joanna775
29.10.04, 15:33
Dziewczyny, ośmielam się prosić o pomoc, bo wiem, ze można na was liczyć.
Prawie rok temu podobny post spotkał się z odzewem, a dzięki jednej z mam
udało się znaleźć sponsora.
O co chodzi? W szpitalu na Litewskiej jest sobie oddzialik, w którym maluszki
przeznaczone do adopcji (trafiaja prosto z oddziałów poporodowych) czekają na
swoich nowych rodziców (min. 6 tyg, maksimum 3-3,5 m-ca). Dzieci te ma pod
swą opieką osrodek adopcyjny TPD mieszczący się na ul. Szpitalnej. Sprawa
wygląda tak: dzieci przebywają w szpitalu, mają robione badania diagnostyczne
(jak trzeba to i są leczone), muszą coś jeść, mieć pieluszki, ubranka i krem
do pupci

Rzecz w tym, ze NFZ za to nie płaci i własciwie nie ma kto
płacić, bo tak naprawdę takie dzieci powinny rafic prosto do domu małego
dziecka albo pogotowia rozdinnego (a tych jak wiadomo brakuje). Jednak
pracownicy oddziału i osrodka adopcyjnego od lat starają sie utrzymać
oddzialik, bo to daje dzieciom znacznie lepszy start. Są wcześnie
diagnozowane (a wiadomo, że to niekoniecznie takie "zatroszczone" ciąże
były), są pod opieką rehabilitantów i psychologa, no i co tu kryć...rodzice
adopcyjni też chcą jak najlepiej poznać stan zdrowia maluszków. Część kosztów
ponoszą rodzice (jest "składka" na cele ośrodka w momencie adopcji (pieniązde
są przeznaczane na badania diagnostyczne), ale to kropla w morzu. My, rodzice
czekający i ci którzy już adoptowali z pomocą ośrodka, co jakiś czas
podrzucamy pieluchy czy kosmetyki, ale to też starcza na krótko.
Utrzymanie oddziału to ok. 100tys. rocznie, dla dużej firmy, czy kilku firm,
nie byłby to kolosalny wydatek.
Dziewczyny, może w waszej, czy męża firmie udałoby się "wyłuskać" parę groszy
(wiadomo, ze gdzieś teraz sa planowane budżety na przyszły rok)? Pomyślcie o
tym proszę. Akcję obsługuje zaprzyjaźniona firma pr-owska, więc można się
dogadać nawet w sprawie jakiejś reklamy itp.
Jest jeszcze drugi sposób "zasilenia konta" - tzw. 1% podatku na instytucje
pożytku publicznego (czy jak to tam się zwie), może ktoś by się zgodził
namówić swoich znajomych, czy współpracowników na przekazanie tego procentu
właśnie na ten cel?
No i pomoc rzeczowa. Pieluch brakuje tam zawsze! (a kto tam pilnuje czy tetra
już mokra...żadna pielęgniarka nie zastąpi troskliwej mamy). Ubranka
wyglądają tak, że aż żal patrzeć. Potrzebne są sudocremy, zabawki, czasem
smoczki-gryzaczki.
Jeśli chciałybyście jakoś pomóc - odezwijcie się do mnie. Na ferlian@wp.pl
lub gg 1929445
Pozdrawiam serdecznie.
Joanna, mama Marty (6l., urodzonej "własnoręcznie") i Mateusza (10 m-cy,
urodzonego "zaocznie")