nn31
06.09.05, 08:54
Musiałam zmienić nick, bo niestety jest mi wstyd ciągle prosić na forum.
Chcę opisać Wam całą naszą sytuację. Mamy oczywiście dziecko, ja nie pracuję,
szukam pracy, mąż zarabia 1050 pln/netto.Pracuje bardzo ciężko fizycznie,
zmienił niedawno pracę, ale cóż nie ma już siły tam pracować, bo ledwo już
wytrzymują mu mięśnie z wysiłku.Pracuje cały tydzien.Mamy kredyt 300 pln,
opłacam żłobek 200 pln (tylko po to, by znaleźć pracę, bo inaczej nie ma
szans). Nie mamy nawet domu, mieszkania, do 15 września mamy termin
wyprowadzki, i chyba miejscem które będzie nowym mieszkaniem to ulica. Nie
starczy nam napewno na wynajęcie. Mieszkamy w WArszawie. Żyjemy okropnie, nie
chce myśleć o tym wszystkim. I nie ma szans na poprawę, to trwa juz długo.
Miałam juz chyba 10 rozmów od miesiaca i nic. Potrzeba nam tak dużo rzeczy ze
nie chce juz się stresować i denerwować. Żyję myślą ze mam dziecko, bo
inaczej juz bym się załamała. Mąż nie wymaga z powodu tych warunków niczego,
ale po tak ciężkiej fizycznie pracy należałoby mu się chociaż zjeść, a tu
naprawdę nic ciekawego nie zapowiada się, bo mamy trochę długów z tego
własnie powodu, albo pieluchy, leki do wykupienia i na życie nic nam nie
zostaje.Za wynajęty pokój płacimy 400 pln.
Jest okropnie.
Dzięki za wysłuchanie i pozdrawiam