Dodaj do ulubionych

Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święta

09.11.17, 13:50
Witam!
Mam na imię Kamila, mam 30 lat i synka, którego wychowuję sama, mam wyłączną władzę rodzicielską, mąż znęcał się i dlatego rozwód był z jego winy. Ma zasądzone alimenty na mnie i synka, ale nie płaci. Jestem z warmińsko-mazurskiego.
Utrzymuję się z alimentów na synka, zasiłków z GOPS oraz z mojej renty z tytułu niepełnosprawnosci, renta z ZUS 650 zł Netto.
Jestem niepełnosprawna od dziecka (wypadek gdy miałam 9 lat) synek urodził się jako wcześniak, zaczął więcej chorować, gdy poszedł do szkoły, rozpoznano mu astmę i padaczkę oraz zaburzenia kardiologiczne, w związku z czym ma orzeczenie o niepełnosprawności.
Na pomoc z GOPS (dodatkowe zapomogi itp.) nie mogę liczyć, gdyż otrzymując 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego na synka przekroczyłam próg uprawniający do otrzymania stypendium szkolnego, dożywiania w szkole, czy różnego rodzaju zapomóg. Niestety prawda jest taka, że pomoc otrzymują osoby, które pracują bez umowy, a nie wykazują uczciwie dochodów itp., a gdy człowiek jest uczciwy i ma wszystko wedle prawa uregulowane to nic się nie należy,fakt samotnego wychowywania dziecka, fakt niepełnosprawności mojej i synka nie ma tu żadnego znaczenia, są wytyczne i nie ma zmiłuj się, liczą dochody, a nikt nie pyta jakie mam wydatki itp. nie powinnam narzekać i tak się staram żyć, nie narzekając i dziękując za to co mam, staram się by moje dziecko miało wszystko to co najważniejsze, by nie różniło się od równieśników, staram się by miało ładnie i czysto w domu, staram się jak tylko mogę by żyć, na co dzień nam się udaje, jakoś starcza od renty do renty, a jak nie straczy to porzyczam od rodziny, już się zaporzyczyłam na zakup węgla na zimę, no ale cieszę się, że była taka możliwość, że ktoś mi pożyczył i mamy ciepło w domu, teraz z miesiąca na miesiąc powoli oddaję. Zostało mi do oddania jeszcze 400 zł, to już nie dużo. Przykro mi tylko czasem, bo jestem uczciwa, zmagam się z przeciwnosciami losu sama, nie mam żadnego partnera itp. Wszystko jest na mojej głowie i nic mi się nie należy żadna pomoc, kiedyś powiedziałam Pani z żalem, że karają mnie za uczciwość, bo gdybym miała jakiegoś pijaka za męża, co by bił mnie idziecko i bym na to przyzwalała to bym przynajmniej miała lepiej, bo bym go wliczała w skład rodziny i by mi dochód nie przekraczał i bym miała wszystko dla dziecka i stypendium i zapomogi itp. a że chciałam dobrze dla synka, by miał spokojne życie to teraz nic mi się nie należy, bo tylko osoba samotna ma próg dochodów wyższy, a ja jestem liczona jako "osoba w rodzinie" bo mieszkam z synkiem i dlatego próg dochodów jest niższy, a to, ze jesteśmy niepełnosprawni to nikt nie bierze tego pod uwagę niestety. No, ale nie mogę się poddawać, mam dla kogo żyć, mam synka, może i rzeczywiście są tacy co mają gorzej.
Jeżeli mogłabym o coś prosić to chciałabym prosić o paczkę dla synka, obojętnie co może troszkę słodyczy, może jakiaś chemia typu. proszek do prania, żel do kąpieli itp. , paczka z żwywnością, cokolwiek byśmy dostali, bardzo by mnie ucieszyło, bo zbliżają się święta, czas piękny i magiczny, a ja jak co roku w tym czasie popadam w depresję, bo święta to czas dodatkowych wydatków, a mnie na dodatkowe wydatki poprostu nie stać. Popsuł mi się odkurzacz, może ktoś miałby używany i zechciałby mi go sprezentować, na nowy w te chwili nie mogę sobie pozwolić.
Wszelkie dokumenty potwierdzające moją sytuację przesyłam na adres: penelopa40@gazeta.pl
Oczywiście jakby ktoś zechciał pomóc mogę też przesłać je na email danej osoby.
Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam.


Obserwuj wątek
    • prochottka1 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 09.11.17, 18:53
      przepraszam. doczytałam o niepełnosprawności
      ale czy rzeczywiście nie ma możliwości podjęcia pracy zarobkowej?

      to jedyne wyjście z trudnej sytuacji finansowej

      w jakim wieku jest dziecko,
      jaki nosi rozmiar buta i ubrania?
      co chciałby dostać pod choinkę

      możne na forum będzie organizowana akcja gwiazdka i znajdzie się darczyńca


      --
      "Leczę się gorzałką i aspiryną.Przy czym nie będę ukrywał, aspiryny zapominam niekiedy zażyć". Jerzy Pilch
      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 09.11.17, 19:39
        Co do pracy to u nas ciężko nawet w pełni zdrowej osobie prace znaleźć, a co dopiero z niepełnosprawnością, schorzenia, które mam sprawiają, że nie jestem w stanie podjąć każdej pracy. Pracowałam ostatnio jako sprzątaczka w autobusach, ale z racji na uczulenie na kurz i astmę wytrzymałam tylko 4 lata, zwiększające dawki leków sprawiały, że po prostu zaczęłam wysiadać, gdy byłam w trakcie szukania innej pracy to synek zaczął mi chorować i dziś głównie ze względu na niego nie mogę podjąć pracy, jest na początku wdrożenia leczenia i nie wiem co przyniesie kolejny dzień, jak on jest w szkole to ja jestem pod telefonem, wielokrotnie musiałam go z lekcji odbierać ehh...długa to historia, w miescie jest z pracą trochę lżej, ja do najbliższego miateczka mam ok 20 km, a na wsi perspektywy gorsze, brak pracy sad
        • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 09.11.17, 19:46
          Co do synka to nosi ubranka 140 cm wzwyż, buciki takie na teraz rozmiar 35. Duży z niego chłopiec jak na swój wiek. A wychowany jest tak, że nawet czekolada go cieszy, on nie wymaga nigdy nic ode mnie, że chce to, czy tamto. Mimo swojego wieku, wie, że nie na wszystko możemy sobie pozwolić. Jest naprawdę dobrym dzieckiem, tylko to mi w życiu się udało tak na 100 % dziecko, mój jedyny skarb. W zkole lubi matematykę, a trudności ma z koordynacją wzrokowo-ruchową, czyli ma problem z rysowaniem, pisaniem itp. I to musi ćwiczyć, jakieś zabawki co stymulują ćwiczenia rąk.
    • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 09:08
      Nie za bardzo czegoś rozumiem.
      Piszesz, że przekraczacie dochody do świadczeń. To jakie macie dokłądnie dochody?
      Renta 650 zł + zasiłek 153 + alimenty...X / 2 i to przekracza 764 zł (bo masz dziecko niepełnosprawne) na osobę w rodzinie?
      - to przy świaczeniach
      A co z 500+? też nie masz?
      Co do niepłacenia znalazłam coś takiego www.mpips.gov.pl/wsparcie-dla-rodzin-z-dziecmi/fundusz-alimentacyjny/dzialania-podejmowane-wobec-dluznikow-alimentacyjnych/ - może ktoś Ci tu podpowie co dalej

      --
      Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

      Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 12:19
        Tak przekraczam próg, dopóki nie dostałam na dziecko 153 zł to nie przekraczałam progu, a gdy to otrzymałam to przekraczam i nikogo nie interesuje, że te 153 zł to tak jakby go nie było, bo wydaję na leki itp. Tak jak piszę liczą tylko moje dochody, a to że jestem samotną matką, to że oboje jestesmy niepełnosprawni nie biorą pod uwagę, liczą nas na równi z tymi co są pełnie rodziny, co oboje są zdrowi itp, i nie pracują, bo im się nie chce. Mam 500 +. Wiem, że w przeliczeniu to wszystko daje nie małą kwotę, ale po opłaceniu rachunków, wykupieniu leków,opłaceniu rat, nie zostaje zbyt wiele. Nie należy mi się żadna mieszkaniówka, żadne zasiłki, żadne dożywianie w szkole, czy stypendium. A wydatki są duże, zresztą wiem, że każdy tak ma. Ja na co dzień daję sobie radę, bo wiem, że muszę, ale pomyślałam, że może ktoś ma dziecko w przybliżonym wieku do mojego, że może wyrosło już z ubranek i nie wie co z nimi zrobić, bo nie ma gdzie ich trzymać itp. może ktoś chciałby się wyzbyć pewnych rzeczy, a nie wie gdzie, a ja bym je chętnie przyjęła. Tylko o to mi chodzi, o nic więcej. Nie chcę się wzbogacać na czyjejś dobroczynności, po prostu gdyby ktoś, coś mi podarował, to byłoby mi troszkę lżej, bo nie musiałabym już tego kupować. Wrzucając to kontenera PCK też nikt nie wie, gdzie te rzeczy trafią, a darując je nam, wiedziałby, że pomógł konkretnej osobie. Zresztą nie ważne, wiem, że nie przebiję swoimi argumentami, Państwa argumentów, bo mam, mam pieniądze, tak jak to liczą Panie w GOPS, ale nikt nie bierze pod uwagę stałych wydatków, np. Ja i syn leczymy się przewlekle, kto kupuje leki ten wie, że nie jest to mały wydatek, idąc do Apteki w moim przypadku trzeba zostawić tam conajmniej 300 zł, prąd 200 zł, rata 500 zł-brałam kredyt na remont mieszkania na 5 lat, jeszcze wtedy pracowałam, jeszcze wtedy syn nie chorował, więc nie wiedziałam, ze tak będzie, nie przewidziałam tego, a remont musiałam zrobić, bo wilgoć miałam i pleśń, gaz 50 zł dobrze, że nie co miesiąc, co drugi, jakieś tam składki w szkole, bo w szkole to zawsze coś potrzeba,wyjazdy do lekarzy, dojazdy do miasta 20 km do lokopedy-syn ma problemy z poprawnym wymawianiem, do tego jakieś zakupy jedzenie, chemia i koniec, a miesiąc do kolejnej renty długi. Wiem, wiem kredyt brałam na własne życzenie, nikt mnie do niego nie zmusił, nie powinnam narzekać, trudno mi tu tak po prostu teraz wszystko opisać, ale naprawdę jest ciężko, jak ktoś ma partnera i np. zepsuje się coś, jakaś nagła awaria, czy nawet drobny remont, to często na partnera można liczyć, ja do wszystkiego muszę kogoś nająć, ciężko jest, naprawdę. Staram się, by moje dziecko nie odczuło tego, staram się jak mogę, dlatego też tu napisałam, pomyślałam, a może ktoś zechce pomóc, wyśle mi jakieś ubranka, to już zaoszczędzę, będę mogła pieniążki wydać na inny cel. A przeważnie w miesiącu trafi jakiś niekontrolowany wydatek, a to choroba i trzeba leki dodatkowe wykupić, a to coś się zepsuje, nie ma miesiąca by coś się nie stało, tak jak teraz zepsuł mi się odkurzacz i już kolejny wydatek, heh...wiem każdy tak ma, wiem...może i rzeczywiście nie powinnnam tu pisać, chwilowa bezradność, powinnnam się domyślić jaka będzie reakcja...To tak jak w GOPS pomoc otzymują rodziny, które mają kilkoro dzieci, bo to ielodzietność, bo to prawdziwa bieda, a że mają 500 plus na każde dziecko to już nie ważne,rodzina z 5 dzieci ma 2500 zł samego 500 plus, ale im stypendium się należy bo 500 plus do stypendium nie wliczają, to tak jakby nie mieli żadnych dochodów, więc i stypendium się należy i zapomogi, mieszkaniówki,wszystko i często te rodziny mają złe warunki mieszkaniowe, bo po co remont robić, jak socjalna przyjedzie to lepiej jak bałagan, a jak ktoś remont zrobi, bo chce by dziecko dobre warunki miało, to już socjalna stwierdzi, no przecież Pani nie ma tak źle, czysto, ładnie w domu, żeby każdy tak miał, a ja na to proszę remont zrobiłam za kredyt 500 zł raty płacę, a wie Pani nas to już nie interesuje i koniec. W tych "biednych" rodzinach to i trampoliny kupują i baseny, bo nie mają na co wydawać, ubranka itp. kupią za stypendium, wiem, nie każda rodzina taka jest, ale w moim otoczeniu mam takich kilka. Przykro mi bo ja na głowie staję, by synek miał lepiej, a i tak mi nie wychodzi, pewne ktoś zaraz stwierdzi, że jestem złą matką, że jestem sobie sama winna, heh...zamykam temat, bo widzę, że tylko negatywne emocje wzbudzam, a to bez sensu. Macie rację, nie mam prawa o nic prosić....P.s Co do linku w sprawie egzekwowania alimentów, to nie jest takie proste jak piszą, ja składałam skargę o uporczywe uchylanie się od niepłacenia alimentów itp. ale prokuratura oddalała mój wniosek, były mąż wpłacał co miesiąc po 10 zł do komornika w ramach alimentów, twierdzilł, że więcej wpłacać nie może, bo nie pracuje, bo choruje, bo jest bezdomny, celowo wymeldował się z mieszkania, którego był głównym najemcą, teraz głównym najemcą jest jego mama, ona tam mieszka, ale wg papierów nie, pracuje na czarno, ma dochody, ale nie jestem w stanie tego udowodnić, on mieszka we Wrocławiu, nie mam z nim kontaktu, nie odwiedza on dziecka itp. Jest pozbawiony władzy rodzicielskiej, rozwód z wyłącznej jego winy,on wie poprostu jak obejść prawo, wg prawa jak ktoś dobrowolnie wpłaca choć małą kwotę, to nie można już go nazwać mianem uporczywego uchylania się od odpowiedzialności, tak mi w prokuraturze Pani powiedziała, może to się zmieni, ale na razie nie mam szans. I znów ktoś może powiedzieć, po co z takim człowiekiem się wiązałam....nie wiem, nie wiedziałam, ale nie żałuję, bo mam wspaniałego synka. Jeszcze raz przepraszam, że zawracałam głowę, nie chcę by rozpętała się fala hejtu pod moim adresem, zamykam temat, miałam nadzieję, nie wyszło, trudno, przynajmniej próbowałam, no nic jakoś sobie poradzimy. Będzie trudno, ale wyjścia nie ma. Oby tylko nie doszedł nam nie spodziewany pobyt w szpitalu, tak jak to we wrześniu było...to jakoś będzie...Dziękuję.
          • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 14:40
            Mi Pani w GOPS powiedziała, że mamy próg dochodowy tak jak wszystkie "zdrowe, pełne" rodziny, tylko osoba samotna tzn.panna, kawaler, wdowa itp. bez dziecka, taka typowo co sama mieszka ma próg nieco wyższy, my jesteśmy traktowani jak inni, przekraczamy próg i koniec, takie mają przepisy, tak mi powiedziała, niepełnosprawność, samotne wychowywanie dziecka itp. to drugorzędność, mniej ważne. Jeżeli zna Pani tę ustawę dokładnie to bardzo proszę o link do niej, albo o wklejenie tu na forum jak dokładnie brzmi ta ustawa, mając taką ustawę miała bym podstawę, by pójść do GOPS ponownie, dziś byłam też, powiedziała, że może mi tylko dać kartkę na żywność do CARITAS, no i dała, dobre i to.
            • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 17:42
              A mi pani w OPS powiedziała...

              Rany. Złóż wniosek i już. Jak odmówią - wtedy będziesz miała czarno na białym.Przepraszam, ale oficjalnych,. urzędowych spraw na pysk się nie załatwia

              --
              Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

              Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
            • prochottka1 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 20:04
              mopsplock.eu/www/p,158,kryterium-dochodowe-i-wysokosc-swiadczen

              a co z funduszem alimentacyjnym?
              jeśli ojciec nie płaci można o alimenty wystąpić do dziadków dziecka

              To ze poprosiłaś o pomoc nie gwarantuje ze ja dostaniesz
              tu na forum są osoby takie jak Ty w trudnej sytuacji i dzielą się tym co maja.

              Nie dziw się ze zadajemy pytania, było niestety sporo nadużyć
              wyłudzeń itp.

              trzeba poczekać na potwierdzenie sytuacji wynikającej z dokumentów
              które przesłałaś

              i tak jak już ktoś napisał, w urzędach wszytko na piśmie
              nie ma ze pani powiedziała !!!!
              składasz wniosek na piśmie i urząd musi na piśmie dać odpowiedz
              i podać podstawę prawna na która się powołuje a wtedy można się od decyzji odwołać

              --
              "Leczę się gorzałką i aspiryną.Przy czym nie będę ukrywał, aspiryny zapominam niekiedy zażyć". Jerzy Pilch
                • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 20:26
                  Co do alimentów to teść nie żyje, tylko teściowa wdowa. Komornik ma wszystkie dokumenty, on prowadzi wszystko. Jeżeli chodzi o alimenty na dziecko to wsxystko urzędu jest załatwiane, jakby mieli możliwość ściągania od teściowej to hy to robili, widoczne udokumentowała, że nie jest w stanie płacić. Jest emerytką.
                • mama_i_zona Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 20:27
                  Nawet jeśli przekraczacie dochód (o ile?) zawsze możesz starać się o specjalny zasiłek celowy. Dostają go osoby przekraczające kryterium dochodowe znajdujące się w trudne sytuacji.
                  Po drugie - napisz prośbę o zasiłek (w dwóch egzemplarzach, jeden dla Ciebie, jeden dla pracownika socjalnego), jeśli Pani w OPS-ie nie będzie chciała go przyjąć poproś o odmowę na piśmie i idź do kierowniczki.
                  Po trzecie - zgłoś się do Caritasu.
                  Po czwarte - Centrum Pomocy Rodzinie, mają możliwość pomocy.
                      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 20:47
                        Najgorzej mi teraz przetrwać z tym końcem roku, bo ciągle brak, po nowym roku dostanę zwrot podatku (ulga prorodzinna) to załatam trochę dziury. Od marca znajoma wraca do pracy po macierzyńskim i chce żebym dorobiła u niej odprowadzajac i przeprowadzając jej starszego syna ze szkoły, chodzi do klasy z moim synkiem, mlodszym dzieckiem bedzie opielowala się jej mama, ale potrzebuje kogoś kto będzie właśnie tego starszaga brał do szkoly i ze szkoly. Więc jakieś plany są, kurcze z tym końcem roku tak na prosto wyjść mi trudno. W sierpniu wykosztowałam się, by wyprawkę do szkoły skompletowaće wrześniu opłaty typu ubezpieczenie dziecka, składki.na padowanie, bo dziecko w tym roku 1 klasę zaczęło, potem pobyt w szpitalu, zakup opału na zimę i jakoś tak teraz ciężko wyjść na prosto.
                        • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 10.11.17, 20:51
                          Ja wszystko rozumiem. Nie mam do nikogo z Państwa pretensji, czy żalu, pisane posty nie odzwierciedlają moich uczuć, emocji. Ja wszystko rozumiem i każdy post odpowiedzialnie przyjmuję do siebie.Tak jak pisałam wyżej dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie i ewentualną odpowiedź na mój post.
                        • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 01:46
                          No zaraz.
                          Piszesz, że dziecko niepełnosprawne, bo masz 153 zł.
                          Rodzinne pobierasz? Dodatki do rodzinnego? (i sorki nei pitol mi, że druków nie dają!)
                          Co z tym 500+ i tez nie opowiadaj jak to się wykosztowałaś na to czy tamto.

                          Konkrety poprosimy.



                          --
                          Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                          Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
                  • renata.36 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 09:07
                    Przestań Madziulec.Złośliwość masz we krwi, to wiemy.I ty, która byłas ponoć w cięzkiej sytuacji i obcy ludzie ci pomagali to akurat nie powinnaś się odzywać. MOże i nie wydają druków. Dziewczyny podpowiedziały już,żeby złożyła pismo.Pytałam znajomą, która pracuje w MOPSie i powiedziała,że rzeczywiście do rodzinnych świadczeń sa inne progi, do zapomogi i dożywiania inne.Co nie znaczy,że autorka postu nie ma ponowić próby załatwienia.Z tym,że nie " na gębę" a pisząc .Próba nie strzelba.O celówkę na święta możesz pisać już dzisiaj.
                    • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 10:23
                      Ja cały czas piszę o drukach do zapomogi, zasiłkow celowych itp. te wydają tylko po wstępnej ocenie, że rodzinie się należy, jak nie to nie dają i odprawiają z kwitkiem. Nie jestem sama w tej batali, u nas każdego tak traktują, nie raz ktoś próbował z nimi "walczyć", ale bez skutku, widać co kraj, to obyczaj...U nas "biedniejsza" Gmina i ciężej o wszystko, w jednym mieście jest urząd Miasta i Gminy, w Urzędzie miata to zupełnie innne zasady, wiem, bo mam znajome, które tam należą, a u nas w Urzędzie Gminy, do którego należę, bo mieszkam na wsi to gorzej, no ale co ja mogę...U nas wnioski o zapomogi, celówki składa się zawsze do 10 każdego miesiąca, byłam 7 listopada, odprawiła mnie ze stwierdzeniem, że mi się nie należy, no chyba tak jak pisałam wyżej jakby dom mi spłonął, albo jakbyśmy brali leki ratujące życie, wtedy taka informacja od lekarza. Pjadę teraz przed 10 grudnia, ale u nas jest bardzo dużo ludi co składają o takie zasiłki, mogą to być zdrowi, pracujący na lewo ludzie, ale wg prawa nie ukazują dochodów i im w pierwszej chwili się wszystko należy, nawet jak w jednym miesiącu nie dostaną, to Panie automatycznie przekładają ich na drugi miesiąc informując nie dostaniecie w tym miesiącu, a za miesiac i w sumie zdarza się tak, że jak się pójdzie tego 10 to już mają dużo wniosków złożonych i twierdzą, że nie mają więcej środków finansowych na pomoc, że koniec roku itp. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale ja nie oszukuję. Dostałam kartkę do CARITAS o żywność, to już jakaś pomoc będzie, chociaż to mnie cieszy.
                      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 10:31
                        Słuchajcie ja oszustką nie jestem, mam dochody jakie mam, nie małe wiem, już niczego nie oczekuję, pewnie macie racje, są ludzie co mają gorzej, teraz mi wstyd, my mamy dach nad głową, czysto i ciepło, synek to typ "nie jadka"chyba lekami się najada wink czasem tak sobie to tłumaczę, bo chłop jak dąb, a je jak maluszek. Tak więc i na jedzeniu mogę oszczędzić, trochę dostanę z CARITASU, jakoś to będzie...
                        • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 10:40
                          Jak czytam nie które komentarze o robi mi się strasznie przykro i żałuję, że w ogóle, że napisałam...czasem człowiek coś zrobi z bezradności..., ale jak mówi stare przysłowie "umiesz liczyć...licz na siebie", dodam tylko, że nie jestem jakimś typem co przez całe życie jedzie na zapomogach itp., nie ja w życiu to może 2 razy taką pomoc otrzymałam, choć się należało, a jakoś na prostej byłam to nie szłam, bo myślałam, a daję radę, przeżyję ten miesiąc, niech ktoś innny skorzysta, a dziś trochę żałuję, bo mimo wszystko mogłam brać, bo teraz, gdy mi brakuje, to nie pomogą mi w GOPS, nikt się nie polituje, że np. kiedyś ta Pani nie brała, choć mogła, dajmy jej....Życie mi się posypało od rozwody, straciłam też wówczas rentę co miałam po śmierci ojca, ze względu na to, że się uczyłam, zostałam wtedy bez grosza, zaczęłam się zadłużać, ale dostałam pracę jako sprzątaczka i wyszłam na prostą, zrobiłam remont w mieszkaniu, pooddawałam długi i jakoś było, wyrobiłam sobie rentę, ale straciłam pracę, dziecko zaczęło chorować i znów robi się gorzej, no nic wiem, życie kołem się toczy, raz u góry, raz na dole. Gdy to piszę to właśnie teraz w okno świeci mi śłońce i jest nadzieja,że wkońcu bedzie lepiej, oby tylko ze zdrowiem już było tak jak jest, oby gorzej nie było, a będzie dobrze.
                          • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 10:50
                            A teraz pytanie z innej beczki, nie chcę być tylko tą co chce, ale też tą co może pomóc, pytanie do tych co są tu dłużej na forum, co znają różne przypadki itp. Ja ubranek takich po synku od 2 lat do teraz to nie mam, oddaję na bierząco chrześniakowi, u nich też się nie przelewa, mają trójkę dzieci, są w trakcie budowy domu i wiadomo, każdy zaoszczędzony grosz idzie na dom, więc ubranka, które im oddają dla chrześniaka, bardzo im pomagają, bo nosi je chrześniak, a potem młodszy brat. Nie jestem w stanie kupować chrześniakowi prezentów na różne okoliczności itp. to w to miejsce oddaje takie rzeczy, po synku i każdy jest zadowolony. No, ale do czego zmierzam, mam trochę ubranek dla chłopca takich mniejszych, może komuś w potrzebujących rodzinach urodził się synek, mogłabym też pomóc ja w taki sposób, oddając ubranka po synku, wiecie z pczątku trzymalam, bo myślałam, a może będzie drugie dziecko, ale nie było, potem rozwód i jestem sama, więc dziecka już raczej mieć nie będę, chętnie oddam trochę ubranek. Rozmiarowo ciężko mi powiedzieć, to najlepiej jakby to było dla niemowlaka, który ewentualnie dorósł by do ubranek. Gdyby była taka rrodzina to proszę te Panie, które są tu dłużej, mają sprawdzone i wiedzą komu warto pomóc, nie mam możliwości finansowych, by teraz pomóc, ale w taki sposób mogę.
                            • renata.36 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 11:09
                              Jeszcze raz.Napisz pismo do MOPSu, nie na druku, którego skapia tylko na zwykłej kartce papieru.Opisz sytuacje, swoje wydatki,Najlepiej udokumentuj. I złoż. Albo jeszcze lepiej wyslij listem poleconym za potwierdzeniem odbioru.Będa musieli Ci na pismie odpowiedzieć. A to juz inna bajka, bo możesz się np.odwoływać. Idz do p.pedagog do szkoły i porozmawiaj.Może uda się cos z obiadami dla dziecka. Poczekamy na potwierdzenie twojej sytuacji przez penelopę. Nie denerwuj się, spokojnie.Złośliwych ludzi też jest sporo, niestety.
                              • mama_i_zona Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 12:10
                                Tłumaczymy już od wczoraj - podanie na piśmie. Pracownik socjalny nie może odmówić przyjęcia (piszę to jako wieloletni pracownik socjalny). Wysłanie listem poleconym jest bardzo dobrym pomysłem (tylko pamiętaj o wysłaniu za potwierdzeniem odbioru). Idź do kierowniczki GOPS, ona może pomóc. Skontaktuj się z pracownikami Centrum Pomocy Rodzinie, oni też mają możliwość pomocy.
                            • 0ldjoanna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 12:04
                              Kamila, nie denerwuj się, nikt Cię przecież nie obraża, nawet Madziulec jest bardzo spokojna (jak na nią 😉) w Twoim wątku. Proszę podaj swój adres na maila: 0ldjoanna@gazeta.pl (zero na początku ☺). Bardzo chętnie wyślę jakąś drobną paczkę ze słodyczami i przyborami szkolnymi dla Twojego synka. Niestety ubrań na ten wzrost już nie mam. Pozdrawiam serdecznie.

                              --
                              Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
                              Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
                              • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 12:30
                                Bardzo dziękuję Wam wszystkim za pomoc i słowa otuchy, zrobię tak jak piszecie wyślę pismo do GOPS listem poleconym. 0ldjoanna dziękuję bardzo za zaufanie.
                                Proszę mi wybaczyć, nie jestem zła czy coś w tym stylu, po prostu zmarła mi wczoraj babcia, bliska bardzo mojemu sercu, to taki dodatkowy smutek heh...
                                  • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 20:35
                                    Spodnie synka mierzone na płasko.
                                    Pas ok 33 cm, długość nogawki od zewnątrz: 85 cm, od środka ok 60 cm-to takie w sam raz na teraz,
                                    Synek jest średniej budowy ciała, nie za gruby, nie zaszczupły, chodzi głównie w spodniach dresowych, różne i nigdy nie było problemu by w pasie były nie dobre, zawsze są ok. Kupuję spodnie głównie na wysokość i jak są takie na 140-146 cm to i w pasie są ok, jak kupię większe to nogawiki zaginam i nie ma problemu, dorośnie do nich. Tak samo ze spodniami typu jeans, jak za długie to podginam i delikatnie załapuję niteczką, a jak za luźne w pasie to pasek lub szelki zakładam.
                        • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 11.11.17, 16:43
                          NIKt nie zakłada, że jestesoszustką, ale zapytalam Cie normalnei o Twoje dochody.
                          I cisza.
                          Za o potok słów.Nie wnoszacych nic akurat. I to samo.
                          Ale gdybyś napisała - moze wtedy dało by rade cos wymyślić, może odwołanie, może celówka? Nie wiem.


                          --
                          Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                          Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
    • natka1810 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 12.11.17, 22:53
      Jestem wolontariuszka Szlachetnej Paczki,co prawda na Mazowszu,ale mogłabym Cię zgłosić wolontariuszowi z Twojego miejsca zamieszania. Tylko trzeba się spieszyc,bo za tydzien jest otwarcie bazy rodzin i do tego czasu wolontariusz musi się z Tobą skontaktować i przygotować opis. Jezeli chcesz to napisz mi na nastusia0@op.pl Twoje imię,nazwisko,nr telefonu i adres. Pozdrawiam wink
              • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 15:52
                Szlachetna Paczka jest dla osób naprawdę ubogich, bez środków do życia, co rejon to inaczej, ja mieszkam w rejonie, gdzie jest dużo rodzin potrzebujących i wątpię żebym spełniała warunki. Gdy pytałam wcześniej o to w GOPS to już mi wówczas powiedziano, że listę już rodzin potrzezebująch mają, mi jest ciężko, chwilami bardzo ciężko, a zaczęło się to od momentu rozwodu, gdy przez prawie rok byłam bez środków do życia, z maleńkim wówczas dzieckiem, dla którego potrzebowałam mleka i pampersów, od tamtej pory zaczęłam się zadłużać, miałam pożyczone pieniądze wszędzie, gdzie się dało u rodziny, przyjaciół, znajomych, miałam więcej długów niż włosów na głowie, potem zaczęłam pracować, wzięłam kredyt by spłacić długi, potem kolejny by kupić opał na zimę, kredyty spłacałam nowymi kredytami, tak by jakoś żyć, miałam operację, potrzebne były pieniądze, dziecko chorowało, ale ja pracowałam więc dopóki nie był zdiagnozowany, to nie miał orzeczenia, przekraczałam progi, nie miałam nawet rodzinnego, więc ciężko było spłacać kredyty, żyć i leczyć się i dziecko, więc zawsze jakieś tam długi były, brało się kolejny kredyt by łatać dziury, a to lodówka i pralka się nagle jednocześnie zepsuły, miały po 18 lat, takich sprzętów już się nie kupi, gdy się zepsuły to trzeba było na raty brać, bo nie było odłożonej gotówki, gdy tak człowiek wpadnie dołek, to bardzo ciężko wyjść, jedno się spłaca, drugie się zadłuża, a to remont łazienki, a to inne wydatki, ale kredyty były gotówkowe, jak mam udowodnić, ze na konretny cel, trzeba by było i posiedzieć i na spokojnie wszystko wysłuchać i zrozumieć, bo to nie jest takie proste. Jak już udało mi się w miarę wyjsć na prostą, to straciłam pracę, a zasiłku dla bezrobotnych to miałam tylko nie całe 600 zł, więc znowu zaliczałam dołek i trzeba było coś kombinować, sam opał na zimę (węgiel i drzewo) to już takie pieniądze, że szkoda gadać, spłacam, biorę i się zadłużam, takie błędne koło, ale może wkońcu mi się uda wyjść tak na czysto i wtedy żyć bez kredytów, a wtedy będzie wspaniale. I tak już jest lepiej przez te wszystkie lata, nie siedziałam bezczynnie, robiłam wszystko by poprawić jakość swojego życia, by stać się nie zależną, mimo ciężkiejh sytuacji skończyłam szkołę, mam zawód, zrobiłam prawko, refundowane z UE, kupiłam samochód (i to nie dla luksusu, a dla konieczności) mieszkam 20 km od miasta, wszystko załatwia się tam, raz w tygodniu jeżdżę do lokopedy, jeżdżę też do pedagoga, jeżdżę do kardiologa, neurologa i pulmonologa, ale to już do szpitala wojewódzkiego 80 km od mojego domu, autobusy u nas nie kursują, a jeśli nawet to kupno biletu nie byłoby tańsze od wlania paliwa i jechania samemu, nie mam nikogo, kto mógłby mnie zawieść, a nawet jakby to nikt nie chciałby za darmo tak regularnie mnie wozić, pojazd muszę mieć, tym bardziej, że nie długo zaczniemy również rechabilitację, bo syn ma problem z kondycją, ma obniżone napięcie mięśniowe, nie znacznie, ale ćwiczenia byłyby wskazane. Bez samochodu na wsi to jak bez ręki, nawet po żywność z CARITAS to muszę jechać 20 km więc, no naprawdę w moim wypadku to żaden luksus, to konieczność, gdy nie muszę, to nie jeżdżę. Mimo wszystko, gdy powrócę myślami do tego co przez całe życie przeżyłam, to teraz już jest lepiej, wierzę, że uda mi się wyjść na prostą, od nowego roku będzie lepiej, aby udało się przetrwać ten czas. Święta to taki ponadplanowy wydatek, bo wiadomo każdy chce by coś było w te święta, dlatego tak ciężko, bo żywność niestety kosztuje i to nie mało. Poprostu nie mogę się równać z rodzinami, które mają jeszcze gorzej np. mają komorników na głowie, albo są zupełnie same, bezradne...ja jako tako sobie radzę i chyba na taką paczkę nie zasługuję, mam czyste sumienie i mogłabym wszystko uzasadnić przed wolontariuszem tak, że naprawdę jestem w sytuacji, którą opisuję, mogłabym wszystko uzasadnić i udowodnić, to że brałam kredyty nie dla głupot, a żeby żyć, by synek nie odczuł że mamy gorzej niż inni, robię wszystko dla synka, by miał lepszy start w życie, bo wierzę, że problemy kiedyś miną, a muszę coś robić, nie mogę czekać, aż samo się wszystko rozwiąze, bo bym nie osiągnęła tego co już udało mi się osiągnąć, wierzę, że mimo wszystko damy radę i chyba źle bym się czuła z myśllą,że biorę SZP bo są tacy co mają gorzej, mam taką świadomość. Oczywiście jak skontaktuje się zemną wolontariusz to przedstawię mu moją historię, bo chwila rozmowy na żywo, pokazanie dokumentów itp. daje więcej niż pisanie na forum, ale trochę dzięki temu pisaniu zrozumiałam, zrozumiałam,że mimo wszystko jestem silna, wracałam myślami do tego co przeżyłam dotychczas, do tych tragicznych chwil, gdy uciekałam z domu przed mężem z dzieckiem na ręku, gdzie byłam poniewierana, gdzie zostało zburzone moje poczucie wartości do zera, gdy wracam do tych chwil, to dziś jestem w raju, bo choć jest mi siężko, to daję radę, staram się być nie zależna i stanąć na nogi, kiedyś leżałam, dziś klęczę, a jutro wstanę...wierzę, że mi się uda , a to pisanie stało się też dla mnie formą terapii, odnalzienia swojej pozycji, że jestem matką, kobietą, człowiekiem wartościowym, który mimo przeciwności losu walczy i daje radę, nie załamałam się, nie wpadłam w nałóg, nie zaniedbałam dziecka, robię wszystko by dziecko było nie świadome ciężkej sytuacji, w której się znaleźliśmy, by był szczęśliwy, by czuł się wartościowy, a nie gorszy od równieśników.I to mi się udaje a to dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innnego, gdy syn mówi mamusiu kocham Cię, to mi wynagradza wszystko.
              • mgla_jedwabna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 16:16
                Ziewie, kropka zamiast co trzeciego przecinka i enter co jakiś czas, i wtedy nawet da się to przeczytać. Jak masz czas pisać takie długie teksty, to znajdź dodatkowe dwie minuty na doporowadzenie ich do stanu, w którym osoby chętne do pomocy będą mogły się czegoś doczytać.

                "Szlachetna Paczka jest dla osób naprawdę ubogich, bez środków do życia. Co rejon to inaczej, ja mieszkam w rejonie, gdzie jest dużo rodzin potrzebujących i wątpię żebym spełniała warunki. Gdy pytałam wcześniej o to w GOPS, to już mi wówczas powiedziano, że listę już rodzin potrzebujących mają.

                Mi jest ciężko, chwilami bardzo ciężko, a zaczęło się to od momentu rozwodu, gdy przez prawie rok byłam bez środków do życia, z maleńkim wówczas dzieckiem, dla którego potrzebowałam mleka i pampersów. Od tamtej pory zaczęłam się zadłużać, miałam pożyczone pieniądze wszędzie, gdzie się dało u rodziny, przyjaciół, znajomych, miałam więcej długów niż włosów na głowie. Potem zaczęłam pracować, wzięłam kredyt by spłacić długi, potem kolejny by kupić opał na zimę. Kredyty spłacałam nowymi kredytami, tak by jakoś żyć. Miałam operację, potrzebne były pieniądze. Dziecko chorowało, ale ja pracowałam, więc dopóki nie był zdiagnozowany, to nie miał orzeczenia. Przekraczałam progi, nie miałam nawet rodzinnego, więc ciężko było spłacać kredyty, żyć i leczyć się i dziecko. Zawsze jakieś tam długi były, brało się kolejny kredyt by łatać dziury, to lodówka i pralka się nagle jednocześnie zepsuły, miały po 18 lat, takich sprzętów już się nie kupi. Gdy się zepsuły, to trzeba było na raty brać, bo nie było odłożonej gotówkiGdy tak człowiek wpadnie dołek, to bardzo ciężko wyjść, jedno się spłaca, drugie się zadłuża, a to remont łazienki, a to inne wydatki. Ale kredyty były gotówkowe - jak mam udowodnić, ze na konkretny cel, trzeba by było i posiedzieć i na spokojnie wszystko wysłuchać i zrozumieć, bo to nie jest takie proste.

                Jak już udało mi się w miarę wyjsć na prostą, to straciłam pracę, a zasiłku dla bezrobotnych to miałam tylko nie całe 600 zł, więc znowu zaliczałam dołek i trzeba było coś kombinować. Sam opał na zimę (węgiel i drzewo) to już takie pieniądze, że szkoda gadać. Spłacam, biorę i się zadłużam, takie błędne koło, ale może w końcu mi się uda wyjść tak na czysto i wtedy żyć bez kredytów, a wtedy będzie wspaniale. I tak już jest lepiej przez te wszystkie lata, nie siedziałam bezczynnie, robiłam wszystko by poprawić jakość swojego życia, by stać się nie zależną. Mimo ciężkiej sytuacji skończyłam szkołę, mam zawód, zrobiłam prawko, refundowane z UE.

                Kupiłam samochód, i to nie dla luksusu, a dla konieczności - mieszkam 20 km od miasta, wszystko załatwia się tam. Raz w tygodniu jeżdżę do logopedy. Jeżdżę też do pedagoga, jeżdżę do kardiologa, neurologa i pulmonologa, ale to już do szpitala wojewódzkiego 80 km od mojego domu. Autobusy u nas nie kursują, a jeśli nawet, to kupno biletu nie byłoby tańsze od wlania paliwa i jechania samemu. Nie mam nikogo, kto mógłby mnie zawieźć, a nawet jakby, to nikt nie chciałby za darmo tak regularnie mnie wozić. Pojazd muszę mieć, tym bardziej, że niedługo zaczniemy również rehabilitację, bo syn ma problem z kondycją. Ma obniżone napięcie mięśniowe, nieznacznie, ale ćwiczenia byłyby wskazane. Bez samochodu na wsi to jak bez ręki, nawet po żywność z CARITAS to muszę jechać 20 km więc, no naprawdę w moim wypadku to żaden luksus, to konieczność. Gdy nie muszę, to nie jeżdżę.

                Mimo wszystko, gdy powrócę myślami do tego, co przez całe życie przeżyłam, to teraz już jest lepiej, wierzę, że uda mi się wyjść na prostą. Od nowego roku będzie lepiej, aby udało się przetrwać ten czas. Święta to taki ponadplanowy wydatek, bo wiadomo każdy chce by coś było w te święta, dlatego tak ciężko, bo żywność niestety kosztuje i to nie mało. Po prostu nie mogę się równać z rodzinami, które mają jeszcze gorzej np. mają komorników na głowie, albo są zupełnie same, bezradne... Ja jako tako sobie radzę i chyba na taką paczkę nie zasługuję. Mam czyste sumienie i mogłabym wszystko uzasadnić przed wolontariuszem tak, że naprawdę jestem w sytuacji, którą opisuję. Mogłabym wszystko uzasadnić i udowodnić, to że brałam kredyty nie dla głupot, a żeby żyć, by synek nie odczuł że mamy gorzej niż inni. Robię wszystko dla synka, by miał lepszy start w życie, bo wierzę, że problemy kiedyś miną. Muszę coś robić, nie mogę czekać, aż samo się wszystko rozwiąże, bo bym nie osiągnęła tego, co już udało mi się osiągnąć. Wierzę, że mimo wszystko damy radę. Chyba źle bym się czuła z myślą, że biorę SZP bo są tacy co mają gorzej, mam taką świadomość.

                Oczywiście jak skontaktuje się ze mną wolontariusz, to przedstawię mu moją historię, bo chwila rozmowy na żywo, pokazanie dokumentów itp. daje więcej niż pisanie na forum. Ale trochę dzięki temu pisaniu zrozumiałam, że mimo wszystko jestem silna. Wracałam myślami do tego, co przeżyłam dotychczas, do tych tragicznych chwil, gdy uciekałam z domu przed mężem z dzieckiem na ręku, gdzie byłam poniewierana, gdzie zostało zburzone moje poczucie wartości do zera. Gdy wracam do tych chwil, to dziś jestem w raju. Bo choć jest mi ciężko, to daję radę, staram się być niezależna i stanąć na nogi, kiedyś leżałam, dziś klęczę, a jutro wstanę... Wierzę, że mi się uda , a to pisanie stało się też dla mnie formą terapii, odnalezienia swojej pozycji, że jestem matką, kobietą, człowiekiem wartościowym, który mimo przeciwności losu walczy i daje radę. Nie załamałam się, nie wpadłam w nałóg, nie zaniedbałam dziecka, robię wszystko, by dziecko było nie świadome ciężkiej sytuacji, w której się znaleźliśmy, by był szczęśliwy, by czuł się wartościowy, a nie gorszy od rówieśników. I to mi się udaje, a to dla mnie ważniejsze, niż cokolwiek innego, gdy syn mówi "mamusiu kocham Cię" to mi wynagradza wszystko."
                      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 19:26
                        Gdy miałam 9 lat to się poparzyłam, wybuchł piec centralny, paliłam się jak pochodnia, poparzenia 3 stopnia, miesiąc w śpiączce, śmierć kliniczna, potem prawie rok szpitala, codziennych zabiegów, przeszczepów skóry, walki o "normalne" życie, jako 9 letnie dziecko byłam w szpitalu w Bydgoszczy sama,rodzice odwiedzali mnie 2 razy w tygodniu ze wzgledu na pracę.
                        Gdy mialam 13 lat w wypadku zginął mój tato, mama została sama ze mną i moim o 4 lata starszym bratem, ze wzgledu na moje częste pobyty w szpitalu, było bardzo ciężko, potem do 18 roku życia regularnie pobyty szpitalach, rehabilitacje, operacje bliznowców tak by poprawić zakres ruchów, przykurcze były operowane i znów wracały, moje całe ciało jest oszpecone.
                        Chodziłam do szkoły, ale tego nie nawidziłam, miałam ksywkę "Frankenstein"...dzieci są okrutne, niestety. No, ale udawałam, że mnie to nie rusza, nie chciałam robić przykrości mamie, która i tak miała ze mną zmartwienie. Chodziłam do szkoły, uczyłam się i starałam się udawać, że jestem silna. Jako dziecko, nastolatka...
                        Nigdy tego nie zaakceptowałam, ale gdy poznałam męża myślałam, że w końcu mój los sie odmieni, że ktoś w końcu mnie akceptuje, że ktoś kocha. Myliłam się, krótko po ślubie mąż pokazał swoje oblicze, byliśmy małżeństwem nie całe 2 lata, pił, bił, wyzywał, a ja obwiniałam siebie, że gdybym była ładna, bez blizn, to by mnie kochał, to głupie wiem, ale wtedy tak nie uważałam, zaliczyłam między czasie nie raz załamanie nerwowe, ale ciągle walczyłam i walczę nadal, ale dam radę, bo mam dla kogo. Nic od Was nie oczekuję, dziś już nic nie oczekuję, bo oczekiwałam może odrobiny współczucia, empatii, czegoś co sprawiło by mi radość.
                        Teraz nic nie oczekuję...
                    • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 19:16
                      Ciesze się.
                      Bo tu nikt nie wkłada trudu w wychowywanie dziecka. Nie wstaje również co rano.

                      Myśle, że większośc służy jako odświeżaczepowietrza, sącząc delikatne drinki na szezlągach,oczekując na posty z prośbami o paczuszki, po czym kurcgalopgiem biegnie by te paczuszki ochoczo pakowac.

                      Jakieś 4 dni temu zapytałam o KONKRETNE dochody. Może po to, by napisac Ci pisma? Może by wyliczyć Ci co Ci przysługuje?
                      Ale nie.Nie ma konkretów. Masz za to czas by pisac epopeje narodowwe.
                      Gratuluję.
                      Takie coś widziałam już tutaj nie raz.

                      --
                      Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                      Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
                        • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 19:40
                          Mam 500 zł rat, ok. 400 zł leki od pulmonologa moje i synka+leki moje na krążenie (detralex), leki od cisnienia, synka od padaczki itp. 250 zł oplata prąd,ścieki i odpady, 50 zl gaz, ale kupuje tak co drugi miesiąc, no i opłaty takie drobne gdzies ok 150 zł, do tego jakieś dodatkowe wydatki wyjazdy do lekarza itp.
                            • 0ldjoanna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 20:49
                              Mam nadzieję, że wszystko Ci się w życiu poukłada już niedługo. Synek trochę podrośnie, jego stan zdrowia się poprawi i znowu będziesz mogła iść do pracy. Bardzo dobrze, że masz prawo jazdy i auto - widziałam dzisiaj na mapie Twoją wieś i rzeczywiście leży daleko od najbliższego miasteczka. Ciężko byłoby tam funkcjonować będąc zdaną na komunikację publiczną. Krytycznymi uwagami się nie przejmuj. Tak zawsze było na tym forum, niektóre osoby uważają chyba, że aby poprosić o pomoc trzeba chodzić w podartych łachmanach i jeść suchy chleb wink

                              --
                              Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
                              Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
                          • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 20:47
                            Pytałam o DOCHODY.
                            Konkretnie.
                            Przyznam, że strasznie drogo płacisz za prąd (nie to, że krytykuje, ale u mnie z nieszczelną lodówką, bo poszła mi uszczelka i kompletnie kiepskimi sprzetami jest ok. 120 zł przy wiecznie chozącym kompie, gdyby tak liczyć to 130 zł miesięcznie na wodę?tu też spojrzałam forum.gazeta.pl/forum/w,567,162908459,162908459,Ile_placicie_za_wode_.html?s=1&so=2 -i też wychodzi, że sporo za te ścieki wychodzi - sprawdź o)
                            Rozumiem, że masz auto, ale wybacz, przy zniżce nawet 60% to samo OC wychodzi Ci rocznie ok. 800 zl. Nawet jak płacisz co miesiąc to raty sa 77 zł. Taka prawda. Piszesz o ratach 500 zł. Co jest w tych ratach? Auto? OC?

                            Nie oczekuję kolejnego wylewania łez, opowieści, bo mnie nie interesują.


                            Podumowując jednak:
                            Masz:
                            650+ 95+153+ 500+500 = 1898
                            90 zł - dodatek do rodzinnego z tytułu kształcenia niepełnosprawnego dziecka
                            No więc razem mamy: 1988

                            i odejmujmy wszystko.

                            Zostaje: 638 zł.
                            Tak. MAŁO.
                            Ale powiem tak - kredyty dają gdy człowiek ma zdolność kredytową.

                            Więc prośba - grasz fair i szczerze czy opowiadasz dalej ckliwe historyjki o tym co się wydarzyło 21 la temu i o mężu który pił i bił? Bo dla mnie to mało istotne.
                            Aha. Nie chcę też słuchaćo tym jak to nie wydają wniosków. Poproszę o nr telefonu do instytucji gdzie tak robią i jutro takie wnioski na telefon załatwie.

                            --
                            Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                            Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
                            • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 21:43
                              Kredyt dostałam, gdy miałam zdolność kredytową, gdy pracowałam, dziś nikt by mi nie dał przy rencie 650 zł netto, pozostałych pieniędzy nie biorą pod uwagę ustalając zdolność kredytową, nie pisalam przecież, że kredyt mam od wczoraj. 250 zl to tak łącznie prąd+woda ze ściekami+ wywóz nieczystości, nie tylko sam prąd. Może są u nas większe opłaty, nie wiem...
                              • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 21:53
                                Ckliwa historia o mężu co bił i pił...mało prawdopodobna? No, ale prawdziwa...rozwód z wyłącznej jego winy, ja mam wyłączną opiekę na dziecko, on jest pozbawiony wladzy rodzicielskiej. Ma zasądzone też alimenty na mnie, ale nie płaci, a z FA mogę pobierać tylko na dziecko. Czy uważa Pani, że na ładne oczy sąd mi to przyznał???
                              • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 22:39
                                Czyli możesz pracować?
                                To dlaczego nie pracujesz?

                                Prawdę mówiąc synek z ubrankami 140 cm to nie 2-latek. Do przedszkola pewnie chodzi.
                                Dopytuje, bo tak:
                                - auto masz
                                - dojechać możesz
                                - świadczenia na dziecko nei dostaniesz, bo masz rentę
                                czyli co? To Twój model na życie?Bo nie za bardzo rozumiem.
                                A chciałabym pojąć.

                                Dodatkowo gdzieś tam napisałaś, że to wieś. Kilka razy gdzieś tu dziewczyny pisały zawsze, że skoro wieś to można mieć własne warzywa itp.
                                Ale tu nic nie możesz jak widze.


                                --
                                Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                                Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
                                • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 07:06
                                  Pracowałam jako sprzątaczka by wyrobić sobie rentę, miałam szanse na rentę socjalną, ale tam trzeba mieć całkowitą niezdolność do pracy, ja miałam wykształcenie i jak to lekarz powiedział "my oceniamy zdolność do pracy, a nie chorobę człowieka, fizycznie może Pani być całkowicie nie zdolna do pracy, ale skiro jest wykształcenie to jakaś tam zdolność do pracy jest i dostalam wtedy częściową niezdolność do pracy" to było, gdy miałam 18 lat, jedyne co dobre, że ZUS wówczas przyznał mi to na stałe, dlatego dziś mam przyznaną rentę na stałe, to było, gdy miałam 18 lat, nawet Pani nie ma pojęcia jak było mi ciężko wypracować te lata, pracowałam ostatkiem sił, pogorszył mi się wówczas stan zdowia, w czerwcu dostałam rentę, ale w ostatnim roku dziecko chorowało, od nie dawna jest na lekach, po diagnozie, w każdej vchwili, gdy hest w szkole "ja czekam na telefon, bo może się coś dziać, już nie raz odbierałam go ze szkoły, u nas przedszkola nie ma, a dziecko w szkole od 8-13, nie ma świetlicy, nie byloby komu go odbierać i pilnować, a praca jedynie w najbliższym miasteczku o ile by się znalazła, ale to.pracodawca wymaga, nie ja, w tych godzinach pracy nie znajdę, ogólnie u nas i dla zdrowych o.pracę ciężko...każdy chce pracownika w pełni dyspozycyjnego, a ja taka nie jedtem, oczywiscie, gdy dziecko podrosnie, bedzie bardziej samodzielne, że samo do domu wróci itp. to wówczas nie mówię,że pracy nie podejmę, chwiliwo nie mam szansy na etat, przyjdzie odpowiedni moment to będę szukać, teraz od marca liczę, że dorobie u znajomej odbierając jej dziecko ze szkoly, nie będzie to dużo, ale zawsze coś, lepszy rydz niż nic. Widzę, że co bym nie napisała to Pani mnie atakuje, ja odpadam, bo to bez sensu, nie potrzebny mam stres i ciśnienie mi skacze, a ha jestem nadciśnieniowcem i.potem źle się czuję. Przepraszam za błędy w telefonie piszę i mi takvwychodzi, a nie nie mogę cofnąć by poprawić.
                                  • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 08:20
                                    Zaraz:
                                    1. dostalam wtedy częściową niezdolność do pracy" to było, gdy miałam 18 lat,
                                    2. dziś mam przyznaną rentę na stałe, to było, gdy miałam 18 lat,

                                    Kobieto. Masz 30 lat. I ciagle:
                                    1. w ostatnim roku dziecko chorowało, od nie dawna jest na lekach, po diagnozie, w każdej vchwili, gdy hest w szkole "ja czekam na telefon, bo może się coś dziać, już nie raz odbierałam go ze szkoły, u nas przedszkola nie ma, a dziecko w szkole od 8-13, nie ma świetlicy, nie byloby komu go odbierać i pilnować, a praca jedynie w najbliższym miasteczku (po kiego przedszkole, skoro dziecko w szkole to nei wiem, no ale co ja tam durna wiem)
                                    2. praca jedynie w najbliższym miasteczku o ile by się znalazła, ale to.pracodawca wymaga, nie ja,
                                    3. w tych godzinach pracy nie znajdę, ogólnie u nas i dla zdrowych o.pracę ciężko

                                    "oczywiscie, gdy dziecko podrosnie, bedzie bardziej samodzielne, że samo do domu wróci itp. to wówczas nie mówię,że pracy nie podejmę, chwiliwo nie mam szansy na etat, przyjdzie odpowiedni moment to będę szukać, teraz od marca liczę, że dorobie u znajomej odbierając jej dziecko ze szkoly, nie będzie to dużo, ale zawsze coś, lepszy rydz niż nic." - a co w marcu powiesz? Masz 30-chę na karku i ZERO pomysłu na dalsz życie. Dziecko odbierzesz???? Z tego wyżyjesz??
                                    Sorki.

                                    Nie atakuję Cie, ale narzekasz, że tak Ci źle, że nie ma z czego paczuszki na święta to Ci pokazuje, że samo ubezpieczenie OC Twojego pojazdu, który do końca nie wiem po co (wymień co ma Twoje dziecko i co ma w orzeczeniu i powinno miec w szkole w ramach orzeczenia o KS).
                                    Tyle w temacie.

                                    Acha. To nei matura. Wypracowań czytań nie będę

                                    --
                                    Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

                                    Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
                                    • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 11:02
                                      Auto jest mi potrzebne, bo:
                                      1. Jeżdżę z nim do miata ok 20 km do pulmonoiloga średnio co 3 miesiące,
                                      2. Co tydzień (poniedziałek) jeżdżę do tego samego miasta do lokopedy, czekam też na ustawienie terminu do poradni psychologiczno-pedagogicznej, bo co jeździłam do teraz miałam też w poniedziałki, a że teraz koliduje mi termin z lokopedą to czekam na ustalenie innego dnia, prawdopodobnie będzie to piątek, ale czekam na potwierdzenie i na wyznaczenie godziny.
                                      3. Jeżdżę z synem też do kardiologa i neurologa też średnio co 3-4 miesiące do szpitala wojewódzkiego, który oddalony jest od mojej miejscowości ok 100 km,
                                      4. Do tego wyjazdy, gdy potrzeba...częste, a wszystko co trzeba załatwić to właśnie w mieście 20 km od mojej miejscowości, autobusy są 2 jeden rano i jeden po południu (szkolne) nawet młodzież, która zaledwie skończy 18 lat i prawa jazdy to dojeżdża samochodem, składają się na paliwo i tak jeżdżą, bo autobusem ciężko dojechać, a i biltety drogie (normalny w jedną stronę to ok 15 zł)

                                      Ja jestem niepełnosprawna od dziecka i od tych życiowych przeżyć jest ciężko, raz było lepiej, raz gorzej, gdy już myślałam, że wyszłam na prostą, to znów się posypało-rozwód i brak środków do życia. Gdy dostałam pracę i już myślałam, że będzie lepiej, że wyjdę na prostą to mój synek zaczął chorować, problemy zaczęły się, gdy poszedł do klasy 0, nikt od ręki mi orzeczenia nie dał, trzeba było jeździć po lekarzach, diagnozować, gdy uzbierałam dokumentację to dopiero syn dostał orzeczenie.

                                      W orzeczeniu ma wszystkie punkty, że wymaga, nie wymaga tylko tego punktu,co za niego płacą świadczenie opiekuńcze, kiedyś było łatwiej uzyskać to, od kąd weszło w życie 500 plus, to już nawet ciężko ogólne orzeczenie uzyskać na dziecko, zaostrzyły się przepisy. Wiele dzieci, które miało orzeczenia chociażby , by uzyskać te 153 zł zostało "uzdrowionych", ja się cieszę, że chociaż to mój syn uzyskał, a i tak na rencie świadczenia nie mogłabym pobierać.
                                      Drugie orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej jest dość obszerne i tam są wymogi głównie do nauczycieli jak dostosować mu warunki uczenia, że wymaga różnych rzeczy, nie będę się rozpisywać. Dlatego też jeżdżę do poradni psychologiczno-pedagogicznej i lokopedy.
                                      Muszę go czasem odbierać ze szkoły, bo mimo, że ma leki to ma czasami napad padaczkowy, a po tym jest wyczerpany i nie ma możliwości by pozostał w szkole, wówczas odbieram go i on usypia, bo jest tak wyczerpany.
                                      Mam pomysł na życie, ale jak już coś się wali to i plany szlag trafia.
                                      Uczyłam się, mam maturę, potem zrobiłam zawód terapeuta zajeciowy. Powoli staram się coś zdobyć, wyuczyłam się zawodu, zrobiłam kurs prawa jazdy, który miałam refundowany, ja ponosiłam koszty, żeby dojechać na kurs, ale dałam radę,oszczędzałam na czym się dało, było brak to pożyczyłam, na egzamin dojeżdżałam 80 km pociągiem, zdawałam 3 razy, mam porażenie nerwów strzałkowych i samochód mi gasł, bo moja stopa nie pracuje jak należy, ale wyuczyłam się jak zrobić, by samochód nie zgasł i zdałam, ciężej mi jeździć, ale jeżdżę, staram się, by stać się nie zależną i nie zgodzę się z Panią, że nie robię nic, by poprawić moją sytuację, podczas tych trudności nie siedziałam bezczynnie w domu, robiłam coś co ułatwi mi funkcjonowanie.
                                      By iść do pracy to jedynie dojeżdżać te 20 km do miasta, ale do każdej pracy też nie pójdę, bo nie spłeniam warunków, nie dam rady. Nie powiedziałam, że nie podejmę się pracy...narazie nie mam zbytnio jak.
    • alenka8 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 14.11.17, 21:19
      Czy sytuacja jest już potwierdzona przez Penelopę??
      Bo tak sobie tutaj przeczytałam że kwotę renty z zus to chyba nam pani troszkę okroiła bowiem renta socjalna i najniższa z tytułu częściowej niezdolności do pracy wynosi dokładnie 728,40. A kwota którą pani podaje zmieniła się w marcu 2017.
      • 0ldjoanna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 07:33
        Penelopa kiedyś pisała, że rzadko się już zajmuje tym forum. Ja otrzymałam od Kamili dokumenty- orzeczenie o rozwodzie z winy męża i pozbawieniu go praw rodzicielskich i potwierdzenie niepełnosprawności. Niestety wątpię, żebym była osobą wiarygodną na tym forum 😞

        --
        Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
        Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
          • 0ldjoanna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 14:25
            Pewnie w niepełnosprawność swoją i dziecka też się na własną prośbę wpakowała? Rozumiem, że też wiele w życiu doświadczyłaś, ale po co ta ciągła złośliwość (w innych wątkach też) , lepiej Ci przez to?

            --
            Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
            Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
            • madziulec Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 16:21
              Ok.
              Post pierwszy: autorka pisze, że "Zostało mi do oddania jeszcze 400 zł, to już nie dużo. " Rozummiem. Każdy ma trudne chwile.
              Potem jednak się pojawia: "Mam 500 zł rat"

              Skąd?? Za co???

              Kurde. No ja chyba mało muzykalna jestem bo mi tu ku.. cos tu nei gra i to co chwilkę.

              Rozumiem, że auto niezbędne raz na 3 miesiące. Ale czy to rzeczywiście artukuł pierwszej potrzeby, skoro autorka wątku jest zapozyczona, nei ma pracy, nie stać ją na nic, zyje z renciny 650 zł??? Serio????
              No ludzie.
              Pomyslcie.

              A.Autorka jest terapeutą zajęciowym. I pracowała jako sprzątaczka.
              Dziękuję.

              Ja nie będe już pisac.

              Wam styka wszystko. +300 do empatii a potem narzekacie jak was w rogi walą

              --
              Wsparcie dla Misia - chłopca z Zespołem Aspergera

              Poradnik Autystyczny - wszystko co chcesz wiedzieć o autyzmie a wstydzisz się zapytać
              • mgla_jedwabna Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 16:32
                Madziulec, doczytaj. Jeden specjalista co trzy miesiące, drugi co trzy miesiące, inna terapia też regularnie - i robi się z tego konieczność dojeżdżania na tyle często, by na zatyłczu, gdzie niedobitki pekaesów jeżdżą pewnie dwa razy dziennie, potrzebować samochodu. W takich miejscach to jest artykuł pierwszej potrzeby zapewniający dostęp do minimum cywilizacji.
              • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 16:40
                Tak mam wykształcenie, ale gdy była potrzebna praca, a nie było w zawodzie, a nadarzyła się okazja to i praca sprzataczki była dobra, a nawet bardzo dobra, bo dziecko mogło być ze mną w pracy, miałam dobrych przełożonych co zrozumieli moją sytuację, czy praca sprzątaczki to coś hańbiącego?
                • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 17:07
                  Przed podjęciem pracy byłam zadłużona bardzo, od znajomych, od rodziny, jakieś chwilówki itp. Podjęłam pracę, otworzylam konto w PKO, wzięłam kredyt odnawialny w koncie i miałam kartę kredytową, spłaciłam długi u ludzi, którym obiecałam, że oddam jak tylko będę mieć, każdy liczył, że jak najszybszej to zrobię, popłacilam chwilówki w bocianie itp. Miałam więc tylko dług w PKO. Między czasie, gdy pracowałam pomyślałam, że wezmę kredyt w innym banku i zrobię remont, kupie małemu łóżko, kupię auto, bo jeszcze wtedy nie miałam, to było na początku, gdy podjęłam pracę. I zrobiłam tak. Potem nagle zepsuła mi się pralka i lodówka miały 18 lat, odłożonych pieniędzy nie było, więc wzięłam na raty, dziś wiem, że to głupie, wówczas myślałam, że będzie ok. Nakumulowalo się rat, a przeczuwałam, że stracę pracę więc poszlam do banku i poprosilam o kredyt konsolidacyjny. Spłaciłam wszystko, zamknęłam konto w PKO i otworzyłam pocztowe, mam pocztę w swojej.l miejscowości, wiec konto u nich mi pasuje. Zostałam z ratą prawie 300 zł, nie źle. Było w miarę ok, ale synek zaczął chorować, mi się pogorszyło, straciłam pracę, potem zasiłek dla bezrobotnych nie duży, a jeździć po lekarzach by dziecko zdiagnozować trzeba było, pobyt w szpitalu wojewódzkim też mnie kosztował, potem kolejn pobyt w szpitalu( syn dostał skazy krwotocznej, takie dziwne uczulenie)tu trzeba było zapłacić, tam zapłacić, trudno mi wymieniać już te wydatki, a wiec znów zaczęłam powoli sie zadłóżać u znajomych i krewnych.Szkoła też kosztuje, kto ma dzieci ten wie, tu składka, tam składka heh...wzięłam więc kredyt 2000 zł -
                  200 zł rata, oddalam długi u znajomych, wyprawilam dziecko do szkoły, trochę naprostowałam sytuację, kupiłam trochę opału (węgiel, drzewo) itp. Stąd moja trudna sytuacja, stąd prawie 500 zł raty, zacznę pracować od marca u znajomej, dorobię te 200 zl to juz lżej będzie. Zakręcona ta historia z kredytami, wiem, ale jak już się dół zaliczy i wpadnie w to to już takie błędne koło się robi. No, ale widzę światełko w tunelu, oby gorzej nie było i nic dodatkowo znów nie wypadło, choć z tym ciężko, głupi odkurzacz, jak na złość się zepsuł heh...no ale radzę sobie, zmiatam z dywanów. Oby tylko zdrowie było.
              • renata.36 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 15.11.17, 16:42
                Ty Madziulec nie chcesz pomagać tylko dowalać.taka twoja , znana wszem i wobec natura. Nawet jeśli mi tu coś nie gra to nie jeżdżę po kimś jak po burej kobyle.A dla ciebie to jest żywioł kogoś poniżyć.Ciekawe, czy jak ty potrzebowałaś pomocy, to spowiadałas się tak wszem i wobec. I wierz mi, na kilku forach byłaą na tapecie jako osoba absolutnie niewiarygodna.
            • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 18.11.17, 12:42
              Dziękowałam na priv, ale dziękuję jeszcze na forum Pani Oldjoanna za wspaniałą paczkę, którą wczoraj otrzymałam, a w niej piękny nowy plecak szkolny i przybory szkolne, wspaniałe książki, cudowny zegarek i mnóstwo słodyczy. Po otrzymaniu paczki płakałam jak dziecko, radość moja była nie do opisania. Synek, aż podskoczył z radości, gdy ujrzał plecak. Powiedział "O takim marzyłem, taki ma Piotrek-jego kolega w klasie, super". A jego radość znów sprawiła, że zaczęłam płakać, synek spytał skąd to mamy, a ja na to, że od pewniej Pani, której osobiście nie znamy, ale zechciała nam pomóc, synek przed snem powiedział, dziękuję Pani za prezent i zmówił za Panią pacierz. Sam z siebie, radość jego jest nie do opisania, od rana próbuje sam czytać książki😊😊😊Zegarek dam mu w buta i słodycze też podzielę, bo jak by wszystkie ujrzał to by chciał od razu wszystko, jak nie widzi to nie chce, dam mu stopniowo po troszku, wiadomo jakie są dzieci, wszystkie od razu by chciał jeść i nic po za tym😊😉🙃. Dziękuję za ten wspaniały dar i wcale nie przesadzam, bo to cudowny dar. Dziękuję za uśmiech mojego dziecka. DZIĘKUJĘ!!!
                • ewencja Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 19.11.17, 13:37
                  /a ja mam inny pomysł, może autorka znajdzie prace w swoim zawodzie w miescie oddalonym o 20km? Dziecko do szkoły też w tym mieście, może będzie świetlica, i ogólnie wszystko na miejscu?
                  Co do padaczki, jak często zdarzają się ataki? Leki są dobrze dobrane?
                  Madziulec - nie przesadzaj, weryfikacja weryfikacją, ale jedziesz po autorce zupełnie bez sensu.
                  Pozdrawiam

                  --
                  9,08,2013 - Diagnoza SM. Żeby zycie miało smaczek smile

                  2 lata za mnąsmile
                  • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 19.11.17, 18:45
                    1. W mieście oddalonym od mojego miejsca zamieszkania 20 km jest bardzo ciężko o pracę, to jedyne miasteczko, na wszystkie okoliczne wsie, więc nie tylko ja potrzebuję pracy-a pozatym gdybym mogła znaleźć pracę w zawodzie, nie pracowałabym jako sprzątaczka (choć akurat ta praca nie była zła, nie narzekam..., wiadomo lepiej byłoby pracować w zawodzie, ale dzięki pracy jako sprzątaczka mogłam opiekować się wtedy synem),
                    2. Podejmując w tej chwili pracę za najniższą krajową, bo nie ma szans u nas na wyższe zarobki tracę z automatu 500 plus i alimenty, do tego koszty dojazdów i wychodzę na 0, moja sytuacja nie ulega poprawie i bardzo proszę o nie krytykowanie mnie w tej chwili, że wolę żerować na Państwie, ale skoro to nie poprawi mojej sytuacji, nie chcę postępować pochopnie, zmieniać synowi miejsca otoczenia, robić mu życiowej rewolucji, skoro i tak to nie poprawi naszej sytuacji finansowej.
                    3. Syn jest wcześniakiem, ma też zaburzenia emocjonalne, ciężko było mu zaklimatyzować się w wiejskiej szkole, w znanym mu otoczeniu (bo dzieci i większość pracowników zna), jeszcze jest wycofany, zwłaszcza na przerwach, ale powoli wraz z nauczycielami itp. pracuję nad tym żeby zaczął normalnie funkcjonować. Nie sądzę, że nagła zmiana teraz szkoły wpłynęłaby na niego korzystnie, a dziecko i jego dobro jest teraz dla mnie najważniejsze. Padaczkę ma stwierdzoną od roku, leki przez jakiś czas działały, od września ma zwiększoną dawkę leku (na podstawie przeprowadzonego badania na stężenie leku w krwi) widzę, że napady nieco się uspokoiły, ale dziecko bardzo źle reaguje na zmianę pogody (może kogoś to rozbawi), ale mi do śmiechu nie jest ostatni tydzień dla nas był koszmarny. Leki ustala nam neurolog, może i potrzeba zmienić w styczniu mamy wizytę, być może zmienią nam leki.
                    Proszę nie krytykować, ja nie mówię, że nie podejmę pracy, ale każda sprawa musi być przemyślana, bo czasami pochopną decyzją można sobie pogorszyć...
                      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 19.11.17, 19:27
                        Czasami już nie wiem czy się mam śmiać, czy płakać...Koleżanki się śmieją, że mam prywatną pogodynkę, widzą moją bezradność, gdy w czasie zmiany pogody dziecko zamyka się w sobie, staje się agresywne, chce uciekać ze szkoły, mówi, że źle się czuje itp. Ciężko wtedy go uspokoić, nic do niego nie dociera...Pogoda się normuje to i dziecko nie to samo...
                      • ziewie Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 19.11.17, 19:20
                        Ojciec dziecka nie płaci, nie odwiedza syna, uchyla się od obowiązku płacenia na dziecko, FA wypłaca mi alimenty jeżeli nie przekroczę progu na osobę w rodzinie 725 zł. Próg dochodowy jest jeden i nie ważne czy dziecko zdrowe, czy niepełnosprawne.
                        Komornik zajmuje się tą sprawą, była policja, wnioski do prokuratury itp. Dopóki wpłaci do komornika nawet 10 zł to już nie można nazwać go przestępcą i karać za uchylanie się od obowiązku płacenia alimentów, być może prawo zmieni się w tej kwestii, ale na razie nie jest jak jest.
                          • prochottka1 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 20.11.17, 19:10
                            Podejmując w tej chwili pracę za najniższą krajową, bo nie ma szans u nas na wyższe zarobki tracę z automatu 500 plus i alimenty, do tego koszty dojazdów i wychodzę na 0, moja sytuacja nie ulega poprawie i bardzo proszę o nie krytykowanie mnie w tej chwili, że wolę żerować na Państwie, ale skoro to nie poprawi mojej sytuacji


                            z takim podejściem to nie zmieni Pani swojego życia
                            co się nie opłaca?
                            zdobywanie doświadczenia zawodowego? wpłacanie na składki emerytalne?

                            lepiej pasożytować,
                            bo się nie da, bo nie ma pracy , bo do miasta 20 km
                            bo inni ludzie tez chcą pracować, bo zabiorą 500 z funduszu
                            bo za dojazd trzeba zapłacić itd no się nie da !!!

                            szkoda słów !



                            --
                            "Leczę się gorzałką i aspiryną.Przy czym nie będę ukrywał, aspiryny zapominam niekiedy zażyć". Jerzy Pilch
                            • renata.36 Re: Święta tuż, tuż...proszę o paczuszkę na święt 20.11.17, 21:01
                              Nie napisała,że nigdy nie pójdzie do pracy.Napisała za to,że od marca byc może... I wiesz, czasami żeby przezyć to właśnie tak trochę bezsensownie się kalkuluje. Bo składki składkami, emerytura w wieku 30 lat wydaje sie bardzo odległa a zyc z czegoś trzeba. Nie pisze akurat o sobie, bo ja mam 31 lat składek emerytalnych i widoki na bardzo marne świadczenie.Ale syty głodnego nie zrozumie .