.03.12, 15:14
            niebieskaa4 napisała:

            > Atena a w jakiej dzielnicy mieszkasz? Ja jutro będę w Cz-wie a mieszkam blisko
            > bria-nek więc jak by to nie było z drugiej strony miasta i Wam obu nie przeszka
            > dzało to mogę służyć transportem.

            Nie mieszkam w częstochowie. Do tego jestem teraz chora, ale wyślę w tygodniu. pOZDR

    • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 05.03.12, 12:49
      Dziewczyny, Kochane Mamy...LATAM!
      Przed jakąś godzinką zostałam na środę zaproszona na rozmowę w sprawie pracy!smile
      Wiem, że to jeszcze o niczym nie świadczy, ale sam fakt, że na tyle aplikacji ktoś się odezwał!
      A jednak poniedziałki mogą być miłesmile I Wam też takich poniedziałków życzę!
      • annika1801 bria-ek 05.03.12, 12:52
        odpisz mi proszęsmile
        • bria-nek Re: bria-ek 05.03.12, 13:35
          Annika, nie mam żadnego maila od Ciebie, właśnie sprawdziłam...Dobrze kojarzę, że chodziło o maści? Bo ja napisałam, ale nic juz potem od Ciebie nie przyszłosad
    • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 05.03.12, 14:28
      Dziewczyny, mam nadzieję, że ostatni raz Was proszę o pomoc, ale może któraś z Was miałaby używaną, małą parasolkę, czyli wózek..Dziś miałam jechać na kontrolę z łapkami Małego, wystaliśmy się na przystanku..Ten wózek, który mam, po złożeniu nie zmieścił sie w drzwiach, chociaż kierowca pomagał jak mógł, wrócilismy do domu, wyszliśmy na nastepny kurs, ale ten kierowca powiedział, że to mój problem, żeby się zapakowaćsad Nie było nikogo, kto chciałby pomóc, a jeszcze mi się oberwało, że on, czyli kierowca, musi się trzymać rozkładu a ja go zatrzymuję. Pojadę jutro, ale tu jest problem, lekarz rano przyjmuje, mój Tato ma 1 zmianę, nie mam samochodusad Póki co, sama zmieniam opatrunki, ale boję się o zakażenie, antybiotyku też już mam niewiele i potrzebuję receptysad Nie wiem, M chce pracować jak najdłużej się da, żeby już nie prosić o pomoc, ale nawet jesli wsadzi nas do PKSu "na nóżkach", to potem mam przysłowiowy "hektar" do szpitala. A "na nóżkach" to Mały tego nie wytrzymasadPrzejść się mogę sama, zajmie mi to ze dwie godziny od najbliższego miejsca gdzie zatrzymuje się PKS, ale z Małym sobie tego nie wyobrażamsad
      Nic więcej już nie oczekuję, do 10 marca powinnam mieć przelew z FA, mogę wtedy przesyłkę opłacić, ewentualnie, gdyby któraś z Was mogła zapłacić z góry, proszę o maila z nr konta, oddam, jak tylko przelew dostanę
      • kawa_parana Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 05.03.12, 21:30
        Dziewczyno jest mi Ciebie żal i podziwiam Cię. Jak można tak strasznie ciągle biadolić? Jesteś mamą ze świadomego wyboru, a pędzisz przez życie i to z wyobrażeniem o wielkiej wygodzie. Nie da się tak. Nie wszystko jest tak tragiczne jak się wydaje, wystarczy sie troszkę usmiechnąć i uwierzyć w siebie, założyć od czasu do czasu różowe okulary i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Nie goń tak do przodu, zwolnij, złap synka za rączkę i spaceruj, obserwuj, wpatruj się, bądź blisko i korzystaj z każdej okazji by się przytulić, bo wystarczy rozejrzeć się dokoła i zrozumieć, że dziś jest dziś a jutro może nie nadejść. Ciesz się chwilą, zaplanuj dzień na kontrolę tak aby panowały w nim spokój i harmonia, tak aby pośpiech nie wnikał w nic, tak aby zegarki nie istniały. Idźcie zróbcie swoje i wróćcie do domku, nie pali się przecież i nikt Was nie goni. Ty jednak mam wrażenie wolisz wsadzić dziecko w wózek i pędzić jak szalona żeby wszystko szybko i sprawnie się poukładało. Można i tak.
        Co do odpowiedzi na mój post, nie czytałam dokładnie ale utkwiło mi jedno: nie wolno Ci myśleć o wywiadzie u rodziców, wbrew pozorom pracownicy MOPSu to tez ludzie i zrozumieją jeśli szczerze z nimi porozmawiasz o relacjach z matką. Można ich przekonać, poza tym nie rozumiem dlaczego miałaby się matka wkurzyć na to w jakiej sytuacji się znajdujecie? Strasznie to zagmatwane wszystko.
        Co do butli to dysze do piecyka gazowego nie sa strasznie kosztowne, moglabys poprosić którąś z mam o zakup takiego cacka wraz z butlą i podłączyć do kuchenki. Widzę jednak, że nie chcecie za to sie w ogóle zabierać, wolicie drewno rąbać, no bo w sumie i cieplej, ale skoro masz taryfe na prąd to może oblicz czy nie tańszy byłby grzejnik w te cieplejsze dni i kuchenka gazowa.
        • penelopa40 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 12:59
          kobieta nie ma pracy, mąż nie ma pracy, nie ma na podstawowe potrzeby, dziecko poparzone a ty (mówię tu o kawa-parana) każesz jej z różowymi okularami przechadzać się po polach i lasach....
          poza tym Mops ma procedury i żadna litościwa urzędniczka ani szczere rozmowy nic tu nie pomoże... nie jest to kwestia przekonywania czy nie
          matki, ojcowie, dzieci... bywają bardzo różni/e i jak najbardziej można sobie wyobrazić sytuację, w której matce obojętny jest los córki i jej dzieci... bywa tak, bywa...bywa i gorzej...
          być może matka nie chce wybaczyć córce związku z nieodpowiednim w jej mniemaniu zięciem, może się pogniewała na śmierć i życie... nie ma nic dziwnego w tym co pisze brianek, samo życie...
          • atena12345 penelopa 06.03.12, 14:34
            masz 99 % racji: wymagać "radości życia" od kogoś kto ledwo wiąże koniec z końcem, to duża przesada.
            Ale ... no właśnie. Na moje posty Aga nie odpowiada.
            Pod szpital w Częstochowie (każdy!) można dojechać komunikacja miejską.
            Wózek najpierw był potrzebny masywny - bo na kiepskie drogi, teraz lekka parasolka, która ma służyć wyłącznie do kursów autobusem jak mniemam?
            Cholerka nie będę się tu mądrzyć i opisywać swoich przygód wózkowo-komunikacyjnych, ale nie posiadałam różnych wózków na różne "okazje"

            • bria-nek Re: penelopa 06.03.12, 14:57
              Atenko, ja już Ci z samego rana napisałam maila na pocztę...sprawdz proszę, tam Ci wszystko wyjaśniłam, nie wszystko trzeba pisać publicznie. Ale ok, masz i będziesz mieć prawo mysleć, że Twoje posty zlekceważyłam. Nie chodzi o to, że chcę mieć wózek na każdą okazję, sama znam Mamy, które mają lżejszą i masywniejszą wersję. Ten wózek, który teraz mam z wymiany, może był modny 10 lat temu, ale nie jest to ważne, ważne ze z dzieckiem mogę wyjść na pola, w rejony gdzie nie ma spalin, ciężkawy, ale się sprawdza. Gdybym miała samochód na stanie, nie pytałabym o lekką, najzwyklejszą "parasolkę", która też do "hitów" mody wózkowej od dawna nie należy. Czy wypytuję o model, markę itd...??? Nie, bo ważne jest dla mnie co innego..Może w tym tyg dostanę pieniądze z FA to sobie poszukam na allegro, może się trafi coś w niewielkiej cenie i nie musi być nowe, ale na miarę naszej kieszeni..Bo tutaj widzę, że zaczyna się pewna na mnie nagonkasad Może za duzo napisałam o naszej sytuacjisad
              • atena12345 Re: penelopa 06.03.12, 15:00
                Nie otrzymałam maila od Ciebie
                Miałam przy drugim dziecku wozek, który był "może modny z 10 lat temu" cięzki i masywny, przy pierwszym tez go miałam, ale wtedy był "modny" za to równie cięzki - i nie miałam samochodu
                • bria-nek Re: penelopa 06.03.12, 15:22
                  Atenko, wysłałam maila ponownie, skopiowałam to co wysłałam rano (9:06 lub 9:08 - nie pamietam), z godzina wysłania, żeby nie było, że jestem jakąś kłamczuchą.
                  • atena12345 Re: penelopa 06.03.12, 17:38
                    Nic nadal nie otrzymałam. Nie twierdze, że kłamiesz - czasem poczta świruje. Stwierdzam fakt, że nic nie przyszło. Napisałam za to do Ciebie. Pozdrawiam
              • madzix88 Re: penelopa 06.03.12, 15:30
                bria-nek napisałam na gazetowego
                • bria-nek Re: penelopa 06.03.12, 16:06
                  Madziu, napisałam na @
                  • madzix88 Re: penelopa 06.03.12, 16:28
                    odpisałam smile
                    • bria-nek Re: penelopa 06.03.12, 16:56
                      ja też smile Przed chwiląsmile
          • kawa_parana Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 19:05
            penelopa a skad masz wiedzę na mój temat? Skąd możesz mieć gwarancję, że ja właśnie tak nie postanowiłam z tymi okularami, po to tylko aby właśnie przetrwać ten zły czas, skąd wiesz penelope, że nie miałam podobnej sytuacji z moją matką? Wiesz co wiesz penelopo? Wiesz swoje i czepiasz się mnie, ja wiem swoje i nie podaje jej rad z książek rodem, znam sytuację na tyle by móc ocenić co jest jej teraz potrzebne, na pewno nie potrzebuje ta dziewczyna siedzieć i płakać ale potrzebuje wziąć się w garść, uśmiechnąć się do siebie w lustrze i się nie poddawać(walczy i to widać, ale smutek i strach czuje w tym co pisze). MOPS też znam nie od dziś i nie twierdzę, że nie mają swoich procedur ale między innymi procedury ich polegają na tym, że to pracownik MOPS musi przekonać wszystkich o stanie w jakim się znajduje rodzina więc jeśli pracownik nie będzie znał sytuacji to nie będzie mógł pomóc. I kończąc swoje sprostowanie(tylko dla zasady zresztą, bo nie lubię się tłumaczyć) nie dziwi mnie nic co pisze założycielka wątku, ale staram się w tym wszystkim pchnąć ją do przodu i podpowiadać, bo byc może coś się jeszcze przyda, a Ona tego nie wiedziała, bądź nikt też jeszcze nie wskazał jej jakiegoś dodatkowego wyjścia z obecnej sytuacji.
            • penelopa40 Re: do kawa-parana 07.03.12, 09:16
              ależ ja nie wiem niczego na twój temat, ani twojej matki ani sytuacji i nie chcę zresztą wcale wiedzieć gdyż nie to jest przedmiotem tego wątku, nie czepiam się ani ciebie ani nikogo, z natury nikogo się nie czepiam, raczej ludziom nieba bym przychyliła, po prostu uderzył mnie sposób w jaki piszesz o zakładaniu różowych okularów w sytuacji braku pracy i perspektyw, jakoś tak zazgrzytał....
              ja jestem pesymistyczną optymistką lub optymistyczną pesymistką i raczej lubię jasno ocenić sytuację a nie uśmiechać się do lustra że jutro będzie lepiej..a jak nie będzie? mam takie motto: cieszmy się z dziś bo jutro...może być gorzej, oczywiście tak trochę z przymrużeniem oka... jeśli sytuacja jest beznadziejnie zła czy prawie beznadziejna to trzeba jasno zdać sobie z tego sprawę i spróbować zadziałać w jakąś stronę, uśmiechać się do lustra będziemy potem...
              wcale się nie dziwię że brianek ma w sobie smutek i strach, i zniechęcenie i inne negatywne uczucia... i może niekoniecznie chce, umie, potrafi założyć te różowe okulary... w każdym razie jakoś te twoje rady wydały mi się nietrafione (spacery i różowe patrzenie na świat, nie te inne...)
              pracownik MOPS ma dużo do powiedzenia, ale procedury są procedurami... kiedyś chcieliśmy pomoc Mops do chorej teściowej mającej niskie dochody, pracownik mops przyszedłby na wywiad nie tylko do niej ale i do nas, mąż się nie zgodził i z pomocy owej placówki nie skorzystaliśmy....przekonywanie pracownika nie miało sensu, gdyż takie są wymogi prawne...
              • bria-nek Raport... 07.03.12, 11:43
                Dziewczyny, korzystając z okazji, że Mały jeszcze śpi, piszę, co po rozmowie...Radosne to nie będzie..Wg mojego wyobrażenia firma "krzak", 2 biurka jak ze szkoły i 4 krzesła, nic poza tym, żadnych sprzętów itp..Pomijam, że ogłoszenie było na koordynatora pracowników, a miałabym być akwizytorem, tylko nie doszłam co miałabym sprzedawać, bo uznałam,że szkoda czasu..A poza tym M i Mały czekali w samochodzie. I przez takie wciskanie kitu M stracił 3 godziny pracy. Zaraz któraś z Was powie, że nie chce mi się pracować, ale nie umiem wyjść na parking pod jakimś marketem i wciskać ludziom kit jaki to towar rewelacyjnysad Mój Tata się kiedyś naciął na fluorescencyjne atlasy, które jakoś w nocy nie świeciły..Może coś się uda z wystawianiem ofert na allegro, robieniem zdjęć, obróbką i tworzeniem gotowego html'a ale to też otwarta sprawa...
                A łapki Małego bardzo ładnie się goją, zakażenia nie ma, antybiotyku już nie trzeba, brał 7 dni i to podobno wystarczy. Wczoraj odważyłam się go wykąpać, bo prawie tydzień tylko ręcznikiem z woda go przemywałam i z lewą łapka trochę czekał, żeby zanurzyć, ale prawą od razu robił "zadymkę" jak my to nazywamy, czyli później sprzątanie łazienkismile
                • annika1801 praca 08.03.12, 12:34
                  właśnie moja droga,bardzo teraz trzeba uważać na ogłoszeniasadteż miałam taką przygodę,zatrudnić chcięli sekretarkę-heh.Biuro to wynajęte pięterko domu,z biurkiem,krzesłem i aneksem kuchennym.Ale najlepsze,że starajac się o tą posadę,musiałam zacząć od zera,czyli akwizycji.Ale nie to najgorsze,pózniej wyczaiłam o co tam chodziło.Dawali ci zapas gąbek,okładkę z kartkami i zeskanowane pismo,że wspomagają jakieś stowarzyszenie.Robiło się najazd na jakąś miejscowość i puk,puk do drzwi.Czy w ramach akcji,ktoś pomoże symboliczną kwotą stowarzyszeniu....hehe,jak ktoś dał więcej niż 10zł to dostał gąbkę w prezencie,jak mniej to zwykłe dziękuję.Stowarzyszenie dostawało z każdego 10zł 1zł,6zł dla firmy a reszta dla ciebie.Wytrzymałam miesiac,potem chlapnęłam o ich uczciwości.........ehhhhhhhh 15-20zł dniówka,burczenie w brzuchu i wstręt do siebie,ze wcześniej nie zaczaiłam o co chodzi.
                  Także na takie trzeba uważać,piszą w ogłoszeniach magazynierów,pracowników fizycznych,do obsługi klienta a to wszystko o kant dupy.........
                  • bria-nek Re: praca 08.03.12, 13:31
                    No niestety, lepszy własny biznes, ale z czym wyskoczyć, czego brakuje na rynku? Ta mysl nie daje mi spokoju, ciągle o tym myślę..Kiedyś miałam swoją działalność, z dofinansowania UP, teraz brakuje mi roku by moc starać się ponowniesad W naszym mieście znam już chyba na pamięć numery telefonów niby do biura, do obsługi klienta, niby "okazja" w stylu "przyjmiemy pierwsze 5 osób" itp..Niby je zmieniają co chwila, ale co chwila też już wiadomo, że to te same "firmy". Ja babciom, przepraszam, jeśli okażę się nierobem, rewelacyjnego płynu do naczyń, który w rzeczywistości wodą z mydłem jest, nie umiałabym wcisnąćsad

                    A teraz rewelacyjne info dla osób borykających się z łuszczycą: w Rossmannie jest teraz jeszcze większa promocja na mydło, które Wam polecałamsmile Dzisiaj dostałam od Taty 2 kostki na Dzień Kobietsmile
                    Było 14,99, potem 8,99 teraz jest 6,99 smile Do kiedy ta promocja to nie wiem niestetysad
                    • annika1801 Re: praca 08.03.12, 17:48
                      też ciągle po głowie mi chodzi własny biznes,już wiem co ewentualnie,ale porazają mnie ceny wynajmu lokalu.............też chciała bym z dofinansowania skorzystać i mam nadzieję,że w przyszłosci mi się uda i sama będę mogła komuś pomóc.
                      Kurczę tego mydła u nas w Rossmannie wogóle nie mająsad
                    • graneta Re: praca 09.03.12, 23:48
                      A teraz rewelacyjne info dla osób borykających się z łuszczycą: w Rossma
                      > nnie jest teraz jeszcze większa promocja na mydło, które Wam polecałamsmile Dzisia
                      > j dostałam od Taty 2 kostki na Dzień Kobietsmile
                      > Było 14,99, potem 8,99 teraz jest 6,99 smile Do kiedy ta promocja to nie wiem nies
                      > tetysad

                      A moglabys napisac co to zamydlo? nazwa? Kolor opakowania?
                      • bria-nek mydło 10.03.12, 09:06
                        Mydło ma nazwę PSOR SOAP, jest wielkości normalnego mydła, zapakowane w kartonowe pudełko tej samej wielkości, z takim niedużym owalnym okienkiem na dole. Na przedniej stronie pudełka są napisy w 3 językach, chyba hebrajskim?!, angielskim i rosyjskim, z tyłu już jest wszystko po polsku. Mydło zawiera sole i minerały z Morza Martwego, czarne błoto, masło shea, oliwę z oliwek, zioła lecznicze oraz oczyszczone olejki aromatyczne z geranium,lawendy,eukaliptusa i bergamotki. Mydło jest produkowane ręcznie, a okres suszenia wynosi 3-4 tygodnie..Chciałam zrobić zdjęcie i Ci przesłać, ale znów mam problem z aparatemsad
                        • gd_3334 Re: mydło 10.03.12, 09:22
                          t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRf2Bc8udwDf8Omhox79FVOQsSz0AuTOaV7nPcswDtmwtP3XQPFEvn66aYA
                          tak wygląda szczerze nigdy bym go sama nie kupiła nie wzbudza zaufania, dzięki bria-nek mam je ok 2 tyg i jest super przy moim AZS
                          • annika1801 Re: mydło 10.03.12, 13:14
                            gd_3334 napisała:

                            > t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRf2Bc8udwDf8Omhox79FVOQsSz0AuTOaV7nPcswDtmwtP3XQPFEvn66aYA
                            > tak wygląda szczerze nigdy bym go sama nie kupiła nie wzbudza zaufania, dzięki
                            > bria-nek mam je ok 2 tyg i jest super przy moim AZS


                            a u mnie w Rossmannie go nie masad(((((
                            • graneta Re: mydło 11.03.12, 13:40
                              Bardzo dziekuje za szczegolowe info. Pozdrawiamsmile
                        • eva-83 Re: mydło 14.03.12, 22:54
                          jofi1.pl/mydlo-lecznicze-%E2%80%9Dpsoriasis%E2%80%9D-p-104.html
                          To chyba to samo mydlo? ale oczywiscie rozni sie cena sad
                      • magdag28 Re: praca 11.03.12, 20:36
                        kurcze u nas też go nie ma a ja w wielu miejscach mam duuuuze zmainy a na kostce z rok mialam taka jedna plamke wielkosci 1 gr a tu nagle mam od kostki po kolano sad a nie mam na wykupienie recepty i duuuupcia ratuje sie szarym mydlem w sobote pytalam o to mydełko w rossmanie ale mowili ze nie maja u nas w gole moze dlatego ze to maly rossmanik
                        • hugo43 Re: praca 11.03.12, 21:04
                          ja przy okazji zobacze w naszym rossmanie.w tygodniu tez pare spraw w warszawie bede zalatwiala,moze tam bedzie to mydlo.
                          • bria-nek Re: praca 12.03.12, 09:35
                            Słuchajcie Dziewczyny, mogłabym zaangażować Tatę w zakup mydła, Tata mieszka niedaleko Rossmanna, w którym ono jest, tylko...finansesad A poza tym po opłaceniu przesyłki to raczej na tanie nie wyjdzie, chociaż..listem poleconym może by się udało. Musiałabym tylko wiedzieć kto i ile chce, no i niestety pieniążki przekazem pocztowym, bo z konta to by mi komornik zabrałsad
                            • annika1801 Re: praca 12.03.12, 10:51
                              tylko wiesz,za sam przekaz wyjdzie drożej niż wartość mydła,do tego za mydło i wysyłkę,nie opłacalne zupełniesad((((chyba,ze ktoś hurtem będzie chciał się zaopatrzyć.
                              U mnie też mały Rossmann i strasznie mam żal,ze go nie mam a nie sprowadzą specjalnie dla mnie............
                              • hugo43 Re: praca 12.03.12, 15:21
                                ania,a zapytaj sie,czy nie sprowadza.u nas tez nieduzy rossman jest i raz przy kasie babka odbierala jakies zamowione rzeczy.i nie byly to perfumy z e-sklepu,tylko jakies niedrogie rzeczy.
                                • magdag28 Re: praca 13.03.12, 17:53
                                  ja u nas pytałama le dowiedziałam sie ze nie zamawiaja pani "grzecznie" dodała ze w sklepie internetoym mozna kupic (ale koszt przesyłki dochodzi)
                                  • annika1801 Re: praca 13.03.12, 17:59
                                    tez pytałam,nie sprowadząsadw internetowym go nie widziałam a na dodatek ponoć wycofują go niedługo z ofertysada tak chciałam spróbować..........
      • atena12345 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 07:12
        Czy mam rozumieć, że składany wózek nie mieści sie przez drzwi autobusu?
        Nikt nie chciał pomóc?
        I do którego szpitala jeździsz?
      • miedzymorze Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 13:41
        Dacie radę, to nie lot w kosmos.
        Zostaw wózek potwora w domu i śmigajcie z małym. trochę przejdzie sam, trochę go poniesiesz.
        Nie bierz torebki tylko mały plecak, będziesz miała obie ręce wolne.
        W częstochowie działa komunikacja miejska, tu masz rozkład:
        www.mpk.czest.pl/int_rozkl/index.html
        byłoby dziwne, jakbyś nie mogła podjechać autobusem od PKS od szpitala.
        Zresztą są na forum dziewczyny z Częstochowy, może podpowiedzą czym podjechać.

        Poza tym (chociaż po tych wszystkich reformach w służbie zdrowie nic mnie już nie zdziwi) czy takiego prostego tematu jak zmiana opatrunku i antybiotyk nie można załatwić w najbliższej przychodni na podstawie np. wypisu ze szpitala ?

        pozdr,
        mi
        • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 14:38
          miedzymorze, korzystając jeszcze z taryfy nocnej w dzień, odpisuję, bo i tak przeglądam oferty pracy, gdyby jutro sie nie udało..Ja doskonale wiem, jak działa komunikacja miejska w moim mieście, wiem, gdzie znaleźć rozkład..Ale dziękuję, że chciałaś pomóc choćby taksmileOpatrunki zmieniam sama, bo mam tą maść szpitalną. Jeśli chodzi o załatwienie czegoś w Przychodni, to i tak muszę jechać do Częstochowy PKSem, a to 8 zł w obie strony. Małe przeszkolenie medyczne posiadam, więc zmiana opatrunku to nie problem, ale lekarz też powinien zobaczyć rączki, no i jutro rano skończy nam się antybiotyk, sama recepty sobie nie wypiszesad A gdzie bilet dla męża? Jutro, co już potwierdzone, będziemy mieli samochód szefa żony, pozałatwiamy wszystko migiem..
          Bolą mnie trochę wypowiedzi kawa_parana...Różowe okulary... jak ciągle żyję w stresie i często muszę brać "na zeszyt"? Choćby wczoraj wzięliśmy wielką kapustę, ryż i 2 paczki mięsa mielonego, do tego mleko dla Małego i chleb, bo z tego co dostaliśmy zostały nam jeszcze 2 pasztety,margaryna i konfitury. Ale jak zrobię gołąbki to chyba je przez cały tydzień będziemy jeść. Ja jem niedużo, bo ciągle mam ściśnięty żołądek ze strachu o jutro, ale M musi zjeść, pracuje fizycznie i trochę umysłowo, bo od niego zależy czy komuś piecyk gazowy, junkers czy cos tam innego nie wybuchnie.
          I moje Dziecię ma szczęśliwą Mamę, bawimy się, wygłupiamy, łaskotamy, uczymy się mówić, przy nim nigdy nie jestem smutna, bo nie chcę by od dzieciństwa widział smutną mamę w nerwach..Ale gdy idzie spać, to czasami pękam...
          Co do kwestii rodzicielstwa, oboje dzieci planowanych i trochę odebrałam to jako naszą nieodpowiedzialność, że Mały jest. Ale czy wszyscy np. biorąc kredyt na mieszkanie we frankach przewidzieli, że kurs będzie tak skakał albo że na pewno przez 30 lat będą mieli pracę?
          • kawa_parana Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 06.03.12, 19:54
            Nie rozumiem brianek dlaczego bolą Cie moje wypowiedzi...chcę Cię podbudować psychicznie i nastawić pozytywnie, bo zawsze po burzy nadchodzi słońce. Twoją sytuację rozumiem doskonale ale dziwi mnie to, że tak mało w Tobie optymizmu. Wiem, że nie jest łatwo, wiem bo też mam za soba koszmarny odcinek drogi, wszystko dosłownie zawaliło mi się na głowę, wpadłam w depresję, miałam myśli samobójcze, nie miałam z kim o tym wszystkim porozmawiać i bałam się reakcji ludzi na naszą biedę. Sprzedaliśmy chyba wszystko co można było sprzedać, po kosztach byleby było na chleb i mleko dla dzieciaków. Najbardziej bolało to, że nie spożywamy żadnych używek, że żyjemy uczciwie, a mimo wszystko tak nam się życie źle ułożyło. Przecież to nie moja wina, że nie ma pracy mimo, iż wysyła się swoje aplikacje i ciągle siedzi się z nosem przed monitorem przeglądając wszelkie ogłoszenia potencjalnych pracodawców, to nie moja wina, że rodziny wielodzietne mają się w dzisiejszych czasach tak jak się mają i nie moja wina, że wszystkie urzędy straszą zamiast pomagać(oczywiście to moja wersja). Brianek u nas było strasznie, żyć się nie chciało, ręce wznosiłam ku niebu i błagałam ale miałam wrażenie, że nikt nie słucha, że widocznie są inni ludzie i są w gorszych sytuacjach od naszej(co mnie zresztą bardzo dziwiło, bo niby jak można mieć się gorzej ode mnie, przecież lada moment wyjdę przed kościół i zacznę żebrać z dziećmi). Jednak nadszedł ten dzień, kiedy taki jeden ktoś(mój Anioł Stróż chyba), powiedział do mnie tak: "Wiem, że oczekujesz zrozumienia i pogłaskania, wiem, że oczekujesz by nosić Cię na rękach, bo wtedy będzie Ci lżej, ale nie zrobię tego mimo iz rozumiem Cię doskonale, nie zrobię tego mimo iż serce mi się kroi ale pozwolę Ci byś właśnie w tej chwili położyła na moim ramieniu swoją zatroskana głowę i wypłakała się nic nie mówiąc, a potem marsz do lustra i zacznij rozmawiać ze sobą. Najpierw nakrzycz na siebie, bo przecież nie wolno nigdy się poddawać, nigdy przenigdy, a Ty poddałaś się walcząc oczywiście ale trochę tak aby ta walka pasowała do Twojego stanu emocjonalnego, nic mniej nic więcej. Jak juz skończysz uśmiechnij się i wybacz sobie i postanów sobie, że od dziś przyciągać będziesz do siebie szczęście mimo wszystko. Co rano opowiedz sobie co i jak chciałabys dzisiaj przeżyć i musisz wierzyć, że to się uda(oczywiście rozsądek na pierwszym miejscu), chcesz polecieć samolotem? Poleć, zamknij oczy i wszystko z najdrobniejszymi szczegółami wyobraź sobie...leć tak długo jak chcesz, a potem wyląduj, dojedź do domu taksówką i otwórz oczy, jesteś na swoim miejscu. Chcesz skończyć kurs? W internecie masz mnóstwo informacji, które dostarczą Ci odpowiedniej ilości wiedzy na dany temat(na tym polegają kursy i szkolenia) itd, itd. Działaj i śmiej się na przekór wszystkiemu i wszystkim, popłacz jeśli czujesz taką potrzebę, płacz do poduszki kiedy nikt nie patrzy, nie dlatego, że niby ze wstydu musisz się schować, ale dlatego, by już nikt więcej poza Tobą nie czuł bólu i żalu, a zobaczysz, że te smutki same w końcu odejdą, bo zrozumieją, że nie mają kibiców, a szczęście jest blisko tylko wpuść je do swojego domu i do swojego wnętrza. Pamiętaj żyje się tylko raz." Wiesz brianek nie musisz mi wcale wierzyć, nie musisz tak działać i możesz się ze mnie śmiać ale spróbuj tak choć przez jeden jedyny dzień, choć przez jeden dzień nie pozwól na smutek i strach w Waszym domu, pozwól, by choć ta krótka chwila dodała Ci energii na resztę drogi do szczytu Waszych marzeń, tego szczytu gdzie nie ma kłopotów, gdzie to wszystko zło nie będzie widoczne. Zyczę Ci z całego serca byś miała odwagę spróbować i nie poddawała się, bo ja do dzisiaj daje sobie szansę i cieszę się, że się wtedy posłuchałam. Już mamy się lepiej, wszystko zaczęło się układać i owszem problemy nie zniknęły ale mam już tyle sił w sobie, że pewna jestem, że temu podołam, że dam radę bez względy na wszystko, bo jak nie drzwiami to oknem itd. Powodzenia
    • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 08.03.12, 17:41
      Dziewczyny, dostałam dziś paczkę od agula30-2006, akcję z ciuszkami dla Małego i Starszego zatrzymujemy, bo więcej na tą chwilę nie potrzebuję..No może tylko długie spodnie dla Starszego...Jak chłopaki powyrastają, oddam je tam, skąd dostałam pomoc - czyli TU.Swoją drogą nie wiem jak agula zmieściła tyle rzeczy w jednym, niedużym kartoniesmile Jesteście wszystkie KOCHANE!Dziękuję
      • madzia-linka Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 12.03.12, 20:50
        Witam, czytam wszystkie wypowiedzi. Współczuje trudnej sytuacji, nic nie wyślę, ponieważ obok siebie mam rodzinę z siedmiorgiem dzieci i z bardzo ciężką sytuacja rodzinną i ostatnio "pozbyłam" się mały ubrań dając im je.
        Nasuwa mi się jednak pytanie: piszesz, że mieszkasz w domku po prababci, więc pewnie masz podwórko. Jeśli je posiadasz, to czemu nie masz ogródka z warzywami??? Ja sama mam ogromny i całe lato, wiosnę mam swoje warzywa. na zimę je mrożę i mam zupę jarzynową. Jesienią popytaj w okolicy czy ktoś nie dałby Ci trochę jabłek innych owoców (np. za posprzątanie lub inną pomoc w domu) i rób dzieciom dżemy!!!
        Jeśli masz podwórko, to kup kury i masz jajka prawie cały sezon!!! (sama mam 5 kur i jest ok). Możesz też kupić kury(ale to już większy wydatek) typowo na mięso. Nie musisz kupować tych ze sklepu. Latem i jesienią marsz do lasu: jagody, grzyby, zamroź i na zimę jak znalazł.
        Nie chcę się wymądrzać, ale może zacznij działać coś w tym kierunku??? Przemyśl to, może te pomysły nie są złe??
        Pozdrawiam i życzę siły i wytrwałości!!!
        • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 21.03.12, 13:10
          Witam Kochane Mamusie! My wciąż w szpitalu, już 9 dzień..a kiedy wyjdziemy to chyba nikt nie wie. Wczoraj zaskoczył mnie jeden lekarz..jak 3 tyg temu oparzenie było drugiego stopnia, to wczoraj stwierdził ze trzeciego...Czyli jak to rozumieć?! Ze lekarze każdy swoje ma teorie i każdego uczono inaczej?! Z tego co wiem, to przy trzecim stopniu najczesciej stosuje sie przeszczep skory..ale moze ciemna jestem...Tylko nie rozumiem jak po trzytygodniowym leczeniu moze nastapic pogorszenie o jeden stopien... Do tego w szpitalnych warunkach... Prawa raczka już odwinieta, ładnie się goi i opatrunku juz nie trzeba, z lewa jest gorzej,ale moze w piątek lub w niedziele wyjdziemy... Oby...
          Z mama nie jest tak najgorzej na chwile obecna, ale jak znam zycie to cisza przed burza, na dziś pozyczyla mi swojego netbooka, dlatego pisze do Was..

          Pozdrawiam Was wszystkie bardzo gorąco
      • easyblue Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 21.03.12, 18:42
        Bo to czasami trudno określić. Być może jest to oparzenie II stopnia, ale w w kilku małych miejscach poszło głebiej i wykazuje cechy II stopnia i dlatego tak żle się goi.
        Przeszczep skóry to powazna sprawa i nie wykonuje się tego przy niewielkich oparzeniach. W końcu trzeba tą skóre skąś wziąć, więc dla organizmu dziecka to spore obciażenie i ból. Stosuje się to głownie przy oparzeniach dużych powierzchni albo takich w newralgicznych miejscach np. na twarzy czy zgięciach stawów.
        • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 22.03.12, 17:00
          Mały od wczoraj ma opartunek zelowy, mieliśmy nadzieje ze jutro wyjdziemy, ale przynajmniej kolejne 5 dni spedzimy w szpitalu..Leci mu z nosa, w nocy tak kaslal suchym kaszlem, ze ledwie oddychał, założono wenflon i dostaje antybiotyk dozylnie..CO mu jest nikt nie umiał mi odpowiedzieć a lekarz w tej chwili jest zajęty i dostać sie do niego nie mogę. . dobrze ze na wizycie zglosilam potrzebę konsultacji pedriatcznej, bo tfu tfu, być moze coś złego dzieje sie w tym małym cialku. Natrivin musieliśmy do nosa kupić sami, ale antybiotyk już szpitalny. Co dokładnie zaatakowało małego dowiem sie pewnie dopiero na wizycie, chyba ze gdzieś miedzy pacjentami złapie lekarza...
          I czemu dzieci musza tak cierpieć?!
          • easyblue Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 22.03.12, 22:17
            Jego organizm wszystkie siły skierował na leczenie oparzenia, więc infekcja nie jest niczym specjalnie dziwnym. Dobrze, że jesteście w szpitalu.
            • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 23.03.12, 21:40
              Dziewczyny, miałabym, mam nadzieję, ostatnia prośbę o pomoc..M dostał dziś 250 zł tygodniowki, szef poleciał sobie nurkować do Grecji, wraca w przyszły piatek..M bedzie ten tydzien siedzial w domu lub bedzie mnie zmienial w szpitalu, żebym mogła zaczac świąteczne porządki. Dziś ja wrocilam do domu, przespac sie w normalnym lozku po niemal 2 tygodniach, M zostal z Malym w szpitalu.
              I tu prośba...
              brakuje nam:
              - środków czystości (płyn do naczyń, jakiś wybielacz, coś do dezynfekcji, marzy mi się coś porządnego do dywanów, bo po zwykłym płynie do naczyń różnicy nie widzę) - mogą być napoczęte
              - Mały jeszcze długo będzie leczony, choć dziś lekarz powiedział, że jest znacząca poprawa z lewą rączką, to potem i tak nas czeka domowa rehabilitacja by nie miał przykurczu paluszków ..Polecono nam opatrunki żelowe ze srebrem, ale jeden taki opatrunek, wymieniamy co ok. 2-3 dni to koszt ok. 12 zł, do tego bandaże..W domu musi byc blysk, dlatego zwierzęta przebywają na dworze, a na noc w sieni.
              - idą Święta a my nie mamy prawie nic, z tych 250 zł odłożyliśmy 100 zł (rachunki mamy na razie na bieżąco) gdyby coś się tfu tfu przydarzyłosad Może któraś z Was ma za dużo czegoś do jedzenia?! Coś z długim terminem (np.choćby paczka paczkowanej wędliny) lub żywności suchej. Makarony, kiśle, budynie i galaretki mamy, tego nam nie trzeba, ale może dla Młodego jakaś napoczęta kaszka, której Wasz Maluch nie bardzo chce jesc? Chętnie przyjmiemy. M dopiero 2 kwietnia idzie do pracy, tygodniowke dostanie w Wielki Piątek, do tego czasu 150 zł musi nam starczyć i na bilety i na jedzenie i na ewentualne leczenie Małego. Ciężko jest zawsze jak jego szef sobie lata nurkowaćsad Mieliśmy wędzić schabik, bo wędzarnię mamy, zresztą agattce obiecałam probke, ale az tyle nie mozemy wydacsad Jutro znow po kosztach kurczak na pare dni, bo jedzeniem szpitalnym to chyba nikt sie nie najadl..Na szczęście mój Tato ma większe podwóko i latem pozbierałam warzywka, ktore zamrozilam, niepryskane i zdrowe i jeszcze na długo nam starczą..Na naszym podwórku, mniej wiecej wielkości 15 m długości i 10 szerokości nie ma jak zasiać, ziemia jałowa, próbowaliśmy 2 lata temusad
              - może któraś z Mam miałaby pościel (160 + 2 x 80) - mamy tylko 2 komplety na dwa łozka, a czasem tez trzeba je przeprać a że pościel leciwa to wszedzie mnóstwo pierzasad
              - starszy Syn ma ciuchy, ale Mlodszy jakby śmignął ostatnio, te ciuszki, ktore otrzymałam na 80/86 już są przymaławe, wroce na spokojnie ze szpitala, to podam Wam co moge oddać, teraz potrzebowałabym ciuszków na 92 dla chłopca, nie jestem wybredna, ale chociaz 1-2 zestawy takie do lekarza...W domu stan ciuszkow nie ma znaczenia.
              - no i żeby to śniadanie Wielkanocne jakoś wyglądało dla Starszego, bo to już człowiek, który widzi i słyszy i rozumie dokładnie, gdyby któraś z Was miała obrus na stół..Stół jest spory..150x90, ale taki mamy po prababci..Obojętne w jakim kolorze. Stroiki i pisanki zawsze robimy sami, taka "rodzinna" tradycjasmile
              Wiem, o dużo proszę, tym bardziej że wszyscy jesteśmy przed Świętami, ale aż mi sie serce kraje, gdy pomyślę jak będzie jak zrobię tylko sałatkę warzywną i kupię chleb. I tak przesiedzimy w przekonaniu, że najważniejsze, że jesteśmy w te dni razemsad
              I proszę niektore osoby od powstrzymania się od komentarzy że jesteśmy niezaradni życiowo, to boli, ale ten ból zrozumie tylko osoba, która przeszła podobny czas..
              Dziękuję
              • anna.k777 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 23.03.12, 21:58
                Podaj mi adres na pw,obrusy mam po babci w dobrym stanie i jakieś ubranka po najmłodszym,niewiele,ale zawsze coś,w poniedziałek wyślę pocztą.
              • claudel6 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 00:54
                ja mogę zrobic jaka paczkę zywnościową, tylko napisz mi, na czym Ci najbardziej zależy. masz w domu w lodówce zamrażarkę?
                • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 09:02
                  anno i claudel-napisałam na pw
                • hugo43 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 09:37
                  claudel6 napisała:

                  > ja mogę zrobic jaka paczkę zywnościową, tylko napisz mi, na czym Ci najbardziej
                  > zależy. masz w domu w lodówce zamrażarkę?
                  claudel,ja moge dolozyc do zakupow,tylko wyslij mi dane na gazetowego.bedziesz wysylala paczke,czy w sklepie internetowym zamowisz,bo jak zakupy to moge pomoc(ty jestes z warszawy,prawda?)
                  • annika1801 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 12:08
                    Hej,ja jedynie mogę ci podesłać 6 porcji kaszki Nestle mleczno ryżowej z bananem,ale starczy na wiecej,są w saszetkach,mój się przejadł.
                    nie wiem czy to ci cos pomoże.......ale u nas też znowu tragicznie,twój M dostał coś a mojemu facet w twarz się zaśmiałsad((
                    niestety więcej w tej chwili nie mam,ale jak kaszki się przydadzą to napisz.
                  • hugo43 claudel,bria-nek 24.03.12, 18:30
                    odwoluje poprzednia oferte dokladki do zakupow,w zamian zamowilam artykuly chemiczne do domu.pozdrawiam i przepraszam za zamieszanie!
                    • bria-nek Re: claudel,bria-nek 24.03.12, 19:01
                      Dziękuję!
                      • hugo43 Re: claudel,bria-nek 26.03.12, 11:20
                        mysle,ze najdalej w srode detergenty powinny byc u was.
                        • bria-nek Re: claudel,bria-nek 27.03.12, 17:06
                          Dziękuję Agnieszko, detergenty są już u mnie, a my w domku, dzis nas wypisanosmile Za tydzien mamy sie zglosić na kontrolę opatrunku, na razie nic nie ruszac, tylko zewnętrzne bandaze zmieniac jak sie zabrudzą. Martwi mnie troche ze kaszelek sie utrzymuje mimo antybiotyku, ale przynajmniej jest mokry, a nie duszacy suchy jak byl na poczatku.
                          Od Natalki dostaliśmy dziś kilka ciuszkow i wozek spacerowy do lekkiej naprawy - ta spacerowka, którą mam (lzejsza wersja) jest tylko pozyczona na czas kontroli w szpitalu, potem bedziemy musieli ja oddac..
              • pati1133 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 15:54
                bria-nku a dlaczego to masz zal do szefa ze polecial nurkowac do grecji skoro to jego pasja i go na to stac , czy to on wam skomplikowal zycie, zeby sie teraz musiał umartwiać .Rozumiem twoje nerwy idą świeta brak kasy, dzieciak chory ale nie miej pretensji że komus się bardziej powodzi .To takie moje osobiste odczucie
                • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 18:11
                  Pati, ja nikomu nie zazdroszczę. Szef M naprawdę uwielbia nurkować, tak jak szyć w rękach, przerabiać itp.Na kazde Święta daje coś z siebie, 100 czy 200 zł gratis a przecież nie musi. Nigdy na niego nie powiem złego słowa, po prostu tylko brak zabezpieczenia finansowego i pracy dla M na ten tydzień mnie drażni..Ale to nie jest zazdrość, chłop dorobił się własnymi rękami, więc czego zazdrościć? Trzeba mu gratulować, że dorobił się uczciwą pracą.
                  • niebieskaa4 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 24.03.12, 20:03
                    Napisz mi na pw co ze środków czystości najbardziej potrzebujesz.
                    • mamatin Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 26.03.12, 00:41
                      mam kaszke bobovity, po 6 mcu, manna - wieloowocowa, bezmleczna, nieodpakowana. Jesli sie przyda, podaj mi adres na priv, chetnie wysle.
                      • anna.k777 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 26.03.12, 15:25
                        Jak się okazało,w środę dopiero trafię na pocztę.
                        • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 29.03.12, 14:05
                          niebieskaa4,hugo43 dziękujemy za chemię, a Annie (anna.k777) za obrus (przepiękny!) i kilka ciuszków dla Młodszego (są w sam raz!)
                          Mogę oddać potrzebującej Mamie wózek spacerowy, starszej generacji, na pomopwanych kołach, do wyprania, ale odbiór jedynie pod Częstochową (ciężkawy). Mogę przesłać zdjęcia na @. M naprawił wózek od Natalii i ten nam niepotrzebnie miejsce zabiera i tak w małym mieszkaniu. Ogłoszenie daję też na oddam/przyjmę/praca dorywcza
                          • gd_3334 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 29.03.12, 15:20
                            jaka kaszkę małemu dajesz?
                            • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 29.03.12, 15:55
                              Witaj!smile Obecnie Nestle, mleczno-ryżową, którą dostałam jakiś czas temu od jednej z Mam. Ale Mały wybredny nie jest, kiedyś jadł Bobowitę, smak też mu obojętny.
              • agattka_84 Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 30.03.12, 18:43
                Brianek, czy posciel jeszcze potrzebna? Moglabym Ci wyslac komplet - uzywany, ale w b.dobrym stanie.
                • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 30.03.12, 19:06
                  agattko, napisałam na @
                  • bria-nek Re: Wstyd mi,ale nie daję rady...:( 30.03.12, 23:57
                    Kobietki Moje, malo moge dac, ale ma wór ciuchow (ok. 25-30 kg) na dzieciaczki albo dziewczęce (powyzej 5 kg-dostalam od dobrych ludzi spioszki, kaftaniki, body na rozm.50-68) lub dla chłopca w tym samym rozmiarze (tez koło 4-5 kg), reszta ok. 68-74 raczej dla chłopca... Mialam je oddać do Kościoła, ale to możliwe dopiero po 15 kwietnia (sprawy osobiste-nie moje, ale szacunek sie nalezy).
                    Dorzucam troche ciuszków na M-głownie bluzki (damskie)i na 175 trochę męskiego...
                    No i mam 2 śpiworki...mój Mały spac w tym nie chce bo sie sie nie moze pozbierac w nocy na wołanie "papu"..Jeden niebieski, drugi wiekszy bezowy z jakimis baranami smile Ale tak mniej więcej na rok do 2 lat.
                    Jak cos, to piszcie,ale na ta chwilę za koszt przesyłki, nie stac mnie po szpitalu i teraźniejszej rehabilitacji na wysyłkesad
    • bria-nek Dziękujemy! 05.04.12, 11:54
      Przedwczoraj, we wtorek, od claudel dostalismy sporą paczkę z żywnością, która rosjaśni nam Świętasmile
      A wczoraj od easyblue prezent dla Starszego na Zająca, to będą pierwsze Święta z prezentem zającowymsmile
      Dziękuję naprawdę wszystkim, którzy pomogli nam przetrwać ciężki czas, ja jutro ide do UP, bo są organizowane szkolenia z rachunkowości wspomaganej komputerowo, może się załapię (od jutra zapisy)...choć jest tylko 11 miejsc..Zawsze to jakiś dokument, a skoro i tak siedzę w domu, to po co siedzieć bezczynnie, jak można czegoś się nauczyć?!smile
      Wesołych i spokojnych Świąt dla wszystkich!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja