o pomocy - kilka refleksji...

30.09.04, 10:36
dziewczyny,
często zaglądam na to forum, nieczęsto pisuję, raczej na priva, nie oczekuję,
dzięki Bogu pomocy, pomagam w miarę skromnych możliwości ...
trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy pomoc idzie do kilku wybranych mam a
do innych wcale, nie mam tyle czasu, aby śledzić wszystkie wątki w detalach,
byc może tak się dzieje... ale nasuwa mi sie kilka refleksji:
1. próśb o pomoc jest bardzo dużo, dużo więcej niż osób chcących-mogących tej
pomocy udzielić, niektóre są bardzo lakoniczne, mało konkretne, nie wiem,
moze np. któryś z kolei post: przyjmę ubranka dla dziecka, bez podania
zadnych szczegółów "odstrasza", bo nie wiadomo nic o płci, wieku, mieście
itp., ja np. lubię konkret: potrzebne to i to, tu i tu, wtedy wiem od razu
czy mogę coś pomóc czy nie...
2. z konieczności trzeba dokonać wyboru osób obdarowywanych, wybór taki
następuje oczywiście według tego czym dysponujemy do oddania: rzeczy dla
noworodka, dla dziewczynki czy chłopca, itd...
3. poza tym nie sposób pomóc wszystkim, bo np. moja córka ma sporo ubrań, ale
za małymi na nią rzeczami jestem w stanie obdzielić 2, 3 e-mamy, no góra 4,
czasami coś kupuję specjalnie dla potrzebującej e-mamy, ale nie mogę tego
robić za często, bo nie mam tyle środków, poczta też bierze swoje, paczka od
2 do 5 kg kosztuje zwykła 8 zł, priorytetowa 9; więc jak jest 5 próśb o
ubranka na 116 to siłą rzeczy wszystkim nie wyślę...
4. jak się już wybierze "darbiorcę", nawiąże kontakt... chciałoby sie pomóc
trwale, na dłużej, nawiązuje sie często korespondencja na priva, i jak w
punkcie 3, nie stracza już możliwości na nowe osoby...
5. osoby oszukujące też odstraszają od Forum, ludzie robią sie podejrzliwi,
ja akurat nie trafiłam na oszustki, nigdy nikogo nie sprawdzałam po urzędach
czy istnieje i jest w biedzie..., ale jak widać z burzliwych dyskusji takowe
były,
może te kilka refleksji się komuś przyda ... życzę wszystkim ptrzebującym
żeby nastały dla nich lepsze czasy i serdecznie pozdrawiam - maria mama oli
    • dwoda Re: o pomocy - kilka refleksji... 30.09.04, 11:01
      Bardzo trafne i wyważone refleksje . Wydaje mi się , że w jasny sposób tłumaczą
      ostrożność z jaką wybiera się adresatów pomocy . I jeśli , któraś z mam uważa ,
      że nie powinno sie pomagać danej mamie , bo w wątku poświęconym jej sytuacji
      jest zbyt wiele postów , to może zada sobie najpierw pytanie , dlaczego
      właśnie w tym wątku. Zdecydowanie dlatego , że stuacja jest sprawdzona , mamy
      pewnośc , że pomoc idzie we właściwym kierunku a ja osobiście nie chciałabym
      zawieść także osób , które przyszły mi z pomocą i dla rzeczy , które od nich
      otrzymałam chciałabym znaleźć naprawdę potrzebującą mamę . A przecież nie
      przekonam się o tym tylko poprzez lakoniczny post. Jeśli więc ktoś z góry
      zakłada , że nie pomoże , bo w wątku jest za dużo postów to jego osobisty
      wybór , woli pomagać osobom zupełnie anonimowym i byc może natknąć się na swoje
      rzeczy na allegro , także jego wybór. Każdy na tym forum podejmuje decyzje
      autonomicznie i nie widzę powodu dla którego mamy sobie wzajemnie wytykać komu
      należy pomagać a komu nie , rodzi to tylko niepotrzebne dyskusje i zamieszanie.
      • zorka7 Re: o pomocy - kilka refleksji... 30.09.04, 12:44
        Cenne uwagi. Pozwolę sobie napisać też co mnie boli. Na "wcześniakach" - forum
        gazetowym - był post o bardzo ubogiej dziewczynie, mamie wcześniaczki.
        Uszykowałam sporą paczkę - głównie z nowymi rzeczami typu mydełko, oliwka,
        chusteczki papersa, skarpetki, smoczki, butelka, trochę ciuszków, które sama
        dostałam...
        Napisałam list i szczęśliwa, że mogę pomóc, pognałam z paką na pocztę.
        I co? I nic.
        Wiem, że paczka doszła, bo dopytywałam się na forum.
        Ale... wiecie... gdyby to mi ktoś wysłał prezenty dla Bartusia to napisałabym
        list, podziękowałabym. Może też wywiązałaby się z tego jakaś korespondencja.
        Naprawdę miałam ochotę raz po raz pomagać tej mamie. Ale ochota przeszła -
        zabrakło odrobiny życzliwości.
      • mama-magda Re: o pomocy - kilka refleksji... 30.09.04, 12:57
        zastanawiam sie nad tym dlaczego sprawdzanie w instytucjach typu MOPS jest
        wyznacznikiem tego czy mamie warto pomoc, czy nie. Przeciez ktos kto czasem
        czegos potrzebuje, nie musi zyc w skrajnej nedzy. Moze po prostu staje przed
        wyborem: albo drugi tydzien beda placki ziemniaczane na obiad, albo kupi dziecku
        nowy ciuszek, bo inne sa juz za male. Tak jest wlasnie u mnie.mamy z mezem
        internet i samochod, wedlug kryteriow innych osob to luksus, ale gdyby nie to,
        to maz niemialby jak zarabiac i nie mielibysmy nic. Moj maz nie zarabia malo,
        ale po zaplaceniu czynszu, raz na trzy miesiace wody i gazu, internetu, benzyny
        i czesnego za moje studia praktycznie nic nie zostaje.
        Wydaje mi sie ze niewiele jest osob, ktorym niczego nie brakuje. W takim zyjemy
        panstwie, ze nawet kojec dla dziecka, czy nowy fotelik samochodowy dobrej firmy
        jest luksusem. strasznie mnie to denerwuje, ze o miom zyciu decyduja osoby,
        ktore zarabiaja 50 razy wiecej niz ja mam na zycie...Denerwuje mnie ze nie stac
        mnie zeby pojsc do sklepu i kupic co mi i dziecku potrzeba. Mysle, ze wiele osob
        tak ma i dlatego prosza czasem o cos na tym forum, o cos, co czasami nie jest
        niezbedne, ale sprawi chociaz dziecku radosc i przyjemnosc...
        To tylko taka refleksja...
        pozdrawiam, magda i mikolaj
        • jaroosi Re: o pomocy - kilka refleksji...długie, 30.09.04, 13:23
          Piszecie, że pomagacie sprawdzonym mamom. No i dobrze, tylko jak chcecie
          sprawdzić kogoś, kogo watkiem wogóle sie nie zainteresujecie. Ja kilka razy
          prosiłam, wiele mam sie odezwało, ze pomoga i nic... Zero gestu. Ja nie
          oszukuje, bardzo chętnie zaproszę do siebie, nigdy nie ukrywam prawdziwych
          danych i żadna mama nie zobaczyła że naprawdę tej pomocu potrzebuje. Myślę, że
          to sprawdzanie polega i opiera się na Towarzystwie Wzajemnej Adoracji. Jest
          częśc mam uznanych " za swoje" i one zawsze otrzymaja "pomocna dłoń", a losem
          innych szkoda sobie zawracać głowę. I wcale nie wiadomo czyj wątek spada
          niziutko bez odzewu.
          Zgadzam sie z mama-magda, która porusza problem pomocy i sprawdzania e-mam w
          MOPS. Ja kiedys starałam się o dodatek z tej instytucji. Otrzymałam jednorazowa
          pomoc w wysokości 40 zł. zaargumentowano mi to w ten sposób, że ja nie mam
          dochodów, mąż tez nie, 4 m-czny Oskar też nie - ale ma mój ojciec 580 zł
          renty. A poniewaz mieszkamy razem to na nim spoczywa obowiązek alimentacyjny
          córki - więc mnie sie nic nie należy z MOPS. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał
          o tym, że gdyby nie renta ojca, z której płaci czynsz i inne opłaty, to
          poszłabym z dzieckiem "pod most". Nie mówiąc juz co nam z tej renciny zostało
          na 3 osoby + dziecko po dokonaniu opłat!!!Tak więc nie wszyscy w cięzkiej
          sytuacji moga liczyc na pomoc MOPS.
          • alex05012000 Re: o pomocy - do jaroosi ale nie tylko... 30.09.04, 15:36
            droga jaroosi, (mam nadzieję, że się nie obrazisz na "droga", bo już raz było
            że jakaś e-mama wytykała innym pisanie droga i kochana... ), jako autorka wątku
            pozwalam sobie nieco sprostować, ja nikogo nie sprawdzam (patrz post 1) i nigdy
            nie dzowniłam do MOPS czy innej opieki społecznej [ tu dygresja o tej
            instytucji: chcieliśmy z mężem starać się swego czasu o pieleniarkę na
            przychodne do teściowej chorej na raka, bo ja cały dzień w pracy a mąż sobie
            nie radził z opieką, odpowiedź w skrócie: pomagamy tym co nic nie mają a nie
            tym co mają rentę 400 zł, jak państwo płacą jej za mieszkanie, to dolicza sie
            to do jej dochodu!!!, poza tym zrobimy wywiad w domu kto ile zarabia, sym-mój
            mąż, ja czyli synowa itd, itd, a jeszcze usłyszałam, że oni pań do towarzystwa
            nie mają!... nie muszę pisać jaka była reakcja męża - niecenzuralne... mam o
            tej instytucji jak najgorsze zdanie), koniec dygresji], natomiast czasami
            naprawdę te posty różne są takie lakoniczne i mało konkretne, że może nie
            zachęcają do pomocy, albo np. dziewczyna pisze proszę o coś, za 2 dni: no, nikt
            nie ma? itd, jakby ci pomagający czekali przy komputerach na wiadomości i już
            byli jedną nogą na poczcie, a to przecież nie tak, nie "piję" tu absolutnie do
            ciebie i nie chcę nikogo urazić, po prostu taka refleksja mi sie kiedyś
            nasunęła, rozumiem, że niecierpliwy potrzebujący pomocy dni zamienia w godziny
            bo naprawdę jest w potrzebie, ale moze przecież sie zdażyć, że akurat nikt na
            forum przez kilka dni tego nie ma co on potrzebuje ...
            nadto założę sie, że wiele osób mających "nadmiar" spontanicznie nie czyta
            forum przyjmę/oddam, pomagają głównie ci co pomoc otrzymali przedtem, od
            innych, lub ci co sami są w cieżkiej sytuacji... tak mi sie wydaje...
            poza tym ja osobiście jak obiecuję to wysyłam, ale nie wiem jak inni, świat roi
            się od niesłownych ludzi, nie tylko w tym przypadku,
            może akurat źle trafiłaś Jaroosi, może wyjątkowo... nie wiem... ja jeszcze a
            propos ilości postów pod postem głównym zawsze czytam te, które pozostają bez
            odzewu - tylko nie zawsze mam możliowść pomocy ...
            jeśli chcesz napisz na priva o swoich potrzebach, może coś uda sie zorganizować
            i dla ciebie: poniatowska-bylina@wp.pl - pozdrawiam cieplutko - maria
            • olka444 Re: o pomocy - do jaroosi ale nie tylko... 19.10.04, 16:28
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=16145884&a=16214759
    • iwoncia6 Re: o pomocy - kilka refleksji... 01.10.04, 15:26
      muszę też zabrać głos w tej sprawie; pracuję w szkole ( jako nauczycielka) i
      dzisiaj ruszyła stołówka, oprócz obiadów, które mozna wykupić, część dzieci
      wytypowanych przez MOPS dostaje zupę + chleb ( zamiast bułek, na tzw.
      dożywianie) i co sie okazało, wytypowane dzieci, wcale takie biedne nie są!!!
      miałam akurat dyżur na świetlicy i co widzę, tych, którzy na codzień używaja
      telefonów komórkowych, kupują chipsy, pepsi - mają modne ubrania,wiem, bo
      pracuje tam już 10 lat, że większość rodziców zarabia na "czarno" zupełnie
      niezłe pieniądze, ale tego MOPS nie wie!!! wydaje mi się , że jednak MOPS nie
      może byc wyznacznikiem, jeśli chodzi o pomoc na tym forum- pozdrawiam.
      • mamamarcela Re: o pomocy - kilka refleksji... 19.10.04, 17:37
        Witajcie
        dopiero nie dawno zaczelam wchodzic na to forum , naprawde duzo tu mam
        potrzebujacych ale czasami mozna spotkac sie z przesada np natrafiłam na watek
        gdzie jedna z mam napisala ze przyjmie elektroniczn nianie, wybaczcie ale to juz
        chyba lekka przesada! rozumiem osoby ktore nie maja mleka dla dziecka lub np
        ubranek , ale e. niania!? moja sytuacja finansowa tez nie jest za ciekawa ja nie
        pracuje a moj maz zarabia tylko 500 zł i w miare mozliwosci staram sie pomoc
        innym czyli oddac to co mi sie juz nie przydaw zamian nie oczekuje pomocy od
        innych, poniewaz uwazam ze sa ludzie ktorzy maja jeszcze ciezej niz ja, ale
        takie watki to poprostu ktos chyba wstydu niema!
        zaznaczam ze to tylko moje prywatne zdanie
        pozdrawimam
        • bejka2 Re:mamamarcela popieram 19.10.04, 18:18
          Odnośnie elektronicznej niani......
          jonasz.emmiter.ebiuro.com/
        • ula27wawa Re: o pomocy - kilka refleksji... 19.10.04, 19:04
          Moim skromnym zdaniem forum jest oddam/p r z y j m e wiec zupelnie nie widze
          powodow do oburzania sie crying
Pełna wersja