"kochaj mnie "historia pani Iwony

28.02.06, 07:52
Bardzo wzruszyła mnie historia pani Iwony z ósemką dzieci,z czego sześcioro
zabrali do domu dziecka,mąż pijak,nic go nie obchodzi,dzieci narobił i martw
się sama kobieto.
Chciałabym jakoś pomóc tej rodzinie,sama też nie mam za dużo, ale jakieś
ubranka dla dzieci czy coś do jedzenia by się znalazło.Tylko nie wiem jak ?
Nie mam adresu tej kobiety.Może któraś z was ma jakiś namiar na tą rodzinę ?
    • sizi1 Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 08:46

      O tym samym myślałam. Chociaż im jest potrzebna pomoc zupełnie inna...tak żeby
      dzieci mogły wrócić do domu. Bardzo chciałabym wysłać im coś co "umili im" te
      trudne chwile...Także jak ktoś ma jakiś namiar to poprosimy.
      Oczywiscie po programie nie dodzwoniłam się....

      Strona Kacperka
      • basia_31 Prywata do Sizi1 28.02.06, 11:31
        Kochana, kilka dni temu wysłałam Ci maila na skrzynkę gazetową. Sprawdż proszę
        pocztę. To ważne i pilne - w sprawie Kacperka.

        Pozdrawiam cieplutko.
        Basia
      • redudek Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 19:52
        Rzuciłam hasło na wyszukiwarkę,coś wyskoczyło.
        Napisałam emeila,zobaczymy czy ktoś mi odpisze,jakby co dam ci znać smile
    • redudek Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 10:31
      Nie jestem w stanie spowodować żeby dzieci mogły wrócić do domu,chociaż bardzo
      bym chciała.Ale jakieś jedzenie ,środki czystości czy ubrania napewno się im
      przydadzą.
      A swoją drogą to nie rozumiem dlaczego zabiera się dzieci,krzywdzi
      rodzinę,zamiast zabrać pijaka na odwyk a pomóc rodzinie wtedy na miejscu.
      Zawsze cierpią niewinni za czyjeś błędy.
      Też próbowałam się dodzwonić i nic z tego.
      • sizi1 Basia odpisałam! ...Pani iwona... 28.02.06, 12:07
        Na leczenie pewnie musiałby zgłosic sie dobrowolnie, a przecież jak go
        pokazywali to mówił, że on problemu z alkoholem nie ma! Przymusowe leczenie
        mozna zarządzić wyrokiem sądowym - a to pewnie jest ponad siły p.Iwony i
        dopiero wtedy miałaby piekło w domu. Dla mnie takie historie jednoznacznie
        świadczą o totalnej bezsilności naszych służb socjlanych i nie tylko. Bo chyba
        taniej byłoby usamodzielnić kobietę razem z dziećmi aniżeli wychowywać następne
        bezradne pokolenie...ehhhhhhhhhhh. Może chociaż uda nam się skombinowac adres
        do nich.

        Strona Kacperka
        • akia_k "kochaj mnie" 28.02.06, 13:03
          dziewczyny a może wiecie czy, i ewentualni kiedy i gdzie będzie powtórka
          wczorajszego odcinka, bo przegapiałam przez to że o innej godzinie nadawali sad(
          • mircea małe wątpliwości 28.02.06, 14:24
            Cieszy mnie, że jest taki odzew po programach TV - ponieważ świadczy on o Waszej
            wrażliwości, natomiast martwi mnie co innego: wpływ mediów na rozpropagowanie
            danej sprawy.
            Miałam wątpliwą przyjemność uczestniczyć w "kreowaniu" tego typu akcji.
            Uwierzcie mi, iż nie wszystko, co pokazuje TV jest prawdą. Wiele informacji, to
            poprostu takie małe "półprawdy", które mają nadać "koloryt" całej historii.
            Dlatego ja osobiście nie angażuję się już w tego typu akcje.

            Po drugie: weźcie, proszę, pod uwagę jeszcze jedną kwestię. Ten program, tak
            naprawdę, nie ma na celu zmobilizowania biednej pani X do pomocy jeszcze
            biedniejszej pani Y.
            To jest wymierzone w zupełnie innego adresata: lokalne władze, lokaną pomoc
            społeczną i lokalnych mieszkańców. Czasami także w firmy, które zaczynają
            sponsorować tego typu rodziny (instytucje, dzieci, szpitale, etc...).

            Odzew po emisji programu jest zawsze dosyć duży (media mają jednak swoja siłę
            perswazji). Większy - niż wynikało by to z późniejszych relacji w TV.

            Nie chcę nikogo namawiać do znieczulicy i sceptycyzmu, a jedynie wyczulić na
            pewne mechanizmy socjotechniczne, które tu mają miejsce.
            To są media - nie zapominajmy o tym.

            Naprawdę lepiej jest, moim zdaniem, skupić się na pomocy potrzebującym blisko
            siebie, niż dać się wciągnąć w telewizyjny show.
    • redudek Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 18:55
      Wiem że jest to pokazywane w telewizji ,i tak naprawdę są ludzie którzy nawet
      nie chcą takich programów oglądać żeby nie wypaczać sobie swojej rzeczywistości
      w dobrobycie.Tak naprawdę prędzej pomogą ludzie którzy sami wiedzą co to bieda
      niż ktoś bogaty.
      Napewno dzięki takiemu serialowi jest duży odzew od ludzi którzy chcą pomóc np
      takiej pani Iwonie.Nie wydaję mi się żeby łzy tej pani i jej dzieci były
      wykreowane przez telewizję w celu lepszej oglądalności i większego odzewu.
      Dla mnie wygląda to bardzo realistycznie i gdyby nie tacy właśnie ludzie jak ja
      czy koleżanka która też chce pomóc,ludzie z tego serialu nie otrzymali by
      takiej pomocy jaką otrzymują.Niestety nasze służby socjalne robią niewiele i w
      większości dzięki ludzkiej dobrej woli tacy ludzie otrzymują pomoc.Np dzięki
      pomocy zwykłych ludzi został odbudowany dom dla Emilki i jej
      rodziny,przypuszczam że gdyby było to zależne tylko od jakiegoś urzedu, to nie
      wiem czy dziś stałyby choć fundamenty.
      Naprawdę nie bójmy się pomagać innym.
      • mircea Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 19:17
        Pozwolę sobie mieć dalej takie samo zdanie na temat "telenowel dokumentalnych".
        Nie chodzi mi o wykreowanie łez bohaterów, ale o sposób przedstawiania problemu.
        Naprawdę znam to od kuchni i wiem, że oddźwięk instytucjonalny jest większy, niż
        TV to pokazuje - ponieważ tak naprawdę, o to właśnie w tym wszystkim chodzi.

        Ile osób z tego forum mogłoby również wystąpić w takiej telenoweli? Ja znam co
        najmniej kilka... Ale nie wystąpiły i muszą same zmagać się ze swoimi
        problemami. Dlatego wolę pomagać ludziom, którzy nie mają za sobą siły mediów i
        sami zmagają się ze swoimi problemami.


        • redudek Re: "kochaj mnie "historia pani Iwony 28.02.06, 19:27
          A ja się cieszę że dzięki mediom ,możemy nieraz zobaczyć biedę o jakiej nawet
          co niektórzy pojęcia nie mają.
          To dobrze że chociaż część biednych ludzi mogła pokazać swoją biedę w
          telenoweli,jest to dla nich szansa na lepsze jutro a przecież o to w tym
          wszystkim chodzi.Wiadomo że nie uda sie pomóc wszystkim ,a może inni dostaną
          jeszcze swoją szansę na poprawę swojego losu.(niekoniecznie poprzez udział w
          telenoweli),my tutaj mamy chociaż te forum,a są ludzie co nawet telewizora nie
          mają.
          Każdy chce wykorzystać swoje 5 minut,mnie to nie dziwi.
    • redudek Re:Zdobyłam adres do pani Iwony 01.03.06, 19:26
      Jeśli ktoś zainteresowany pomocą tej rodzinie,piszcie na mój adres gazetowy,to
      wtedy podam adres.
    • redudek Re: "Nie można do góry podbić?? 02.03.06, 08:58
      Jak ktoś zainteresowany pomocą,mam adres do pani Iwony.Piszcie do mnie na priv
      • sizi1 Re: "Nie można do góry podbić?? 02.03.06, 12:18
        Wiadomo, że te programy (czasami faktycznie przekolorowane) są po to, aby
        skłonić do działania władze samorządowe lub kogokolwiek kto skutecznie w damym
        przypadku może pomóc. Powiem dosadnie, ale wiem, że wysłana przez nas
        przysłowiowa "paczka makaronu" nic nie pomoże. Ale z doświadczenia też wiem, że
        czasami takie programy nie mają żadnego wpływu na zmiane sytuacji i wtedy
        okazuje się, że wysłane przez ludzi paczki z drobiazgami sprawiaja wiele
        radości, dodają siły do działania i po prostu cieszą. Bez sensu wysyłać ludziom
        furę rzeczy np. dla dzieci...ale te dzieci maja marzenia, które można spełnić.
        A marzenia tech dzieci są naprawdę bardzo skromne... Ostatnio pomagałam takiej
        rodzinie (tez po wyemitowaniu programu) i nasza ogromna paczka (od całej firmy)
        byla jedyną jaka otrzymali. Mam już adres do Pani Iwony ale najpierw napiszę do
        niej co potrzebuje...żeby jej faktycznie nie zasypac furą zupełnie zbytecznych
        rzeczy. (Jakby co to wyśle dla dzieci słodycze..tak żeby osłodzić im te trudne
        chwile smile)) Dobrze, że są takie "filmy", bo dzięki nim widzimy to czego na
        codzień nie zauważamy....ogromną biedę i ludzkie nieszczęście.
        • escribir Coś Wam powiem: 02.03.06, 13:08
          Brałam kiedys udział w nagraniu reportażu. Własciwie nie miałam nic do gadania-
          musiałam tam sie pokazac. Generalnie chodziło o to , zeby dziewczyny w ciąży
          nie "skrobały" się, że sa placówki, w których moga otrzymać pomoc itp. W tamtym
          okresie mój problem polegał na tym , że nie miałam dokąd wrócic z dzieckiem.
          Miałam pracę ale nie miałam mieszkania (pensja tez nie wysoka).
          No i wypowiedziałam się w tym filmiku. Ja byłam "zacieniona", dziecko w całej
          okazałości. Nikogo nie prosiłam o pomoc, nie płakałam, powiedziałam krótko jak
          było i jak jest. Swoimi słowami, to nie było wyreżyserowane.
          No i tak się zdarzyło, ze ten program oglądała osoba, która postanowiła nam
          pomóć. Nie komu innemu tylko właśnie małej i mnie. Zabrała nas do siebie.
          Mieszkałysmy razem 2 lata. Mieszkanko nie było duże. Byłam wówczas na
          wychowaczym, ale większość zasiłku szła na dziecko. Ta Pani praktycznie mnie
          utrzymywała. Potem dostałam swoje komunalne mieszkanie, wyprowadziłyśmy się,
          ale nadal utrzymujemy bliski kontakt (mieszkamy niedaleko).
          Zapytałam kiedyś, dlaczego akurat my? Usłyszałam, że dlatego, że nie robiłam z
          siebie ofiary, że zdawałam sobie sprawę z tego, że sama również przyczyniłam
          się do tego, w jakiej sytuacji się znalazłam; żę miałam sprecyzowane plany,
          tylko tego jednego mi zabrakło- miejsca z którego mogłabym wystartowac.
          • sizi1 Re: Coś Wam powiem ... (masz rację) 03.03.06, 12:25
            Pomagałam kiedys pewnenmu Domowi Samotnej Matki i muszę Tobie całkowicie
            przyznac rację...po 15 minutach pobytu tam było wiadomo, która mamusia ma
            postawę "roszczeniową" - na litość lub inną. Ale z siebie to nic....Papierosy
            zapałały i czekały "aż wreszcie ktoś im pomoże" (możnaby długo o tym pisać...).
            Dlatego ostatecznie skupiłam się na pomocy dzieciom...bo co one winne temu
            wszystkiemu. Bez planów na przyszłość czekały, aż ktos im da, bo one takie
            biedne. No coż ja też za darmo nic nie dostaje. Także na pewno takiej osobie
            jak ty też bym pomogła....Cieszę się, że wszytko Ci sie poukładało.

            Strona Kacperka
Pełna wersja