pablisia
06.07.06, 14:48
Witajcie, przepraszam, ze zakładam nowy wątek, ale w tamten nie każdy zagląda,
a sprawa wygląda naprawdę niewesoło. Przed chwilą dzwoniłam do Ani, ale jeśli
wyładuje jej się komórka, to będzie odcięta od świata.
Wczoraj wyłączyli jej prąd, nie zapłaciła kolejnej raty zaległości

((
W tej chwili jej dług wynosi 460 zł i prawdopodobnie nawet jak to spłaci to za
ponowne podłączenie będzie musiała też coś zapłacić , według niej jakieś 100 zł.
Mąż Ani wraca pod koniec lipca, między 24 a 27, do tej pory będzie bez środków
do życia. Ma 20 zł na jedzenie dla dzieci.
Potrzebna jest przede wszystkim żywność, nawet boję się prosić o jakąś zrzutkę
na ten nieszczęsny prąd, ale nie mogę sobie wyobrazić życia bez prądu. Teraz
przynajmniej jest długo jasno, ale reszta koszmar

((
Spytałam dlaczego nie odezwała się, kiedy zabrakło jej na tę ratę, 150 zł
łatwiej byłoby zebrać niż teraz prawie 500.
Może ktoś zabrałby jej dzieci na kilka dni do siebie, nie wiem moze jakieś
wakacje, dziewczyny doradźcie coś, jesteście na pewno mądrzejsze ode mnie.
Kurcze ja jestem bezradna przynajmniej w tej chwili, kiedy nawet nie bardzo
mogę wyjść. Umówiłam się z Anią, że ona wpadnie do mnie za kilka dni, ale to
takie umawianie się w ciemno, a zresztą taki dojazd to dla niej też wydatek, a
mieszkamy daleko od siebie. Na pieszo nie dojdzie.
A oto link, w którym opisana jest sytuacja Ani:
pomoc dlamamcinatalki